czy kolejne porody i ciąże były..."lżejsze"?

19.06.11, 09:06
zawsze wydawało mi sie fenomenem, ze kobieta która przeżyje poród decyduje się na TO kolejny raz. mam niski próg bólu- poród jest dla mnie bólowym horrorem, oczywiście jak tylko dostaję bobaska na ręce wszystko mija, ale niestety, wraca kiedy czekam na kolejny raz...;-(
zawsze po cichu liczyłam na to że kolejne ciąże przebiegną modelowo: bez mdłości, różnych dolegliwości-ostatnia była pod tym względem rekordowa-miałam atak rwy kulszowej, zwichnięte biodro i co było największym problemem miałam fobią komunikacyjną- mieszkam na wsi i nie byłam przez większą część ciąży u lekarza, na widok samochodu miałam ataki paniki, skakało mi ciśnienie i ogólnie była kicha... myślałam, że urodzę w domu. nikt ie mógł mi pomóc: teoretycznie wymagałam terapii, ale psychiatra odmówił prowadzenia jej w ciąży. no i od października do marca-urodziłam w pierwszych dniach kwietnia- siedziałam w domu. pomogła mi hipnoza. do teraz wzdrygam się na samo wspomnienie, kto nie zaznał fobii nie pojmie jaki to jest koszmar...brr!
jutro mam wizytę, dowiem się czy oba pęcherzyki się zachowały.
panikuję
dom zapuszczony,
rany, chyba wyrzuciłam z siebie bełkot!
    • 5an-ka Re: czy kolejne porody i ciąże były..."lżejsze"? 19.06.11, 09:35
      każda ciąża inna, i każdy poród inny, ale już bardzo szybkie i bardzo podobnie jak u ciebie, kiedyś leczyłam zęby bez znieczulenia, od kiedy jestem mamą, a szczególnie w ciaży olbrzymi lęk przed bólem. Poród bliźniaków bardzo szybki i już bólu nie pamietam, chyba 3 parte syn, a potem córa po 15 minutach. Najtrudniej jednak opanować lęk szczególnie przy ciąży z bliźniakami nasza wiedza nie pomaga, w tym wypadku, ale jednak rozmowy pomagały, melisę mogłam pić i dał mi coś rozkurczowego pod koniec ciaży, dużo też spacerowałam bo mnie to odprężało, czytałam ale jakieś lekkie książki, ogladałam z dzieciakami bajki, czy cokolwiek bo tez wtedy wyłaczałam myślenie. Pisz będziemy rozmawiać to pomoże. Pozdrawiam.
      • mama.rozy Re: czy kolejne porody i ciąże były..."lżejsze"? 19.06.11, 10:51
        ja się potwornie bałam drugiego,bo pierwszego to bym nawet wrogowi nie życzyła
        w dodatku rodziłąm na tej samej sali co pierwsze,jak to zobaczyłam,myślałam,że zemdleję. a położne stwierdziły,że właśnie dlatego muszę to odczarowac,że teraz będzie lepiej.i poród faktycznie był bez porównania,ale ich zachowanie nadal takie samosad
        za to po drugim szybciej doszłam do formy,bo wiedziałam,jak i co,dałam sobie więcej luzu niż po pierwszym
        za to trzeci zaczął się od pielgrzymki po szpitalach(rodziłam w innym mieście) i na porodówkę trafiłam już tak zmęczona,że było mi wszystko jedno.a poród był najfajnieszy,najlżejszy,praktycznie bez bólu.po porodzie były komplikacje z dzieckiem,to tez teraz mam tę traumę,jakby było następne...
        zawsze jest coś
        zazdroszczę kobietom,u których nic się nie dzieje
        • marina2 Re: czy kolejne porody i ciąże były..."lżejsze"? 19.06.11, 11:16
          każda ciąża inna.druga z kolei najtrudniejsza,bo dziecko największe-5kg i jakoś mój organizm nie do końca nadążał za przyrostem masywink
          każdy poród inny,na ogół długie choć 3 i 4 już "mogły być"
          nie chcę,żeby zabrzmiało to protekcjonalnie,ale z perspektywy czasu myślę,że poród i te godziny skurczów i bólu to pikuś w stosunku do kolejnych niespodzianek związanych z dziećmi i w ogóle życiowymi sytuacjami.w tej chwili nazywam poród zadaniem,etapem.kiedyś nie rozumiałam mojej koleżanki /oma była w 3 ciąży ja w pierwszej/ :nie sztuka urodzić sztuka wychować.dzisiaj wiem,że miała rację.
          • goska81-gryfino Re: czy kolejne porody i ciąże były..."lżejsze"? 19.06.11, 18:04
            Ja powiem tak- porody generalnie miałam całkiem lekkie. Wszystkie w zasadzie. Mogę powiedzieć, że w swej "lekkości" były podobne. Co do ciąż- każda jedna gorsza. Na pewno wpływ miała pora roku, ale myślę, że bez względu na lejący się z nieba żar, czy ostry mróz i tak ciąże przechodziłabym trudniej, bo jednak jest to męczące dla organizmu..
            • heca7 Re: czy kolejne porody i ciąże były..."lżejsze"? 19.06.11, 22:09
              Najlepiej wspominam pierwszy. Najmniej bolesny, dośc krótki. Zdążyłam się zdrzemnąć między skurczami. Poszło szybko. Mogłam siedzieć na krześle jak chciałam od razu. Wywołałam tym szok mojej mamy, która pedziła do szpitala z wizją mnie leżącej bez siły i pomocy a zastała mnie siedzącą, czytającą gazetę i jeszcze kurcze umalowaną i wykąpanąbig_grin
              Za drugim razem poród się przedłużał, był trochę za wcześnie i syn nie chciał się rodzić. Bolało ssstrrraszzszsnie i miałam zzo i potem musiałam trochę poleżeć. To był najgorszy mój poród.
              Trzeci był szybki , syn pchał się na świat jak taran. Ważył dość przyzwoicie bo 3900 i jak dla mnie to trochę za szybko. Ostatnia faza trwała 5 minut. Potem dopiero mnie wszystko bolało.
              Generalnie jesli chodzi o ból to najgorszy był drugi.
              • tamcia35 Re: czy kolejne porody i ciąże były..."lżejsze"? 20.06.11, 09:30
                U mnie pierwsze dwa porody siłami natury , dość podobne choć faktycznie pierwszy etap w drugim porodzie był krótszy, trzeci przedwczesny w 36 tygodniu, z powodu krwotoku z odklejonego łożyska zakończony expresowym cc ( paskudnie się czułam po cesarce, dokuczał mi potworny ból kręgosłupa po ZZO ), ale w domu miałam już trójeczkę więc szybko musiałam wejść na wysokie obroty i nie myśleć o bólu. Czwarty poród: pierwszy etap dość długi,ale łagodny w przebiegu, udało się urodzić siłami natury , przed cesarką broniłam się rękami i nogami wink , ale nie miałam skurczy partych więc trochę mnie wymęczyło. ale perspektywa ujrzenia mojej córeczki działała cuda i zniosłam wszystko dzielnie , niestety zaraz potem jak wydałam dziecko na świat uśpiono mnie bo były komplikacje. Ale u mnie każda ciąża trudniejsza w przebiegu, pierwszą poroniłam więc każda kolejna traktowana z ogromną ostrożnością , ale przy dwóch pierwszych udało się uniknąć leżenia w szpitalach na podtrzymaniu , brałam tylko zastrzyki . W trzeciej wylądowałam już w 6 tygodniu z plamieniem i bólami w podbrzuszu i tak co jakiś czas polegiwałam sobie w szpitalu sad . Potem była 5 ciąża - znów straciliśmy dziecko w 11 tygodniu . I w pół roku po tym 6 ciąża , też leżenie w szpitalu, kroplówki, leki rozkurczowe i tak do 39 tygodnia. Wiedziałam ze będzie ciężko ale chęć posiadania jeszcze jednego dziecka była prze ogromna i teraz jestem spełniona big_grin
                Warto było przez to przejść i tyle, choć jak czytam o szybkich porodach to troszkę zazdroszczę wink
    • juleg Re: czy kolejne porody i ciąże były..."lżejsze"? 20.06.11, 15:36
      PIerwszy nie wiem bo miałam ZZO, drugi był największym maratonem w dotychczasowym moim życiu, ale że domowy to dałam radęwink za to trzeci lightowy, też domowybig_grin Ciekawe jaki byłby czwarty, ale już nie mam siły próbowaćsuspicious
      • verdana Re: czy kolejne porody i ciąże były..."lżejsze"? 20.06.11, 15:49
        Pierwszy bardzo przeciętny, niespecjalnie ciężki, tyle, ze łożysko nie odeszlo i musiałam być pod koniec usypiana. Drugi, w trzy lata po pierwszym - w ogóle bezbolesny. Bolało mnie trochę na początku, potem myslałam, ze akcja stanęła - podeszła polożna i oświadczyłą, ze już rodzę. Cud.
        Trzeci, po osmiu latach mniej-więcej taki jak pierwszy, Byloby pewnie lepiej, gdyby nie kompletnie niepotrzebna kroplówka z oksytocyny.
    • simonkapl Re: czy kolejne porody i ciąże były..."lżejsze"? 20.06.11, 17:10
      Pierwszy porod wywolany w 43 tc, 19 h skurczy co minute, w koncu nagla cesarka (4050)
      Drugi porod w 41 tc, 10h skurczy co minute, sn, pekniecie i 2 szwy (4330).
      Trzeci porod w 41 tc, 5h sklurczy co minute, sn, bez pekniecia (4325).
    • mamanadii Re: czy kolejne porody i ciąże były..."lżejsze"? 22.06.11, 13:21
      Pierwszy poród masakra do kwadratu - myslałam, ze umrę - 19,5 godziny bólu z czego 11 godzin spedzonych na porodówce). Odebrało mi to całą radość w czasie pierwszych dni macierzynstwa. Długo dochodziłam do siebie.
      Drugi (1,5godz. od odejścia wód plodowych - 45 min bólu- 20 min po przybyciu do szpitala mała byla z nami) super szybki ale też przy tym za szybki. Przez 3 godziny po porodzie się jeszcze trzesłam - chyba z szoku ,że tak szybko.
      Trzeci (od pierwszych skurczy 7-8 godzin - na pordówce bylam 50min.) ale to taki przyzwoity porod byl, byly przerwy pomiedzy skurczami, lezalam na łózku porodowym i sobie zartowałam z położna pomiędzy skurczami. Byłam wsłuchana w swoje ciało i z nim wspólprcowałam.
      Tak więc każdy inny. No i trzeci był prawie miesiac przed czasem. Reszta w terminie.
    • gazeta_mi_placi Re: czy kolejne porody i ciąże były..."lżejsze"? 23.06.11, 21:31
      Ponoć po trzecim porodzie to nawet kobiety nie są w stanie odczuć, że dziecko już im wyszło...
      • asia-ch Re: czy kolejne porody i ciąże były..."lżejsze"? 24.06.11, 11:00
        To znaczy? Ja tam czułam całkeim wyraźnie. smile
        • gazeta_mi_placi Re: czy kolejne porody i ciąże były..."lżejsze"? 24.06.11, 14:44
          Moja koleżanka ( Ania Kowalska * ) w ten sposób została urodzona, jej Mama robiła w tym czasie coś w kuchni, na chwilę kucnęła bo coś ją zabolało, popatrzyła w dół a tam Ania Kowalska.

          * imię i nazwisko koleżanki na potrzeby forum zostało zmienione
          • asia-ch Re: czy kolejne porody i ciąże były..."lżejsze"? 25.06.11, 09:48
            To ja tak nie miałam i chyba lepiej, że kobieta wie, że dzieciątko się ma urodzić, jest to bezpieczniejsze i dla mamy i dziecka.
Pełna wersja