Do Urge :) i nie tylko

08.03.12, 10:58
WitamCię,
W wątku dlaczego lubię być mamą napisałaś "Za to kompletnie jestem pozbawina poczucia straty z powodu "nierobienia kariery zawodowej". Przeciwnie -krótki czas kiedy pracowałam był najgorszym okresem w moim życiu i im dalej w las tym bardziej dochodzę do wniosku, że jeśli mnie życie nie zmusi to już do pracy zawodowej nie wrócę -no chyba, że jakiś ciekawy własny biznesik, albo jak dzieci będą naprawdę samodzielne to jakaś spokojna robótka, żeby z nudów w pustym domu nie umrzeć"

Mogłabyś to doprecyzować ? Co było niefajnego w pracy zawodowej? Czy to rodzaj pracy? może inna była by ok? itp...
Pytam dlatego ponieważ jakis czas temu zabrałam się do szukania pracy (długo trwało to zabieranie się ) poszłam głównie dlatego bo miałam wrażenie że w pracy jest po prostu fajnie, miło, jest odskocznia od domu, dzieci itp. Załapałam się na doszkalanie i tu mały szok... trwa to w godzinach 9-15 - więc idealnie wink z przerwą na kawkę. Po tygodniu jak w poniedziałek otworzyłam oczy i pomyślałam że mam iść już miło nie było teraz jestem już 2 miesiące jeszcze 1 mies. przede mną i co ? wcale nie jest tak jak bym chciała, nie jestem z tego zadowolona i wcale sie nie ciesze że mam zacząć pracę.
A może to minie ? może trzeba się zmusić i iść zamiast brnąć w to co znane ( mam ochotę na niemowlę znowu
    • emma_emi Re: Do Urge :) i nie tylko 08.03.12, 11:29
      Mamo- misia, nie zniechęcaj się tak szybko, daj sobie trochę czasu, żeby sprawdzić, czy praca będzie dla Ciebie satysfakcjonująca. Ja postanowiłam rozpocząć pracę, jak moje drugie dziecko poszło do przedszkola. Myślałam o tej firmie już wcześniej, wiedziałam, ze względu na moje specyficzne studia, że kiedykolwiek bym do nich nie napisała, będą chcieli mnie zatrudnić, tylko mnie nigdy nie podobało się bycie mrówczą siłą roboczą w korporacji. Jak Jula poszła do przedszkola, stwierdziłam, że przyda się dodatkowa kasa i tylko dlatego przymknęłam oczy na kierat. Popracowałam 2 lata, teraz kończy mi się macierzyński, nie bardzo chce mi się wracać, ale tylko dlatego, że te trzy pierwsze lata życia dziecka są dla mnie bezcenne i musiałabym pracę kochać całym sercem, żeby była warta pozostawienia szkraba na kilka godzin dziennie pod opieką niani lub placówki. Bo finansowo mi się tez to nie opłaca. Natomiast jak moje najmłodsze dziecko pójdzie do przedszkola, na pewno wrócę do pracy, jeśli nie do tej to, poszukam bardziej satysfakcjonującej. Ja potrzebuję poczucia niezależności, ponadto uważam, że to zwiększa atrakcyjność żony w oczach męża, ale jestem też ciekawa waszego zdania
      • w_iika Re: Do Urge :) i nie tylko 08.03.12, 12:29
        W pracy zawodowej nie znosilam tego, co w szkole - wstawania z budzikiem, swiadomosci, ze wychodze z domu rano po to, by do niego wrocic za min 10 godzin, po to, zeby zjesc, poczytac i pojsc spac. Te godziny poza domem byly fajne, ale swiadomosc, ze to nie jest moj wybor, tylko codzienny obowiazek, meczyl mnie psychicznie. Gdy dziecko budzi mnie po 5 godz snu z przerwami, nie jestem aniolem, ale wiem, ze w ciagu dnia, jesli bede sie czuc tragicznie, zdrzemne sie, albo zmienie plany, by dostosowac je do mojego samopoczucia. To co robie z dniem jest, w duzej mierze, moim wyborem. Dlatego nie lubie pracy zawodowej. Lubie czuc pory roku, patrzenie na to zza szyby i czekanie na weekend, by pooddychac, bardzo mnie przygnebialo. Uwielbiam parki rano, gdy wszyscy sa w szkole i pracy, uwielbiam miejsca, ktore, gdy pracowalam i bylam w szkole, znalam tylko w weekendy i wakacje. Teraz moge isc tam kiedy chce. Uwielbiam zapach kawy w pustej kawiarni. Cale zycie zastanawialam sie, jak wyglada swiat w zwyczajny dzien przed poludniem. Teraz juz wiem.

        Wroce do pracy, bo moje wakacje pt macierzynstwo niedlugo sie skoncza. Wroce, jesli znajde prace. Mam poczucie obowiazku, chce odciazyc meza, chce dac przyklad corkom, uwazam, ze gdy dzieci sa duze i nie jest ich wiele, siedzenie w domu to luksus, a my na to nie mozemy sobie pozwolic.
    • bibba Re: Do Urge :) i nie tylko 08.03.12, 12:22
      to nie jest kwestia racji i nie ma tu zlotego srodka.
      czesc kobiet wraca do pracy, bo musi.
      te ktore wracaja, bo chca - tak wlasnie widza swoje zycie.
      znam wiele kobiet, ktore odzyly po powrocie do pracy, chociaz zazwyczaj sa to mamy dwojga dzieci (wsrod moich znajomych tak sie sklada), a nie mamy wielodzietne.
      znam kilka mam, ktore sa w domu *z wyboru* - i te mamy sa szczesliwe rowniez.
      i znam tez mamy, ktore moga pozostac w domu, ale nie jest to ich wybor a przymus okolicznosci - nie ma pracy w ich fachu, w ich okolicy, opieka nad malymi dziecmi pochlonelaby calosc pensji itp - i te mamy nie sa nieszczesliwe ale tez nie czuja, ze zyja tak, jak by chcialy.
    • dzieciata.renata Re: Do Urge :) i nie tylko 08.03.12, 14:34
      Bardzo krótko na razie pracujesz, musisz sobie dać czas na przystosowanie się do nowego trybu. Mi po powrocie po ponad 3 latach w domu po pierwszej dwójce dzieci zajęło to ok pół roku. Wiem jak to jest w pracy musisz być zawsze w gotowaści, na najwyższych obrotach, a w domu możesz wszystko sobie ułożyć tak jak tobie pasuje, zmienić plan dnia, odpocząć, przełożyć coś na jutro. Mam pracę stojącą, w usługach, wymagającą dokładności, precyzji i wyrozumiałości dla klientów, w dodatku pracowałam w różnych godzinach 8-16, 9-17, 10-18, 11-19, 12-20, również w niektóre soboty, a w okresach szczególnie obfitujących w klientów nawet w niedzielę. Na szczęście mąż pracował w standardowych godzinach 8-16 od pon do pt, więc się uzupełnialiśmy. Od grudnia 2008 jestem w domu, w marcu urodziłam W., po półtora roku N., lubię być w domu, lubię prace domowe, cieszę się że mogę dopilnować starsze dzieci, że jestem w domu jak wracją ze szkoły, czekam z obiadem, mogą się wygadać, pomagam w lekcjach, z maluchami codziennie jestem na placu zabaw czy spacerze, towrzyszą mi we wszystkich zajęciach domowych. Do pracy zamierzam wrócić w lipcu, najpóźniej we wrześniu. Z jednej strony muszę, bo mąż w tej chwilii pracuje 60 godz tygodniowo (od października) a wcześniej 50 i nie może tak ciągnać w nieskończoność, a inaczej nie dalibyśmy rady finansowo, bo wydatki rosną. Z drugiej strony chcę robić też coś innego niż być tylko mamą, sprawdzać się na innym polu, a moja praca daje mi w gruncie rzeczy dużo satysfakcji, mimo że czasami jest ciężko. Chociaż gdybym nie musiała, tzn. gdyby mąż pracując 8 godz dziennie był w stanie utrzymać nas na jakim takim poziomie i jeszcze opłacać mi składki emerytalne, zostałabym w domu pewnie do końca gimnazjum moich młodszaków. W moim otoczeniu mamy w rodzinach wielodzietnych (znam tylko z trójką i czwórką dzieci) wracają do pracy po wychowawczych, jak dzieci idą do przedszkola, a czasami i zaraz po macierzyńskim, dzieci zostają z babciami, nianiami albo w żłobku, ale ja nie znam ludzi którzy zarabiają pojedynczo tyle, żeby utrzymać rodzinę z jednej pensji. W rodzinach z jednym, dwójką dzieci zdecydowana większość mam wraca zaraz po macierzyńskim. Niestety teraz wiele ludzi ma wysokie kredyty na mieszkania i nie może sobie pozwolić na ucięcie z budżetu jednej pensji. Takie życie.
    • urge Re: Do Urge :) i nie tylko 09.03.12, 12:08
      > Mogłabyś to doprecyzować ? Co było niefajnego w pracy zawodowej? Czy to rodzaj
      > pracy? może inna była by ok? itp...

      U mnie akurat wszystko było niefajne -atmosfera, presja, ludzie (z małymi wyjątkami). Jestem pewna, że w każdej innej pracy byłoby lepiej -ta mi się śniła jeszcze latami (dosłownie) jako najgorszy koszmar!

      A co do samego tematu -moim zdaniem nie ma jednej dobrej recepty dla wszystkich -jednym kobietom praca zawodowa jest potrzebna żeby normalnie funkconować, inne pracują bo muszą, a jeszcze inne nie muszą ale chcą, lub nie muszą i nie chcą.
      U mnie akurat fakt, że nie pracuję jest dobrze przemyślany i wiele razy przedyskutowany z mężem i jest wynikiem naszej wspólnej decyzji. A w tamtym wątku chciałam tylko zaznaczyć, że dobrze mi z tym -czyli, że nie każdy musi tęsknić za pracą, gdyby było inaczej na pewno już bym do niej wróciła. A tak mam czas dla siebie, rozwijam się -ale zgodnie z moim pomysłem na rozwój a nie szefa czy firmy (np. uczę się włoskiego bo mi się bardzo podoba a porzuciłam angielski, który jest użyteczny ale paskudny), mam czas żeby uczestniczyć w życiu moich dzieci, pomagać im rozwijać ich pasje (sportowe, przyrodnicze czy nawet matematyczne). I bardzo sobie cenię to, że mogę w ten sposób spędzać życie -jeśli jednak przyjdzie dzień, kiedy poczuję, że chcę iść do pracy, lub że nasza sutuacja finansowa tego wymaga -to nie będę mieć oporów i po prostu pójdę do pracy smile
    • ciezka_cholera Re: Do Urge :) i nie tylko 09.03.12, 14:13
      Należę do nielicznego (sądząc z lektury forum) grona kobiet, które dokładnie tak samo cenią sobie bycie mamą domową jak i pracującą. W tej chwili jestem z dziećmi w domu, spełniam się pod bardzo wieloma względami: sama osobiście wychowuję moje dzieci (co niekoniecznie w moim przypadku jest na plus wink), mam czas na lekturę, robię rozmaite kursy, spaceruję z psem po lesie i namawiam męża na kolejne dziecko wink, odczuwam jednak głód sukcesu i podziwu (no taka już próżna jestem), oraz brak kontaktów towarzyskich, który zaspokajała praca zawodowa. Nie jest to jednak na tyle dotkliwe, by na codzień zaprzątało mi głowę. Jednak rozważając plusy i minusy obu rozwiązań nie sposób przemilczeć kwestii zabezpieczenia finansowego na przyszłość. Zakładając niezerowe prawdopodobieństwo, że małżonek moj przystojny postanowi mnie porzucić za 10lat, nie da się ukryć, że bardziej komfortowo bym się czuła mając źródło dochodu. Ponieważ rentierką nie jestem (ech..), to najpewniejszym sposobem na utrzymanie siebie i młodych byłoby jednak posiadanie praktyki zawodowej i posady (to drugie mniej ważne, pracę zawsze można znaleźć, jak się ma dobrze wyuczony zawód). Całą rodziną korzystamy z mojego "nicnierobienia", mój mąż też z tego korzysta - wbrew powszechnej opinii to jest bardzo wygodne dla faceta, zaś ryzyko ponoszę jedynie ja. I to powoduje u mnie pewien dyskomfort. Na tyle duży, że w miarę regularnie sprawdzam co się dzieje na rynku pracy w mojej okolicy - a nie dzieje się nic. Ponieważ jednak wyżej wspomniane prawdopodobieństwo oceniam jako niskie, nie martwię się tym za bardzo i korzystam z uroków bycia domową mamą.
    • 2007e Re: Do Urge :) i nie tylko 09.03.12, 22:25
      > Czy czasami to zawodowe życie nie jest przereklamowane ? Czy te Panie z TV któr
      > e namawiają to pracy żeby "odżyć " wcale nie mają racji ...

      Mysle, ze fajniej pracy to mozna szukac w stogu siana. Ja własnie od 3 dni pracuje. Takie fatalnej pracy to jeszcze nigdy nie mialam, ale niestety trzeba pewna cene za doswiadczenie zaplacic. Placi sie pieniedzmi albo nerwami. W moim przypadku niestety tym drugim. Tak, ze zachwalanie przez TV jak to cudnie jest w pracy w niewielkim procencie ma odbicie w rzeczywistosci. Tyle, ze przy rynku takim jaki jest, to prace zmienia sie srednio co 1-5 lat, tak ze jeszcze dluga przyszlosc przede mna. A poczatki zawsze ciezkie!!!
    • sophie2202 Re: Do Urge :) i nie tylko 09.03.12, 23:39
      Ja zawsze chciałam bardzo pracowac i pracowałam zwłaszcza jak dzieci były małe wtedy wiekszosc matek cieszyła sie urokami niemowlectwa a ja odpoczywałm w pracy, tymczasem teraz wszystko sie zmieniło dzieci podrosły i teraz spedzałabym z nimi kazda chwile.
      • mali-nki Re: Do Urge :) i nie tylko 10.03.12, 20:42
        ja bym powiedziala to tak ze jak jest mozliwosc pracy gdzie sie czlowiek dobrze czuje, moze z pasja i zaangazowaniem podchodzic codziennie do swoich obowiazkow to na te pare godzin dziennie albo w tygodniu warto to robic. Nie mowie tu o pracy gdzie jest przymus finansowy i i tak sie nie ma za bardzo wyboru i trzeba pracowac dla kasy.
        Ja troche sie tak bujam przez ostatnie lata, cenie czas ktory moglam spedzic z malymi dziecmi (pierwsza corka 3 lata na wychowawczym, druga 2 lata, trzecia tez 2 lata) ale zawsze tez mialam ogromna potrzebe kreatywnego dzialania, mialam cholernie duzo pomyslow ktore dotyczyly tez pozadomowych spraw i meczylo mnie ze niektorych nie moge realizowac. Ale zawsze robilam cos na boku co bylo tez przyjemne (jestem m.in muzykiem). Teraz w pazdzierniku zaczelam studia aby uzupelnic kwalifikacje ale to raczej ogromna presja jest niz przyjemnosc, pracuje kreatywnie ale z ludzmi i dziecmi pare godzin w tygodniu oraz tez udzielam sie spolecznie.
        • delfinela Re: Do Urge :) i nie tylko 14.03.12, 17:48
          Myślałam, że jestem z tym kobiet co mogą "siedzieć" w domu i planowalam poświęcić się rodzinie nie wracając do pracy zawodowej po urodzeniu dzieci. Życie mnie mocno zaskoczyło. Naprawdę lubię obowiązki domowe, a rodzina jest dla mnie najważniejsza. Mimo wszystko - praca zawodowa mnie uskrzydla idaje siłę do pokonywania trudów życia codziennego. Mam większą chęć do zabaw z dziećmi i spędzania z nimi czasu. Praca zawodowa pomaga mi być lepiej zorganizowaną. Nie robię kariery, mam ją głęboko w nosie. Najważniejsze są moje dzieci. Tyle, że ja mam nienormowany czas pracy, a najmłodsze moje dziecko zostaje w domu z tatą, gdy ja pracuję.
    • super_ktosik Re: Do Urge :) i nie tylko 12.03.12, 13:14
      A ja odpowiem słowami piosenki: www.youtube.com/watch?v=GyNPqud3Mhc
      • pola468 Re: Do Urge :) i nie tylko 12.03.12, 22:08
        Znam ten utwór smile, kilka lat temu ktoś mi go "podarował".
        Taki wewnętrzny "hymn" na co dzień smile.
Pełna wersja