Rodzina wielodzietna ma najgorzej

01.09.11, 23:26
Wypowiedź nt. sytuacji rodzin w kontekście "polityki prorodzinnej" państwa: kai. Smutne, ale prawdziwe.
    • verdana Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 02.09.11, 13:53
      No tak. Jest oczywiste, ze rodzina z czworgiem dzieci ma dochody niższe, niż taka sama z dwojgiem. Tylko, przepraszam bardzo, co z tego wynika? Decyzja o ilosci posiadanych dzieci jest przede wszystkim decyzją rodziny. Wolę mieć dzieci, niż kasę? OK. Ale trudno wymagać, aby rodziny z dwojgiem w nienajlepszej sytuacji dokładały się do rodziny, ktora chce mieć troje czy czworo - a do tego własciwie sprowadzają się postulaty p.Kapeli.
      W dodatku sześć lat z dziećmi, to obawiam się, wcale nie jest marzenie polskich kobiet. Jestem bez problemu skłonna uwierzyć, ze wiele polskich kobiet chce iść do pracy - a chce, miedzy innymi dlatego, ze w Polsce jest o wiele dłuższa, niż na zachodzie, tradycja pracy zawodowej kobiet.
      • maman3 Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 02.09.11, 17:52
        Chyba należy spojrzeć szerzej i z nieco innej perspektywy-gdybyśmy tak myśleli, to zaiste, z dnia na dzień obywateli Polska miałaby coraz mniej-bo wygodnie i miło mieć jedno dziecko lub dwoje-reszta to "obciążenie". Jeśli nic się nie zmieni, to niedługo wielodzietni zaczną zanikać. A kto za dziesiąt lat utrzyma emerytów? W ineteresie państwa jest ułatwiać-a przynajmniej wyrównywać -szanse wielodzietnym na dogodne życie-choćby w systemie odliczeń podatkowych.
        • verdana Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 02.09.11, 18:01
          A bezrobotni utrzymają emerytów? W klraju, w ktorym jest ogromne bezrobocie jest za dużo rąk do pracy. W dodatku bezrobocie dotyka młodych ludzi. Wynika z tego, ze spora część młodej, niepracującej populacji wcale nie przyczyni się do "utrzymania emerytów", tylko do obciążenia budzetu państwa. hasło wysokiego przyrostu naturalnego w kraju, w ktorym nie ma pracy jest absurdem.
          Mniej młodych ludzi oznacza, ze bezrobocie powinno w perspektywie czasu maleć, a więc dochody budzetu i podatki - ktorych bezrobotni nie płacą - wcale się drastycznie nie zmniejszą.
          • agava07 Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 02.09.11, 18:20
            Skąd założenie, że jak będzie nas więcej, to zwiększy się bezrobocie?! A może wręcz przeciwnie: powstaną nowe firmy i nowe miejsca pracy dla mniej przedsiębiorczych?
            • verdana Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 02.09.11, 19:40
              Jak bedzie nas więcej, to bezrobocie się nie zmniejszy raczej - jest powszechne w całym zachodnim swiecie, ma najwyżej lepsze i gorsze okresy. Nie ma żadnej gwarancji, ze da się zapewnić pracę przy wysokim przyroście naturalnym - wiadomo np., ze przemysł, z powodu konkrencyjności tanich rynkow nie ruszy.
              I wiadomo, ze jesli panstwo, takie jak Polska ma problemy z dietnością, nie ma co stawiać na rodziny wielodzietne - chocby dlatego, ze świadoma wielodzietność nie jest częsta, a ta "nie z wyboru" nie jest wcale tak pożądana. Demografowie mówia, żejesli chcemy przyrostu naturalnego, nalezy zachęćać rodziny do posiadania drugiego dziecka. Jedno dziecko chce mieć większość rodzin. Natomiast na drugie, ze względów bezpieczeństwa finansowego, decyduje się coraz mniej, choć tu zasadnicza większość chciałaby je mieć i zachęta nie musi być duża.
              • maman3 Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 02.09.11, 21:16
                Ejże-taka prosta kalkulacja-więcej dzieci=więcej przedszkoli=więcej etatów (nauczyceielki, sprzątaczki), lekarze mają więcej roboty, buduje sie domy-tak się nakręca gospodarkę, nie odwrotnie. Tylko musi byc ktoś, kto wie, komu co i jak smile
                • agasobczak Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 02.09.11, 22:54
                  Ale przyrost naturalny nie wzrasta od drugiego dziecka!!! aby był małżeństwa musiałyby mieć conajmniej 3 dzieci...
              • login_znany_moderatorowi_forum Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 03.09.11, 01:33
                verdana napisała:
                > … Decyzja o ilosci posiadanych dzieci jest przede wszystkim decyzją rodziny.
                Owszem, ale z punktu widzenia państwa wymienność pokoleń jest na dłuższą metę bardzo istotna. Choćby ze względu na bezpieczeństwo systemu emerytalnego.
                > Ale trudno wymagać, aby rodziny z dwojgiem w nienajlepszej sytuacji dokładały się do rodziny, ktora chce mieć troje czy czworo …
                Nie chodzi o to, żeby ktokolwiek komukolwiek dokładał, tylko przynajmniej żeby system podatkowy nie dyskryminował rodzin wielodzietnych. Wg. GUSu za każde dziecko płaciło się w 2006 rocznie średnio 2 tys pln podatków pośrednich. Teraz ta kwota wzrosła znacznie choćby z racji zmian stawek VATu. Centrum im A. Smitha szacuje, że obecnie wychowanie dziecka do 20 roku życia kosztuje min 190tys pln. 23% z tego to podatki, które pomnożone przez liczbę dzieci odprowadzane są do wspólnej kasy. Wychodzi więc na to, że to rodziny wielodzietne „w nienajlepszej sytuacji” (z oczywistych powodów) dokładają się do rodzin , które chcą mieć np. z wygodnictwa tylko jedno (używając twojego sposobu argumentacji).
                > W dodatku sześć lat z dziećmi, to obawiam się, wcale nie jest marzenie polskich
                > kobiet. Jestem bez problemu skłonna uwierzyć, ze wiele polskich kobiet chce iść do pracy -
                Ja niestety nie wiem jakie są marzenia Polek, ale wśród moich znajomych to przymus ekonomiczny decyduje o szybkim powrocie do pracy.
                >a chce, miedzy innymi dlatego, ze w Polsce jest o wiele dłuższa, niż na zachodzie, tradycja pracy zawodowej kobiet
                Masz na myśli mit kobiety-traktorzystki?
                > Mniej młodych ludzi oznacza, ze bezrobocie powinno w perspektywie czasu maleć,
                > a więc dochody budzetu i podatki - ktorych bezrobotni nie płacą - wcale się dra
                > stycznie nie zmniejszą.
                Mniej młodych ludzi oznacza, ze jeden pracujący będzie musiał utrzymać kilku emerytów. Nie wiem ile masz dzieci i czy liczysz na państwowa emeryturę, ale w skali całej gospodarki to jest problem, który może dać znać o sobie już w 2015 roku.
                > Jak bedzie nas więcej, to bezrobocie się nie zmniejszy raczej - jest powszechne
                > w całym zachodnim swiecie, ma najwyżej lepsze i gorsze okresy.
                Stare społeczeństwa przestają się rozwijać i być innowacyjne, czego dowodem jest ten zachodni świat. Próbowali wpuścić trochę świeżej krwi w postaci emigrantów i nie najlepiej na tym wyszli. Stąd też różne pomysły na zwiększanie własnej dzietności. We Francji był nawet pomysł płacenia pensji kobietom pozostającym z dziećmi w domu. U nas promuje się szybki powrót do pracy pomimo panującego bezrobocia. Wiadomo, znajdziesz pracę będziesz płacić podatki, dziećmi zajmie się opiekunka, też zapłaci podatek.
                >Nie ma żadnej gwarancji, ze da się zapewnić pracę przy wysokim przyroście naturalnym
                Owszem, ale przy niskim nie będzie komu pracować.
                > I wiadomo, ze jesli panstwo, takie jak Polska ma problemy z dzietnością, nie ma
                > co stawiać na rodziny wielodzietne - chocby dlatego, ze świadoma wielodzietność
                > nie jest częsta, a ta "nie z wyboru" nie jest wcale tak pożądana.
                No jeżeli jako politykę prorodzinną rozumie się zasiłki socjalne, to w pełni się z tobą zgadzam. A takie myślenie niestety chyba pokutuje u polityków.
                >Demografowie mówia, że jesli chcemy przyrostu naturalnego, należy zachęcać rodziny do >posiadania drugiego dziecka. Jedno dziecko chce mieć większość rodzin. Natomiast na >drugie, ze względów bezpieczeństwa finansowego, decyduje się coraz mniej, choć tu >zasadnicza większość chciałaby je mieć i zachęta nie musi być duża.
                Jak zachęcić? Zagwarantować im bezpieczeństwo finansowe korzystając z pieniędzy z podatków od wielodzietnych?
                Problem w tym, że nasz system fiskalny karze za posiadanie dzieci co odczuwają najbardziej rodziny wielodzietne (te świadome) Jeżeli to by się zmieniło, to można byłoby właśnie rodzinom zostawić decyzję o tym czy chcą mieć tylko drugie czy trzecie, czwarte … dziecko.
                Niestety rządzenie odbywa się na zasadzie łatania bieżących dziur, a o to co będzie za kilka lat będzie się martwił kto inny. Najgorsze, że to będą nasze dzieci.
                • verdana Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 03.09.11, 09:54
                  Nie zawsze - tak było kiedys, teraz nie jest już wcale takie pewne, czy kurczenie się populacji, szczególnie przy stałych i rosnąćych migracjach, jest takie istotne.
                  Drugie dziecko jest najistotniejszym elementem zachęty. Zwracam uwagę, ze nikt nie zachęca do posiadania TYLKO dwojga dzieci - ci, co chcą mieć więcej i tak będą mieli. Chopdzi tu o zachęcenie ogromnej masy tych, co na drugie się nie decydują, do posiadania jeszcze jednego dziecka - i to jest cel, ktory można osiągnąć. Wydaje się to rozsądne, nawet za podatki od wszystkich obywateli - system, który słuzy posiadaniu kolejnego dziecka, będzie służył tkże tym, co mają więcej niż dwoje - przecież nikt nie otworzy przedszkolu, żłobkow tylko dla drugiego dziecka...
                  Zgadzam się natomias z tym, ze system podatkowy dyskryminuje wielodzietnych - a nie powinien. Jesli samotny rodzic może rozliczyć się z dzieckiem, to wielodzietna rodzina także powinna, bo tam jeden rodzic utrzymuje więcej, niż jedno-dwoje dzieci. Problem z przywilejami dla wielodzietnych jest taki, ze nie sposób dać ich tylko "swiadomym" rodzinom, wczesniej czy później zmienią się w głównie dofinansowanie rodzin niewydolnych.
                  Wśród moich znajomych o powrocie do pracy decyduje nie przymus ekonomiczny, a przede wszystkim własne chęci - oprócz jednej matki szesciorga, i jednej niepracującej żony dyplomaty, wszystkie pozostałe nawet nie wykorzystywały urlopów wychowawczych, niezależnie od zarobków męża.
                  • zuzanna56 Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 03.09.11, 16:05
                    To jak konkretnie mogłoby nasze polskie państwo pomagać wielodzietnym lub zachęcić ludzi do posiadania kilkorga dzieci? Jak byłoby idealnie? Dajcie jakieś przykłady.
                    • 5an-ka Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 05.09.11, 05:53
                      Niestety zgadzam się z autorką wątku jednak ciągle mam nadzieję, że możemy coś zmienić i napewno obniżenie stawki podatkowej jest bardzo ważne bo Polskie Rodziny są w stanie same wychowywać swoje dzieci i żadne becikowe czy zasiłki nie rozwiązują problemów Rodzin. Wstyd, że w Polsce nie szanuje się Matek czy Ojców wychowujących dzieci, żadna opiekunka, przedszkolanka czy nauczyciel nie wychowa za nas naszych dzieci nawet jednego czy dwoje, jeżeli nie będzie się w Polsce sznować Rodziny podstawy demokracji i wolności.
                      Skoro teraz tak ważny jest kult jednostki czy pieniądza niech będzie wyceniona praca Matki ile kosztyje wychowanie przyszłego obywatela.
                      • zuzanna56 Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 05.09.11, 15:34

                        5an-ka napisała:

                        > Niestety zgadzam się z autorką wątku jednak ciągle mam nadzieję, że możemy coś
                        > zmienić i napewno obniżenie stawki podatkowej jest bardzo ważne

                        Dałoby to coś? Na przykład rodziny wielodzietne płaciłyby nie 18% tylko 15% podatku? Na większą zmianę rząd się nie zgodzi, a to chyba wiele rodzinom wielodzietnym nie pomoże.
                        • verdana Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 05.09.11, 16:27
                          A dlaczego mój przyjaciel, mający willę, samochód i dzieci w prywatnej szkole miałby placić mniejszy podatek, niż ktoś , kto z bólem serca zrezygnował z trzeciego dziecka, bo nie miałby go za co utrzymać?
                          Jestem jak najbardziej za wspieraniem rodzin, ale nie wyrzucaniem pieniędzy w bloto. Zamożni wielodzietni nie powinni płacić mniej, niż ci, którzy z trudem starają się utrzymać jedno czy dwoje dzieci.
                          • 2007e Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 05.09.11, 19:24
                            No tak niech by tak bylo, ale zeby utrzymac wiecej czlonkow rodziny potrzebny tez jest wiekszy dochod. I bardzo prosilabym o odjecie od tego dochodu rat kredytu na mieszkanie (rzecz niezbedna przy dzieciach) i wtedy niech bedzie dofinansowanie tylko dla "biednych". Niech to bedzie ten faktyczny dochod na czlonka rodziny. Niestety nikt na to nie patrzy, ze aby miec gdzie mieszkac, to trzeba wziac kredyt i miec go z czego spalacac. Natomiast, zeby otrzymac jakies pieniazki z panstwa to wtedy nie obchodzi panstwo, czy masz z czego zyc tak naprawde. Nietety kredyty pozeraja olbrzymia czesc wyplaty (a juz nie wspomne o innych oplatach)
                          • anna-pia Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 05.09.11, 19:24
                            verdana napisała:

                            > A dlaczego mój przyjaciel, mający willę, samochód i dzieci w prywatnej szkole m
                            > iałby placić mniejszy podatek,

                            dlatego, że jeśli zapłaci mniejszy podatek dochodowy, to i tak wyda te pieniądze, czyli de facto zapłaci podatek jeszcze raz

                            > niż ktoś , kto z bólem serca zrezygnował z trzec
                            > iego dziecka, bo nie miałby go za co utrzymać?

                            nie ma, bo państwo nie chce przyznawać odliczeń na dzieci, które to odliczenia promują ludzi zaradnych, a nie wyuczone bezrobocie i stałych klientów OPS

                            > Jestem jak najbardziej za wspieraniem rodzin, ale nie wyrzucaniem pieniędzy w b
                            > loto. Zamożni wielodzietni nie powinni płacić mniej, niż ci, którzy z trudem st
                            > arają się utrzymać jedno czy dwoje dzieci.

                            bogatsi i tak płacą wyższe podatki, a jak mają więcej kasy, to np. starczy im na zatrudnienie dodatkowej pomocy do dzieci, nowy samochód, ubrania, usługi, czyli albo komuś dadzą pracę, albo zapłacą podatki związane z kupnem, czyli i tak ktoś zyskuje

                            a jeśli nie ma w ogóle odliczeń, to tracą najbiedniejsi, bo bogatych i tak stać na wiele

                            podkreślam: jestem przeciwna becikowym itp. dopłatom do dzieci, to się mści po 20 latach (widzieliśmy to we Francji i w UK), uważam też, że nie powinno się sekować jakichś rozwiązań tylko dlatego, że bogaci też na tym skorzystają, komuna się skończyła
                          • anna-pia tak à propos 06.09.11, 08:52
                            blog.onet.pl/41669,1,archiwum_goracy.html
                            brzmi znajomo?
                            • maman3 a taki przykład 07.09.11, 22:56
                              Jesteśmy ewidentnie wielodzietni (pięcioro dzieci), mąż prowadzi firmę i daje pracę kilkudziesięciu osobom. Koło sie rozpędza-z tytułu naszych (państowych)ustaleń podatkowych paradoksalnie niekoniecznie rozwój firmy wiąże się z coraz większymi zyskami-żeby nie stracić, należy inwestować-czyli-m.in.-kolejni pracownicy, a wydatki na dzieci są i rosną. I taka np. sytuacja:wesołe miasteczko-wprowadzamy tam piątkę dzieci, za które płacimy, ale musimy jeszcze zapłacić za siebie! Jakby to przyjemność dla nas była!
                              Obecnie zapewniamy pracę kilkudziesięciu osobom, nasze dzieci zapewnią kilku osobom emerytury, ale państwo ma się nijak do ulżenia nam-zwracam uwagę, że ja, siedząca w domu i będąca dość istotnym elementem w tej układance-nie zarabiam na emeryturę...Nasi pracownicy wakacjują za granicą-my nie, bo to za drogo dla takiej ekipy smile . Paradoks, nieprawdaż?
                              • dzieciata.renata Re: a taki przykład 08.09.11, 18:13
                                maman3
                                A dlaczego nie opłacasz sobie składek emerytalnych? Pamiętaj, że teraz emerytury będą wypłacane z tego, co sobie człowiek sam uzbiera na swoim indywidualnym koncie.
                                • maman3 Re: a taki przykład 08.09.11, 18:32
                                  Opłacam-ale nie o to chodzi smile
                  • karmelek37 Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 08.09.11, 22:45
                    "Wśród moich znajomych o powrocie do pracy decyduje nie przymus ekonomiczny, a przede wszystkim własne chęci - oprócz jednej matki szesciorga, i jednej niepracującej żony dyplomaty, wszystkie pozostałe nawet nie wykorzystywały urlopów wychowawczych, niezależnie od zarobków męża."
                    Może nie dlatego, że tak bardzo się realizują tylko dlatego, że boja się, utraty pracy, albo po prostu nie chcą byc okrzyknięte kurami domowymi. Teraz nie wypada nie pracować, presja społeczna, medialna jest ogromna, nie pracujesz jesteś głupia, pusta, wygodna, musisz pracować, to jest trendy, oddać 20 tygodniowego dzieciaka do żłobka resztę poupychac po swietlicach i do roboty. Kobiety boją się. Że stracą szacunek społeczny i poczucie własnej wartości a tak naprawdę cierpią w skrytości ducha. Ja teraz nie pracuję, najmłodsze ma półtora roku i już słyszę z różnych stron troskliwe głosy: kiedy wracasz do pracy? co z Twoją emeryturą? ale jeszcze kiedyś wrócisz? No nie mogą przeboleć, że się tyle "obijam". A ja jestem wreszcie spokojna i szczęśliwa. Trwaj chwilo!
      • karmelek37 Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 08.09.11, 22:32
        A ja się śmiem nie zgodzić Verdano. Większość moich znajomych, które mają małe dzieci wróciła do pracy tylko dlatego, że musiały (niedostateczne zarobki męża, nacisk ze strony pracodawcy, ze jesli nie wrócą stracą pracę). Narzekają bardzo, są rozdarte, smutne, zmęczone, sfrustrowane. Będąc w pracy mają wyrzuty, że nie są z dziećmi, poświęcając czas dzieciom czują, że dom stoi odłogiem, nie mają czasu dla siebie, mówią, że życie przecieka im przez palce. Nawet z weekendu nie potrafią się cieszyć. W sobotę wieczorem myślą z lękiem, że jutro już niedziela a niedzieli nienawidzą serdecznie, bo już zaraz jest poniedziałek. Jest wielkim luksusem móc nie pracować po urodzeniu dziecka przez taki okres czasu jaki pasuje każdej kobiecie, dla jednej może to być 2 tygodnie dla innej 10 lat. Nikt mi nie wmówi, że przytłaczająca większość kobiet tak bardzo tękni za pracą.
        • dzieciata.renata Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 10.09.11, 14:10
          A ja raczej nie znam kobiet które nie lubią pracować, a znam takie pracujące fizycznie za niezbyt duże pieniądze w dzisiejszych czasach. Praca jest jednak ważną wartością w życiu i urozmaiceniem, wychowywanie dzieci też ale to można robić pracując. Dzieci dorastają, mają własne życie, kiedyś wyfruną z gniazda a jak ktoś całe życie nie pracował to po kilkunastu-kilkudziesięciu latach trudno zacząć i człowiek zostaje bez zajęcia, nie wie co ma robić, czuje się nikomu niepotrzebny wtedy dopiero spada poczucie wartości. Między zostawieniem 20-miesięcznego dziecka w żłobku a porzuceniem pracy na kilkanaście lat jest wiele innych możliwości. Ja jestem na urlopie wychowawczym, wykorzystam całe 3 lata, wiele kobiet tak robi a później wraca do pracy. Inna sprawa że normalnych ludzi którzy nie urodzili się w bogatej rodzinie nie stać na niepracowanie, tak jest na całym świecie i Polska pod tym względem się nie wyróżnia, nie ma co się obrażać na rzeczywistość.
          • maman3 Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 10.09.11, 18:05
            Żeby było jasne-dla mnie praca "na zewnątrz" jest luksusem, ja w domu tyram 24/dobę, bez luzu w zasadzie. A bogatymi nie byliśmy i nie jesteśmy-mój mąż musiał zmienić pracę i zaryzykować własna działalność właśnie ze względu na pojawienie się kolejnych dzieci i fakt, że jak obliczyliśmy-moje siedzenie w domu z dziećmi=moja praca zawodowa+dzieci w przedszkolu/niania (pod względem finansowym).
            I dlaczego mam się nie obrażać na rzeczywistość, skoro tyle razy się słyszy- nie będziemy pracować na zasiłki dla wielodzietnych!chcieli dzieci, niech sobie radzą! Uważam, że przynajmniej jako opiekunowie nie powinniśmy płacić za wstęp do wesołego miasteczka , zniżkę na podręczniki, ulgę podatkową...
            • zebra12 Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 11.09.11, 07:49
              Oj, ja bym czasem posiedziała sobie w domu z rok czy dwa. Niestety nigdy nie było mi to dane, a teraz gdy jestem jedynym żywicielem rodziny, to tylko mogę sobie pomarzyć.
              • 5an-ka Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 11.09.11, 09:11
                Tak wszystkie dziewczyny, które się tu wypowiadają, SIEDZĄ w domu, NIEPRACUJĄ, dzieci wychowuje pańswo, niania albo babcia ( nie teraz babcie chodzą na uniwersytet 3 wieku albo każą sobie płacić za opiekę nad dzieckiem ) a my SIEDZIMY w domu, tekst ,,pani wogóle pracuje jest moim ulubionym".
                Najlepsze jest to, że kobiety wobec kobiet przejawiają tyle zazdrości, braku zrozumienia, zawiści, pogardy.
                Holera ja się cieszę jak właśnie ludzie zaradni, bogaci mają dzieci i dlatego trzeba wspierać takie modele rodziny, a nie obciążać nas jeszcze podatkami i karać za to, że mamy dzieci i sobie radzimy.
                • maman3 Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 11.09.11, 15:28
                  Ja znam babcię, która nawet za pieniądze nie pomoże uncertain
                • zebra12 Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 11.09.11, 18:44
                  A czy ja mówię, że WSZYSTKIE siedzą i NIE PRACUJĄ??? Gdzie tak napisałam?
                  Mówię, że zazdroszczę tym, które tak mogą i tyle. A jest takich sporo np z pośród moich koleżanek. Czuję się po prostu zmęczona obowiązkami i marzy mi się odpoczynek. TYLE.
            • dzieciata.renata Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 11.09.11, 13:24
              maman3 napisała:

              > Żeby było jasne-dla mnie praca "na zewnątrz" jest luksusem, ja w domu tyram 24/
              > dobę, bez luzu w zasadzie.
              Dla mnie jest normalnością z tymże nie zaraz po macierzyńskim, uważam że te 3 lub choćby 2 pierwsze lata spędzone z mamą dziecku się należą. Więc w sumie jak ktoś ma więcej niż 3 dzieci z małą różnicą wieku to rzeczywiście w domu spędzi kilkanaście lat. Nie umniejszam pracy w domu i szczerze mówiąc nie spotykam się z opiniami że kobieta zajmująca się domem i dziećmi "siedzi" i nic nie robi. Ale z pracą w domu jest tak że jak pracuje się zawodowo to ona nie znika i tak trzeba ją później wykonać, odpadają tylko obowiązki związane z dziećmi podczas ich pobytu w placówkach czy z opiekunką. Więc kobieta pracująca zawodowo też haruje 24 h na dobę. Znam 4 rodziny z czwórką dzieci i w każdej matki wracały do pracy po 3 latach wychowawczego, w rodzinach z trójką też, po prostu nie są w stanie utrzymać rodzin z jednej pensji.

              A bogatymi nie byliśmy i nie jesteśmy-mój mąż musiał
              > zmienić pracę i zaryzykować własna działalność właśnie ze względu na pojawien
              > ie się kolejnych dzieci i fakt, że jak obliczyliśmy-moje siedzenie w domu z dzi
              > ećmi=moja praca zawodowa+dzieci w przedszkolu/niania (pod względem finansowym).
              Mi by się opłacało, nie dużo ale jednak zostawałoby kilka stówek biorąc pod uwagę nawet prywatne żłobki czy przedszkola dla młodszaków, co raczej nie byłoby potrzebne bo rodziny wielodzietni mają dodatkowy punkt przy rekrutacji do placówek publicznych w naszym mieście.

              > I dlaczego mam się nie obrażać na rzeczywistość, skoro tyle razy się słyszy- ni
              > e będziemy pracować na zasiłki dla wielodzietnych!chcieli dzieci, niech sobie r
              > adzą!
              Rzeczywistość jest taka że na całym świecie przeciętnie zarabiający ludzie muszą oboje pracować żeby utrzymać rodziny z większą ilością dzieci na przeciętnym poziomie. Trzeba się z tym pogodzić i radzić sobie w takiej rzeczywistości jaką mamy. Musielibyśmy być nie wiadomo jak bogatym krajem żeby normalnym zjawiskiem była rodzina gdzie kobieta nie pracuje wiele lat albo wogóle nigdy w życiu, zajmuje się dziećmi a z pensji męża cała rodzina może żyć na przyzwoitym poziomie i jeszcze taka kobieta dostaje później od państwa emeryturę i to najlepiej niegłodową. A zasiłki żadne nie należą się tylko z racji wielodzietności, no jeśli te karty dużych rodzin uznamy za zasiłki to wtedy tak. O przyznaniu zasiłków decydują dochody, wielodzietna rodzina nie dostanie jesli przekracza kryterium i moim zdanie to jest ok, bo zasiłki z definicji są dla biednych.

              Uważam, że przynajmniej jako opiekunowie nie powinniśmy płacić za wstęp d
              > o wesołego miasteczka , zniżkę na podręczniki, ulgę podatkową...
              Opiekun minimum trójki tak, tylko czy przez to interes nie stałby się nieopłacalny dla właścicieli? Dopłata do podręczników powinna być dla wszystkich dzieci, a właściwie to ktoś powinien się zająć tą samowolką wydawców w ustalaniu cen, bo to już jest niemożliwością żeby podręczniki tyle kosztowały. Podatki powinniśmy rozliczać uwzględniając wszystkich członków rodziny, tak jak samotni rodzice, wszyscy nie tylko wielodzietni. Jestem za pomocą skierowaną do wszystkich biednych, nieważne czy wielodzietnych czy nie. Nie powinno sie nikogo wyróżniać. Są przecież rodziny z czwórką dzieci np gdzie dochód mają 9 tysięcy czyli na osobę 1500 i takie gdzie jest jedno dziecko i dochód 3000 czyli 1000 na osobę.
              • zuzanna56 Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 11.09.11, 15:30

                dzieciata.renata napisała:

                Podatki powinni
                > śmy rozliczać uwzględniając wszystkich członków rodziny, tak jak samotni rodzic
                > e, wszyscy nie tylko wielodzietni. Jestem za pomocą skierowaną do wszystkich bi
                > ednych, nieważne czy wielodzietnych czy nie. Nie powinno sie nikogo wyróżniać.
                > Są przecież rodziny z czwórką dzieci np gdzie dochód mają 9 tysięcy czyli na os
                > obę 1500 i takie gdzie jest jedno dziecko i dochód 3000 czyli 1000 na osobę.

                Zgadzam się w 100%.
                Dodam tylko, że przy 9 tysiącach na większa rodzinę (4 dzieci), gdy rodzina spłaca kredyt na większe mieszkanie, gdzie któreś z dzieci czy rodzice gdzieś dalej dojeżdżają do szkoły czy pracy, gdy chodzą na jakieś dodatkowe zajęcia, na kurs języka obcego itp, to nie jest to jakaś powalająca kwota.
              • maman3 Re: Rodzina wielodzietna ma najgorzej 11.09.11, 15:50
                Z grubsza, dzieciata.renato, się zgadzamy, aczkolwiek-uważam, że właściciel miasteczka stracił, bo tam nie jeździmy-i chyba nie my jedni.
                Praca zawodowa ratuje przed ogłupieniem, jest odskocznią i jednak powoduje, że część zadań domowych spychamy na kogoś, albo przestają być dla nas konieczne do załatwienia-pewno, że są minusy-dochodzi stres innego rodzaju, ale generalnie myslę, że zdrowiej jest (psychicznie) pracowac zawodowo i w domu. Poza tym następuje automatycznie podział obowiązków między partnerami (o ile jest ich dwoje), czego nie ma, kiedy kobieta siedzi sama w domu-bo przecież nie ma nic do roboty wink .
                Nas nie było stać na podjęcie przeze mnie pracy- nie było nas stać na ryzyko utraty pracy (choroby dzieci-L-4), na poszukiwanie kolejnej-wtedy mąż musiałby zostać na dotychczasowej-średnio płatnej posadzie-tak więc różnie można na sprawę spojrzeć.
                I jeszcze a propos "harówki"-wiesz, jak się czuje człowiek, który od rana do wieczora słucha dziecięcej paplaniny? Non-stop "talkowanie" na wysokich tonach smile .
                Żeby było jasne-ja się nie skarżę, że tak cięęężko pracuję, absolutnie nie umniejszam wysiłku kobiet pracujących równocześnie zawodowo-ale jednak dostrzegam, na dzień dzisiejszy, pewien rodzaj poświęcenia kobiet siedzących w domu-w świetle badań naukowych, że wyrastają wówczas z dzieci jednostki emocjonalnie lepiej ukształtowane, bardziej społecznie użyteczne, etc.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja