wracam po długiej przerwie...(uwaga długie)

27.07.11, 10:54
wracam powoli do życia... i do Was na forum teżsmile mam nadzieje że tym razem na dobre się udasmile

czemu mnie nie było? to długa i skomplikowana historia, która tak naprawdę jeszcze sie ciągnie...
jak chcecie to poczytajcie:

W połowie marca urodziłam naszego długo wyczekiwanego synkasmile Mimo obaw, problemów i "dołów" wierzyłam że wszystko sie poukłada, a moje samopoczucie i brak chęci do życia to tylko "zmeczenie materiału" nabyte w trakcie ciazy i z magicznym momentem porodu wszystko minie i odejdzie w zapomnienie...

niestety tak sie nie stało. Po urodzeniu Emilianka jeszcze bardziej mi ie pogorszyło... czułam sie słabo, miałam zawroty głowy, zero koncentracji, nocne poty, chudniecie (14 kg w dwa tygodnie), brak checi do robienia czegokolwiek a jednocześnie "w środku" drzemał wulkan niepokoju, który momentami doprowadzał mnie do skrajnej rozpaczy... przestałam zajmowac sie dziećmi, domem, nie wiedzialam co sie ze mna dzieje... nie mogłam nawet poczytac forum bo "skakały mi literki" a jak ogladałam TV nie mogłam sie skupić na tym co robie i właściwie to było to samo co bym gapiła sie w ścianę.
Najgorsze było to, że nie potrafiłam "zebrac do kupy" wszystkich objawów i wyjaśnić lekarzowi jak sie czujęsad myślałam że może to jakiś szok poporodowy czy coś...
Tydzień po porodzie było tak źle, że trafiłam do szpitala. Trzęsłam sie jak galareta i myslałam że to koniec...
okazało sie że mam 40 stopni gorączki i zaburzenia rytmu serca plus jakaś infekcja... zladowałam na OIOM-iesad podleczyli mnie i po tygodniu wypisali , ale przyczyna nie została wyjaśnionasad w międzyczasie moj synuś też trafił do szpitala na chirurgię-zakażenie gronkowcem i ropnie na całym ciałkusad (na tym etapie chyba ostatnio pisalam, ale powtarzam bo to bylo dawno...)
w domu łykałam sobie żelazo, bo wykryli mi anemię i tłumaczylam sobie że to wszystko od tej anemii... objawy wcale nie mijały, nadal chudlam, pociłam się jak mysz, nie mogłam się na niczym skupić i generalnie juz nie byłam sobąsad
zaczęły się wycieczki do lekarzy-od internisty po neurologa a nawet psychiatrę... państwowo, prywatnie... nikt nie umiał wpaść na pomysł co też może dolegać kobicie po porodzie...
W czerwu trafiłam do endokrynologa,który wymyślił że trzeba mnie przebadać. Tak trafilam do tego samego szpitala w którym leżałam po porodzie, tyle że teraz nie na oiom, a na endokrynologię...

nie uwierzycie-dopiero po 3 miesiącach męczarni i "niebycia sobą" dowiedziałam się że mam chorą tarczycę-autoimmunologiczne zapalenie które akurat było w ostrej fazie nadczynności

dostałam leki i nadzieję że będzie lepiej-z każdym dniem mój stan miał się poprawiać...
rzeczywiście po dwoch tygodniach zaczełam powolutku funkcjonować i poczułam że żyję

ale nie trwalo to długo...
aż dziwne, jak czlowiek ma uśpioną czujność i nie zauważa oczywistych symptomów pogorszenia... dopiero jak zlądowałam po raz kolejny na IP, a mój organizm ponownie stał się wrakiem zajarzyłam że cos jest nie taksad
ponieważ bbadania wychodziły mi ok, zaczełam sie domagać aby sprawdzili mi hormony tarczycy bo leczę sie na nadczynność...
i tu SZOK - "pani ma skrajną niedoczynność!" = sama ją sobie "zrobiłam" biorąc leki hamujace tarczycę... (zgodnie zreszta z zaleceniem pani doktor, która poszla sobie na półtora miesiąca na urlop i nie kazała robić żadnej kontroli w miedzyczasie...)
dostalam leki-tym razem działające "w drugą stronę" i mam nadzieje że to wystarczy. Na pewno sama bede kontrolować poziomy hormonów bo żadnym lekarzom juz nie ufamsad

Być może ta historia nie jest aż tak straszna, jednak to co się stało zniszczyło moje życie.
Ja, matka-polka pracująca na dwa etaty, ogarniająca dom i dzieciaki, pełna optymizmu, z mnóstwem znajomych i tysiącem pomysłów na minutę teraz jestem naprawdę WRAKIEM.
wszystko straciło sens, a moje samopoczucie jeszcze tydzień temu było takie, że potrafiłam siedzieć na podłodze owinięta kocem i wyć... przestałam jeść, wychodzić z domu, o pracy nie wspomnę, a dziećmi zajmuje się moja mama i mąż...
jak taka cholerna, malutka tarczyca może zniszczyć człowiekowi życie?
teraz juz wiem, że ona "rządzi" całym naszym organizmem, począwszy od stóp a skończywszy na głowie (dosłownie)

mam nadzieję że to minie, że to tylko tarczyca i nie zwariowałam...
pół roku wyjęte z życiorysu (wliczając okres kiedy juz fatalnie się czułam w ciąży)

trzymajcie kciuki żeby te leki szybciutko pomogły i żebym mogła funkcjonować w końcu jak człowiek

i jeśli czujecie się zmęczone, wyczerpane, senne i macie wiecznie doła... albo odwrotnie-nerwowe i wkurzone to sprawdźcie sobie hormony tarczycy, bo może to nie zawsze jest wina tylko przemęczenia i nadmiaru obowiązków???

sorry za przydlugie "wypracowanie", ale musiałam sie wygadać, wypisać...
mam nadzieję bywać częściej na forumsmile

a tu mój synuś (już czteromiesięczniaksmile:
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/qg/kj/wrrc/UFZCoQkbFsu2FWubPB.jpg
    • maman3 Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 27.07.11, 13:00
      Kochana! Już w połowie Twojego opisu podejrzewałam tarczycę- a nie mam nic wspólnego z medycyną. Do lekarzy też trzeba mieć szczęście. Wyobrażam sobie, co czułaś, bo przechodziłam coś podobnego, choć w dużo mniejszym wymiarze-najbardziej przerażało mnie to, że nie rozumiem, co się ze mną dzieje-bo działo się wszystko. Jak to dobrze, że już jestes zdiagnozowana i się leczysz-teraz będzie coraz lepiej. Warto jednak poszukać najlepszego specjalisty od tarczycy w okolicy, bo w tym temacie często lekarze się mylą. Trzymam kciuki i witam ponownie serdecznie smile !
      • andaba Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 27.07.11, 15:17
        Synuś śliczny, gratuluję!

        Lekarze jednak sa idiotami, ja juz na poczatku trzeciego akapitu pomyślałam, że pewnie tarczyca smile

        Zdrowia życzę...
    • urge Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 27.07.11, 17:16
      Słodki synuś smile
      A historia okropna! Powodzenia w walce z tym dziadostwem i dochodzeniu do siebie!
      • blizniaki14 Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 27.07.11, 18:45
        Straszna historia, ale ... musi być dobrze!!! Musi i już!!! synek kochany smile trzymam kciuki za dobre samopoczucie i zdrowie, wiem jak to jest nie mieć na nic chęci i sił sad ....
        • 3lina Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 27.07.11, 19:28
          Przeszlas ostatnio bardzo duzo- historia jest smutna i przerazajaca, ale po deszczu znow swieci slonce wiec glowa do gory! Przy okazji uwrazliwilas nas na to, bysmy sie badaly.
          Zycze Ci powrotu do zdrowia, odzyskania radosci i duzo sily!
        • ella1976 Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 27.07.11, 19:29
          O rany ja również od początku wiedziałam że to tarczyca- te objawy. Nie wiem czy powinnam Ci pisać ale może ku przestrodze żebyś miała zwiększoną czujność i nic nie lekceważyła- 3 lata temu moja znajoma zmarała 4 miesiące po urodzeniu swojego drugiego dziecka na przełom tarczycy sad Tak więc proszę Cię dbaj o siebie!!! Tarczyca to jednak nie przelewki! Trzymam kciuki żeby wszystko wróciło do normy.
          • verdana Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 27.07.11, 19:36
            Jak sądzę teraz czujesz się całkowicie pocieszona. A moja znajoma zmarła ot tak, siedzac przy komputerze, na zator plucny, tak wiec wszystkie przy komputerach - uwaga!
            Moja matka też z nadczynnosci "przeleczyła się do neidoczynności. W koncu tarczyca wysiasdla jej całkowicie - i nic. Nic, nie czuje się wcale tak źle.
            Będzie lepiej, zobaczysz.
            • agusia324 Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 27.07.11, 22:28
              no to żeście mnie pocieszyły...
              a właściwie to nakręciły schiza...
              przełom tarczycowy i zator płucny-no masakra po prostu-już mam noc z głowy bo NA PEWNO zaraz będę to miała!!!
              (serio, przy moim stanie nakręcam się byle czym i potem schizujęsad)

              a jak trafiłam do szpitala no oiom to wlaśnie z podejrzeniem zatoru plucnego, a wcale nie jestem pewna czy nie był to przełom...

              a ten przełom jest w nadczynności czy niedoczynności bo nie wiem czy sie martwić już teraz czy jak znowu w nadczynność wejdę hehe?
              • verdana Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 27.07.11, 22:44
                W ogóle się nie martw.
                jak już masz diagnozę, znajdź dobrego endokrynologa. tarczycę dosyć latwo sie kontroluje, jak już wiadomo, co jest.
                Polow moich znajomych ma problemy z tarczycą, najpierw było fatalnie, jak zorienowano się, jakie dawki podawać - problem praktycznie zniknął.
                • agusia324 Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 27.07.11, 22:51
                  spokosmile
                  na razie jestem na etapie zwiększania dawki, powolutku zaczynam się czuć jak człowiek...
                  chociaz generalnie do tego co było jeszcze długa droga...
                  ale dam radę. MUSZĘsmile
                  a Wy trzymajcie kciukiwink
    • basha Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 27.07.11, 19:50
      Agusia, znam temat, hormony tarczycy mogą zniszczyć życie, też mam hashimoto, jestem na euthyroxie, wreszcie przestały mi wypadać włosy, chociaż średnio jestem ogarnięta
      pozdrawiam Cię ciepło, i życzę dobrego poziomu FT3 i FT4 i TSH
    • fillette2 Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 28.07.11, 09:19
      Ja też mam hashimoto, ale wykryte zupełnie przy okazji, bez żadnych kłopotliwych objawów. Nigdy nie czułam się źle z powodu tej choroby, więc jak już ci wyregulują hormony to na pewno będzie ok smile pozdrawiam
    • aniazm Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 28.07.11, 09:47
      również posiadam hashimoto, ujawniło się u mnie po 3 porodzie (schudłam tyle, ile urodziłam, a potem doszło...ale lekarze badania zrobili mi na tarczycę dopiero po półtora roku od porodu). nie miałam aż tak skrajnych objawów, jak u Ciebie, ale i tak dostałam po dupie od tej choroby. u mnie, niestety, wyrównywanie hormonów trwało długo (z przewidywanego pół roku przez endo wyszło półtora - ale jest top sprawa zupełnie indywidualna!), ale teraz jest super - chudnę (z 90 24 maja do 82 dziśbig_grin), mam energię. jestem na euthyroksie 75.

      dasz radę!
      • jjj-27 Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 28.07.11, 18:15
        a tak przy okazji to jakie badania należy zrobic przy podejrzeniu tarczycy? FT3 i FT4 i TSH
        te? wywnioskowałam w wpisu wyżej? pzdr cieplutko, będzie dobrze MUSI
        • aniazm Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 28.07.11, 21:51
          te trzy oraz przeciwciała ATg i Atposmile
        • agusia324 Re: wracam po długiej przerwie...(uwaga długie) 28.07.11, 23:04
          tak, badania to przede wszystkim TSH, FT3, FT4 ale one mogą być "w normie" a my możemy czuc sie fatalnie...
          dlatego aby juz na pewno wykluczyc tarczyce warto jeszcze zrobić USG i przeciwciała aTpo, antyTg, i jeszcze jedne nie pamietam w tej chwili.
          no po tych badaniach konieczna konsultacja DOBREGO endokrynologasmile
          pozdrowionka
Inne wątki na temat:
Pełna wersja