Choroby u wielodzietnych

05.12.11, 23:19
zeżarło mi posta wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr

Siedzę w sypialnie, w krórej Najstarsza kaszle jakby miała sobie płuca wypluć, średnia pojękuje przez sen, a najmłodszą zalewa katar i co chwilę się budzi.

Czy Wasze dzieci zawsze chorują hurtowo? W jaki sposób staracie się utrzymać chore dziecko z dala od reszty? Ile jeszcze lat będzie to trwało?? Najstarsza chodzi 3 rok do p-la i nic sie nie zmienia uncertain
---------------------------
https://lb5m.lilypie.com/Mx4Wp1.png|https://lb3m.lilypie.com/aP51p2.png|https://lb1m.lilypie.com/T5NEp2.png
    • andaba Re: Choroby u wielodzietnych 05.12.11, 23:54
      Moje razem przechodziły tylko ospę tzn jeden przyniósł, a po dwóch tygodniach zachorowała dwójka i ja , świnkę, jw, tyle ze zaraził troje rodzeństwa i raz dwoje czy troje miało anginę.

      Ogólnie rzacz biorac to były jedyne choroby jakie dotknęły moje dzieci plus pojedyncze: zapalenie krtani, zapalenie kosci i szkarlatynę. Nawet katar sie nie ima... Tfu tfu...
    • zebra12 Re: Choroby u wielodzietnych 06.12.11, 07:55
      U mnie nie, bo mam dużą różnicę wieku. Starsza pochyrla, zwykle ma katar, średnia rzadko ma cokolwiek, a najmłodsza, jak to w przedszkolu, choruje od czasu do czasu.
      • eps Re: Choroby u wielodzietnych 06.12.11, 08:42
        u mnie najczęściej chorują z niewielkim przesunięciem czasowym. Jedno zaraża drugie.
        • pola468 Re: Choroby u wielodzietnych 06.12.11, 09:25
          U nas najgorzej bylo miedzy 2008-2010; dwsj starsi poszli do przedszkola, a Nikoś urodził się jesienią. Hulały nam przez te dwa lata zap oskrzeli (najgorzej przechodzil je wlasnie najmlodszy, w wieku 20mcy lekarz alerg orzekl astme), zap gardla, anginy. Z reguly odstep w wyleganiu choroby to max 14 dni. Razem przeszli tez ospe, wiosna najstarszy szkarlatyne.
          Recepty na unikanie zarazenia nie mamy, ale u nas ogromnym przelomem na plus byla DOBRA pani alergolog i stale leczenie (inhalacje caly rok) oraz zeszloroczne wakacje nad morzem. Chyba tez przejscie starszych do szkoly wyszlo na dobre. Teraz choruja "tylko" na gardlo, rzadko wpada tez angina.
          • mama.rozy Re: Choroby u wielodzietnych 06.12.11, 09:48
            u nas jakoś na przeziębieniach się kończy,raz wspólnie mieli zapalenie oskrzeli.i ospę,która na małżu odbiła się półpaścemwink
            • ana-76 Re: Choroby u wielodzietnych 06.12.11, 10:11
              u nas trochę się teraz uspokoiło tfutfutfu, ale jeszcze niedawno bywało ciężko musieliśmy się z M w nocy dzielic opieką nad dzieciakami. Mamy refluksowe dzieci i każde przechodzi 'atak' różnie. Bywało że ja zbijałam temperature w nocy u jednego, a M trzymał miskę u drugiego który wymiotował... a do tego najmłodszemu szły zęby. Trzeba uzbroić się niestety w cierpliwość innej rady nie ma.
    • anna_sla Re: Choroby u wielodzietnych 06.12.11, 11:08
      nie niestety hurtowo. Czasem najstarszą nie weźmie. Generalnie moje podopieczne K i M właściwie to prawie cały rok chodzą do nas z gilem (nawet chłodniejszym-deszczowym latem). Czasami ten gil przeradza się w coś jeszcze a czasami na gilu się kończy.. a u nas bywa różnie. Chłopcy moi na ich gile są raczej odporni, chyba, że lasencje zaczynają mocno kaszleć, wtedy to + to co złapią w przedszkolu nieraz sprawia, że zostają w domu zasmarkani/zakaszleni, ale tfu tfu od zeszłej zimy na samych smarko-kaszlach się kończy. No czasem gardło poboli. A potem przychodzi podopieczny J przedszkolak, który jeszcze dużo chorób łapie mimo tego samego wieku co moi panowie. I mamy jeszcze podopiecznego K i w sumie to wystarczy, że któreś mocniej zachoruje i coś tam sprzeda następnemu. Jesteśmy kumulacją/miejscem krzyżowym gilo-wirusów z 2-ch przedszkoli i jednej szkoły i co kto znajdzie to przyniesie... W zasadzie od września non stop ktoś ma gile. A do tego powiedzmy, że co 6-10-tą chorobę łapiemy razem z mężem (raz ja raz on). Teraz też właśnie zbieram się już do kupy i to jest już moja druga poważniejsza zachorowalność od września. Córka od wczoraj wróciła do szkoły, panowie do przedszkola.. i znów K+M są dość mocno zainfekowane i moi znów zaczynają kaszleć smile

      Głowa do góry wink U nas byłoby lepiej gdybyśmy byli już sami, dzieci nam już aż tak nie chorują (chłopaki po 5,5 lat, córa 7,5), ale maluchy, które do nas przychodzą czasem działają jak katalizator i moi zachorują np. na to czego do tej pory byli tylko nosicielami. Tak jest np. z grypami żołądkowymi. Moi nie załapują już tego dziadostwa z przedszkola mimo kontaktu z takimi dziećmi tuż-przed-objawowymi (znaczy nosicielami już), ale jak nasze domowe maluchy podłapią do tego jeszcze coś innego (grypa, zapalenie gardła, oskrzeli itp.) wtedy moi zaatakowani z kilku stron mogą ową rzygową zarazę złapać i jeszcze sprzedać maluchom (lub zrobić to wcześniej przez samo nosicielstwo). Na szczęście już łagodnie znoszą.
    • pa-trynka Re: Choroby u wielodzietnych 06.12.11, 13:19
      u mnie najczęściej hurtowo, niestetysad. najbardziej odporny jest najstarszy (6 lat), ale średni jest teraz pierwszy rok w przedszkolu i przynosi z niego rożne, choć tymczasowo nieszczególnie poważne wirusy. nie mam możliwości izolacji ponieważ moje chłopaki są mocno wylewne: tulą się i obcałowywują namiętniewink, szczególnie średniak w stosunku do najmłodszego, wiec siłą rzeczy najmłodszy natychmiast podłapuje przeziębienie, katar etc.
      wszyscy razem przeszli ospę, zapalenie oskrzeli (choć ostatnio to już nie tak częste, gdyż sytuacja się poprawiła po testach alergicznych i codziennej porcji chemii doustnej) i jak któryś przyniesie do domu wirusa "grypy żołądkowej" to trudno się przed nim ukryć jakiemukolwiek domownikowi...
    • asia889 Re: Choroby u wielodzietnych 08.12.11, 12:35
      Czy Wasze dzieci zawsze chorują hurtowo?
      Hurtowo, i my z mężem też smile.

      W jaki sposób staracie się utrzymać chore dziecko z dala od reszty?
      Nie staramy się.

      Ile jeszcze lat będzie to trwało??
      U nas jest wyraźna poprawa jak poszli do szkoły. Najmłodszy to jeszcze przedszkolak i teraz przechorował najciężej. Póki nie chodzili do przedszkola to nie było tak źle.
    • salomea_ Re: Choroby u wielodzietnych 08.12.11, 21:05
      właściwie rzadko chorują hurtowo. I najrzadziej choruje najmłodsza, bo ma najmniejszą alergię. starsze jak mają katar alergiczny, to łatwiej łapią coś dodatkowego. Aktualnie najstarsza smarka. Kiedy katar był najmocniejszy i stan podgorączkowy, to została w domu, potem ją posłałam do szkoły. średnia już drugi tydzień mi choruje i odkaszlnąć wszystkiego nie może. Choć po inhalacjach słychać, że ładnie odkaszluje, to jednak wciąż coś robi się na nowo. Niestety ma zwyczaj zjadać coś z nosa i obgryza paznokcie, toteż nic dziwnego, że łapie zarazki uncertain
      • w_iika Re: Choroby u wielodzietnych 09.12.11, 00:05
        U nas katar to nie choroba. Rzadko kaszlą. Czasem miewaja gorączkę, która mija. 5letnia córka juz trzeci rok chodzi do przedszkola i teraz do szkoły, i przez ten cały czas opuściła jak do tej pory jeden dzień z powodu "choroby".
        Podziwiam, jak Wy dajecie radę z chorobami. Mnie denerwuje zwyczajmy katar, nawet nie chcę mysleć, jaki bym miała koszmar, gdyby co chwila któreś przychodziło chore, marudziło, źle się czuło i odmawiało lekarstw... Współczuję, to pewnie mija, oby moje zawsze takie zdrowe były jak są!!!
    • sainiri Re: Choroby u wielodzietnych 09.12.11, 10:20
      no lekko nie jest.
      chorują zwykle z przeunięciem kilkudniowym, dzięki czemu nie wszystko naraz ale za to rozciąga się w czasie i np. nie mogę spać nie przez 3-4 noce ale przez tydzień albo i dłużej.
      Katar u najmniejszej (9mcy) to norma
      Nie izoluję. Wirusy wszak i tak latają w powietrzu i drzwi w domu nie są dla nich przeszkodąwink

      PS.
      he he a my się znamy w realusmile
      • aintha Re: Choroby u wielodzietnych 09.12.11, 13:20
        My?????????????????????
        Naprawdę???????????????????????????? Skąd? big_grin
        ---------------------------
        https://lb5m.lilypie.com/Mx4Wp1.png|https://lb3m.lilypie.com/aP51p2.png|https://lb1m.lilypie.com/T5NEp2.png
        • sainiri Re: Choroby u wielodzietnych 09.12.11, 13:47
          z przedszkola naszych dziecismilesmilesmile
          posłałam maila na gazetowąsmile
    • dzieciata.renata Re: Choroby u wielodzietnych 09.12.11, 17:45
      U nas od lat nie było w domu poważniejszej choroby, pewnie dlatego że mam dużą różnicę wieku, starsze się wychorowały w przedszkolu i teraz są już odporne, a maluchy nie chodzą do żłobka, więc nie mają się od kogo zarażać. Tak samo zresztą było ze starszymi córkami, do czasu pójścia D. do przedszkola nie chorowały wcale. W pierwszym roku D. przynosiła pełno chorób i zarażała M., która jeszcze nie chodziła do przedszkola. Jedna kończyła chorować, druga zaczynała i tak co rusz. Po roku M. zaczęła przedszkole, ale była już bardziej uodporniona i wszystkiego nie łapała i D. też, więc było lepiej, a odkąd przeniosły się do szkoły i zerówki szkolnej właściwie zupełnie przestały chorować. Czasami złapią katar i ból gardła, ale bez kaszlu albo je przewieje jak chodzą bez czapki, ale to rzadko przechodzi z jednego na drugiego i jest na tyle mało męczące, że nie powoduje opuszczania szkoły. Na szczęście nie dotknęły nas żadne alergie, bo pewnie byłoby gorzej.
      • aintha Re: Choroby u wielodzietnych 10.12.11, 00:02
        U mnie się to stwierdzenie "po roku przedszkola jest bardziej się uodpornionym" w ogóle się nie sprawdza w przypadku Najstarszej. Chodzi już 3 rok i minimalnie tylko jest lepiej... Chyba z Jej grupy nikt tyle co Ona nie choruje uncertain

        No nic... nadal walczę smile
        ---------------------------
        https://lb5m.lilypie.com/Mx4Wp1.png|https://lb3m.lilypie.com/aP51p2.png|https://lb1m.lilypie.com/T5NEp2.png
        • pa-trynka Re: Choroby u wielodzietnych 10.12.11, 14:26
          a robiłaś testy alergiczne?? u nas jest zdecydowana poprawa, odkąd okazało się że dwaj starsi chłopcy maja alergię i biorą na stałe lekarstwa. teraz to tylko drobne (choć dla mnie uciążliwe) infekcje się ich imają, ale nie kończą się one, tak jak wcześniej, zapaleniem oskrzeli, płuc etc.
          • aintha Re: Choroby u wielodzietnych 10.12.11, 14:52
            Testów nie robiłam, ale u nas raczej nie ma poważniejszych infekcji w tej chwili (odpukać) poza uporczywym katarem czy kaszlem. Z rzadka wpada gorączka...

            Aha od miesiąca średnia jest na zyrtecu. Starsza na Claritine... Zobaczymy czy to coś zmieni... O tę najmłodszą się martwię po prostu... Wiadomo że dla niemowlaka katar to straszna choroba...
            • pa-trynka Re: Choroby u wielodzietnych 10.12.11, 16:12
              mój najstarszy też miał najczęściej katar, trwający czasami tygodniami, który parokrotnie skończył się zapaleniem gardła lub oskrzeli. w zasadzie nic poważnego, a przynajmniej ja nie traktowałam tego poważnie - ot, zwykłe przedszkolne infekcje, jednakże dopóki średniak się nie urodził z ciężkim atopowym zapaleniem skóry o podłożu alergicznym (jak się później okazało) i wtedy skojarzyłam infekcje starszaka z azs średniaka i zrobiłam testy - i bingo szerokie uczulenie wziewne. dostali leki antyastmatyczne i jest zdecydowana poprawasmile. naprawdę nie podejrzewałam tych katarów o głębszą przyczynę, dlatego zawsze zachęcam do robienia testów alergicznychsmile, dodając, że nie jestem właścicielką laboratoriumwink)
              • pola468 jeśli mogę wtrącicć, nt leków 10.12.11, 23:46
                Moi chłopcy brali "swego czasu" Zyrtec i Clartine. Nie szkodziły (tzn, nie wpływały na zachowanie np, bo Xyzal już tak), ale też nie pomagały. Bardzo chwalę sobie Aerius i Singulair, a przede wszystkim inhalacje "płynne".
                Przewlekły katar (wodnisty, stale "kapiący" z nosa) faktycznie był u chłopców oznaką alergii i bardzo sprzyjał łapaniu wszelkich możliwych paskudztw oddechowych. Testy skórne (zrobione ponad rok temu) i ich wyniki, były prawdziwym przełomem w szeroko rozumianej pielęgnacji chłopców (dieta na czele, nowy sposób leczenia i nowe leki, wyjazd nad morze) i bardzo poprawiły kondycję dzieci.
                Wydaje mi się zatem (z wlasnego, trudnego doswiadczenia), że nie tylko same leki są w takim leczeniu potrzebne ale i w pkt wyjscia dobry lekarz specjalista. Być może już takiego masz smile, a jeśli nie, to takiego Wam życzę. W wychowywaniu gromadki pociech dobrze skoordynowane leczenie (w zasadzie całoroczna opieka nt) to duży krok do lepszego zdrowia rodziny i naszego matczynego spokoju wink.
                Pzdr srdcz!
                --
                "Wszystko na świecie odbija nasze oblicza; noc nigdy nie jest tak ciemna, byśmy nie mogli się w niej przejrzeć".
                E. M. Cioran

                GG 37605639
                • pa-trynka Re: jeśli mogę wtrącicć, nt leków 11.12.11, 08:32
                  chłopcy są właśnie na singulairze i bardzo sobie chwalesmile, oczywiście dieta, plus aktywność fizyczna, z morzem trudniej bo dalekosmile
                  • aintha Re: jeśli mogę wtrącicć, nt leków 11.12.11, 18:02
                    Ech w tym roku byłyśmy 3 tyg. nad morzem... Co prawda nie we wrześniu ani w czerwcu, ale trochę sztormowej pogody zaliczyłyśmy...

                    O diecie to ja nic nie powiem, bo są niejadki... sad
                    • sainiri Re: jeśli mogę wtrącicć, nt leków 12.12.11, 09:18
                      jeśli można, to o singulairze coś dodam od siebie.
                      Bo moje średnie dziecko na tym było jakiś czas, mając niespełna 3 lata.
                      Szybko odstawiliśmy, bo pojawiły się zachowania agresywne i problemy emocjonalne. Z takimi lekami ostrożnie trzeba...
                      • pola468 Re: jeśli mogę wtrącicć, nt leków 12.12.11, 11:58
                        U nas tego typu zachowania pojawiły się po Xyzalu, u dwôjki chłopców.
                        Zyrtec i Claritine obojętne, wymienione powyżej pozostałe przynoszą ocxekiwane rezultaty.
                        Takie wątki pojawiają się też na forach zdrowotnych i dot alergii u dzieci.
                        Polecam dla rozeznania; prawda jest taka, że to my rodzice potem decydujemy co jest.ok, a co nie, a fakt nam znany, że dziecko alergiczne częściej/mocniej/poważniej przechodzi wszelkie inf oddechowe (ja akurat się pod tym podpisuję).
                        Pzdr!
    • donkaczka Re: Choroby u wielodzietnych 12.12.11, 16:14
      tfu na psa urok, moje dzieci jakos nie choruja, cokolwiek sie im rzuca - goraczka, wymioty - ma charakter niemal jednorazowy i mija gora po 24 godzinach
      z zarazaniem bywa roznie bardzo, raz wymiotujacy wirus przechodzil po sztukach w odstepach 48 godzinnych, innym razem tylko jedno zachorowalo
      i niech tak zostanie, najmlodszy trzylatek mial dwa razy katar i raz goraczke, od stycznia idzie do przedszkola zobaczymy jak bedzie dalej
Inne wątki na temat:
Pełna wersja