ech...smutek

06.11.11, 01:28

Smutek...

www.bbc.co.uk/programmes/b0169lg6
ale nie tym...

Jeśli chodzi o mnie to zapraszam osoby żebrzące do sklepu i kupuje jedzenie - odmówiono mi raz - dwie dziewczynki z wyglądu "rumunki" nie poszły ze mną do sklepu.

jak postępujęcie z osobami żebrzącymi?

MKD
    • ladyacid Re: ech...smutek 06.11.11, 11:02
      ja nie daję pieniędzy. Jeśli ktoś zapuka do drzwi z prośbą ,to zawsze "znajdę"coś do jedzenia ( maka,makarony,dżemy itp.)
      Kiedyś pod marketem dwóch chłopców prosiło mnie o pieniądze na słodką bułkę.Wychodząc z zakupów dałam im te słodkie bułki.To co wtedy usłyszałam ... ech lepiej nie mówić.
      A parę lat wcześniej ,w moim rodzinnym mieście,otwieram drzwi ,a tam po prośbie sąsiad z klatki mojej koleżanki.
      • mama.rozy Re: ech...smutek 06.11.11, 18:41
        to bardziej problem miasta,na wsi,gdzie teraz mieszkam,nie żebrzą.raczej kradną...
        ale w mieście-kupowałam lub dawałam adres opieki społecznej,dps-u,czegokolwiek.reakcje wszystkie możliwe do przewidzeniawink
        a propos-miałam na studiach zajęcia z pewnym wykładowcą,który w ramach cwiczeń z socjologii namówił grupkę studentów do przebrania się i żebrania.zarobili kilka tysięcy w tydzień.chyba mieli dobrą charakteryzacjęwink
    • meggi79 Re: ech...smutek 08.11.11, 11:57
      Ja też nie daje pieniędzy.
      Jedzenie wozimy raz w tygodniu albo dwa do stołówki dla bezdomnych prowadzoną przez jednego z naszych księży i jak ktos prosi o pieniądze na jedzenie - daję adres stołówki.
    • toya666 Re: ech...smutek 17.11.11, 12:10
      maly_ksiaze napisał:
      > jak postępujęcie z osobami żebrzącymi?


      Zależy od żebrzących. Jeśli ewidentnie widać na co zbierają, to omijam szerokim łukiem i po prostu ich nie zauważam.

      Jeśli proszą o pieniądze na jedzenie - oferuję jedzenie. Zazwyczaj moje oferty są odrzucane, bo pieniądze lepsze. Trudno. Zdarzyło mi się jednak, że dziewczynka mało się nie popłakała ze szczęścia, bo mówi, że każdy jej tylko złotówkę da na odczepnego. Przy okazji opowiedziała mi swoją historię, że mama jej nie pozwala żebrać, ale ona ma 3 rodzeństwa, w tym najmłodsze jest niepełnosprawne. Wielmożny tata powiedział, że nie chce takiego dziecka i ich zostawił. Ona często jest głodna (jak i cała reszta rodzeństwa), bo nie mają pieniędzy. Bardzo się ucieszyła, gdy pozwoliłam jej wybrać coś słodkiego dla każdego z rodzeństwa a nie tylko podstawowe zakupy. Była taka słodka i kochana, miała z 8 lat.

      A jeśli przychodzą do drzwi i proszą o jedzenie, to zawsze się coś znajdzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja