Pomysły moich dzieci są...genialne(?)...

07.08.11, 23:55
Olga, lat 3 wsiadła do krzesełka należącego do Madzi i mówi:
-Ale ciasno.
Na co ja:
- No, mnie też byłoby ciasno.
A Olga na to bez zastanowienia:
- Nie mieści twoja d.u.p.a


Poszłam dziś do mojego taty na kawkę i zostawiłam męża z towarzychem. Część towarzycha poszła na dwór. Wracam, patrzę, Krzysiek z Wojtkiem są przed blokiem. Nagle Krzyś pokazuje mi...POCISK OD KARABINU, taki zardzewiały i mowi: -Znalazłem go, ale ROZBROIŁEM już.
Ja mało zawału nie dostałam, zabrałam mu i rzuciłam na trawę, na co on powiedział, że to i tak już nie wybuchnie, bo WYSYPAŁ PROCH.
Zanieśliśmy więc pocisk mężowi, znawcy wszelkich wynalazków tego typu, no i okazało się, że spłonka jest dobra, więc jakby młody przy próbie dostania się do prochu wewnątrz naboju solidnie przygrzmocił w tę spłonkę, to by mu ręce pourywało w najłagodniejszej chyba wersji. Opr dostał nieziemski. A na koniec jeszcze wyskoczył z tekstem:
- Tata, a dobrze zrobiłem, że go rozbroiłem?
Ręce opadły.
    • donkaczka Re: Pomysły moich dzieci są...genialne(?)... 08.08.11, 11:42
      powiedzialabym, ze sa rezolutne wink i po dzieciecemu nierozwazne, z tym pociskiem to mlody mial ogromne szczescie i tluklabym mu do glowy, ze sie takich rzeczy nie dotyka
      • mama.rozy to miał szczęście... 08.08.11, 13:09
        o rany,miał jak nic
        a mój syn ostatnio miał rozmowę z tatą o mieczach i rycerzach.tak sobie rozmawiali jakie rycerze nadawali imiona swoim mieczom i mąż pyta syna,jakie imię nada swojemu.
        a syna na to-mój już ma nazwę.
        mąż-jaką?
        a syn-Zakopanesmile
        faktycznie,dostał taki "zakopiański"
        no i tak już zostałosmile
Pełna wersja