Prośba o opinię

24.06.04, 16:36
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=12993599
    • grrrrw Re: Prośba o opinię 24.06.04, 17:33
      Problem zaczerpniety chyba z czasów, gdy mieszkania sie "dostawało" z drodze
      specjalnych przywilejów z wydziału kwaterunku, czekało sie na ten przywilej
      latami,czyli czasów komunizmu.Te łaskę, jakie nam wyswiadczał ów wydział
      kwaterunku porównac mozna chyba do łask prawie ze od samego Ducha Świętego
      otrzmywanych, bo za darmo i bez szczególnych zobowiązan.
      Tyle tylko, ze tych kwaterunkowych mieszkań było bardzo mało, lista pustostanów
      kwaterunkowych niewielka. Na koniec, moze i po nierzadko kilkunastu latach
      oczekiwania mieszkanie sie "dostawało", tj. wynajmowało od miasta na
      szczególnie korzystnych warunkach (niski czynsz i bardzo trudno eksmitowac).

      Co do "otrzymywania" mieszkania ze spółdzielni rozumiem, ze chodzi ci o
      zasiedlenie mieszkania zbudowanego z zainwestowanego przez członków
      spółdzielni kapitału włanego? Gdzie tu szczególna łaska, bo nie widzę ?

      Członkowie spółdzielni mieszkaniowych - czy dziś czy za komunizmu - mają prawo
      wystapić do władz spółdzielni o pomoc w zamianie mieszkania na mniejsze lub
      wieksze, tak aby odpowiadało to potrzebom i dochodom rodziny. Zadna łaska a
      prawo wynikające z członkowstwa w spółdzielni. Wnioski takie szczególnych
      emocji nie budzą, dzis amatorów zamiany mieszkania wiekszego na mniejsze jest
      mrowie, odwrotnie - bywaja zadłuzone duże mieszkania, na które nie bardzo są
      chętni. Na zasiedlenie sporej wielkosci mieszkania w nowo budowanych budynkach
      chętnych raczej nie ma, jesli jest taka rodzina, gotowa je uzytkowac i płacić,
      to włade spółdzielni powinny wnieśc ja do tego mieszkania na rekach!

      Za tak "otrzymane" mieszkanie członek spółdzielni płaci wszelkie opłaty
      eksploatacyjne kalkulowane głównie na podstawie powierzchni, spółdzielnia nie
      udziela członkom zadnych ulg. Mniej majetni zwracają sie o dodatek
      mieszkaniowy do władz gminy.

      Pomoc z wspólnoty wyznaniowej, to już sprawa osobista tej rodziny i członków
      wspólnoty - jest w przypadku większej rodziny bardzo porzadana, ale wydaje mi
      się, ze mylisz prawa do swiadczen socjalnych wynikające z faktu obywatelstwa i
      zamieszkiwania na terenie gminy, a zobowiązania wyznaniowe (łatwo pomylic, gdy
      chodzi o gmine starozakonnych wink.



      • verdana Re: Prośba o opinię 24.06.04, 18:49
        grr napisała"wydaje mi się, ze mylisz prawa do swiadczen socjalnych wynikające
        z faktu obywatelstwa i zamieszkiwania na terenie gminy, a zobowiązania
        wyznaniowe (łatwo pomylic, gdy chodzi o gmine starozakonnych wink.
        Nie rozumiem tego zdania? O co chodzi?
        • grrrrw Re: Prośba o opinię 24.06.04, 20:08
          Alez to żart ! Praktykujacy zydzi grupowali się w gminy (przed wojną ?),
          przynależność do gminy dawała prawa ale i zobowiazywała do świadczeń na rzecz
          członków.
          Słowa gmina uzywamy dziś na okreslenie jednostki administracyjno -
          terytorialnej. Podobnie: prawa i obowiazki wynikające z faktu zamieszkiwania
          (i płacenia podatków) na terenie gminy.
          • jol5.po Re: Prośba o opinię 24.06.04, 22:15
            Skoro prośba o opinię, to pozwolę sobie króciutko przeanalizować tekst, żeby zrozumieć o co chodzi.
            Najpierw pytanie ogólne, czy państwo ma wspierać rodziny wielodzietne. Szerokie zagadnienie, te rodziny są różne, ja generalnie wybieram "nie przeszkadzać" niż "dawać" jeśli chodzi o państwo.
            Potem tekst o rodzinie. Najpierw opis: rodzina katolicka, to widać, można zobaczyć z zewnątrz. Ale już stwierdzenie: >postanowili mieć CHYBA tyle dzieci...< zastanawia mnie to: "chyba", rozumiem, że to wyraża przypuszczenie autora, a z przypuszczeniami różnie bywa. Wnoszę z tego, że autor raczej nie zna rodziny, nie wie o jej motywacjach.
            Wie, że jest to rodzina wielodzietna i że chciałaby zamienić mieszkanie w spółdzielni na większe - a z tym argumentem już sie rozprawiła grrrw. Na spółdzielczych sprawach się nie znam, ale jej argumenty mnie przekonują i zgadzają się z tym co wiem o naszym raczkującym kapitalizmie. Nie ma nic z przydziału, a jeżeli nawet tak, to się za to płaci.
            Druga część tekstu zaczyna się od >plotka głosi<. Rozumiem, że znaczy to tyle co "a ludzie gadają". A ludzie gadają różne rzeczy i rozumiem, że nie chodzi o roszczenia owej rodziny.
            Więc ludzie gadają (którzy, jak znam życie, najczęściej kościół omijają z daleka), że skoro ci wielodzietni to katolicy, więc Kościół > wspólnoty, która pochwala prokreację powinna dać uposażenia<. Rola Kościoła to temat na gdzie indziej. Ja ją rozumiem, jako wskazanie jak żyć, ale myślę, że konkretną pomoc też tam można znaleźć (tylko trzeba wiedzieć gdzie szukać). Ale rozumując w powyższy sposób, Kościół nawołując do przestrzegania przykazań (nie zabijaj, nie kradnij) powinien prowadzić wszystkie zakłady karne.
            Ale to wszystko to rozważania typu - mój sasiad jest rudy i ma odstające uszy. A w naszym bloku sami blondyni i bruneci. Musimy coś z tym zrobić. To może dać spokój temu rudemu. Bo istnieje szansa, że zagadniety odpowie, że jemu się rude włosy podobają. I co wtedy?
            A jak nie daj Boże tamci wielodzietni są z tego zadowoleni, że są wielodzietni, to po co się za nich martwić?
            Pozdrawiam Jolasmile
    • praktycznyprzewodnik "Nie widzieliśmy niczego i nikogo" 24.06.04, 21:56
      Napisałabym więcej: w jakich okolicznościach jestesmy zwolnieni od solidarności
      społecznej ?


      Nie pomagamy samotnym starcom - wszak sami sobie sa winni, dlaczego w pare
      nie zadbali o załozenie rodziny ? A może byli tacy okropni, ze rodzina ich
      opuściła ?

      Nie pomagamy chorym, a już na pewno nie wtedy,jesli mamy pewność, ze sami
      własnej chorobie sa winni. Tym bardziej alkoholikom, narkomanom, ofiarom AIDS...
      Ani ofiarom nieszczęsliwych wypadków jesli spowodowali je własną bezmyslnością
      i brawurą.

      Nie fundujemy stypendiów, skąd pewnośc, czy obdarowany zwróci społeczeństwu
      dług ? Może ucieknie do Ameryki ?
      A tych co nie chca chodzic do szkoły, nie zmuszać. Zgłodnieją, nabiora rozumu.

      Mieszkania komunalne to także powazne nadużycie, każdy sam się stara o to, by
      miał gdzie mieszkać, gmina nie ma żadnych obowiazków wobec podatników.Słyszał
      to kto, by ludziom wynajmować, i to po cenach eksploatacji, lokale budowane z
      publicznych pieniędzy ? Ludzie zaczną się buntować !



    • iju Re: Prośba o opinię 25.06.04, 11:21
      A gdyby to rodzina z jednym dzieckiem prosiła o pomoc, wszystko byłoby ok???
      Czasmi myślę, że ludzi razi zaradność innych, bo co jest złego w tym, że mają
      kilkoro dzieci i starają się na miarę swoich możliwości zapewnić im lepsze
      warunki mieszkaniowe. Lepiej by było żeby pili, tłukli dzieci i zorganizowali
      bimbrownię. Wtedy sytuacja mieściłaby się w obrazie rodziny wielodzietnej, jaki
      ostatnio pokazuje się w Polsce. Gdyby ludzie byli dla siebie bardziej życzliwi
      wszystkim żyłoby się łatwiej.
      • verdana Re: Prośba o opinię 25.06.04, 12:33
        Nie wiem co do tego ma wspólnota parafialna - chyba nie sysponuje mieszkaniami?
        A jeśli tak, to jaka - bo wstąpię!
        Z drugiej strony nie preferowałabym rodziny wielodzietnej tylko dlatego, ze
        jest wielodzietna. Niestety, tez wydaje mi się, ze ilość dzieci jest w pewnym
        stopniu prywatną sprawą i nie może być pretekstem do otrzymywania czegokolwiek
        poza kolejką. Pierszeństwo powinni mieć ludzie mieszkający w najgorszych
        warunkach - nawet z jednym dzieckiem i najdłużej czekający.
        • marzek2 Re: Prośba o opinię 25.06.04, 18:18
          Zgadzam się.
    • judytak Re: Prośba o opinię 29.06.04, 10:13
      jeśli dana rodzina regularnie płaci czynsz do spółdzielni i inne zobowiązania
      jeśli dana rodzina jest świadoma, o ile będą większe koszty nowego mieszkania,
      liczy się z tym i się zobowiązuje płacić
      i jeśli spółdzielnia ma taką możliwość, żeby im przydzielić większy lokal
      to powinna to zrobić
      i nie odnoszą się do tej rodziny wtedy żadne teksty w stylu "mają więcej
      dzieci, niż ile potrafią utrzymać"

      jesli spółdzielnia takiej możliwości nie ma, to lokalu nie przydzieli, wstawi
      rodzinę "do kolejki" i tyle

      a jeśli rodzina już teraz nie wywiązuje się z opłat do spółdzielni, to wiadomo,
      że spółdzielnia nie zamieni im mieszkania na większe, jeśli ma taką możliwość,
      to zaproponuje tańsze (może mniejsze, może w gorszym miejscu, może
      niekomfortowe), albo, jak zadłużenie rośnie, zaczyna szukać lokalu zastępczego
      (wiadomo, że lokali zastępczych brak, może to potrwać nawet kilka lat)

      nie bardzo widzę problemu
      tym bardziej powodu do oburzenia

      a już szczególnie nie widzę związku z pomocą państwa, czy organizacji religijnej
      (o pomocy państwa czy samorządu lokalnego możemy mówić w przypadku lokali
      socjalnych, mieszkań kwaterunkowych czy TBS-ów)

      pozdrawiam
      Judyta
Pełna wersja