Dodaj do ulubionych

Wielodzietność ekstremalna

30.08.11, 19:42
Moja koleżanka czeka na poród 7 dziecka. I tak sobie myślę, że dziś mało jest rodzin, które mają więcej niż 5 dzieci. Nawet wśród nas, na forum. Oczywiście reakcja otoczenia głównie negatywna. Znacie takie duże rodziny? Jak sobie radzą? Czy kolejne porody są bezpieczne dla kobiety? Przyznam, że trochę boję się o koleżankę.
Obserwuj wątek
    • pstrabiedronka Re: Wielodzietność ekstremalna 30.08.11, 20:20

      ja znam bardzo dużo. Zarówno w pokoleniu takim powiedzmy jak moi rodzice, jak i w bardziej moim.

      Żadna z rodzin nie głoduje, u niektórych jest lepiej finansowo u innych gorzej - różnie. Porody - nie znam żadnej, która miałaby kłopoty z samego faktu wielokrotnych porodów. Ewentualnie z powodu jakichs chorób, ale nie samego faktu rodzenia.
    • pstrabiedronka Re: Wielodzietność ekstremalna 30.08.11, 20:22

      aha - rodzina znajwiększa liczbą dzieci, którą znam osobiście ma 11 dzieci. Właściwie to znam takie dwie rodziny.

      Z 10 - chyba nikogo...
      z 9 - ooo tu juz dużo, myślę że kilkanaście takich rodzin się znajdzie smile
      no i kolejno zmniejszając liczbę dzieci - zwiększa sie liczba rodzin, jakie znam smile

      Dr. Radziwiłł - prezes Naczelnej Izby Lekarskiej ma 9 dzieci smile mam przyjemność ich znac smile
        • andaba Re: Wielodzietność ekstremalna 31.08.11, 07:49
          Takich z siódemką dzieci znam bardzo dużo, fakt, że raczej w pokoleniu naszych rodziców, ale znam też kilka we własnym. Siódemka taka ekstremalna mi się jeszcze nie wydaję, sama mogłabym mieć siódemkę...
          Nie sądzę, żeby dwoje dzieci w tą czy w tą sprawiało dla kobiety jakąś większą różnicę jak chodzi o zdrowie.
          Najwięcej dzieci ile znam w rodzinie z jednej matki to 14 - znam dwie takie rodziny.
    • plater-2 dziesięcioro 31.08.11, 09:37
      W latach siedemdziesiątych chodziłam do szkoły z Izą i jej siostra Magdą. Było ich w domu dziesięcioro. Osiem córek i dwóch synów. Wszystkie dziewczyny skończyły studia, dobrze sobie poradziły,chłopcy Jan i Stanisław, zostali na wsi. Poznałam potem jeszcze jedna, młodszą siostrę Elżunie, byłam z nią na obozie w Tatrach Spiskich. Ich Mama zmarła w latach osiemdziesiątych na raka.
      • monhann2 Re: dziesięcioro 31.08.11, 15:32
        Ja nie wiem na jakim swiecie zyjecie Wy i na jakim zyje ja?wink))) Ja nie znam osobiscie takich rodzin we wspolczesnych czasach. Po 14 dzieci?????? I ktos zna dwie takie rodziny? Nie jestes sobie w stanie tego wyobrazic. I ze ekstremalni wielodzietni to dopiero powyzej 20???? To chyba lekka przesada, bo nawet Ci z USA, ktorzy maja wlasny show nie maja az tyle a uchodza, ze ewenement. Jesli jest tak duzo rodzin wielodzietnych w Polsce, to skad sie bierze tak niski przyrost naturalny???
        • dzieciata.renata Re: dziesięcioro 31.08.11, 18:10
          Też nie znam takich dużych rodzin 30+, 40+ latków, ba, nawet o takich nie słyszę w realu, osobiście znam tylko cztery rodziny z czwórką dzieci, za to pełno z trójką. Z pokolenia moich rodziców jedna ma właśnie siedem dzieci, jedna sześć.
          • w_isienka Re: dziesięcioro 31.08.11, 20:03
            Ja znam:
            wiele 3-4-5 dzietnych (nawet nie liczę, bo nie dojdę ile)
            2 rodziny z 7 dzieci,
            ciocia miała 8-ro (teraz wszystko dorosłe)
            1 rodzinę -> 9-te w drodze (pewnie jak ich znam na tym się skończy)
            1 rodzinę z 11 dzieci (najmłodszy chyba 5-latek)
            1 rodzinę z 14 dzieci (ale to nie w tym pokoleniu, bo tamte dzieci to wszystko już dorosłe i ma swoje rodziny)
        • ukryta Re: dziesięcioro 31.08.11, 20:40
          moja mama jest 9 z 12 /jedno zmarlo w czasie wojny/
          moi zaprzyjaznieni Mennonici maja zazwyczaj po 6. tacy dalsi, tylko mi znajomi, miewaja roznie - 7-8-9.
          w konserwatywnych kregach baptystycznych /akurat ci, o ktorych mowie, to rosyjscy Niemcy/, miewaja po 10-14.
          a! i do tego czesto praktykuja homeschooling smile

          dzieciaki wychowane pieknie, wyedukowane, czesto po studiach.

          pozdrawiam

          ps: ja mam tylko 4 smile
          • pstrabiedronka Re: dziesięcioro 31.08.11, 22:13

            nie ma ich wcale dużo jeśli wziąc pod uwagę całe społeczeństwo.
            Ale są w konkretnych "kręgach" smile
            jestem we wspólnocie neokatechumenalnej - moi rodzice zaczęli w takiej być ja ja miałam 6 lat. Ja w mojej własnej jestem od 12 roku życia, czyli juz 20 lat. W Warszawie, w parafii gdzie chyba jest najwięcej takich wspólnot. Ludzie z tych wspólnot mają duzo dzieci. Nie wszyscy ale większość z nich.
            Dlatego znam rodziny ze wspólnot od moich rodziców - ci mają dzieci w moim wieku mniej więcej.
            I te ich dzieci tez juz często mają swoje rodziny - wielodzietne smile

            Nie wszystkich znam osobiście i jakos dobrze. Ale np. znam po jednym dziecku z każdej smile i już wystarczy żeby wiedzeic ile tam jest dzieci, bywac u nich w domu i dzięki temu wiedzieć coś o nich.

            Znam też ludzi z innych parafii, z innych miast - robi się duża społeczność smile
            Dlatego moge powiedzieć, że znam tak wiele takich rodzin.
              • 5an-ka Re: dziesięcioro 01.09.11, 20:32
                czasami mam wrażenie, że moja 5 to wielodzietność ekstremalna, ostatnio biegam z nimi wszystkimi, bo dentysta, ortodonta czy alergolog a moje bliźniaki wszędzie z nami i ludzie się za nami ogladają, powiem szczerze mam dość już tych komentarzy ludzi starszych i nierozumiem czemu w Polsce taką sensacją stają się rodziny wielodzietne a szczególnie, te gdzie dzieci się uczą, są grzeczne, zadbane.
              • 5an-ka Re: aska1972 01.09.11, 20:58
                Joanno jakie pięne masz dzieci sama przyjemność Cię poznać. Ja byłam najmłodszym 6 dzieckiem i jetem pełna podziwu dla mojej Mamy. Moja najstarsza 10 latka ma na imię Joanna. Pozdrawiam.
                  • laf210375 Re: dziesięcioro 03.09.11, 20:46
                    o rany. Mnie się czasem wydaje, że ja z moją 3 jestem ekstremum. U mnie w pracy (gimnazjum) na 60 jest nas matek trojeczek dosłownie 4. Reszta gratuluje, ale z malutkim dzstansem. Chociaż wczoraj spotkałam koleżankę, kt jest na macierzyńskim. Drugiego mieć nie chciała, a gdy go urodziła, mysli o trzecimsmile. Może idzie nowe. A i moja mama to nr 2 z piąteczki.
    • mamumilu Re: Wielodzietność ekstremalna 08.09.11, 23:16
      Z pokolenia moch rodzicow - sasiedzi z klatki obok mieli 15cioro dzieci - w 4 pokojach - matka byla dosc otyla po tylu porodach, ale teraz juz jako babcia jest bardzo zadbana kobieta. Wszytkie dzieci zawsze byly czyste, dobrze wychowane. Teraz chyba juz najmlodsze zalozylo wlasna rodzine - z najstarszym chodzilam do szkoly. Widac, ze dobrze sobie w zyciu radza i dziewczyny - bo wiekszosc to byly dziewczyny maja juz po 2-3 dzieci.
      Poza nimi z mojego pokolenia w Polsce znam tylko kilka z 4 i 3 dizeci - o przepraszam - dwie z piatka ale to tylko przez internet. Poza Polska sporo takich rodzin 5+ z racji edukowania dzieci w domu - to jest jedno z takich srodowisk, w ktorych jest duzo wielodzietnych rodzin.
    • justinka_77 Re: Wielodzietność ekstremalna 09.09.11, 01:40
      Znam smile Moją własną big_grin Radzimy sobie świetnie wink Ja mam się świetnie... tyle, że ja 5 razy rodziłam, 6 i 7 bliźniaki przez cesarke. Jedyny minus to 10kg+ po bliźniakach sad których zrzucić nie umiem. I paskudnie sie czuje z tymi 57kg uncertain
    • elgosia Re: Wielodzietność ekstremalna 15.09.11, 00:22
      20 to juz może ekstremum, ale 6,7, a nawet 10 to - w moim mniemaniu - jest dopiero wielodzietność. 3 czy 4 to normalna rodzina smile A że dzis swiat jest postawiony na głowie i dwójka wielu dziwi to juz inna bajka...
    • maly_ksiaze Re: Wielodzietność ekstremalna 16.09.11, 19:13
      Hejsmile
      Jak już kiedyś pisałem - pochodzę z rodziny, w której była nas 13 rodzeństwasmile ale rodzice to inne pokolenie. Natomiast w pokoleniu współczesnych 40 latków rodzinę z największa ilościa dzieci jakie znam to 7 a 4-5 to norma.
    • salomea_ Re: Wielodzietność ekstremalna 19.10.11, 16:48
      nie znam aż tak licznych rodzin. Moi teście maja 6 dzieci i jestem dla nich pełna podziwu albo mówię, ze dzieci to adoptowali w wieku 18lat, bo jak znaleźc czas dla tylu dzieci wink

      ja mam 3 dzieci i nie chcę więcej, bo widzę, jak czasem już ta trójka przepycha sie do mnie, mówi naraz i każdy domaga się uwagi przez jak najdłuższy czas.
      Jak idę na spacer z taką trójką, to sie wciąż denerwuję - ktoś nie czeka, ktoś idzie za wolno, trudno mi to towarzystwo ogarnąć. no i mam szczerze dosć pieluch i dreptania za maluchem, co sie uczy chodzić.

      pewnie starsze dzieci maja z zasady pomagać przy młodszych. Ale moje dzieci nie są jakieś specjalnie opiekuńcze czy odpowiedzialne. mam 3 córki i żadna nie lubi bawić się lalką dzidziusiem. najstarsza woli czytać książki niż zabawiać młodsze.

      ale jak ktoś chce więcej dzieci, to proszę bardzo. żadna to patologia, choć skoro jest to rzadkie - to dziwi.
    • plater-2 a jednak znowu coś wkleję 04.12.11, 09:00
      John Billings (ur. 5 marca 1918 w Melbourne, zm. 1 kwietnia 2007 w Richmond), australijski lekarz, twórca naturalnej metody planowania rodziny, zwanej metodą Billingsów.

      Studia ukończył na University of Melbourne. W czasie II wojny światowej służył jako lekarz w australijskich siłach zbrojnych w Nowej Gwinei. W 1947 roku odbył staż w Londynie, specjalizował się w neurologii.

      W 1943 roku poślubił Evelyn Thomas (lekarza pediatrę), mieli dziewięcioro dzieci.
          • verdana Re: a jednak znowu coś wkleję 05.12.11, 09:02
            Bo mają dziewięcioro dzieci - być może nawet chcieli je mieć, ale dla wielu osób wydaje sie to raczej mało prawdopodobne.
            Poza tym najwyraźniej kolejne dziecko nie było w tej rodzinie problemem, a dla wielu osób jest niezwykle wazne, aby się nie pojawiło. trudno zatem uwierzyć, że metoda jest rzeczywiście dobra, a jedno czy dwoje z dziewieciorga dzieci nie były błędem metody.
            • urge Re: a jednak znowu coś wkleję 05.12.11, 09:40
              Zdecydowanie są tacy ludzie i nawet w dzisiejszych czasach takich znam osobiście, ale o tym nie zamierzam Cię przekonywać. Tak się chciałam tylko upenić że jak zwykle wydaje Ci się że wszyscy myślą tak jak Ty wink
              A błąd polega wydaje mi się na tym, że traktujesz tę metodę jako antykoncepcyjną, a była ona stworzona do oznaczania dni płodnych i również dziś jest szeroko stosowna w naprotechnologii np właśnie do ułatwienia a nie unikania poczęcia. Dopiero później zaczęła być stosowana również w tym celu który jej przypisałaś jako podstawowy smile
              Pomijając już fakt że zaczęli z żoną pracować nad nią po 10 latach małżeństwa więc do tego czasu zapewne już jakieś dzieci mieli, no i nie powstała raczej w jeden dzień a w wyniku paroletnich obserwacji, więc nawet gdyby chcieli ją stosować antykoncepcyjnie (a nie wiemy czy chcieli?) to byłoby trochę za późno.
              • magdak_1977 Re: a jednak znowu coś wkleję 05.12.11, 12:54
                Verdany nie przekonasz...zawsze wie najlepiej i zna zamysly innych.

                Przede wszystkim to oni badania nad metodą kończyli, jak już dzieci dorosłe mieli, więc nijak ma się to do ich planów. Ale żeby to wiedzieć, trzeba po prostu coś wiedzieć o tym, a nie tylko gadać aby gadać...
                • pstrabiedronka Re: a jednak znowu coś wkleję 05.12.11, 16:03
                  są tacy ludzie oczywiście a metoda jest doskonała - jak pisały dziewczyny - służy do oznaczania dni płodnych i niepłodnych. Można idealnie począć dziecko z jej pomocą jak również uniknąć poczęcia.
                  Znam mnóstwo rodzin, gdzie ta metdoa funkcjonuje bardzo dobrze.
    • aisab6 Re: Wielodzietność ekstremalna 05.12.11, 09:37
      Witam!To i ja się dopiszę ,bo może to o mniesmilePozdrawiam autorkę wątku,mam siódemkę dzieci,końcem sierpnia urodziłam najmłodszą córeczkę,która jest "maskotką"całej rodzinki.Może nie jest lekko ,ale wiem ,że są liczniejsze rodzinki niż mojasmile
    • plater-2 i dalej wklejam bo to ciekawe 05.12.11, 20:23
      Ludwik Łazarz Zamenhof, właśc. Eliezer Lewi Samenhof, esp. Ludoviko Lazaro Zamenhof (ur. 15 grudnia 1859 w Białymstoku, zm. 14 kwietnia 1917 w Warszawie) – lekarz, twórca sztucznego, międzynarodowego języka esperanto.


      Urodził się w rodzinie żydowskiej w Białymstoku, wtedy pozostającym na terytorium Imperium Jego rodzicami byli Markus i Rozalia z domu Sofer. Miał dziesięcioro rodzeństwa: Fejglę, Gitlę, Sorę Dworę, Feliksa, Hersza, Henryka, Minę, Leona, Aleksandra i Idę. W domu mówiono w jidysz, a drugim językiem był rosyjski, lub (jak podają biografowie A. Zakrzewski, E. Wiesenfeld) polski. Dzieciństwo małego Ludwika upłynęło w środowisku wielonarodowościowej społeczności Białegostoku, złożonej głównie z Żydów, Polaków, Rosjan i Niemców. Mając 10 lat, napisał dramat Wieża Babel, czyli tragedia białostocka w pięciu aktach; uważał bowiem, że główną przyczyną nieporozumień i sporów między ludźmi jest bariera językowa. Jeden, wspólny język miał być jej rozwiązaniem.
      • h2so4_pl Re: i dalej wklejam bo to ciekawe 13.01.12, 09:01
        Czemu mają służyć przykłady rodzin wielodzietnych tak chętnie przez Ciebie przytaczane? Są i takie. Ale są również rodziny Wacka czy Franka, który chetniej niż na kształcenie dzieci wydaje pieniądze na flaszkę, którą wypija ze szwagrem na ławce. I ta 8-10-12 przymiera głodem. Dlaczego o takich ludziach milczysz?
    • plater-2 mirejka 06.12.11, 10:42
      Mireille Mathieu (ur. 22 lipca 1946 w Awinionie) – francuska piosenkarka. Jest najstarszą z czternaściorga rodzeństwa i pochodzi z biednej rodziny.
    • plater-2 Re: Wielodzietność ekstremalna 10.12.11, 19:42
      Konstanty Mikołaj Melchior Maria Radziwiłł (ur. 9 stycznia 1958 we Wrocławiu) - lekarz, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej (2001-2010).


      Konstanty Radziwiłł jest absolwentem Wydziału Lekarskiego Akademii Medycznej w Warszawie, posiada specjalizacje w medycynie ogólnej i medycynie rodzinnej. Ukończył Podyplomowe Studium Ekonomiki Zdrowia w Warszawie oraz Podyplomowe Studium Bioetyki w Warszawie.

      W latach 1980-1982 był działaczem Niezależnego Zrzeszenia Studentów. Po studiach pracował jako lekarz podstawowej opieki zdrowotnej w przychodni rejonowej, a następnie w SPZOZ na warszawskim Ursynowie i w warszawskim Pogotowiu Ratunkowym. Był też lekarzem zakładowym w przedsiębiorstwach przemysłowych. Od 1997 roku jest właścicielem niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej Przychodnia Medycyny Rodzinnej.

      Od początku lat 90. XX wieku aktywnie uczestniczy w pracach samorządu lekarskiego. W latach 1997-2001 był sekretarzem Naczelnej Rady Lekarskiej, a w latach 2001-2010 jej prezesem. Jest także delegatem na Krajowy Zjazd Lekarzy oraz członkiem Okręgowej Rady Lekarskiej. Od 2010 roku prezydent Stałego Komitetu Lekarzy Europejskich.

      W 2004 został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi[1], a w 2009 Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski[2].
      Pochodzenie i rodzina[edytuj]

      Wywodzi się z rodu książęcego Radziwiłłów. Jest wnukiem Konstantego Mikołaja Radziwiłła, właściciela Zegrza, synem Alberta Hieronima Radziwiłła i Anny Marii z Czartoryskich i bratem Macieja.

      Wraz z żoną Joanną Małgorzatą Dąbrowską doczekał się czterech synów i czterech córek.
      • plater-2 Re: Wielodzietność ekstremalna 10.12.11, 19:45
        Jakub Sienkiewicz (ur. 24 listopada 1961 r. w Warszawie) – muzyk, autor tekstów, lider zespołu Elektryczne Gitary, działacz NZS w latach 80. Z wykształcenia lekarz neurolog, od 1995 roku posiadający stopień doktora nauk medycznych, pracujący w swoim zawodzie.Jakub Sienkiewicz jest żonaty i ma piątkę dzieci.

        Jest bratankiem aktorki Krystyny Sienkiewicz.
    • plater-2 Re: Wielodzietność ekstremalna 18.12.11, 07:16
      Maria Ewa od Opatrzności CSIC, właściwe Bogumiła Noiszewska (ur. 24 czerwca 1885 w Ostaniszkach, zm. 19 grudnia 1942 na Górze Pietralewickiej koło Słonimia) – polska siostra zakonna ze Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marii Panny, błogosławiona Kościoła katolickiego.




      Była najstarszą córką, z jedenaściorga dzieci Kazimierza Noiszewskiego i Marii z domu Andruszkiewicz. Studia medyczne w Sankt Petersburgu ukończyła z wyróżnieniem w 1914. W czasie pierwszej wojny światowej pracowała w lazaretach. W 1919roku wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP, a śluby wieczyste złożyła w 1927. Pełniła następnie obowiązki lekarza zgromadzenia pracując kolejno w gimnazjum w Jazłowcu i Słonimiu, jako nauczycielka i wychowawczyni. Jej duchowym przewodnikiem był Sługa Boży ks. biskup Zygmunt Łoziński. Starała się, w ciągu całego swego życia realizować zasadę której nauczał, że świętości trzeba szukać w każdym miejscu, w każdej chwili i w każdej sytuacji.

      Po wybuchu II wojny światowej, wrażliwa na potrzeby bliźnich, skromna i skora do pomocy, pomagała wszystkim potrzebującym, głodującym, rodzinom więźniów i zamordowanych. Na terenie klasztoru ukrywała Żydów[1]. Została aresztowana 18 grudnia 1942 roku przez gestapo, a następnego dnia rozstrzelana na Górze Pietralewickiej koło Słonimia, razem z ks. Adamem Sztarkiem i s. Marią Martą od Jezusa Kazimierą Wołowską. Pochowana została w zbiorowej mogile.

      Została beatyfikowana 13 czerwca 1999 r. w Warszawie przez Jana Pawła II w grupie 108 błogosławionych męczenników II wojny światowej.
    • anna_sla Re: Wielodzietność ekstremalna 21.12.11, 14:12
      pracowałam kiedyś z kolegą, było ich w domu 13-ro. Podobno u mnie w miasteczku mieszka para, która ma 11 córek. W podstawówce miałam koleżanki bliźniaczki, było ich 5ro, chwili obecnej mam jedynie kontakt z koleżanką, która ma 4-ro dzieci i rzeczywiście nie znam nikogo więcej w najbliższym otoczeniu, którzy mają 4-ro dzieci a co dopiero więcej. Chociaż jedna z moich znajomych ma 4rkę rodzeństwa, a sąsiadka 6ro dzieci, ale że tak powiem, to stare dzieje, bo wszyscy już dorośli smile
    • benignusia Re: Wielodzietność ekstremalna 22.12.11, 01:27
      W Polsce nieznam liczniejszej rodziny niż 6 ale to starsze pokolenie,a w swoim....3 to max.Większych rodzin w PL nieznam.Mieszkam w UK moja przyjaciółka jest właśnie z 8 mym w ciąży smile ale są Mormonami.
      Sama chciałabym 5 cioro ale narazie wykluczam....
    • h2so4_pl Re: Wielodzietność ekstremalna 01.01.12, 23:17
      Znam tylko 1 ( jedną) rodzinę, w której jest 4 dzieci. Kilka rodzin z 3, ale najczęściej jest to 2+1 czy 1+2 w tym sensie, że są to dzieci partnera z poprzedniego związku. Takich rodzin , w których byłoby 3 dzieci z jednych rodziców znam niewiele. Najczęściej jest 1-2 dzieci. Sama mam dorosłego jedynaka. Nie chciałam liczniejszej rodziny z bardzo róznych powodów. I teraz mam pytanie- jak fukcjonuje pod względem finansowym wielodzietna rodzina? Prowadzę dom. Nie należę do rozrzutnych, jestem raczej gospodarna. Oboje z mężem mamy niezłe wykształcenie i nie najgorsze pensje. Z pewnością powyżej średniej krajowej, ale nie są to w żadnym razie kominy. Syn ma stypendium ( 700 zł za kierunek zamawiany i kilkaset za bardzo dobre wyniki w nauce) i....nie cierpimy na nadmiar gotówki.
      Nie krytykuję nikogo, raczej podziwiam, ale jeśli można wiedzieć podzielcie się ze mną ( a może nie tylko) jak te sprawy wyglądają w wielodzietnych rodzinach. Nie wierzę, żeby wszystkie miały dochody po kilkadziesiąt tysięcy. Jak spędzacie wakacje? Ile wydajecie na ubrania, rozrywki, książki? Jakie macie mieszkania itd.
      Powtarzam to nie szukanie sensacji, ale ciekawość w dobrym tego słowa znaczeniu.
      • pstrabiedronka Re: Wielodzietność ekstremalna 01.01.12, 23:40
        poczytaj inne wątki - jest tu naprawde sporo informacji o tym jak żyjemy...
        a żyjemy różnie - niektórzy są mocno majętni, innym często brakuje.
        na tym forum sa osoby o różnych poglądach na te kwestie.

        ja np. nigdy nie kalkulowałam i kalkulowac nie będe czy mnie stac czy nie stac na dziecko bo dzieci to nie towary.
      • agni71 Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 11:37
        h2so4_pl napisała:

        I teraz mam pytanie- jak fukc
        > jonuje pod względem finansowym wielodzietna rodzina?

        A jest jeden model funkcjonowania wielodzietnej rodziny? A jak funkcjonuje rodzina 2+1? Zapewne inaczej ta, w której oboje rodzice pracuja w Biedronce, a inaczej ta, gdzie każde jest chirurgiem czy uznanym prawnikiem?

        >Prowadzę dom. Nie należę d
        > o rozrzutnych, jestem raczej gospodarna. Oboje z mężem mamy niezłe wykształceni
        > e i nie najgorsze pensje. Z pewnością powyżej średniej krajowej, ale nie są to
        > w żadnym razie kominy. Syn ma stypendium ( 700 zł za kierunek zamawiany i kilka
        > set za bardzo dobre wyniki w nauce) i....nie cierpimy na nadmiar gotówki.

        Wiesz .... apetyt rośnie w miare jedzenia. My tez nie cierpimy na nadmiar gotówki, a jednak żyjemy wygodnie i zgrzeszyłabym mówiąc, ze nam brakuje pieniędzy...

        Jak spędzac
        > ie wakacje?

        Wakacje - Do minionego roku latem wyjeżdżalismy na 1 lub 2 tygodnie za granicę (dobry hotel z dobrym biurem, samolotem, żeby nie było, że tłuczemy sie z konserwami trabantem wink, i na tydzień w Polsce (domki z co najmniej DB standardem). Zimą tydzien w polskich górach w domku w DB standardzie. Plus przedłuzony weekend wiosną w górach w Polsce, z wypadami do Czech lub na Slowację.
        W zeszłym roku zrezygnowaliśmy z wyjazdu zagranicznego, na rzecz większej ilości wyjazdów krajowych (w sumie 1 długoweekendowy wyjazd wiosną + 2 tygodniowe wyjazdy latem (morze i góry) + długi weekend latem + długi weekend we wrześniu). Niestety, ilośc i długośc wyjazdów zależna jest od ilości urlopu męża. Niedługo wyjeżdżamy na tydzien w polskie góry.

        >Ile wydajecie na ubrania, rozrywki, książki?

        Nie liczę tego dokładnie, więc nie jestem w stanie podac kwoty na te konkretne elementy wydatków. Mogłabym napisać ile wydajemy średnio na osobę na życie, ale chyba jednak niekoniecznie chcę podawac takie informacje do powszechnej wiadomości smile

        >Jakie macie mieszkania
        > itd.

        Dom 120m.

        > Powtarzam to nie szukanie sensacji, ale ciekawość w dobrym tego słowa znaczeniu

        A jednak wyczuwa się coś niesympatycznego w twoim pytaniu, jakbys zakladała, że wielodzietni to na pewno żyja na dużo niższym od twojego poziomie....
        • h2so4_pl Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 13:35
          Nie, jeśli tak to odczytałaś to przepraszam. Nie miałam takiej intencji.
          Dlaczego zadałam to pytanie? Średnia krajowa jest kwotą , która nie poraża biorąc pod uwagę wydatki. Sama zarabiam powyżej średniej, ale nie jakoś porażająco. Nie sądzę, żeby większość rodzin wielodztenych zarabiała znacząco więcej zwłaszcza, że rodząc kolejne dzieci zwykle wypada się na jakiś czas z rynku pracy i pozostaje jedna pensja.
          Wiem ile kosztuje jedzenie, wakacje, książki, przybory szkolne, kultura, leki ,ubranie itd. Jesli się tę kwotę pomnoży przez 4,5,6 lub więcej wygląda na to, że rodziny wielodzietne musiałyby zarabiać sporo więcej niż srednia krajowa. Z bardzo ostrożnych szacunków wychodzi mi, że rodzina 7 osobowa ( 2+5, a takie też tu są) żeby żyć na średnim poziomie, zapewnić całej 5 dzieci wakacje musiałaby zarabiać co najmniej 30 tys miesięcznie. Wiem, że są ludzie, którzy zarabiają znacznie więcej, ale ile jest takich rodzin?
          Trzymając się tylko przykładu wakacji i 5 dzietnej rodziny ( 7 osób). Tydzień czy dwa wakacji ( najwyższy sezon), dobry hotel i samolot to co najmniej 2500 zł od osoby czyli ponad 17.000 zł, a do tego wszelkie dodatkowe wydatki: owoce, lody, wejścia itd. A pozostaje do przeżycia w tym miesiącu jeszcze 14 dni w Polsce- trzeba zapłącić świadczenia, kupić benzynę, coś jeść itd.Nie wszyscy dostają domy i mieszkania w spadku. Nie wszyscy mają super firmy. To naprawdę nie jest złośliwość z mojej strony.
          • agni71 Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 14:02
            h2so4_pl napisała:

            > Dlaczego zadałam to pytanie? Średnia krajowa jest kwotą , która nie poraża bior
            > ąc pod uwagę wydatki. Sama zarabiam powyżej średniej, ale nie jakoś porażająco.
            > Nie sądzę, żeby większość rodzin wielodztenych zarabiała znacząco więcej zwłas
            > zcza, że rodząc kolejne dzieci zwykle wypada się na jakiś czas z rynku pracy i
            > pozostaje jedna pensja.

            Jak pisałam wyżej, rodziny wielodzietne, tak jak i te małodzietne, są różne. W moim najblizszym otoczeniu, na przykład, mam co najmniej 4 rodziny z trójką dzieci, które uznać mozna za zamozne. Oczywiście, nie znam dokładnie ich sytuacji finansowej, ale sa to rodziny z duzymi domami, dobrymi samochodami, dobrze ubrane, jeżdżące na przynajmniej jedne zagraniczne wakacje w roku.


            Z b
            > ardzo ostrożnych szacunków wychodzi mi, że rodzina 7 osobowa ( 2+5, a takie też
            > tu są) żeby żyć na średnim poziomie, zapewnić całej 5 dzieci wakacje musiałaby
            > zarabiać co najmniej 30 tys miesięcznie.

            Ja mam rodzine "tylko" 5-osobową, dochodu miesięcznego mamy zdecydowanie mniej niz wymienione 30 tys., a wystarcza nam na wakacje jak wymieniłam wyżej. Na razie dzieci były za małe na samodzielne wyjazdy, więc były tylko wyjazdy całą rodziną, na pewno w następnych latach struktura naszych wydatków wakacyjnych zmieni się, bo dojdą indywidualne wyjazdy na kolonie czy obozy. Wtedy będzie drożej, ale myslę, ze w 30 tys. na wszystkie wydatki wakacyjne się zmieścimy. Najwyżej zaoszczędzi się na czymś innym, np. kupując tańsze ubrania lub rezygnując z wydatków niekoniecznych (typu biżuteria, drogie kosmetyki).

            > Trzymając się tylko przykładu wakacji i 5 dzietnej rodziny ( 7 osób). Tydzień c
            > zy dwa wakacji ( najwyższy sezon), dobry hotel i samolot to co najmniej 2500 zł
            > od osoby czyli ponad 17.000 zł, a do tego wszelkie dodatkowe wydatki: owoce, l
            > ody, wejścia itd.

            Wakacji przeciez nie opłaca sie z bieżących dochodów, tylko z oszczędności.

            >.Nie wszyscy dostaj
            > ą domy i mieszkania w spadku. Nie wszyscy mają super firmy.

            Ani nie dostalismy domu w spadku ani nie mamy nawet firmy. Mąż jest specjalistą, dobrze zarabia. Myslę, że takich osób wcale nie ma tak mało.

            Pozostaje jeszcze kwestia umiejętności gospodarowania - piszesz, ze jestes w tym dobra, ale z drugiej strony nie wyobrażasz sobie zycia 7-osobowej rodziny za mniej niz 30 tys. miesięcznie...

            Na pewno tez jest to kwestia pewnych standardów życia, byc moze to co dla ciebie jest oczywiste i należne ci sie "jak psu buda", dla mnie jest zbędną fanaberią (np. wiem, ze wiele osób nie wyobraża sobie dnia bez kawy w kawiarni czy tygodnia bez obiadu w dobrej, drogiej restauracji). I vice versa - ja np. bardzo cenie sobie to, ze moge sobie pozwolić na pania do sprzątania, a dla kogos to kosmos, ze do domu przychodzi obca osoba sprzątać.
          • ciociacesia o matko 02.01.12, 14:02
            mnie na wakacje za granica raczej stac nie bedzie, a dziecko mam jedno...
            30tys na 7 osób? 4tys na osobe? troche wyzej niz srednia krajowa
            • h2so4_pl Re: o matko 02.01.12, 14:57
              Dlaczego się tak przerażasz? 4tys/osobę to sporo, ale nie jest to jakiś kosmos.
              Pobawię się w księgową, zaznaczam, że są to warunki warszawskie. Gdzieś w Polsce może być taniej co nie oznacza gorzej.
              1. Zakładając, że rodzina nie dostaje mieszkania w spadku i trzeba je samemu kupić rzadko komu udaje się z bieżących dochodów. A więc kredyt. Niech będzie 1500 zł/25 lat.
              2. Bieżące świadczenia ( woda, gaz, elektryczność) nie ma siły, żeby przy dużej rodzinie było to mniej niż 500-600zł/mies+ czynsz 700 zł ( to mało, ale zostańmy tak)
              3. Telefon, kablówka, internet - kolejne 300 zł
              4. Samochód i jego eksploatacja - przyjmijmy, że nie jest służbowy 600 zł ( to mało, ale niech tak będzie).
              5. Kosmetyki, środki do prania i higieny ( idzie dużo)- moim zdaniem co najmniej 400 zł albo więcej
              6. Leki- niestety im więcej ludzi tym więcej się wydaje. Jedna wizyta w aptece to ok 100 zł ( teraz pewnie więcej). Niech będzie 1/miesiąc
              7. Czasem trzeba jednak leczyć się prywatnie- okulista, dentysta, rehabilitacja - uśrednijmy, że kolejne 100 zł, a bywa przecież, że i 1000zł im więcej ludzi do "obrobienia" tym więcej
              8. Sprzęt domowy, oczywiście nie wymienia się go i nie naprawia co miesiąc, ale czasem trzeba wymienić lodówkę, pralkę, zmywarkę itd a to wydatek ok tysiąca ( raz na jakiś czas) uśrednijmy więc, że eksploatacja i amortyzacja to 150 zł
              9. Szkoła, przedszkole- skarbonka. Myslę, że ok 300zł/dziecko. Przyjmijmy, że jest 3 dzieci czyli 900 zł
              10. Zajęcia pozalekcyjne- też 300 zł ( po 100 na dziecko nie jest szaleństwem. Wliczam w to naukę języków obcych. Czasem jest to po paręset na osobę).
              11. Zabawki, rozrywki, książki. U nas akurat na to "szło" majątek, ale nie wyobrażam sobie, żeby wydać mniej niż 100 zł/dziecko. Czyli znów 300 zł
              12. Jedzenie- 30 zł/osobę dziennie to minimum. Jest 5 osób, więc 150 zł i 30 dni tj 4.500 zł.
              13. Wakacje. Odkładamy w tej kalkulacji na nie z codziennych wydatków . Niech będzie 200 zł/miesięcznie/osobę. Bywa, że więcej ( zapewnienie wakacji za 2400 zł- wakacji letnich i zimowych jest trudne).
              14, Wycieczki szkolne. Czasem jedzie dziecko- niech będzie 10 zł ( razem 30 zł) - oczywiście to usrednienie miesięczne.
              15. Opłaty typu komitet rodzicielski, wyjścia ( 5 zł/miesiąc)- razem 15 zł
              16. Prasa, ok 100zł/mies
              17. Fryzjer - 300 zł/mies ( 5 osób), jeśli manicure, pedicure lub fachowiec z wyższej półki to więcej, czasem nawet dużo więcej
              18. Przejazdy ( pociąg)- uśrednione- niech będzie 25 zł/osoby razem 125 zł
              19. Ubranie. Jeżeli nie zakłądamy, że kupujemy w najtańszych sklepach, które de facto nie są najtańsze, to ok 150 zł/osobę- czyli 750 zł miesięcznie. A jeśli trzeba kupić buty to więcej.
              20. Im starsze dzieci tym droższe hobby ( komputer, jego oprzyrządowanie, itd) nie ma siły stówka miesięcznie co najmniej. A czasem jest to bardziej kosztowne hobby - choćby pływalnia, dżudo.
              21. Dzieci zapraszają kolegów i do nich chodzą- trzeba kupić jakiś drobiazg - niech to będzie tylko 25 zł
              22. Remont mieszkania- odkładamy na ten cel 150 zł miesięcznie.
              Nie liczyłam tego z kalkulatorem w ręku, ale na najbardziej podstawowe, elementarne wydatki wypada ok 3000 zł/miesiąc/osobę. Przy 5 osobach to 15.000 zł bez żadnych "funduszy na ratunek", oszczędności, szaleństw. Oznacza to, że 1 osoba zarabia 7.500 zł. Jak na polskie warunki nie jest to średnia a sporo powyżej.
              Nie silę się na udowadnianie komukolwiek czegokolwiek. Odnotowuję fakt .
              • dzieciata.renata h2so4_pl 02.01.12, 15:03
                Jeśli Cię to tak interesuje może załuż osobny wątek? Kto będzie chciał to się wypowie. Ja już kiedyś trochę o tym pisałam, a teraz nie mam czasu, ale może się skuszę i napiszę późniejsmile
              • verdana Re: o matko 02.01.12, 16:04
                30 zł na osobe dziennie na jedzenie???? Jak oszczędzałam przez pewien czas, to 50 zł na 5 osób starczało w zupełniości. jak niem oszczedzam, to idzie nie dużo więcej. Naprawdę, nie wyobrazam sobie, co mogłabym do jedzenia kupować codziennie za 150 zł. Wliczając w to kawior...
                • h2so4_pl Re: o matko 02.01.12, 16:23
                  Verdano,
                  Być może masz talent i potrafisz bardzo oszczędnie się gospodarować. Gratuluję. Uwązam, że nie wyrzucam pieniędzy w błoto i w warunkach warszawskich ( powtarzam warszawskich) 30 złociszy/głowę to bardzo mało. A 50 złotych na 5 osób? 10 złotych na osobę? 2 bułki typu grahamki to już prawie 1,5 złotego, jogurt ponad złotówkę, jajko tyle samo..... Można przeżyć nawet za 5 złotych, ale chyba nie jest to do końca wartościowy posiłek. Jesli nie mam racji to mnie wyprowadź z błędu.
                  • verdana Re: o matko 02.01.12, 18:33
                    Jestem z Warszawy i nadal nie wiem, na co mogłabym - nie jedzac w restauracjach - wydać 150 zł na jedzenie dziennie.
                    Za 50 zł można spokojnie kupić kurczaka(powiedzmy 20 zł) , ryż( 5, ale starcza więcej niż na jeden raz) , warzywa (powiedzmy 10) , bochenek chleba (cóż, akurat u nas idzie bochenek dziennie, nawet mniej) , wędlinę (150 g. ok. 6 zł), kefir czy jogurt. Na jeden dzień - kompletnie wystarczy.
                    • h2so4_pl Re: o matko 02.01.12, 18:46
                      Ja do tego dodałabym jeszcze ser, jajka, dżem lub miód, kawę, herbatę, od czasu do czasu kupuje się sól, cukier, przyprawy, mleko/mleczko do kawy, coś słodkiego, owoce, ryby ( mała paczka łososia w Realu to ok 10 zł), masło, czasem kupuje się oliwę, soki, wodę mineralną, kakao, musli. Oczywiście nikt nie zjada tego jednego dnia, ale jak się policzy to tu cytryna, tu 2 pomidory, 3 pomarańcze itd to są to większe kwoty. Pewnie, że mozna jeść naleśniki z jabłkami i będzie tanio ( i też smacznie a czasem nawet pożywnie), ale umówmy się nie jest to jedzenie na dłuższą metę na co dzień.
                      • verdana Re: o matko 02.01.12, 19:26
                        Tak, toteż codziennie można coś dokupić - bo podana przez mnie suma nie sięga 50 zł. Jednego dnia olej, drugiego cukier, trzeciego zamiast kurczaka robi sie doskonałą zupę z soczewicy czy fasoli na obiad - nawet jak nie oszczedzam to tak robie - i w kiesdzeni zostaje 15 zł.
                        Łososia się po prostu nie kupuje, nie ma obowiazku jeść łososia. Ja czasem kupuję , ale to i tak 150 zł dziennie nie wychodzi. Nawet jakbym codziennie kupiowała pół kilo łosocia i słoiczek kawioru to do tej sumy nie dobiję.
                        • h2so4_pl Re: o matko 02.01.12, 20:16
                          Słoiczek kawioru w Realu to 10 zł. Obowiązku jedzenia kawioru nie ma. Łososia też, choć nie jest to luksus. 1 opakowanie zółtego sera ( też nie luksus) to ponad 4 zł. 1 paczka serka ponad 3.
              • agni71 Re: o matko 02.01.12, 16:30
                h2so4_pl napisała:

                zaznaczam, że są to warunki warszawskie. Gdzieś w Polsc
                > e może być taniej co nie oznacza gorzej.

                No to ja sie odniosę do twoich wyliczeń. Warunki podwarszawskie (de facto w lokalnych sklepach zywnośc droższa niz w warszawskich hipermarketach, praca w Warszawie, wiec dojazdy).

                > 1. Zakładając, że rodzina nie dostaje mieszkania w spadku i trzeba je samemu ku
                > pić rzadko komu udaje się z bieżących dochodów. A więc kredyt. Niech będzie 150
                > 0 zł/25 lat.

                Alez to baaardzo różnie bywa. Dom wybudowalismy, kiedy jeszcze dzieci nie mieliśmy. Kredyt (niduzy) spłacilismy w 3 lata.

                > 2. Bieżące świadczenia ( woda, gaz, elektryczność) nie ma siły, żeby przy dużej
                > rodzinie było to mniej niż 500-600zł/mies+ czynsz 700 zł ( to mało, ale zostań
                > my tak)

                Na opłaty wydajemy, uśredniając roczne wydatki, ok. 1 tys./mies.

                > 3. Telefon, kablówka, internet - kolejne 300 zł

                Nie pamiętam dokładnej kwoty, ale raczej 200 zł niz 300 zł (ostatnio np. zrezygnowalismy z Canal+, bo od dawna nie mają ciekawych filmów): TV sat. 3 telefony komórkowe, jeden stacjonarny z internetem.

                > 4. Samochód i jego eksploatacja - przyjmijmy, że nie jest służbowy 600 zł ( to
                > mało, ale niech tak będzie).

                Tymi opłatami zajmuje sie mąż, więc nie napisze ile wydajemy, bo nie pamiętam.

                > 5. Kosmetyki, środki do prania i higieny ( idzie dużo)- moim zdaniem co najmnie
                > j 400 zł albo więcej

                Myslę, że sporo przesadziłaś. Proszek do prania kosztuje mnie 55 zł i wystarcza na 2-3 miesiące (niemiecki, wydajny). Na pewno nie płacimy za chemie i kosmetyki 400 zł miesiąc w miesiąc.

                > 6. Leki- niestety im więcej ludzi tym więcej się wydaje. Jedna wizyta w aptece
                > to ok 100 zł ( teraz pewnie więcej). Niech będzie 1/miesiąc

                Ale bywaja miesiące, kiedy w aptece nie kupuje dokładnie nic. Im dzieci starsze, tym częściej tak jest.

                > 7. Czasem trzeba jednak leczyć się prywatnie- okulista, dentysta, rehabilitacja
                > - uśrednijmy, że kolejne 100 zł, a bywa przecież, że i 1000zł im więcej ludzi
                > do "obrobienia" tym więcej

                Odpukać, u nas w ostatnich latach były to dwa zabiegi usuniecia 3-go migdała po ok. 4 tys. każdy (w ciągu ostatnich 5 lat). Prywatnego dentysty czy okulisty nie wliczam do takich ekstra wydatków.

                > 8. Sprzęt domowy, oczywiście nie wymienia się go i nie naprawia co miesiąc, ale
                > czasem trzeba wymienić lodówkę, pralkę, zmywarkę itd a to wydatek ok tysiąca (
                > raz na jakiś czas) uśrednijmy więc, że eksploatacja i amortyzacja to 150 zł

                Nie co miesiąc, ani nie co rok. Akurat ostatnio (w przeciągu pół roku wymieniałam lodówke i telewizor, ale poprzednie sprzęty słuzyły mi odpowiednio 14 i ok. 5 lat. Sądzę, że 15 tys. rocznie na wymiane sprzętow raczej się jednak nie wydaje.

                > 9. Szkoła, przedszkole- skarbonka. Myslę, że ok 300zł/dziecko. Przyjmijmy, że j
                > est 3 dzieci czyli 900 zł

                Malo kto ma aż trójke dzieci jednocześnie w przedszkolu. A miesięczny koszt szkoły jest jednak znacznie niższy niż przedszkola (jestem na bieżąco, bo mam i przedszkolaka i dwójkę dzieci w młodszych klasach podstawówki).

                > 10. Zajęcia pozalekcyjne- też 300 zł ( po 100 na dziecko nie jest szaleństwem.
                > Wliczam w to naukę języków obcych. Czasem jest to po paręset na osobę).

                U nas akurat nieco więcej, bo w sumie na trójkę dzieci ok. 500 zl, ale to od tego roku, wcześniej było zdecydowanie mniej.

                > 11. Zabawki, rozrywki, książki. U nas akurat na to "szło" majątek, ale nie wyob
                > rażam sobie, żeby wydać mniej niż 100 zł/dziecko. Czyli znów 300 zł

                Ksiązek nie jestem w stanie policzyć, bywa, że kupuje duzo w krótkich odstepach czasu, a póżniej jest dłuższa przerwa, a zabawki? Tez wydajemy dosyc duzo, z 1000 zł na dziecko rocznie, może więcej...

                > 12. Jedzenie- 30 zł/osobę dziennie to minimum. Jest 5 osób, więc 150 zł i 30 dn
                > i tj 4.500 zł.

                hmm, nie wiem naprawdę jak my to robimy, ale raczej nie wydajemy na jedzenie więcej jak 3000 miesięcznie. 400 zł/tydzien w hipermarkecie (w tym jest chemia bez proszku do prania) + jakieś 250-300 zł w lokalnych sklepach....Aha, mamy ogródek i np. nie wydajemy na drogie owoce (borówki, maliny, nie mówiąc o poziomkach, których nie uświadczysz w sklepach). Mamy tez niektóre swoje warzywa np. fasolke szparagową, cukinie i tp., pomidory (tych ostatnich nie tyle, żeby nie kupować wcale) Może to ma znaczenie, ale nie sądziłam, że to aż taka oszczędność.

                > 13. Wakacje. Odkładamy w tej kalkulacji na nie z codziennych wydatków . Niech b
                > ędzie 200 zł/miesięcznie/osobę. Bywa, że więcej ( zapewnienie wakacji za 2400 z
                > ł- wakacji letnich i zimowych jest trudne).

                Jako większa rodzina, na wakacjach często wynajmujemy domki (nie lubimy miec znacząco niższego standardu pobuty na wakacjach niz w domu smile, szukamy takich o DB i BDB standardzie i to naprawde jednak nie sa kwoty w wys. 2,5 tys. na osobę.

                > 14, Wycieczki szkolne. Czasem jedzie dziecko- niech będzie 10 zł ( razem 30 zł)
                > - oczywiście to usrednienie miesięczne.

                Wycieczki poytrafią kosztowac i 70 zł, ale ich częstotliwośc nie jest na tyle duza, by rzutowac na finanse rodzinne.

                > 15. Opłaty typu komitet rodzicielski, wyjścia ( 5 zł/miesiąc)- razem 15 zł
                > 16. Prasa, ok 100zł/mies


                Na prasę wydaję jakies 30 zł miesięcznie, 100 zł wydaje mi sie duzo zawyżona kwotą.

                > 17. Fryzjer - 300 zł/mies ( 5 osób), jeśli manicure, pedicure lub fachowiec z w
                > yższej półki to więcej, czasem nawet dużo więcej

                Mój fryzjer jest drogi, ale w sumie (razem z mężem i dziećmi) wydajemy może z 200 zł miesięcznie.

                > 18. Przejazdy ( pociąg)- uśrednione- niech będzie 25 zł/osoby razem 125 zł

                nie jeżdzimy pociągiem

                > 19. Ubranie. Jeżeli nie zakłądamy, że kupujemy w najtańszych sklepach, które de
                > facto nie są najtańsze, to ok 150 zł/osobę- czyli 750 zł miesięcznie. A jeśli
                > trzeba kupić buty to więcej.

                Ubran dla dorosłych nie kupujemy często, więc trudno jest mi nawet zliczyc średni koszt tych wydatków. Dzieci łatwiej podliczyć, i jest to może ze 3-4 tys. rocznie (dzieci młodsze noszą ubrania po starszym rodzeństwie).

                >. Przy 5 osobach to 15.000 zł bez ż
                > adnych "funduszy na ratunek", oszczędności, szaleństw.

                Zawyżasz koszty, ot co.

                > Odnotowuję fakt .

                Ale jaki fakt? Że masz jakies dziwne pojęcie o wydatkach ponoszonych przez duże rodziny?
              • ciociacesia o matko 02.01.12, 20:50
                > 3. Telefon, kablówka, internet - kolejne 300 zł
                > 12. Jedzenie- 30 zł/osobę dziennie to minimum
                > 16. Prasa, ok 100zł/mies
                > 17. Fryzjer - 300 zł/mies ( 5 osób)

                ja wiem ze niczegho nie udowadniasz. tylko ja sie utrzymuje z dzieckiem za nieco ponad 2tys. i tez nixczego nie udowadniam, po prostu tak jest
      • urge Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 15:42
        > Nie wierzę, żeby wszystkie miały dochody po kilkadziesiąt tysięcy. Jak spędzac
        > ie wakacje? Ile wydajecie na ubrania, rozrywki, książki? Jakie macie mieszkania
        > itd.

        Bez sensu jest wdawanie się w takie szczegóły, tym bardziej że podobnie jak rodziny jednodzietne rónież wielodzietne żyją na różnym poziomie.
        Ja akurat nie narzekam, mieszkanie mamy wygodne choć oczywiście mogłoby być większe, jeżdzimy na narty, pływamy na żaglówkach, opalamy się w ciepłych krajach itd wink Zanm mnóstwo rodzin 1-2 dzietnych żyjących o wiele skromniej.
        Ale najciekawsze jest to że z każdym dzieckiem nasza sytuacja finansowa średnio na członka rodziny jest coraz lepsza a nie gorsza chociaż nigdy wcześniej nic tego nie zapowiadało. Stąd nasz wspólny z mężem wniosek że nie warto kalkulować czy stać nas finansowo na kolejnego członka rodziny tylko czy mamy siły i chęci do przyjęcia kolejnego dziecka -którego z kolei nasze dzieci domagają się nieustannie już od dawna smile
        • andaba Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 16:39
          Mnie najbardziej powaliły te wakacje za 2500 od osoby.
          To juz nie wolno jeździć do babci czy na kolonie?
          Ostatecznie na agroturystykę do Pcimia?
          Jak wakacje to musi byc samolot i drogi hotel?

          Miałam sie nie wypowiadać, bo to temat, od jakiego mi się nóż w kieszeni otwiera. Powiedz, czy któratkolwiek z wielodzietnych wchodzi na forum jedynaków i zadaje pytania, jak to możliwe, że nie zdecydowali sie na drugie dziecko, skoro zarabiają trzy srednie krajowe i czy aby temu jedynakowi się od dobrobytu w d... nie przewróci?

          Natomiast znajduje sie mnóstwo wścibskich bezdzietnych i jedno-dwudzietnych, którym żyć nie daje, że może ktoś nie daj Boże ma lepiej, bo go stać na piątkę dzieci, albo niegramotny i niegospodarny jest, że nie może się wyszaleć mając 10tys.

          Zrozum, że ludzie mają różne priorytety - dla ciebie to wakacje w tropikach, dla innych to kilkoro zadowolonych dzieciaków (No, naprawdę, nawet mimo braku wakacji na Karaibach, markowych ciuchów i żarcia za 30 z na łebka. Swoją drogą to za 30 zł ja robię pyszny obiad dla ośmiu osób).

          I czemu nikt sie nie czepia ubogich rodziców mniejszej ilości dzieci? Bo jedno dziecko jest zaspokojeniem instynktu macierzyńskiego? Dla jednych jedno, dla innych siedmioro. I tyle.

          • h2so4_pl Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 18:38
            Andabo,
            Skąd ta agresja na nieagresywne pytania? Forum jest po to, żeby wymieniać poglądy i pytać. Gdzie jest adnotacja, że matkom (dorosłych) jedynaków wstęp wzbroniony? Jeśli mi go wskażesz wycofuję się.
            Nie ja pisałam o wyjeździe do hotelu o dobrym standardzie samolotem. Kto- patrz wyżej.
            Szkoda, że z tak błahego powodu jak to, że ktoś coś chce wiedzieć tak się burzysz, że nóż Ci się w kieszeni otwiera- nie warto.
            Między wścibstwem a poszerzeniem swojej wiedzy o obszar, którego się nie zna jest bardzo duża różnica.
            Zawsze byłam zdania, że ludzie mają różne priorytety i jesli nie żądają od innych, żeby żyli na ich wzór i podobieństwo to ok. I nie należy tego mylić z postawionym przeze mnie pytaniem.
            Doceniam, że dla Ciebie priorytetem jest 5 dzieci. Jeśli dobrze się z tym czujesz brawo. A Ty doceń to, że ja mając jedno dziecko- bo tak chciałam- zastanawiam się jak żyją ludzie, zarabiający podobnie często mniej za to mający bardzo duże rodziny.
            • agni71 Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 19:52
              A Ty doceń to, że ja mając jedno dziecko- bo tak chciałam- zastanawia
              > m się jak żyją ludzie, zarabiający podobnie często mniej za to mający bardzo du
              > że rodziny.

              Ale ty nigdzie nie napisalas jakim dysponujesz dochodem? Może podaj kwote, to sobie porównamy? Na razie sypiesz wydumanymi kosztami życia, które nijak sie maja do rzeczywistości (chyba, ze deklarowana przez ciebie gospodarnośc charakteryzuje się, nie wiem, kupowaniem zbyt duzej ilości żywności, i wyrzucaniem jej? Może jecie bardzo, bardzo dużo?). O hotelach pisalam ja - i tak, za 2 tyg. zapłacilismy 3 lata temu chyba z 19 tys., 2 lata temu chyba ok. 15 tys. (tańszy kraj), a rok temu za tydzień 12 czy 13 tys. I chociaz nie mamy takich dochodów, jakie wg ciebie powinniśmy mieć (skoro na 7 osób 30 tys. to minimum, to na 5 - pewnie ze 25 tys. wypadałoby mieć?) to jakos nam na te wakacje wystarczyło. Wydaje mi się, ze nie wiesz, ile co kosztuje, albo nie umiesz znależć taniej. No nie wiem, nie mam pojęcia. Może nasze jadlospisy tak strasznie sie różnią? Może bez przerwy wydajecie na maksymalnie drogie rozrywki, hobby?
              • h2so4_pl Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 20:14
                Dochody - ok 15 tys/mies+ stypendia syna.
                Jemy średnio dużo, nie pochłaniamy wielkich ilości, ale 20 latek je więcej niż 2 latek.
                Sporo wydajemy na książki.
                Nie kupuję w najdroższych sklepach, ale nie szukam megaokazji.
                Nie mamy superdrogiego hobby typu golf czy konie.
                Istotną pozycją w budżecie są wakacje.
                Staram się nie wyrzucać żywności, ale czasem wyrzucam resztki.
                No nie wiem........co jeszcze.
                • agni71 Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 20:21
                  No to nie wiem, mąz dopiero co robił podsumowanie minionego roku i u nas na codzienne wydatki (w zasadzie wszystko oprócz wakacji, jakiegos powazniejszego leczenia typu usuniecie migdała w prywatnej klinice, remontu, wydatków na duze sprzęty rtv i agd) idzie ok. 8 tys. miesięcznie. Widocznie jednak kupujesz wszystko droższe niz my i tyle, skoro 15 tys. ledwo ci wystarcza na życie na 3 osoby. Może zajrzyj na forum "Oszczędzamy", jesli chcialabys jakos zmniejszyc wydatki? Bo i ty i ja nie mamy wrażenia, że z czegoś specjalnie w życiu rezygnujemy, a jednak skala wydatków zgoła inna....
                  • h2so4_pl Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 20:26
                    Zajrzę. Gdzie jest forum o którym wspominasz?
                    Chciałabym zmniejszyć wydatki, ale np. nie kosztem odmawiania sobie lepszego mięsa na obiad czy szukania przez pół dnia tańszych warzyw. W granicach rozsądku.
                    Być może problemem jest miasto ( Warszawa jest droga). Poza tym w każdym miesiącu jest coś- a to ubezpieczenie ( u nas zawsze sporo ponad tysiąc złotych) samochodów, albo mieszkania, albo stomatolog, albo jakaś awaria, remont.....Prócz tego jednak co miesiąc staramy się odłożyć coś na wakacje, bo jak sama napisałaś jest to koszt kilkunastu tysięcy za 2 tygodnie.
                    • agni71 Re: Wielodzietność ekstremalna 03.01.12, 09:32
                      Tu link do forum:
                      forum.gazeta.pl/forum/f,20012,Oszczedzamy.html
                      Ja co prawda nie oszczędzam tak rygorystycznie, jak niektórzy na tym forum, nie spisuje każdego wydatku, ale w jakims tam stopniu zracjonalizowałam swoje wydatki, lepiej planuje posiłki, a co za tym idzie - wydatki na jedzenie (po prostu nie marnuję jedzenia). W zeszłym roku nieco spadły nam dochody w stosunku do dwóch poprzednich lat, a w życiu codziennym w ogóle tego nie odczuliśmy. U mnie dużą oszczędnośc daje kupowanie ubrań dla dzieci prawie wyłącznie na wyprzedażach, promocjach, z kuponami rabatowymi - zważywszy na ceny regularne tego co kupuję, oszczędzamy pewnie ze 2 tys., albo i więcej, na tym. No i pilnuje nie wydawania na tanie (a kumulujace się do dużych) tzw. pierdółki (czasopisma, impulsywne zakupy spożywcze, szczególnie słodyczowe). Ksiązki sa dośc drogie, ja na szczęście znajduje dla siebie do czytania w bibliotece, więc sobie kupuje mało, a kupując dziecięce korzystam z promocji i porównuję ceny w różnych e-księgarniach.

                      > Być może problemem jest miasto ( Warszawa jest droga).

                      Ale, jak pisałam, nas tez to dotyczy, bo mieszkamy POD Warszawą, a ceny w spożywczych tutaj sa wyzsze niz w hipermarketach w Warszawie. Dlatego mąz robi zakupy raz w tygodniu w Auchan (który jest stos. tanim marketem), a na miejscu kupuję to czego tam nie ma, albo jest słabe, albo potrzeba kupić częściej. Jesli chodzi o warzywa, to na szczęście mam w poblizu od paru lat niedrogi warzywniak z miłą obsługa i dobrym towarem, wczesniej mocno przepłacałam za te rzeczy (bo ceny były jak w spożywczych w Warszawie + narzut). Myslę, ze w kwestii warzyw i owocow musisz po prostu znależć dobrze zaopatrzone miejsce z poblizu domu lub pracy, z dobrymi cenami, i tego sie trzymać (tez nie wyobrażam sobie latania po całym mieście, bo tu taniej to, a tam co innego - czas i benzyna/bilety tez kosztują przecież). Jak mieszkalismy przez jakis czas w Warszawie, to takie zakupy robilismy na bazarku.

                      Przepraszam za te przydługie wywody, ale próbuję objaśnić, jak udaje nam sie żyć, i to wygodnie, za pieniądze, które z twoich wyliczeń nie powinny nam na to wystarczyć. Z pewnością udział w tym ma fakt, że nie mamy żadnych obciążeń kredytowych. No i umiejętność zamiany pewnych rzeczy na tańsze, a równie dobre/atrakcyjne zamienniki (np. wakacje zagraniczne - na krajowe, ale za to więcej i napakowane wręcz atrakcjami - podczas gdy w Grecji w lipcu czy sierpniu bylismy tylko w stanie doczłapać sie do wody).
                      • h2so4_pl Re: Wielodzietność ekstremalna 03.01.12, 13:31
                        Dziękuję!
                        Jedyne kupony rabatowe jakie mam to w Realu i na benzynę sad
                        Zdarza mi sie kupować tzw pierdółki - prasę, książki, rzadziej słodycze, ale jeśli już to te droższe. Przyznam, że nie kupuję w e-księgarniach, ale jest to pomysł.
                        Bardzo drogie są podręczniki akademickie, które niestety, kupić trzeba.
                        Nie znam Auchan ale Real jest chyba ekwiwalentny pod względem cen i asortymentu. Mam do niego najbliżej.
                        Bazarek w moim przypadku odpada, bo po pierwsze jest daleko po drugie są tam raczej pawilony niż stragany i ceny........kupując tam nie zmieściłabym sie w wykpiwanych przez niektóre osoby 150 zł. Przed Świętami 1kg cebuli kosztował.......10 zł!!!!!! Nie kupiłam. Jest to sklep z tzw, zdrową żywnością.
                        Dziękuję za życzliwe słowo i konstruktywny post.
                      • magdak_1977 Re: Wielodzietność ekstremalna 05.01.12, 14:10
                        Według mnie wakacje krajowe wcale nie muszą być tańsze, szczególnie ze zagranicą są często zniżki dla dzieci a u nas niet. Nasze wakacje w kraju - preferuję ze względów zdrowotnych długie wyjazdy - 5-6 tyg, kosztują nie mniej niż poza PL. Do tego jak nie ma pogody, kupa kasy idzie na zagospodarowanie czasu...
                        • agni71 Re: Wielodzietność ekstremalna 05.01.12, 16:28
                          magdak_1977 napisała:

                          > Według mnie wakacje krajowe wcale nie muszą być tańsze, szczególnie ze zagranic
                          > ą są często zniżki dla dzieci a u nas niet. Nasze wakacje w kraju - preferuję z
                          > e względów zdrowotnych długie wyjazdy - 5-6 tyg, kosztują nie mniej niż poza PL
                          > . Do tego jak nie ma pogody, kupa kasy idzie na zagospodarowanie czasu...

                          Nie ma sposobu, żeby 5-6 tygodni w Grecji czy innym kraju śródziemnomorskim dla np. 5-osobowej rodziny kosztowały tyle, co analogiczny pobyt w Polsce. Oczywiście mam na mysli wakacje z przelotem samolotem i w dobrych warunkach.
                          • magdak_1977 Re: Wielodzietność ekstremalna 05.01.12, 17:00
                            Być może , nie jeżdżęwink Ale jak widzę oferty za 1000pln za tydz all inclusive plus dzieci do 3 lat gratis, to by mnie ten tydz kosztował 5000pln, analogocznie płacę w PL. Jak dubluję ten tydz, to już za przelot nie płacę, chyba? Ja jeżdzę w dobre warunki, bo mam małe dzieci i muszę mieć wygodnie i za sam nocleg tygodniowo idzie mi 2500-3000pln. Jedziemy teraz w góry i za 10 dni w beskidach liczę 10000 pln, nie chce wyjść inaczejsad
                            • agni71 Re: Wielodzietność ekstremalna 05.01.12, 20:00
                              Ale jak widzę oferty za 1000pln za tydz all inclusive p
                              > lus dzieci do 3 lat gratis, to by mnie ten tydz kosztował 5000pln, analogocznie
                              > płacę w PL.

                              Ja takich ofert nie widywalam, a juz dla rodzin 2 + 3 szczególnie.

                              Ja jeżdz
                              > ę w dobre warunki, bo mam małe dzieci i muszę mieć wygodnie

                              ja tez lubię miec wygodnie, niezależnie od dzieci wink

                              i za sam nocleg tyg
                              > odniowo idzie mi 2500-3000pln.

                              Nas podobnie kosztuje tydzień w Beskidach...

                              >Jedziemy teraz w góry i za 10 dni w beskidach li
                              > czę 10000 pln, nie chce wyjść inaczejsad

                              A u mnie chce smile W zeszłym roku całośc kosztowała nas ok. 4500 (z posiłkami, dojazdem, opłatami za wyciąg). Myślę, ze w tym roku będzie podobnie.
                              • urge Re: Wielodzietność ekstremalna 05.01.12, 20:31
                                > Ale jak widzę oferty za 1000pln za tydz all inclusive p
                                > > lus dzieci do 3 lat gratis, to by mnie ten tydz kosztował 5000pln, analog
                                > ocznie
                                > > płacę w PL.
                                >
                                > Ja takich ofert nie widywalam, a juz dla rodzin 2 + 3 szczególnie.

                                W ogóle ofertę dla rodziny 2+3 trzeba w biurze podróży indywidualnie wynegocjować, też nie widziałam takich w ofercie. A dla większych rodzin to szczerze wątpię czy się w ogóle da. My jeździmy na własną rękę ale jak by nie liczyć to nawet wakacje w Chorwacji są dwukrotnie droższe niż w Polsce (chociaż na pierwszy rzut oka np cena apartamentu taka sama lub podobna)

                                > >Jedziemy teraz w góry i za 10 dni w beskidach li
                                > > czę 10000 pln, nie chce wyjść inaczejsad

                                > A u mnie chce smile W zeszłym roku całośc kosztowała nas ok. 4500 (z posiłkami, d
                                > ojazdem, opłatami za wyciąg). Myślę, ze w tym roku będzie podobnie.

                                Tu z kolei też mam odwrotne -też jeździmy w beskidy już od kilku lat i zakładając że ceny nie wzrosły specjalne od zeszłego roku to z dojazdem, pełnym wyżywieniem i karnetami na narty dla wszystkich (zakładam że Stefek też już będzie w tym roku jeździł) w 5tys się mieścimy.
                                • agni71 Re: Wielodzietność ekstremalna 06.01.12, 00:39
                                  > W ogóle ofertę dla rodziny 2+3 trzeba w biurze podróży indywidualnie wynegocjow
                                  > ać, też nie widziałam takich w ofercie.

                                  sa, sa tylko odpowiednio drogie i oczywiście wykupywane w First Minute a nie Last. TUI ma, Neckermann - te dwa biura na pewno. Jeszcze chyba Grecos - nie wiem, czy to biuro jeszcze istnieje?

                                  Ze względu na wysokie ceny i jednak zbyt męczące upały latem (chetnie pojechałabym we wrześniu, ale szkoła) w tym roku ponownie wybieramy wyjazdy krajowe.
                              • magdak_1977 Re: Wielodzietność ekstremalna 05.01.12, 21:00
                                No żeście mnie zmobilizowały do liczenia:

                                nocleg - wynajmuję domek za 400pln/dobę ( 3 pokoje plus łazienka plus aneks kuch)
                                na jedzenie liczę 60pln/osobę/dobę razy 6 osób
                                wychodzi: 4000pln nocleg plus 3000 pln wyżywienie

                                reszta - podróż pluz wyciągi plus wypożyczalnie plus atrakcje plus niespodziewane wydatki (zawsze się takie znajdą niestety)
                                  • agni71 Re: Wielodzietność ekstremalna 06.01.12, 00:44
                                    5 osób, więc za wyzywienie mniej. Tj moze pojadą z nami jeszcze dwie osoby, ale za wyżywienie płacą same, my sponsorujemy domek smile No i my na 7 noclegów, to jest tylko 2800 za same noclegi, a nie 4000 jak u was, a to juz duża różnica. Nota bene, tez mamy domek z dwiema sypialniami, pokojem dziennym, aneksem i łazienką (na górze jeszcze toaleta), i tez 400 zł za dobę - może w to samo miejsce jedziemy?
                            • 06gosia34 Re: Wielodzietność ekstremalna 05.01.12, 18:05
                              Naprawdę czytam i nie wierzę,licytować się kogo stać i na co. A co z rodzicami i samotnymi matkami licznych gromadek? Są wielkodzietne rodziny gdzie się nie przelewa i trzeba zaciskać pasa. To znaczy że co? jak nie ma tam takich sum jakie byly wylkiczane? Są rodziny majętne ale i są rodzine gdzie żyje się skromnie albo i takie gdzie bieda aż piszczy .Tak samo jest z rodzinami gdzie jest 1 lub 2 . tylko tam nikt nikogo nie podlicza, bo życie jest ciężkie i drogie. Za to chętnie sie podlicza rodziny wielodzietne. Bo jak sie ma gromadkę to pewnie s.. się złotem . Sama mam 6 dzieci i doskonale wiem ile wydaję miesięcznie. O jednym mogę zapewnić nie mam takich pieniędzy jak były wymieniane a żyje nam się dobrze i nawet wygodnie.
                              • magdak_1977 Re: Wielodzietność ekstremalna 05.01.12, 21:08
                                To nic nie znaczy. Po prostu mówimy każdy swoje zdanie. Jak mieliśmy jedno, potem dwoje dzieci to żyliśmy bardzo skromnie. Mniej więcej przy trzecim nasza sytuacja się zdecydowanie polepszyła. Każdy żyje na takim poziomie, na jaki go stać. Uważam jednak, że zejście poniżej pewnego poziomu nie odbędzie się jednak bez szkody dla dzieci, szczególnie tych starszych, które są już "zadomowione" w jakiś społecznych grupach rówieśniczych, gdzie nie jest tak łatwo jak dorosłym powiedzieć, że nie jadę na wycieczkę szkolną, bo moich rodziców na to nie stać. Tyle, bez żadnych podtekstów.

                                A poza tym powstało kilka "podwątków" np. o wakacjachwink
          • urge Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 18:42
            > Mnie najbardziej powaliły te wakacje za 2500 od osoby.
            > To juz nie wolno jeździć do babci czy na kolonie?
            > Ostatecznie na agroturystykę do Pcimia?
            > Jak wakacje to musi byc samolot i drogi hotel?

            To jest ciekawy temat. My (ja i mój mąż) akrat lubimy wyjechać do ciepłych krajów, zwłaszcza ja uwielbiam jak jest gorąco smile W tym roku byliśmy razem z moją siostrą (i jej 4 dzieci) oraz bratem (i jego 3 dzieci). Dzieciaki były zachwycone! Okazało się jednak, że w kolejne wakacje ani moja siostra ani brat nie mogą z nami pojechać -i tu pojawił się problem bo nasze dzieci twierdzą że w takim razie to żadne wakacje będą i wolą pojechać do cioci na wieś ale z kupą innych dzieciaków!

            Ostatnio zastanawiałyśmy się też z koleżanką (wielodzietną) dlaczego nasze dzieciaki wciąż jęczą o kolejne rodzeństwo a znajome jedynaki zapytane o to samo rodzeństwa nie chcą w ogóle? Otóż ja myślę że dlatego, że takie odchowane już dziecko nie umie sobie wyobrazić co by zyskało mając rodzeństwo za to doskonale wie co może stracić. Pewnie jest jakaś analogia w przypadku rodziców jednego czy dwójki dzieci, którzy nigdy nie mieli do czynienia z rodziną wielodzietną "od środka" -i dlatego jak by nie kalkulowali to im wychodzi że sie nie opłaca smile a nie są zwyczajnie w stanie wyobrazić sobie co tracą i uwierzyć że jest to w stanie zrekompensować nawet brak wakacji na końcu świata, na które obowiązkowo leci się samolotem wink
            • h2so4_pl Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 18:52
              Pisałam wielokrotnie - każdy ma preferencje. O samolocie nie ja zaczynałam, więc to odpuśćmy.
              Nie miałam nigdy do czynienia na dłużej z wielodzietnymi rodzinami, ale..... moja mama miała koleżankę, której rodzeństwo ( 5) było równo ze sobą skłócone, skonfliktowane i to bardzo wiele lat. Do tego stopnia, że bardzo dorosła już siostra ( i zdrowa) nie pojechała na pogrzeb brata, a cioteczne rodzeństwo się nie zna. Każdy żyje swoim życiem.
              Nie ma prostych wzorców, reguł, natomiast zawsze jest coś kosztem czegoś- coś się zyskuje a coś traci. Wiem, że na forum WIELODZIETNYCH są preferencje licznych rodzin i ok. I znów nie jest niczym zdrożnym jak matka jedynaka chce czegoś dowiedzieć się o tego rodzaju rodzinach choć sama wybrała inną opcję. Dla siebie dobrą.
              • urge Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 19:14
                Ja tam nie wiem jak żyją dzieci koleżanek moich rodziców ale sama mam czworo dorosłego rodzeństwa a mój mąż dwoje i z wszystkimi żyjemy w doskonałej komitywie (oprócz częstych spotkań nawet na wakacje lubimy razem jeździć, a nasze dzieci jeszcze bardziej!)
                Wybrałaś inną opcję, dla Ciebie jest lepsza -i to wszystko jest ok. Nie rozumiem tylko po co drążysz dlaczego ktoś wybiera inną a potem krytykujesz jego argumenty? Przecież z założenia wiadomo że one Cię nie przekonają smile
                • h2so4_pl Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 20:20
                  Nie krytykuję. Nigdzie nie napisałam, że taka opcja jest dobra a inna zła. Jestem za tolerancją. Zadałam pytanie a ono nie jest tożsame z krytyką. Opisałam życie określonej rodziny po to, żeby- być może przewrotnie- pokazać, że nie zawsze duże rodziny są wspaniałe i tylko się na nich zyskuje. Napisałam natomiast, że zawsze coś jest kosztem czegoś. A czego- tego nie wiemy- ani my rodzice jedynaków ani Wy rodzice 3+.
                  • urge Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 20:38
                    > Opisałam ży
                    > cie określonej rodziny po to, żeby- być może przewrotnie- pokazać, że nie zawsz
                    > e duże rodziny są wspaniałe i tylko się na nich zyskuje.

                    Nic nie jest w życiu czarno-białe. A to co opisałaś jest bardziej przewrotne niż chcesz się przyznać -bo beznadziejne relacje między rodzeństwem które opisujesz są moim zdaniem wynikiem błędów wychowawczych rodziców a nie ilosci dzieci w rodzinie. Osobiście znam też jedynaka (już dorosłego) który wyssawszy wszystkie soki z rodziców nie odwiedza matki (ojciec już nie żyje) w domu starców bo nic już od niej uzyskać nie może -czy to Twoim zdaniem może być przykładem na to że nie warto mieć jedynaka? I czy nie byłoby dobrze opisać tego przykładu na forum dla rodziców jedynaków -tak na wszelki wypadek, ku przestrodze? wink

                    ps: żeby nie było, mam też normalnych znajomych którzy mają po jednym dziecku smile I nie widzę sensu przekopywania się przez ich finanse, sposób spędzania wolnego czasu itd. i porównywania ich do swoich bo bilans musi być własnie całościowy, a takiego zrobić się nie da gdyż pewne rzeczy są nie do zmierzenia.
                    • h2so4_pl Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 22:09
                      Dyskusja zaczyna nieprzyjemnie zbaczać, a nie było to moją intencją. Nie interesuje mnie czy pani X ma dużo czy mało, ale problem jak rodziny wielodzietne, w których 2 pensje trzeba dzielić na 5-7-10 osób ( bo takie też przecież są) sobie radzą. Żyjąc w okreslonych realiach i przyjmując, że ludzi o dużych dochodach nie ma aż tak wielu zastanawiałam się jak to jest. Zastanawiałam - NIE krytykując, NIE oceniając. Przy okazji wyszły uboczne wątki w wątku.
                      Tak jak chyba wszystkie uważamy nic nie jest ani czarne ani białe. Jest coś za coś. To nie ja pisałam ile to tracą jedynacy nie mając rodzeństwa. Nie ja pisałam, że trzeba na wakacje latać samolotami do tzw ciepłych krajów. Pisałam natomiast, że nalezy uszanować wybór każdego, a o okreslone rzeczy PYTAŁAM. Pytałam, bo nie znam rodzin wielodzietnych i...... ale nie chcę zaogniać.
                      Pozdrawiam.
                      • urge Re: Wielodzietność ekstremalna 02.01.12, 22:27
                        h2so4_pl napisała:

                        > To nie ja pisałam ile to tracą jedynacy nie mając rodzeństwa.

                        Ani Ty ani nikt inny! smile

                        Nikt też nie udowadniał Ci tu że źle jest mieć 5 tysięcy na łebka miesięcznie.
                        No i nikt na pewno nie miał intencji wprowadzić nierzyjemnych akcentów do dyskusji. Nikt Cię nie skrytykował ani nie ocenił. Może problem jest w tym że poprostu nikt nie PYTAŁ i nie był zainteresowany jak to jest mieć tylko jedno dziecko?
                        • h2so4_pl Re: Wielodzietność ekstremalna 03.01.12, 09:03
                          Forum, w którym pisze się o wielodzietności. I nigdzie nie jest powiedziane, że wielodzietność w sensie psychologicznym, socjologicznym, nawet finansowym, pracy zawodowej, relacjach z innymi może interesować osoby mające jedno dziecko lub bezdzietne. Może porównanie drastyczne, ale nie muszę mieć psa, żeby pytać o hodowlę dobermanów.
                          Trudno na tym forum doszukać się dyskusji o jedynakach. Gdyby jednak gdzieś takie forum było i ktoś z wielodzietnych zadałby pytania jak np. odnajduje sie jedynak w wieku 10-15-20 lat ( bo jeynaków 2 latków miała większość z Was), myslę, że nikt nie robiłby afery i odpowiedział. Chyba, że zwyciężyłaby zwykła ludzka złośliwość i chęć pouczania ( nota bene mamy niejedynaków bardzo lubią pejoratywnie oceniać jedynaków i ich rodziców. Wymawiane z przekasem twierdzenie "rozpieszczony jedynak" jest bardzo częste i nie zawsze prawdziwe. Jedynak może- nie musi-być lepiej przygotowany do życia , bardziej zaradny, empatyczny, twórczy).
                          Kończąc- nikogo nie obrażam, pytam. Jak ktoś nie chce niech nie odpowiada.
                          Pozdrawiam.
                          • urge Re: Wielodzietność ekstremalna 03.01.12, 11:30
                            > Forum, w którym pisze się o wielodzietności. I nigdzie nie jest powiedziane, że
                            > wielodzietność w sensie psychologicznym, socjologicznym, nawet finansowym, pra
                            > cy zawodowej, relacjach z innymi może interesować osoby mające jedno dziecko lu
                            > b bezdzietne.

                            Może. Trudno się jednak oprzeć wrażeniu że Ciebie interesuje wyłącznie ten aspekt finansowy, co dla mnie zakrawa na wścibstwo. Zrób sobie może eksperyment: wejdź na emamę czy inne forum dla mam i spytaj jak sobie radzą te rodziny (obojętne iludzietne) w których dochód na członka rodziny jest mniejszy niż 5, czy nawet 4 tys? Może się zdziwisz kiedy się okaże że zdecydowana większość społeczeństwa żyje za takie kwoty i co ciekawe wiele z tych osób uważa że żyje wygodnie i przyzwoicie?

                            > Trudno na tym forum doszukać się dyskusji o jedynakach. Gdyby jednak gdzieś tak
                            > ie forum było i ktoś z wielodzietnych zadałby pytania jak np. odnajduje sie jed
                            > ynak w wieku 10-15-20 lat ( bo jeynaków 2 latków miała większość z Was), myslę,
                            > że nikt nie robiłby afery i odpowiedział. Chyba, że zwyciężyłaby zwykła ludzka
                            > złośliwość i chęć pouczania ( nota bene mamy niejedynaków bardzo lubią pejorat
                            > ywnie oceniać jedynaków i ich rodziców. Wymawiane z przekasem twierdzenie "rozp
                            > ieszczony jedynak" jest bardzo częste i nie zawsze prawdziwe. Jedynak może- nie
                            > musi-być lepiej przygotowany do życia , bardziej zaradny, empatyczny, twórczy)

                            I znów trudno mi się oprzeć wrażeniu że jakieś kompleksy Cię napędzają do tego pisania. Nikt tu przecież jedynaków nie oceniał! Piszesz że gdyby ktoś Cię o to zapytał to Ty (w przeciwieństwie do nas -w domyśle) odpowiedziałabyć grzecznie. A gdzie Ty spytałaś o nasze dzieci? O to jak się odnajdują w życiu, jakie są relacje między rodzeństwem itd? Jak my się czujemy jako mamy wielu dzieci?

                            > Kończąc- nikogo nie obrażam, pytam. Jak ktoś nie chce niech nie odpowiada.

                            Nie mogę się oprzeć wrażeniu, że podkreślając w każdym poście że nikogo nie chcesz obrazić, chcesz dać do zrozumienia że jednak jakiś powód do obrażenia się jest? Ja go nie widzę, przyznam szczerze. Jestem szczęśliwa i zadowolona ze swojego życia i snu mi z powiek nie spędza że gdzieś jest ktoś kto nie rozumie jak można tak żyć smile
                            • anna.kw Re: Wielodzietność ekstremalna 05.01.12, 11:56
                              Może Pani potrzebuje potwierdzenia, że jej sytuacja jest tak zła, że nie stać jej na kolejne dziecko? Niestety, tego nikt nie zrobi. Każdy sam musi sobie odpowiedzieć jakie są jego warunki, czego potrzebuje do życia i ile dzieci może wychować.
                              Razem z mężem mamy do dyspozycji ok 7 tys. Mieszkamy w Warszawie. 2500/mies idzie obecnie rata z mieszkanie (56m2-3pokoiki z kuchnia), przedszkole córki-500/mies, żłobek syna-500/mies. 250-net, kablówka i tv, 250-rata męża za studia, 700 zł czynsz z miejscem postojowym, 100/mies gaz i elektryka, 400 zł/mies moje studia. Na życie zostaje mi 1800 zł. W tej kwocie muszę zmieścić jedzenie, leki, wydatki na samochód, bilety, ubrania, buty, pieluchy dla dwójki młodszych etc. Moja rodzina liczy dwoje dorosłych i 3 dzieci. Odkłada na wakacje nie mamy z czego, ale jeździmy do moich rodziców, którzy mieszkają 300km stąd. Jakoś dajemy radę. Coś czasem skapnie, a to kuzynka zza granicy da mi po swoich dzieciach ubranka, a to chrześni kupią zabawki na mikołaja. Może to zabrzmi dziwnie, ale nie liczę pieniędzy. Na początku miesiąca, robię opłaty stałe, a potem koncentruje się na najważniejszych wydatkach-tj jedzeniu. Nie kupuje parówek za 6zł/kg, bo dla mnie ma tu zastosowanie przykazanie-Nie zabijaj... Wydatki na jedzenie są stałe-bułka, masło, wędlina na kanapki, mleko kasza manna/owsianka jajka(ogólnie coś na śniadania) obecnie mrożonki na zupę. jakieś mięso./ryba na drugie, coś na kolacje-patrz śniadanie. do tego owoce, jogurty. Przetwory typu soki, sałatki, dżemy, dostaje od mamy i teściowej. Wszystko pozostałe muszę kupić. Uważam, że jest spoko. Dzieci są ubrane i najedzone. Jak podrosną to wydatki się zmienią i ja też wrócę do pracy. Wtedy wiadomo, że będzie nas stać na więcej i może na wakacje się znajdzie smile A to że inni mają więcej mnie nie obchodzi. Od tego mi nie ubędzie ani nie przybędzie. Chciałabym mieć przynajmniej jeszcze jedno dziecko, ale będzie co ma być big_grin
                              • h2so4_pl Re: Wielodzietność ekstremalna 05.01.12, 13:20
                                Podpięło się gdzie indziej, ale pewnie to było do mnie.
                                NIE chciałam mieć więcej dzieci. Był to mój świadomy wybór. Taka a nie inna rodzina mi odpowiadała z wielu powodów. MNIE co nie oznacza innym. I dla MNIE sprawy finansowe miały- i mają w dalszym ciągu- znaczenie. I nie chodzi tu o wyścig, że sąsiadka wyjechała do Australii a ja "tylko" do Meksyku ( przykład ) czy licytację kto ma lepszy samochód, ale o to, żebym nie musiała zastanawiać się czy stać mnie na szynkę czy parówki ( znów przykład), żebym nie musiała liczyć na pomoc innych. Z tego co piszesz 1800 zł/miesiąc/5 osób daje 12 zł dziennie na osobę jedzenie, leki, pieluchy, ubrania, benzynę itd. Lub jak ktoś woli 60 zł/rodzinę dziennie. Według MNIE to nierealne. Podobnie jak 100 zł/miesięcznie na gaz i energię przy 5 osobach ( pralka!!!).
                              • magdak_1977 Re: Wielodzietność ekstremalna 05.01.12, 14:01
                                A jak zachruje trójka dzieci na raz ( nie mówię już o dorosłych) i musicie leki kupić, ew. iść prywatnie do lekarza, to jak dajecie radę? Może ja mam słabą wyobraźnię, ale dla mnie wyżycie w Wawie za 1800 zl na 5 osób jest praktycznie niemożliwe, chyba że ze stratami dla wszystkich... I nie piszę tego złośliwie
                                • urge Re: Wielodzietność ekstremalna 05.01.12, 14:49
                                  Dziewczyny, dajcie już spokój konkretnym kwotom! Magda, Ty nie wyobrażasz sobie jak można tu żyć za 1800zł (ja też nie, ale znam rodziny na moim osiedlu które po odliczeniu opłat stałych żyją z jeszcze mniejszej kasy i dają radę i są szczęśliwe), a h2so4 nie rozumie jak można żyć z takiej kwoty jaką Wy macie na życie. Mam z kolei ciocię która nie rozumie jak ludzie mogą żyć w 3 osoby za 15tys bo ich dochody miesiączne przekraczają nawet moją barierę wyobraźni smile )
                                  I nie ma co mnożyć sytuacji pod tytułem co by było gdyby? Bo sama pomyśl co by było gdyby naszych mężów np zabrakło? My mamy wysokie ubezpieczenie na życie -starczy na kilka lat, w międzyczasie mogę wrócić do pracy i rozwinąć trochę skrzydła, ale tak zarazbiać jak mój mąż nie będę nigdy, więc tak czy siak stopa życiowa moich dzieci spadłaby znacznie.
                                  Z drugiej strony należymy to osób które praktycznie nie chorują, a na drobne przeziębienia daję dzieciom miód z cytryną i w aptece nie zostawiam praktycznie żadnej kasy. Po co mam rozparywać co będzie jak się nagle rozchorujemy wszyscy i jeszcze prywatny lekarz będzie potrzebny?

                                  Prawda jest taka, że jeśli ktoś nie ma ogromnego majątku (a mam tylko jedną znajomą rodzinę którą bym pod ten warunek podpięła) to decydując się na większą ilość dzieci podejmuje się też ryzyka że może kiedyś zaistnieć taka sytuacja, że będzie skazany na pomoc rodziców, rodzeństwa czy nawet państwa. Kwestia decyzji czy ktoś jest w stanie z tą świadomością żyć czy nie, bo życie jest tak nieprzewidywalne że nie wiemy co nas czeka za rogiem. Oczywiście nie mówię tu o tych którzy już nie mają z czego żyć a nadal powiększają rodzinę, ale ocenianie laski która narazie najwyraźniej żyje z tej kasy którą ma (bez względu na to czy się to komuś mieści w głowie czy nie) i która ma perspektywę że będzie lepiej a nie gorzej (bo mąż może awansować a ona wrócić do pracy) -uważam za przesadę.

                                  Wiadomo też od początku tej rozmowy że Pani h2so4 nie byłaby w stanie takiego ryzyka podjąć -jednym do szczęścia potrzebna jest wesoła gromadka innym instynkt macierzyński pozwala zaspokoić jedno dziecko a potrzeba bezpieczeństwa finansowego jest konieczna żeby spokojnie i bez stresu żyć -i tyle. I nadal uważam że szczegółowe zagłębianie się w czyjeś finanse jest objawem bez sensu.
                                    • super_ktosik Re: Wielodzietność ekstremalna 05.01.12, 15:48
                                      Kiedyś z mężem mieliśmy dużo więcej na osobę niż 5000zł - ale nie mieliśmy wtedy dzieci. Teraz mamy mniej ale mamy trójkę wspaniałych dzieciaków. Dla mnie dziecko jest bezcenne, mogę ze wszystkich luksusów zrezygnować ,no prawie ye wszystkich. Kazdy ma jakieś priorytety.
                                  • magdak_1977 Re: Wielodzietność ekstremalna 05.01.12, 16:52
                                    urge napisała:

                                    > Dziewczyny, dajcie już spokój konkretnym kwotom! Magda, Ty nie wyobrażasz sobie
                                    > jak można tu żyć za 1800zł (ja też nie, ale znam rodziny na moim osiedlu które
                                    > po odliczeniu opłat stałych żyją z jeszcze mniejszej kasy i dają radę i są szc
                                    > zęśliwe?

                                    Sorry, ale to wychodzi 360zl/mies/osoba - jak kupuję buty zimowe, to płacę min.200zł za parę. Oczywiście, że można kupić taniej/używane/gorszej jakości, ale czy stopy, kręgosłup, zdrowie dziecka za to nigdy nie odpowiedzą? Jasne, że można zakładać, że jak się ogólnie nie choruje, to raczej nie zacznie się mega chorwać, ale jak dziecko po zwykłym katarze będzie miało podejrzenie zatkanego ucha, to masz wybór - czekasz trzy-cztery miesiące na wizytę państwową, w tym czasie ubytki słuchu mogą być już poważne, lub idziesz prywatnie i płacisz 120-150zł. Dla mnie nie ma wyboru. I wcale nie mówię tu o poważnych chorobach, bo te są drogie dla wszystkich i bez pomocy państwa/kasy chorych czy jak zwał tak zwał się nie da na dłuższą metę.
                                    >
                                    > Prawda jest taka, że jeśli ktoś nie ma ogromnego majątku (a mam tylko jedną zna
                                    > jomą rodzinę którą bym pod ten warunek podpięła) to decydując się na większą il
                                    > ość dzieci podejmuje się też ryzyka że może kiedyś zaistnieć taka sytuacja, że
                                    > będzie skazany na pomoc rodziców, rodzeństwa czy nawet państwa.

                                    Kiedyś, z powodu zdarzeń losowych, tak, ale zakładanie, że "przebidujemy" tak 5/10/15 lat, a potem będzie już lepiej uważam za zwykłą nieodpowiedzialność, bo dzieci żyją tu i teraz, i tu i teraz mają swoje potrzeby. I nie może być tak, żeby za miły dla oka rodziców widok gromadki swojego rodzeństwa, musiały płacić brakami (podstawowymi) dla siebie. Moim zdaniem oczywiście. Pewne kwoty są tu po prostu niezbędne.
                                    I nie piszę w kontekscie jakiegokolwiek wcześniejszego wpisu, tylko tak w ogóle, przemyśleniewink
                                      • donkaczka Re: Wielodzietność ekstremalna 12.01.12, 20:53
                                        serio?
                                        bo ja w aptece nie zostawilam poki co wiecej niz moze 100 pln przez 5 lat posiadania dzieci - plastry, jakies krople do nosa, ze dwa razy syrop przeciwgoraczkowy kupilam
                                        i to wszystko


                                        boski jest ten watek, normalnie zaluje, ze wczesniej nie zagladalam smile

                                        wyliczenia Twoje sa kompletnie z d.upy za przeproszeniem, 30 pln na jedzenie na osobe? ranyboskie, jemy dobrze, wiekszosc bio, wino, ryby, dobre mieso, egzotyczne potrawy i owoce, bo lubie pichcic i bujamy sie w okolicy 100pln na 5 osob, przy czym ceny w niemczech bywaja wyzsze niz pl, w polsce mysle ze wydawalabym mniej - 15-20 na osobe to juz jest duzo
                                        i z reszta wyliczen jest podobnie
                                          • magdak_1977 Re: Wielodzietność ekstremalna 12.01.12, 22:44
                                            Rany Dziewczyny, to zazdroszczę Wam takich dzieci. Witamin też nie kupujecie? A za przeproszeniem test ciążowysmile Ja zostawiam w aptece dużo, choć dzieci teoretycznie zdrowe są, bez żadnych chorób przwylekłych, alergii itp. Zbudowanie zwykłej aptecznki na wakcje kosztuje ze 150pln - przwciwbólowe, do odkażania, na brzuch, głowę, kaszel, krople do nosa, bandaż, plaster, coś na ukąszenia i się zbierze, Ja rozmumiem, że można forsować swoje zdanie, ale aż tak...
                                            • aintha Re: Wielodzietność ekstremalna 12.01.12, 22:51
                                              Dołączam do zazdroszczenia... Wczoraj zostawiłam 80 zł w aptece. A na pewno zostawię i za skojarzone szczepionki i za MULTUM chorób wirusowych, które moje małe nękają... ?nie wpsominając o witaminach dla matek karmiących (czyli mnie), witaminie K (jeszcze 3 tygodnie), wit. dla Starszych, kwasie DHA dla mnie, a za 3 miechy dla Najmłodszej... Mnóstwo kasy...
                                              ---------------------------
                                              https://lbym.lilypie.com/8hZgp1.png|https://lb3m.lilypie.com/aP51p2.png|https://lb1m.lilypie.com/T5NEp2.png
                                              • andaba Re: Wielodzietność ekstremalna 12.01.12, 23:05
                                                Nie, nie kupuję witamin, jedzą owoce i warzywa, nie sądzę, żeby im awitaminoza groziła.
                                                Woda utleniona tania jest. Paracetamol w syropie kosztuje chyba z 10 zł, ile tego w końcu mozna wypić? Ibuprofen na receptę 4 zł/60 tabletek - moje dzieci w sumie tyle nie zezarły przez całe swoje życie.

                                                Szczepionek nie kupuję, nie uznaje szczepiania dzieci wszystkim co podleci. Podstawowe szczepionki są za darmo.

                                                Testów ciązowych moje córki nie wymagaja jak na razie - mam wrazenie że temat był n/t wydatków na dzieci?
                                                Poza tym te kilka testów, które w życiu zrobiłam jakoś mnie nie zruinowało.

                                                Oczywiście, ze planując dzieci nie wie się, czy dziecko bedzie zdrowe - przeciwnie, ja sie za kazdym razem nastawiałam, że pewnie będzie chorować, albo będzie mieć kolki, albo alergie, albo cos tam, bo przeciez to niemożliwe, zeby tak same zdrowe dzieci rodzić. Jak na razie moje czarne proroctwa się nie sprawdziły.
                                            • urge Re: Wielodzietność ekstremalna 12.01.12, 23:01
                                              > Rany Dziewczyny, to zazdroszczę Wam takich dzieci. Witamin też nie kupujecie?

                                              Ja nie kupuję. Jest w nich niepotrzebna chemia -wolę dzieci zdrowo odżywiać i okazuje się że niczego im nie brakuje (a mają dwa razy w roku kompleksowe i bardzo dokładne badania robione z centralnym ośrodku medycyny sportowej)

                                              > Zbudowanie zwy
                                              > kłej aptecznki na wakcje kosztuje ze 150pln - przwciwbólowe, do odkażania, na b
                                              > rzuch, głowę, kaszel, krople do nosa, bandaż, plaster, coś na ukąszenia i się
                                              > zbierze

                                              Z wszystkiego co wymieniłaś kupuję tylko -panadol w syropie (koło 15zł, nie zdążamy zużyć nim się przeterminuje) do odkażania wodę utlenioną (1zł) i jakieś plastry. Kropli do nosa nie kupuję bo niszczą śluzówkę (aż takich katarów nie miewamy żeby były potrzebne), przy przeziębieniach daję syrop z miodu i cytryny, już nie pamiętam kiedy jakiś z apteki był w użyciu. No, powaga, nic więcej nie kupuję.

                                              > A za przeproszeniem test ciążowysmile

                                              Tak dla zabawy nie robię. Wiem kiedy mogę być w ciąży -od urodzenia ostatniego dziecka robiłam raz (nie wyszedł) i drugi raz w te wakacje -zrobiłam kilka bo nie mogłam uwieżyć że wyszedł! Tu faktycznie koło stówy wydałam ale nie liczę tego jako regularny koszt wink

                                              Nie licytuję się z Wami tylko autentycznie boję się leków gotowych jak ognia -zwłaszcza odkąd moja koleżanka miała zapaść po zwykłym apapie czy tam panadolu a mój tata o mało nie umarł po penicylinie (całe życie udało mu się przejść bez większych chorób i nie spodziewał się że jest uczulony).
                                              Żeby nie było -do lekarza chodzę, ale moja pani dr zawsze się zgadza żeby zamiast syropków postawić bańki itp, swego czasu nawet z zapalenia oskrzeli udało się mojemu dziecku wyjść bez antybiotyku -nauczyli nas w przychodni właściwie ostukiwać mu plecy i się udało.
                                              • donkaczka Re: Wielodzietność ekstremalna 12.01.12, 23:20
                                                ja podobnie jak urge, lecze naturalnie, zdrowo zywie i rozbieram, no i nie choruja
                                                nurofen na bolesne zabkowanie ze dwa razy uzylam, krople do nosa dla sredniej kilka razy, bo u niej na zielono od razu i na czy i uszy idzie
                                                wiec zakladanie, ze w aptece sie majatek zostawia jest bledne - sztucznych witamin nie daje, a to one kosztuja niemalo
                                                pierdolki jak plastry, woda utleniona kosztuja grosze

                                                i tak mozna pod roznymi katami porownywac zycie rodzin, okaze sie, ze pewnikow wydatkowych nie ma i struktura budzetu sie zmienia, to co jednemu nie styknie, drugiemu wystarczy z zapasem