Trochę durnowaty pomysł...;)

09.07.11, 05:20
Wczoraj, kiedy mój "męż" wybył sobie na przegląd auta, wymyśliłam skrajnie nieodpowiedzialną rzeczbig_grin Otóż prześledziliśmy z dzieciakami kilka miejsc, do których moglibyśmy pojechać już dziś i... jedziemy. Na żywioł. Bez planowania. Mam nadzieję, że wypalismile Jedziemy do Drzonowa koło Zielonej Góry do muzeum wojskowego, potem planujemy jechać do Poznania i Biskupina. Nie wiem czy nam dnia starczy, ale za 40 min wyruszamysmile Spontanicznie. A co tam! 600km mamy w planach. Mam nadzieję, że będzie fajniesmile
    • trojkowamama Re: Trochę durnowaty pomysł...;) 09.07.11, 12:21

      Pomysł wspaniały. Zazdroszczę. Ja w ramach wakacyjnych wojarzy wczoraj z 4-ką po lesie jeździłam a dziś mąż wziął starszaków na grzyby.
      • 5an-ka Re: Trochę super pomysł...;) 09.07.11, 12:48
        Super mi też wreszcie udało się coś zoragnizować spontanicznie tydzień temu w piątek o 10 dowiedziałam się o spotkaniu a o 18 już byliśmy na miejscu, super spędzone 3 dni. Dokupione 2 rowery tylko zostało przygotowanie, ich do jazdy, jeszcze tylko mama nie ma roweru ale ja jeszcze ten rok poświęcę na marsze przy bliźniakach chyba że w sierpniu mi się odmieni. Wczoraj dzieciaki biegały na bosaka po kałużach cały wieczór dawno już tak się nie bawiliśmy, za 4 dni wyjeżdzamy na 3 tygodnie i poznajemy roztocze, spontaniczne wyprawy dają wiele radości, dzieci tak szybko rosną trzeba się z nimi bawić póki jeszcze chcą z nami, pozdrawiamy i życzymy więcej super pomysłów
    • meggi79 Re: Trochę durnowaty pomysł...;) 09.07.11, 13:54
      Super smile
      U mnie ze spontanem trochę ciężko bo w przyszłym tygodniu na świat ma przyjść nasz Filipek smile
      • eva.braun Re: Trochę durnowaty pomysł...;) 09.07.11, 14:33
        Uwielbiam spontaniczne ale i te zaplanowane wyjazdy...I nie przeszkadza mi , ze mam czworo dzieci i że takie wyjazdy to raczej niewielki odpoczynek. Ja w październiku urodzę-chyba Wiktorka, a wczoraj jak małżon wrócił z pracy po 16 wybraliśmy się nad morze do którego mamy około 40 mil.Wrócliśmy po 20-było super smile. Pozdrawiam Was spontaniczne WIELOMAMY>
        • goska81-gryfino Re: Trochę durnowaty pomysł...;) 09.07.11, 22:38
          Wróciliśmy koło 20:00. Ledwie żyję głównie dzięki upałowi, a mąż też ledwie zipie. Zresztą to on prowadzi. Dojechaliśmy do Muzeum Wojskowego w Drzonowie koło Zielonej Góry. Do Poznania nie daliśmy rady. Wracając zahaczyliśmy o Świebodzin. Zobaczyliśmy pomnik Chrystusa Króla, później Sanktuarium Miłosierdzia Bożego, a potem... rewelacyjny plac zabaw. I tak zeszło nam do piętnastej z hakiem. Kurczę, warto byłosmile
          • basha Re: Trochę durnowaty pomysł...;) 12.07.11, 11:22
            brawo za spontanicznosć i zdecydowanie. Takie wyjazdy są super, ciekawa jestem tylko czy zdecydowałabyś się sama bez męża, mojego ciągle nie ma, a mimo wszytsko wole wyjazdy z nim
            • 3lina Re: Trochę durnowaty pomysł...;) 12.07.11, 17:20
              Gratuluje odwaznej decyzji i pieknych przezyc!
            • goska81-gryfino Re: Trochę durnowaty pomysł...;) 12.07.11, 21:04
              A pewnie, że bym się nie zdecydowała. Bo prawka nie mambig_grin Hihi. Nawet gdybym miała, to bym się nie zdecydowała. Za ciężko i pewnie bym się zgubiła z 5 razybig_grin
              • kasia0606 Re: Trochę durnowaty pomysł...;) 13.07.11, 21:46
                Super, ja uwielbiam wszelkie spontaniczne przedsiewziecia!!! Bardzo Ci zazdroszcze!!!
    • magdak_1977 Re: Trochę durnowaty pomysł...;) 14.07.11, 00:21
      Pomysł rzeczywiście niezły, żeby nie powiedzieć szalonysmile tak w jeden dzień? Chyba bym się nie zdecydowała z moja piątka teraz. W ogóle nie lubię długich podróży z dziećmi-męczą mnie i ich. Daj znać, jak się udała wyprawa
      • goska81-gryfino Re: Trochę durnowaty pomysł...;) 14.07.11, 02:36
        Udała się wyprawa, udałasmile Kilka postów wyżej o niej napisałamsmile A wiesz co? Byłam w tak wielkim szoku, że do dziś nie wiem jak to się stałosmile, ale... przez tyle godzin niemal ani razu nikt się na nikogo nie wydzierał ze zmęczenia, czy nerwów, choć w domu bardzo często nam się to zdarza. I jeszcze jedno- generalnie jesteśmy strasznymi bałaganiarzami, ale tak zasyfionego auta jak po tej wyprawie to jeszcze chyba nie mieliśmybig_grin W samochodzie było "wszystko" i "wszędzie".
        A jeszcze coś- NA TYLE GODZIN DROGI NIE WZIĘŁAM MAŁEJ ANI JEDNEJ NAWET GŁUPIEJ GRZECHOTKI, CZY MASKOTKI. Nie mam pojęcia jak to wszystko wytrzymała w niewygodnej, fotelikowej pozycji, nie mogąc sobie nawet poraczkować. Przez ostatnie może dwie godziny był już marudna, prawdopodobnie bolał ją brzuszek, no i miała niespodziankę w pampersieuncertain Na szczęście nie odchorowała tego wojażu. Myślę, że było warto jechaćsmile Następnym razem troszkę bardziej dopracujemy szczegółysmile
Pełna wersja