Dodaj do ulubionych

Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :)

11.09.12, 11:12
Może jednak przesadzam, sądząc, że wielodzietni mają inaczej, że muszą zweryfikować więcej w życiu, niż "pojedynczy"? Że jednak trzeba więcej samoorganizacji-i przede wszystkim-dobrej woli?
120 mkw, piątka dzieci, trzeci tydzień trwa remont-przerzucanie starszych do pokoju młodszego, coby najmłodszy mógł mieszkać z przedostatnim, malowanie dwóch pokoi, tapetowanie pokoju córki. przestawianie mebli , ustawianie nowych. Prasowanie zawaliło mi cały "salon", nie nadążam. Piorę codziennie co najmniej raz (jak to się dzieje?!), szkoła, przedszkole, gotowanie , najmłodszy roczek. Bez pomocy z zewnątrz. W domu niemal chlew, nie wiem, czy się rozdwoić, czy rozczworzyć. Mąż z doskoku-bo, wiadomo, prywatny biznes. Wczoraj robił pracownikom imprezę coroczną integracyjną-wybył na 5 godzin (nie licząc rannych godzin pracy), zostawił mnie w trakcie robienia obiadu dla dzieci, z maluchem na rękach, pomagającą w matematyce 11-latkowi-wrócił po 22. O swoim wyjeździe powiadomił mnie tuż przed wyjściem-w zeszłym roku tylko rozpoczął imprezę i wrócił do domu. Nadmienię, że nasi pracownicy znają mnie równie dobrze jak szefa, atmosfera niemal rodzinna, głównie to kobiety, które doskonale wiedzą, co mam na głowie. Nie odzywam się, dla mnie to już kropla ostateczna. Czy Wasi mężowie też by Was zostawili w takim rozkroku? Przesadzam?
Obserwuj wątek
    • sabina211 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 11.09.12, 11:59
      Mogę sobie wyobrazić męża wychodzącego w podobnych okolicznościach. Mniej to, że dowiaduję się o tym kilka minut przed faktem. Z tym, że my kwestie porządkowe ograniczamy do niezbędnego minimum - nigdy np. nie robimy prasowania (co trzeba prasuje się rano przed wyjściem) i bałagan nigdy nie jest problemem. Gdybym została w podobnej sytuacji sama, nie obrażałabym się, tylko przypomniała o tym w chwili, gdy sama bym chciała/musiała wyjść w trudnym organizacyjnie momencie. Nieraz już tak bywało i mąż też nie miał pretensji (co najwyżej mało szczęśliwą minę-udawałam, że nie widzę). Oczywiście on też skupiał się na dzieciach i sobie, a nie na sprzątaniu.
      Nie wiem, czy przesadzasz, dla mnie wyznacznikiem byłoby to, jak często takie sytuacje się zdarzają i czy też możesz liczyć na czas tylko dla siebie. Oczywiście nie jesteś robotem, ale mąż też nie....

      • maman3 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 11.09.12, 13:00
        Ja nie mam czasu dla siebie, nie ma takiej opcji-ucierpiałyby dzieci.
        Porządek-tez nie jestem fanatyczka, nie da się niż być, ale jeśli nie ma miejsca w kuchni na przygotowanie posiłku, bo nie mogłam posprzatac po poprzednim, jeśli ktoś nie kupił dobrej suszarki tylko badziewie, bo uznał, ze jak sie nie sprawdzi, to się wymieni-a teraz niestety na lepszą nie ma kasy, jeśli podłogę muszę umyć ja, podnieść to, co leży też ja, rozplanować remont-ja, bo mąż mógłby zabierac sie do remontu przez rok (nie lubi takich prac, żadnych fizycznych nie lubi), dzieci nakarmić-ja. Ostatnio wybyłam na trzy godziny w celu zakupienia podręczników -mąż został z dziećmi, w końcu mógł udowodnić, że da radę (niejednokrotnie zarzucał mi, że go wyprzedzam w działaniu). Kiedy wróciłam-okazało się, że nikt nie jadł obiadu (miała zamówić catering i podać najmłodszemu zupę, która była w garnku na piecu). Głodne dziecko rzuciło mi się do cycka (o zupie już nie było mowy) i nie chciało puścić-cała robota znowu czekała , aż matka będzie miała ręce wolne. Jestem wściekła, bo nic się nie zmienia po wielu obietnicach i zapewnieniach, że rozumie, jak mi ciężko w malutkim, nie przystosowanym do takiej rodziny domku. Czeka nas jeszcze remont kuchni-wszystkie te zmiany są konieczne, żeby łatwiej było się zorganizować, podjęte powinny być wcześniej, ale grzecznie czekałam, aż mąż skończy swe firmowe inwestycje, które, niestety, okazały się chybione.
        • beniakasiunia Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 11.09.12, 13:49
          Mój, pewnie tez by poszedł (choć firmy nie ma), ale zdarzają się spędy integracyjne. Ja już się nie wściekam, tylko wiem, że jak dzieci podrosną wezmę odwet i będę łaziłasmilesmilesmile. Niemniej rozumiem frustrację i negatywne emocję...W końcu masz prawo. Nie każdy facet ma rozwinięty odpowiedni poziom empatii...
          Serdeczności!
          p.s. I tak cie podziwiam maman3, ja spodziewam sie tylko 4 dzieckasmile, a trójkę nie zawsze ogarniam...
    • magdak_1977 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 11.09.12, 13:53
      Maman,

      Moj zrobilby identycznie. Co wiecej- czesto tak robi. Poza tym robota korporacyjna, dosc wysokie stanowisko- do domu przychodzi spac i zmienic rzeczy na czyste...

      Pisze krotko, bo z telefonu...

      Pozdrawiam j przytulam- ja aktualnie tez sama, on na konferencji o ktorej powiedzial w ostatniej chwili- i radz sobie babo jakos...
      • maman3 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 11.09.12, 14:16
        Magda, no oczywiście, że pracowe najważniejsze smile.
        Oj, wezmę ja odwet, wezmę...tylko z kim wink ?
        Mamoanieli, od początku małżeństwa ciężko pracowałam, żeby go zmienić, ale, uwierz, są przypadki, które sie opamiętają dopiero, jak coś definitywnie się sończy- i taki jest mój mąż. Czym skorupka za młodu...-matka zawsze robiła wszystko za niego, niczego nie wymagała, wszystko dostawał, czego zażyczył.... A że w okresie godowym się maskował.... nie on jeden..., a ja -mądra po szkodzie uncertain
        • w_iika Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 11.09.12, 15:11
          Podziwiam, serio. Pisze z brudnego salonu, do kuchni brzydze się wejść. Mam tylko trójkę, i odkąd zaczęłą sie szkoła ja tylko przyprowadzam i odprowadzam, a najmłodsza za każdym wyjściem z domu (4 razy dziennie) urządza mi sceny. Chwile temu puściły mi nerwy, za godzine musze znowu wyjść, i w ciagu godziny powinnam zrobic powakacyjne prasowanie (pół sypialni zajmuje), ugotowac obiad, posprzatać po sniadaniu i po obiedzie maluchów, doskonale rozumiem kwestie niemozliwości przygotowania posiłku w małej kuchni zawalonej brudnymi naczyniami. Musze tez wstawic pralkę, ale boję sie, że jak juz mi sie upierze, to nie będe miała gdzie rozwiesić, bo jesli zdejme ubrania z suszarek, to kupa "do prasowania" przerośnie mnie zupełnie. Włączyłam więc komputer.smile
          Współczuję męża. Pewnie sie nie zmieni. Dzieci dorosną i zaczną cię podziwiać. A tak serio: jak to robisz, że nie masz czasu dla siebie? Jak to znosisz psychicznie? Podziwiam i życze powodzenia.
    • mruwa9 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 11.09.12, 17:46
      no jesli przy piatce dzieci chce ci sie jeszcze prasowac, to traci to masochizmem w czystej postaci.
      Ja bym tam meza na 5 godzin pusila. On mne tez.
      Co innego,gdyby hodzilo o np. weekend. Al rozumiem, ze chodzi o impreze, do ktorej szykowal sie od dawna i ktrej, jako organizator i fundator nie wypadalo zbojkotowac.
      Przestan prasowac, zycie stanie sie latwiejsze. Jesli upierasz sie przy prasowaniu, no ani troche nie jest mi ciebie zal.
      wink
      • maman3 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 11.09.12, 19:40
        Dziewczyny, ale tu głównie o remont chodzi-że w takim rozkroku, rozbabraniu na imprezę wyskoczył. A o remoncie tez wcześniej wiedział, mało tego-to przez jego niefrasobliwe podejście ciągle ten remont trwa! Bo normalnie można by było w ciągu tygodnia sprawę zamknąć. Nie ma pokoju, gdzie dziecko mogłoby samo z zabawkami zostac-dlatego jestem ubezwłasnowolniona do tego stopnia, że nawet obiadu reszcie nie mogę spokojnie zrobić-w tym sęk!
    • bibba Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 11.09.12, 17:57
      ech. nie wiem. moze w ramach rekompensaty niech maz zostanie ze starszymi lub piatka, a ty wybadz na kilka godzin. nie wiem, czy denerwowanie sie cokolwiek da, chociaz CALKOWICIE rozumiem twoje rozgoryczenie.

      moj m tez dzis wyjechal, na tydzien, do Azerbejdzanu (!!!), ja zostalam z piatka - 6 tyg (nieodkladalna jest), 5 lat, 6 lat, 8 lat i 9 lat. dobrze, ze remontu nie mam, to na pewno!
      • goska81-gryfino bibba 11.09.12, 18:52
        Bibba, Kobieto, ja bym klęła jak szewc przez kilka godzin co najmniej, a takich bym mojemu M epitetów nawymyślała, że można by książkę napisać. Na tydzień z ludzikami w takim wieku, na dodatek z przyklejonym niemowlakiem i jak mniemam- szkołą do ogarnięcia. Dla mnie jesteś Bohaterką W Swoim Domu wink (patrz: reklamy Leroy Merlin) big_grin
        • maman3 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 11.09.12, 20:24
          A, bo chyba za dużo się filmów naoglądałam... Myślałam, że w takich rodzinach mąż szuka rozwiązań technicznych-zmywarka, suszarka, rozplanowanie mieszkania; kiedy żona rozczytuje się w receptach i rozpisie leczenia (wcale nie proste w przypadku alergików ), to on się zajmie na ten moment dziećmi, że skosi sam od siebie trawę, że widzi uszkodzoną huśtawkę, uschłą tuję, że rozłoży/złoży basen dla dzieci, że go umyje, że posprząta zabawki z podwórka, pomaluje sciany, że widzi, co trzeba zrobić... Wszystkie te czynności spadają na mnie. Jeśli ich nie wykonam-to dzieci nie mają basenu, wokół domu jest syf, wewnątrz również- a mąż wybędzie i nie jego to będzie dotyczyć i kopać w oczy...
          • patrytka Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 12.09.12, 10:29
            a myslalam,ze tylko moj taki ,,niedowidzacy,, wszystkich rzeczy,ktore trzeba zrobic naokolo domu
            a z drugiej strony to ja mam takie skrzywienie lub moze sposob robienia czegokolwiek przez mojego M sprawia,ze ja czuje sie winna,ze to ja tego nie zrobilam,ze on taki bidak zmeczony i wogole,ze wstajemy rowno rano ale,ze to on bidak taki spiacy wieczorem...ze to ze rzuca ciuchy wokol siebie to nic,ze to moj obowiazek posprzatac,ze nie powinnam miec pretensji...a potem na mnie gada,ze ja starsze dzieci wyreczam i mnie krytykuje...dlugo by gadac...jakies niereformowalne te chlopy
          • bibba Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 13.09.12, 10:35
            moj m dobrze zdaje sobie sprawe z tego co powinien zrobic. czasem na glos wylicza. ale zazwyczaj na tym konczy. nie mam mu za zle, bo zarabia na cala nasza rodzine i poswieca duzo uwagi dzieciom, wiec i tak jest git wink

            i chcialam tylko dodac, ze po trzech dniach nieobcnosci meza stwierdzam - nie taki diabel straszny. zastrzegam sobie prawo do zminy zdania, zwlaszcza w weekend big_grin

            a za mile slowa i wsparcie - dzieki ogromne smile
            • verdana Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 13.09.12, 22:02
              Czy ja dobrze rozumiem, zę maż prowadzi firmę i jest jedynym zywicielem 7 osób?
              W takiej sytuacji jego obowiązkiem jest myślkeć przede wszystkim o pracy, czyli jak wyżywić rodzinę. Jeśli coś w pracy zacznie się walić, to będzie absolutny dramat dla wszystkich, znacznie większy niż rozbebeszony remont i nieuprasowane ubrania. Naprawdę, trudno się dziwić, zę w tej sytuacji nie moze pozwolić sobie na lekcewazenie pracy i nie moze nie iść na imprezę integracyjną tak samo, jak Ty nie możesz zostawić dzieci samych w domu, bo masz coś innego, ważnego do roboty.
                • verdana Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 14.09.12, 11:33
                  A ja mam wrazenie, ze rozumiem sporo - uwazasz, ze wazniejsze jest prasowanie od imprezy integracyjnej i że mąż może zaryzykować w okresie narastającego kryzysu niezadowolenie pracowników, żebyś mogła dokończyć obiad i prasowanie.
                  A Ty uprzedziłaś męża, zę na czas remontu ma na pierwszym miejscu postawić pracę w domu, a nie pracę w firmnie utrzymujacej całą rodzinę? Mam wrażenie, zę to Ty nie bardzo rozumiesz, ze impreza integracyjna to nie jest tylko fanaberia i rozrywka i ze od tego, co robi mąż zalezy to, czy firma utrzyma sie na rynku.
                  Poza tym brutalnier juz powiem - decyzja o posiadaniu piątki dzieci i utrzymywaniu ich przez tylko jedną osobę z rodziny powinna byż poprzedzonma refleksją, ze w takich warunkach pomoc faceta w domu będzie ograniczona do minimum, bo spoczywa na nim ogromana odpowiedzialność, której chyba nie dostrzegasz. I ze kierowanie własną firmą, prowadzenie remontu i pomoc przy gospodarstwie jest wymaganiem skrajnie nierealnym.
                  • maman3 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 14.09.12, 12:46
                    Kobieto, brutalnie powiem, nic nie rozumiesz, a raczej nie chcesz zrozumieć. Decyzja remontu była decyzją wspólną-i zgadłaś, jasno podkreśliłam, że musimy się teraz sprężyć i szybko zakończyć remont, żeby potem dom mógł funkcjonować, a mój mąż spokojnie pracować. Źle czytasz-bo nie o prasowanie tu chodzi, tylko o fakt, że wszystkie pokoje są rozbabrane i nie ma gdzie dziecka spokojnie zostawić. Co do dzieci i ich ilości-co Ty myślisz, że ja miałamkaprys posiadania piątki , a mój mąż łaskawie się zgodził, zaznaczając, że muszę mieć świadomość, że on będzie zajęty??? Bredzenie. Uświadamiasz mi rzeczy oczywiste, od kilkunastu lat pokornie zajmuję się domem i dziećmi, rozumiejąc doskonale sytuację i konieczność poświęcenia się-bo ja poświęciłam swoje życie osobiste, nie mam go i nie rozpaczam z tego powodu, choć wiem, że zdrowiej by było mieć coś dla siebie. Taki czas jednak nadejdzie, trochę się przedłużyło oczekiwanie. I skończ z tym kreowaniem mnie na kurę domowa-firmę tworzę również ja, beze mnie mąż sukcesu by nie odniósł- i nie mówię tu tylko o podtrzymywaniu psychicznym w podejmowaniu decyzji, ale o fizycznym udziale.
                    A moje pretensje związane są właśnie z faktem, że ja widzę konieczność odmówienia sobie przyjemności z tytułu posiadania dziec, dzieci małych, widzę konieczność ograniczeń-a on nie. Mało tego -przez jego decyzję, podjętą wbrew moim sugestiom, mamy teraz problem, który uderza głównie we mnie i dzieci. I wypadałoby ponieść konsekwencje takich decyzji-a do tego mężowi też się nie spieszy. I daruj sobie odzew na moje posty-nic nie wnosisz poza denerwowaniem mnie.
                    • verdana Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 14.09.12, 20:48
                      Sprężyć nie oznacza zaniedbywać obowiązki. Jak Ty sie sprężasz, to przestajesz dbać o dzieci? Nie. Twój mąż jak się spręża to nie może zaniedbywać pracy, a Ty uważasz imprezę za "fanaberię". Nap[rawdę, chyba nie rozumiesz, o co w tym wszystkim chodzi - o to, aby mieć kasę na ten remont między innymi. Naprawdę, nie wiesz, zę jak sie ma firmę, to sie jest zajetym co pewien czas, niezależnie od remontu?
                      Poświęciłaś życie osobiste? No, porzepraszam bardzo - nie chciałaś mieć dzieci i mąż Cię zmusił? Dokonałaś pewnego wyboru, to żadne poświecenie. Masz to, co chciałaś mieć najbardziej.
                      Jeśli uw3ażasz a. imprezę integracyjną za czytą przyjemmność, b. konieczność odmawiania sobie wszelkich przyjemności przez męża, bo y sobie ich odmawiasz, więc on też powienien - to czarno widzę przyszłość.
                      Być moze Cię denerwuję, ale mam wrażenie, ze robisz z igły widły. I ze kompletnie nie rozumiesz, na czym polega kierowanie firmą.
                      • miacasa Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 14.09.12, 21:52
                        I ze kompletn
                        > ie nie rozumiesz, na czym polega kierowanie firmą.

                        Odniosłam wrażenie, że to jednak Ty Verdano masz nieco wyidealizowaną wizję prowadzenia firmy, taką bardzo teoretyczną. Polacy boją się prowadzenia własnej działalności gospodarczej i trochę przeszacowują znaczenie niektórych aspektów własnego "biznesu". Świat i firma będą się miały całkiem dobrze gdy szef wyjdzie z imprezy po 2 godzinach, nie przesadzajmy.
                        • verdana Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 14.09.12, 23:01
                          Przesacowują, albo nie. Jakoś nie bardzo wyobrazam sobie imprezę integracyjną, na którą nie przychodzi szef, bo ma w domu remont. Może albo imprezę odwołać, albo być - inaczej impreza kompletnie nie ma sensu.
                          Owszem, szef może wyjść po dwóch godzinach, ale powinien liczyć sie z tym, że pracownicy uznają, że ich lekcewazy. Impreza integracyjna nie ma byc w założeniu tylko zabawą, ale własnie integracvją m.in. kierownictwa firmy z pracownikami. I naprawdę, nie jest dla organizującego imprezę szefa zazwyczaj tylko szampańską zabawą, ale dobrą okazją do poznania pracowników. ,Tym bardziej,z ę rok wczesniej juz raz imprezę szef sobie odpuścił - prawdopodobnie z powodu żony w połogu.
                          Uwazam, zę ryzykowanie , ze pracownicy będą się czuli urażeni nie jest warte tych trzech godzin w domu raz w roku - nawet w czasie remontu. Problem jednak w tym, ze tu impreza została potraktowana jako wyłącznie rozrywka, na którą nie czas i miejsce. Ciekawe, o ile wcześniej impreza była zaplanowana, skoro najwyraźniej odbywa sie raz w roku.
                            • verdana Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 15.09.12, 11:59
                              Zacietrzewiona? Nie. Tylko broniąca racji niewłasciwej strony...
                              Problem w tym, ze pięcioro dzieci to rzeczywiście straszne obciążenie. Ale pięcioro dzieci nie jest przymusowe. Kobieta, która decyduje się na wielodzietność, ma prawo być zmęczona, ale gdy pisze o tym, jakie to jest poświęcenie, to ja też nie rozumiem - przecież to jej własny wybór, to jest takie życie, jakie własnie chciała mieć. Trzeba wtedy liczyć się z tym, ze będą dni, kiedy zostanie się samemu ze wszystkim, bo mąż będzie pracował, to jest pewna cena, którą się płaci za własny wybór.
                              Mam wrażenie, zę praca zawodowa jest tu traktowana niemal jako fanaberia - męża nie ma przed południem, bo pracuje, nie ma raz po poludniu - o , to juz przesada. Pracownicy i firma nie sa tak istotne, jak remont. Nie móimy tu o facecie, który codziennie wyskakuje z kolegami do knajpy, tylko o pracodawcy, który ma w pracy imprezę. Raz.
                              Nie rozumiem też zdania, ze pracownicy znają równie dobrze Autorkę - czy to znaczy, zę powinni zaprotestować przeciw temu, ze szef nie pomaga w domu, powinni zrezygnować z imprezy?
                              Dla mnie rzeczywiście naganne jest powiadomienie o wyjściu w ostatniej chwili (o ile impreza nie odbywa się regularnie co roku i jej termin jest stały). Natomiast prestensje, ze mąż raz wyszedł po południu, to jednak pretensje bardzo na wyrost.
                              Można tego nie mowić. Można powiedzieć "jak się ma pięcioro dzieci, to w pracy nalezy sie nie angazować, nie nalezy nigdy korzystać z rozrywek poza domem, cały czas wolny trzseba poswiecać dzieciom i domowi". Tyle tylko, ze zazwyczaj prowadzi to do rozgoryczenia, upadku firmy, albo rozstania małżonków.
                              • maman3 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 15.09.12, 12:31
                                I dokładnie tak jest-do rozstania małżonków. Zwłaszcza, jeśli tylko jedna strona uważa, że ma prawo do normalnego życia, kosztem drugiej-bo tak to wygląda. Wszystko dałoby się u nas poukładać-byłby czas na odpoczynek dla obojga i twórczy czas dla dzieci-gdyby był podział obowiązków, a nie-ja prowadzę firmę, wracam do domu (wcale nie około północy) i siadam na tylku, nie podnosząc niczego, co leży wokół. Podczas gdy pani domu zasuwa do północka, bo nie nadąża z zaległościami, które się pojawiły nota bene dzięki mężowskiemu-zostaw to i jdźmy gdzieś, jak wrócimy , to ci pomogę". Praca mojego męża nie jest pracą fizyczną, ma duże obiązenia psychiczne, z czego zdaję sobie sprawę. Wyrównanie poziomów energetycznych przy pracy, np. wokół domu, wyszłoby mu tylko na zdrowie. A nadmienię, że kupno domu było jego marzeniem. Tylko robić wokół niego też powinnam ja. I nie chodzi tu o moje widzimisię, żeby ładnie było, tylko o bezpieczeństwo dzieci.
                                Rozumiem, że dla verdany idealny obrazek to taki, kiedy mąż od około 21 godziny siedzi przed telewizorem, a żona zaiwania z mopem po całym domu, marudząc pod nosem, że jeszcze kuchnię musi posprzątać. No i tutaj verdanie dogodzę-do niedawna tak to u nas wyglądało, dopóki nie zaczęłam padać, po nieprzespanych od ponad roku nocach. Wczoraj dla relaksu pełniejszego jeszcze piwko doszło.
                                Najzabawniejsze, ze jeszcze reprezentacyjna powinnam być...
                                Co do traktowania pracy jako fanaberie-jakiś czas temu, kiedy wierzyłam, że mój mąż ciężko pracuje do późna, tenże radośnie konsumował procenty. trwało to kilka lat! Że nie zauważyłam? Spałam, kiedy wracał. Miało się to zmienić, ale z zaufaniem jakoś kiepsko idzie, kiedy wszystkie obietnice są odkładane w niebyt.
                                I bardzo, bardzo przepraszam, że śmiem być rozgoryczona...
                                • martach0 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 15.09.12, 13:03
                                  Witam was drogie mamy. Podczytuję Was od jakiegoś czasu bo wkrótce urodzi mi się trzecie dziecko i też będę wielodzietna. Tym razem na podczytywaniu nie skończę bo tego co pisze verdena nie można zostawić bez komentarza. Po pierwsze nie rozumiem co ma kryzys do imprezy integracyjnej? Przecież tym bardziej w kryzysie pracownicy mogą obejść się bez imprezy. CZego miałabym się niby obawiać? Ze w ramach protestu się zwolnią z pracy? A gdzie teraz będzie im łatwo o pracę? Nie sądzę. A poza tym większość firm oszczędza właśnie przez kryzys na tego typu przyjemnościach. Nieraz byłam u siebie w pracy na imprezie integracyjnej i nigdy szef nie siedział do końca, tylko zmył się po godzinie i nikt nie płakał z tego powodu, a wręcz przeciwnie. I ostatnia sprawa co do życiowego wyboru posiadania piątki dzieci. Nie koniecznie musiał to być wybór autorki wątku. Wpadki się zdarzają. Sama jestem teraz w ciąży której nie planowałam, ale kobieta sama sobie dzieci nie robi. Jeżeli dzieci były planowane to z pewnością przez obydwie osoby, a jeżeli nie były planowane to również mąż "brał udział" przy ich poczęciu, więc odpowiedzialność ponoszą po połowie. Zapewnienie bytu rodzinie to oczywiście bardzo ważna sprawa, ale nie jedyna. Dzieci potrzebuja zarówno matki jak i ojca. Wiele razy mozna usłyszeć lub przeczytać jak kończą dzieci, których rodzice tylko gonią za karierą. Więc rozumiem autorkę wątku doskonale.
                                  • verdana Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 18.09.12, 15:34
                                    Mogą się obejść, ale jak podejrzewam, jest to impresa doroczna, zapowiedziana, a nie ogłoszona wczoraj. Pewnie, zę się nie zwolnią z pracy, jesli imprezy nie będzie. Ale jeśli szefa nie ma na drugiej z rzedu imrezie, to stosunki miedzy nim, a pracownikami zaczynają wyglądać nieco inaczej. Nie bez przyczyny, nawet w kryzysie takie imrezy sie organizuje, nie tylko po to, aby sie zabawić.
                                    Wszystko zalezy od instytucji - w dużych zwykle szef zmywa się po godzinie, w małych, gdzie ludzie są nie tylko pracownikami, ale czesto kolegami, stara sie byc do końca. Nie tylko dlatego,z ę lubi, ale czym innym jest nielojalność wobec nieznanego faceta, a czym innym nielojalność wobec kogoś, kogo znamy i lubimy. Pewnie, ze to nie jest 100% zalezność, ale jednak nie jest to bez znaczenia.
                                    Jesli dzieci sa planowane przez obie osoby, to obie musza pamietac o tym, ze rodzicielstwo to nie tylko zajmowanie się dziećmi, ale i zarabianie na nie. Nazywanie "karierą" konieczności utrzymania 7 osób to trochę śmieszne.
    • rycerzowa Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 15.09.12, 13:25
      Skoro mogę "nawrzucać", to nawrzucam.

      Jasne, że imprezę małż mógł nawet całkiem olać. Argumenty verdany, że "pracownicy mogliby się poczuć zlekceważeni", są tyleż prawdziwe, co i naiwne. Mogliby, no i co z tego?
      Zwolnią się? Znając sytuację na rynku pracy? Przecież to nie klienci, brutalnie mówiąc.

      Problem jest w charakterze męża. Tu się przyznam, że bardzo nie lubię, jak żona albo mąż dopiero po wielu latach małżeństwa zaczynają zauważać, że partner(ka) nie jest ideałem.
      Po pierwsze - widziały gały i tak dalej. Tu nie ma zmiłuj. Najdalej po pierwszym dziecku pewne cechy wychodzą.
      Po drugie - skoro przez lata pozwalamy komuś na pewną postawę, to potem nie ma już raczej szans na zmianę.
      Po trzecie - nie rozumiemy, że mężczyzna jest jednak inny, że ludzie mają pewne cechy wrodzone, że jeśli chcemy wpłynąć na czyjąś zmianę zachowania , trzeba to robić umiejętnie. Pretensje, żale, awantury, wzbudzanie poczucia winy - skutkują zazwyczaj chęcią ucieczki. Mężczyzna ma tę przewagę w układzie, że on może uciec, ma tę fizyczną możliwość. Gdyby kobieta mogła, też czasem by uciekła.
      • maman3 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 15.09.12, 14:05
        I święte słowa, rycerzowo. I chyba dlatego mnie to boli, że powinny widzieć gały, co brały. A nie widziały. Był wtedy ktoś, kto miał takie same poglądy na funkcjonowanie rodziny, jak ja. Właściwie dalej ma-kończy się jednak na poglądach. Co do cech, które już przy pierwszym dziecku powinny wyjść-nie mogły, bo dawałam sobie radę świetnie nawet z trójką dzieci, dopiero przy czwartym-problematycznym-zaczęły wychodzić cechy "ukryte". Tak, czy owak, czuję się odpowiedzialna za swoje wybory-a to zawsze bardzo boli, że samemu się zrobiło sobie "kuku"...
        • rycerzowa Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 15.09.12, 15:15
          Maman, rzecz w tym, że kiedyś go kochałaś.
          Gdy kochamy, widzimy tylko zalety drugiego człowieka.
          Gdy nie kochamy - tylko wady. Nawet jego zalety wydają się wadami.
          I nie mów, że przestałaś kochać, bo on jest jaki jest. Przestaje się kochać po prostu.

          Spawa zasadnicza: podstawowy błąd, jaki popełniają kobiety w małżeństwie, to radzenie sobie.
          Od pierwszego wspólnego dnia nie powinniśmy sobie radzić, powinniśmy potrzebować mężczyzny (przynajmniej oficjalnie).
          Jeśli dla nas już za późno, przekażmy tę wiedzę córkom.
              • hyris Re: maman3, masz wiadomość :) 15.09.12, 22:54
                nie chcę stawać po niczyjej stronie w sporze verdany z maman, ale nie mogę się powstzrymać, żeby nie wtrącić swoich trzech groszy wink
                moim zdaniem trzeba potraktowac prowadzenie życia rodziny wielodzietnej jak pewnego rodzaju przedsiębiorsta. Na początku (co jakiś czas aktualizująć) ustala się role i zakres obowiązków ( u Was układ jest jasny: on przede wszystkim zarabia, ty przede wszystkim ogarniasz dom). W tym układzie każdy ma gorsze dni i jeśli w rodzine jest miłość, to potrafimy przekroczyć umowę, aby wyjsć na przeciw drugiej osobie (u nas w domu jest tak, że jasna jest, że m. często wyjeżdza i wtedy ja przejmuję jego odwożenie dzieci do szkoły, ale tez jak mnie dopadnie deadline na robotę, to m. odbierze dzieci albo pójdzie z nimi na nadprogramowy spacer). Póżniej współpracuje się w planowaniu spraw strategicznych (tutaj rozumiem mąż zawalił) i wzajemnym aktualizowaniu kalendarza niestandardowch czynnosci domowych(u nas jest tak, że oboje wyjeżdamy, choć ja dużo rzadziej, więc musimy się zgrać, czasem nie chcę z trójką wlec sie do dentysty, więc musze dwójkę m, podrzucić) , w waszym przypadku był to remont (i mąz zawalił nie skojarzywszy faktów: remont, imreza). Rozumiem, że masz prawo czuć się rozżalona, gdy widzisz, że mąż ucieka od swojej części obowiązków (wspomniałaś o tym w ostatnim poście). Spróbuj podjąć nowe negocjacje, jeśli czujesz że obecny układ się nie sprawdza; wynegocjuj większą pomoc, ALE nie czuj się zwolniona od swoje części, jeśli on nie realizuje swojej.
                I jeszcze jedno, kilka lat nie pracowałaś zawodowo, prawda? Możesz się poczuć dotknięta tym co napiszę, ale uwierz mi, jak matce, którą trójka dzieci doprowadzała nie raz do rozpaczy - gdy na przykład zostawałam na miesiac z nimi sama, praca zawodowa bywa dużo bardziej obciążająca psychicznie. To jest jednak inna rzeczywistość. A mogę sobie tylko wyobrażać jak bardzo, jeśli jest się jedynym życiwcielem rodziny. Mam przyjaciela, który też ma trójkę dzieci, niepracującą żonę i przejściowe problemy w pracy (czasem dzwoni, żeby go do pionu postawić przed powrotem do domu, bo ma poczucie, że tam musi być twardy).
                Mam jednak pewność, ze to nie podział obowiązków jest Waszym głównym problemem.
              • maman3 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 16.09.12, 12:27
                Dziewczyny, ponieważ padł mi laptop i nie zdążyłam się wylogować, a mój mąż go sobie odpalił-miał możliwość przeczytać tenże wątek i niektóre inne, z czego skwapliwie skorzystał. Nie dowiedział się z niego niczego, czego by ode mnie nie usłyszał, mało tego, mówiłam mu o tym, że piszę na forum o niektórych bolączkach... Mimo to usłyszałam od niego parę fajnych epitetów oraz, że to żenujące pisać o sobie na forum Tu podziękowania w imieniu męża dla verdany-bardzo go usatysfakcjonowałaś.
                Kończę ten wątek, jeszcze tylko ostatnie wytłumaczenie-bo najbardziej w świecie nie lubię, gdy ktoś nie rozumie tego, co chcę przekazac smile -podział obowiązków był dla mnie oczywisty i tzrymam się go mocno-ale-pewne rzeczy są ponad podziałem, np. gdy ktoś jest chory, albo właśnie robi remont. Sorry, ale dalej uważam, że zostawienie mnie w srodku rozgardiaszu z dziećmi, które wymagają działań, jest świństwem. Tu nie chodzi o moje zmęczenie-o fakt, że fizycznie z małym na ręku nie da się nic zrobić dla reszty dzieci. Poza tym skoro się ustala, że jestem odpowiedzialna za dom i decyduję o tym, jakie rozwiązania należy wprowadzić, żeby wszystkim było łatwiej-to należy to respektować. Jeśli natomiast ktoś to lekceważy i robi po swojemu, bo "wie lepiej"-powinien za to ponosić konsekwencje.
                I jeszcze co do pracy-na pewno jest to inny rodzaj obciążenia, ale zawsze starłam się być przy mężu i w domu zapewnic mu relaks i odsapkę-a on swoimi działaniami mi to uniemożliwił-to tak, jakby mi pozabierał moje narzędzia pracy, a oczekiwał ciągle efektów.
                I jeszcze jeden aspekt-na przestrzeni kilkunastu lat spotkałam sie ze znajomymi kilka razy-fajnie? Nie była to moja wina.
                Aspektów moje sytuacji jest wiele, oczywiste, że wszystkich nie znacie. Największy problem-to moja naiwność, nieuleczalna. Naprawdę mam nadzieje,że moja córka będzie inna (ma w końcu geny tatusia wink )
                • mali-nki Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 16.09.12, 13:52
                  mysleliscie zeby pomoc sobie na terapii malzenskiej? Musicie sobie chyba pomoc z zewnatrz bo maman piszesz o waszych problemach, ktore dotycza tych samych spraw od dluzszego czasu i jakos nie ma u was przelomu. Chyba sami z tego grajdolka nie wyjdziecie. Pomoz sobie tez w sprzataniu i gotowaniu. Jak piszesz ze maz zamawia catering - to nie jest najmazdrzejsze wydawanie pieniedzy, no chyba ze to jest "emergency". Ale czy nie lepiej zainwestowac w dochodzaca pania 2 albo 3 razy w tygodniu ktora wam te zupe ugotuje, pomoze posprzatac a ty w tym czasie chociazby pojdziesz na spacer z czescia dzieci albo przeczytasz im ksiazke.
                  Dla mnie uklady ktore sa u was sa z kosmosu ale trudno tu ocenic czy maz tak nie wsplpracuje z toba bo jest obciazony praca faktycznie czy tylko moze sie miga. Dla mnie to jest jasne ze jako szef idzie na impreze integracyjna ale tez bym szalu dostala jak by mi to powiedzial w ostatniej chwili. Czy wy w ogole ze soba nie rozmawiacie? Przeciez jak macie firme to chyba padlo chociaz raz slowo "impreza integracyjna" - nie moge sobie wyobrazic ze nie rozmawiacie o sprawach firmy na codzien. Kupcie sobie kalendarz rodzinny i wpisujcie wszystkie terminy zeby miec jakies pojecie co, kiedy, gdzie. Zal mi ciebie tylko tak czuje ze oboje nie macie checi (energii ?) tak naprawde zmienic uklady w waszej rodzinie.
      • verdana Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 18.09.12, 15:29
        Ależ oczywiście. Wiadomo, ze llekcewazenie pracowników jest kluczem do sukcesu przedsiebiorsta. I ze ludzie pracują ze strachu i dla pieniędzy, a ich stosunek do szefa w ogóle nie wpływa na wydajność, a tym bardziej na lojalność.
        Na takim myśleniu, nawet w warunkach kryzysu, przejechało się już sporo przedstawicieli "małego biznesu".
    • ann.38 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 16.09.12, 14:45
      Skoro piszesz, że możemy nawrzucać............. Decydowałaś się na wielodzietność z mężczyzną, z którym nie mozecie się zgrać z podziałem obowiązków? Trudno liczyć na to, że coś się będzie zmieniało wraz z dochodzeniem nowych obowiązków przy kolejnych dzieciach.
      A co do ciężkiej pracy jedynego żywiciela rodziny- ciekawe ilu z nich poszłoby na taki układ, że żona też będzie pracowała, a w zamian za to oni więcej czasu poświęcą rodzinno-domowym obowiązkom.
        • ewagorak Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 16.09.12, 15:00
          Maman3 a Wy się z tym mężem w ogóle lubicie??? Odnoszę wrażenie, że łączą Was tylko dzieci i wspólny dach. Tyle.
          I szczerze powiedziawszy głupio jest pisać o swoich żalach na forum, bo to i tak nic nie zmieni. Postaraj się wyartykułować je mężowi. I znów pytanie- czy Wy się lubicie?
          • maman3 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 16.09.12, 15:35
            A właśnie zabawne jest to, że lubimy smile . Lubimy ze sobą przebywać i-gdyby nie problem z organizacją zadań w domu-bylibysmy idealnym małżeństwem.
            Co do żalów na forum-niby gdzie mam się żalić, skoro od lat nastu jestem odcięta od świata?
            A mężowi potrzeby i żale artykułuję od wielu lat-i nic.
            Jeszcze raz powtórzę-u psychologa byliśmy, ale mężowi nie podobały się "tendencyjne" pytania pani psycholog.

            Mężu, czytasz? smile
            • mruwa9 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 16.09.12, 22:07
              maman3 napisała:


              > A mężowi potrzeby i żale artykułuję od wielu lat-i nic.

              Bo sie zabralas do sprawy od d..y strony.
              Zalenie sie i skarzenie na swoj los, zwlaszcza w tonie "a bo ty zawsze...", "a bo ty nigdy..." sila rzeczy wzbudzi opor materii i rozdraznienie. I zerowy skutek.
              Od pierwszego dziecka trzeba bylo KONSTRUKTYWNIE ze soba rozmawiac (bez zarzutow, pretensji i wiercenia dziury w brzuchu), oraz ustalac zakres prac i obowiazkow. Oraz margines wlasnej strefy prywatnej kazdego z was. Asertywnie i wprost.
              Teraz , po latach , ocknelas sie z reka w nocniku, ale dopoki bedziesz glownie marudzic i zrzedzic, efekt bedzie zaden.Jak dotychczas.
              Zamiast zrzedzenia i zalenia, naucz sie mowic wprost, czego oczekujesz od meza.
            • mali-nki Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 16.09.12, 22:34
              maman3 napisała:
              > A mężowi potrzeby i żale artykułuję od wielu lat-i nic.
              > Jeszcze raz powtórzę-u psychologa byliśmy, ale mężowi nie podobały się "tendenc
              > yjne" pytania pani psycholog.
              >
              > Mężu, czytasz? smile
              troche bez sensu ze probujesz porozumiec sie z mezem przez forum...
              Co do psychologa skoro maz staje okoniem to Ty sama sobie pochodz, moze sie nauczycz jak postepowac w tej patowej sytuacji zeby siebie chronic...
              • agasobczak Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 17.09.12, 07:04
                No nie wiem ale jakos irytują mnie niektóre wypowiedzi sad Oczywiście rozumiem, że te wszystkie osoby m.in verdena i mruwa to mają udane i super małżeństwa, konflikty się same rozwiązują, walą prawdę z mostu mężom, organizacja pracy jest perfekcyjna a firmy prowadzą rewelacyjnie?

                Tak na marginesie... co drugi tydzień przeżywam depres, że nie tak miało to wyglądać, nie takiego męża chciałam ale i co drugi tydzień mam jednak przebłyski, że trafiło mi się coś najlepszego pod słoncem. Kryzysy są i będą. I ktoś mi kiedyś powiedział im dalej i rzeczywiściej tym gorzej ale lepiej. Nie wierzę w idealne małżeństwa bez kłótnie czy fochów bo ludzie są różni a jak mi ktoś mówi o takim małżeństwie lub relacji to mam wrażenie, że to jakaś fikcja. Albo, że ktoś sili się na hardocora i "dam radę"
                Ja tam kryzysy mam - wczoraj też. Ja chora, mąż pół dnia przed tv a ja wnerwiona na maksa. Dziś wstał nowy dzień. Jest dobrze.
                Może pozwólmy sobie na słabość, że się nam nie chce, że jesteśmy wredni, że ktoś nas wkurza a pranie leży i syfi???
                Maman3 - jak ja Ciebie rozumiem big_grin
                • pola468 agasobczak 17.09.12, 15:49
                  Dobrze powiedziane smile.
                  Może zatem, abstrahując od problemu maman3, konstruktywny wątek narzekający wink?
                  Niedawno gdzieś w archiwum forumowym przeczytałam, że istnieje takie "niepisane zjawisko" (tzn wiele piszących w wątku mam tak miało), jak "brak przyzwolenia" matkom mającym więcej niż troje dzieci na skarżenie się na trudności małżeńskie, wychowawcze, indywidualne. No bo jak masz tyle dzieci, to sama chciałaś. Nie myślałaś - nie narzekaj. To może przekornie - bo życie bywa czasami trudną i mozolną pracą, konstruktywnie trzeba pomarudzić i się użalić. Konstruktywnie, czyli po łzach/bólu egzystencjalnym/fochach - otrząsamy się i zmieniamy rzeczywistość "in plus" smile.
                  Pzdr srdcz!
                      • agasobczak Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 19.09.12, 10:54
                        Srutututu - z górki ? To się uśmiałam. Mam mały staż ale z obserwacji wynika, że dopiero kiedy człowiek padnie to pycha umeira ostatnia więc myślę, że tam gdzie dwoja - będzie zawsze ścieranie - choć raz mniejsze lub większe. Największa praca to mruwa nad sobą a nie nad małżeństwem .... czy inną osobą
                        • kasia0606 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 19.09.12, 16:49
                          Ja z reguly w tego typu dyskusjach udzialu nie biore bo punkt widzenia zalezy punktu siedzenia, ale sie wtrace bo verdana chyba starcila gdzies konsekwencje po drodze:
                          "ale czym innym jest nielojalność wobec nieznanego faceta, a czym innym nielojalność wobec kogoś, kogo znamy i lubimy"
                          A jak jest z lojalnoscia meza wobec zony i rodziny??? I rozumiem ze jak zona wroci juz w koncu do pracy to w domu zapanuje wolna amerykanka, bo przeciez obydwxoje zarabiaja na rodzine to w domu powinni obydwoje odpoczywac.
                          Od razu wyjasniam jestesm nie pracujaca ZAWODOWO mama. Pracuje w domu prowadzac go i jest to ciezka fizyczna pracy, dyzur 24h na dobe 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku. Moj maz pracuje zawodowo 38,5 godziny tygodniowo. Za 35 mu palca a pozostale 3,5 ma oddawane jak RTT czyli dni wolne. Lacznie z RTT ma 6 tygodni urlopu. Bierze go kiedy chce. Jak ma urlop pow. 5 dni dostaje wyzsza pensje bo doliczaja soboty, niedziele, raz w roku prim de vacances prawie 500 euro. Ja pracuje bez dnia urlopu, bez dodatkowych wolnych dni, kiedy np maz wyjezdza na kurs i jego obowiazki w domu przejmuje ja. Bo to tego zmierzam od poczatku moj maz mial i ma swoje obowiazki do zrobienia i zadne ale to zadne chodzenie do pracy go nie zwalnia. Bo po pierwsze to jest tez jego dom, jego dzieci, pod drugie podejmujac decyzje a potem ochocze starania o kolejnego potomka robil to swiadomie i wiedzial ze pracy bedzie w domu wiecej a moj powrot do pracy sie przesunie, po tzrecie i najwaznijesze, nie chce zeby moje corki wyrastaly w swiadomosci ze bab jest od mopa a facet od przynoszenia kasy. Te epoke mamy za soba. I jestesm straszna tyranka bo go zmuszam do pracy. I na koniec dnia to on potrafi czytac czy siedziec przy kompie czy grze TV do 1-2 w nocy, kiedy ja od 12stej najczesciej juz twardo spie.

                          Teraz odnosnie wlasciwej tresci watku. Moj maz wie ze musialby to ustalic ze mna. A w takich przypadka jak choroba moja, czy malej czy remont czy inne losowe zdarzenie nawet jezeli by poszedl to po godzinie by wrocil. Bo przede wszystkim jest odpowiedzialny za rodzine.
                          I tak mi sie jeszcze nasunelo, bo autorka napisala ze pracownicy znaja ich sytuacje. Jezeli sa lojalni i lubia swojego szefa to do glowy by im nie przyszlo zeby sie na niego obrazac, nawet za nieobecnosc. A jezeli sie fochaja to sa burakamismile A burakami nie ma sie co przejmowacbig_grin

                          Maman3 chlopy sa jak dzieci trzeba i dlugo wszystko do glowy wkladac. Cierpliwosci duzo Ci zycze!!! I zdrowia!
                          • kasia0606 Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 19.09.12, 16:59
                            I jeszcze dopisze ze zawsze chcialam wrocic do pracy ale zawsze by dylemat co bedzie jak dzieci beda chorowac i zawsze slyszalam ze on nie bo on musi PRACOWAC. No to pracuje do wolismile I jak w koncu w tym roku zdecydowalam, ze czas sie wziac za siebie i wychodze do ludz,i to maz wpadl na wspanialy pomysl, zeby zrobic sobie nastepnego dzidziusia. I ja mam sie na nim uzalac??? Jamais!
                          • simonkapl Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 19.09.12, 18:31
                            Widze, ze ty tez z Francji smileMozna wiedziec z jakiego regionu?

                            Ja mam tylko 3 dzieci, nie pracuje zawodowo, z roznych wzgledow, chociaz chcialabym to zmienic,maz pracuje na rozne zmiany.On pracuje zawodowo, ja pracuje w domu, ciezko rowniez.Nie wyobrazam sobie, zeby maz olal remont, nie zajal sie dziecmi, nie pomogl mi w domu.To nie sa twoje dzieci, ale wasze wspolne dzieci.On jest zmeczony po pracy, a co z toba? Dla mnie to chory uklad.
                            I jak widac, dla niektorych ludzi "siedzenie w domu" to nadal nie jest praca.
                    • mamumilu Re: Znów żale-tylko Wy możecie mi nawrzucać :) 19.09.12, 00:41
                      a tam - po 20 tez bywa z gorki i pod gorke, tylko juz nie tak stromo, bo problemy inne, chyba ze ma sie nadla male dzieci, bo te 20 lat nic nie znacza w tej kwestii wink
                      Ja mysle, ze jestes przemeczona przede wszystkim a wtedy czlowiek ma inna perpsktywe i wszytkie problemy nad ktorymi ajkos przechodzi do porzadku normalnie i sobie radzi, wylaza na wierzch i urastaja do rozmiarow slonia. Jak to ostatnio widzialm na fb - kobieta jest jak Bog - cerpliwa jest i czeka do dnia sadu odtatecznego, ktory w naszych babskich wymairach zdaza sie czesciej niz Bozych smile Ja mam trojke, ale tez mam i mialam okresy, kiedy mnie krwe zalewala, maz obiecywal poprawe, ktora byla na maks 2 tyg. Niestety faceci tak maja, ze im sie wydaje, ze sa w porzadku i trzeba im ciagle przypominac. Takie idealy co to same z siebie wiedza co trzeba zrobic i sie za to biora a nie tylko obiecuja, zdarzaja sie bardzo rzadko, chociaz znam taki jeden osobiscie - za to w innych dziedzinach troche gorzej.
                      Moze powinniscie zrobic jakas liste - wiesz na wzor super niani z podzialem obowiazkow i odhaczaniem tego co wazne, zeby kazdy widzial co jest jeszcze do zrobienia i sie poczuwal?
                      Jak dzieci podrosna, to bezie lepiej, ale na razie z oseskiem, to wiadomo - a jaks ie trafi taki nieodkladalny, to mozna tylko siasc w kacie i plakac - moj trzeci taki byl i jest wymagajacy, ale jakbym miala jeszcze dodatkowa dwojke do ogarniecia, to chyba bym nie dala rady. ( chcociaz mi dochodzi jeszcze troche dodatkowego zajecia, ale to na moje wlasne masochistyczne zyczenie)
                      A verdana sie nie przejmuj - kto troche ja poczytal, wie ze nalezy ignorowac jej posty.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka