5an-ka
14.06.11, 11:52
Już myslałam, że młody coś zrozumiał a tu zima 9 latek, koniec roku i obniżona ocena ze sprawowania. Wczoraj nic nie powiedział a pytaliśmy czy jest przygotowany, do szkoły dziś mnie poinformował, że pani kazała mnie powiadomić o zajściu w szkole, bez pytania wzią 2 zł, ze swojej skarbonki i kupił sobie i koledzie jakieś wybuchowe diabełki, najpierw mówi, że znalazł, potem że wziął sam. Czekał aż mąż pójdzie do pracy. Narazie nawet nie mam ochoty z nim gadać. Tracę do niego zaufanie i to jest naj gorsze. Ale rodzeństo przeżywa, też takie sutuacje. Młodzi patrzą jeszcze nie rozumieją, bo też rozmawiamy bez nich ale starsza przeżywa już nawet go pilnowała co robi w szkole, sama z siebie bo się o niego martwiła. Ona jak powie tak zrobi i jak nawet coś jest nie tak to pogadamy i do przodu. A ten coś zawsze wymyśli. Lepiej z jego zdrowiem, to traci zaufanie w rodzinie. Już zaczą sie starać, jak chciał coś w sklepiku to mówił uzgadnialiśmy. Tak mu inponują koledzy, że przedkłada to nad nasze ustalenia domowe. Najgorsze, że dopuszcza się kradzieży bo taka prawda. Ja wiem, że znajdę na niego sposób, ale nie lubię tej bezsilnosci i braku zaufania. Łatka łobuziakia, ciągnie się zanim. Zaczą robić to co lubi, szachy i Judo. Tak jak w sporcie są efakty i sprawia mu to przyjemość, tak w szachach już nie pracuje tak jak na początku. Jemu nie przeszkadza, że się nie rozwija, chlubi sie rodzeństwem nad sobą zero pracy. Wraca do podstaw. Zgłosiłam go na badanie dysleksji czeka nas sporo pracy, ale on nie chce pracować. Co siedzi w głowie takiego 9 latka. 2 kroki do przodu, 3 do tyłu.