Dodaj do ulubionych

nowa przygoda Mikołajka

26.06.13, 13:57
Dzisiaj nasza pani zachowała się bardzo dziwnie. Czekała na nas w klasie wydając głębokie westchnienia, a przecież zawsze jest wesoła. Wzdycha tylko, jak odpytuje Klotariusza, a wtedy Klotariusz robi się całkiem czerwony.
Powiedziała –„No dobrze, skoro pan minister, który zajmuje się naszą edukacją zdecydował odwołać się do młodzieży, by zmienić naszą mentalność, będziemy mieć lekcje wychowania seksualnego. A pierwszy, który zacznie się robić głupie żarty, pójdzie się zobaczyć z Rosołem”. Nikt nie miał ochoty robić głupich żartów, bo nasz Rosół też z nami nie żartuje.
Pani popatrzyła na nas i powiedziała, że najważniejsze w życiu, to być tolerancyjnym. My jesteśmy cholernie tolerancyjni. Więc wszyscy powiedzieli tak. A Ananiasz, który jest pieszczoszkiem naszej pani i zawsze siedzi w pierwszej ławce powiedział, że jest jeszcze bardziej tolerancyjny niż cała klasa, bo przecież ze wszystkiego jest najlepszy w klasie, z wyjątkiem w-f. Euzebiusz powiedział mu – „Nie bądź taki cwany kolego, bo zobaczysz, jaki ja jestem tolerancyjny” ! Myślę, że pani zrozumiała, że nie pójdzie łatwo.
Pani podeszła do tablicy, poczekała aż się uspokoimy i spytała z bardzo poważną miną : « Dobrze, kto jest dziewczynka, niech podniesie rękę”. Wszystkie dziewczynki podniosły ręce, także Klotariusz ale z trochę zakłopotaną miną.
Ale pani powiedziała tak : »Bardzo dobrze, Klotariusz, to twój wybór, jeśli chcesz być dziewczynką, masz prawo zadecydować”. Klotariusz zrobił się cały czerwony –„Nie proszę pani, ja chce iść siku”. Dobrze, powiedziała pani –„Możesz iść”. „Tylko nie wchodź do dziewczynek” – zawołał Euzebiusz. Ale pani uderzyła w biurko i powiedziała, że jeśli Klotariusz chce iść do toalety dziewczynek, to jego wybór i nie można sobie z tego robić żartów. Obowiązuje nas gender theory, która pozwala każdemu mógł wybrać płeć. I kazała nam napisać w zeszytach – „Każdy ma prawo wybrać płeć!”
„Jeszcze czego” - powiedział Rufus – „ja mam siusiaka, nie mogę zdecydować, że będę dziewczynką”. Pani mu wytłumaczyła, że to, co on robi, nazywa się heteroseksizm. I że trzeba wreszcie skończyć z heterokracją. Że jak tak dalej pójdzie, to nas wsadzą do ciupy jako homofobów. Popatrzyłem na Ananiasza, nawet on zrozumiał.
Wszystko się komplikowało, juz wolałbym chyba lekcję matmy. Pani wyczuła, że się trochę zgubiliśmy, postarała się wyjaśnić innym sposobem: „Macie ciała… to wy decydujecie… „ „A ja mam drugie śniadanie, a nie jakieś ciało !” zawołał Alcest. „Moje ciało to ja !” Muszę wam powiedzieć, że Alcest to taki kolega, który ciągle je, cały dzień coś przeżuwa, ma czas zastanawiać się nad życiem. Jak się z kimś bije, to mu trzymam rogalika, a potem zawsze mi daje ugryźć kawałek.
« Dobrze » - powiedziała pani –« kontynuuję ». Dziwne nam się to wydało, ale nic nie mówiliśmy, bo nie chcieliśmy jej robić przykrości. Zabrała się za rysowanie białego kółeczka na tablicy. „To jest spermatozoid”. I poprosiła mnie, żebym powiedział, co rozumiem przez to słowo. Dobrze się złożyło, bo właśnie tata w zeszłym tygodniu opowiadał mi, że jest kupa takich małych ziarenek, które tata daje w prezencie mamie i potem z tego rośnie dzidziuś i cyk ! - Dziecko się rodzi ! Wszyscy je całują i dzwoni się do babci, że została babcią.
„Dziękuję Mikołaju” – powiedziała pani. „Kontynuuję. Oczywiście myślicie wszyscy, że rodzina to tatuś, mamusia i dzieci. Jednak są inne modele i byłoby zupełnym wstecznictwem tego nie uznać. Jeśli dwaj panowie albo dwie panie kochają się nie ma powodu, żeby im zabronić zawrzeć związek małżeński i pozwolić adoptować dziecko”.
„To fajnie się składa” – zawołał Rufus. ”Ja bardzo kocham Leonię i Kloe, to się ożenię z nimi obydwiema, bo one też mnie kochają”. Leonia powiedziała, że absolutnie się nie zgadza, a Kloe powiedziała, że ożeni się ze swoim tatą. Jeśli dwaj panowie mogą się żenić, to ona może ze swoim tatą, bo ona bardzo kocha swojego tatę. ”Acha” – zawołał Rufus – „ale on już jest ożeniony z twoja mamą” !
Pani powiedziała, że nie jest to tematem lekcji, szkoda,akurat zaczęliśmy się fajnie bawić. Znowu zastukała w stół i dalej tłumaczyła, że postęp techniki pozwala nam robić, co nam się zamarzy. Można robić dzieci w szkle, trzymać w lodówkach i wynajmować sobie brzuchy.
Wytłumaczyła nam, że pan może dać te małe nasionko dwom paniom, które z pomocą pana doktora już sobie dalej same poradzą. Albo dwaj panowie pomieszają swoje nasionka i pójdą w odwiedziny do pani, żeby dała swoje nasionko i to wszystko można dać innej pani, która zrobi sobie dziecko w brzuszku i potem odsprzeda je tym panom.
« Ja » - powiedział Rufus –« widziałem reportaż w telewizji, że niedługo będzie można mieć swojego klona ! Jeśli ktoś siebie kocha, ma prawo mieć swojego klona !» Ananiasz powiedział, że byłoby najlepiej, żeby jego sklonować, bo się najlepiej uczy. Na pewno pan minister będzie wolał, żeby klonowac jego zamiast Rufusa.
Już mieli się zacząć bić, ale Geoffroy spakował się i założył plecak. ”Dokąd idziesz ? - spytała pani. „Idę sobie. Jeżeli można wybrać płeć, można wybrać i gatunek. Ja chce być pingwinem. Pingwiny nie chodzą do szkoły, idę do domu”. Popatrzyłem na Geoffroy’a, on naprawdę jest podobny do pingwina ! I zresztą to jego wybór ! Ale Geofrroy spojrzał na panią i zrozumiał, że lepiej wrócić na swoje miejsce.
Już mieliśmy znowu zacząć rozróbę, ale przestaliśmy, bo okazało się, że na końcu klasy płacze Julietka. Ona nigdy nic nie mówi. Julietka płakała, bo jeśli to jest tak, to ona rzuci się z mostu. I tak jest trudno żyć, jak się ma rodziców w separacji. A jeśli teraz zaczną robić dzieciaki bez taty i mamy, to ona uważa, że to niesprawiedliwe i głupie. I jeśli wszyscy mają prawo do miłości, to może nie należy zapominać, że dziecko ma prawo do mamy i taty. I że to jest po prostu równość wobec prawa. I że można dać tyle tatusiów dziecku, ile się chce, ale to nie zastąpi mamy !
Powiedziała to jednym tchem, pani patrzyła na nią z otwartymi ustami i widziałam, że zaraz zacznie płakać. Ale nie płakała. Przytuliła Julietkę, ucałowała jak mamusia czasem mnie i coś jej miłego szepnęła do ucha. Potem popatrzyła na nas, jednym ruchem wytarła tablicę i powiedziała -to wszystko jakieś głupoty, nie można pozwalać robić ludziom wszystkiego, co im się zamarzy. I żeby pan minister spróbował zrobić tę lekcję za nią. A na razie, to zrobimy lekcję gramatyki. No nie…


Obserwuj wątek
      • verdana Re: nowa przygoda Mikołajka 26.06.13, 21:30
        To jest konkretnie tekst, który ma uświadomić dzieciom, ze bardzo fajnie jest wołać na kolegę "Ty cioto", powiedziec kolezance, że jak ma dwie mamy, to nie ma prawdziwej rodziny, tylko wychowują ją zboczeńcy i że nietolerancja to najwyższa cnota.
        W dodatku tekst jest niepodpisany - autor sie boi, czy co?
            • cadence2 Re: nie, fałszywą 27.06.13, 11:52
              Elgosia teraz większość ludzi tak bardzo chce uchodzić za nowoczesnych i tolerancyjnych że jak trzeba to nawet na białe powie że jest czarnewink , ja kompletnie nie mam nic do ludzi o innych orientacjach seksualnych , moj mąż ma kumpla geja który nas czesto odwiedza i jest naprawdę super facetem ale taka jest prawda ze dwie kobiety, tudzież dwóch mężczyzn nigdy nie stworzą dla dziecka rodziny o prawidłowych wzorcach , nawet nasza mądra natura tak to wszystko wymyśliła że do powstania człowieka potrzebne są dwie osoby płci przeciwnychwink podobnie jak uważam że rodzenie dzieci przez kobiety po 60tce które gdyby nie nowoczesne techniki rozwodu nigdy by ich nie miały nie jest normalnewink no ale cóż ja pewnie jestem zacofaną homofobkąwink
              • verdana Re: nie, fałszywą 27.06.13, 16:05
                Samotna matka też nie stworzy prawdziwej rodziny, trzeba zatem głośno mówić o tym, ze wdowy, rozwódki, samotne matki przekazują dziecku nieprawidłowe wzorce - i że takie rodziny trzeba głośno potępiać.
                Podobnie nalezy potępiać rodziny adopcyjne, bo tam z kolei rodzice są bezpłodni i żadnego zycia dziecku nie dali - dali je jacyś obcy ludzie, w dodatku zazwyczaj niezbyt dobrzy. To tez nie jest prawdziwa rodzina, skoro nie potrafi dziecka począć.
                Najlepszy dla takich dzieci jest DD. Tam wzorce są idealne.
                • cadence2 Re: nie, fałszywą 27.06.13, 18:14
                  Absolutnie nie uważam że należy jakiekolwiek rodziny czy też samotnych lub jednej płci rodziców potępiać wiadomo że każdy kocha swoje dziecko i chce dla niego jak najlepiej ale taka jest prawda że nie jest naturalne środowisko do wychowania dzieci i ta tak zwana "prawidłowa" rodzina o jaka zapytała elgosiawink
                • mama.rozy Re: nie, fałszywą 27.06.13, 21:03
                  rodziny adopcyjne nie muszą byc bezpłodne
                  mogą miec po prostu dobre serce
                  no i samotna matka ma zdrowo pod górkę,to chyba nie jest dobry,normalny wzorzec?bez potępiania-zwykły fakt
                  • ciociacesia para homosexualna tez z górki 28.06.13, 08:37
                    jakos szczególnie nie ma, wiec nie jest to najtrafniejszy argument.

                    ale ale, mnie w tym tekscie razi co innego - razi mnie przedstawienie dzieci jako takich kwadratowo myslących i nie dostrzegających subtelnosci, podczas gdy dzieci (nawet w mikołajku) jednak takie nie są i bardzo łatwo poddają sie wszelkim zabiegom indoktrynacyjnym
                  • verdana Re: nie, fałszywą 28.06.13, 18:20
                    Mam nadzieję, zę nie - bo jest więcej par czekających na dziecko , niż dzieci do adopcji, a wiec pary "z dobrym sercem", po prosty pozbawiają kogoś szczęścia. Nie mówiąc już o tym, ze para, która bierze dziecko "z litości" zostaje zdyskwalifikowana , bo nie takie powinny byc motywacje rodziców adoptujących.
                • elgosia Re: nie, fałszywą 28.06.13, 23:26
                  Verdana napisała: Samotna matka też nie stworzy prawdziwej rodziny, trzeba zatem głośno mówić o tym, ze wdowy, rozwódki, samotne matki przekazują dziecku nieprawidłowe wzorce - i że takie rodziny trzeba głośno potępiać.
                  Wdowy, rozwódki i samotne matki - o ile stały się nimi po poczęciu - to nie jest sytuacja zamierzona, dlatego nie należy jej stawiać na równi z homozwiązkami. Rodziny niepełne nie są w stanie tak dobrze wychować dziecko, jak pełne i prawidłowe, ale tego nie zakładały, więc należy im pomóc, a nie potępiać. Ale nie należy rodzin nieprawidłowych zakładać!
                  • verdana Re: nie, fałszywą 29.06.13, 10:39
                    O nie - rozwóka mogła rzucić ojca dziecka dla innego faceta, można zajść w ciążę bez zamiaru wyjścia za mąż - potepiamy? I śmiejemy się w szkole z tych dzieci?
                    Każdy, kto zakłada rodzinę z alkoholikiem, zakłada ją nieprawidłowo.
                    No i niezaleznie od tego, co robią rodzice, dzieci nie mają zadnego prawa rozrózniać kolegów po tym, z jakiej jest rodziny. Na przykład z rodziny dzieciorobów, ha, ha.
                    • elgosia Re: nie, fałszywą 29.06.13, 20:54
                      Uważam, że "robienie" dzieci bez perspektywy ich rozwoju w rodzinie jest złe. Nie należy się śmiać z dziecka, ale potępić taki czyn - jak najbardziej (uwaga! czyn, nie człowieka)
                      • verdana Re: nie, fałszywą 04.07.13, 22:31
                        w. Innymi słowy, nalezy potępić czyn jekim jest urodzenie dziecka - jako, że w małżenstwie, nawet nie mającym srodków do życia, na ogół utrzymuje się kontakty seksualne,nalezałoby uznać, że utrzymanie ciąży jest godne potepienia, a aborcja - pochwały. Albo nalezy uznać,z ę osoby biedne, chore itd nie powinny w ogóle współżyć.
                        • elgosia Re: nie, fałszywą 05.07.13, 18:35
                          Nie, nie osoby biedne czy chore. Czytaj, proszę, ze zrozumieniem. OSOBY NIE STANOWIĄCE RODZINY. Bo dziecko może nie mieć Barbie, ale powinno mieć matkę i ojca płci różnych.
                          • verdana Re: nie, fałszywą 05.07.13, 23:00
                            Innymi słowy - póki nie założysz rodziny, nie współżyj. Czasem do końca życia. A jesli współżyjesz i wpadniesz - usuń? Usuń także, jesli w ciąży ojciec wpadnie pod samochó, bo dziecku nalezy sie ojciec i matka. Dziecku "nalezy" sie dobry, kochający dom, a jakiej płci sa rodzice i czy jest ich dwoje, czy nie - to juz sprawa mniej wazna. Dziecku nalezy sie też spokojny dom, a wiec dzieko spłodzone w małżeństwie neistabilnym, alkoholików, w wypadku, gdy jedno z rodziców jest agresywne - to znacznie większy problem, niz rodzice tej samej płci, czy samotna matka. No, ale zawsze lepiej mieć dwoje pijanych rodziców płci odmiennej, niz kochających takiej samej. Dlaczego? Bo tak.
                            • elgosia Re: nie, fałszywą 06.07.13, 13:55
                              Wiesz co, Verdana. Zawsze uważałam, że inteligentnie i do rzeczy piszesz. Zawiodłam się sad Co TY za bzdury wypisujesz? Jak usunąć?
                              A żeby nie współżyć poza małżeństwem to jak najbardziej tak uważam. I pisząc o normalnej rodzinie nie mam na myśli alkoholików i sadystów. Bo najlepsza dla dziecka jest normalna rodzina, złożona z ojca i matki, którzy są małżeństwem, bez nałogów i agresji. I nie porównuj dwóch gejów kochających dziecko z patologiczną rodzin ą. To tak, jakby rozważać, co jest zdrowsze: baton Mars czy zgniła marchewka.
                              • verdana Re: nie, fałszywą 06.07.13, 14:39
                                "Uważam, że "robienie" dzieci bez perspektywy ich rozwoju w rodzinie jest złe. ".
                                Nie wspóźyć poza małżeństwem - masz prawo tak uwazać, choć jest to wyjątkowo naiwne. Oznaczałoby, ze wiekszość ludzi rozpocznie współżycie ok. 28 roku życia, a część nigdy. Niewykonalne. Zatem nalezy liczyć sie z rzeczywistością. A w rzeczywistości bywa tak, że dzieci rodza się nie tylko w idealnych rodzinach i nie tylko w rodzinach. Skoro, jak piszesz, to jest złe - to znaczy, ze aborcja w takich wypadkach zła nie jest. Bo skoro źle jest urodzić dziecko, to co robić?
                                Takimi opiniami własnie zachęca sie ludzi do aborcji, bo skoro potepia się urodzenie dziecka, to lepiej nie zostać potepionym, prawda?
                                Dla Ciebie zgniłą marchewką jest kochająca siebie i dziecko rodzina gejowska, bowiem o wartości wychowawczej decyduje oczywiście to, jak dwoje ludzi współźyje. Dla mnie zgniłą marchewką będzie kazda rodzina, niezaleznie jak skonstruowana, w którtej ludzie sie nie szanują i nie kochają. wszystkie mpozostałe sa OK.
                                I przypominam, ze dokładnie to samo, co o rodzinach gejowskich mówiono kiedyś o rodzinach mieszanych np. biało-czarnynych. Słowo w słowo te same argumenty - ze to nienaturalne, ze ras nie wolno miaszać, zę to degeneracja.
                                Masz prawo do swoich poglądów. Ale nie masz prawa do uczenia dzieci , aby z pogardą patrzały na dzieci z rodzin, które Ci nie odpowiadają - a o tym dokładnie jest ten tekst. Tzn, nie , przepraszam, masz prawo. Tylko zastanów się, czy o to Ci chodzi.
                                • undoo Re: nie, fałszywą 06.07.13, 20:44
                                  Moge sie tylko zgodzic, bo przeciez o byciu dobrym czlowiekiem decyduje przede wszystkim to, kto z kim i jak sypia, o ile obie strony sa w wieku stosownym i wyrazaja na to zgode. Czy moze mnie nie to nie interesowac?

                                  Nigdy, przenigdy nie bede patrzec zlym okiem na samotna matke, bo nie mnie oceniac.

                                  Czemuz nie mozemy zyc i dac zyc innym? Co Ty, Elgosiu, zrobisz, gdy ktores z Twoich dzieci okaze sie homoseksualne? Albo wczesnie i bez slubu zacznie zycie seksualne? Podejrzewam, ze przy Twoich pogladach bedzie sie balo z Toba rozmawiac i bedzie Cie trzymac w niewiedzy.
                                  • verdana Re: nie, fałszywą 07.07.13, 12:34
                                    Mnie przeraża raczej co innego. To, ze pokazuje się ludzi i mówi "Lepiej, aby tych ludzi nie było, lepiej, aby ich nie urodzono." I zastanawiam się, jak by zareagowały wielodzietne matki, gdyby ktoś, kto uwaza, że wielodzietność jest krzywda dla dzieci - bo ma sie dla nich mniej pieniędzy, a już na pewno - mniej czasu powiedział "robienie kolejnych dzieci jest złe". I wskazał palcem na młodsze dzieci, uznając ich urodzenie za zło.
      • verdana Re: nowa przygoda Mikołajka 28.06.13, 23:00
        Tak. Tylko wybacz, to nie jest pastisz, bowiem nie chodzi tu naprawdę o to, by nasladować Goscinnego, w celu żartobliwego nasmiewania sie z jego dzieła Mam wrazenie, że w tekście nie chodzi o uwypuklenie stylu literackiego Gościnnego - moze jednak lepiej przeczytaj sobie, co to jest pastisz. Pastisz nie służy do śmiania sie z jakiegoś zjawiska społecznego, tylko stylu autora...
      • verdana Re: nowa przygoda Mikołajka 29.06.13, 10:36
        Nie, nie do tego - pastisz służy do tego, by posmiać sie z autora. Naprawde śmiejesz sie z Gościnnego?
        A ten tekst służy do tego, by nauczyć ludzi, ze nie nalezy być tolerancyjnym. Aby dorośli wiedzieli, ze uczenie dzieci tolerancji jest śmieszne. Mnie to jakoś nie bawi. Gdyby to był tekst o tym, że wielodzietność to patologia, i ze dzieci moą sie smiać z kolegi, ktory ma szescioro rodzeństwa, Ciebie też by nie rozsmieszył.
        • plater-2 Re: nowa przygoda Mikołajka 29.06.13, 12:52
          Pastisz (z fr. pastiche – utwór naśladowczy) – odmiana stylizacji; utwór naśladujący istotne cechy jakiegoś dzieła lub stylu, zagęszczający je i uwydatniający. Może pełnić rolę ŻARTOBLIWĄ jako ZABAWA literacka lub też stanowić świadectwo sprawności warsztatowej jego twórcy. W przeciwieństwie do parodii NIE PEŁNI funkcji satyrycznej i uprawiany może być w celu pochwały stylu, maniery danego pisarza lub gatunku, nie w celu jego krytyk.
          • verdana Re: nowa przygoda Mikołajka 29.06.13, 14:04
            Zabawa z autora, nie treści... Chyba jednak nie rozumiesz pojęcia. Rozumiem, ze pismo chciało, aby czytelnicy podziwiali Gościnnego albo śmiali się z Gościnnego? Chyba jednak nie o to chodziło. I nie o sprawność warsztatową też. Tylko o wychowanie dzieci tak, aby nie były tolerancyjne.
            • ciociacesia zaraz tam o wychowanie 29.06.13, 19:11
              o pokazanie ze 'dzieci sa mądrzejsze' i absurdy gendera i politpoprawnosci oraz tolerastii u nich spotkają sie z totalnym niezrozumieniem i legną wobec prostoty ich logicznego rozumowania. i po przyjrzeniu sie mikołajkowi raz jeszcze stwierdzam ze spokojnie mozna powiedziec ze to pastiz, i dobrze oddaje styl goscinnego, moze poza puentą
    • plater-2 Re: nowa przygoda Mikołajka 07.07.13, 10:09
      A mnie się ten tekst spodobał do tego stopnia, ze postanowiłam go umieścić na naszym forum.
      Osobiście jednak uważam "teologię gender" nie tyle za godna smichu, co niebezpiecznie szkodliwą, szczególnie dla dzieci.



      • verdana Re: nowa przygoda Mikołajka 07.07.13, 12:37
        A ja uwazam, ze nieuczciwość - a podszywanie się pod autora, aby głosić kontrowersyjne treści jest z gruntu nieuczciwe - jest zła. Nie istnieje zresztą żadna teologia gender. Dla dzieci najgorsza rzeczą jest brak tolerancji i uczenie ich, ze mają prawo wyśmiewać rówieśników, choćby za homoseksualizm.
          • verdana Re: nowa przygoda Mikołajka 07.07.13, 16:21
            Co z tego? Nieuczciwość pozostaje. I tłumaczenie rodzicom, ze tolerancja wśród dzieci to błąd.
            No i w takim razie, czy podoba Ci sie taki tekst?
            "Do Biskupów Kościoła katolickiego o relacjach między wiarą a rozumem
            Czcigodni Bracia w biskupstwie,

            1Zarówno w dziejach Wschodu, jak i Zachodu można dostrzec, że człowiek w ciągu stuleci przebył pewną drogę, która prowadziła go stopniowo do spotkania z prawdą i do zmierzenia się z nią. Proces ten dokonał się — nie mogło bowiem być inaczej — w sferze osobowego samopoznania.Wezwanie «poznaj samego siebie», wyryte na architrawie świątyni w Delfach, stanowi świadectwo fundamentalnej prawdy, którą winien uznawać za najwyższą zasadę każdy człowiek, określając się pośród całego stworzenia właśnie jako «człowiek», czyli ten, kto «zna samego siebie».Zatem, bracia! Nie pozwólmy, aby wielowiekowe przesądy nie pozwalały nam samych siebie poznać. Wszystkich nas stworzył Bóg, a ten jest nieomylny - zatem i heteroseksualiści i homoseksualiści i biseksualiści są jego doskonałym tworem. Bóg rzekł "Miłujcie się" , nie stawiał granic, kogoż wolno nam milować. Każda miłość jest zatem święta i kazdą nalezy czcić, szanować i uznać za boskie błogosławieństwo".
                  • verdana Re: kto to powiedział ? 07.07.13, 19:51
                    I co z tego? Prawdy religijne sa tylko prawdami religijnymi, a nei ogólnie obowiązujacymi. Inaczej należałoby uznać, że nalezy przestrzegać zasady "Żeńcie się zatem z kobietami, które są dla was przyjemne - z dwoma, trzema lub czterema" - to też podstawa religii, tyle,że innej.
                    • plater-2 Re: kto to powiedział ? 07.07.13, 20:22
                      Opis elohisty mówi o ‘ādām stworzonym „na obraz Boga”, drugi o powołaniu îš i ‘išša. U jahwisty człowiek staje się obrazem i podobieństwem Boga właśnie przez owa jedność mężczyzny i niewiasty. Człowiek staje się odzwierciedleniem Boga nie w akcie samotności, co w akcie jedności, a jedność ta została obdarowana błogosławieństwem Boga. W ten sposób dochodzimy do zrozumienia terminu ciało w antropologii biblijnej i teologii ciała, teologii męskości i kobiecości. Poprzez ciało wyraża się w sposób widzialny nasze człowieczeństwo. Ta jedność, to communio personarum - nowe, wzbogacające poczucie sensu ciała i płciowości. Kobiecość odnajduje siebie w obliczu męskości, męskość potwierdza się poprzez kobiecość. Jedność ta znajduje swe urzeczywistnienie w zjednoczeniu małżeńskim. Męzczyzna i kobieta poprzez zjednoczenie małżeńskie odkrywają wciąż na nowo tajemnicę swego stworzenia, wracają do jedności w człowieczeństwie, odkrywają potężna więź ustanowioną między îš i ‘išša przez Stwórcę. Płeć jawi się tutaj jako coś więcej niż wymiar ludzkiej cielesności, ale możliwość przekraczania granicy pierwotnej samotności ‘ādām poprzez przejmowanie za swoją samotności drugiego. Jedność ta łączy się z wyborem i daje poczucie sensu ciała i małżeńskiego zjednoczenia. Biblijni îš i ‘išša mają stanowić, zdaniem Chrystusa, początek i wzór takich samych wspólnot i komunii dla wszystkich mężczyzn i kobiet.
                      • verdana Re: kto to powiedział ? 07.07.13, 23:27
                        Ok, dla Ciebie to ma znaczenie, dla mnie jednak nie. Nikt nie ma obowiazku uznawać prawd bibilijnych. A jesli podpieramy sie Biblia, aby uczyć, kogo wyszydzać - to chyba zakończyło sie lekturę na Starym Testamencie.
                        To, co ktoś mówił dwa tysiące lat temu jest dla mnie mało istotne w sprawach obyczajowych, podobnie jak to, co napisano w Koranie nieco póżniej. I nie dla mnie jednej.
                          • verdana Re: kto to powiedział ? 08.07.13, 14:57
                            Tak - i dlatego zdrowy rozsadek mówi, ze dla dziecka najwazniejsza jest miłość, a nie to, co robią ze sobą w łóżku rodzice. A instynkt samozachowawczy - że wychowanie dzieci na ludzi nietolerancyjnych jest zagrożeniem - nie wiadomo, czego nie bedą tolerować i w jaki sposób, gdy dorosną. Noc, chyba, że uwaza sie Młodzież Wszechpolską za kwiat polskiej młodziezy.
                            • plater-2 Re: kto to powiedział ? 08.07.13, 16:42
                              Jest niezawodny, potwierdzony urzędowo sposób na rozróżnianie kobiet i mężczyzn przy pomocy dwóch kartek papieru i zszywacza biurowego. Otóż dowiedziono, że kobieta zszywa kartki papieru w lewym górnym rogu sytuując zszywkę poziomo, a mężczyzna pionowo. Jeżeli więc któraś pani albo któryś pan czynią to odwrotnie to jest to sygnał, by zacząć myśleć o zmianie płci. Trzeba to przekazać pani minister od apartheidu, genderowcom, by w końcu, na tej podstawie rząd najjaśniejszej Rzeczypospolitej przygotował, a następnie Sejm uchwalił stosowną ustawę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka