Dodaj do ulubionych

Czujecie się kochane przez mężów?

13.07.11, 22:09
Czy tworzycie zwyczajnie spółkę z o.o , bo tyle spraw na głowie i trzeba dać radę, a wiadomo, że razem łatwiej. Mój mąż twierdzi, że bardzo mnie kocha, niestety, ja tego nie dostrzegam-owszem, wiem, że jest mu ze mną bardzo wygodnie; chyba myli definicje...Tak sobie myślę, że na pewne rzeczy nie zwracamy uwagi w ferworze dnia powszedniego, dopiero po jakimś czasie, kiedy dzieci wychodzą z domu, zauważamy, że coś sie wypaliło, albo, że to nie było to, co mieliśmy na mysli...
Obserwuj wątek
    • goska81-gryfino Re: Czujecie się kochane przez mężów? 13.07.11, 22:37
      Cóż, w pewnym sensie mogłabym się podpisać pod tym, co napisałaś. Jakiś czas temu dotarło do mnie, że miłość to nie uniesienie, "motylki" w brzuchu, ciągły pociąg do tej drugiej osoby. Miłość to postawa. I prawdę mówiąc u nas jest bardziej tak, że mąż mówi, że mnie kocha, a w codziennych obowiązkach ja tego nie widzę. Zaślepia mnie ciągłe złoszczenie się na niego, bo nie zrobił tego, czy tamtego, albo nie domyślił się, że coś trzeba by było zrobić. Jednak widzę, że jego miłość to nie tylko słowa, ale że rzeczywiście kocha. Może nie jest ideałem, może nie robi wszystkiego co chciałabym, aby robił, może irytuje mnie doprowadza nierzadko do szewskiej pasji, ale jest niezawodny kiedy naprawdę jest potrzebny. To w trudnych momentach, niekoniecznie w codzienności, pokazuje, że kocha i że mu zależy. Zresztą jest jeden niezbity dowód na tę miłość (kulawą miłość, bo my- ludzie nie potrafimy kochać w sposób doskonały, taką Miłością kocha jedynie Bóg). Otóż tym niezbitym dowodem jest fakt, że GDYBY MNIE NIE KOCHAŁ, TO ZA CHINY BY ZE MNĄ NIE WYTRZYMAŁ TYLE LAT. W każdym razie ja z taką marudą, zrzędą i czubkiem w życiu bym nie wytrzymałabig_grin To ja muszę pracować nad swoją miłością, bo niewiele czuję do własnego męża. Ale Bóg otwiera mi powoli oczy i właśnie zaczynam doceniać tego mojego "mena". Ech, miłość...wink
      • magdak_1977 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 14.07.11, 00:13
        Oj, maman-widzę tu lekkiego baby bluesa-też miałam takiego jakiś miesiąc temu. A tak na poważnie-czuje się kochana, kiedy nie myślę o tym w sposób ciągły i obsesyjny, bo wtedy zawsze znajdę dziurę w całym. Mój mąż na moje pytanie-czy mnie jeszcze kochasz, odpowiedział kiedyś-tak-jak przestanę to Ci powiemsmile uśmiałam się wtedy , ale coś w tym jest. Brakuje mi niby ciągłego potwierdzania tego, dowodów, słów zachwytu, niespodzianek, ale tak naprawdę widzę jego miłość we wszystkim co robi. Tyle że to są rzeczy zwykle, codzienne, a ja chciałabym nadzwyczajnych-żebym czuła się jak księżniczkasmile
        • maman3 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 14.07.11, 10:34
          Chciałabym, żeby to był tylko baby-blues sad , niestety, za każdym razem, kiedy sytuacja mnie przerasta, mój mąż nie staje na wysokosci zadania. Nie mamy żadnej pomocy-ani w postaci babci, ani niani, an gosposi-są momenty, kiedy musi być i robić to, co trzeba-jest wtedy nerwowy, krzyczy na dzieci, nie można mu absolutnie zwrócić uwagi-żadnych rad nie przyjmuje, bo wie lepiej, a potem rzuca się, że się czepiam, kiedy mam pretensje, że coś jest nie tak. Ja upatruję miłośc właśnie w takich banalnych czynnosciach dnia powszedniego-kocha, to znaczy, że jak żona chora-zajmie się domem i dziećmi, jak żona w połogu-napełni i opróżni wanienkę, umyje podłogę, jeśli brudna, skosi trawę, dzieciom napomuje basen-nic z tego. Kiedy zaczynam dochodzić do siebie, łapię równowagę, jestem już samodzielna i zorganizowana-a tym samym przestaje mieć do niego o cokolwiek pretensje-wtedy mnie kocha! Jest milutki, uśmiechniety-aż do kolejnej próby związku. I co? Mądry Polak po szkodzie uncertain . Trzeba piecioro dzieci urodzić, żeby odkryć prawdziwy charakter męża...
    • bibba Re: Czujecie się kochane przez mężów? 14.07.11, 01:06
      tak. nie jestesmy wylewni, nie jestesmy romantyczni - ja wlasciwie nie lubie tych typowo romantycznych gestow - ale np fakt, ze m piecze chleb z rana, zanim wstane, to chyba wlasnie taki romantyczny gest w jego stylu, bo on jest czlowiekiem czynu, a nie slow smile

      i ja go kocham, i mam nadzieje, ze on tez czuje smile
        • basha Re: Czujecie się kochane przez mężów? 14.07.11, 09:51
          hm, a co byscie powiedziały jakby mąż unikał zbliżeń w ciąży, bo ma blokadę ze względu na ciążę? Przedwczoraj jeszcze bym napisała tak, kocha mnie i czuję to, teraz nie wiem, nie wierzę już słowom, zastanawiam się czy jego uczucie nie gaśnie.....Dla mnie miłość i seks są nierozerwalnie połączone ze sobą, nie potrafię zrozumieć braku pożądnia w ciąży. Jestem podłamana, za miesiąc rodzę, ale dla mnie to już nic nie zmieni, to jego wyznanie zraniło mnie dogłębnie.
          • eps Re: Czujecie się kochane przez mężów? 14.07.11, 10:06
            czuje sie kochana.
            co do blokady do seksu w ciąży to ja bym nie upatrywała tu jakiś wielkich filozofii zyciuowych i nie budowała sobie od razu całej historii.
            Mój mąż tez w ciązy miał obawy bo dla faceta to tak jakos dziwnie.
            Mój mi mówił (szczególnie w wysokiej juz ciązy) że ma wrażenie że puka dziecko w głowe i miał z tego powodu naprawde duży dyskomfort.
            Wydaje mi sie że skoro cała reszta sie układa a Tobi tylko przeszkadza ten brak seksu podczas ciązy to zwaliłabym winę na hormony i tyle.
              • basha Re: Czujecie się kochane przez mężów? 14.07.11, 11:53
                Kobieta ma prawo nie czuć ochoty na seks, bo to jej ciało się zmienia, tu boli, tam ciągnie, nie powiem ze i mi czasem takie dolegliwości nie dokuczają. I tak nic nie odbierze mi chęci na bliskość z moim mężem pod różnymi postaciami, nawet jak jakis dzień sobie odpuszczę, bo mnie bardziej boli.
                Ale jak on odwraca się do mnie plecami notorycznie, bo jestem w ciąży, to już jest coś nie tak. I niestety czuję się upokorzona. Bibba to nie jest kwestia wysokiej ciąży, w niskiej było identycznie, musiałam się przypominać, nic nie działo się naturalnie. Szczerze, boję się dalszych konsekwencji, bo już czuję się lekko depresyjnie
                • anna_sla Re: Czujecie się kochane przez mężów? 27.07.11, 07:50
                  to jest zupełnie normalne, jak i to, że facet nie chce myśleć/spojrzeć o kobiecie i sexie z nią przez pierwszy miesiąc po porodzie. Wydaje Ci się, że to nic takiego, a to nie prawda i oni też mają uczucia, a czują właśnie tak. Jeśli natomiast dalej byłoby tak jak piszesz 2 albo nawet i 3 miesiące po porodzie to wtedy szukałabym problemu. Nie tylko Ty masz problemy hormonalno-uczuciowe w ciąży, on też.

                  A dlaczego się odwraca? Bo prawdopodobnie za bardzo się narzucasz bądź jesteś zbyt pretensjonalna, a on Ci w ten sposób daje jasny komunikat jego postawy w tym temacie. I po prostu to przeczekaj i nie filozofuj.

                  W pierwszej ciąży ja nie chciałam, on bardzo, a w drugiej było bardzo podobnie jak u Was i mimo to jednak mój mąż bardzo mnie kocha. A wiem jak zachowuje się człowiek nie wysexszony (wink), wtedy wszystko urasta do rangi tragedii i nagle wszystko brzmi "nigdy" i "zawsze". Mam to z mężem non stop, bo ja mam za niskie libido, a on za wysokie. Całkiem niedawno też mi wylał żale, że ja go nigdy nie dotykam, nie pogłaszczę, nie pozaczepiam i zapomniał kompletnie o tym, że ja go właśnie ostatnimi dniami bardzo często właśnie zaczepiam i głaszczę. Mamy remont i jest w domu non stop i jest kogo pozaczepiać, a że padamy w nocy zmęczeni no to jak mieć jeszcze siłę na sex. No i "zgłodniał" i mi nagadał raniąc mnie tą nieprawdą. Ty robisz dokładnie to samo swojemu mężowi.
          • stefania1939 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 14.07.11, 10:16
            Na miesiąc przed porodem? Ja większość tego czasu spędziłam w szpitalu. W pierwszej ciąży też namiętność wygasła stopniowo, żeby potem powrócić. Nie wściekaj się to normalne. Tak, tak ja też czytałam i słyszałam , że są pary , które do końca, ale każdy ma inaczej. Czy ciebie mąż by zmuszał, czy robiłby ci jakieś wyrzuty gdyby było odwrotnie?
            My często myślimy, że mężczyźni są na pstryk. i tu niespodzianka, bo oni chcą atrakcyjną laskę, i też muszą mieć nastrój. teraz właściwie wszystko kręci się wokół brzucha, wokół dziecka, to nie nastraja do seksu. Zrób sobie przerwę, przestań o tym myśleć. Dla mnie powroty namiętności po ciąży, to też nie była taka prosta sprawa, potrzebowałam więcej czasu niż piszą w podręcznikach i mój mąż to przeczekał.
            Teraz to wszystko odrabiamy i czuję się seksowna, piękna i kochana czego i wam życzę. Ale to nie znaczy, że zawsze bym tak napisała. Były okresy, kiedy czułam się całkiem żałośnie, a mężowi mówiłam, że jest beznadziejny. No ale cóż, nie wspominajmy już tego.
            • 3lina Re: Czujecie się kochane przez mężów? 14.07.11, 16:35
              Ja sie czuje bardzo kochana i sama tez strasznie kocham Meza! Nie wyobrazam sobie zycia bez niego. Wszelkie gesty, slowa, czyny pokazuja mi jak bardzo on mnie kocha. Wiele rzeczy robimy razem i chociaz czasu jest malo to radujemy sie tymi wspolnymi momentami. Wiadomo, ze malzenstwo to nie tylko randka na jeden wieczor. Trzeba rozmawiac o rachunkach, zakupach, pieniadzach. Te wszystkie powszednie rzeczy bardzo przytlaczaja, ale trzeba pamietac, ze silna milosc ze wszystkim da sobie rade!
    • elgosia Re: Czujecie się kochane przez mężów? 14.07.11, 21:59
      pytanie jest, czy czuję, a nie - czy jestem, dlatego odpowiadam: nie zawsze czuję, ale to chyba normalne. Miłość to raczej decyzja, postawa, a nie tylko uczucia. Nie chcemy sie ranic, ale się zdarza, bo jesteśmy tylko ludźmi. Ważne, jak do siebie wracamy.
            • zuzanna56 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 18.07.11, 08:45
              Pewnie, że czuję się kochanasmile
              Niedługo będziemy mieć 20 rocznicę ślubu, z tej okazji niedawno pojechaliśmy sobie na tydzień SAMI do Turcji, a sami bez dzieci jeździmy bardzo, bardzo rzadko. Dobrze nam ten wyjazd zrobiłsmile Mój mąż jest może mało romantyczny, ale bardzo praktyczny, ugotuje obiad, posprząta, pogra w coś z dziećmi, uważam jest jest wspaniałym mężem i ojcem, wady jakieś ma, jak każdy, ale bardzo niewiele.
                      • 3lina Re: Czujecie się kochane przez mężów? 18.07.11, 20:38
                        I jeszcze jedno- niedawno urodzilo Wam sie Dziecko. Nie pomyslalas o tym, ze moze jestes bardziej zmeczona, rozdrazniona i dlatego tak to odbierasz? W koncu Twoje cialo wykonalo ogromny wysilek, w glowie placze sie mnostwo mysli. Daj sobie troche czasu. Porozmawiajcie spokojnie, jestescie duza rodzinka, na pewno mozecie byc w pelni szczesliwi!
                        • maman3 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 18.07.11, 21:18
                          Oczywiście, że punktem wyjścia jest pojawienie się dziecka-każde pojawienie się dziecka jest sprawdzianem dla obojga. Ale moje widzenie sprawy nie wynika z mojego zmęczenia i rizdrażnienia-wynika z faktu, że jestem sama i bezradna. Czynności mojego męża ograniczają się do minimum-dzieci chodzą spać o 23, bo tata ma na wszystko czas, bałagan kuchenny zostaje do rana, bo tata zasypia usypiając 4-latka, prysznic wobec tego biorę w biegu, bo nie chcę ulewającego dziecka zostawiać samego. Kiedy dzieci budzą męża, żeby zszedł do mnie, słyszą "zaraz"-i to zaraz trwa do rana. Byłam twarda i dawałam sobie radę bez słowa skargi jeszcze jak miałam trójkę, przy czwartym już byłam zmęczona i póbowałam coś tłumaczyć, ale teraz...nie ten wiek, naprawdę nie wyrabiam, nie umiem już sprzątać z dzieckiem na ręku. Bezradność jest okropna. Gdzieś musiałam się wyżalić.
                          • stefania1939 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 18.07.11, 21:38
                            Ja mam troje i przychodzi pani do sprzątania, 10 zł za h. Zmywarka też bardzo poprawiła relacje w naszym małżeństwie. No i podejście, że nie zawsze musi być idealnie.
                            W sumie ciągła fascynacja erotyczna to wiele znaczy w tym wieku. Poczytaj forum " Brak seksu w małżeństwie", do tego piątka dzieci, no i on mówi że kocha, jest o co walczyć.
                            • maman3 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 18.07.11, 23:04
                              Nie chcę się rozdrabniać, bo ten wątek zamieni się w przepychankę-"on cię kocha" i moje grymaśne "nie, nie kocha mnie" wink . Napisałam tu w wielkim skrócie; zmywarkę mamy, tylko nikt nie chce jej opróżniać a już w ogóle załadowywać-to też kolejny aspekt naszego związku-ja wymagam i próbuję od dzieci wyegzekwować obowiązki-mój mąż nie, on niczego nie widzi i woli nie mieć problemu. Pani obecnie przychodzi 2 x w tygodniu-ale przecież nie będzie sprzątać porozrzucanych ciuchów dzieci i męża, ich zabawek/ dokumentów-bo zwyczajnie nie wie, gdzie je powkładać.
                              Wiesz, skąd ta fascynacja? Bo mimo wieku, ciąż, mojej samotności (na rodzinę nie mogłam nigdy liczyć) starałam się trzymać pion-byłam zadbana, czytałam, uczestniczyłam we wszystkim, co robił mój mąż; mam duże poczucie humoru, czego w tym wątku nie da się dostrzec. I myślę, że mojemu mężowi to imponuje-to, że jeste (byłam) silna. Ale każdy potrzebuje troski i dowodów miłości-ja starałam się być dla niego piękna i atrakcyjna, dbałam o to, by był czas dla nas-choćby to były dwie wieczorne godziny-on miał/ma to w nosie. I wszystko, co tu napisałam, mówiłam mu wiele razy-zero reakcji. Przesadzam. I to tyle. Przypominam, że się żalę, nie trzeba mnie przekonywać, że jest inaczej smile
                              • zuzanna56 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 19.07.11, 09:02
                                Maman, a ja myślę że tu chodzi o coś zupełnie innego. Mąż na pewno cię kocha tylko ma coś co ja nazywam u ludzi "innym poczuciem czystości i porządku". My z mężem akurat tak się dobraliśmy, że oboje lubimy porządek i czystość. Dla mnie posprzątana kuchnia wygląda inaczej niż dla mojej mamy. Wiesz, że po tym kiedy moi rodzice zamieszkali na tydzień u nas i zajęli się dziećmi, a my wyjechaliśmy, miałam wrażenie że po drugim tygodniu to musiałabym robić remont. Od razu po przyjeździe posprzątaliśmy generalnie kuchnię, bo dla nas to był syf a dla mojej mamy norma. Zresztą okazało się że i tak wszystko w miarę ogarniał mój 14 letni syn (który wychodził w tym czasie na jakieś 6-7 godzin na kurs) a mama się tym nie przejmowała. Ludzie są różni, nie mają takiej potrzeby odkładania rzeczy na miejsce, włożenia naczyń do zmywarki itp. Pewnie taki jest twój mąż, ale to nie znaczy że cię nie kocha. Mój tata gdzie wejdzie to narobi bałaganu jeszcze większego niż moja mama i ona całe życie się denerwuje.
                                Nie wiem, co ci doradzić, ale na pewno cię rozumiem. A w jakim wieku masz dzieci? Zmywarkę bez problemu opróżni moja 10 latka, chociaż trzeba jej 5 razy przypominać.
                                Pogadaj na spokojnie z mężem.
                                • verdana Re: Czujecie się kochane przez mężów? 19.07.11, 09:51
                                  Myślę, ze Zuzanna ma wiele racji. Ja z tych, co wola syf totalny i odpoczynek, niż casłodzienne bieganie, aby wszedzie bylo czysto i idealnie. Tymczasem wydaje mi się, że wymagasz od męża nie tyle pomocy (jednak usypia dzieci itd) ile wykonywania Twoich poleceń - jesli zajmuje sie dziecmi, to wg. Twoich standartów, jesli uzypa, to tak, jak ty usypiasz, jesli sprzata, to tak, jak Tobie to pasuje. Tymczasem dom jest wspólny, dzieci wspólne - i mąż nie musi dostaosowywać sie do tego, co Tobie wydaje sie jedynym dobrym sposobem prowadzenia domu i wychowywania dzieci.
                                  • maman3 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 19.07.11, 11:27
                                    Zuzanna ma rację niewątpliwie i nie byłoby sprawy, gdyby nie konieczność wyższa-my musimy mieć posprzątane, żeby funkcjonować. Nie jestem maniaczką sprzatania, ale rano muszę mieć miejsce w kuchni, żeby zrobić śnaidanie, a potem obiad-jeśli jest wszystko zostawione z dnia poprzedniego-przy moim niemowlaku cały dzień bierze w leb i dzieci nie mają obiadu. Dorosły partner z dobrą wolą widzący porządek "inaczej"(bo faktycznie tak jest), posłucha swojej żony spokojnie jak przyjaciółki, chcącej jakoś wyjść z trudnej tymczasowo sytuacji-i będzie postepował wg jej zasad-bo to żona jest na tym pokładzie kapitanem. Dom jest wspólny-szerokie pojęcie- gdybym chciała zrezygnować z moich standardów, kochana verdano, oznaczałoby to życie w bałaganie, które dokumentnie dezorganizuje czas moich dzieci i wprowadza chaos oraz nerwówke( w ich życiu, nie moim). A mój mąż w domu bywa w nocy, trochę rano i wieczorem-on dyskomfortu nie odczuwa, to my jesteśmy na niego zdani. Jeśli kocham-jak trzeba dostosowuje się do warunków, które są dla mnie kłopotliwe-tak postrzegam miłość. Jeszcze jedna rzecz-piszesz, że mąż nie musi się dostosowywać do tego, co wydaje mi sie jedynym dobrym sposobem prowadzenia domu-jak to, nie musi? Jeżeli przez cały nasz związek jest zadowolony, że jest posprzatane, lubi czas przeze mnie zorganizowany-bo wtedy okazuje się, że jest to czas przeżyty konstruktywnie, zadowolone są dzieći, on i ja; dalej- mąż zdaje sobie sprawę z tego, że ja organizuję dom, a on zarabia-to uważasz, że w takim momencie, kiedy pojawia się noworodek non-stop ryczący, i ja jestem uwiązana-mąż może sobie pozwalać na eksperymenty związane z prowadzeniem domu? Akceptując do tej pory wszystko? Coś tu nie gra. Ale staje się to, co mówiłam-licytacja, a nie o to chodzi. Jest mi źle i muszę to wyartykułować, rozumiecie przecież smile .
                                    • verdana Re: Czujecie się kochane przez mężów? 19.07.11, 14:15
                                      Masz oczywiscie w dużym stopniu rację, ale problemy widze dwa.
                                      Po pierwsze nie nalezy mylic miłości z pracowitością. patner leń moze naprawdę kochać żonę.
                                      Po drugie facet, czego w ogóle nie liczysz, chyba pracuje na utrzymanie całej rodziny? Bo z Twoich postow wygląda tak, jakbys tylko Ty pracowała, a facet nie robil nic. A przecież jednak on takze pracuje...

                                      Po trzecie jesli uwazasz się za kapitana na pokladzie i mąż jest majtkiem do wykonywanioa kapitańskich poleceń - to pamiętaj, ze na okrecie czesto bywały bunty. Tio jest złe załozenie - w domu nie ma kapitana. W tym chyba największy problem, jesli jedna ze stron za takiego się uznała.
                                      Ty nie widzisz możliwosci zrezygnowania ze swoich standardów, natomiast uwazasz, ze bezdyskusyjne jest, ze mąż ma zrezygnować ze swoich i robić tak, abys Ty czula się we wlasnym (nie wspolnym jak widac) domu dobrze. Mąż czuje tak samo. A dla niego standardem jest wypoczynek, choćby w bałaganie, a nie zasuwanie od rana do wieczora. Tak samo nie rozumiesz jego, jak on Ciebie.
                                      Jesli pstrzegasz miłość jako dostosowanie sie do warunków, ktore sa kłopotliwe - to Ty takze nie kochasz meża. Bo nie masz ochoty dostosować się do niego, milość to dostosowanie sie do ciebie.
                                      Przykro mi, ze w sytuacji, gdy padasz na pysk i masz wszystkiego dosyć piszę Ci cos takiego, ale warto sobie uświadomić, ze wspólny dom nie oznacza domu, w ktorym maż dostosowuje sie do wymagań zony, tylko taki, gdzie obie strony idą wzajemnie na ustępstwa i starają sie zrozumieć drugą stronę.
                                      • maman3 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 19.07.11, 20:09
                                        Nadmieniłam, że piszę w wielkim skrócie-o tym, co mnie boli, ale ciągniesz mnie, verdano, do dalszej polemiki, bo muszę się bronić. Nie chciałam roli kapitana-musiałam ją przyjąć, bo ktoś kapitanem być musi.
                                        Do wielu rzeczy musiałam się dostosować-stąd mój żal, bo mój mąż do żadnej.
                                        Mój mąż zawsze uciekał z domu, gdy był bałagan-nie lubi w takich warunkach odpoczywać-dlatego pisałam, że gdy wracam do sterów, jestem ukochaną żoną i mam radosnego męża.
                                        Podsumowując-jestem kapitanem i majtkiem w jednym.
                                        I historyjka, która wiele obrazuje-mój mąż postanowił przy domu zasadzić drzewo-dąb, nie byle co. Sprzeciwiłam się. On rubasznie-będzie dąb i koniec. Zaczął z ogrodnikiem uzgadniać, jaki gatunek ma mu dostarczyć i kiedy. Po czym zniknął w domu, a ogrodnik sam zasadził orzech-który w tym dniu przywiózł. Zaznaczam, że to ja grabię co roku liście, tak na marginesie.
                                        Nie mylę pracowitości z miłością, ale uważam, że czasem, w imię miłości, trzeba się wyrzec lenistwa. Choćby na krótko.
                                        • zuzanna56 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 19.07.11, 21:15
                                          Pytanie jeszcze mam takie: czy mąż się kiedyś bardziej przejmował porządkiem, prał, prasował, gotował? Czy kładł dzieci spać o odpowiedniej godzinie, bawił się z nimi, chodził na spacery? Czy robiłaś to sama, a teraz po prostu nie dajesz rady przy kolejnym dziecku, bo wiadomo, że jeden człowiek wszystkiego nie ogarnie? Mąż dużo pracuje?
                                          • maman3 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 19.07.11, 21:23
                                            Kiedyś się starał, nie robił tego regularnie, ale bywało, że to robił. Kiedyś było mu wstyd, kiedy zauważałam, że padam na twarz i że mógłby mi pomóc. Z czasem przejęłam te okołdzieciowe obowiązki, bo byłoby głupio, gdybym na oczach dzieci musiała go zaganiać do ojcowskich obowiązków.
                                            Czy dużo pracuje? Jego praca to przede wszystkim kontakty z innymi ludźmi, prowadzi prywatny biznes. Ja w tym również uczestniczę-pracuję dorywczo razem z nim .
                                            • zuzanna56 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 20.07.11, 08:50
                                              maman3 napisała:

                                              > Kiedyś b
                                              > yło mu wstyd, kiedy zauważałam, że padam na twarz i że mógłby mi pomóc. Z czase
                                              > m przejęłam te okołdzieciowe obowiązki, bo byłoby głupio, gdybym na oczach dzie
                                              > ci musiała go zaganiać do ojcowskich obowiązków

                                              Nie chcę się tu mądrzyć, nie znam ciebie tylko czytam jakieś fragmenty o życiu waszej rodziny ale może właśnie powodem było to że przejęłaś wszystkie obowiązki i teraz mężowi jest wygodnie. Nie wiem czy tak było, tak zgaduję.

                                              Moja mama jest tak zachwycona że mój mąż potrafi zrobić wiele rzeczy, bo i rzeczy domowe typu ugotowanie obiadu, do tego remonty, koszenie trawy, dbanie o ogród. Mój syn idzie w jego ślady. Takie typysmile Ale widzę też że mój tata- bałaganiarz nic w domu nie robi od 40 lat, bo mama go wyręcza. Twierdzi że nabałagani (pewnie i racja), że nie potrafi (a racja). Potem ma pretensje że nic nie robi, a sama go do tego przyzwyczaiła. Mój mąż już chyba został dobrze wychowany przez swoją mamę, ale ja od dłuższego zaczu zaganiam własne dzieci do pomocy. Naprawdę odkurzenie całego domu czy wyjęcie naczyń ze zmywarki to żadna filozofia, czy tam rozwieszenie prania, nawet gdy zrobią to inaczej niż ja sobie to wyobrażam, najwyżej poprawię, gdy będę miała z tym problem. Wyprasowanie sobie ubrania to dla nastolatka żaden problem. Oczywiście że ja gotuję, sprzątam, prasuję, ale często PROSZĘ O POMOC, bo bywam zmęczona, bo pracuję zawodowo, bo czasami muszę wieczorem zrobić coś związanego z pracą.
                                              • maman3 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 20.07.11, 10:58
                                                Pokazałam mu, że potrafię, ale nie było wyjścia-to jest typ, który przekroczy wszystko, co leży. Denerwuje się, że podkopuję jego autorytet, nie wiem, w jaki niby sposób mogę to robić z premedytacją-to sie dzieje samo-dzieci widzą, że mama wszystko umie, a przynajmniej stara się . Efekt taki, że to mnie proszą, żeby im coś naprawić, ale nie dziwota, skoro tata z reguły mówi-"nie da się". Mama wyciągnie z ziemi zasuszoną tuję, bo tacie nie przeszkadza przez m-c, mam rozłoży basen, bo tata by czekał do zimy, mama wypoziomuje stół do ping-ponga, bo tat stwierdził, że się nie da nic zrobić. Jeśli sama czegoś nie zrobię-nie będę tego miała, ot, co.Tak jest np. z ogródkiem warzywnym-byłam w ciąży i niemozliwością było coś samej zrobić, od męża od jesieni słyszałam, że zrobi ten warzywniak-nic z tego. Nie doczekałam się. Takie sytuacje mnożą się w tempie błyskawicznym, a ponieważ nie widzę z jego strony jakichkolwiek postępów w pracy nad sobą-bywam coraz częściej złośliwa-bo obowiązków przybywa, poza tym-większe dzieci są dla nas większym wyzwaniem, my też musimy dojrzewać jako rodzice-a tu co? Tatuś zaczyna wymagać od dzieci rzeczy, których sam nie robi. A dzieci nie w ciemię bite-widzą, że tata ma czas na odpoczynek (akurat praca fizyczna dla niego jest bardzo wskazana), mama nie odpoczywa nigdy, więc dlaczego one mają czymkolwiek sie przejmować.
                                                Tak został mój mąż wychowany przez teściową, która kiedyś, widząc, jak zaganiam synów do sprzątania, powiedziała z dumą-"moje dzieci nigdy nic nie musiały robić".
                                                Ktoś powie-widziały gały..., otóż nie widziały, bo mąż sie świetnie kamuflował , na zasadzie- nie umiem, bo nie robiłem, ale chętnie się będę uczył smile .
                                                Powiem też, że ciężko jest zaganiać synów-naprawdę dużych, bo 12 i 10 lat, do opróżniania zmywarki i innych lekkich prac-robię to nieprzerwanie od czterech lat-i ciągle muszę wysłuchiwać ich przepychanki i lamentów.
                                                Byliśmy raz u psychologa-po zapoznaniu się z sytuacją, pani psycholog zaczęła zadawać mężowi pytania, które go zniechęciły do kolejnych wizyt, były boweim tendencyjne smile . Podejrzewał nawet, że się wczesniej z psycholożką ugadałam big_grin . Ktoś mądry powiedział kiedys coś w tym rodzaju-"chcesz dobrze wychować synów, dbaj o swoją żonę". Trudno jest ciągnąć wózek w dwa konie, kiedy jeden koń stoi, prawda? Przepraszam za nieco chaotyczne pisanie, ale jestem po trzeciej nieprzespanej nocy, myśli mi uciekają.
                                                W ogóle chyba źle zatytułowałam wątek, powinno raczej być-"mam mężą smarkacza" uncertain
                                            • basha Re: Czujecie się kochane przez mężów? 20.07.11, 10:40
                                              Zastanawiasz się czy mąż Cię kocha, mimo że mówi że tak, Ty tego nie odczuwasz. A Ty?
                                              Zadałaś sobie pytanie czy Ty kochasz męża takiego jakim jest? Bo to jest chyba też dość istotne. Wg mnie musicie przyjąć jakiś plan naprawczy i dosłownie rozpisać do z mężem, bo w przeciwnym razie będziesz czuła się coraz gorzej. Ja tez ubolewam nad tym że faceci są ślepi na niektóre potrzeby kobiet i że inaczej widzą rzeczywistość. Tę codzienność i drobiazgi właśnie. Zapytanie "Jak się czujesz?" "Może Ci w czymś pomóc?"
                                              Ja np potrąciłam wczoraj herbatę moim wielkim ciążowym brzuchem, i mąż patrzył tylko jak zmywam podłogę na kolanach. Nic mi się nie stało, ja twarda jestem, ale tak mnie to zabolało. Albo wracając z zakupów, nie da się ich zrobić tak żeby siatki nie były ciężkie, wlokę się na ostatnich nogach, wchodzę do domu, kładę siatki na stole i głęboko oddycham, żeby przepędzić skurcz. A mąż odprowadza mnie wzrokiem i beztrosko pyta "co tam?". A i jeszcze mój ma taką cechę, że gdyby koleżanka w ciąży niosła cokolwiek, to rzuciłby się dosłownie z pomocą, takim jest gentelmanem. Na żonę jednak ma znieczulicę, i to nawet chyba nie o to chodzi, że nie kocha, chociaż wiele razy tez w to wątpię, on jednak zapewnia mnie że oczywiście kocha bardzo, tylko właśnie stracił wrażliwość w stosunku do mnie.
                                              Poza tym pierdoły, ostatnio przyłapałam go że zdrabnia imię koleżanki z pracy zwracając się do niej, mojego nie tylko nie zdrabnia ale nawet rzadko używa, jak zwróciłam mu na to uwagę, to oczywiście stwierdził że przesadzam, że tak nie jest. Czasem widzę to tak, że jest już coraz mniej relacji ja i on, więcej my i reszta świata. Przy czym to "my" to taki constans, którym nie trzeba się za bardzo przejmować, bo przecież jest jakoś. Tak jakbyśmy już nie musieli się sobie podobać, wzbudzać zainteresowania sobą, sprawiać przyjemności. Dlatego jak czasem nie wytrzymam i nerwy mi puszczą, że jest nieczuły to otwiera szeroko oczy z niedowierzaniem jakby chciał powiedzieć "Jak to przecież zapier...od rana do nocy, niczego wam nie brakuje, potem jestem zbyt zmęczony, żeby zwracać uwagę na pierdoły" A jednak te "pierdoły" potrafią właśnie rozwalić małżenstwo.
                                              • zuzanna56 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 20.07.11, 11:07
                                                maman i basha

                                                wiem, że nie pomogę swoim zdziwieniem, ale dla mnie to, co opisujecie jest po prostu nie do ogarnięcia
                                                rady żadnej nie mam, bo nigdy nie byłam w takiej sytuacji
                                                jezuuuuu, dziewczyny, wierzyć mi sie nie chce że można żyć z takim mężem i mieć do tego rodzine wielodzietną
                                                przepraszam, nie chcę was urazić, nie o to chodzi
                                                ale dla mnie to więcej niż zdziwienie
                                                  • maman3 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 20.07.11, 12:02
                                                    Zuzanno, ja mogę o sobie-małżeństwo rodziców rzutuje na małżeństwo dzieci, prawda?
                                                    Związek moich rodziców nigdy nie był zdrowy, marzyłam o ich rozwodzie od ukończenia 8 lat.. Mogę więc śmiało powiedzieć-starałam się wyjść z tego zaczarowanego kręgu, nie powtarzać historii- i mam lepiej niż moja matka.
                                                    Co do Twojego zdziwienia-tak to jest- przerwa między moimi ostatnimi dziećmi wynosi 4 lata-zdążyłam w tym czasie zawsze dojść do siebie, mieć dobrego męża i zapomnieć o tym, jaki potrafi być, kiedy go potrzebuję uncertain .
                                                  • basha Re: Czujecie się kochane przez mężów? 20.07.11, 13:41
                                                    Zuzanno, mogłam zwrócić mu uwagę i poprosić żeby zrobił to za mnie, tylko to wchodziło w grę, i czasem to robię, a czasem przemilczam, bo taka wymuszona pomoc też mnie nie cieszy. Nie potrafię nic na to poradzić, nie rusza go to i już, rozmowy nic nie wnoszą, może na chwilę się ogarnie, potem znów nie zauważa...dlatego wydaje mi się że to moja ostatnia ciąża. Mi coraz bardziej wydaje się że małżeństwo ze stażem 10 lat+ to już niestety głównie układ i kontrakt niestety. Pewnie że bywam zołzą i mogę nią być ale przyznam szczerze, że nie lubię
                                                  • zuzanna56 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 20.07.11, 13:59
                                                    Dziewczyny kochane, piszecie na publicznym forum, więc ja - niewielodzietna, to komentuję. Nie chcę nikogo urazić, naprawdę. Mam teraz wakacje, więc czasu więcej, a pogoda u mnie nieciekawa, cały czas leje, a raz na 5 dni zaświeci słońce, więc zaglądam na różne forasmile

                                                    Życzę wam jak najlepiej, zresztą może moje gadanie komuś się przyda.


                                                    basha napisała:

                                                    > Mi coraz bardziej wydaje się że m
                                                    > ałżeństwo ze stażem 10 lat+ to już niestety głównie układ i kontrakt niestety.

                                                    Ale tak być nie musi, to tylko od nas zależy jak będzie. Ja w sierpniu obchodzę 20 rocznicę ślubu, wyszłam za mąż bardzo młodo, jak ten czas zleciał. Nie mówię, ze zawsze jest u nas cudownie, ale jest naprawdę nieźle, całkiem, całkiemsmile Dopiero co wróciliśmy z miodowego tygodnia w Turcjismile. Poznaliśmy tam ludzi, którzy nie mogli uwierzyć w nasz staż (sami dopiero co po ślubie w wieku dobrze po trzydziestce). Łatwo nie jest, u nas też bywają kłótnie, choć rzadko.


                                                    > Pewnie że bywam zołzą i mogę nią być ale przyznam szczerze, że nie lubię

                                                    a ja chyba jestem zołza z naturywink
                                    • 2007e Re: Czujecie się kochane przez mężów? 01.08.11, 11:36
                                      Ja tez ciebie akurat popre. To, ze maz pracuje, to nie znaczy, ze nie moze podniesc kilku zabawek z podlogi albo wlozyc po sobie naczyn do zmywarki. Kobieta w domu ma dyzur 16-18 godzin na dzien i to nie jest lezenie tylko charowka i wiem o czym mowie. Zwlaszcza jak w domu nie ma nadto miejsca to musi byc porzadek. Inaczej beda nerwy, placz dzieci, ktore wywracaja sie na zabawkach. Nic nie bedzie mozna zrobic. Inaczej widzi to osoba pracujaca, ktora wraca do domu zeby polezec 2 h i isc spac. Wtedy inaczej bajzel sie odbiera. Ale jezeli ten burdel jest miejscem pracy to za nic nie moza sie w nim czuc komfortowo. Wstaje sie i od razu nie ma sie ochoty na nic. A przy maluchu, ktory wymaga opieki to jest bardzo stresujace.
                                  • toya666 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 29.07.11, 22:47
                                    verdana napisała:
                                    >Tymczasem dom jest wspólny, dzieci wspólne - i mąż nie musi dostaosowywać s
                                    > ie do tego, co Tobie wydaje sie jedynym dobrym sposobem prowadzenia domu i wych
                                    > owywania dzieci.


                                    Owszem, ale powinna być też jedna (albo przynajmniej maksymalnie zbliżona) wersja jak to wszystko ma działać. Czyli jedna wersja porządku/bałaganu (wtedy nikt się nie denerwuje na tą drugą osobę), jedna wersja obowiązków dla dzieci (a nie, że mama każe a tata mówi, że nie trzeba) itp.
    • jaga68 Re: Czujecie się kochane przez mężów? 26.07.11, 22:35
      Hej,
      zastanawiałam się nad jednym czytając Twoje posty i znalazłam to zdanie. Taką postawę wynosi się z domu. I tu niestety jest błędne koło, bo warto by synów wychowywać inaczej, ale teoria się mocno mija z praktyką ( czyli wzorcem taty. )
      maman, trzymam za Ciebie kciuki, żebyś znalazła rozwiązanie tej sytuacji. Nie sądzę, żeby Cię mąż nie kochał. On Cię kocha ale wyniósł wzorzec z domu, że kobieta-matka nie potrzebuje pomocy, bo sama sobie poradzi. Zawsze. I to nie jest kwestia kapitana, narzucania czegoś, czy różnej skali porządku. To jest kwestia odrobiny empatii i "zatrybienia", że jeżeli kobieta ( która świetnie sobie radzi ) zaczyna nie ogarniać sytuacji, TO NALEŻY JEJ POMÓC, dla wspólnego dobra. Nie znam złotego środka. Skoro rozmowa nie skutkuje, awantura nie skutkuje, tłumaczenie nie skutkuje, to nie wiem co. Pochwała, jak coś zrobi ???. Ludzie, niezależnie od płci lubią być doceniani za to co robią. Wiem, że to trudne i może trochę sztuczne na początek, ale ... ?. Powodzenia i trzymam kciuki za Ciebie. Mocno.
    • judytak Re: Czujecie się kochane przez mężów? 31.07.11, 23:37
      tak, ostatnio, od kiedy nie mieszkamy razem, to czuję
      wymyśliłam przeprowadzkę kiedy zaczynałam dramatycznie nie czuć - i się sprawdziło :o)

      a nie czułam z powodów wręcz odwrotnych, niż ty - bo co wieczór zmywał, i porządkował kuchnię, zamiast chociaż raz na parę dni usiadł ze mną, żeby pogadać o czymś więcej, niż o sprawach organizacyjnych, a trwało to zmywanie tak długo, że mi się odechciewało, i szłam spać...

      a teraz na co dzień "obrabiam" dzieci sama (duże już są, łatwo mam), w wakacje dzieci "obrabia" tatuś (a ja jestem sama :o)))), a kiedy się spotykamy, to z reguły mamy oboje wolne, ale jedno z nas na pewno, spraw organizacyjnych omawiać nie musimy, bo każde swoje załatwia samodzielnie na bieżąco, i możemy znów jak kiedyś siedzieć do rana z butelką wina nad jakimś zbawieniem świata albo innymi scrabblami, i na nowo jestem w stanie rozumieć, co mi się swego czasu w tym człowieku podobało

      pozdrawiam
      Judyta
        • 5an-ka Re: Czujecie się kochane przez mężów? 11.08.11, 10:53
          Hej maman mam nadzieję że jednak się nie wyprowadziłaś, mój mąż jest bardzo podobny do twojego często myślę o nim gówniarz szczególnie jak jestem zmęczona jego uległością wobec jego mamy, ale to on uczył mnie rozmawiać i wymagał tego odemnie, mając 5 dzieci nauczyłam się wiele rzeczy odpuszczać (porządki u nas w domu to zawsze kwestja sporna bo mój mąż pomimo że jest złota rączka zawsze był wyręczany we wszystkim przez mamę sporo mineło czasu zanim to zrozumiałam, za dużo brałam na siebie) ale i wymagać od siebie, ciągle uczę się wymagać też od mojej gromadki, spokojnie to się wszystko ułoży nawet z rodziną dasz sobie radę, nabierz trochę dystansu to nie jest łatwe, możemy znieniać tylko siebie a od swoich bliskich wymagać.
          W każdym razie pozdrawiam moje smerfy nie pozwalają mi się skupić.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka