Dodaj do ulubionych

jak zapanować nad bałaganem?

10.12.11, 19:58
mam 3 synów (6, 4 i prawie 2), od roku mieszkamy w domu i nie ma dnia bez awantury o sprzątanie
w poprzednim mieszkaniu bałagan tłumaczyłam ciasnotą
teraz wraz z metrażem powiększył się bajzel
zabawki, ubrania, książki, przybory szkolne wszystko jest wszędzie
codzienne akcje sprzątania nic właściwie nie dają - na chwilę da się przejść po podłodze
próbowałam zaprowadzić zasadę, że zabawki nie opuszczają pokoju zabaw, ale też na niewiele się to zda, bo dwuatek bojkotuje
dodam, że nie jestem pedantką; raczej bałaganiarą, ale mam dość kaleczenia sobie nóg klockami lego, rozkompletowanych puzzli, porozwlekanych ubrań
zaczynam podejrzewać, że to ze mną jest coś nie tak...,że nie potrafię ich nauczyć podstawowych spraw dltego proszę o wszystkie - nawet najbardziej oczywiste - rady
Obserwuj wątek
    • pa-trynka Re: jak zapanować nad bałaganem? 10.12.11, 20:34
      mam synów w takim samym (lub bardzo zbliżonym wieku)smile i z porządkiem bywa też różniesmile niemniej jednak się nie poddaje i wprowadziłam, z oporami, następujące zasady:
      1. sypialnia rodziców to nie miejsce zabaw - zero tolerancji dla zabawek i innych rzeczy dzieci, muszę mieć wolną od dzieci przestrzeń dla siebiewink; jestem tu szalenie konsekwentnasmile
      2. usiłowałam wprowadzić zasadę, że zabawki nie opuszczają pokoi dziecięcych, ale nie jesteśmy tu konsekwentni...udało się ograniczyć przestrzeń do zabawy do pomieszczeń na piętrze (włącznie z łazienkąwink - na dole zero tolerancji dla zabawek, chyba, że na zasadzie wyjątku i w szczególnych okolicznościach i chłopcy są tego świadomi;
      3. sprzątanie odbywa się wieczorem, przed snem, czytaniem, oglądaniem etc - generalnie przed jakąś "atrakcją";
      4. jeśli nie współpracują straszę zabraniem zabawek/oddaniem potrzebującym dzieciom etc, co skutkuje, bo parokrotnie rzeczywiście to uczyniliśmy.
      powyższe raczej odnosi się do starszych chłopców, mój prawie dwulatek zasady ignoruje, ale nie wymagam od niego ścisłego dostosowania - nad tym jeszcze popracujesmile,natomiast wymagam by wrzucił do pudełka chociaż kilka klocków podczas "akcji sprzątanie"
      oczywiście niejednokrotnie trzeba na nich "huknąć" by nakłonić ich do sprzątania...

      • anna_sla Re: jak zapanować nad bałaganem? 10.12.11, 21:18
        popieram punkt 1) u nas takim miejscem jest nasz pokój, kuchnia i przedpokoje. Naprawdę tego przestrzegają zarówno moje dzieci (5 lat, 5 lat i 7 lat) jak i podopieczni, tylko najmłodsza nie, ale nie wymagajmy cudów od 1,5-roczniaka smile

        u mnie punkt 2 nie ma racji bytu ponieważ zabawki mam posegregowane ze względu na przestrzeń przeznaczoną dla dziecka w danym wieku. Pokój Magdy jest Magdy jej zabawki, maluchy mają zakaz wstępu ze względu na szuflady i szafy z książkami szkolnymi i przyborami, pokój Krzysia najczęściej zawiera zabawki drobne i delikatne gdzie maluchy również nie mają wstępu (zabawa w nim wyłącznie za zamkniętymi drzwiami i konsekwentnie tego uczę i pilnuję), pokój Bartka zawiera zabawki konstruktywne ze względu na przestrzeń w nim i jeszcze mam salonik przeznaczony głównie dla podopiecznych i do grania i malowania. Są w nim zabawki "bezpieczne". No i w ten sposób auta są u Bartka a trasy samochodowe u Krzyśka (ze względu na delikatne konstrukcje). Kuchenka jest w saloniku a naczynka u Magdy itp. Chociaż ostatnio wyprowadziłam je stamtąd, bo rzadziej Magda się nimi bawiła a częściej podopieczni. itp.

        z punktem 3-cim uważaj, bo jeśli odbywa się to gdy dzieci są za bardzo zmęczone to masz przekichane big_grin U nas najlepszą godziną na sprzątanie jest przed 17-stą. Nie są jeszcze padnięci na maxa a jeszcze nie idą spać. Ogarną większość i nawet jak coś wyciągną nie będzie to pół pokoju.

        z punktem 4 też Ci może nie wyjść, jeśli trafił Ci się egzemplarz pokroju mojego Krzyśka. Oj biada Ci wtedy, bo w ten sposób wyniesiesz połowę zabawek do śmietnika lub biednych dzieci wink Ja jeszcze kiedyś stosowałam metodę, że owszem zabierałam, ale mogli je odkupić np. poprzez składanie prania.. i wyobraź sobie, że inteligenciaka nie mobilizowało to do sprzątania tylko załatwiał sobie w ten sposób jelenia (czyli mnie), bo mniej się namęczy przy składaniu prania niż lataniu z zabawkami po 3-4 pokojach!! Generalnie gdyby nie Krzyś to te metody byłyby skuteczne dla innych, a tak Krzyś rozwala wszystko. Jak było "wciąganie do odkurzacza" to w końcu kiedyś stanął i czekał aż wciągnę jakąś zabawkę by sprawdzić czy np. autko się zmieści i dupa. Kapnął się, że nie. Potem było "wywalanie do śmieci" (czyli wynoszenie do piwnicy). Sam wrzucał do wora, reszta z tego powodu płakała, bo zabawki wspólne. A jak po jakimś czasie wracały z owej piwnicy (głupio tłumacząc jak sie kapnęli), że tata zapomniał wyrzucić chyba to już wiedział, że wszystko wróci. Jak pada hasło oddawania zabawek innym dzieciom, ale tak na serio, zabieram i oddaję to mi zaczyna znosić "jeszcze to i jeszcze to" i już widział, że mi szkoda było niektórych oddać, bo np. długo kasę zbierałam na nie, drogie, lub fajne były lub płakali za nimi Bartek i Magda. Tak, że też lipa. I ze składaniem prania też lipa. Krzysiek bije wszystkie metody wychowawcze na łeb. Ot takie inteligentne dziecko, nie narobi się a nakombinuje i jeszcze wykorzysta innych tak, że o tym nie wiedzą wink
    • anna_sla Re: jak zapanować nad bałaganem? 10.12.11, 20:59
      mam dokładnie ten sam problem i wiesz co? Już wiem co nawala. JA! Tzn. jak siedzę obok i albo im pomagam (1 rzecz ja, 10 oni) albo tylko jak mantra powtarzam "Krzyś klocki do czerwonego wiaderka", "Bartek samochodzik", "teraz pociąg" to sprzątają i robią to stosunkowo szybko i dokładnie. Natomiast mi się nie chce, oczekuję od dzieci, że one to zrobią same bez mojej obecności, ja np. w tym czasie zmyję naczynia a potem tylko sprawdzę postępy. No ni ..uja nie ma postępów. Ja naprawdę nie chcę tam z nimi siedzieć, nudzę się, frustruję i denerwuję. Dlatego jest jak jest i wcale tego nie akceptuję..
      • w_iika Re: jak zapanować nad bałaganem? 10.12.11, 23:44
        Ja mam w domu porządek. Mam go od niedawna, a dokładnie od 2 lat, bo wtedy urodziło sie moje trzecie dziecko i doszłam do wniosku, że musze wprowadzic zasady, bo inaczej zginiemy. Zawsze byłam bałaganiarą. Zaczęłam od siebie. Diabeł tkwi w szczegółach. Wracam do domu - okrycia wierzchnie i buty od razu wędrują na wieszaki, żadnego rzucania na łóżko, żadnego "zaraz to zrobię". Wszystko odkładam na miejsce, jestem w tym do bólu pedantyczna. Nic nie odkładam na później (staram się, mam 3 dzieci, małych, cudów nie ma...) Zabawki tylko w pokojach dzieci, chyba że wyrażam zgodę na salon. Sprzątanie zabawek odbywa się wtedy, gdy jest ich duzo na podłodze. Nie wyobrażam sobie sprzątania zabawek raz dziennie, dzieciaki chca układac puzzle, a na podłodze sterta klocków - musza je sprzątnąć, bo inaczej nie ma miejsca na puzzle, do salonu, jadalni i naszej sypialni nie pozwalam wędrować. Kolorowanie i malowanie tylko przy stole w jadalni. Jestem bezlitosna. Ciastolina tylko na ceracie. Sprzątanie zabawek po d moim nadzorem, wspólnie. Dzieci mają niecałe 5, skończone 3 i pół, 2 lata. Ksiązki z bioblioteki i szkolne maja swoje miejsce nie w zasięgu ręki dwulatki.
        Ostatnio znajoma mama wyznała mi, że nie pamięta, kiedy ostatnio widziała salon, w którym nie byłoby zabawek i śladu obecności dzieci... To nasz salonsmile Ale my mamy długie mieszkanie i duża sypialnia dzieci jest daleko od salonu, więc im nie chce sie biegać tak daleko... smile
        No i mój największy sekret - mamy mało rzeczy. Nie ma czym bałaganić. smile
    • bibba Re: jak zapanować nad bałaganem? 11.12.11, 08:20
      hej hyris smile

      w naszym domu jest prawie porzadek. nie przesadzam. zabawki generalnie mieszkaja w pokojach dzieci. w dzien jasna sprawa pozwalam przynosic wszystko do kuchni czy duzego pokoju - ale jesli pobawili sie jednym zestawem i chca drugi, to musza odiesc pierwszy - nie mamy miejsca inaczej. jakos to dziala, chociaz i bunt bywa smile
      wieczorem kazdy musi zabrac cokolwiek przyniosl na dol z powrotem na gore.

      w pokojach dzieci pozostawiam im troche luzu w dzien, nie pilnuje by odkladaly, ale wieczorem, jesli nie da sie przejsc od drzwi do lozka, to jednak musza wink

      nie mam pokoi, do ktorych zabawki nie wchodza. tyle tylko, ze musza byc na koniec zabawy zabrane z powrotem.
      i jakos to sie wszystko kreci. gdy mowie 'sprzatamy' zazwyczaj robie to z nimi chociaz starsi juz lepiej rozumieja koncept sprzatania, im nie musze pomagac wink
      • andevi Re: jak zapanować nad bałaganem? 11.12.11, 22:53
        My jestesmy rodzinka autystyczna i chaos to dla nas zabojstwo. Porzadek (albo przynajmniej rzeczy rozwalone w jakims logicznym kluczu) to podstawa, inaczej atak paniki, wscieklosci, ucieczka z chaotycznego domu na wolna przestrzen gwarantowanesad
        Dzieci jeszcze male, od 22-miesiecznego synka nie wymagam, by sprzatal, choc robi to chetnie sam (autiki tak maja, pedancik maly sklada wszystko na miejsce wedlug wlasnego klucza oczywiscie!). Nie znosze balaganu w kuchni. Maz moze robic balagan tylko w jednej szafce, reszta ma byc wedlug mojego klucza.
        Zabawki? Mamy szafe, gdzie sa pudla na zabawki, i gdzie maja byc posegregowane. Dzieciom wolno wyciagnac inne pudlo tylko wtedy, gdy zawartosc poprzedniego jest na swoim miejscu. Szafa jest zamykana, wolno wyciagnac jednorazowo jedna zabawke czy np jedno pudlo z klockami. Nie moja to madrosc, tego nauczyli nas terapeucismile
        Pranie? Tego akurat ja pilnuje. Sa dni,kiedy wstawiam po trzy pralki, sa takie, kiedy nie piore wcale. Na gorze w korytarzyku mamy kosz. Po prostu przebieramy sie, to ubrania przed wejsciem pod prysznic buch do kosza. Kosz pelny, to wstawiam pranie .Nie przebieramy sie w pokojach, tylko w korytarzyku przed lazienka. Tak wiec brudaki nie walaja sie po pokojach i nie wyciagam brudnych skarpetek spod lozeksmile Co najwyzej segreguje biale i kolory wybierajac rzeczy z kosza.
        No, i tak jest balagan, ktory robimy glownie my dorosliwink
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka