Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem

07.06.04, 13:30
W niedzielę zaliczyliśmy odwiedziny u przyjaciół. Nie widzieliśmy się dawno,
gadało się świetnie, więc przyjaźń przetrwała. Ale... oni mają, 13-letnią
córkę, podobny staż małżeński, piekne mieszkanie, gdzie małe drobiazgi
podobierane do koloru ścian stały sobie grzecznie na półeczkach. Mój 5-
osobowy odział desantowy spadł jak tajfun na tę oazę spokoju. Na szczęście
mieszkanie mają dwupoziomowe, więc przynajmniej pogadać się dało. I
refleksja: w imię czego my żyjemy w haosie i hałasie, rozmawiamy z kilkoma
osobami naraz, wiecznie nie mamy czasu, w imię czego to robimy? Co nam daje
ta nasza wielodzietność w zamian?
    • jol5.po Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 07.06.04, 13:40
      Sama sobie udzielę odpowiedzi jako pierwsza wink. Te refleksje naszły mnie, kiedy
      uświadomiłam sobie, że oni nie muszą wkładać tyle wysiłku, żeby utrzymać
      porządek w domu, że są na całkiem innym etapie życia (oni duże dziecko, ja
      wciąż pieluchy), ze ja często nie mam dla siebie czasu, a więc brak modnego
      ciucha, a i figura no ten tego, nie tego (wiem, że Wy nie macie z tym problemu,
      ale ja tak). Ale wiem jedno, że jak sie budzę rano, cieszę się, że mam tyle
      dzieci, że chce mi się żyć i dziekuję Bogu za to doświadczenie. Ja tak mam, no
      chyba, że jest pora obiadowa w niedzielę i wszyscy jęczą wink
      A Wy: dlaczego warto i czy warto? (niektóre jesteście starsze,powiedzcie z tej
      perspektywy)
      (Kurcze, tylko czasami potrzebuję mieć śwadomość, że istnieją podobni ludzie,
      dlatego piszcie dziewczyny na tym forum, a jak chcecie to i na rówieśnikach
      WIELE DZIECI I INNIsmile
      Jola
      • grrrrw Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 07.06.04, 14:03
        A jakze znam takie domy, gdzie nawet owoce w koszu leża po to, zeby ładnie
        wyglądało. I jak moje dziecko ( a na wizyty do RODZINY chadzałam z jednym -
        dwoje góra) spojrzało w stronę tych owoców, to mu proponowano doniesienie
        jabłuszka z kuchni, zeby nie psuc kompozycji.

        Juz tu padło hasło: wielodzietni znają zycia smak, nie zadawalają się
        namiastkami.
    • enko3 Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 07.06.04, 16:13
      No wiec... Z usmiechem i troche powaznie!!Moj maz mawia- Kochanie masz byc
      ładna a nie madra wiec nie mysl tyle..(a mowi to do kobiety ktora i bez ciazy
      wyglada jak ciezarnasmile) A tak powaznie.. Nie fajnie siasc w swieta wsrod
      radosci smiechow pod chonikna?Moze i oni kupia swojej corce lepsze rzeczy niz
      my, lepsze prezenty ale w moim domu w te dni jest szczescie i radosc.Prezenty
      wymyslone, dopasowane a nie jedynie BOGATE.Dzieci kiedys dorosna,i przyprowadza
      swoje dzieci i bedzie wesolo, radosnie..zawsze ktos cieply do tulenia. I nawet
      jesli jedno nie bedzie chciala potomstwa to nie stanie sie nic zlego bo inni
      beda mieli..No i okolicznosci ...ile prezentow w przyszlosci dostaniemy.. haha
      wiesz dla mnie dzieci, rodzina to moj swiat.Uwielbiam byc mama zona..Pewnie ze
      bywam zmeczona i zla..albo jak ostatnio senna ale jak wieczorem te rumiane
      buzki spia to nic piekniejszego.. och hormony szalejatongue_out Ale mam nadzieje ze
      przekazalam to co chcialam.
    • grrrrw Zyje jakby nie żyła 07.06.04, 18:13
      Ale jak sie tak jakoś złozy, ze choć jedno dziecko wybędzie na biwak ze szkoły
      w domu robi sie jakby luzniej i zdecydowanie ciszej.
      W zeszłym roku zostałam na trzy tygodnie sama, a przedtem byłam w domu z jednym
      dzieckiem. Były to wakacje, do pracy też nie chodziłam.
      Wtedy przyszło mi do głowy, ze rodzina, która ma jedno dziecko, "zyje jakby nie
      zyła". Intensywność kontaktów cielesnych i wymiany emocji w rodzinie
      kilkuosobowej jest po prostu porażajaca.

      • fumag Re: Zyje jakby nie żyła 07.06.04, 18:39
        My jak czasem zostaniemy z jednym dzieckiem-reszta np.u babci na weekend-to nie
        wiemy co robićwinkTak cicho,smutno nasze najmłodsze jakieś osowiałe,nudzi mu
        się...
        Ostatnio panie z przedszkola pytały nas-a gdzie to państwo jechali któregoś
        wieczoru?-a my,że zrobiliśmy sobie wolne i byliśmy u znajomych.Jak to odpocząć
        z dzieckiem?-no tak z jednym to pełny relakssmile
        • grrrrw Koza 07.06.04, 18:48
          Tutaj można przypomnieć znaną zydowska anektode, o wielodzietnej rodzinie
          zyjącej w jednym pokoju. Skarzacemu się ojcu rodziny rabin poradził wziąc do
          domu kozę. Po jakims czasie ojciec przyszedł z pretensjami, ze zycie z koza w
          tym jednym pokoju, to prawdziwe piekło.
          No to sprzedaj tę kozę . Spezdał. I jak ? Wspaniale, co za konfort !
          • nat78 Re: Koza 07.06.04, 19:17
            Tak, tak, z tą kozą to stare jak świat, ale jednak świetne wink. Ja mam właśnie
            takie odczucie luzu, gdy zostaję z bliźniakami (1 rok i 4 mies), a moja starsza
            córcia (2 lata i 7 mies.) jest u babci czy u coici. Uwielbiam takie chwile smile.
            • verdana Re: Koza 08.06.04, 00:16
              Eee, cos mi sie tu nie podoba. Wzglada na to, ze na forum zalegly sie przesady,
              wiele dzieci dobrze, malo dzieci zle! Kochajacy i czuli sa ci, co maja duzo
              dzieci, a ci z jedynakami to jakas niepelnowartosciowa rodzina. Nie moge sie z
              tzm zgodzic. Jakosc rodzinz nie zalezy od liczby dzieci! Sa swietne z
              jedynakami i fatalne z czworka czy piatka.Polskie litery gdzies sobie dzis
              poszly.
              • jol5.po Re: 08.06.04, 00:55
                Verdano, czytaj UWAŻNIE. Ani jeden post nie był o tym o czym piszesz. Dużo
                dzieci, nie ma siły - jest ciężej, niż z jednym, dwoma. Teraz pytaniem było co
                możesz zyskać TY w zamian. Pytanie osobiste i takie są odpowiedzi. ONE NIE
                GENERALIZUJĄ przecież (dlatego to nie jest o wyższości dużego nad małymwink.
                Czytaj UWAŻNIE
              • fumag Re: Koza 08.06.04, 08:45
                Nie sądze.
                To forum jest dla nas ,więc chyba można odrzucić 'polityczną poprawność' i
                pisać tak jak się czuje -a nie tak by uchwycić w każdym poście całą złożoność
                sytuacji i napisać pracę badawczą na temat jakości relacji w rodzinach z jednym
                lub kilkorgiem dzieci...
                Sama większa ilość dzieci w domu powoduje inny wymiar życia-nie ma tu
                wartościowania lepiej-gorzej.
                • enko3 Re: Koza 08.06.04, 09:38
                  Nie chcialam nikogo urazic swoim postem.Jednak to co napisalam bylo wziete z
                  mojeco zycia.Do puki nie bylo Kuby i fasolki nie wiedzialam co trace ...a na
                  sasiadki z 3 patrzylam przerazona bo...jabym se nie umiala poradzic..
                  Mala ma 10 lat Kuba skonczyl juz 3.I wiem ile zyskalismy dzieki niemu..Moja
                  corka nauczyla sie ze pomimo tego iz ja kocham nie jest pepkiem swiata, ze
                  trzeba ustapic.NAuczyla sie opiekunczosci, samodzilnosci.Moglabym dlugo
                  wymieniac...Co dzieci wniosly do mego/naszego zycia.Ale sens jest taki
                  ze,trzeba to przezyc.
              • judytak Re: Koza 08.06.04, 11:47
                taka już jest psychika ludzka
                stara sie powzięte decyzje "usprawiedliwiać"
                stara się wykazać, udowodnić (nie innym - samemu sobie), że dobrze wybrała
                więc własne decyzje, własny model życia pochwala

                i co jest w tym złego?

                pozdrawiam
                Judyta
                • jol5.po Re: Koza 08.06.04, 13:20
                  Sęk w tym, że w poście otwierającym wątek nie ma wcale ironii, poczucia
                  wyższości itd., mieszkanie znajomych NAPRAWDĘ mi sie podobało, te ładnie
                  pomalowane ściany były śliczne, a poukładane rzeczy mnie zaszokowały, bo u mnie
                  w domu takie drobiazgi wiecznie wędrują. To była okazja do małego bilansu - ten
                  sam wiek znajomych, przerwa w kontaktach i możliwośc porównania. I to była
                  refleksja tego typu smile
                  Mogłabym być w tym momencie życia co oni, z podobnymi problemami, ale mnie
                  (świadomie) coś gnało przez te kilkanaści - o Boże już - lat do innego życia.
                  Ja nawet nie muszę bardzo racjonalizować tego,bo tęskniłam za takim modelem
                  rodziny, więc specjalnie nie muszę przez sobą decyzji udawadniać. Ale czasami
                  takie sytuacje jak powyżej uświadamiają, że życie mogło potoczyć się inaczej -
                  choć tylko chyba hipotetycznie, no bo idziemy w życiu za głosem własnej natury,
                  a czasami bierzemy się za bary z tym co zgotuje nam los. No, a dyskusja na ten
                  temat to już całkiem inna bajka wink (Boże, ale wykład filozoficzny wyszedłwink
    • joanka741 Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 21.08.04, 17:16
      Nie planowalismy 3 dziecka,ale...jest i patrze na nia z zachwytem jaka piekna
      cudowna radosna istotka dołaczyła do nas,co gorzejsmile) tak nas zachwyciła,że
      chcemy miec 4 dziecko za jakis czas.Wracajac do tematu,rok temu bylismy z 2
      dzieci na wczasach nad morzem.
      Pojechalismy z małzenstwem bez dzieci,to był koszmar!!!!!!!!
      Czułam ze dzieci przeszkadzaja,sa niegrzeczne ,niewychowane a ja jako mama to
      porazka.
      Nikomu nie polecam.
      Nie lubie chodzic do ludzi majacych 1 dziecko,czuje sie jak intruz,kiedy moja
      banda demoluje zabawki i domaga sie co 15 min pic jesc i siku,dobrze ze mam tez
      znajomych z 3 dzieci przynajmniej tam nikt nie zwraca uwagi na krzyki,bitki i
      bałagan.
      Co mi daje moja rodzinka?
      MIŁOSC,RADOSC,I ZORGANIZOWANIE
      oraz czasem potworne zmeczenie,ale to szczegolsmile)))))))
      • natkaszczerbatka Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 29.08.04, 11:31
        ... nie wiem czy mogę się wtrącić ... jak się okaże, że nie - proszę o
        skasowanie postu - bo ja tu trochę z innej parafii. To znaczy z parafii
        jedynaków. Bo czytam Wasze posty w tym wątku (co poniektóre) i aż we mnie kipi.
        Sama pochodzę z rodziny wielodzietnej (mam czterech braci) i znam życie w
        takiej rodzinie zarówno jego negatywy i pozytywy. Moja córka jest jedynaczką -
        i prawdopodobnie nią zostanie, z przyczyn od nas niezależnych (trzy aniołki w
        niebie).
        Mówią że im więcej dzieci, tym więcej roboty wokół tych dzieci. Odkąd zaczęłam
        zapraszać znajome dzieci do nas - w różnym wieku - od dwóch do 7 lat - moja ma
        6lat) tak specjalnie na całe dnie, bo dzieci się nudzą w wakacje, żeby się
        pobawiły razem) nikt mi nie powie, że z jedynakiem jest mniej pracy. Dzieci
        bawią się w pokoju obok, robią potworny bałagan, krzyczą itp, ale ja w tym
        czasie mogę zrobić wszystko. Na zakończenie domowo-zawodowych obowiązków mogę
        nawet poczytać. Wszyściuteńko czego nie mogę zrobić NIGDY jak dziecko jest samo
        w domu, bo wtedy słyszę tylko w kółko "maaaamaaa! choć tu!" "maaaamaaa! pobaw
        sie ze mną!" "maaamaaa daj mi grę" "maaaamaaa ..." i tak w kółko. Non Stop. A
        jak są inne dzieci - to tak jakby ich nie było. Krzyki ... hałasy ... bałagan w
        bawialni ... owszem, ale mi to nie przeszkadza ... Czasem tylko musze zerknać
        czy wszyscy cali i zdrowi ... ale jak krzyczą to wiadomo że wszystko w
        porządku. Zapraszam te dzieci SPECJALNIE wtedy jak mam coś ważnego do
        zrobienia, a wiem że moja córka mi na to nie pozwoli.
        Moja mama, która wychowała piątkę cały czas mi powtarza: szkoda, że te Twoje
        dzieci poumierały ... byłoby ci lżej niż z jedynaczką"
        • jol5.po Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 29.08.04, 13:10
          rany, dokłądnie mam te same odczucia. Gdy miałam kiedyś, dawno, dawno jedno dziecko, cały czas chodziło za mną i domagało sie zorganizowania czasu. Gdy było już troje maluchów, znikały we wspólnej zabawie na cały dzień.
          Powtórzyła sie sytuacja miesiąc temu, dzieci starsze wyjechały na kolonię i zostałam z dwójką, mały jak to mały żyje własnym życie, ale dwulatek wynudził sie za wszystkie czasy, - mamo, maaamo... było cały czas słychać, a miałam sobie odpocząć..
          • jol5.po Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 30.08.04, 15:00
            ale faktem jest, ze jednak straaasznie zwiększa się tempo roznoszenia różnych rzeczy po domu, gdy wzrasta ilość dzieci, trochę trudniej je nakłonić do sprzatania (bo zaraz zacyna się dyskusja: dlaczego ja?), ciągle ktos jest głodny - więc na porzadek w kuchni, który by sie dłużej utrzymał, też nie za bardzo można liczyć
            ale coś za coś smile
            • ada16 Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 31.08.04, 12:53
              A mnie się wydaje, że do pewnego wieku dziecka/dzieci musi być rozgardiasz i
              wszystko jemu/im podporządkowane.
              Do niedawna byłam mamą dwójki prawie dorosłych dzici z uporządkowanym
              mieszkaniem, czystymi ścianami, starannie dobranymi bibelotami.
              Od kilku miesięcy nasz dom podporządkowany jest maluchowi.
              Wiele rzeczy schowanych, na ścianach, lustrach regularnie są odcićśnięte łapki..
              (ileż to ma uroku wink )
              Mam nadzieję,że kiedyś powróci stan poprzedni, a ja zdążę ze wszystkim
              • natkaszczerbatka Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 31.08.04, 19:45
                może porządek w domu nie zależy od ilości dzieci, raczej od ich wieku? Nie
                zapomnę jak wyglądało nasze mieszkanie jak moje skowroniątko miało rok, dwa,
                trzy .... jakby było przynajmniej sześcioro takich skowroniątek ... bardzo mnie
                denerwuje tytuł tego wątku: "bylismy u rodziny z jednym dzieckiem" - a co to
                taka rodzina to gorsza, jakaś czy co? Może trzeba było to określić "byliśmy u
                rodziny z wytresowanym dzieckiem" - takim które nie bałagani. Ja zapraszam w
                takim razie do siebie .... jak chcecie zobaczyć jak wygląda mieszkanie rodziny
                z jednym dzieckiem ... (ale za to jakim!!!!)
                • jol5.po Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 31.08.04, 21:19
                  no co ty natka - tytuł wątku znaczy dokładnie tyle ile znaczy - byliśmy u rodziny z jednym dzieckiem. Nie ma tu żadnego wartościowania, właśnie napisanie: "byliśmy u rodziny z wytreswowanym dzieckiem" byłoby wartościowaniem i to negatywnym, bo określenie, że człowiek jest wytresowany jest uważane powszechnie za pejoratywne - a tak nie zamierzam myśleć, ani mówić o dziecku moich przyjaciół - jak się ma kilkanaście lat, to nie tyle sie jest wytresowanym, ale własnie nauczonym porzadku, jak sama natko napisałaś.
                  Tytuł wątku był po prostu początkiem historii. Gdy byłam u rodziny z jednym dzieckiem, nie mogę pisać (w imię poprawności obyczajowej??wink, że byłam np. w rodziny z dwójką dzieci wink
                  • natkaszczerbatka Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 01.09.04, 14:04
                    Oj, masz rację ... przepraszam ... człowiek ma jakieś swoje obsesje i to chyba
                    dlatego ... ciągle tylko widzę wszędzie mamy z takimi gromadkami dzieci wokoło
                    i zazdroszczę ... ale tak chyba musi zostać. Przyjdzie się z tym pogodzić i
                    tyle.
                    • verdana Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 01.09.04, 15:24
                      Natko! Nie masz obsesji! Mnie też tytuł nie bardzo pasował - jakby te rodziny
                      całkiem inne były...
                      • jol5.po Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 01.09.04, 19:48
                        ewentualnie jak byłby tytuł - "byliśmy w gościach" lepiej by było, czuły byscie sie usatysfakcjonowane?
                        Może tak by było lepiej, choc przeciwstawienie też było mi potrzebne do zaakcentowania własnie różnic, ale bez wartosciowania. Różnic wynikajacych dla mnie - kobiety, która od 10 lat rodzi, zakopana jest w pieluchach itd., ma problemy z ogarnięciem wszystkiego właśnie przez iość osób w domu. Dyskusja poszła w kierunku tego co dzieje się w rodzinach z jednym dzieckiem, a mi chodziło raczej o to co dzieje się w ze mną: tracę czy nie.
                        Bynajmniej nie chciałam urazić osób z mniejszą ilością dzieci, bo niby dlaczego. Ani to żaden obowiązek, ani przymus mieć więcej dzieci. Co więcej tak samo dużo trudu można wkładać w wychowanie jednego jak i większej ilości potomków. Można też nie radzić sobie z jednym, jak i z piątką.
                        Przecież życie takie różnorodne. Ale ja opiszę o sobie, dlatego pojawiają się stwierdzenia, że mam 5 dzieci, a w gościach byłam akurat u rodziców jedynaka. Jeśli to kogos dotknęło przepraszam.
                        • natkaszczerbatka Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 02.09.04, 14:56
                          przyjmuję wyjaśnienie.
        • mama5plus Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 15.09.04, 19:53
          Natko, pozwolisz, ze zachowam sobie link do Twojego postu
          i bede go cytowac wszystkim, ktorzy mnie pytaja jak sobie z moja piatka
          radze wink
          Tlumacze i tlumacze jak to dziala ale jakos nie chwytaja wink
          Chyba mi nie wierza, no kurcze wink

          A Joli dziekuje za zaproszenie smile

          Bogusia
          mama Glorii (7), Elli(6), Lily(5), Olive(za tydzien 4) i Archieka(2 i 4 mies)

          natkaszczerbatka napisała:

          > ... nie wiem czy mogę się wtrącić ... jak się okaże, że nie - proszę o
          > skasowanie postu - bo ja tu trochę z innej parafii. To znaczy z parafii
          > jedynaków. Bo czytam Wasze posty w tym wątku (co poniektóre) i aż we mnie
          kipi.
          >
          > Sama pochodzę z rodziny wielodzietnej (mam czterech braci) i znam życie w
          > takiej rodzinie zarówno jego negatywy i pozytywy. Moja córka jest jedynaczką -

          > i prawdopodobnie nią zostanie, z przyczyn od nas niezależnych (trzy aniołki w
          > niebie).
          > Mówią że im więcej dzieci, tym więcej roboty wokół tych dzieci. Odkąd
          zaczęłam
          > zapraszać znajome dzieci do nas - w różnym wieku - od dwóch do 7 lat - moja
          ma
          > 6lat) tak specjalnie na całe dnie, bo dzieci się nudzą w wakacje, żeby się
          > pobawiły razem) nikt mi nie powie, że z jedynakiem jest mniej pracy. Dzieci
          > bawią się w pokoju obok, robią potworny bałagan, krzyczą itp, ale ja w tym
          > czasie mogę zrobić wszystko. Na zakończenie domowo-zawodowych obowiązków mogę
          > nawet poczytać. Wszyściuteńko czego nie mogę zrobić NIGDY jak dziecko jest
          samo
          >
          > w domu, bo wtedy słyszę tylko w kółko "maaaamaaa! choć tu!" "maaaamaaa! pobaw
          > sie ze mną!" "maaamaaa daj mi grę" "maaaamaaa ..." i tak w kółko. Non Stop. A
          > jak są inne dzieci - to tak jakby ich nie było. Krzyki ... hałasy ... bałagan
          w
          >
          > bawialni ... owszem, ale mi to nie przeszkadza ... Czasem tylko musze zerknać
          > czy wszyscy cali i zdrowi ... ale jak krzyczą to wiadomo że wszystko w
          > porządku. Zapraszam te dzieci SPECJALNIE wtedy jak mam coś ważnego do
          > zrobienia, a wiem że moja córka mi na to nie pozwoli.
          > Moja mama, która wychowała piątkę cały czas mi powtarza: szkoda, że te Twoje
          > dzieci poumierały ... byłoby ci lżej niż z jedynaczką"
          >
          • jol5.po do Bogusi 16.09.04, 10:52
            Bogusiu, witaj,
            Wyobraź sobie, że zajrzałam na chwilę na emamę, a tam bardzo Cię pozdrawiają, chyba o ciebie chodzi, prawda??
            Wątek nazywa się chyba: gdzie jest Bogusia?
            • mama5plus Re: do Bogusi 16.09.04, 13:24
              jol5.po napisała:

              > Bogusiu, witaj,
              > Wyobraź sobie, że zajrzałam na chwilę na emamę, a tam bardzo Cię pozdrawiają,
              c
              > hyba o ciebie chodzi, prawda??
              > Wątek nazywa się chyba: gdzie jest Bogusia?

              Jej, naprawde??? mam nadzieje, ze to nie o mnie bo juz sie czerwienie surprised


              ciociucesiu, to pewnie dlatego, ze najtrudniej byc prorokiem we wlasnym kraju wink
              Ale moje dzieci `na wygnaniu` urodzone to moze nie tak zle bedzie wink
              Przynajmniej w polowie latwiej smile

              rany, ide na te emame zajrzec bo mnie trema oblatuje surprised
              • jol5.po Re: do Bogusi 16.09.04, 18:32
                Bogusiu, wysłałam Ci coś, ale na adres gazetowy, bo na tego drugiego nie chce przyjąć serwer, albo jakoś tam inaczej, ale grunt, ze u mnie nie działasmile
          • ciociacesia Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 16.09.04, 11:36
            > Bogusia
            > mama Glorii (7), Elli(6), Lily(5), Olive(za tydzien 4) i Archieka(2 i 4 mies)

            co rok to prorok smile)) ja naprawde nie rozumiem co jest obraźliwego w tym
            sformuowaniu. chyba dobrze miec tylu proroków w rodzinie? smile)
            ja rozumiem ze teraz to luzik, bo same sie utrzymują w pionie i same sie
            nakarmią, ale jak najstarsze miały po 2, 1 i 0 latek to chyba letko nie było?
          • barbamama Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 16.09.04, 20:34
            Rany Bogusia, cmok, cmok, uscisk , uscisk!!!! Całuski dla Dzieciaków i zdradź
            ten plus w nicku wink??
            • mama5plus Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 17.09.04, 13:32
              Beatka smile)
              Juz Cie tu przyuwazylam smile)
              Jak tam nasz monti? he he
              Plus narazie na wyrost ,
              ale mam nadzieje, ze niedlugo smile
              Buziaczki dla krolewien i krola Maciusia pierwszego smile


              barbamama napisała:

              > Rany Bogusia, cmok, cmok, uscisk , uscisk!!!! Całuski dla Dzieciaków i
              zdradź
              > ten plus w nicku wink??
              • barbamama Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 19.09.04, 09:52
                hiihihi Monti- lezy sobie na półce wśród ksiązek nt zywienia, przegrał niestety
                z naszym uwielbieniem do gotowanej marchewki i buraczków, a takze soczystego
                arbuza smile
    • barbamama Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 16.09.04, 20:32
      Dziewczyny jak sie mnie pytaja jak sobie daje radę odpowiadam: duuzo lepiej niz
      z jednym to tak mna marginesie dyskusji która lekko zboczyła z tematu wink
      Co mi dała moja trójeczka ??? zdecydowanie jestem lepiej zorganizowana, napewno
      częściej się usmiecham : bo jak Alcia przestała gaworzyć , zaczęła Zuzia , jak
      Zuzia przestała to zaczął Maciej, a teraz Maciej tańczy wywijając pampersowatym
      kuperkiem i sam bije sobie brawo, Alicja za to sama zaczyna czytac teksty......
      i tu smieje się patrząc na Maciejkę, jestem dumna z Ali i tulę mojego przylepa
      Zuzię- sama radośc.... Tyle pozytywnych emocji naraz, energii smile) a teraz
      wypoczywam przy kompie bo moja trójka jest zajeta zabawą w swoim pokoju. Moj
      Olo na to pytanie odpowiedział zupełnie tak jak każdy Rodzic( nie wazne
      ilodzietny)- dzieci daja mi dumę (ot facetwink )
      Dzieci podarowaly mi również dystans do wielu spraw- infekcje- pewnie zawsze
      się denerwuję ale juz potrafię rozpoznać :czy lecimy od razu, czy mozna
      poczekac aż będzie nasz p. doktor hmmm jak ALa była malutka to byłam u ortopedy
      bo wydawało mi się że małe paluszki u dłoni są lekko skrzywione hihihihi,
      porzadek w domu- jezu jak cudownie jest posprzatać i zobaczyc efekt tego
      sprzatania- przy jednym miałabym pewnie non stop sprzatniete- może oprócz
      pokoju dziecięcegowink, nigdzie nie musze biec i tak zwykle sie spóźniam, ale
      odrobinę wink doceniam czas wolny dla siebie i tylko dla siebie, doceniam babcię -
      już nie "tesciową" wink- aczkowiek spięcia sa nadal. To dzięki dzieciom stajemy
      się bardziej rodzinni i tradycyjni- ze wzgledu na dzieci kupilismy 2-metrową
      choinke, pieczemy pierniczki, szykujemy co roku szopkę, malujemy jajka,
      chodzimy ze święconką, tortujemy kazde urodziny
      Rany mogałbym pisac i pisac...
      Co mi dokucza w mojej wielodzietności- sterty nie wyprasowanych ciuchówwink,
      rozdwajanie się na wszelkich imprezach przedszkolnychwink no może i to, że czasem
      czuje się ubezwłasnowolniona ale tylko czasem smile
      • wiga1968 Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 02.10.04, 21:19
        Rzeczywiście, mogę potwierdzić, że z jednym dzieckiem wogóle nie miałam wolnego
        czasu. Gdy wzrastała liczba naszych dzieci, wzrastała też ilość
        mojego "wolnego" czasu. Starsze dzieci bawią się z młodszymi, a ja wkraczam
        dopiero wtedy, gdy jest zbyt cicho, albo kłótnia przeradza się w rękoczyny.
        Chyba jestem na tym forum jedyną, która ma więcej niż 5 dzieci, ale co robić z
        wolnym czasem? Przeczytałam wszystkie książki z domowego księgozbioru, aktualne
        czasopisma, więc teraz czytam listy i czasem odpowiadam.
    • marta_i_koty Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 07.10.04, 00:33
      Nie bardzo rozumiem, co to znaczy "rodzina z jednym dzieckiem"? Czy to jakaś
      mniej pełna, mniej wartościowa rodzina? Jest mi bardzo z tym dobrze, czy mam
      mieć dużo dzieci, żeby jedne zabawiały drugie? Jakaś pokrętna logika...
      • jol5.po Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 07.10.04, 11:07
        byłam autorka atku, więc wyjaśniam -
        powyżej, tak około połowy, trzeba by było sobie wrócić i przeglądnąć, ten problem był wałkowany, kopijuję kluczowy post dla tematu

        > Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem
        jol5.po 01.09.2004 19:48 + odpowiedz cytując + odpowiedz
        ewentualnie jak byłby tytuł - "byliśmy w gościach" lepiej by było, czuły byscie sie usatysfakcjonowane?
        Może tak by było lepiej, choc przeciwstawienie też było mi potrzebne do zaakcentowania własnie różnic, ale
        bez wartosciowania. Różnic wynikajacych dla mnie - kobiety, która od 10 lat rodzi, zakopana jest w
        pieluchach itd., ma problemy z ogarnięciem wszystkiego właśnie przez iość osób w domu. Dyskusja poszła w
        kierunku tego co dzieje się w rodzinach z jednym dzieckiem, a mi chodziło raczej o to co dzieje się w ze
        mną: tracę czy nie.
        Bynajmniej nie chciałam urazić osób z mniejszą ilością dzieci, bo niby dlaczego. Ani to żaden obowiązek, ani
        przymus mieć więcej dzieci. Co więcej tak samo dużo trudu można wkładać w wychowanie jednego jak i większej
        ilości potomków. Można też nie radzić sobie z jednym, jak i z piątką.
        Przecież życie takie różnorodne. Ale ja opiszę o sobie, dlatego pojawiają się stwierdzenia, że mam 5 dzieci,
        a w gościach byłam akurat u rodziców jedynaka. Jeśli to kogos dotknęło przepraszam.<
    • lideczka_27 Re: Byliśmy u rodziny z 1 dzieckiem 16.10.04, 18:56
      Mnie ten chaos paradoksalnie daje... spokój smile W domu rodzinnym było nas trzy,
      plus rodzice i pies smile. Mieszkanko małe, miałyśmy jeden wspólny pokoik, rodzice
      drugi. Nasz dom był gwarny, pełen śmiechu, otwarty - stale pełen przyjaciół,
      znajomych którejś z nas. Wyszłam za jedynaka. Miałam problemy z teściową, ale
      tu to nieistotne. Pomijając kłopoty z nią, było coś, co nie dawało mi spokoju,
      wpędzało w jakąś rozpacz. To cisza w ich domu była tak porażająca. Teść
      mieszkał w swoim pokoju, teściowa w swoim, ja z mężem w swoim, ale on bywał w
      domu tylko w weekendy. Było mi niewyobrażalnie źle w tej ciszy i atmosferze
      kompletnie pozbawionej rodzinności. Święta to był koszmar. Pierwszą wigilię po
      prostu przewyłam - stół, nasza czwórka i mój wzrok utkwiony w karpia; właśnie
      byłam taką śniętą rybą... Rozwiedliśmy się z powodu jego nieodcięcia pępowiny -
      tak to ujmę nie wdając się w szczegóły. Po prostu nie wyobrażał sobie życia bez
      mamy, pod jej dyktando. A ja z kolei, nauczona w domu niezależności, nie dałam
      rady być na czyjeś rozkazy i ponoć w imię dobra własnego. Wyszłam za
      rozwodnika, ma córkę z byłą żoną. Po jej śmierci mała zamieszkała z nami, nasz
      wspólny syn miał wówczas pół roku. Było nam niewiarygodnie ciężko finansowo,
      ale ja czułam się dobrze. Poznawałam uroki i cienie macierzyństwa, docierałam
      się z mężem, miałam przyśpieszony kurs bycia rodzicem dla córki męża, dla
      której wcześniej byłam tylko ciocią. Mój mąż jest energiczny, głośny, typowy
      choleryk. Jego córka nie mówi, tylko krzyczy, wszędzie jej pełno, po 100 razy
      dziennie słyszę "mamo to, mamo tamto", nasz syn jeszcze niewiele mówi, ale
      zachcianki próbuje egzekwować piskiem, że uszy odpadają. Głowa mnie boli, bywam
      zmęczona, ale jestem szczęśliwa. Czuję się jak w domu, moim rodzinnym domu. W
      kwietniu przyjdzie na świat kolejne dziecko. Będzie nam ciężko, bo nie jesteśmy
      majętni, ale staramy się dzieciom zapewniać dobre, szczęśliwe dzieciństwo. Nie
      wiem, czy na trójce poprzestaniemy, chwilowo tak, gdyż nasze mieszkanie ma
      niespełna 39 m kw. (aż strach pomyśleć jak by to podsumował sloggi wink Myślę, że
      spokój i dostatek osiągniemy na emeryturze. Choć może nie - wtedy przyjdzie
      czas na wnuki wink Co ta nasza wielodzietność daje w zamian? Słodką i gorzką
      codzienność z dziećmy, święta pełne wzruszeń i nadzieję, że na starość nie
      będziemy umierać samotnie.


      pozdrawiam i witam szanowne forumki smile (to mój pierwszy post)
      lidka
Pełna wersja