annalorenka
18.10.11, 07:02
Wczoraj zadzwoniła do nas moja mama z pytaniem "co słychać". POnieważ nie mogłam rozmawiać (usypiałam najmłodszego) poinformowały ją moje dzieci. No więc dowiedziała się, ze
- w nocy było im bardzo zimno
- rano zabrakło chleba
- mama przytrzasnęła bartusiowi palce drzwiami od samochodu
- bartuś pociągnął jasia za kaptur tak mocno, że jas prawie sie udusił.
Wszystkie rodziny wielodzietne są chyba jednak patologiczne. Gdybym miała jedno dziecko, to na pewno tyle "historii" nie wydarzyłoby mi sie tylko w JEDEN DZIEŃ (do godziny 14.00, na szczęście dalsza część dnia była już mniej tragiczna w wydarzenia).
Pozdrawiam serdecznie wszystkie patologiczne matki! Czołem!