Dodaj do ulubionych

Na którą obiad?

05.05.13, 20:10
Pytanie do mam większej ilości dzieci szkolnych.

Zakładając, że macie w szkole troje, pięcioro, czy siedmioro dzieci, które, siłą rzeczy wracają o róznych porach, tzn część o 12, część o 13.30, część o 15 lub później, na którą podajecie obiady? Na 12, żeby pierwsze zjadło od razu po powrocie, a potem odgrzewacie, czy robicie osobno o 13, a potem o 15? A może jednak robicie na 15, gdy juz większość jest w domu?

Ja robię obiady na 15, bo wyłączając wypadki zmian popołudniowych (głównie dzieci najstarszych) o tej godzinie przeważnie większość jest w domu.
Ostatnio tesciowa mi zarzuciła, że ja nic nic nie robię, a dzieci przychodzą do domu i głodne siedzą, bo ja taka najgorsza, obiadu im nie daję. Nie jest to pierwsza uwaga n/t pory obiadowej w wykonaniu mojej teściowej, kiedys jak wyrobiłam sie na 15.30, bo później wróciłam do domu, to dogadywała, czy to obiad czy kolacja. Wtedy olałam, ale tym razem zrobiło mi sie przykro. Zwłaszcza, że było to w połącznieu z ze słowami jaka to ja nie jestem.

I jak to jest u Was, faktycznie wszystkie dzieci powinny zjeść ciepły obiad zaraz po szkole?
Jak to pogodzić przy większej ilości dzieci, zwłaszcza, że gotowanie obiadu nie jest moim jedynym przedpołudniowym zajęciem?
Obserwuj wątek
    • alusia255 Re: Na którą obiad? 05.05.13, 20:46
      Ja musze miec lunch na ok. 12.30 dla dwojki i meza, a najstarszy ma obiad w szkole, ale zostawiam czesto i dla niego i odgrzewam po prostu jak wroci, ok 18-tej. Na Twoim miejscu mysle, ze robilabym zupe na dwa, trzy dni ( taka ulubiona tych dzieci, ktore sa w domu najwczesniej), a pozniej na spokojnie drugie danie. Lub obiad na 13 i zostawic na talerzu dla spoznialskichsmile Faktycznie dzieciaki po szkole sa czesto glodne i cos warto im dac do zjedzenia.
      • andaba Re: Na którą obiad? 05.05.13, 21:02
        Głodne nie siedzą, chleb i inne rzeczy są dostępne od ręki, zupa czasami też, choć ja rzadko dwa dania gotuję. Choć może będę to musiałą przemysleć, pomysł jest niegłupi.

        Zostawiania na talerzach sobie nie wyobrażam, obiad zostawiony od 13 do 15 jest raczej malo jadalny. Lepiej zostawić w garnku i podgrzać, podsmażyć.

        I jeszcze jedno - na ile przygotowujecie poprzedniego dnia, żeby obiad zrobić wcześniej? Bo jak wracam o 12-13 to ciężko ten obiad na 13 podać. Ziemniaki często obieram rano, ale klusek się wczesniej przygotować nie da, niektóre mięsa tracą na smaku, jedyne co sie sprawdza do podgrzania to potrawy jednogarnkowe i zupy. A i samo gotowanie ziemniaków schodzi około godziny.
        • verdana Re: Na którą obiad? 05.05.13, 21:08
          Ależ 15-16-17 nawet to normalna pora obiadowa. Nie ma zadnego sensu podawać dzieciom obiad tylko dlatego, że wróciły ze szkoły. Powrót ze szkoły jako taki nie wywołuje wilczego głodusmile
          Znacznie lepiej podać obiad razem dla całej rodziny, czy większej części rodziny, tym bardziej, że wspólny obiad to co innego niż samotne jedzenie zupy.
          Dochodzi do tego jeszcze inna kwestia - obiad o różnych porach to takze kolacja o różnych porach. A dziecko, które dostanie obiad o 12 czy 13, będzie znowu głodne o 16, kiedy obiad będą jedli stari - i co, ma patrzeć, jak oni jedzą?
          Po co słuchasz teściowej?
          Ja - właśnie z podobnych przyczyn - ziemniaków prawie nie gotuję, tylko ryż, kasze, makaron. Bez kuchenki mikrofalowej nie wyobrazam sobie życia.
          --
          zpopk.blox.pl
          • andaba Re: Na którą obiad? 05.05.13, 21:18
            verdana napisała:

            > Po co słuchasz teściowej?

            Nie znasz mojej teściowej...

            Podejrzewam, że nie o dzieci jej chodziło tak naprawdę, tylko ona jest szybciej głodna, a mi się nie chce lub nie mam możliwości ugotować wcześniej dla niej. Zwłaszcza, że nawet jeżeli gotuję jej coś innego, to baza jest taka sama - ziemniaki, kluski, mięso, najwyżej inaczej przyrządzone.

            Może powinnam faktycznie zupę gotować, żeby ci co głodni wcześniej zjedli, tyle, że nie wierzę w żadne "na 2-3 dni", chyba, że ugotuję w garze do gotowania pieluch, od lat nie udało mi się zrobić obiadu na dwa dni.
            • goska81-gryfino Re: Na którą obiad? 06.05.13, 00:19
              O matko, nie wytrzymałabym z taką teściową. Normalnie masakra jakaś- takie wtrącanie się w to, na którą godzinę jest obiad. Ja też nie gotuję dwóch dań. Przy okazji, tak jak i Tobie, od dawna nie wyszedł mi obiad na dwa dni, mimo najszczerszych chęci. Wszystko znika jednego dnia. U mnie jest dodatkowo porażka z gustami kulinarnymi. Prawie nie robię ryżu, kaszy i makaronu, bo mąż toleruje praktycznie tylko ziemniaki i najlepiej jak są z sosem, bo jak sosu nie ma, to marudzi.
              Do tego to, co lubią jedni, nie jest jadalne dla innych. Kiedy pytam:" jaką zupę zrobić?", słyszę na przykład:
              - Ogórkowa!
              - ogórkowa!
              - Rosół!
              - Ogórkowa??? Bleee...
              No i mam pozamiatane big_grin Bo czego nie zrobię, to zawsze ktoś nie będzie chciał i albo zje tyle co kot napłakał, albo nie zje w ogóle i wrzuci sobie do mikrofali kanapki z serem, albo np jak to robi siedmiolatek- zje same ziemniaki i dwa UMYTE Z SOSU klopsiki, bo inaczej nie dotknie nawet.
              Normalnie mistrz świata. Takiego dzieciaka jeszcze nie widziałam.
              A obiad mam na tą, na która się wyrobię. Zwykle około 15. Ci, którzy wracają do domu wcześniej, jedzą to, co jest, z głodu nikt nie umiera. Zawsze jakieś kanapki się znajdą, jogurt, czy coś innego, żeby nie chodzić głodnym, a na obiad czekają aż będzie gotowy. I ten odwieczny, ponadczasowy tekst:
              - Mama, kiedy obiad?
              - Jak się ziemniaki ugotują.
              wink
              --
              Krzyś-1.02.2001, Paweł-10.05.2002, Wojtuś-4.07.2005, Olga-25.06.2008, Madzia-3.10.2010 A tu są zdjęcia: ludzie.gazeta.pl/goska81-gryfino/0,0.html
        • anka_zz Re: Na którą obiad? 09.05.13, 11:15
          Ziemniaki można naprawdę mocno przyspieszyć - zalać wrzątkiem z czajnika (elektrycznego) i pokroić na ciut mniejsze kawałki, wtedy jest szybciej. Jak dzieci były małe to dochodziłam do 15 min w gotowaniu ziemniaków (przyznam, że były pokrojone na nieduże kawałki, ale nie grało to az takiej roli).
          A teściowej może warto zostawiać coś z obiadu z poprzedniego dnia (kotlet, ziemniaki do odsmażenia, mały pojemnik zupy w zamrażarce) - jak głodna to może sobie zagrzeje w południe? Rozumiem, że gotować nie chce, ale odgrzać to żadna filozofia i nie podchodzi pod "mieszanie się w nie swoje gary"
    • mruwa9 Re: Na którą obiad? 06.05.13, 00:32
      obiad jest wtedy, kiedy jest. Zwykle na raty, bo wracmy o roznych porach i i tak praktycznie nie istnieje jedno danie, ktore wszystkim smakuje . Nie widze sensu, zeby czekac z obiade na powrot meza (np. o 19-20), jesli np. syn kiepsko zjadl snaidanie, potem przez caly dzien szkolny nie jadl i nie pil zupelnie nic, a do domu wraca o 16-17,glodny jak stado wilkow. W takie sytuacji czekanie, az wszyscy sie zejda, zeby zasaisc do wspolnego posilku, jest po prostu okrutne wobec gldnych dzieci, bo zzanim by to sie stalo, dla dzieci jest juz pora kapieli i spania. ja tez musze wrocic z pracy, po drodze wymyslic, co ugotowac, to tez pochlania czas.
    • urge Re: Na którą obiad? 06.05.13, 11:47
      Ja jestem pyskata, więc raczej teściowa by usłyszała parę słów niż ja bym się martwiła, czy dobrze robię wink Na szczęście moja teściowa to typ wyluzowany.

      A wracając do tematu:
      U nas zawsze są obiady dwudaniowe: zupę gotuję rano na 2 dni. Zawsze mam też zamrożoną lub zawekowaną na te dni, kiedy nie mam czasu, albo zwyczajnie mi się nie chce gotować. I tę zupę każdy dostaje od razu po powrocie ze szkoły -łatwo podgrzać każdemu oddzielnie.
      Drugiego dania podgrzewanego moje dzieci nie uznają, a ponieważ wszyscy mają jakieś zajęcia popołudniowe, więc obiad jest codziennie o innej porze: nigdy wcześniej niż o 16 ale bywa też koło 19 (wtedy to jest obadokolacja, a między nią a zupą jedzą sobie owoce lub jak ktoś bardziej zgłodnieje kanapki) -generalnie dopasowujemy porę do momentu, kiedy wszyscy są w domu.
      --
      Pozdrawiam -Marta mama trzech muszkieterów i...
      czekamy na królewnę! smile
    • mw144 Re: Na którą obiad? 06.05.13, 13:30
      Obiad jest ok 17:00 kiedy wszyscy są w domu. Jak ktoś jest wcześniej i jest głodny, to wyżera sam co mu tam w lodówce lub szafkach w oko wpadnie. Poza tym poza śniadaniem, obiadem i kolacją do głowy mi nie przyszło przyrządzanie posiłku dziecku starszemu niż 6 lat, jak chcą coś w międzyczasie, to robią sobie same, więc Twoja teściowa wyklęłaby mnie pierwszego dniasmile
    • i-t-a Re: Na którą obiad? 06.05.13, 14:06
      U nas jest zwykle zupa ok 12-13, a drugie danie 16-17, zależy od zajęć dodatkowych dzieci. Jak nie ma z jakiegoś powodu zupy to dostają jogurt/zupę mleczną,owoce ew. kanapki. Jak obiad na 17, to kolacji już najczęściej nie ma, najwyżej ok 18-18.30 dostają owoce.
      --
      Kasia - mama Franka (VII 2006), Uli (VII 2008), Hani (XI 2010), Aniołka Stasia((*) X 2012) i Sierpniowego Ktosia
    • gaudencja74 Re: Na którą obiad? 06.05.13, 15:50
      Ja pracuję, kiedy dzieci są w szkole. Obiad robię jak wrócimy, zawsze coś szybkiego spagetti, naleśniki itp. Dwóch dań nie zrobiłam jeszcze nigdy w życiu. A teściowa i teść przyjeżdżają do nas z gotowym obiadem, albo coś gotują. Jak zostają w domu z dziećmi, to mam zupę i pierogi w zamrażarce na kilka dni. Zgłupiałabym z taką teściową, która czeka na obsługę, to nie restauracja.
      • delfinela Re: Na którą obiad? 09.05.13, 06:40
        Oboje z mężem pracujemy, dzieci jedzą obiady w szkole. Na szczęście im smakują, a ja nie mam zastrzeżeń do menu. Mimo to, zawsze d domu jest coś na ciepło do zjedzenia. Zupa, naleśniki, placki lub dania z makaronem, kaszą, bo te najłatwiej przygotować. Wypasione obiady robię przy weekendzie, kiedy wszyscy możemy zasiąść wspólnie do stołu.
        Pora... niestety każdy o innej porze. Starsze dzieci uczą się na przeciwległe zmiany. Popołudniowa tura kończy lekcje o 16:25. Mąż ma prace trójzmianową. W tygodniu nie udaje się razem zjeść. Jak próbowałam, to okazało się, że ten już jadł kanapki bo wcześniej wrócił, ten nie jest głodny i prawie pełne porcje zostawały na talerzu, a za godzinę wołali jeść.
        Zawsze ktoś je odgrzane w mikrofali, a ja mam wrażenie że ciągle stoję przy kuchni.
        --
        https://www.suwaczki.com/tickers/zud343r8ajczfga5.png

        Wojtek 2004, Bartek 2006, Karol 2010
    • dzieciata.renata Re: Na którą obiad? 06.05.13, 18:27
      Nigdy nie robiłam obiadów o tak wczesnej porze jak 12 czy 13, nawet jak dzieci były malutkie. I niegdy nie rozdzielam dwóch dań, jeśli takie robię.
      Kiedy nie pracowałam obiad robiłam na 15, ale moje dziewczyny kończyły zawsze po 14 lub po 13. Jadłyśmy wspólny obiad we czwórkę. Mąż miał przygotowany na 16.30, kiedy wracał z pracy. Jeśli było coś smażonego np. schabowy, mielony, wątróbka, placki, omlet czy np. kasza manna robiłam mu bezpośrednio przed podaniem, makaron też. Resztę odgrzewałam w mikrofalówce, ziemniaki też. Ryż lub kaszę takie z woreczka przelewałam gorącą wodą z czajnika, podobnie gotowany kalafior czy brokuł, żeby były ciepłe.
      Teraz, kiedy wróciłam do pracy obiad właściwie gotuje mi mama, która zajmuje się N. Cały obiad sama gotuję rano tylko jeśli zaczynam późno i danie jest później tylko do odgrzania np. zupa w wkładką, gulasz z kaszą. Zawsze rano przygotowuję co się da, kroję ziemniaki, robię zupę, surówkę. Wkładam wszystko w odpowiedniej ilości do garnków, w których ma się gotować, żeby mama nie musiała za wiele wymyślać i robić. Obiad nadal jest na 15, wtedy je moja mama, N., M, bo zawsze jest już w domu i D. dwa razy w tygodniu. W. jest odbierana o 16, mąż wraca o 16.30 z pracy i wtedy oni jedzą częściowo odgrzewane, częściowo zrobione bezpośrednio przed, zależy jakie jest danie. W. je obiady dwudaniowe w przedszkolu, o 11 zupa, o 13 drugie danie, więc nie musi już właściwie jeść w domu. Trzy razy w tygodniu D. bezpośrednio po lekcjach jedzie na trening i w domu jest dopiero po 18, w te dni wykupuje obiad w szkole, a po powrocie odgrzewa sobie, jeśli jest danie, które się do tego nadaje albo je tylko surówkę lub warzywa. Ja wracam o różnych porach i podobnie jak D. odgrzewam lub jem tylko jeden składnik obiadu, za to robię sobie na kolację jajecznicę lub np. zagrzewam bigos, który zawsze mam zawekowany w słoikach.
      W przyszłym roku wszystkie dzieci będą w przedszkolu albo szkole i tam wykupimy obiady, a po powrocie z pracy mąż bądzie kombinowałsmile, więc na pewno obiadu nie będzie przed 17.
      --
      D., 1999
      M., 2000
      W., 2009
      N., 2010
      • w_iika Re: Na którą obiad? 06.05.13, 22:06
        Na 17.30. Albo pozniej, bo jak ladna pogoda, to ja wychodze z domu rano, wracam wieczorem i dopero wtedy gotuje. Dzieci przychpdza o 12.30 (jak jest ladnie,to nie przychodza, bo od razu gdzies je wloke i kanapkami i surowymi warzywami karmie), 16 (ale w sezonie letnim idzoemy od razu po szkole na plac zabaw, maja wiec owoce i warzywa po szkole w plastikowych pudelkach), a o 17.30 wraac tata, cala rodzina jest w komplecie, wiec wtedy jemy. Jest prawdziwy rodzinny posilek, z tysiacem naczyn do mycia, bo nie uznaje nakladania z garnkow na talerze, jest deser, zajmuje to ze 40 min, do godziny.
        Moja mama to strasznie krytykuje, ale dla nas to jedyny czas, kiedy mozna sobie pogadac przy stole, nie tzreba sie spieszyc. Nie zamierzam z tego rezygnowac.
    • dvoicka Re: Na którą obiad? 09.05.13, 10:08
      u nas jest to mniej skomplikowane - dzieci jedzą w przedszkolu, więc obiad gotuję dla mnie i męża a dzieci się "dosiadają". bo dla mnie wspólne posiłki są ważniejsze niż pora posiłków.
      obiad jest zazwyczaj ok 17, bo wtedy mąż jest już w domu. czasem jest wcześniej i wtedy staram się, żeby obiad był wcześniej, ale od jakiegoś czasu się nie spinam. bo dochodzę do wniosku, że lepiej, żeby on się przez chwilkę czymś zajął, niż dostawał obiad od żony, która trzaska garnkami, bo czeka od dwóch godzin, co chwilę odgrzewając i będąc sama głodną.
      jak dzieci pójdą do szkoły to będę się starała, żeby była dla nich jakaś zupa (a może będą chodzić po szkole do babci na zupkę/racuchy?) przed tym obiadem o 17.

      i jeszcze jedno - mamy ciocię w rodzinie, która robi obiad na 12-13 i też nie może uwierzyć jak można jeść obiad później. w chwili roztargnienia przyznała kiedyś, że robi ten obiad tak wcześnie żeby już mieć to z głowy.
      więc co? jej wygoda ma decydować o tym jak żyją inni? z Twoją teściową może być podobnie.

      po prostu przyjmij, że macie z teściową inne priorytety i się nie przejmuj. ja się zgadzam z Tobą - wspólne posiłki są bardzo ważne.
      --
      Jaś 01.03.2007r.,
      Hania 05.12.2008r.,
      Zosia 27.01.2013r.
      • monhann2 Re: Na którą obiad? 09.05.13, 16:46
        Obiad o 12-13ej, to o ktorej drugie sniadanie? Wyglada na to, ze go nie mawink

        W moim domu nigdy nie bylo obiadow tak wczesnie, nawet jak jeszcze bylam sama dzieckiem i mieszkalam w Polsce. 0 12ej to niektorzy sniadanie jedzasmile
          • jagienka_77 Re: Na którą obiad? 09.05.13, 23:33
            Zgadzam się w 100% z Verdaną. U nas obiad i po 18 się zdarza, obiad czyli drugie danie. Niestety, nigdy na dwa dni, wszystko znika tego pierwszego dnia. Za to gotuję zupy na dwa dni, wtedy wszyscy jedzą, jak najstarszy wróci ze szkoły, czyli ok. 14.00. Moja mama nie rozumie tego, dla niej zupa i drugie danie powinny być podane natychmiast po sobie, ze względu na zmywanie wszystkiego na raz, tak zawsze u nas było gdy byłam dzieckiem. Ja na szczęście mam zmywarkę i wiem, że na możliwości moich dzieci zupa i drugie danie na raz to za dużo. Nie uważam, aby dostosowywanie pór posiłków do konieczności zmywania, a nie do apetytu domowników miało sens. Potrafi odebrać przyjemność jedzenia. Podobnie jak dostosowywanie pory obiadu do oczekiwań apodyktycznej teściowej.
            Mikrofala jest moją drugą najlepszą przyjaciółką po zmywarce smile
            I hit-ciekawostka: u mojej teściowej śniadanie jada się o 14:00, kotlety tłucze dla teścia zazwyczaj w okolicach 21:00, wtedy gotuje mu obiad... ale jej dzień zaczyna się o 11:00, kiedy wstaje z łóżka, to wiele tłumaczy smile Każdy powinien robić, jak jemu pasuje, a teścio
              • verdana Re: Na którą obiad? 11.05.13, 14:30
                Przypomina mi to mego znajomego, do którego mąż kiedyś zadzwonił o północy (znajomy, delikatnie mówiąc, nie jest rannym ptaszkiem). Żona powiedziała, że nie moze podejść, bo je obiad. Mąż zdziwiony zapytał "Chyba kolację"?. "Nie , obiad. Kolację jada później" - odparła żona.
                Innymi słowy - obiad moze byc o bardzo różnych porach.
                --
                zpopk.blox.pl
                • w_iika Re: Na którą obiad? 11.05.13, 22:14
                  O tych obiadach i porach obiadowych to mozna by ksiazke napisac. Trauma mojego dziecinstwa: 6 rano, niedziela, budzi mnie odglos tluczka do kotletow, przed 7 czuje juz smazenie, mama gotuje obiad, bo na 8 musi zdazyc do kosciola, a po kosciele chce miec wolna niedziele, czyli od 11 bedzie odgrzewac to co gotowala przed msza,i o 11.45 bedziemy jesc obiad. PO obiedzie drzemka, bo mama wstala bardzo wczesnie,zeby miec tzw wolna od garow niedziele, wiec musi sie wyspac. Wstaje ok 15 i zjada zimne resztki z tzw"obiadu". Wszysyc spotykamy sie okolo 15 w kuchni, zwabieni oglosami talerzy i jemy zimne resztki, mama wzdycha,ze choc raz by chciala miec spokojna niedziele, a my znow jemy...smile i znow trzeba bedzie zmywac. No a juz od 17 kolacja, bo obiad byl wczesnie, wiec wszyscy glodni, resztkami nikt sie nie najadlsmile
                  U mojej przyjaciolki bylo jeszcze gorzej - jej mama juz w sobote gotowala obiad na niedziele, a potem, w niedziele wkladala wszystko do mikrofali,zeby miec spokoj - schabowe z mikrofali - koszmar!
                  A najgorsze,ze bardzo dlugo zwalczalam u siebie okropny nawyk,ze po powrocie do domu tzreba jesc obiad - bo co innego wrocic do domu okolo 14 i jesc,a co innego, bedac na studiach, wracac z zajec o 11 i miec poczucie,ze dopoki sie nie zje, ten powrot jest jakby, hm, niepelny, a potem znow sie wychodzi i wraca, i za kazdym razem czlowiek chce jesc! Cale zycie bylam gruba, schudlam dopiero, gdy obiady zaczelam jadac wieczorem! smile
                  • jagienka_77 Re: Na którą obiad? 12.05.13, 14:08
                    Kurczę, to rzeczywiście nieźle. Na taki plan dnia bym nie wpadła choćbym cały dzień myślała smile i rzeczywiście niedziele musiały być do bani, nie tylko dla was, dla mamy też... Dobrze, że nie powielasz schematów i masz to za sobą
                    • blizniaki14 Re: Na którą obiad? 12.05.13, 14:58
                      Ja mając jeszcze małe dzieci przyzwyczaiłam się,że zupę jemy ok 12tej, drugie zwykle jadaliśmy 14-15.30. Teraz śniadanie jemy przed 7mą, by zdążyć do pracy do przedszkola i szkoły. a obiad zwykle tak: Antek przed szkołą (dwa razy w tygodniu ma lekcje dopiero na 13.25!) więc zjada zupę, a ja jak wracam z pracy czyli 13-14 jem z mężem (o ile on nie ma jakiegoś wyjazdu, jak nie ma, to jest ok, bo kancelarię ma w mieszkaniu, więc pracuje blisko). Bliźniaki jedzą w przedszkolu. Drugie danie zjadamy różnie raz o 14tej (jak syn kończy wcześniej np. o 11.20 i jest już głodny o drugiej), a zwykle między o 15 a 17. Syn kończy lekcje, codziennie o innej porze, czasem zjada obiad na szkolnej stołówce, wtedy nam (rodzicom) gotujemy tylko jedno danie, zupę lub drugie. Różnie to więc u nas bywa smile
                      W soboty niedziele zwykle już o 14-15 jesteśmy po obiedzie, by mieć wolne popołudnie smile
                      --
                      nasz Tonio
                      nasze bliźniaki Jaś i Tusia
                      przed ślubem 4 lata, a po ślubie...
    • kwietniowka2011 Re: Na którą obiad? 13.05.13, 16:53
      obiad o 12 to dla mnie jakiś kosmos wink
      ja mam dwoje dzieci w przedszkolu, jedno w domu, z reguły jemy obiad jak wróci najstarszy i tata czyli o 17, a nawet 18
      w Twojej sytuacji wcześniejsza zupa jest dobrym rozwiązaniem o ile dzieci lubią zupy
      • kajka271 Re: Na którą obiad? 14.05.13, 15:31
        U nas najmłodszy je obiad z nianią w ciągu dnia (zwykle nasz z poprzedniego dnia lub zupę - gotuję garnek na kilka dni), średnia je w przedszkolu, starszak w szkole, a potem jak zjeżdżamy do domu to robimy drugi obiad, czyli to taka obiado-kolacja i jemy koło 17.30-18. Potem na kolacje jedze tylko jogurcik koło 19.30, a my juz nic.
        I nie wiem jak inne dzieci, ale nasze sie dopominają o ten drugi obiad. G. w szkole je obiad o 12.15 i o tej 17 znów jest mega głodny. E. po prostu nie zmuszam, zje na ile ma ochotę... ale ciepłe danie zawsze jest.
        Jak byłam w domu to czasem robiłam własnie zupke wcześniej i jak odbierałam G. ze szkoły wcześniej to jedliśmy sobie np o 14tej, a potem obiad o 17 resztę. Ale potem zapachniały mu obiadki szkolne, to mu zamówilismy i problem z głowy smile
        U nas w domu zawsze była babcia i obiad był szybko, ale jedliśmy go koło 15tej dopiero, a kto wracał póxniej to sobie odgrzewał. Robić obiad na 12ta to dla mnie mega wczesnie ....
        --
        Grzesiu
        Ewcia
        Piotrus
    • baszi Re: Na którą obiad? 07.06.13, 10:46
      moje do szkoly jeszcze nie chodza ale obiad jest na 17.00 tak zebysmy mogli razem zjesc a kolo tej godziny M wraca z pracy, wczesniej dzieci maja zupe, poza tym sniadanie, drugie sniadanie, jakis owoc, cos slodkiego, zupa a drugie danie dla dzieci pelni role kolacji, jka wroce do pracy obiad tez bedziej na kolacje. ja tam nic zlego w tym nie widze, a nawet widze w tym same dobre bo mozemy razem usiasc przy stole a dla nas to b wazne, dzieci tez nie chca jesc jak tatusia nie ma w domu.

      a tesciowej powiedz ze u ciebie obiady sa o tej godzinie i tyle. ze czasy sie zmienily i pory obiadow tez nie sa takie jak kiedys.
      --
      Musisz tu zajrzeć
      https://www.suwaczki.com/tickers/1usa8u69d837wnof.png
      https://www.suwaczki.com/tickers/zem3ej28ho9jv2bz.png
      https://www.suwaczki.com/tickers/ibm2i09kpxqwdgo1.png
      • baszi Re: Na którą obiad? 07.06.13, 11:06
        a z ciekawostek, jak bylismy sami albo z 1 dzieckiem obiady czesto gesto bylo na 21 a juz nigdy nie przed 18 nawet w weekend
        teraz w weekend staram sie gotowac wcesniej zebysmy mieli "wolne" popoludnie ale czasem nawet jak zaczne robic obiad o 9 rano to i tak konczymy jesc kolo 15 albo jeszcze pozniej big_grin

        u mnie w domu obiady byly wczesnie, kazdy jadl po powrocie ze szkoly, pracy i nawet w weekendy nie siedzielismy razem przy stole.

        a co do szybkich dan, pelno tego, spaghetti, watrobka chocby z pieczywem , risotto lub ala risotto, domowa pizza
        --
        Musisz tu zajrzeć
        https://www.suwaczki.com/tickers/1usa8u69d837wnof.png
        https://www.suwaczki.com/tickers/zem3ej28ho9jv2bz.png
        https://www.suwaczki.com/tickers/ibm2i09kpxqwdgo1.png
    • 3bitt Re: Na którą obiad? 07.06.13, 11:09
      ja mam co prawda na razie jedno w szkole i 1 w przedskzolu a od wrzesnia 1 w szkole i 2 w przedszkolu, ale myśląc perspektywicznie problemu z obiadem raczej mieć nie będę bo dzieci będa po skzole chodziły na swietlice i na obiady szkolne. Uważam ze to calkiem dobre rozwiązanie. Teraz tez najstarsze je obiad w szkole i czeka na swietlicy na zgarnięcie do domu. Tym sposobem wsyzscy są/ będą w domu o tej samej porze i moge podać podwieczorek.
      • baszi Re: Na którą obiad? 07.06.13, 11:13
        tu obiady sa miedzy 11 a 12, wszedzie w firmie, w szkole, pzredszkolu , w domach, nawet jak ktos do mnie dzwoni w tych godzinach pyta czy nie przeszkadza w obiedzie big_grin
        wiec podejrzewam ze dzici sie podlacza do domowego obiadu w domu a obiad szkolny to bedzie raczej jak drugie sniadanie big_grin
        --
        Musisz tu zajrzeć
        https://www.suwaczki.com/tickers/1usa8u69d837wnof.png
        https://www.suwaczki.com/tickers/zem3ej28ho9jv2bz.png
        https://www.suwaczki.com/tickers/ibm2i09kpxqwdgo1.png
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka