Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat

18.07.11, 23:07

Mamy 3 dzieci , 2 synów i córkę .
Babcia faworyzuje chłopców, najczęsciej ignorując istnienie wnuczki.
Przykład z dzisiaj:
za 2 dni wszyscy wyjeżdzają na wakacje .
Babcia przyniosła paczki ze słodyczami dla chłopców, dla mojej córki ani lizaka.
Nie chodzi o te słodycze , ale o fakt i przykrość jaką sprawia.
Babcia ma tylko 1 syna , mojego męża i tylko nasze dzieci( w roli wnuków).
Mam ochotę odwieżć jutro te słodycze babci z komentarzem adekkwatnym do sytuacji, czyli będzie afera.
Takie zachowania są od lat, kiedyś powiedziała mojej córce , ze skoro ona nie lubi babci ( a w tej sytuacji powinna?) , to trudno.
Inny przykład : syn na urodziny dostaje od babcie 200 zł , córka - czekoladę.
Delikatne uwagi nie przynoszą efektu .
Wekowo - córka jest "średnia".
Mąż jest za granicą , będzie za tydzień , do tego czasu dzieci wyjadą , wiec raczej pozostawienie sprawy męzowi nie może być , tym bardziej , ze będzie chciał zbagatelizować sprawę .
Jak postąpić?
    • mruwa9 Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 19.07.11, 02:01
      Jesli delikatne uwagi nie odnosza skutku, to trzeba niedelikatnie, czyli- prosto z mostu. Z moja tesciowa bylo podobie- faworyzowala ( i nadal to robi) jedynego wnuka, wnuczki traktujac olewacko. Wyprostowalismy to (do pewnego stopnia), zanim dziewczynki zaczely kumac niesprawiedliwosci i roznice w traktowaniu. Na przyklad slodycze przyniesione wnukowi, a dla dziewczynek nic- konfiskujemy i oswiadczamy, ze podzielimy na trzy czesci. I uparcie, metoda zdartej plyty, powtarzamy, ze babcia ma troje wnuczat i albo obdarowuje rowno wszystkie, albo zadnego. Oczywiscie to nie zawsze dziala, bo nie kazdy prezent da sie podzielic, a i babci nie jestesmy w stanie zmusic do dysponowania swoimi uczuciami czy majatkiem wedlug naszego widzimisie, dzieci po prostu dostaja szkole, ze zycie ´jest niesprawiedliwe i ze w ogole níe ma sprawiedliwosci na swiecie wink bo co innego mam zrobic?
      W kazdym razie przy kazdej podobnej sytuacji mowimy babci wprost i DRUKOWANYMI LITERAMI, ze ma trojke wnukow i ze nie wolno faworyzowac tylko jednego dziecka.
      • aedo Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 19.07.11, 09:14
        Ja dopiero mam jedno dziecko (drugie urodzi się lada moment), a już słyszę, że im jeden wnuk wystarczy, oni mają swojego wnusia. A jak syn nie chce na zawołanie czegoś tam zrobić, to słyszę, że "babcia sobie znajdzie innego wnusia", a mnie szlag trafia. Mam wrażenie, że utwierdzają małego w przekonaniu, że inne dziecko jest dla niego konkurencją i zagrożeniem. Mam tylko nadzieję, że dzieci faktycznie traktować będą normalnie, a nie faworyzować tylko najstarszego.
      • gazeta_mi_placi Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 28.07.11, 12:42
        Babcie nie mają obowiązku lubienia wszystkich wnuków jednakowo (tym bardziej jak jest to większa ilość), moja Babcia od strony ojca bardziej faworyzowała moją kuzynkę (mieszkającą w tej samej wsi) niż mnie czy moją siostrę (mieszkałyśmy nieco dalej) i nigdy nie miałam o to pretensji ani żalu.
        A wiesz kto miał największy żal o to, że tamta Babcia faworyzuje pieniężnie-prezentowo moją kuzynkę??? Nie, nie ja ani nie moja siostra smile Tylko druga Babcia big_grin, nas dzieci to mało interesowało.

        >> Na przyklad slodycze przyniesione wnukowi, a dla dziewczynek nic- konfiskujemy
        > i oswiadczamy, ze podzielimy na trzy czesci.

        Nie przepadam zbytnio za dziećmi, ale uważam że należy im się szacunek.
        Jeśli dostają prezent z przeznaczeniem dla nich (a nie dla brata, siostry czy mamusi) to jest to ICH prezent i oni powinni decydować czy chcą się nim podzielić z siostrą czy nie (oczywiście można namawiać, ale nie zmuszać). Nie powinno się dzieci wkręcać w konflikt między mamą a babcią na tle dawania prezentów.

        >dzieci po prostu dostaja szkole, ze zycie ´
        > jest niesprawiedliwe i ze w ogole níe ma sprawiedliwosci na swiecie.

        A dziecko w szkole lub przedszkolu daje z okazji imienin czy urodzin prezenty wszystkim dzieciom z grupy czy tylko kilku najbliższym zaprzyjaźnionym kolegom? To też niesprawiedliwość bo Twój Tomeczek dajmy na to kupił na urodziny koledze z przedszkola autko (oczywiście z Twoją pomocą) ale już innemu z okazji jego urodzin nic tongue_out
    • donkaczka Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 19.07.11, 10:13
      niedelikatnie trzeba
      uczucia babci i jej foch obchodza mnie mniej niz uczucia moich dzieci
      a takie traktowanie, nawet jesli okazyjnie nie na codzien, niezle sie moze wryc dziecku - tego chcialabym uniknac
      w kwestii dzieci mam temperament tygrysicy z pazurami, po takich akcjach babcia by po scianach fruwala, a maz za proby zbagatelizowania tez by oberwal..

      bron dziecka, babcia jest idiotka
      • ada16 Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 19.07.11, 10:54
        moja wina polega na tym, ze ten stan trwa od lat, delikatne zwracanie uwagi nie przynosi efektu , mimo, ze córce staram sie wyrównać "braki", strata moralna jest.
        Dziś rano odwiozłam paczki babci .babcia oczywiście obrażona,
        Poza drobnymi prezentami babcia na każdym kroku wyróznia chłopców, welniana pościel z wielbłada , dostali obaj , córka nie, w świeta wzieła starszego syna na bok i szeptała z nim długo ( potem okazało sie , ze poprosiła go o pomoc , ale z "dopiskiem", tylko nie mów mamie) .
        JAk szedł do szkoły, kilka razy wracał temat , zeby go oddać babci , zeby u niej mieszkał i tam chodził do szkoły.
        JAk byli całkiem mali to propozycje babci , zeby przyjechał tylko on na kilka dni , były bardzo częste ( propozycja niegdy nie dotyczyła tylko córki , ja stawiałam sprawę , albo oboje na króecej , albo zadne)
        Dziś po prostu przelało się
        • donkaczka Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 19.07.11, 11:46
          no to zawinilas, babcia przywykla i chlopcy pewnie tez i moga miec zal, jesli teraz babcie bedziesz wychowywac, bo oni niesprawiedliwosci pewnie nie odczuwaja jak ty i corka

          w sumie to chyba niewiele jest juz do zrobienia, oprocz konsekwentnego oddawania niesprawiedliwych prezentow - ale to tylko po to, zeby corka wiedziala, ze babcia zachowuje sie niewlasciwie i wy tego tolerowac nie bedziecie, bo babcia sie juz nie zmieni
          jedyne na co nic nie poradzisz, to prezenty urodzinowe, ale raz w roku chyba z corka przelkniecie, trudno chlopakom urodzinowe prezenty odbierac..
          reszte gestow ze strony babci konsekwentnie bym odtracala, nawet gdyby chlopcy sie buntowali, choc z drugiej strony, jesli babcia z musu zacznie i corke obdarowywac i zapraszac, to corce wcale milo chyba nie bedzie?? ile lat maja twoje dzieci? bo w sumie to ma wplyw na to, co zrobic
          • lisia312 Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 19.07.11, 11:58
            teraz już zostało tylko zastrzelić. Było reagować wcześniej, ale też bym tego nie zostawiła. Co powiedziała na zwrot słodyczy? Dzieci w jakim wieku?
            • ada16 Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 19.07.11, 12:09
              Co powedziała?
              owszem , ma 3 wnuków?
              dlaczego nie równo traktuje?
              bo córka jej kiedyś powiedziała, ze jej nie lubi .
              wg mnie nie lubi, bo zawsze widziała te nierówność.
              Ja powiedziałam tylko , ze skoro nie potrafi ( nie chce) równo traktować ( a coś takiego padło) , to może wogóle zapomnieć o wnukach.
              Wiem , pojechałam ostro , ale ta sytuacja z szeptaniem po kątach już we mnie zbierała sie do rozmowy ,którą miałam zamiar przeprowadzić razem z męzem.
              Powiedziała też ze i tak da te sodycze , na to ja , ze je wyrzucę ,
              rozmowa mało przyjemna , nie jechałąm z zamiarem awantury , raczej chciałam aby miała o czym myśleć, niestety naskoczyła , ze może dawać kiedy chce i komu chce.Miło nie było.
              Rozmowa trwała chwilę , powiedziałam do widzenia i wyszłam
          • ada16 Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 19.07.11, 12:03
            tak, wiem , ze za grzeczna byłam ,
            ta sytuacja w sumie narasta , młodszy syn jest dużo młodszy od tamtych i jak się pojawił , dołączył do grupy "lepszej", dlatego tym bardziej ta "niesprawiedliwość " jest widoczna.
            Dzieci : 2 studentów, i młodsza podstawówka.
            To nie jest tak, ze nie zwracałam uwagi, zwracałam , tylko chyba zbyt delikatnie, bez zwrotu , bez krzyku, rekompensowałam córce sama.
            Starsze dzieci rozumieją sytuację , syn miał własciwie jechać i porozmawiać z babcią , jednak po nocnych przemysleniach , postanowiłam ,z e to ja muszę załatwić raz a dobrze.
            Dla mnie byłoby zrozumiałe, gdyby babcia dawała coś młodemu( starsze duże) , nie muszą jeść słodyczy, ale pomijanie jednego ?
            • ada16 Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 19.07.11, 12:12
              Poza tym chyba nie jest istotne co kto powiedział.
              Jestem z siebie o tyle zadowolona , ze pokazałam i dzieciom i babci, ze nie zgadzam sie z tą sytuacją . ( rozmowa była w 4 oczy, dzieci przy tym nie było)
              • donkaczka Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 19.07.11, 12:53
                po 20 latach takich akcji sadze ze babcia ma gleboko w powazaniu cokolwiek powiedzialas..
                rychlo w czas sie zebralas big_grin
                • verdana Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 19.07.11, 12:57
                  Zacznij od przypomnienia sobie, ze masz już tylko jedno dziecko i dwoje doroslych ludzi.
                  Wychowywanie doroslych ludzi przez odbieranie slodyczy osmiolatkowi jest gorsze od tego, co robi babcia.
                  • kasia0606 Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 19.07.11, 17:05
                    Fakt juz mowiac krotko "po ptokach".

                    U mnie bylo podobnie z tym ze moja tesciowa ma zasade, ze jak ktorej z wnuczek nie ma to nie dostaje. Z tym, ze moje dziewczyny zawsze sie upominaly za siostre, czy teraz siostrysmile SAME z siebiesmile Jak babcia nic dla nieobecnej nie miala to one tez nic nie przyjmowaly. Zeby siostrze nie bylo przykro. i babcia sie nauczylatongue_out
                    • 3lina Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 19.07.11, 17:56
                      Powiedzialabym wprost, co o tym mysle.
                      • loko1977 Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 19.07.11, 18:10
                        nieźle, nieźle daje teściowa, moja jeszcze lepiej, ma tylko nasze dzieci, czyli 2 a olewa ich na każdym kroku, ja za nią nie przepadam więc i wolę jak do nas nie przyjeżdża a dzieci też nie chcą do niej jeździć, nawet jak dobitnie ich prosi, żeby na wakacje przyjechali to oni nie chcą smile jak sobie babcia zapracowała tak ma.
        • gazeta_mi_placi Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 28.07.11, 12:52
          A co dzieci na to? To były ICH prezenty. Skoro już teraz nie szanujesz własności swoich dzieci to nie zdziw się, że za kilka lub kilkanaście lat Twoje dzieci nie uszanują cudzej własności, w końcu ktoś im przykład dał w domu.

          >> JAk byli całkiem mali to propozycje babci , zeby przyjechał tylko on na kilka
          > dni , były bardzo częste.

          Moim zdaniem łatwiej zaopiekować się starszej osobie jednym dzieckiem nawet na tydzień niż dwójką na trzy dni.
    • anna_sla Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 19.07.11, 23:53
      my truliśmy babci do znudzenia od samego początku. A raczej babciom. U nas było trochę odwrotnie. Teściowa faworyzowała córkę a synom dopieprzała teksty i wrogi wzrok "ojej Madziu jesteś biedna przy tych chłopakach" i pioruny w oczach, bo rzekomo ciągle jej krzywdę robili (no sorki, ale jak celowo krzywdę może wyrządzić roczniak-półtoraroczniak??), oni ciągle byli źli, nie tacy, cały czas coś wytykała (prawie subtelnie oczywiście).. ale raz jej powiedziałam dosadnie, potem drugi raz itd.. Potem jak podrośli bliski sercu po Madzi zrobił się jej Krzyś, bo ma ponoć bardzo podobny charakter do mojego męża (ulubionego i faworyzowanego przez nią jej syna). Bartek zaś od małego miał problemy z powodu niedojrzałego układu nerwowego, nadmierne napięcie mięśniowe aż sprawiające mu silny ból, nadwrażliwość dotykowa, zaburzenia SI itp. Bardzo nieufny jest/stał się do ludzi, od pierwszego kontaktu on bykiem stawał do ludzi, zamknięty w sobie. Moja teściowa dopatrzyła się w nim zła. Bartuś to był mały czołg, potrafił przeraczkować się po głowie Krzysia, bo on szedł prosto do celu nie widząc przeszkód i nic nie rozumiał z upominań. Moja teściowa piętnowała go za to (przecież miał tylko 10 miesięcy!). Tak, że kocha Madzię, pokochała Krzysia, a Bartusia nie za bardzo. Przychodziła na imieniny Madzi (jakieś takie zwyczaje dziwne ma), na imieniny Krzysia, a do Bartusia przyszła pierwszy raz w tym roku a ma już 5 lat! On głupi nie jest, on szybko wyczuł/wyłapał zachowanie babci, że coś jest nie teges, nie lubi jej, albo raczej nie lubił. Jak miał do niej jechać to płakał, że nie chce. Nim ją "oszlifowaliśmy" było już za późno i zauważyła chyba swój błąd. Teraz ubolewa, że on jej nie słucha kompletnie, ma ją gdzieś, nie przytula się, nie wita jej. Fakt, że swoje już z nim przerobiłam i terapię u psychologa dziecięcego. Bardzo się zmienił, uwrażliwił (nie jest już takim "czołgiem" prosto do celu, zauważa inne osoby i zdaje sobie coraz częściej sprawę z ich uczuć zanim im coś zrobi). Jak teściowa zaczęła trochę pracować nad sobą, nad kontaktem z nim, to i on trochę widzę zaczyna się otwierać. Czasami nawet przytuli się na powitanie z nią.

      Natomiast moja mama faworyzowała Magdę i Bartka (dla Bartusia to ulubiona babcia, najlepsza na świecie i druga albo raczej trzecia ukochana osoba po mamie i tacie), ale moja mama nie była taka toporna a i ja w kontaktach z nią byłam odważniejsza i szybko to faworyzowanie zatarła.. choć czasem nadal widzę jakąś nutkę, oj nie pasi jej charakterek Krzysia..
      • babeth Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 20.07.11, 10:35
        Ja z racji nierównego traktowania wnuków (u nas linia podziału przebiega na dzieci córki i dzieci syna) zdecydowałam się na minimalizację kontaktów. Wiem, że to chowanie głowy w piasek ale nie mam zdolności negocjacyjnych, mąż uważa że nie ma o czym dyskutować a po za tym trudno walczyć z czyimiś uczuciami. Babcia kocha bardziej wnuki z którymi mieszka (dzieci córki) i trudno. Tylko przykład z ostatniej niedzieli: wnuczek babci uderzył moją roczną córeczkę piłką w twarz. Babcia to jego wzięła i zaczęła przytulać...
        • nela12 Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 22.07.11, 15:37
          a z racji nierównego traktowania wnuków (u nas linia podziału przebiega na dzi
          > eci córki i dzieci syna)
          tak samosad
          tam 2 chłopców,my też wiekowo kilka miesięcy różnicy-a babcia nasze dzieci traktuje wręcz wrogosad dużo by pisać przykładów,i może nawet by nikt nie uwierzył....
          całkiem obcych dzieci bym tak w życiu nie potraktowałasad
    • mama_pyzuni Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 20.07.11, 11:02
      Moja teściowa też bardziej faworyzuje chłopców, nie objawia się to w prezentach, bo tu z reguły jest w miarę sprawiedliwa (oprócz wyjątków, kiedy np. chłopcom kupiła porcelanowe kubeczki, a córce zwykły plastikowy...), ale w kontaktach bezpośrednich.
      Chłopcy są non-stop całowani, przytulani, brani na ręce, ściskani itp, itd (przez takie zachowanie teściowa zapracowała sobie, że nie chcą do niej chodzić bo nienawidza tego miętoszenia, a babcia nie może się powstrzymać mimo setek upomnień!)
      Karolina siedzi z boku i tylko patrzy...
      Często w domu się skarży, że jak są u babci, to babcia kompletnie nie zwraca na nią uwagi...
      I niestety prośby wyrażane przez mojego męża bardzo zdecydowanym tonem nic nie dają, babcia wie lepiej co ma robić!
      Natomiat ja jako wnuczka też doświadczam takich sytuacji, kiedy mój jedyny żyjący dziadek faworyzuje i pomaga dzieciom młodszego syna, a dzieci starszego są traktowane gorzej (bo Wam to niech rodzice dają!). W rodzinie wywołało to taką atmosferę, że już mało kto z kim normalnie potrafi rozmawiać... a dziadek jest wielce zdziwiony, bo według jego logiki to on jest bardzo sprawiedliwy.
      • babeth Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 20.07.11, 11:18
        Jak analizuję teraz z dystansu wielu lat historię moje własnej rodziny to również tak było, były wnuki faworyzowane i niefaworyzowane. Niestety dzieci to czują. Mąż również wspomina, że i u niego tak było. Cóż pozostaje nam teraz jako rodzicom spokojnie podchodzić do sprawy, wynagradzać własnym dzieciom jawne "niesprawiedliwości" i samemu wyciągnąć wnioski na przyszłość.
    • goska81-gryfino Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 20.07.11, 12:40
      Kobietki kochane, a ja Wam powiem tak. Wasze dzieci mają takie babcie jakie mają, zapewne jest to dla Was i Waszych mężów tym bardziej bolesne, że to są Wasze własne mamy. Ale Wasze dzieci babcie MAJĄ. Moje dzieci nie mają żadnej babci. Moja mama zmarła, kiedy miałam 11 lat, a mama męża pół roku przed naszym ślubem. Ojczym męża ożenił się z męża ciotką, ale nie utrzymujemy kontaktu, czasem na ulicy się spotykamy, pogadamy, ale nawet nie mówię na ojczyma męża "tato". Zwracam się do niego bezosobowo i niezręcznie mi z tym, ale mąż był tak traktowany przez ojczyma, że taki kontakt w zupełności nam wystarczy. Nie potrzebujemy głębszych relacji i nie chcemy. Natomiast dzieci wiedzą, że to jest dziadek Janek i babcia Danusia. Zresztą "babcia Danusia" ma własne wnuki, a moje dzieci nawet jej wnukami nie są. Co do mojego taty, to jest to facet w wieku 57 lat, całkiem młody typwink, który ożenił się z kobietą młodszą o kilkanaście lat i ma dzieci z drugiego małżeństwa- trzynastolatka i pięciolatkę. Tak więc bardziej mu w głowie dbanie o własną rodzinę, niż wnuki. Nie jest wylewny, choć wnuki kocha. Widujemy się raz na jakiś czas, choć mieszkamy w jednym mieście, ale nasze stosunki są OK, tyle, że po prostu nie ma wylewnoścismile Przychodzą na urodziny dzieci, zawsze jakiś drobiazg dzieciaki dostają, jakiś ciuch, czy zabawkę, prezenty na Święta, ale niedzielnych obiadków też nie masmile Żona taty ma 42 lata, więc dogaduję się z nią. Zostawia mi ciuchy po moim przyrodnim rodzeństwie, czasem wpadam do nich na kawkę, jak wynajmowaliśmy mieszkanie na tej samej ulicy, chodziłam do niej na "M jak miłość", który to serial obie lubiłyśmybig_grin Jednak babcia to nie to samo co "ciocia" (bo na żonę taty dzieci mówią ciocia, ponieważ miała 32 lata jak Krzyś się urodził, więc nigdy nie nazywał jej babcią, a co za tym idzie- tak już zostało przy reszcie dzieci). Czasem z mężem rozmawiamy, że nasze mamy świetnie by się dogadały i na pewno moglibyśmy zostawiać im dzieciaki i wychodzić na przykład razem co jakiś czas. Mąż ma babcię i dziadka niedaleko- 30 km od nas, czasem jeździmy do nich, jak babcia dawała radę chodzić po schodach, to przyjeżdżali do nas. Jednak to jest babcia pod 80-tkę, ma własne, niereformowalne poglądy i fanaberie i mimo, że jest naprawdę kochającą babcią, to trudno z nią wytrzymać nawet dziadkowismile Także próbujcie reformować Wasze mamy i babcie, a jednocześnie cieszcie się, że Wasze dzieci te babcie posiadają, tym bardziej, że babcie wieczne nie są. Moja jedna, mieszkając a bardzo daleko (większości moich dzieci nie widziała na oczy, tylko jak tata do niej na wakacje z rodziną jeździł, to na zdjęciach) zmarła w tym roku, druga, która była złą matką dla mojej mamy (łącznie z oddaniem jej do domu dziecka, a mam była dzieckiem z cukrzycą, poszkodowaną przez życie wystarczająco) nie żyje od paru lat, a druga żona dziadka- wspaniała kobieta, cudowna babcia jest w takim stanie, że może i rozumie co się do niej mówi, ale jej już zrozumieć nie idzie i zbliża się do przejścia "na drugą stronę" coraz szybciej. Także powtarzam- reformujcie co i kogo się dasmile Ale doceńcie posiadanie babcismile
      • ada16 Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 20.07.11, 13:00
        Moje dzieci mają tylko tę jedną opisaną w tym wątku babcię , dziadka już zadnego , z drugirj strony babcia ma tylko nas, dlatego niegdy nie chcialam wojny i być może zbyt pokornie znosiłam to nierówne traktowania , zeby dzieci miały chociaż trochę kontaktu z babcią.
        • matysia20050521 Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 22.07.11, 14:54
          Według mnie zareagowałaś o kilkanaście lat za póżno, ale ja wychodzę z założenia ,że lepiej póżno niż wcale. Ale teraz konsekwentnie walcz a córka niech ci bedzie sprzymierzeńcem. Może ona ojcu wytłumaczy jak sie musiała latami czuć.
          • tamcia35 Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 23.07.11, 20:59
            U nas bardzo podobnie jak pisały dziewczyny- babcia ubóstwia te wnuki które z nią mieszkały ( są to bratankowie męża ) a nasze dzieci to jak określiła " nie są jej wnuki " sad
            Synów ma dwóch i też traktuje ich bardzo różnie. Zawsze gorszy jest mój mąż.
            Przykład: 3 dziecko to dla mojej teściowej " patologia " i wstyd na całego więc przyjeżdżając do nas przywoziła jakieś drobiazgi dwójce starszych a potem mówiła " Ja to sobie zapomniałam że u Was jest trzecie " sad
            brak słów i nóż mi się w kieszeni otwiera uncertain
            Obecnie relacje bardzo kiepskie , wręcz wrogie a moje starsze dzieci świadomie rezygnują z kontaktów z babcią. Ich wybór.
            Teściowa w miarę akceptuje nasze najmłodsze dziecko bo pojawiło się po długiej przerwie i jest dziewczynką. Gdy wyjęła 50 zł dla najmłodszego dziecka mąż jej oddał.
            • gazeta_mi_placi Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 28.07.11, 12:57
              Dlaczego mąż oddał prezent dla dziecka?
              Oddawać może własne pieniądze a nie pieniądze dziecka.
              Kiedyś rodzice mieli odłożoną pewną kwotę z mojej komunii.
              Nie przydała się ona zaraz po komunii, ale po pewnym dłuższym czasie (nagła sytuacja), skąd wiesz czy te 50 zł dla córki włożone chociażby do banku nie przyda jej się kiedyś w życiu?
    • salomea_ Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 27.07.11, 20:34
      straszna ta babcia, współczuję. ja bym chyba jej dała kopa w dupę przy następnej okazji.
      • laf210375 Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 27.07.11, 22:13
        Moja mama zawsze faworyzuje najmłodsze. Na szczęście dziadek woli spędzać czas ze średnią i jest nią zachwycony. Najstarsza i tak powie,co o pewnych sytuacjach myśli i to bardziej niż moja gadanina pionizuje babcięsmile. Z teściami sytuacja jest trudniejsza, gdyż faworyzują jedyne dziecko swojej córki. Rozmawiał z nią mój mąż ale i tak winna byłam ja, bo go buntuję. Ja zminimalizowałam kontakty z dziadkami i tyle. Ostatnio, po narodzinach synka sytuacja się poprawiła, bo to jedyny dziedzic nazwiska. big_grin. Przy okazji i córki, i ja wróciłyśmy do łask-na jak długo?
    • justinka_77 Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 28.07.11, 00:50
      Jak delikatnie nie trafia, to niedelikatnie i konsekwentnie. Miałabym gdzieś aferę. Wazniejsze dla mnie było by dobre samopoczucie moich dzieci (wszystkich) niż babci i albo babcia jest jednakowo babcią wszystkich, albo żadnego.
      • gazeta_mi_placi Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 28.07.11, 12:47
        Babcia jest wolną osobą i własne pieniądze (nie Twoje ani nie Twojego męża) może przeznaczyć na prezent dla jednego z wnuków, dwóch lub żadnego.
        Jeżeli wnuki dorosną a Babcia przepisze kawalerkę tylko jednemu z nich to każesz temu jednemu sprawiedliwie podzielić się na całe rodzeństwo?
        Albo co gorsza Babcia przepisze mieszkanie wnukom po drugiej córce lub po drugim synu.
        Matce chrzestnej jednego dziecka każesz też kupować prezenty dla pozostałej czwórki?
    • gazeta_mi_placi Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 28.07.11, 12:34
      Może Babcię nie było stać na trzy jednakowe paczki ze słodyczami?
      A skoro to dziewczynka może nie chce aby się spasła (nadwaga u chłopców ma mniejsze znaczenie)? Może myślała, że i tak wszyscy się dzielą po równo?

      >> Mam ochotę odwieżć jutro te słodycze babci z komentarzem adekkwatnym do sytuacji.

      To są prezenty dla dzieci a nie dla Ciebie dlatego dzieci powinny nimi dysponować. Tobie by było miło jakbyś była znowu małą dziewczynką gdyby Twoja Mama odebrała Ci Twój prezent od Babci bo miała z Babcią jakiś konflikt?
      Prezenty dla dzieci to prezenty dla dzieci i poza sytuacjami typu żywe zwierzę jako prezent albo zabawka mogąca być potencjalnie niebezpieczna dla dziecka nie powinnaś nimi dysponować.
    • toya666 Re: Babcia, czyli nierówne traktowanie wnuczat 29.07.11, 20:44
      Kiedy byłam mała babcia (mama mojego taty) preferowała dzieci córki niż syna (ja tak to widziałam i odczuwałam). Być może dlatego, że my mieszkaliśmy 60 km od babci, a tamci kuzyni 5 km, przez co babcia była u nich codziennie a my u babci raz w tygodniu.

      Niestety dla babci sytuacja bardzo się zmieniła. Córka się od niej odwróciła za nie-wiadomo-co, nastawiła swoją starszą córkę przeciw babci a syn jest baaardzo nieśmiały, sam do babci nie pójdzie.

      I okazało się kto jest "lepszy". Teraz tylko my (ja i brat) utrzymujemy z babcią kontakt, jeździmy do niej, dzwonimy do niej...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja