Wielodzietni po latach

20.08.11, 12:42
Mamy piątkę dzieci. Jesteśmy "pierwszym pokoleniem wielodzietnym" w obu rodzinach-mojej i męża. Patrzą na nas trochę jak na pomyleńcow, trochę jak na nieudaczników. Radzimy sobie dobrze, jesteśmy niezależni finansowo i mieszkaniowo, jeździmy na wakacje, starcza nam na wszystkie potrzeby dzieci. Jest ciężko z czasem, bo małe dzieci wymagają dużo uwagi-to wiedzą wszyscy na tym forum. Dzieci bardzo się kochają, nie mamy z nimi specjalnych problemów.Ciekawa jestem, jak wygląda życie takich rodzin po latach. Czy mają ze sobą kontakt, jaki? Czy rodzice i dziadkowie w końcu przekonują się do takiego modelu rodziny? Czy jak większość w domu wchodzi w wiek nastoletni, pojawiają się jakieś kłopoty związane z większą ich ilością pod jednym dachem? I w końcu czy dzieci potem powielają taki model rodziny, czy raczej unikają wielodzietności? Wiem, że wiele z tych spraw ma charakter indywidualny, ale po prostu jestem ciekawa waszych doświadczeń, bo na swoje dopiero czekam. Pozdrawiam serdecznie znad zimnego morzasmile
    • maman3 Re: Wielodzietni po latach 20.08.11, 13:31
      Ciągle zimno? To lato nieciekawe, a mówili, że będzie upalne i piękne...
      Liczę na to, że po latach moje dzieci będą miały ze soba kontakt, że będą sie cieszyc na wspólne rodzinne spotkania-a przede wszystkim-liczę, że będą ze soba szczerzy i naturalni. Oczywiście moge się przeliczyć, ale robię wszystko, żeby było ok. Pochodzę z niby wielodzietnich-tójka-ale różnica wieku taka, że w zasadzie każde było troche jedynakiem-co 7 lat. Kontakty były świetne, bardzo bliskie, bardzo rodzinne-do czasu kiedy dorosliśmy-teraz to nie to samo, a wszystko przez nie do końca mówiona prawdę-tzn. ,że nie mówiło sie wprost o tym, co kogo wkurza, boli etc. Zacząło się "grzeczne" traktowanie, jak obcego. Osobiście preferuję typ włoski, bo oczyszcza atmosferę, ale nie wszyscy go doceniają sad . Poza tym u nas, niestety i o dziwo, namieszała mama- w zasadzie każdemu na każdego chyba coś nadawał-do tego coś wycelowanego w zainteresowanego. Dziwne, bo byliśmy z nią bardzo związani i bardzo szczerzy. Po latach myślę, że szczerość była w naszym domu, póki ja tam mieszkałam, naturalnie wywalałam kawę na ławę-i trzeba było sie z tym zmierzyć... Teraz króluje "dyplomacja", czyli nic wprost, wszystko za plecami. Nie jest fajnie, dla mnie coś się skończyło, nieodwracalnie sad
      • magdak_1977 Re: Wielodzietni po latach 20.08.11, 22:03
        No ciągle zimno-do tego dziś sztorm. Nie mogę dzieci wyleczyć z katarów przy takiej pogodzie. Nie masz co żałować wakacji nad morzem. Ja jestem jedynaczką, mąż ma siostrę dużo młodsza. Rodzice nasi z typowych rodzin-po dwoje dzieci, tylko ojciec męża miał trójkę rodzeństwa. I tej rodziny mi brakuje. Mam nadzieję, że nasze dzieci będą miały siebie, kogoś bliskiego "z krwi", komu będą mogły się w razie potrzeby wyżalić i na kogo będą mogły liczyć. No i marzą mi się takie święta za kilka lat, kiedy usiadzieny wszyscy i pogadamy razem. Na razie tylko 60 proc naszych dzieci gadasmile
    • dzieciata.renata Re: Wielodzietni po latach 20.08.11, 17:01
      Też jesteśmy pierwszym pokoleniem wielodzietnych, oboje jedynacy, ale z dwójkowej rodziny. Mama ma siostrę która ma dwoje dzieci, babcia też miała tylko brata który ma dwie córki a każda z nich ma dwoje dzieci, teściowa ma brata który ma dwóch synów i każdy z nich dwoje dzieci, teść ma siostrę przyrodnią a ona dwoje dzieci i każde z nich ma dwójeczkę. Tak to się złożyłosmile Bardzo się cieszę że mam taką dużą rodzinę, rodzeństwo to ważna sprawa, sama wiem po sobie że kuzynostwo to nie to samo. Mam nadzieję że dzieci będą dla siebie w przyszłości wsparciem i kontakty będą miały częste. Moja mama i teściowie od początku akceptują naszą rodzinę, bardzo nam pomagają, uwielbiają dzieciaki, może dlatego że sami mieli tylko po jednym dziecku a niekoniecznie tak chcieli. Co do tego wieku nastoletniego, to u nas właśnie się zaczęło i cieszę się że to tylko dwójka i mam odskocznie w postaci młodszaków, dzięki temu jeszcze nie zwariowałam, szczególnie teraz w wakacje dziewczyny nieźle dają popalić. Czy dzieci powielą model wielodzietności nie wiem, chcę żeby byli szczęśliwi, może lepiej nie bo jak każda będzie miała czworo to nie wyrobię jako babciabig_grin
      • maman3 Re: Wielodzietni po latach 20.08.11, 21:36
        Jeszcze dorzucę- moja babcia miała troje rodzeństwa, urodziła czterech synów; moja mama ma trzy siostry-pamiętam, kiedy zjeżdżało do babci jej rodzeństwo-te wspomnienia, opowieści, anegdoty-chciałabym to powielić, niezapomniane!
        • eps Re: Wielodzietni po latach 20.08.11, 21:47
          u mnie to wielodzietność taka średnia, bo mam tylko troje dzieci uncertain
          Moja mama ma 3 dzieci i mamy mama miała 3 dzieci, ze strony mężą , mama miała 3 dzieci i babcia (mamy mama) czworo. U ojców było podobnie, babcie miały po 4-5 dzieci.
          To chyba my powielamy wielodzietność.
          U mnie relacje są właściwie poprawne. Ja na rodzeństwo, pomimo czasem różnicy zdań, zawsze mogę liczyć. Wystarczy że zadzwonię i każdy próbuje mi jakoś doradzić/pomóc.
          W drugą stronę tak samo, wystarczy telefon a ja staram się ze wszystkich sił też pomóc/wesprzeć.
          Jakies nieporozumienia sie czasem zdarzają ale bez większych afer.
    • gosia.w40 Re: Wielodzietni po latach 21.08.11, 06:19
      Mam jedną siostrę, zawsze ubolewałam nad brakiem młodzego rodzeństwa, mama miała osiem sióstr, relacje z nimi różne, raczej dobre. Mąż ma pięcioro rodzeństwa, w wiekszosci są wielodzietni, kontakty tez różne, na ogół prawidłowe, czasem trochę zawisci, ale wszyscy sobie wzajemnie pomagają, ot wesele w rodzinie, wszystkie ciotki (ja też) kroiły sałatki, ucierały masy itp. przez kilka dni; było miło, rodzinie. Na Wigilię jest nas kilkanaście osób, to zdecydowanie przyjemniej niż trzyosobowe święta z mojej młodości. Czy moje 4 córki powielą model wielodzietności? Na miarę swojej możliwosci im pomogę, tym bardziej, że mną zajmowała się babcia w trakcie pracy rodziców, a mnie pomaga moja mama. Na rodzeństwo moje i męża mogę zawsze liczyć np. podczas choroby dzieci, pobytu w szpitalu itp. - Wspaniałe są rodziny wielodzietne!
    • plater-2 Re: Wielodzietni po latach 21.08.11, 08:19
      U nas już wszyscy pełnoletni. Najmłodszy dostał się na studia. Jako dzieci byli bardzo ze sobą zżyci i kochali się strasznie, ale w różnych układach. Najbardziej kochali się Drugi Syn i Najmłodszy. Różnica dziesięć lat.Razem chodzili na spacery, najczęściej starszy nosił drugiego na barana, razem grali w szachy... Do tej pory pomagają sobie finansowo. Starszy syn już pracuje od kilku lat, jest marynarzem, pomagał Najmłodszemu w liceum (miał stypendium ale dość niskie) i teraz obiecuje, że też będzie pomagał na studiach.
      Jak Drugi miał kryzys małżeński dotarli do niego wszyscy!(po prostu przyjechali dodać mu ducha) z wyjątkiem Najstarszej, która mieszka za granicą i też od lat, bo jest rocznik 80, pomaga rodzeństwu. Na przykład kupiła drogie atlasy anatomiczne Trzeciej, która ich potrzebowała do egzaminów na studiach. I pozwalała siostrze za darmo mieszkać w swoim polskim mieszkaniu, po prostu za pilnowanie mieszkania.
      Czwarta i Najmłodszy jeździli za granicę na wakacje, pilnować dziecka siostry. To wypadało taniej z podróżą niż świetlica czy opiekunka miejscowa. Zadowoleni, bo obkupili się w modne ciuchy i mieli własne laptopy już w liceum.
      Ja też ze swojej strony pilnuję, żeby utrzymywali ze sobą kontakty. Przypominam im mejlami o urodzinach, imieninach, rocznicach ślubu rodzeństwa. Zależy mi, żeby do siebie pisali i o wszystkim się informowali. Jak piszę do dzieci listy mejlowe, to zawsze piszę, co u kogo, ile sama wiem. I tak jakoś to się kręci.
      Modelu wielodzietności chyba nie powielą. Najstarsza ma jedno dziecko za granica i zbiera się, jak kupi wreszcie dom, na drugie.
      Drugi Syn ma też jedno dziecko i na razie synowa twierdzi, że nie jest gotowa na drugie.

      Pozostali jeszcze dzieci nie mają.
      • andaba Re: Wielodzietni po latach 21.08.11, 14:09
        Różnie bywa, ale z tego co widzę w naszych rodzinach nie jest źle. Wiadomo, że z czasem, gdy każdy zakłada rodiznę to kontakty nieco się rozluźniają, ale to chyba dotyczy wszystkich rodzin.
      • magdak_1977 Re: Wielodzietni po latach 21.08.11, 23:27
        Plater-a spotykacie się teraz wszyscy? Jak na przykład wyglądają święta? No i pytanie takie niecodzienne-jak współmałżonkówie dzieci reagowali na fakt, że pochodzą z takiej dużej rodziny-miało to dla nich jakieś szczególne znaczenie? Pozdrawiam
    • plater-2 Tout se complique 22.08.11, 07:56
      Ze spotykaniem różnie bywa.

      Najstarsza jest w Irlandii, Drugi pływa "u chińczyka" (skończył WSM w Szczecinie), pozostali na szczęście w domu lub blisko domu.
      Na zeszłe Boże Narodzenie pojechaliśmy całą bandą, ale nie wszyscy, do Irlandii, na szczęście zmieściliśmy się jakoś, ale Drugi przeżywał wtedy kryzys małżeński i nie chciał nigdzie jechać, został w domu sam na Święta. Żeby nie było mu smutno został z nim jego Najlepszy Kumpel, najmłodszy. Urządzili sobie męską wigilię, a my w Irlandii po angielsku śpiewaliśmy w kościele kolędy i jedliśmy dziwaczne irlandzkie potrawy.

      Na ostatnią Wielkanoc znowu była tylko Najmłodsza Trójka, syn był w morzu i w ogóle nie wiadomo czy synowa chciałaby jechać sama taki szmat drogi samochodem z małym dzieckiem.
      A do śniadania wielkanocnego siedliśmy dopiero około drugiej po południu, bo chcieliśmy koniecznie jeść razem, a okazało się, że Trzecia wybrała się na jakąś wigilie paschalną młodzieżową na całą noc, wróciła o trzeciej rano i padła. A Czwarta, która pracuje w restauracji, pracowała w Wielkanoc i przyszła też spóźniona.
      • maman3 Re: Tout se complique 22.08.11, 13:38
        Od matki wiele zależy, chylę czoła smile . Twoja postawa jest wzorem. W mojej rodzinie, kiedy zaproponowałam wszystkim wspólną Wigilię-bo wszyscy byli w Polsce-zostawiono mnie z tą propozycją na trzy tygodnie przed faktem. Wigilię planowałam cały rok-za wiedzą całej reszty. Nikt nie powiedział, że to będzie przykre dla mnie i mojej rodziny-ani matka ani ojciec. Uznali, że dla mnie to bez znaczenia, a kiedy stwierdziłam, że jest mi przykro-powiedzieli, że przesadzam....
        • plater-2 Tout passe, tout casse 22.08.11, 19:31
          Nie wiem, czy w tym roku zdobędziemy się na dużą choinkę, trzeba ją ściągać z pawlacza, to jest zadanie dla kulturysty. Zawsze to robił Drugi, albo Trzecia, która na AWF miała dużo sportu. Chyba postawimy małą choineczkę z malutkim kompletem lampek. Smutne to jest właściwie, ale i miejsca w domu coraz mniej, zamiast pianina, które już sprzedaliśmy ( a wiernie wiele lat nam służyło) stoi jakaś idiotyczna sofa... Mamy też piękną szopkę gipsową kupioną w 1980 roku w Ars Christiana. To będzie dzieci pamiątkowa szopka i na pewno pokłócą się o to, kto ją ma wziąć.
          A na Wielkanoc, malowałam jajka sama. W domu, dziwnym trafem, był tylko najmłodszy. Ja go pytam; "będziesz malował pisanki", a on na to "mamo, ja się uczę do matury".
    • domania80 Re: Wielodzietni po latach 26.08.11, 08:23
      Mam troje dzieci, więc to taka" mała wielodzietność". U mnie w rodzinie było nas 5 dzieci, u męża 6. Moi rodzice mieli po 8-9 rodzeństwa. U męża rodzice po 5.Wielu moich wujków i cioci ma wielodzietne rodziny ale już wśród moich kuzynów czy rodzeństwa jesteśmy jedyni. Uwielbiałam jako dziecko zjazdy całej rodziny na święta czy wakacje. Zawsze marzyłam o takiej rodzinie i nie powiedzieliśmy jeszcze z mężem ostatniego słowa co do ilości dziecismile
    • toya666 Re: Wielodzietni po latach 29.08.11, 11:36
      Byłam Au-pair w Irlandii w rodzinie wielodzietnej. Rodzice też pochodzili z rodzin wielodzietnych. Dziś wszyscy mają ze sobą wspaniały kontakt, często się spotykają, wspierają, dzwonią do siebie. Dzieciaczków było w domu 4 (tych, którymi ja się opiekowałam). Mama dzieciaczków miała 4 rodzeństwa, tata miał 3. Dziś każda siostra i brat mają po 3-5 dzieci big_grin

      Najweselej jest, gdy spotykają się u dziadków. Np. rodzice ojca tych dzieciaczków organizują niedzielne śniadania dla swoich dzieci i ich dzieci. Czyli jest ok. 20 dzieci biegających po domu big_grin To jest jazda!! Ale jak cudownie!!
      • pstrabiedronka Re: Wielodzietni po latach 30.08.11, 12:50

        ja pochodze z rodziny gdie bylo 4 dzieci i mój mąż tak samo.
        U nasbyla spora różnica wieku - miedzy najstarszym bratem a siostrą jest 19 lat. Ja jestem druga.

        Teraz ja i brat starszy mamy rodziny i dzieci a młodsze rodzeństwo - jeszcze nie.
        Mamy kontakty bardzo dobre, choć rózne. Np. z tym bratem ktory ma dzieci no to umawiamy się często na jakis placyk zabaw z dziecmi a potem na obiad, staramy sie zeby nasze dzieciaki sie bawily razem.

        A z młodszym rodzeństwem to inaczej - siostra baaaardzo mi pomaga przy dzieciach, często do nich przychodzi i sie nimi opiekuje. A jak ja chce wyskoczyc do galerii handlowej to dzwonie do niej i jedziemy razem - dzieki temu mam świeże i mlode spojrzenie na trendy wink a jej przy okazji ja coś zasponsoruje wink

        Młodszy brat za to jest troche wyalienowanym informatykiem wink ale tez często się spotykamy.

        Święta - raczej spędzamy razem tzn jeden dzień my i "moja" rodzina, a drugi my i rodzina męża. Żeby tak wszyscy z obydwu rodzin - to nie mamy takiego lokalu...
        Ale biore pod uwagę to, ze za dobrych pare lat, jak i my bedziemy miec jeszcze więcej dzieci i być może moje rodzeństwo - to nie będzie mozna zawsze spotkać się ze wszystkimi. Trzeba będzie na raty smile
    • mamumilu Re: Wielodzietni po latach 08.09.11, 23:12
      To chyba zalezy od wychowania - moje prababcie mialy po 5 cioro dzieci - wszytkie utrzymywaly ze soba b. dobry kontakt. Moje obie babcie - jedna 4 - zawsze wszytkie urodziny, imieniny swieta - zjezdzala nas sie ponad 20 - kazde z babci dzieci ma po 3 - teraz zdarza sie, ze uda sie wiekszosci rodziny zjechac na imieniny Ewy w swieta do cioci i wychodzi ok 40. Nadal utrzymujemy dosc scisly kontakt z ciotecznym rodzenstwem, pomimo ze mamy swoje dzieci. Oczywiscie sa lepsze i gorsze uklady ale generalnie dbamy o to, zeby dzieci sie znaly i jak jest wesele to sa wszyscy. Ostatnio moj brat stweirdzil, ze musimy miec wszyscy co najmniej po 3 , zeby kiedys na weselach bylo tak fajnie jak teraz smile
      Moja druga babcia miala 8 dzieci, ale u nich uklady sa srednie - raczej na odleglosc, pomimo mieszkania w jedenj miejscowosci. Tam rozklad dzieci jest rozny - od 2 do 5.

      My w naszej 3 rodzenstwa z racji duzej odleglosci mamay utrudnione kontakty, ale mam nadzieje, ze to nie wplynie na nasze dalsze relacje, bo nasze dzieci juz za soba przepadaja - mam nadzieje, ze powielimy model rodziny mojej babci, dla ktorej rodzina jest najwazniejsza smile
      • kasia0606 Re: Wielodzietni po latach 09.09.11, 09:31
        Ja tez uwazam, ze zalezy do wychowania, moze i od charakteru. Moja mama byla srednia z 3 i kontaky z siostrami miala nieciekawy. Zreszta one ze soba tez. Ciagle jakies klotnie. Moj maz tez ze , z tym ze najstarszy i wierzcie mi ze musze go zmuszac zeby zadzwonil do rodzicow czy braci.
        I ja osobiscie uwazam, ze brat czy siostra nie ma obowiazku pamietac o urodzinach czy imienniach, rocznicach rodzenstwa. Od tego sa rodzicie. To ich obowiazek. Ja od moich corek nie oczekuje ze beda biec do siostry z zyczeniami. Chca, pamietaja to fajnie. Nie, to zadna tragedia. Wazne ze w innych dziedzinach moga na sobie polegac.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja