Wiara a rodzina wielodzietna

19.06.04, 00:03
Jest taki sereotyp - a moze własnie nie stereotyp - że rodziny wielodzietne
to rodziny katolickie i wierzace. Jestem bardzo ciekawa, czy tak jest
rzeczywiscie. Czy Wasze rodziny są wierzace i praktykujące? Czy wiara miała
jakieś znaczenie przy wyborze modelu rodziny wielodzietnej, czy racej nie. I
czy są rodziny zupełnie niewierzace?
    • fumag Re: Wiara a rodzina wielodzietna 19.06.04, 10:14
      Tak my jesteśmy wierzący i nawet "zaangażowani"-jesteśmy w neokatechumenacie.
      Bycie w Kościele zaważyło na nasze otwarcie na życie.Wiara w obecność Boga w
      historii naszej rodziny pozwala mi mieć nadzieję w chwilach dla nas trudnych.
      Sama jeste ciekawa jaką "motywacje" do wielodzietności mają rodziny niewierzące.
      • le_lutki Re: Wiara a rodzina wielodzietna 23.06.04, 14:31
        Hej! Ja troche "z gory", bo na razie mam tylko jedno, ale planuje wiecej -
        dzieci sa najpieknieszym, co mozemy "otrzymac" w zyciu. A wlasciwie "zrobic" ze
        soba: on ze mna, a ja z nim. Namacalny dowod tego, jak bardzo sie kochamy. Po
        prostu to wielkie szczescie. Nie wiem, co moze czlowieka bardziej ucieszyc, niz
        to, ze dziecko powiedzialo po raz pierwszy "bam" albo usiadlo, albo, albo,
        albo... smile
        Moja dotychczasowa pierwsza "realizacja" - Ludwis jest spelnieniem (poczatkiem
        spelnienia) moich najwiekszych i najpiekniejszych pragnien. Spelnia sie one
        calkiem kiedy wychowam gromadke na madrych, dobrych ludzi.

        fumag napisała:

        > Tak my jesteśmy wierzący i nawet "zaangażowani"-jesteśmy w neokatechumenacie.
        > Bycie w Kościele zaważyło na nasze otwarcie na życie.Wiara w obecność Boga w
        > historii naszej rodziny pozwala mi mieć nadzieję w chwilach dla nas trudnych.
        > Sama jeste ciekawa jaką "motywacje" do wielodzietności mają rodziny
        niewierzące
        > .
    • praktycznyprzewodnik Re: Wiara a rodzina wielodzietna 19.06.04, 10:56
      Wiara w Opatrzność miała największe znaczenia.
      Mój mąż brał i dalej bierze na siebie główny obowiazek modlitwy za nasza
      rodzinę.
    • donatta Re: Wiara a rodzina wielodzietna 19.06.04, 13:38
      U nas nie ma żadnego związku. Nie chodzimy do kościoła, ja jestem ateistką. Dla
      mnie bzdurą jest łączenie ilości posiadanych dzieci z religijnością rodziców,
      choć rzeczywiście, pewne prawidłowości występują w społeczeństwie.
      Pozdrawiam
    • bonifacek Re: Wiara a rodzina wielodzietna 19.06.04, 19:32
      Nie należę do żadnej organizacji religijnej.
      Założenia typu nie dostąpisz życia wiecznego bez chrztu, czy żadna
      antykoncepcja nie jest dobra itp. Działają na mnie bardzo odpychająco.
      W moim życiu odczuwam istnienie Boga, szukam celu sensu życia.
      Dlatego interesują mnie różne religie, dla mnie są rodzajem innego spojrzenia
      na tą samą rzecz. (z innej perspektywy patrzymy na stół kiedy stoimy a inaczej
      go widzimy kiedy np. leżymy)
      Jest to dla mnie sposób zdystansowania się, do niezrozumiałych teorii i nakazów.
      Szukam podobieństw i kiedy je znajduję najczęściej przyjmuję je za prawdę.

      Posiadanie dzieci jest dla mnie, bezpośrednią drogą do szczęścia.

      Można przebyć cały świat żeby, na koniec zrozumieć, iż to czego tak zawzięcie
      się szukało przez całe życie, zawsze było w zasięgu ręki….że prowadziła do
      tego najprostsza droga.
      (jak w książce Paulo Coelho „Alchemik”wink
      • ciociacesia Re: Wiara a rodzina wielodzietna 10.07.04, 20:45
        mam dwa pytanka
        czy ochrzciłas dzieci i co na to twoj mąż?
        tak tylko pytam
        pozdr
        steffi
    • mama_kasia Re: Wiara a rodzina wielodzietna 19.06.04, 20:15
      My jesteśmy wierzący katolicy; jesteśmy też we wspólnocie.
      Ale nie wiem, czy to to miało wpływ na ilość dzieci
      w naszej rodzinie smile Być może, bo przecież wiara nas kształtuje,
      ma wpływ na całe nasze życie.
      Wierzymy Też, że każde z naszych dzieci jest darem od
      Boga. Nasz najstarszy ma nawet imię z tym związane - Maciej,
      czyli z hebrajskiego "dar od Boga".

      A nawet ostatnio rozmawiałam o tym z koleżankami, niewierzącymi.
      I doszłyśmy do wniosku, że znamy wiele niewierzących wielodzietnych
      rodzin (takich 2 + 3). Może to zaczyna być popularne. Kolega z
      Holandii pisał, że tam to standart.
    • agax3 Re: Wiara a rodzina wielodzietna 20.06.04, 09:45
      My wierzący katolicy, a nawet związani z tzw. "Kościołem komórkowym".
      Wiara nie miała u nas bezpośredniego wpływu na ilość posiadanych dzieci. Za to
      obecność we Wspólnocie jest dla nas dużym wsparciem w ciężkich chwilach. Takich
      jak choćby fakt zaakceptowania 2 niezaplanowanych ciąż.
      • mama.razy.cztery Re: Wiara a rodzina wielodzietna 20.06.04, 11:19
        Agnieszko, to jest trochę tak, jak u nas. Pochodzę z wierzacej praktykującej
        rodziny. Zawsze wiara i istnienie Boga miało dla mnie kolosalne znaczenie.
        Nawet łapałam się na tym, że w młodości, gdy poznawałam jakiegos chłopaka
        zastanawiałam się czy jest wierzący, czy nie, bo TO miało dla mnie znaczenie.

        Kwestia wiary i Bogobojności nie ma chyba jednak wpływu na ilośc posiadanych
        dzieci. I na mój światopogląd w kwestii posiadania dzieci czy tez nie. Kościół
        antykoncepcji mówi "nie". A przecież we współczesnym świecie każdy z pewnością
        zastanawia się czy podołam w razie kolejnej ciąży, czy dam radę finansowo, czy
        dam radę poświęcic kolejnemu dziecku wystarczająco czasu w pędzie w pracy, w
        domu.

        Mój ksiądz kiedyś powiedział bardzo ciekawe słowa na spotkaniu z nami
        kobitkami: pomyśl czy dasz radę, zaplanuj wszystko, nie krytykował nas za to,
        że się zabezpieczamy. Dlatego własnie uważam, że wiara, Kościół, daje nam siłę,
        w razie niepowodzeń każe się podnieść i nie poddawac się. każdy człowiek
        przecież w coś wierzy. I to powoduje, że sytuacje, które czasami wydaja się
        trudne, załamujące, przestają być takie. Mi osobiście to bardzo pomaga.
        Zwłaszcza wtedy, gdy przeżywam jakieś rozterki.
        • nat78 Re: Wiara a rodzina wielodzietna 01.07.04, 21:48
          mama.razy.cztery napisała:

          >>
          > Mój ksiądz kiedyś powiedział bardzo ciekawe słowa na spotkaniu z nami
          > kobitkami: pomyśl czy dasz radę, zaplanuj wszystko,

          Hm, a mówi się, że najlepszy sposób na rośmieszenie Pana Boga to powiedzieć mu
          jakie ma się plany...

          Mam takich znajomych, którzy wszystko sobie zaplanowali. Dzieciatko miało
          urodzić się w czerwcu, żeby ona mogła przez wakacje je odchować, a potem wrócić
          na uczelnię i pisać dalej doktorat. Maluchem miała zająć się babcia, już
          zawczasu umówiona. No i synek urodził się tak jak chcieli, ale... bardzo chory.
          Koleżanka zapomniała o doktoracie, siedziała z dzieckiem w domu. Chłopiec zmarł
          jak miał kilka miesięcy. To był dla nich szok, ale potraktowali to jako swego
          rodzaju upomnienie od Opatrzności. Porzucili "planowanie wszystkiego" i jak
          sami mówią trochę spokornieli.

    • olioliwa Re: Wiara a rodzina wielodzietna 21.06.04, 00:18
      My nie jesteśmy katolikami
      Moje dzici, podobnie jak ich tata a mój eks są praktykującymi
      zielonoświątkowcami, więc jak mają potrzebę chodzenia do szkółki niedzielnej w
      niedzielę będac z nami to idą, nie stawiamy im żadnych zakazów
      ja wychowałam się w rodzinie : ojciec katalik niepraktykujący, matka muzułmanka
      niepraktykująca, w wieku 7 lat zostałam ochrzczona , aby pójść do I Komunii
      byłam wychowywana w tplerancji i szacunku do innych religii i ich wyznawców
      mając 20 lat poszłam w kierunku wschodnich , taoizm, buddyzm
      do tej pory szukam i czuję, że kiedyś znajdę,
      dzieci ucze szacunku do innego niż ich spojrzenie na sprawy wiary
      kiedyś gdy oglądaliśmy małego buddę pojawił się temat reinkarnacj, skrytykowały
      ostro, a ja podjęłam temat mówiąc, że każdy ma prawo do postrzegania świata na
      swój własny sposób i nie można go za to wyśmiać , potępić
      ciesze sie, ze mają wybór i przykład różnych dróg do celu, którym jest chyba w
      przypadku każdego szczeście i spełnienie
      jeśli chodzi o ilość dzieci to oprócz chęci jak najbardziej decyduje też
      podejście do niezaplanowanej ciąży,
      u mnie akceptacja zapłodnionej komórki i postrzeganie go od poczatku jako
      ukochanej istoty, dziecka wynika ze światopoglądu, ideologii, jaką sobie
      wyrobiłam przez te kilkanaście lat "dorosłości", nie jest to żadna religia
      tylko moje własne spojrzenie
      żadną modą się nie kierowaliśmy napewno
      • bonifacek Re: Wiara a rodzina wielodzietna 24.06.04, 11:03
        olioliwa napisała:


        > do tej pory szukam i czuję, że kiedyś znajdę,
        > dzieci ucze szacunku do innego niż ich spojrzenie na sprawy wiary
        > kiedyś gdy oglądaliśmy małego buddę pojawił się temat reinkarnacj,
        skrytykowały
        >
        > ostro, a ja podjęłam temat mówiąc, że każdy ma prawo do postrzegania świata
        na


        Bardzo podobał, mi się ten film.
        Jeśli tobie również, to polecam cudowną książkę Hermana Hesse „Siddhartha”
        O tym jak pragnienie znalezienia sensu nie daje mu spokoju.
    • akve Re: Wiara a rodzina wielodzietna 21.06.04, 00:29
      U nas wiara w Boga jest bardzo ważnym elementem zycia rodzinnego.
      Była bardzo ważna kiedy się poznaliśmy i jest teraz fundamentem rodziny.
      Byłam wychowana w rodzinie ateistycznej i bardzo brakowało mi
      wiary ,najpierw,bo byłam inna niż pozostałe dzieci,potem już poprostu brakowało
      mi Boga w życiu.Teraz staram się dać moim dzieciom to czego nie miałam, choćby
      religijny wymiar swiąt z całym ich pieknem.Pokazać dzieciom,że można żyć
      wiara.Staramy się dawać przykład( oj, ciężka to sprawa),modlimy się wspólnie...
      Czy wiara miała wpływ na model rodziny?Tak, ale roamawialiśmy o tym jeszcze
      przed ślubem.Co nie znaczy ,że dzieci ( szczególnie Zosia winkbyły zaplanowane
      tak do końca w tym momencie.Ale wiara pomogła zaakceptować nowego człowieka w
      rodzinie.
      • jol5.po Re: Wiara a rodzina wielodzietna 21.06.04, 10:51
        Ja jestem wierząca, wiara ma ważne miejsce w moim patrzeniu na świat. Ale co do liczby dzieci w mojej rodzinie, to nie za bardzo ma związek. To był mój autorski pomysł. A co do tego,ze katolicy = duzo dzieci, to stareotyp, którego myślę przyczyny i są, ale nie takie bezposrednie. Przecież Pan Jezus jedynakiem był, a i żadnego bezpośredniego nawoływania do dużej rodziny w Bibli nie ma smile.
        • praktycznyprzewodnik Albo katolik albo alkoholik 21.06.04, 10:57
          Takie przysłowie jest gdzieś w swiecie.

        • fumag Re: Wiara a rodzina wielodzietna 21.06.04, 11:06
          Ale jest o tym,że Bóg dając dzieci-błogosławi(a co do wielodzietności-strzał w
          kołczanie jest raczej dużo!wink.
          Psalm 127:

          1) Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą.
          Jeżeli Pan miasta nie ustrzeże, strażnik czuwa daremnie. (2) Daremnym jest dla
          was wstawać przed świtem, wysiadywać do późna - dla was, którzy jecie chleb
          zapracowany ciężko; tyle daje On i we śnie tym, których miłuje. (3) Oto synowie
          są darem Pana, a owoc łona nagrodą. (4) Jak strzały w ręku wojownika, tak
          synowie za młodu zrodzeni. (5) Szczęśliwy mąż, który napełnił nimi swój
          kołczan. Nie zawstydzi się, gdy będzie rozprawiał z nieprzyjaciółmi w bramie.

          To ku "pokrzepieniu serc" w trudnych chwilach.
          Pozdrowienia dla wszystkich mam.
          • jol5.po Re: Wiara a rodzina wielodzietna 21.06.04, 11:36
            Mój mąz w kołczanie więcej dziewczynek znalazł, ale chłopców też trochę tam jest. Faktycznie >szczęśliwy z niego mąż < Pozdrawiam Jolasmile
        • le_lutki Re: Wiara a rodzina wielodzietna 23.06.04, 15:41
          Moze oprocz "idzcie i rozmnazajcie sie" wink
          A co do pana Jezusa, to zdaje mi sie, ze u ktoregos z ewangelistow wystepuje
          fragment (jedyny chyba) na temat Marii, braci i siostr Jezusa, co mozna
          interpretowac oczywiscie w sposob "figuratywny" ale niekoniecznie. Tak mi sie
          cos kiedys obilo o uszy, z tym, ze ja nie jestem katoliczka.
          Ale to taka mala dygresja smile
          Pozdrawiam!
    • jotka34 Re: Wiara a rodzina wielodzietna 21.06.04, 22:56
      My oboje z mężem jesteśmy ludźmi narodzonymi na nowo. Tak Biblia nazywa tych,
      którzy uwierzyli Jezusowi, że tylko On może zbawić, bo zapłacił za nasze
      grzechy na krzyżu i którzy poddali się pod panowanie Jezusa do końca życia. Ja
      to przeżyłam w wieku 19 lat i od tamtej pory jestem inną osobą. Żyję na co
      dzień z Bogiem. On jest tak realny w moim życiu jak pozostali członkowie mojej
      rodziny.
      Dodam, że nie jesteśmy katolikami i dopuszczamy antykoncepcję, byle nie
      wczesnoporonną.
      Jak już pisałam w innym wątku, myślałam, że pozostaniemy przy dwójce dzieci
      przynajmniej jeszcze przez jakiś czas, ale dostaliśmy jeszcze dwójkę. To Bóg
      zaingerował i wiele nas uczy przez tę sytuację i pociesza właśnie przez te
      dodatkowe dzieci. Tak nas Bóg prowadzi i akceptujemy to i cieszymy się z Jego
      darów w postaci dzieci. Dla innej rodziny może mieć inny plan.

      Do Joli
      W Biblii jest napisane, że Jezus miał braci i siostry (Mateusza 13,55-56
      Psalm 128 mówi o żonie jak o owocującej winnicy i dzieciach jak o oliwkach.
      • jol5.po Re: Wiara a rodzina wielodzietna 22.06.04, 08:39
        Z tym rodzeństwem Jezusa to sprawa do interpretacji - naukowcy zaimujący się tym okresem tłumaczą zwrot rozciągając go ja kuzynów i innych krewnych, bo tak mówić przyjete było w tym okresie i na tym terenie. Katolicy zaś wierzą w dziewictwo Maryi, co według tejże wiary wyklucza inne dzeci oprócz jednego niepokalanie poczetego syna.
        Stary testament zaznacza często, że rodzina, liczne potomstwo to błogosławieństwo, ale sama nauka chrześcijańska tej zawartej tylko w Nowym Testamencie, rozumianym jako wskazówki jak ma żyć chrześcijanin nie ma bezpośredniego nakazu: miejcie wielkie rodziny. Nie to jest istotą chrzaścijaństwa, może pomagać realizować nowotestamentowe nakazy, ale nie wynika bezpośrednio z nauki Jezusa
        Tak to interpretuję - pozdrawiam Jolasmile
    • judytak Re: Wiara a rodzina wielodzietna 22.06.04, 10:18
      w kwestii wiary, wyznań, światopoglądów wszystko mnie ciekawi, do wszystkiego
      podchodzę poważnie i z szacunkiem, ale nie potrafię w nic uwierzyć "na słowo"
      (w tym też nie, że "żadnego boga nie ma")
      czyli, jestem absolutnie "niewierząca"
      musiałabym "wiedzieć", a nie "wierzyć"...
      (moja mama: niepraktykująca katoliczka, z światopoglądem "Bóg jest w
      przyrodzie", mój ojciec ateista, wychowany w wierzącej, praktykującej rodzinie
      wyznania Kalwina)

      mój mąż: Polak z katolickiej rodziny, z ogólną wiarą w Boga i z przywiązaniem
      do tradycji i liturgii, ale z "autorskim" podejściem do twierdzeń, poglądów,
      nakazów czy zakazów kościoła katolickiego

      dzieci: chodzą na religię w szkole, mają chrzty, komunie, a co z nimi będzie
      dalej, to zobaczymi...

      wpływ religii na liczebność rodziny: zero

      ale dostrzegam u siebie wpływ patriotycznej literatury z czasów młodości,
      będącej w "opozycji tolerowanej", a głoszącej, że "naród ginie" (na Węgrzech
      negatywny przyrost naturalny od długich dziesięcioleci), a
      przedstawiającej "model rodziny z trójką dzieci" jako idealny ;o)

      poza tym, aż tak wielodzietna, to ja nie jestem ;o)))

      pozdrawiam
      Judyta
      • jol5.po Re: Wiara a rodzina wielodzietna 22.06.04, 11:12
        Ciekawe z tym etosem prorodzinnym propagowanym przez "opozycję tolerowaną" na Węgrzech. U nas opozycja (nietolerowana, innej nie było) nie była za ani ani przeciw jakiemuś modelowi rodziny, to wogóle nie było w sferze jej zainteresowań, no ale ujemnego przyrostu naturalnego też nie było smile
        Pozdrawiam Jolasmile
    • le_lutki Re: Wiara a rodzina wielodzietna 23.06.04, 14:16
      Witam - pozwolilam sobie zajrzec na to forum, bo bardzo mnie zaciekawilo. Dodam
      swoje trzy grosze piszac, ze obydwoje z mezem nie jestesmy katolikami
      praktykujacymi, a raczej jestesmy katolikami o tyle, ze mamy chrzest i komunie
      (czy on ma komunie??) Do Boga mam stosunek wielce indywidualny. Malego naszego
      chcemy ochrzcic, ale potem sam wybierze czy zechce byc katolikiem, buddysta czy
      moze ateista. Dla mie zadna religia nie jest "wyzsza" nad inna, bo w gruncie
      rzeczy opieraja sie w wiekszosci na tej samej wierze.
      A co do dzieci, to my planujemy ich trojke (ja osobiscie nie zmartwilabym sie,
      gdyby bylo wiecej) tym niemniej przynajmniej staramy sie myslec "racjonalnie".
      A jak bedzie... zobaczymy. Na razie moj malutki ma 8 mieisecy (dzisiaj!) a ja
      od kilku miesiecy juz jestem gotowa na nastepnego Grubcia, zeby mi sie razem
      chowaly smile
      Pozdrawiam cieplo wszystkie multi-mamy smile
      Ania

      • bei My dopiero teraz chodzimy podziękować... 27.06.04, 22:35
        ...Bogu za siebie.....za miłość, która spadła jak łaska.....lekarze nie dawali
        nam szans na poczęcie maluszka- a kolejna łaska zamieszkała we mnie....smile....
        och....nie byłam gorliwą chcrześcijanką- ale nie wyobrażałam sobie aborcji
        Życia......i nie wyobrażam...ale to sprawa SUMIENIA......natura obdarzyła mnie
        doskonałą biologią- łatwo mi było poczynać obserwacje ciała...więc nie musiałam
        stosowac chemicznych- czy fizycznych zabezpieczeń antykoncepcyjnych........

        Dojrzałam do tego- by cenić religię- nie uczy ona niczego złego....a wprowadza
        ład .... i ...
        piękne tradycje- niedziela staje się niedzieląsmilesmile
        Nie potrafiłabym niczego nikomu narzucać....każdy tworzy swoje tradycje rodziny-
        domu.... a nasz stosunek do świata jest stosunkiem ludzi wrażliwych...na
        piękno....na krzywdę....Współczucie i zrozumienie nie bylo nam nigdy
        obce....nie zmieniliśmy się......jesteśmy dalej tacy sami....tylko mamy komfort
        psychiczny- że nasze dzieci mają podporę moralną........nie oceniam ludzi...nie
        dzielę na katolików i ateistów...czy wyznawców wiary...patrzę na nich...czy są
        dobrzy- dla siebie....czy swoim zachowaniem nie obrażają bliźnich....i mniesmilesmile
        Mamy dzieci z byłych zwiazków....i będziemy miec wspólne....
        Pozdrowionka
    • mader1 Re: Wiara a rodzina wielodzietna 08.07.04, 23:57
      My jestesmy katolikami. I nasza wiara ma wplyw na nasza rodzine smile i jej
      liczebnosc i organizacje.
      • marzek2 Re: Wiara a rodzina wielodzietna 13.07.04, 18:04
        A my tak samo jak mader smile) z malutką różnicą, że my baptyści...
      • mader1 Re: Wiara a rodzina wielodzietna 20.10.04, 16:56
        Jedna z milszych rzeczy,ktora przeczytalam ostatnio.
    • lideczka_27 Re: Wiara a rodzina wielodzietna 19.10.04, 02:41
      "Czy wiara miała
      jakieś znaczenie przy wyborze modelu rodziny wielodzietnej, czy racej nie"

      Stereotyp wielodzietnej rodziny jako wierzącej i gorliwie praktykującej bierze
      się stąd, iż ludzie sądzą, że duża ilość dzieci to "wina" kalendarzyka.
      Mechanizm ich myślenia jest taki: oni, ci kościelni, się nie zabezpieczają, "bo
      grzech". Ufają kalendarzykowi, a ten bywa zawodny, są wpadki i stąd tyle
      dzieci. Taki jest właśnie stereotyp, jego powód - słuchałam takich poglądów nie
      raz od różnych ludzi. Stąd to łączenie ilości dzieci - nawet nie z wiarą, a ze
      stosowaniem się do przykazań, dogmatów, zasad itd.

      Nie praktykujemy. Jesteśmy, że się tak wyrażę, poza nawiasem Kościoła, gdyż wg
      niego nie jesteśmy małżeństwem, a grzesznikami. Jak się nietrudno domyśleć -
      oboje jesteśmy rozwodnikami, po ślubach kościelnych z pierwszymi małżonkami. I
      choć rozpady tamtych małżeństw ani rozwody nie są z naszej winy - nie możemy
      otrzymać rozgrzeszenia ani tym bardziej przyjmować Komunii. Po chrzcie naszego
      syna, który był chyba najsmutniejszym świętem w moim życiu (i w trakcie
      rozmów "przed" z księdzem i podczas mszy), przestałam uczestniczyć w życiu
      Kościoła. Może kiedyś, gdy okrzepnę... Mój mąż cywilny jest przed Bogiem już
      wdowcem, lecz nadal żyje w grzechu, gdyż jest ze mną, czyli żoną innego.
      To nasze grzeszne życie właśnie stanowi o liczbie dzieciaków, nie wiara czy
      praktykowanie. Bo gdybyśmy byli tylko ze sobą (gdyby mama młodej nadal żyła),
      to dzieciaków byłoby w naszym domu na co dzień dwoje, a że mąż ma córkę z
      pierwszego małżeństwa, to jest dzieciaków trójka (no nie do końca, bo trzecie w
      drodze dopiero smile Gdyby mój mąż nie uskutecznił wielożeństwa i został tylko z
      pierwszą żoną (gdyby go nie opuściła), to miałby jedno dziecko - więc jak nie
      patrzeć - obecny układ najbardziej się przyczynia do "wielodzietności" w jego
      przypadku smile


      pozdrawiam
      lidka
Pełna wersja