Mężowie i ojcowie

12.06.04, 13:54
Cześć
Jestem ciekawa jacy są Wasi mężowie i jakimi są ojcami?
Na ile stanowczy, na ile pobłażliwi itp. Jak dużo czasu poświęcają dzieciom,
czy organizują wolny czas, czy to raczej Wasza domena kobietki?
Ja o swoim napiszę później, bo mi się dzidziuś budzi.
Pozdrawiam.
    • jol5.po Re: Mężowie i ojcowie 13.06.04, 01:11
      Fajnie, że się odezwałaś Jotko, tak dawno nie pisałaś wink
      Coś mi się wydaje, że dużo odpowiedzi nie będzie, bo pisanie o naszych mężczyznach to chyba bardziej intymne niż nasze problemy wink)
      Spróbuję pierwsza napisać o nim, tak żeby go za bardzo nie zdradzić:
      jest 30 cm wyższy od mnie, kocha swoją pracę, w domu ma swoją jaskinię i jak za dużo decybeli w otoczeniu, zasuwa do niej wejście ciężkim kamieniem.
      Do dzieci bardziej stanowczy, ale bywają chwile, że odwrotnie. Ostatnio obskakuje sprawy szkół, przedszkoli i innych instytucji, więc reprezentuje nas na zewnątrz. Ja przejmuję więc pozostawione przez niego tyły - to jest lekcje, rozmowy o nowym narzeczonym w przedszkolu itd.. No i prowadzi 3 dzieci do 3 różnych instytucji przedzierając się przez poł miasta środkami komunikacji miejskiej - dzielny jest, prawda??
      A wogóle to jest fajny (taka jest moja wersja do następnej kłótni wink
    • praktycznyprzewodnik Re: Mężowie i ojcowie 13.06.04, 18:19
      Teraz to ja pracuję, a mąz zajmuje sie domem. Inaczej niż ja. Nie zawsze mi się
      ten jego styl podoba.

      Gdy dzieci były małe, czesto mi się wydawało, ze jest zbyt ostry w stosunku do
      synów. Serce mi się kroiło czasami, bo wydawało mi się, ze tak nie można, ze
      dziecko się zrazi.
      Teraz widzę, ze to ja byłam przewrażliwiona. Gdy dzieci weszły w okres
      dojrzewania okazało się, ze nie tylko odechciało mi sie pouczac męża jak ma
      dzieci wychowywać, ale zmuszona byłam odwoływać sie do jego autorytetu i siły
      przekonywania. Jego bardziej słuchają, bardziej się z nim licżą, nawet boją.

      Zdarza się, ze wieczorem wielokrotnie proszę o skończenie juz z wariactwami i
      pójscie spać i nic. Głos podnoszę, narzekam, odgrażam się, a oni ciągle grają
      na zwłokę.
      Wystarczy, ze klucz w zamku zazgrzyta i całe towarzystwo galopuje do łózek,
      mało nóg nie połamią !

      I jeszcze do tego, stwierdziłam ostatnio, ze maja z ojcem o wiele lepszy
      kontakt niz ze mną !
      • verdana Re: Mężowie i ojcowie 13.06.04, 21:52
        A u mnie ja jestem ta wredna, a mąż łagodny. To ja wrzeszczę i nakazuję, a mąż
        niemal nigdy. Mąż występuje w obronie dzieci, kiedy ja przesadzę, agdy boją się
        mnie powiedzieć - idą do niego. Ma świetny kontakt z małymi dziećmi - ze
        starszymi różnie, choć się nie kłócą, ale "rozeszły" im sie zainteresowania.
    • jotka34 Re: Mężowie i ojcowie 13.06.04, 23:32
      No to ja o swoim napiszę. Jest raczej stanowczy, choć dużo się zmienił i dla
      dwójki młodszej jest o wiele bardziej cierpliwy i łagodny niż dla dwójki
      starszej. Bardzo lubi mocno przytulać i ściskać dzieci nasze i nie tylko nasze,
      w czym zadziwia wszystkich dookoła. Myślę, że sporo czasu poświęca dzieciom.
      Dużo z nimi rozmawia: o swoim dzieciństwie, o Bogu, o fizyce, komputerach. Dużo
      też strofuje ich i to on najczęściej wymierza kary. Czasem gra w szachy, czasem
      jedzie na wycieczkę rowerową, czasem coś majsterkują. Wolny czas rodzinny taki
      dla wszystkich nas to raczej ja obmyślam i organizuję, bo on nie ma na to czasu
      i głowy.
      Mnie bardzo wspiera i pociesza. Coraz bardziej mnie rozumie.
    • judytak Re: Mężowie i ojcowie 14.06.04, 13:23
      mój bardzo lubi dzieci,
      umie się bawić ze wszystkimi, jakie się napatoczą (w odróżnieniu ode mnie),
      nie nudzi się, przebywając z niemowlakiem (w odróżnieniu ode mnie - ale może to
      dlatego, że nigdy nie robił tego "na cały etat")
      lubi się ganiać, grać w piłkę, pójść na sanki itp. - w odróżnieniu ode mnie (za
      to myli mu się Królewna Śnieżka z Czerwonym Kapturkiem, i nawet po obejrzeniu
      filmu uważa, że dementorzy są z natury dobrzy)
      jest mało konsekwentny, i słabo rozróżnia, co można wymagać od sześciolatka, a
      co od dwulatka; ma wyrażna słabość do dziewczynek

      i jest spokojny, kiedy ja się złoszczę, i złoszczy się, kiedy ja jestem
      spokojna ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • akve Re: Mężowie i ojcowie 16.06.04, 00:22
      Umnie podobnie jak u verdany: to ja jestem ta twardsza, mąż- łagodniejszy i
      więcej odpuszcza.Ale to on ma większy autorytet i jego słuchają!Wiadomo glowa
      rodziny wink.Ma cudowny kontakt z dziecmi i duuuzo cierpliwości, potrafi sie
      bawić z nimi godzinami i tak zabawe zorganizowac ,że cała trójka starszych jest
      zachwycona.
      Teraz mąż matrwi się czy bedzie umiał bawić sie z Zosia ,hehe.To dopiero
      wyzwanie!
    • agax3 Re: Mężowie i ojcowie 17.06.04, 14:00
      U mnie bardziej stanowczy niż ja i rzadziej idzie na ustępstwa. Z drugiej
      strony potrafi i lubi bawić się z dziećmi - galopady, piłka, kotłowania na
      podłodze i wszelkie przytulanki to jego żywioł. Mężem jest wspaniałym i mam w
      nim wsparcie, choć ma trudne chwile ale są one raczej związane z jego stanem
      zdrowia.
    • mama_kasia Re: Mężowie i ojcowie 17.06.04, 14:29
      Mój jest bardzo dobrym mężem i ojcem, chociaż często
      powtarza, że on się do wychowywania dzieci nie nadaje wink
      Lubi też mówić, że mi to jest łatwiej, bo mam odpowiednie
      hormony.
      Jest stanowczy w stosunku do dzieci, chociaż ogólnie ciężko
      mu przychodzi podejmowanie decyzji (zajmuje mu to dużo czasu).
      Dużo czasu spędza z dziećmi (wraca z pracy tuż po 16-ej, co w
      dzisiejszych czasach jest mało spotykane). Jest autentyczną
      głową rodziny.
    • fumag Re: Mężowie i ojcowie 19.06.04, 10:06
      Mój mąż jest wspaniałym ojcem-potrafi zachować proporcje między karceniem a
      zabawą.Jest dla dzieci autorytetem.Dużo się z nimi bawi,on jest od sportu w
      naszym domu,od wycieczek,wspólnego oglądania meczów,podziwiania
      samochodów,motorów...
      Ale też przekazuje dzieciom świat wartości,wiarę.
      Jest czasami nadopiekuńczy i ma trudności z rozszyfrowaniem psychiki kobiecej-
      mojej i córki.
      Naprawdę miło mnie zaskoczył,że z takiego wesołego chłopaka stał się dojrzałym
      ojcem(też wesołym).
    • le_lutki Re: Mężowie i ojcowie 24.06.04, 15:24
      Witam!
      Ja sie bardzo obawialam,z e moj maz, wychowany przez mame "malo wylewna" i
      zupelnie "na zewnatrz" nie czula (zadnych buziakow, usciskow, objec) bedzie
      taki sam wobec naszego dziecka (i innych w przyszlosci). Nie mialam tez okazji
      zobaczyc go w akcji z cudzymi dziecmi wczesniej. Ale ku mojej niezmiernej
      radosci nie tylko jest niesamowicie czuly w stosunku do malutkiego (o wiele
      nawet bardziej niz dla mnie!!!), ale po przyjsciu z pracy rzuca wszystko w
      progu i gna do dziecka, turla sie z nim po podlodze, sciska, caluje, chichocze
      itd. Od pierwszego dnia po "wprowadzeniu sie" malego do domu dawal mu kapiel i
      jest to absolutnie jego domena. Ja moge co najwyzej podac recznik ale tak w
      ogole to nie jestem potrzebna przy tej meskiej ceremonii. Kazdy nowy wyczyn
      malego (zabek, raczkowanie, pierwsza sylaba) to powod do szalonej radosci.
      Rownoczesnie jednak jest wobec malego (jak i ja) stanowczy tzn nie sadze, zeby
      pozniej dal sobie wejsc na glowe swojemu kochanemu dziecku. Nie wiem jakby
      bylo, gdyby maly byl dziewczynka, ale maz nie mial specjalnych preferencji w
      dziedzinie plci (nie sprawdzalismy na USG).
      Jesli o mnie chodzi to pomaga mi bardzo. Zarowno w kuchni jak i w porzadkach
      (jest mistrzem zmywania naczyn i czyszczenia wanny na polysk, ktorego ja nigdy
      nie osiagnelam!), robi zakupy na zmiane ze mna (jak go dopuszcze smile bierze
      wolne w dni, kiedy niania nie moze wziac malego i zostaje z nim w domu. Jest
      ciezko nieszczesliwy kiedy musi wyjechac sluzbowo na kilka dni pod rzad (jak np
      teraz) i wydzwania regularnie dopytac sie o nas a zwlaszcza o malego: co robi,
      jak wyglada, w jakim jest humorze i czy za nim teskni smile
      Pozdrawiam!
    • bei Mój Anioł:):) 27.06.04, 22:10
      Och...może wpierw o Nas...Aniol...i ja..po przejściach...mam dwóch synów- 21 i
      14,5 roku..on ze swojego związku kochanego 9ciolatka...mój starszy jest
      samodzielny- mieszka osobno....spodziewamy sie wspólnego maluszka w
      grudniu.....Anioł jest Tatą - cudownym...dla swojego...mojego synka...i ...i
      jest tatą od poczęciasmilesmile..opiekuje sie nami...uczestniczy we wszystkich
      badaniach...robi mi 2 razy dziennie zastrzyki....przemawia do
      brzuszka.....staralismy sie o dziecko cały rok....chcielibyśmy mieć w następnym
      roku jeszcze jednosmilesmile Dom jest duży....i posesja teżsmile.....uwielbiam dbać o
      rodzinę....nasza świąteczna codziennosć jest cudownasmile Pozdrawiamsmile
      • olioliwa Re: Mój Anioł:):) 28.06.04, 00:06
        a mój kociak (oj! tygrys) ze mną na kocią łapę nie mąż ale głowa naszej rodzinki
        tatusiem jest dla najmłodszego , dla trójki starszaków - moich pociech jest
        Jackiem, tak poprostu i nie gra tatusia, bo nie ma takiej potrzeby, dzieciaki
        mają stały kontakt ze swoim rodzicielem dobry i cenię to bardzo
        ale odbiegłam, mój miłostek to bardzo poukładany facet , zodiakalna rybka ,
        więc pływa w różnych kierunkach
        artystyczna dusza, rowerowy maniak
        nauczył mnie lubić miasto, dzieciaki szacunku do mamy
        rozpieszcza swojego jedynaka, ale sprawiedliwy to jest dla całej czwórki
        lubi meksykańskie żarcie i wszelkie wegetariańskie potrawki jakie upichce z
        myślą o nim (zupę z soczewicy szczególnie)
        zacytuję bei "nasza świąteczna codzienność" to kolejna nowość w moim życiu
        mam to dzięki mojemu meżczyźnie
        ma swoją grotę z muzyką świata i bongosami
        nie rozstaje się z paczka papierosów, czasem tylko ginie kolejna zapalniczka
        lubi owoce, zwłaszcza wiśnie, ale nad soki przedkłada wodę
        od kiedy jesteśmy we wspólnym domu pijemy wyłącznie mineralkę, do czajnika nie
        można nalać kranówy, bez dyskusji
        codziennie pakuje pralkę innymi ciuchami, to on wie którego dnia jaki kolor na
        tapecie
        później ok. północy taszczy na strych i idealnie równiutko wywiesza każdy
        patałaszek na sznurkach
        lubi miec wyprasowane spodnie i koszule, na całe sczęście , że odpuszcza
        koszulki
        całe szczęście mamy nianię która w wolnych chwilach się tym zajmuje
        ja wyszłam z bałaganiarskiego gniazdka i na początku to był to dla mnie kosmos,
        ale czas dzała na nasza korzysć, w tej materii to ja się dopasowuje
        on w kwestii życia w stadzie
        sam był wychowywany jak jedynak, siostra 16 lat starsza była drugą matką więc
        nie brakowało mu niczego
Pełna wersja