Sąsiadka na mnie doniosła....

27.12.11, 23:52
Kilka dni temu byłam w administracji i usłyszałam od administratorki, że sąsiedzi(a konkretnie sąsiadka, która mieszka pode mną)skarży się na to, że dziecko płacze.Maluch ma 9 m-cy i płacze jak każde niemowlę.Nie uważam, żeby płakał więcej niż przeciętny niemowlak.Co prawda ostatnio był przeziębiony (katar) i konieczne było czyszczenie noska w nocy bo nie mógł oddychać(płakał przy tym bo nie znosi fridy), ale to trwało tylko kilka chwil.Administratorka powiedziała mi, że jak dziecko płacze to mam je nosić cały czas....Już miałam jej powiedzieć co myślę o jej radach, ale ugryzłam się w język bo to taki typ człowieka, że do każdego startuje z tekstami tego typu.Wkurza mnie jednak sąsiadka, która donosi na mnie.Jakieś 3 m-ce temu spotkałyśmy się w windzie i zaczęła wtedy gadkę, że dziecko płacze, a u niej tak słychać. Pyta mnie ile maluch ma;ja na to, że prawie 6 m-cy; a ona na to 6 m-cy i jeszcze ryczy???
Dodam, że sama jest matką dorosłego już syna.Pamiętam, że jak moja córka była mała to tez przeszkadzało jej, że dziecko płacze(właśnie w nocy bo też miała katar i czyściłam jej nosek).To było 7 lat temu.Na szczęście jak starsi chłopcy byli mali to nie mieszkała tutaj więc nie było problemu.
Przy całej tej sytuacji z administratorką była obecna sąsiadka, która zna mnie od dziecka i stanęła po mojej stronie, powiedziała, że ona tez słyszy czasem jak mały płacze, ale że to nie jest ciągle jak tamta twierdzi, a żadne dziecko bez płaczu się nie wychowa.
Nie wiem jak zachować się wobec tej sąsiadki, której tak przeszkadza niemowlę.Czy udawać, że o niczym nie wiem, czy tez coś się na ten temat odezwać.
    • ewagorak Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 28.12.11, 09:57
      Zaproponuj jej, żeby wyciszyła sobie sufit wink
    • donkaczka Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 28.12.11, 12:44
      opier$#@ic jak burego psa
      ludzie, ktorzy sie tak glupio czepiaja, skladaja skargi gdziestam zamiast przyjsc i zapytac co sie dzieje, nie lubia konfrontacji i sa tchorzami, im bedziesz milsza i uprzejmiejsza, tym bardziej bedzie po Tobie jezdzic
      jak jestem osoba mila i sympatyczna ugodowa i pelna zrozumienia, ale w takich sytuacjach reaguje gwaltownie, stanowczo i ostro, wlasnie po to, zeby osadzic w miejscu stuknietych czepialskich
      kumpela mnie nie posluchala i nie uwierzysz, jak jej sasiad wszedl na glowe, skonczylo sie przeprowadzka smile

      rozumiem, ze kogos moze obudzic dziecko placzace w nocy, pomiedli sie wtedy miedzy zebami przeklenstwa i idzie spac dalej, zamiast latac do administracji skarzyc na PLACZACE NIEMOWLE
      no sama pomysl, trzeba miec niehalo pod sufitem, za duzo wolnego czasu, albo jakas gleboka potrzebe znalezienia chlopca do bicia
      bierz dziecko na rece, idz do kobity, ostrymi slowami wyjasnij, ze male dzieci placza, co nawet prawo rozumie i wylacza rodzicow z odpowiedzialnosci za halasy przez nie generowane, a to co sasiadka robi mozesz ty uznac za uporczywe nekanie i zlozyc skarge na nia
      w aptece sa koreczki o uszu, mozesz wreczyc pani z prosba, by uzywala, skoro tak jest wrazliwa na dzwieki, a dziecko za kilka miesiecy bedzie juz spac spokojniej
      i wsio
      • mwiktorianka Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 28.12.11, 12:58
        Dzięki za rady smile.
        Ja też podobnie jak wy myślę, że baba ma nierówno pod sufitem.Ciężko mi zrozumieć jak można się czepiać płaczu niemowlęcia.
        Doszłam do wniosku, że biegać do niej nie będę, ale jak ja spotkam i ona powie coś na ten temat to wygarnę jej co myślę o takich osobach jak ona.Pozdrawiam.
        • mali-nki Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 28.12.11, 13:10
          ale mila i empatyczna kobiecina. NA placz tak malego dziecka nie ma raczej wplywu wiec nie ma co dyskutowac i rozmawiac. INaczej oczywiscie jak dzieci biegaja albo stukaja w podloge to wtedy mozna nad tego typu halasami "zapanowac" ale tak jak maly placze bo... jest maly? Nie rozmawialabym z sasiadka na ten temat bo tak naprawde nie ma o czym...
          • agusia2137 Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 28.12.11, 16:29
            Ja bym z sąsiadką nie dyskutowała bo w końcu na ludzka głupotę nie ma rady.
        • gazeta_mi_placi Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 15.02.12, 11:00
          Dźwięk płaczącego dziecka naukowcy (jak nie wierzysz mi na słowo odkopię gdzieś stosowny link) uznali na najbardziej irytujący na świecie dla ludzkiego ucha. Nie dziwię się sąsiadce, skoro jesteś wielodzietną Mamą, zapewne to już czwarte lub piąte z kolei niemowlę w Twoim domu, a kobieta też by chciała mieć odrobinę spokoju we własnym domu.
          Może postaraj się na czas płaczu dziecka iść z nim do pomieszczenia możliwe najbardziej odległego od sypialni sąsiadki np. innego pokoju?
      • jagienka_77 Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 28.12.11, 18:37
        Jak pójdzie z awanturą do sąsiadki i jeszcze z dzieckiem na ręku, to tylko utwierdzi tamtą w przekonaniu, że jest patologią na którą wspaniałomyślnie trzeba mieć oko, wydaje mi się, że cięty język nie zawsze opłaca się, a przynajmniej nie w tej sytuacji.
        Moje najstarsze dziecko w pewnym okresie (ok 8-10 m-ca zycia) wyło strasznie przy usypianiu, nie pomagało noszenie na rękach, śpiewanie, huśtanie i takie tam, a przewrażliwiona starsza pani, która cierpiała na bezsenność i miała swoje łózko po drugiej stronie ściany, co wieczór przychodziła z pretensjami, parę razy wzywała do mnie straż miejską... Administratorkę można zapytać, czy ma dzieci i czy nigdy nie płakały w nocy. Poza tym trzeba uzbroić sie w cierpliwość i przetrwać, u nas płacze minęły same i problem z sąsiadką też.
        • donkaczka Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 28.12.11, 21:30
          nie no, jasne, skargi sa w administracji, a dziewczyna ma milczec spokojnie
          chyba nie spotkalyscie nikogo podobnego na swojej drodze, niestety ignorowanie pobudza ich bardziej do dzialania, obstukane poszukaja innej ofiary
          • mwiktorianka Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 29.12.11, 21:40
            Mój maluch tez własnie ostatnio ma problemy z zasypianiem,śpiący jest, a usnąć nie może, więc płacze i noszenie tez nie zawsze pomaga, ale to jest tylko chwila najczęściej.Noce przesypia ładnie, niezmiernie rzadko zdarza się ,że się obudzi, ale wtedy zabieram go do naszego łóżka i zanoszę do łóżeczka dopiero jak zaśnie.Problem z nocnym płaczem był jakieś dwa m-ce temu przez ok. kilka dni ze względu na katar i nocne czyszczenie nosa, którego chyba większość, jeśli nie wszystkie dzieci- nie znoszą.Powiem szczerze, że też mnie zaskoczyło, że baba poszła z w takiej sprawie do administracji, gdyby chodziło o nocne balangi czy awantury to bym się nie dziwiła.Swoja drogą ciekawe czy doniosła na sąsiadkę, która mieszka dokładnie pod nią, a której pies potrafi wyć godzinami od bardzo wczesnych godzin rannych.Zakładam, że skoro u mnie słychać to u niej tym bardziej.
    • anna_sla donkaczka ma rację 30.12.11, 10:06
      milczenie daje przyzwolenie innym sąsiadom do nękania. Ja tak milczałam, bo opiekuję się zarobkowo też innymi dziećmi i sąsiad z dołu uprzykrzał mi życie, dzwonił do mojego męża na telefon. W końcu nie wytrzymałam, ja odebrałam, bo mąż spał. Dzieci tańczyły przez 15 minut i wielki foch. Rzekłam mu co nieco, że ich nie podwieszę, że dzieci muszą się wyszaleć, że cisza nocna od 22, że skoro uważa, że robię coś źle to niech mi przyjdzie i pokaże jak to zrobić. Ależ był oburzony. Od tamtej pory cisza z jego strony. Zaczęły się problemy ze strony innych sąsiadów. jeden na zbieraniu jazgotał, bo dzieci na placu zabaw hałasują, to następnym razem inny wyszedł na balkon i drze ryja na moje dzieci. Tylko na mojej klatce schodowej wiszą karteczki upominające, że wózków nie trzymać na klatce schodowej (druga klatka też zastawiona wnuczkowymi wózkami, ale tylko mnie się czepiają). Musiałam obcym ludziom porozdawać klucze do piwnicy, gdzie wyznaczono mi miejsce postoju wózków, ale jak ktoś klucza zapomni to wózek stoi aż dopóki nie będę z dziećmi wychodzić na dwór, bo przecież nie będę maluchów zostawiać ani nosić ze sobą tylko po to by wózki pochować.. Staram się za dużo nie fikać, bo jak sie uprą to mi problemów narobią (wiedzą, że zajmuję się zarobkowo dziećmi), ale jakiś czas temu powiedziałam sąsiadce, że ja długo milczeć nie będę, nie będę całe życie opiekować się innymi dziećmi i jak się wtedy odezwę to wszystkim w pięty pójdzie. Jakoś znów cicho się zrobiło i jak się okazało, jeszcze żadnemu sąsiadowi korona nie spadła, który schował za mnie wózek w wyznaczone do tego miejsce w piwnicy!

      Nękanie zaczęło się gdy ja zaczęłam się opiekować innymi dziećmi. Jakoś przez całe poprzednie 4 lata nikt nie skarżył się, że moje dzieci płaczą (choc je słyszeli), że jeżdżą przez progi w jeździkach. Odkąd przyszły inne dzieci zostałam zmuszona do wywalenia jeździków na podwórko.. a w tym roku (jeszcze tym tongue_out) czepili się o nie nawet i na podwórku.
      • super_ktosik Re: donkaczka ma rację 30.12.11, 11:57
        Z doświadczenia znam ten problem. W miejscu, w którym wcześniej mieszkaliśmy przeszkadzało, ze dzieci na podwórku krzyczą, ze wózki i rowery stoją na klatce, ze płaczą itp. Teraz się przeprowadziliśmy, a tamto mieszkanie wynajmujemy. Jak na nie czasami przychodzę to co widzę - wózki i rowery na klatce. No coments!! A w nowym miejscu sąsiadce, która mieszka pod nami (ma tylko jedno dziecko), przeszkadza, ze dzieci głośno się bawią, śpiewają i biegają ale się po niej przejechałam. Wiem, ze to brzydko, ale ileż można tolerować ludzka głupotę. Na wcześniejszym mieszkaniu to na mnie tez do MOPSu donosili i rożne takie, ale my jesteśmy RA wiec wszystko boli. Ze niby dom dziecka zrobimy, ze patologie do bloku sprowadzamy. Ja nie umiałam milczeć w takich sytuacjach i być miła,
    • saguaro70 Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 06.01.12, 18:16
      Podziwiam ludzi, którzy zadają takie pytanie w necie, jakby naprawdę ni wiedzieli co zrobić wink.
      Bo z taką babą, to trzeba krótko, zwięźle i na temat- zamknij pani jadaczkę i wypad od mojej rodziny. Tak samo z administratorką- płacisz, ona ma pensję z Twoich pieniędzy.
      Może jesteś za spokojna. Pokaż na co Cie stać. big_grin
      Pozdrawiam cieplutko smilesmile
    • kfiatuszkowa Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 08.01.12, 15:34
      O matko... Współczuję, bo takie użeranie się z sąsiadami jest niezbyt przyjemne.
      Ja się zastanawiam, co by było, gdyby to moja rodzina mieszkała na Twoim miejscu smile Moja ma rok i 2 miesiące i dzień w dzień o coś ryczy, a jak czegoś nie dostanie to już wogóle wink
      Musisz z tym coś zrobić bo nie wiadomo, co jeszcze sąsiadce do głowy wpadnie, może nazmyślać, powie, że np. bijesz i dlatego mały płacze, opiekę społeczną Ci na głowę zwali, nie ma żartów bo wiadomo że to będzie niesłuszne posądzenie ale wiesz jacy są ludzie. Lepiej jakoś to ukrócić w zarodku...
    • salomea_ Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 08.01.12, 18:54
      dobrze, że nie płacze całymi nocami od wyrzynających sie ząbków wink

      na mojej siostry synka narzekali sąsiedzi z dołu, że dziecko chodzi - tupanie im przeszkadzało wink nie skarżyli się jednak ani słówkiem na innych sąsiadów, którzy wiercili tygodniami i coś tam remontowali w mieszkaniu.

      z drugiej strony izolacja akustyczna w wielu domach to tragedia na maxa...
      • mwiktorianka Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 09.01.12, 09:25
        Ja tą sąsiadkę spotykam niezwykle rzadko,jakoś się mijamy.W przeciągu ostatnich 9 m-cy (odkąd jest maluch) widziałam ja dosłownie dwa razy.Specjalnie do niej biegać nie będę, ale jak ja spotkam to powiem jej co o myślę o jej donosicielskich metodach.
        Swoją drogą mały od niedawna raczkuje i turla po podłodze mnóstwo hałasujących zabawek, ciekawe czy to jej nie przeszkadza, czy może na to tez już się poskarżyła administratorce smile.
        • gazeta_mi_placi Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 15.02.12, 11:02
          A czemu nie wyciszysz podłogi dywanem? Nie mieszkasz w domu jednorodzinnym aby kompletnie nie liczyć się z sąsiadami z boku czy dołu.
          Oni też mają prawo do życia.
    • anna.kw Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 09.01.12, 15:51
      Też mam problem z sąsiadką. Im wszystko przeszkadza, nawet to, że dzieci "za głośno" chodzą... szkoda słów. W administracji też już byli. I mam tutaj pytanie. Słowa mnie nie ruszają, ale oni mi można powiedzieć że grożą, że jak nie będzie ciszy, to przestanie być miło (jaki było miło...) Zaczęłam już się zastanawiać, że można mnie ukarać za to że dzieci głośno chodzą, że płaczą, zwłaszcza wieczorami... Kobieta tak mi córkę nastraszyła, że ta chciała się z domu do Babci wyprowadzić (4l)
      • murter1 Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 11.01.12, 17:54
        Zapytaj co konkretnie ma na mysli.Za grozenie mozna sadownie ja ukarac,pewnie szkoda wysilku ale uswiadom jej to.
        • gazeta_mi_placi Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 15.02.12, 11:04
          Stwierdzenie, że "nie będzie miło" nie jest żadną groźbą i każdy sąd Ci to powie, pod to można podciągnąć tak naprawdę wszystko łącznie z tym, że sąsiedzi mieli na myśli tylko nie odpowiadanie na "dzień dobry" i jak im udowodnisz, że mieli na myśli coś innego niezgodnego z prawem?
          Może warto żyć z sąsiadami w zgodzie nawet jeśli nie mają piątki dzieci?
    • murter1 Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 11.01.12, 17:55
      Nie warto sie ciskac moim zdaniem. Zabij ja smiechem.
    • mamumilu Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 10.02.12, 20:42
      ja chyba bym byla zlosliwa i dawala dzieciom najglosniejsze z mozliwych zabawek i zdjecla dywany smile niechby zobaczyla co to jest halas jak jej placz dziecka przeszkadza smile
      szczerze wspolczuje - sasiadke ignorowac a na babe z administracji poskarzyc sie wyzej, ze jest agresywna i niemila
      • 3lina Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 11.02.12, 19:10
        I jak sobie poradzilas Wiktorianko?
      • gazeta_mi_placi Re: Sąsiadka na mnie doniosła.... 15.02.12, 11:01
        A gdzie Wasze wartości chrześcijańskie?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja