jol5.po
07.06.04, 13:30
W niedzielę zaliczyliśmy odwiedziny u przyjaciół. Nie widzieliśmy się dawno,
gadało się świetnie, więc przyjaźń przetrwała. Ale... oni mają, 13-letnią
córkę, podobny staż małżeński, piekne mieszkanie, gdzie małe drobiazgi
podobierane do koloru ścian stały sobie grzecznie na półeczkach. Mój 5-
osobowy odział desantowy spadł jak tajfun na tę oazę spokoju. Na szczęście
mieszkanie mają dwupoziomowe, więc przynajmniej pogadać się dało. I
refleksja: w imię czego my żyjemy w haosie i hałasie, rozmawiamy z kilkoma
osobami naraz, wiecznie nie mamy czasu, w imię czego to robimy? Co nam daje
ta nasza wielodzietność w zamian?