kgr7
26.09.11, 14:00
Dziewczyny, bardzo lubie to forum, i lubie to powtarzac - jestescie prawdziwym wsparciem dla wielodzietnych!
Chcialam juz od dawna podzielic sie z wami troska, ktora mnie niedawno dopadla i nie chce opuscic. Moze ma to zwiazek z posiadaniem dzieci? Kiedys nie balam sie o siebie, w sensie nie myslalam o tym co bedzie jesli cos mi sie stanie. A od jakiegos czasu czesto rozmyslam o tym, czy to jak jade gdzies samochodem, czy to w samolocie (czesto latam sluzbowo). Dostaje wtedy napadu paniki - co sie stanie z dziecmi? Jak maz sobie da rade? A jak cos nam sie obojgu stanie? Mysle, ze takie obawy sa normalne (do pewnej granicy) ale czasem u mnie staja sie obsesyjne. Staram sie przekuc je na cos konstruktywnego, np poszlam do banku dowiedziec sie o ubezpieczenie na zycie -zaklada sie konto dziecku z ubezpieczeniem i w razie smierci rodzica bank wplaca mu kase az do uzyskania pelnoletnosci - to w duzym skrocie (tylko co tak naprawde jest solidnym zabezpieczeniem w dzisiejszych kryzysowych czasach?). No i poza tym to takie polowiczne uspokojenie. Niech by i nawet jakis tam bankplacil im kase, nie tylko o strone materialna sie boje. Kto sie nimi zaopiekuje? kto ich bedzie kochal tak jak ja...? To jest posrednia obawa o siebie - tak naprawde boje sie o dzieci, oczywiscie...jak widac..
Chcialam sie z wami tym podzielic, i dowiedziec czy wy tez miewacie takie mysli i jak sobie z nimi radzicie...pozdrawiam serdecznie!
kasia