Jesteśmy w szpitalu

18.01.12, 19:49
Od wczoraj. Wszystko zrobiło się w ciągu jednej nocy z przeziębienia. Maciuś ma obustronne zapalenie płuc ze zmianami w miąższu i płynem w opłucnej. Lekarze mówią że to poważna choroba. Dostaje 2 antybiotyki, sterydy i inne drobiazgi. Leczenie potrwa pewnie 2 tyg. To mój pierwszy pobyt z dzieckiem w szpitalu-po pierwszym szoku zaczynam dostosowywać się do sytuacji, choć nie jest to łatwe. Nerwy o małego, brak poczucia intymności, zależność od innych-szpital to nic fajnego. Do tego tęsknię za dziecmi, mężem. Jestem większość dnia sama z mackiem bo kto może zaangażowany jest w opiekę nad starszymi. Trzeba jakoś przetrwać. Tylko wyjazdu żal-ferie spędzimy w szpitalu. Dopiero tu doceniam, jaka mam wspaniała rodzinę. Trzymajcie kciuki żeby antybiotyki były trafione
    • mama.rozy Re: Jesteśmy w szpitalu 18.01.12, 20:20
      no niefajnie
      a możesz zostac z nim na noc?
    • stefania1939 Re: Jesteśmy w szpitalu 18.01.12, 20:35
      Wiele złego mówi się o antybiotykach, ale zobaczysz dzień, dwa i będzie wielka poprawa. Byłam w szpitalu z moimi dziećmi chyba ze trzy razy, zawsze to horror. Trzymam kciuki.
      • pola468 Re: Jesteśmy w szpitalu 18.01.12, 20:48
        Znamy ten ból, nasz 3ci kawaler leżał dwa tygodnie na rotawirusa.
        Dobrze, że rodzina pomaga. Pozamawiaj książki do czytania, może piszesz pamiętnik, etc?
        Przelej sytuację na papier, to oczyszcza. Wiem z doświadczenia smile.
        No i zawsze (ewentualnie) jest jeszcze czas na modlitwę.
        Dużo sił życzę smile.
        • andaba Re: Jesteśmy w szpitalu 18.01.12, 22:30
          Zdrowia dla Maciusia...
    • bibba Re: Jesteśmy w szpitalu 18.01.12, 22:37
      trzymam kciuki, i zycze szybkiego powrotu do zdrowia - a tobie - duuuzo sily!
    • urge Re: Jesteśmy w szpitalu 18.01.12, 22:41
      Trzymajcie się!
      Współczuję bardzo, też kiedyś byłam 2 tygodnie z dzieciem -ale pierwszym więc przynajmniej o nikogo innego nie musiałam się martwić.
      • agusia324 Re: Jesteśmy w szpitalu 19.01.12, 12:10
        Współczuję bardzo i życzę dużo zdrówka i siły!
    • maman3 Re: Jesteśmy w szpitalu 19.01.12, 20:44
      Magda,ściskam Was mocno, trzymam kciuki i modle się- niech będzie jak najszybciej dobrze! Zdrowia, trzymajcie się dzielnie i niech Macius walczy z chorbskiem z całych sił! Buziaki!
      • agusia2137 Re: Jesteśmy w szpitalu 20.01.12, 10:57
        Życze Maciusiowi szybkiego powrotu do zdrowia a tobie wytrzymałosci bo szpital to paskudna sprawa.
    • zebra12 Re: Jesteśmy w szpitalu 20.01.12, 13:19
      Mnie zdarzyło się być wiele razy z dziećmi w szpitalu i żadnego horroru w tym nie widziałam. Owszem spanie na podłodze przyjemne nie było, ale poza tym nie narzekałam. Dziecko miała fachową opiekę, ja byłam spokojniejsza, poznałam fajnych ludzi.
      Nie ma na co narzekać.
      • magdak_1977 Re: Jesteśmy w szpitalu 20.01.12, 16:03
        No, ja też się czuję prawie jak na wakacjach. W zasadzie to się nawet cieszę, że nie wyjechaliśmy na ferie - tylu ciekawych ludzi poznam w szpitalnej sali....

        Na szczęście już się Maćkowi poprawia, co oznacza, że antybiotyk działa. Pozostaje teraz tylko nadzieja, że nie złapiemy nic nowego, bo na oddziale szaleje rota- i anderovirus, a w sali z nami leży chłopiec, którego rodzice są kompletnie chorzy i całą dobę z nimi spędzamy...

        Dzięki Dziewczyny za miłe słowa
        • urge Re: Jesteśmy w szpitalu 20.01.12, 17:52
          > No, ja też się czuję prawie jak na wakacjach. W zasadzie to się nawet cieszę, ż
          > e nie wyjechaliśmy na ferie - tylu ciekawych ludzi poznam w szpitalnej sali....

          I jaka oszczędność do tego!

          A tak poważnie -pobyt z chorym dzieckiem wśród innych chorych to nic fajnego -jak by na to nie spojrzeć.
          Za to pobyt z ostatnim dzieckiem w szpitalu po porodzie faktycznie wydawał mi się wakacjami!
    • dzieciata.renata Re: Jesteśmy w szpitalu 20.01.12, 16:36
      Dużo zdrowia dla malucha i całej rodziny. Pozdrawiam
    • magdak_1977 Jelitówka:( 20.01.12, 19:50
      Żeby nie bylo za pięknie.. Maciek zrobił trzy wodniste kupy pod rząd, myślałam, że po antybiotykach, zgłosiłam lekarzowi, a on na to: złapał nieżyt, włączymy kroplówkę i czekamy, wirus krąży po oddziale- nikt się nie uchowa. Będzie trwać co najmniej tydzień
      • urge Re: Jelitówka:( 20.01.12, 20:25
        Z tym że w szpitalu antybiotyk podają raczej dożylnie? A taki nie daje efektów ubocznych w postaci biegunek, tak mi przynajmniej mówili jak kiedyś byłam z Jurkiem.
        Tak czy siak bardzo Wam współczuję. Trzymajcie się.
        • magdak_1977 Re: Jelitówka:( 20.01.12, 20:34
          Dają dożylnie, ale jak bakterie w przew pokarmowym wytłucze, to się i biegunka może zrobić. Daja dicoflor, ale maciek na wszystkie infekcje reaguje od razu zołądkiem, więc na antybiotyk pewnie też. Mimo że dożylny. Tak czy siak - kanał
          • urge Re: Jelitówka:( 20.01.12, 21:23
            > Tak czy siak - kanał

            Fakt!
            • mali-nki Re: Jelitówka:( 20.01.12, 23:02
              zycze zdrowia i jak najszybszego powrotu do domu!
          • bibba Re: Jelitówka:( 20.01.12, 23:07
            niezmiennie - zdrowka!
            • mama.rozy Re: Jelitówka:( 21.01.12, 09:47
              dla pocieszenia-siedzicie za jednym razem.pomyśl,co by było,jakbyś już szczęśliwa wróciła do domu,a on w nocy dostał by masywnej biegunkiwink
              pociecha marna,ale cóż-jakaś.
              trzymaj się dzielnie i pisz pamiętnik-jeszcze na nim zarobiszwink
    • magdak_1977 Kto może. . . 21.01.12, 12:44
      Niech się modli albo trzyma kciuki. Maćkowi nie można wbić welflonu-ma kruche naczynia albo diabeł wie co. Dziś kłuli go już 20 razy, pękły mu 4 żyły i 2 tetnice. Nie ma jak mu podać leku. Nie wiem co dalej. Jestem wykończona-trzymam go płaczegego i wyginającego się z bólu w zabiegówym przez pół godz i tak dziś już 3 razy.
      • urge Re: Kto może. . . 21.01.12, 15:18
        Biedny maluszek sad
        Będę się modlić za niego, obiecuję. I za Ciebie też.
        • magdak_1977 Re: Kto może. . . 21.01.12, 15:33
          Nie udało się. Były trzy próby po kilkanaście wkłuć w każdej. Już nie miejsca na rękach i nóżkach. Czekamy na wieczorna zmianę-może im się uda. Jak nie to będą zastrzyki-to ostateczosc bo podobno mniej bezpieczne no i znów kilkanaście kluc dziennie
          • urge Re: Kto może. . . 21.01.12, 16:26
            My mieliśmy podobny problem. Z tym że Jurek miał wtedy 3 miesiące i niezarośnięte ciemiączko -po tygodniu jak nie mogli wbić wenflonu a stary przestał działać założyli mu wenflon na czubku głowy -najpierw mnie to przeraziło a potem okazało sie bardzo praktyczne: nie zaczepialiśmy o niego przy przebieraniu, sam go sobie nie ruszał bo rączki jeszcze miał za krótkie... może spytaj o taką opcję?
            Swoją drogą to pamiętam że na Niekłańskiej nawet krew do badania pobierali niemowlakom z ciemiączka właśnie -podobno łatwiej i bezpieczniej.
            • mama.rozy Re: Kto może. . . 21.01.12, 17:47
              współczucia-ja co prawda znam to z drugiej strony i nie zazdroszczę...
              jak pisze urge-głowa jest trochę makabryczna,ale skuteczna.może poproś o jakiś łagodny środek wyciszający dla małego i wtedy pójdzie?a potem tylko plinowac,żeby sobie nie wyciągnął.
              powodzenia.
              • magdak_1977 Re: Kto może. . . 21.01.12, 18:57
                Głowa odpada - za duży. Zaraz idziemy na kolejną próbę. Siostry - złote babki - serio, też im nie zazdroszczę...
                • maman3 Re: Kto może. . . 21.01.12, 21:27
                  Magda, przechodziliśmy przez to m-c temu. Modlę się i ściskam Was serdecznie.
                  • magdak_1977 Udało się 21.01.12, 21:58
                    Nowa zmiana pielęgniarek-mistrzostwo świata-za pierwszym kluciem weszły w żyłe. Mamy strzec welflonu jak oka w głowiesmile cieszę się z niego bardziej niż z miliona dolarów. Taki pobyt w szpitalu weryfikuje poglądy dotyczące życia i to jego jedyny plus. Co dziś przeszłam to moje. Teraz noc zaległych kroplówek przed nami. Dzięki za wsparcie
                    • mama.rozy Re: Udało się 22.01.12, 09:42
                      i fajnie.zobaczysz,pójdzie z górki teraz.obwiązały bandażem-opaską dzianą?wtedy mniej haczy.
                      powodzenia,dacie radę.
                      • magdak_1977 Re: Udało się 22.01.12, 12:59
                        Jest z boku dłoni - nie ma jak obwiązać, więc oblepiły tylko plastrem solidnie. Dziś rano znów były kłopoty - wydawało się, że przecieka, ale jakoś się udało. Poprosiłam, żeby kroplówki dawać mu w ciągu dnia, bo w nocy ja po prostu przy nim usypiam i chwilami nie pilnuję, a on w moment za te druty łapie i ciagnie, nawet przez sen. Taka kroplówka trwa 6 godz plus godz na podanie antybiotyku - jak zaczną o 21, to kończymy po 3 w nocy... I tak w kółko. Dzięki Dziewczyny
                        • blizniaki14 Re: Udało się 22.01.12, 13:11
                          Trzymam kciuki za zdrówko syna i dużo sił i wytrwałości ci życzę!!! Dzielna jesteś, musisz być!!! Aż mi głupio,że ja dziś złościłam się na swoje dzieci, w a sumie tylko przeziębione są, ale jakoś nie miałam dziś sił na nic sad aż mi wstyd....
                          Z córcią byłam raz w szpitalu na dwie doby, wiem co to znaczy, strachu też się wtedy kupę najadłam, podejrzewali wylew do mózgu, krwiaka i bóg wie co jeszcze, ale było tylko lekkie wstrząśnienie i mała na drugi dzień już biegała.
                          będzie dobrze!!! pozdrawiam ciepło
                        • maman3 Re: Udało się 22.01.12, 16:13
                          Zdrowia, zdrowia smile , a malutki lepiej mam nadzieję?
                          • magdak_1977 Re: Udało się 22.01.12, 20:33
                            Zapalenie płuc już zaleczone - w osłuchu nie ma już zmian, Maciek ma dobry humor i apetyt, nie widać po nim śladu choroby. Jutro mamy usg, żeby sprawdzić, czy płyn z opłucnej się ewakuował. Jeżeli będzie dobrze, mamy szanse wyjść na weekend, jeżeli nie, to posiedzimy dwa tygodnie czyli do przyszłego wtorku. Tylko te kroplówki... Siedzę z nim pół nocy, nie śpię, on się wyrywa, ja go na siłe trzymam - jak tortury jakieś. Jeszcze te kłucia - to już zupełny kanał Dzieki za dobre słowa
                            • elgosia Re: Udało się 23.01.12, 11:25
                              Dzielni jesteście! Ty i Maciuś. Oby do weekendu wszystko się zaleczyło i kroplówek już nie było trzeba! A Ty karmisz piersią? Bo jak nie, to ponoć red bull nieźle stawia na nogi. Mi pomaga coca cola, no i kawa. A dla karmiących może być kakao. Trzymajcie się! Zdrówka!
                              • magdak_1977 Re: Udało się 23.01.12, 12:01
                                Karmię, karmię - przy chorobie to mój wyłącznie piersiowy się zrobił. Kawę lubię, ale nie wolno w pokoju robić, a staram się po oddziale nie chodzić, bo rota szaleje. Jak nas oszczędzi, to mamy już bliżej niż dalejsmile
                            • bibba Re: Udało się 23.01.12, 11:43
                              biedny ten twoj Macius sad
                              • mama.rozy Re: Udało się 23.01.12, 14:22
                                powodzeniasmile
                                • blizniaki14 Re: Udało się 23.01.12, 14:59
                                  Dobrze,że już jest lepiej smile
    • magdak_1977 A u nas... 24.01.12, 20:02
      Maciek zdrowy, jutro mamy wychodzić i przez miesiąc unikać chorób. Pięknie, ale... w domu od dziś wymiotujący pięciolatek. Nie wiem, czy złapał gdzieś czy mąż mu ze szpital zwiózł - tu mamy cały przekrój takich wirusów. Moja mama przeziębiona w domu swoim, więc tak naprawdę nie mam gdzie wracać. Coś kombinujemy, ale mężowi też cieżko będzie. Na razie w domu chory jeden, ale jak się rozprzestrzeni... Az strach myśleć...

      Jestem załamana - po 9 dniach w szpitalu tak się cieszyłam na powrót do domu, a tu... Nie wiadomo, kiedy będę mogła wrócić, jak oni sobie sami poradzą, kto się będzie dziećmi zajmował, jak będzie trzeba w przyszłym tyg - mąż już tyle w domu... A ja muszę maćka izolować za wszelką cenę...
      • andaba Re: A u nas... 24.01.12, 20:23
        Dobrze, że wyzdrowiał...
        Myslę, że starszy synek złapał to samo, co miał młodszy w szpitalu, może nie zachoruje drugi raz...
        • magdak_1977 Re: A u nas... 24.01.12, 20:37
          Ale mały nie wymiotował, tylko miał rozwolnienie. Starszy wymiotuje a nie ma biegunki. Diabeł wie... Nie wróce na razie z małym do domu, bo się boję powtórki z rozrywki i szpitala. Mam nadzieję, że się w domu za bardzo nie rozniesie
          • mama.rozy Re: A u nas... 25.01.12, 09:37
            temu w domu dużo płynów,żeby się nie odwodnił i niech go tata poobserwuje.to moze byc ten sam wirus,tylko poszedł innym kanałemwink
            tak myślała,co Ci doradzic-też bym chyba poczekała.tu już tylko chwilka,dacie radę.
            • magdak_1977 Re: A u nas... 25.01.12, 11:52
              Dzięki - w domu dziś nikt nie wymiotowałsmile Jadę do rodziny, jak będzie ok to w pt wrócimy wreszcie do siebie. Był obchód i Maciek zdrowy, co w sumie najważniejsze. Aż żal wychodzić, taki mamy świetny wenflon w stopiewink
              • maman3 Re: A u nas... 25.01.12, 12:52
                Wariatka smile , cieszę się z Wami smile
                • mama.rozy Re: A u nas... 25.01.12, 14:13
                  bedzie dobra żyła na następny razwink
                  uciekajcie stamtąd i zdrówka zyczęsmile
                  • agnie-sia80 Re: A u nas... 25.01.12, 19:53
                    od wczoraj Konrad (2,5 roku) ma obustronne zapalenie płuc. Jestesmy w domu, zastrzyki 2xdziennie. i alergia do tego. oby nie na antybiotyk.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja