Dodaj do ulubionych

Czy odrabiacie z dziećmi lekcje?

15.02.14, 22:36
Witam! Mam trójkę małych dzieci. Moja najstarsza córka idzie od wrześnie do szkoły (niestety jako sześciolatka z pierwszej połowy roku). I zastanawiam się jak to będzie. Nadmienię, że córka jest bardzo zdolna (piszę poważniesmile - np. zaczęła sama czytać jak miała 5 lat, a nie była tego przez nikogo uczona, jakoś sama załapała). Ale obserwując znajome rodziny zauważyłam, że rodzice dość często bardzo angażują się w szkolne sprawy swoich dzieci. "Za moich czasów"wink nikt nie siedział ze mną nad lekcjami, właściwie nigdy. Jak się nie nauczyłam, czy się nie przygotowałam to dostawałam złą ocenę i tyle. Oczywiście w wyjątkowych sytuacjach kiedy sobie nie radziłam, mama fundowała mi tymczasowo korepetycje (chodzi o nieszczęsną matematykę). Teraz wydaje mi się, że rodzice jakoś bardziej wszystkiego pilnują, nadzorują, pomagają. Ale może taka jest potrzeba. Program jest źle ułożony, są luki i może dzieci same nie dają rady (?)
Co o tym sądzicie i jak to u Was wygląda w praktyce?
Obserwuj wątek
    • sabina211 Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 15.02.14, 23:04
      Z synem, już 6-klasistą, odrabiam lekcje, przedmiot po przedmiocie, od początku do teraz, ale jest dzieckiem z dość poważnymi problemami rozwojowymi. Ze średnią córką nigdy, tzn. nigdy z własnej inicjatywy-odpytuję, czy sprawdzam, gdy sama poprosi (zdarza się to rzadko). Najmłodszej (kl.1) przypominam o zrobieniu i sprawdzam, ew. zdarza mi się coś z nią poprawić. Ale też są dni, kiedy nie mam na to siły, czasu i też sobie wtedy radzi.
      • andaba Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 15.02.14, 23:45
        Z synami nie odrabiałam nigdy w życiu, no czasem w pierwszej klasie pokolorowałam średniemu obrazek (on umiał ładniej, ale miał dużo zadawane i czasem mi się go żal robiło), a najmłodszemu zdarza mi się pomóc w matematyce.
        Ze starszą córką do dziś czasem siedzę, streszczam, przepytuję, ale i pomagam przy robieniu ćwiczeń i innych.
        Z najmłodszą ( niespełna 6-latka w momencie rozpoczęcia szkoły) nie robię, przynajmniej na razie, ale z tego co widzę raczej się obejdzie.


        Jak córka zdolna, to niemal pewne, że nie będziesz musiała siedzieć, chyba, że będziesz chciała, żeby była najlepsza z najlepszych, choć i to zdolne dzieci osiągają bez pomocy.
        • e-milia1 ze zdolna to jeszcze nic nie znaczy 16.02.14, 09:05
          corke mam w drugiej klasie. w pierwszej robilam z nia mniej, w drugiej coraz wiecej. corka tez jest z tych zdolnych, ale zauwazylam, ze czesto jej sie nie chce i kombinuje. codziennie wiec mamy oko na to, jak robi lekcje. dla mnie to wazne, zeby byc na biezaco. jesli mowi, ze nie ma zadania domowego to sprawdzam czy odpowiedni wpis widnieje w zeszycie. mieszkamy zagranica wiec corka chodzi na zajecia z polskiego. maja tam co tydzien test wiec uczymy sie slowek, pisowni, czytania. do tego co wieczor nam czyta. widze po innych rodzicach, ze potem sie budza z reka w nocniku bo dziecie musi pod koniec smetru nadrabiac i siedzi przez weekendy i odrabia zaleglosci. wole tego uniknac.na razie mam jedno w szkole, drugie niecale 2 lata, 3 w brzuchu jeszcze. zdaje sobie sprawe, ze gdy wszyscy beda w szkole to nie bede juz pewnie nigdy miala czasu dla siebie. ale co tam.
          • w_iika Re: ze zdolna to jeszcze nic nie znaczy 16.02.14, 11:54
            Ja mam corke w 2 klasie. We wrzesniu zaczela szkole, wiec miala do nadrobienia pierwsza klase, no i wtedy, rzeczywiscie, przez kilka tygodni nadrabialam z nia zaleglosci, generalnie uczylam,ze lekcje sa, ze trzeba zrobic, pamietac sie spakowac, sprawdzic jaki plan lekcji itd. Od stycznia postanowilam sprawdzic, czy sama da rade , no i teraz juz tylko sprawdzam po kryjomu, czy rzeczywiscie wszystko co potzrebne jest w tornistrze . Lubie tez wiedziec, co robia, zeby porozmawiac o tym, podpowiedziec jak inaczej mozna by cos ujac, zrobic, itp. Corka czasem zapomina spakowac wf, ale to raczej dlatego,ze nigdy nie wie, gdzie sa jej czyste rzeczy - ale to juz moja wina...smile
            Z zasady lekcji z mala nie odrabiam, ale ona jest bardzo obowiazkowa, nie zasnie, jesli nie ma pewnosci,ze wszystko zrobione. Ucze ja jednak sama, ale to wykracza poza program szkolny, i tutaj musze jej pilnowac, bo jej sie nie chce...
            Od wrzesnia do 1 klasy idzie moj syn i tez zamierzam uczyc go od poczatku samodzielnosci, i wprowadzac nawyk,ze w domu robimy wiecej niz kaza w szkole.
            Wiem natomiast,ze wiekszosc znanych mi rodzicow odrabia z dziecmi lekcje. Twierdza,ze dzieciaki wielu rzeczy nie rozumieja i trzeba im to w domu tlumaczyc.
            • verdana Re: ze zdolna to jeszcze nic nie znaczy 16.02.14, 14:25
              Dlaczego robimy w domu więcej, niż każą w szkole? Tzn. rozumiem oczywiście, ze rodzice mogą dziecku opowiedzieć coś ciekawego z historii czy biologii, podsunąć książkę czy dobry film - ale wymagać, by odrabiać wiecej lekcji niż zadane? Po co?
              • w_iika Re: ze zdolna to jeszcze nic nie znaczy 19.02.14, 21:16
                Bo w szkole niewiele robia. Gdybym nie angazowala malej w czytanie ksiazek, czytalaby jedna ksiazke na miesiac, nic by nie pisala. Z jednej strony wymaga sie od dziecka minimum, z drugiej strony namawia do udzialu w konkursach, ktore wymagaja naprawde duzej wiedzy. I kto ma dziecko do tego konkursu przygotowac? Rodzic.
                Jezykow obcych szkola tez nie nauczy, musze wiec to robic sama, albo wysylac do szkoly jezykowej. Robie wiec sama.
                Ja nie odrabiam wiecej lekcji niz zadane. Ja pokazuje,ze do tematu mozna podejsc od innej strony, ze nie zawsze odpowiedz na dane pytanie jest jednoznaczna. Patrze, co dziecko lubi i tu robie duzo wiecej niz trzeba. Zwracam uwage na to, co przychodzi malej z latwoscia i tu wymagam,zeby sie troiche wysilila. Szkola nauczyla moje dziecko,ze najwyzsze oceny dostaje sie za nic. Mnie sie to nie podoba.
                • ppo Re: ze zdolna to jeszcze nic nie znaczy 06.03.14, 20:02
                  Jaja sobie robisz?! Jedna książka na miesiąc to więcej niż dość! Wyluzuj, dziewczyno, bo wychowasz nadambitne, przeuczone dziwadło bez przyjaciół w prawdziwym życiu (tylko w książkach). Wiem, co piszę, bo też miałem taką matkę. Pozbierałem sie dopiero ok. 30-stki i to tylko dlatego, że trafiłem mądrą (a nie przeintelektualizowaną!) żonę.
                    • w_iika Re: ze zdolna to jeszcze nic nie znaczy 07.03.14, 16:12
                      W UK corka miala 3 ksiazki co piatek, a syn, w zerowce mial 1 krociutka ksiazeczke co 2 dni. W obecnej podstawowce corka czyta 1 lekture w miesiacu, zajmuje to max 2 wieczory... Na szczescie polubila czytanie, wiec sama czyta nawet kilkadziesiat stron dziennie, jesli ksiazka ja zainteresuje.
                      • maksimum Re: ze zdolna to jeszcze nic nie znaczy 07.03.14, 18:33
                        w_iika napisała:

                        > W UK corka miala 3 ksiazki co piatek, a syn, w zerowce mial 1 krociutka ksiazec
                        > zke co 2 dni. W obecnej podstawowce corka czyta 1 lekture w miesiacu, zajmuje t
                        > o max 2 wieczory... Na szczescie polubila czytanie, wiec sama czyta nawet kilka
                        > dziesiat stron dziennie, jesli ksiazka ja zainteresuje.

                        Czytanie w podstawowce to jest podstawa i czasami sie dziwilem czy nie daja im za duzo ksiazek do czytania,ale okazalo sie ze daja sobie z tym rade,wiec nie ingerowalem.

                        Tyle ile ksiazek czytaja dzieci w USA w ciagu roku to w Polsce sie w calym zyciu nie czyta.
                      • maksimum Re: ze zdolna to jeszcze nic nie znaczy 15.03.14, 23:33
                        oldbay napisała:

                        > Nie wiem skad te dane. Moj 13 letni pasierb w wakacje nie mial do przeczytania
                        > ani jednej ksiazki.

                        To masowe czytanie ksiazek,to jest glownie podstawowka,a 13 latek to juz jest koncowka gimnazjum.
                        Poza tym kazda szkola jest inna,czym lepsza szkola tym wiecej jest zadawane.
                        • kosmo78 Re: ze zdolna to jeszcze nic nie znaczy 20.03.14, 00:25
                          Ze mną nikt nigdy nie odrabiał lekcji, zreszta moja mama do teraz to powtarza, ale chcę cię zmartwić, teraz jest inaczej. Mam syna w drugiej gimnazjum i córkę w czwartej, dziewczynki ida do przedszkola. Są takie dni, kiedy mam ochotę uciec z domu i nie wracać , córka nie łapie angielskiego, syn ma sprawdzian z funkcji, których nie rozumie, 3-latki ciągle czegoś chcą. I oczywiście wszyscy mówią naraz, mąż jest wkurzony, bo przecież dwa dni temu tłumaczył synowi chemię, z córką ciągle siedzi przy ang. , a funkcji nie pamięta smile Dzwonimy po znajomego, jest akurat w okolicy, tłumaczy synow ifunkcje, mąż siedzi w tym czasie przy ang. z córką, młode kapię i kładę spać powtarzam z córka przypadki i odmianę rzecz. sprawdzian z polskiego. Wiadomo są dni bardziej spokojne i gorsze . Ale takie czasy, kiedyś rodzice mieli z nami inaczej, nikt się nad dzieckiem nie pochylał i trzeba było być samodzielnym , teraz jest inaczej. Raczej nie łudziłabym się na twoim miejscu, że odpuścisz sobie temat SZKOŁA.
                          • stefania1939 Re: ze zdolna to jeszcze nic nie znaczy 20.03.14, 11:58
                            Mam to samo. Właściwie planowałam, że będzie więcej czasu na moją pracę, że rozwinę skrzydła.
                            Dzieci miały być samodzielne, podchowane i świetnie sobie ze wszystkim same radzić.
                            Ale tak nie jest. I bardzo trudno jest sobie odpuścić jak dziecko ma z czymś problem. Wiadomo, jak ty z dzieckiem nie poprawisz to wróci z jedynką zapłakane, wściekłe i będzie chciało przekreślić całą dalszą edukację. No ale tego trzeba doświadczyć.
              • yuka12 Re: ze zdolna to jeszcze nic nie znaczy 06.03.14, 15:32
                Mojemu synowi zadaja prace domowe rzadko i w dodaku takie, ze rozwiazuje je w minute smile. Potem ide na wywiadowke i dowiaduje sie, ze syn ma braki. Prosby o czestsze i o wyzszym poziomie zadania do domu (matematyka) dzialaja tylko przez miesiac. Wiec sama wynajduje rozne ksiazki, programy edukacyjne etc, aby zachecic syna do nauki, zainteresowac go, cwiczyc jego pisanie i czytanie, bo z tym tez kuleje. Corka ze wzgledu na pewne problemy edukacyjne wymaga codziennych, regularnych cwiczen i tylko dzieki temu robi postepy. Bardzo powoli ale jednak. Przez prace w domu zrozumiala tajniki podstaw dzialan matematycznych, utrwala nowe slowka poznane w szkole oraz cwiczy jezyk polski. Moge z duma powiedziec, ze jezyk polski jest najsilniejszym z trzech jezykow, rowniez w czytaniu i pisaniu, chociaz zadne z moich dzieci nie uszczeszczalo regularnie do polskiej szkoly i niemal od swoich narodzin przebywaja za granica. Wlasnie jako skutek domowego treningu. Jednak dom to dom a nie szkola, wiec staramy sie z mezem znajdowac rownowage i zawsze zapewniac dzieciom odpowiednio duzo czasu na zabawe z rowiesnikami, kolka zainteresowan czy wieczorna bajke.
            • e-milia1 a gdy dziecko nie rozumie? 16.02.14, 15:28
              corka przez moment miala problemy z matmy. pani ponoc raz tlumaczyla i nie miala ochoty tlumaczyc jeszcze raz.maz tlumaczyl wiec w domu corce kilka dni i kazal robic dodatkowe zadania. pomoglo. czesto mam warzenie, ze w szkole zbyt duzo ci nauczyciele nie robia.
    • pa-trynka Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 16.02.14, 15:46
      mój najstarszy jest obecnie w 2 klasie. pilnuje dziecka od pierwszej klasy: sprawdzam co jest na zadanie, sprawdzam czy zadanie zostało odrobione i czy zostało odrobione poprawnie, pamiętam o terminach klasówek, konkursów (syn się zgłasza na wszystko bez względu na zainteresowaniasmile) wyjaśniam zadanie gdy jest problem ze zrozumieniem. w pierwszej klasie syn był bardziej systematyczny i odpowiedzialny t.j jak powiedział ze odrobił zadanie i się spakował to faktycznie tak było, teraz w drugiej zdarza mu się niewłaściwie spakować, ominąć zadanie itp, wiec muszę więcej pilnowaćuncertain pracuje również w domu ponieważ jest w grupie ryzyka dysleksji. planuje "pilnować" do mniej więcej czwartej klasy - po tym czasie mam nadzieje, że będzie miał już wypracowane właściwe nawyki i stopniowo przejmie odpowiedzialność za swoje sukcesy i porażki szkolne.
      ani ja ani mój m. nie pamiętamy by rodzice pomagali w lekcjach w dzieciństwie, lecz po rozmowach okazało się, że pilnowali w klasach 1-3, a my po prostu tego nie pamiętamy...i nasze wyobrażenie o własnej samodzielności i zdolności runęłowink
    • dzieciata.renata Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 16.02.14, 18:34
      Zależy o co Ci chodzi, czy o przypilnowanie dziecka, by lekcje odrobiło w odpowiednim czasie, wszystkie i spakowało się na następny dzień, zabrało wszystkie potrzebne rzeczy. Czy o wspólne siedzenie nad każdym zadaniem po kolei. Czy w razie trudności wytłumaczenie czego dziecko nie rozumie ze szkoły, przepytanie przed sprawdzianami? Pierwsza sprawa jest dla mnie naturalna, że na początku szkoły, każdego nowego etapu edukacji, trzeba wdrożyć dziecko do systematyczności, planu dnia itd. Druga i trzecia sprawa zależy od rodziców, czasu jaki mogą poświęcić, a przede wszystkim zdolności dziecka i nauczycieli, poziomu nauki. Do końca trzeciej klasy sp nie musiałam z córkami nic właściwie robić. Program był na tyle prosty, a teraz podobno jest jeszcze wolniejszy, że same sobie radziły. Do tego, za ich czasów, liter uczyło się jeszcze w zerówce i już w pierwszej klasie same sobie czytały polecenia. Lekcje odrabiały w świetlicy, później ja już byłam w domu z trzecim dzieckiem, ale również same sobie radziły. Jedyną rzeczą, którą pamiętam to odpytywanie z tabliczki mnożenia i modlitw do komunii. Na zabrania chodziłam, regularnie przeglądałam ćwiczenia, żeby sprawdzić czy sobie radzą i wszystko było dobrze. Problem zaczął się w czwartej klasie u jednej i drugiej córki. Bardzo duże wymagania mieli nauczyciele, szybkie tempo wprowadzania nowych tematów, wiele sprawdzianów, kartkówek i odpytywań, dużo zadań domowych, ich klasy miały wysoki poziom i niestety musiałam z dziećmi siedzieć codziennie. Nie rozumiały tematów ze szkoły, nie potrafiły same rozwiązać trudniejszych zadań i trzeba było je naprowadzać, nie bardzo same ogarniały przygotowanie do sprawdzianów. W ich klasach była duża presja na dobre oceny i średnią. Pomagać przestałam tak na co dzień jak najstarsza była w szóstej klasie, a druga w piątej. Odkąd poszły do gimnazjum, do nowych klas i nauczycieli zupełnie inaczej jest. Nie ma takiej presji, nie ma wygórowanych wymagań i mimo że przedmiotów więcej córki sobie dobrze radzą, chociaż czasami potrzebują wytłumaczenia, ale jakoś z mężem ogarniamy to samismile

      D., 1999
      M., 2000
      W., 2009
      N., 2010
      • awtorek Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 16.02.14, 21:57
        No to jesteście ambitne kobitki! Szczerze mówiąc jestem zaskoczona i to bardzo, zwłaszcza, że niektóre z Was mają więcej niż trójkę pociech. Utwierdziłam się w przekonaniu, że to chyba ja mam tylko wizję samodzielnego dziecka w szkole bo przyznam, że nie wyobrażam sobie codziennego monitorowania odrabiania lekcji (przy trójce dzieci i pracy na etat). Oczywiście nie mam na myśli wdrażania dziecka w rytm szkolny - nauka, że codziennie trzeba się spakować, zajrzeć do lekcji itd. To oczywiste i wiadomo, że trzeba dziecku na początku pomóc. Tak samo myślę, że przeskok z 3 do 4 klasy może być rzeczywiście trudny no i sporadyczne trudności z przedmiotów do których dziecko ewidentnie nie ma zdolności (matematyka ale też np. muzyka), czy konieczne ćwiczenia w przypadku dysleksji, czy dysgrafii. Ale widzę, że większość z Was, tak jak właśnie obserwuję naokoło, jednak regularnie śledzi to, co dzieje się na lekcjach.

        Ja osobiście naprawdę nie byłam nigdy pilnowana i nikt ze mną niczego nie odrabiał (oprócz wyjątkowych, wspomnianych przeze mnie sytuacji). Jedyne co, to rzeczywiście byłam wałkowana z tabliczki mnożeniawink Nie mam też absolutnie wielkich ambicji, żeby mieć najlepsze dziecko, wręcz przeciwnie, inne rzeczy są dla mnie ważniejsze niż najlepsze stopniesmile Choć sama nie jestem na bakier z edukacją, robię obecnie drugi fakultet.
        Więc miałam zupełnie inną wizję tego etapu szkolnego, zwłaszcza, że za 2 lata moje kolejne dziecko pójdzie do szkoły i nie bardzo widzę, żebym miała to ogarnąć tak jak Wy. Ja pracuję też 2-3 popołudnia w tygodniu (do g.19-20), a jeszcze jakieś zajęcia pozaszkolne na które trzeba zaprowadzić i odebrać, a niech się trafi wizyta u lekarza, wyjście na pocztę, czy cokolwiek innego. Ale życie pokażesmile Dzięki za odpowiedzi.
        • e-milia1 dlatego u mnie odpada opcja pracy na caly etat 16.02.14, 22:02
          mam zamiar przez dlzszy czas pracowac na pol etatu bo dzieci sa wazniejsze, ale wiem, ze czasem trzeba pracowac na caly etat. mam nadzieje, ze bede miala ten luksus.... do tego mam nadzieje, ze maz tez bedzie nad tym czuwal, co juz teraz tez robi. corka musi np. czesto zarobic na ogladanie tv-tnz. pare zadan z matmy, jakis tekst do czytania, tlumaczenie slowek z polskiego na niemiecku lub odwrotnie. nie ma nic za darmo wink
        • dzieciata.renata Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 17.02.14, 14:55
          W jakich godzinach pracuje mąż? W jakim wieku są młodsze dzieci?
          Ja też pracowałam na początku szkoły i to do późna, tylko raz w tygodniu do 16. Dzieci co prawda miałam tylko dwoje, ale rok po roku. Codziennie do około 16.30 były w świetlicy, odbierał mąż, później do domu na obiad itd. Dlatego lekcje odrabiały w świetlicy. Zajęcia dodatkowe miały tylko w szkole do czasu odbioru. Same zaczęły chodzić poza szkołą dopiero jak już do świetlicy nie chodziły i wracały do domu po lekcjach. Kiedy chcesz wozić na te zajęcia dodatkowe? Jakie, po co, skoro dzieci będą padnięte? Teraz też pracuję i najwcześniej kończę o 17. Mąż odbiera młodsze z przedszkola. Jak trzeba starszym coś wytłumaczyć, przepytać, to resztę obowiązków się zostawia, a maluchy zajmują się same sobą. Moje dzieci orłami w nauce nie są i po prostu trzeba im było pomagać, tego nie przewidzisz, nie wiesz czy dziecko będzie w lot chwytać temat na lekcji. Z czasem się wyrobiły, nauczyłam je samodzielnej pracy, ale bardzo duże znaczenie u nas miały wymagania nauczycieli. Jeśli cały czas, nieustannie są kartkówki, przepytywania lub sprawdziany dziecko musi zawsze być przygotowane. Mi w dzieciństwie nikt nie pomagał też aż tak, nie tłumaczył, ale nie wiem czy na dobre to wyszło i miałam mniejsze wymagania w szkole, a słabsze oceny nie były tak krytykowane jak w szkole córek, nie było takiej rywalizacji między klasami i dziećmi.
          • e-milia1 Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 17.02.14, 19:24
            mnie tez nikt nie pomagal, ale teraz sa inne czasy. do tego mieszkamy zagranica i raczej zalezy mi na tym by dziecko dobrze sie uczylo bo wiadomo jakie jest podejscie do obcokrajowcow i ich dzieci. jak ma problemy w szkole, to wiadomo dlaczego. jak juz wspominalam, sama przez kilka lat mialam do czynienia z niemieckim szkolnictwem, wiem wiec jak traktowane sa dzieci obcokrajowcow. co do pracy na pol etatu, nie oplaca mi sie tez inaczej pracowac bo podatki mnie zezra. corka chodzi na zajecia z polskiego, pani jest wymagajaca i duzo w domu sie tez uczymy. dzis siedzialysmy godzine nad lekcjami. corka jest w swietlicy do 14 i tam nie odrabiaja zadan, przychodzi wiec do domu niegotowa. czasem sa dni jak wtorek czy piatek i wtedy mlody wyrabia sie ze wszystkim w szkole. w tych dniach gdzie ma mate, jest gorzej.
            • dzieciata.renata Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 19.02.14, 20:34
              Ale wiesz, że w Polsce jest trochę inaczej. Jeśli jest możliwość odebrania dziecka o 14 to w domu zostaje dość czasu na odrobienie lekcji i jakieś zajęcia dodatkowe. Standardowo jednak dzieci siedzą do 16.30-17 w świetlicy, a jeśli szkoła jest zmianowa i lekcje czasami po południu to rano dzieci siedzą na świetlicy. Lekcje w pierwszych 3 klasach zajmują 3,5 lub 4,5 godziny zegarowe dziennie. Więcej niż drugie tyle dzieci spędzają w świetlicy. To bardzo długo, można ten czas wykorzystać i na odrobienie lekcji powiedzmy przez godzinę i na zajęcia dodatkowe które z założenia mają być frajda a nie męczarnią i na zabawę. Rodzice mają prawo domagać się warunków do odrabiania lekcji, prowadzenia zajęć dodatkowych płatnych przez zewnętrzne firmy albo bezpłatnych z nauczycielami szkoły, są teraz programy unijne w niektórych szkołach na fajne zajęcia. W szkole jest Rada Rodziców, gdzie można to zgłaszać, zebrania.
              Do autorki mam radę, żeby pamiętała, że chociaż jest rejonizacja, subwencja państwowa idzie za dzieckiem do szkoły, gdzie się uczyć i dyrekcji powinno zależeć, żeby ich szkoła była atrakcyjna dla rodziców, spełniała wymagania i chcieli posłać tam swoje dziecko, a nie szukali innej placówki bardziej przyjaznej. To już nie te czasy, że rodzicom wszystko jedno co się w szkole dzieje, co jest a czego nie ma. Najlepiej iść na dni otwarte szkoły, powinno być też w szkole zebranie pod koniec TEGO roku szkolnego dla rodziców przyszłych pierwszaków. I tam pytać o wszystko co nas interesuje, żeby dyrekcja wiedziała na czym rodzicom zależy. Nawet jeśli czegoś dotychczas nie było, nie znaczy że od nowego roku szkolnego nie może zacząć funkcjonować. Trzeba się zainteresować czy w czasie pracy świetlicy dzieci idą do wolnych sal lekcyjnych na odrabianie lekcji czy może jest oddzielna sala świetlicowa do spokojnej pracy czy można iść do biblioteki/czytelni odrobić lekcje. Czy dzieci w czasie świetlicy będą wychodzić na dwór. Jak wygląda opieka w dni wolne od lekcji, rekolekcje. Jak jest z obiadami. Jakie zajęcia dodatkowe są dla dzieci z pierwszych klas. Czy w ramach w-fu dzieci będą jeździły na basen, a może po lekcjach jest możliwość płatnych wyjść.
    • mamapodziomka Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 16.02.14, 21:40
      Sprawdzalam i kontrolowalam w pierwszej klasie, od drugiej zaczelam popuszczac wodzy wink) Dzialalo jakos w miare do 4 klasy, teraz w 5, po zmianie szkoly (w Niemczech jest inaczej) niestety przestalo sad Z poworotem musimy powrocic do scislejszej kontroli i niestety tez do korkow z matmy (jestem tuz przed porodem i nie dam rady sama tego ogarnac w najblizszych tygodniach). No i niestety musze zaczac ja przepytywac ze slowek, przygotowan do testow, etc. bo najwyrazniej sobie nie radzi z ogarnieciem sie po zmianach, chyba jest za mloda po prostu (dopiero co skonczone 10 lat). Nie pasuje mi to wyjatkowo w tym okresie, ale trudno, musimy przeciez jakos przez to przejsc.
      • e-milia1 Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 16.02.14, 21:58
        no walsnie. ja tez mieszkam w Niemczech. pracowalam przed wychowawczym w jednym gimnazjum i widzialam jakie problemy zaczynaja miec tam dzieci w piatej klasie. na ogol byly to dzieci samodzielne, ktore w podstawowce same o wszystko dbaly, wiedze wchodzila im sama do glowy. na ogol w podstawowkach byl luz a potem sie zaczynalo w piatej klasie i czesto konczylo sie zle. mnie zalezy przez to na tym, by corka juz teraz uczyla sie, ze trzeba sie przygotowac, nauczyc czegos i miec porzadek, zeby wlasnie potem nie bylo za pozno na uczyénie sie organizacji i na uczenie sie "uczenia"...
        • eps Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 16.02.14, 22:13
          ja mam syna w 1 klasie i ma bardzo wymagającą nauczycielkę. Zapierniczają z materiałem aż głowa boli. Np. córka mojej siostry jest w równoległej klasie. Obecnie mamy luty i mój syn jest na 7 cześci książek a córka siostry na 4.
          Syn ma do domu bardzo duzo zadawane.
          Bez przesady ale dzień w dzień to bite 2-2,5 godziny odrabiania prac, czytania, kolorowania.
          Czasami mu w kolorowaniu pomagam czy plastyce, nadzoruję robienie pracy domowej.
          No ale mojemu to jakoś wszytko topornie idzie bo on to czasem na początku zapominam zaznaczyć co było zadane i dostawał 1 za 1.
    • ines330 Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 16.02.14, 22:47
      Hej moj syn poszedl tez jako 6latek .umial wszystkie podstawy czytania i pisania oraz matematyki. W 1kl uczyliśmy się razem potem stopniowo zostawiłam go samego przy zeszytach teraz w 3kl odpytuje go i sprawdzam .uważam ze wszystko zalezy od szkoly i wychowawcy mam znajome dzieci w równorzędnych klasach w różnych szkołach i jest bardzo zróżnicowany poziom nauczania
      • e-milia1 no dobra, a jak jest z czytaniem? 20.02.14, 08:39
        chodzi mi o dzieci wczesnoszkolne. moja corka ma nakaz i wszystkie dzieci z klasy tez, czytania na glos codziennie. wiec ktos musi zawsze kolo niej siedziec bo zmysla czasem i przekreca slowka. corka czyta dobrze, prawieze plynnie, ale wg. pani ma czytac lepiej i z "uczuciem". do tego dochodzi jeszcze codzienne czytanie z polskiego. wiec nawet jak odrobi sama lekcje, to i tak trzeba nad nia codziennie posiedziec. jak wyglada to w Polsce? u nas ponoc w drugiej klasie dziecko ma czytac plynnie.
        • w_iika Re: no dobra, a jak jest z czytaniem? 20.02.14, 09:26
          U mojej corki tez jest nakaz czytania codziennego. I cicho, i na glos. Ale te czytanki sa tak nudne i umoralniajace, ze ja sama umieram jak widze tresc. Prosze wiec mala,zeby sama wybrala co chce czytac. Cos z domowej polki. Moja corka nie znosi czytac na glos, wiec troche ja przymuszamsmile Ale lubi czytac w myslach, wtedy sprawdzam czy czytala ze zrozumieniem. No i ja sama czytam dzieciom wieczorami i tez sparwdzam, czy rozumiejea wszystkie slowa.
    • stefania1939 Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 21.02.14, 17:03
      Mam troje dzieci w szkole i nieraz padam. Myślałam, że najgorsze za mną. Ale dzieci w przedszkolu to jest jeszcze wygoda. Nie ma zadań domowych, mogą nie chodzić. Nic nie przygotowują. Niczego nie nadrabiają.
      A teraz muszę wyszykować dwa magnesy i dwie łyżki drewniane podpisane. Po co? nie pytajcie.
      Iść na wycieczkę z przewodnikiem po naszym mieście ze starszą, bo się szykuje na konkurs. Do tego chodzimy po muzeach i latamy po bibliotekach, żeby zebrać materiały. Do tego mam kupić dwa zeszyty i taśmę klejącą. Nie dawno trzeba było załatwić trzy stroje pastuszków i jedną czarownicę. Czarownica grała też pastuszka i połapcie się w tym. trzeba było upiec ciasto na święto jabłka, innym razem chleb. Aha i jeszcze kocioł czarownic na przedstawienie. Tu posłużył nam kosz na pranie. Dwa kapelusze do deklamacji" Czapla i żuraw", szukałam po całym mieście. Zebrać liście i wykonać trzy zielniki i tak codziennie. I żal mi ich z tym wszystkim samych zostawić. I potem ten żal w oczach, bo wszystkie inne dzieci te drewniane łyżki, guziki, rzeżuchę, fartuszki, wydmuszki miały.
      Pozostaje satysfakcja, że dobrze się uczą. Są aktywne, w sumie lubią chodzić do szkoły.
      Aha zapomniałam dodać, że ja też pracuję.
      • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 02.03.14, 17:36
        W USA jest obowiazek by rodzic przez cala podstawowke a czasami rowniez w gimnazjum podpisywal wszystkie prace domowe dziecka.
        No ale Polska nalezy do tych 3-cio swiatowych krajow,gdzie edukacja nie jest priorytetem,wiec nikt na taki pomysl nie wpadnie a nasladowac Amerykanow to ....wiadomo ... wstyd.
        Gdy podpisywalem prace domowe to przy okazji widzialem z czym sobie nie radza i sam ich tego uczylem,ale to tylko moja recepta na zycie.
        • natalek79 Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 04.03.14, 22:59
          Hmmm, miałam (uczyłam) troje dzieci w wieku 10 - 14 lat, które naukę rozpoczęły w tej cudownej Ameryce i przyszło im wrócić do Polski. Z przywiezionych dokumentów wynikało, że były tam świetnymi uczniami, a tu była katastrofa i ogromne braki na każdym kroku wychodziły. Najstarsze dziecko uczyło się w III gimnazjum i miało zagrożenia na półrocze z większości przedmiotów. Wizja egzaminu sprawiła, że jedno z rodziców powróciło z nią do USA, by tam skończyła. Bariery językowej nie było, problem leżał w posiadanej wiedzy, a raczej w niewiedzy... Fakt - mają inny system, dyscyplinę, warunki o jakich u nas marzyć...ale jak z poziomem? U nas i tak ostatnie reformy "uwsteczniają", bo okroili multum zagadnień, ale jeśli się chce (tu pies bywa pogrzebany) można zrobić sporo. O warunkach i innych kwestiach nie ma co pisać, bo temat rzeka i tu faktycznie priorytetów brak.

          Co do zapytania autorki wątku - czy odrabiać z dziećmi. Dużo zależy od predyspozycji dziecka, możliwości, zdolności i wymagań rodzica. Trzeba podejść rozsądnie, od początku nauczyć systematyczności i odpowiedzialności za swoją pracę. Kontrolować, monitorować, jak trzeba pomagać, naprowadzać, rozwijać itd. Uważam, że siedzeniem przy biurku tracimy czas i znam takie przypadki, gdzie mama siedzi z synem będącym w kl.5 i jest to dziecko bardzo zdolne z wysoką średnią. Szkoda tylko, że zapomniało się nauczyć do tej pory samodzielności, bo bardziej w życiu przydatna niż coś wyuczonego co za jakiś czas zapomni...Objawia się tak, że jak mamy "braknie" kilka dni to od razu widać po ocenach i jest larum... Bądźmy rozsądni po prostu i obserwujmy dzieci, by nie przeoczyć potrzeby pomocy, ale nie wyręczając dziecko. Dzisiaj wymaga się naprawdę dużo mniej w porównaniu do tego czego wymagali w szkole od nas.
          • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 05.03.14, 02:52
            natalek79 napisała:

            > Hmmm, miałam (uczyłam) troje dzieci w wieku 10 - 14 lat, które naukę rozpoczęły
            > w tej cudownej Ameryce i przyszło im wrócić do Polski. Z przywiezionych dokume
            > ntów wynikało, że były tam świetnymi uczniami, a tu była katastrofa i ogromne b
            > raki na każdym kroku wychodziły.

            Tak to bywa jak w USA dzieci do slabych szkol posylasz i oczekujesz by w Polsce w dobrych szkolach dawaly sobie rade.
            Pewno nie wiesz o tym,ze juz w podstawowkach sa programy w USA dla dzieci specjalnie uzdolnionych,ale skad mialas wiedziec skoro twoje dzieci tam nie byly.
            Idac do dobrego gimnazjum w USA musisz zdac egzamin wstepny juz w wieku 10-11 lat,czyli twoje dzieci powinny sie na to lapac,ale widocznie nie byly na tyle zdolne by byc w dobrych szkolach.
            Gimnazjum to tylko 3 lata i w wieku 13 lat nastepny egzamin do liceum i pewno twoje dzieci tez go nie zdawaly.
            Tak,tak,sa dobre szkoly w USA ale ty nawet nie wiesz gdzie one sa bo dzieci talentem nie blysnely.

            > Najstarsze dziecko uczyło się w III gimnazjum
            > i miało zagrożenia na półrocze z większości przedmiotów. Wizja egzaminu sprawił
            > a, że jedno z rodziców powróciło z nią do USA, by tam skończyła.

            Wrocila do byle jakiej szkoly,bo do dobrych szkol trzeba egzamin wstepny zdawac.

            > Bariery językowej nie było,

            Bariera jezykowa jest jak zdaje sie do dobrych szkol.

            To sa testy dla 13-latkow:

            schools.nyc.gov/NR/rdonlyres/D6C63FDF-7A92-41DE-B42C-719634D9172C/0/SHSAT_StHndbk_20132014.pdf
            > problem leżał w posiadanej wiedzy, a raczej w niewiedzy...

            Z lepsza wiedza idziesz do lepszej szkoly,a ze slaba wiedza idziesz do gorszej szkoly i spojrz prawdzie w oczy,ze twoje dzieci chodzily do slabych szkol,bo do dobrych by sie nigdy nie dostaly.

            > Fakt - mają inny system, dyscyplinę, warunki o jakich u nas marzyć...ale jak z pozio
            > mem? U nas i tak ostatnie reformy "uwsteczniają", bo okroili multum zagadnień,
            > ale jeśli się chce (tu pies bywa pogrzebany) można zrobić sporo. O warunkach i
            > innych kwestiach nie ma co pisać, bo temat rzeka i tu faktycznie priorytetów brak.

            A na jakie uczelnie chcialas poslac dzieci po tych byle jakich szkolach?
            Pewno na Harvard NYU czy Columbie nie liczylas?
            Prawda jest taka,ze niewiele sie uczac mozna sie uchowac w slabych szkolach w USA i byc nikim po skonczeniu szkoly,ale tak samo jest wszedzie na swiecie.

            > Dzisiaj wymaga się naprawdę dużo mniej w porównaniu do
            > tego czego wymagali w szkole od nas.

            Jesli chodzi o szkolnictwo w Polsce to masz racje,ale wymagania w USA sa duzo wyzsze i z roku na rok rosna.Widze to po programach moich dzieci.
            Starsze skonczylo Brooklyn Tech HS

            en.wikipedia.org/wiki/Brooklyn_Technical_High_School
            i studiuje teraz na NYU a mlodsze jest jeszcze w Brooklyn Tech HS.
          • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 05.03.14, 03:52
            natalek79 napisała:

            > Hmmm, miałam (uczyłam) troje dzieci w wieku 10 - 14 lat, które naukę rozpoczęły
            > w tej cudownej Ameryce i przyszło im wrócić do Polski.

            Teraz dopiero zauwazylem,ze ty opisujesz szkolnictwo amerykanskie nie majac o nim zielonego pojecia bo sama go nigdy nie poznalas.

            > Z przywiezionych dokume
            > ntów wynikało, że były tam świetnymi uczniami, a tu była katastrofa i ogromne b
            > raki na każdym kroku wychodziły.

            Moze napisz po czym poznalas ze w USA byly swietnymi uczniami,bo widze ze pojecia o tym nie masz.
            W USA jesli uczen ma srednia z przedmiotu 75-80% to jest ....slabym uczniem.
            W Polsce jak sie robi testy na 75-80% to jest sie genialnym a w USA jest sie slabym,bo dobrzy uczniowie zaczynaja sie powyzej 90%.

            > Najstarsze dziecko uczyło się w III gimnazjum
            > i miało zagrożenia na półrocze z większości przedmiotów. Wizja egzaminu sprawił
            > a, że jedno z rodziców powróciło z nią do USA, by tam skończyła. Bariery języko
            > wej nie było, problem leżał w posiadanej wiedzy, a raczej w niewiedzy...

            W USA wlasnie bariera jezykowa nie pozwala dzieciom urodzonym w USA dostac sie do dobrych szkol bo na tak wysokim poziomie jest jezyk angielski.
            Chyba zdajesz sobie sprawe ze znajac 10 tys slow mozesz spokojnie rozmawiac w kazdym jezyku ale ...nie jest to wystarczajace do zdania egzaminu do dobrej szkoly w USA.

            > Fakt - mają inny system, dyscyplinę, warunki o jakich u nas marzyć..

            Dyscyplina w szkolach w USA jest o niebo wyzsza niz w Polsce.
            Nie ma czegos takiego jak bojki czy kradzieze.

            > ale jak z poziomem?

            Problem z tym,ze ty nie znasz szkolnictwa amerykanskiego a wypowiadasz sie tak jakbys go znala i pewno wielu ludzi juz ci uwierzylo.
            Nawet w kazdej slabej szkole w USA ze 3(trzy) poziomy nauczania:
            1-normalny
            2-honors
            3-AP-tj najbardziej zaawansowany.

            To dziecko ktore wrocilo do USA bylo w byle jakiej szkole na normalnym poziomie nauczania-czyli w klasie dla matolow. Uzyskalo tam 75-80 % srednia i to by bylo na tyle.

            > Dzisiaj wymaga się naprawdę dużo mniej w porównaniu do
            > tego czego wymagali w szkole od nas.

            Nie moze byc inaczej bo tysiace jak nie miliony zdolnych i pracowitych ludzi wyjechalo z Polski i posyla swoje dzieci do dobrych szkol z egzaminami wstepnymi i dobra renoma.
            Ci ktorzy wracaja z USA do Polski to sa zwykli nieudacznicy,ktorzy nic nie osiagneli w USA i musza sie zadowolic Polska.Chyba nie spodziewalas sie by dzieci nieudacznikow dobrze sie uczyly czy to w USA czy w Polsce.
            W Polsce na pewno bedzie im latwiej bo poziom nauczania jest tam duzo nizszy i jak sama piszesz uwstecznia sie.
            W USA widze po programach moich dzieci ze poziom nauczania podnosi sie z roku na rok.
            • natalek79 Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 05.03.14, 23:01
              Nie zrozumiałeś mojego posta:
              To nie moje dzieci uczyły się w USA - to ja uczyłam te dzieci w Polsce, gdy z rodzicami wróciły do Polski. One trafiły do szkoły, w której uczyłam.
              Było to już kilka lat temu, dziś nie pamiętam dokładnie ich stopni, opinii, % i wyników testów, ale słabo to nie wyglądało - pamiętam za to odwieczne pretensje rodziców, że "tam były zdolne a tu nagle matoły"...Nie pamiętam jaka była to szkoła, nie analizowałam dokładnie jej typu i nie wdrażałam się w takie rozbijanie jak przedstawiasz. Głównie oparłam swoją opinię na tym co zostało przez dyrekcję przekazane, co z tłumaczonych opinii wynikało i co mówili owi rodzice. Nie znam pobudek dla których wrócili i nigdy nie analizowałam tego pod kątem tego, że "wracają nieudacznicy". Nie godzę się z taka opinią, bo różne są w życiu sytuacje i nie można od razu osób/rodzin powracających nawet po nastu latach z emigracji wrzucać od razu do worka z napisem "nieudacznik" i osobiście nigdy nie przyszło mi to do głowy.
              Bariera językowa - najstarsze wyjechało jako 3-latek, pozostałe urodziły się w USA, ale w domu posługiwano się również językiem polskim i chodziło mi o to, że po powrocie nie miały problemów z naszym językiem, doskonale znały słownictwo i prócz akcentu żadna bariera językowa im nie stała na przeszkodzie, by tu "nie kumać" co się do nich mówi i co się od nich chce.
              Tak - szkołę amerykańską i system znam tylko z teorii (ale nie z głupawych serialików młodzieżowych) i wiem, że sporo "nam" brakuje w naszym systemie i pomarzyć można, by u nas było podobnie, m.in. mówię tu o dyscyplinie, wyposażeniu pracowni, logistyce itd. Wiem o tym i jak pisałam wcześniej pomarzyć można, by tą przepaść dało się zlikwidować. Nie oznacza to jednak, że poziom naszego szkolnictwa pod względem wartości/jakości przekazywanej wiedzy jest niższy niż w USA. System inny (bardziej dopracowany i możliwe że lepszy), oprawka inna (jak pisałam - pomarzyć), ale przekazywana wiedza i umiejętności niekoniecznie u nas gorszy. Nie mam ochoty drążyć w temacie i "kopać się z koniem", bo szkoda na to energii wink Każde państwo ma jakiś system w kwestii edukacji, zawsze coś lepiej, coś gorzej od innych, ale to nie powód by zaraz przepychanki w temacie tworzyć wink
              • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 06.03.14, 00:56
                natalek79 napisała:

                > - pamiętam za to odwieczne pretensje rodziców, że "tam były zdolne a tu nagle matoły"...

                To dobrze ze pamietasz ze rodzice byli ROSZCZENIOWI i pewno dlatego nie udalo im sie w USA i musieli wrocic do Polski bo z takim charakterem nic nie wskorasz w USA.
                Wytlumacze ci to najprosciej jak umiem.
                Gdyby byli zdolni w USA to nigdy nie wrociliby do Polski.

                > , że "wracają nieudacznicy". Nie godzę się z taka opinią, bo różne są w życiu s
                > ytuacje i nie można od razu osób/rodzin powracających nawet po nastu latach z e
                > migracji wrzucać od razu do worka z napisem "nieudacznik" i osobiście nigdy nie
                > przyszło mi to do głowy.

                Tym ktorym powodzi sie w USA nie maja zadnego powodu jezdzic do Polski nawet na wakacje.
                Ja jezdzilem poki rodzice zyli a pozniej juz ani razu nie bylem.

                > Bariera językowa - najstarsze wyjechało jako 3-latek, pozostałe urodziły się w
                > USA, ale w domu posługiwano się również językiem polskim i chodziło mi o to, że
                > po powrocie nie miały problemów z naszym językiem, doskonale znały słownictwo
                > i prócz akcentu żadna bariera językowa im nie stała na przeszkodzie, by tu "nie
                > kumać" co się do nich mówi i co się od nich chce.

                Ja mowilem o innej barierze jezykowej,ze dziecko urodzone w USA nie dostanie sie do dobrej szkoly w USA ze wzgledu na slaba znajomosc angielskiego.
                To nie chodzi o jakies kumanie tylko o zasob slow ktory jest potrzebny by przejsc egzamin wstepny i albo zna sie 5 tys slow albo 15 tys i ten z 5 tys egzaminu nie zda.

                > Tak - szkołę amerykańską i system znam tylko z teorii (ale nie z głupawych seri
                > alików młodzieżowych) i wiem, że sporo "nam" brakuje w naszym systemie i pomarz
                > yć można, by u nas było podobnie, m.in. mówię tu o dyscyplinie, wyposażeniu pra
                > cowni, logistyce itd.

                To fakt ze dyscyplina i wyposazenie szkol jest nieporownywalne z polskimi.
                No i o czym nikt nie mowi-w szkolach amerykanskich jest sport na wysokim poziomie.

                www.bths.edu/apps/departments/?show=ath
                Poza popularnymi sportami jak kosz,pilka nozna itd masz jeszcze bowling,golf,szermierka,zapasy.
                Moje dzieci graly w tenisa i ping-ponga w szkole.

                > Wiem o tym i jak pisałam wcześniej pomarzyć można, by tą
                > przepaść dało się zlikwidować. Nie oznacza to jednak, że poziom naszego szkolni
                > ctwa pod względem wartości/jakości przekazywanej wiedzy jest niższy niż w USA.

                Poziom szkolnictwa odpowiada poziomowi dochodu narodowego GDP.

                Nie ma czegos takiego,ze w biednych krajach sa madre dzieci a w bogatych krajach dzieci sa glupsze.
                To tak jakbys chciala powiedziec ze w biednych rodzinach(Romow) dzieci sa madre a w bogatych rodzinach dzieci sa nierozgarniete.
                Te twoje ktore wrocily do Polski za bardzo odstawaly od poziomu w USA.
            • natalek79 A co do % 05.03.14, 23:22
              nie godzę się z opinią, że wynik 75-80% z testów daje pozycję "geniusza", bo to według przyjętych norm wewnętrznych daje co najwyżej przedział "dobry" (dokładnie 75-89%). Do "geniuszu" z tym wynikiem i w Polsce daleko...
          • dzieciata.renata Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 05.03.14, 21:27
            natalek79 napisała:


            > Dzisiaj wymaga się naprawdę dużo mniej w porównaniu do
            > tego czego wymagali w szkole od nas.
            Uważam inaczej, w życiu nie uczyłam się takich szczegółów na zwykłą czwórkę jak moje córki w starszych klasach podstawówki i teraz w gimnazjum. Na pewno nie miałam tak surowego systemu oceniania i tak wiele sprawdzianów i innego rodzaju zadań ocenianych na okrągło.
            • natalek79 Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 05.03.14, 23:11
              A ja uważam, że mojemu dziecku uzyskać ocenę cel jest o niebo łatwiej/prościej niż mnie w jego wieku. Uważam też, że mając świadectwo ze średnią mocno powyżej 5,0 musiałam na to bardziej pracować (olimpiady do których zakres materiału w SP sięgał wiedzy wykraczającej nieraz ponad liceum) niż moja córka ze średnią 5,6 i tyle. I nie chodzi o to, że mojemu dziecku łatwiej przychodzi nauka a poziom wymagany obecnie na poszczególne stopnie. Nie wiem - może ja miałam bardziej wymagających nauczycieli? I nie czarujmy się - faktem jest, że kolejne reformy "okrawają materiał" a nie go dokładają, więc siłą wyższą musi być lżej wink
              • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 06.03.14, 01:01
                natalek79 napisała:

                > Nie wiem - może ja miałam bardziej
                > wymagających nauczycieli? I nie czarujmy się - faktem jest, że kolejne reformy
                > "okrawają materiał" a nie go dokładają, więc siłą wyższą musi być lżej wink

                Wymagania,czyli poziom ksiazkowy moze byc wyzszy teraz niz przed laty,co nie znaczy ze poziom uczniow jest wyzszy.
                Jesli ponad 2 mln ludzi wyjechalo z Polski tzn ze bardzo duzo zdolnych dzieci tez wyjechalo z Polski,a ubytek tych najzdolniejszych powoduje obnizenie sredniego poziomu uczniow.

                • w_iika Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 06.03.14, 14:15
                  Hmmm, ja na systemie USA sie nie znam, ale moje dzieci wrocily z UK, gdzie wedlug wiekszosci znanych mi Polakow, w szkole niczego nie ucza... Po rozmowie z moja corka, nauczyciele polscy zdecydowali, ze powinna pojsc do wyzszej klasy niz wynika z jej wieku. Dlugo o tym myslalam, balam sie,ze sobie nie poradzi, bo musiala przeciez wszystko nadrobic! Nadrabianie brakow zajelo jej kilka tygodni. Z matematyki zacznie robic cos nowego niz to , co robila w UK moze w przyszlym roku. Ciagle wysluchuje, jakie to dziecko jest madre i jaka ma ogromna wiedze. Do klasy chodzi z dziecmi 2 lata od siebie starszymi...
                  Polskie nauczycielki po obejrzeniu jej zeszytu z ang szkoly, zalamaly sie, jak malo umieja polskie dzieci. Fakt,ze nasza ang szkola byla szkola tzw lepsza...
                  Podobne zdanie na temat poslkiego szkolnictwa ma znajoma, ktora wrocila z synem z Wloch.
                  Dlatego ja sama robie duzo z dziecmi, bo w szkole ucza sie malo, a ja wychodze z zalozenia, ze to ja jestem przede wszystim odpowiedzialna za wychowanie i edukacje moich dzieci.
                  • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 06.03.14, 20:14
                    w_iika napisała:

                    > Hmmm, ja na systemie USA sie nie znam, ale moje dzieci wrocily z UK, gdzie wedl
                    > ug wiekszosci znanych mi Polakow, w szkole niczego nie ucza...

                    To jest typowe polskie zamulenie,ze w bogatych krajach jest niski poziom szkolnictwa a w biednej Polsce jest wysoki.
                    Ludzie po prostu w Polsce wyobrazni nie maja,ze bogactwo jest mocno skorelowane z madroscia.

                    > Po rozmowie z moja corka, nauczyciele polscy zdecydowali, ze powinna pojsc do wyzszej klasy niz wynika z jej wieku. Dlugo o tym myslalam, balam sie,ze sobie nie poradzi, bo m
                    > usiala przeciez wszystko nadrobic! Nadrabianie brakow zajelo jej kilka tygodni.
                    > Z matematyki zacznie robic cos nowego niz to , co robila w UK moze w przyszlym
                    > roku. Ciagle wysluchuje, jakie to dziecko jest madre i jaka ma ogromna wiedze.
                    > Do klasy chodzi z dziecmi 2 lata od siebie starszymi...

                    Wg mnie to nie jest dobry pomysl,bo na poziomie podstawowki latwo byc duzo madrzejszym od innych dzieci o 2 lata szkolne ale na poziomie liceum to juz jest baaardzo trudne.
                    Ja mialem podobny problem z corka,ze byla o glowe lepsza od wszystkich jak poszla do podstawowki i tez myslalem o wyslaniu jej rok wyzej,ale nauczycielka przekonala mnie,ze sa specjalne programy dla specjalnie uzdolnionych dzieci i po egzaminie wstepnym dostala sie do takiej klasy dla specjalnie uzdolnionych.
                    Caly czas idzie ze swoim rocznikiem,za to w gimnazjum tez po egzaminach wstepnych byla w jednym z najlepszych w USA.Teraz jest w jednym z najlepszych liceow w NYC i tez idzie ze swoim rocznikiem.
                    W USA jest caly system rankingow i kazdy wie ktora szkola jest najlepsza w NYC a problemem jest tylko zdac do niej egzaminy wstepne.

                    > Polskie nauczycielki po obejrzeniu jej zeszytu z ang szkoly, zalamaly sie, jak
                    > malo umieja polskie dzieci. Fakt,ze nasza ang szkola byla szkola tzw lepsza...

                    Bo dobre szkoly w USA sa o niebo lepsze niz jakiekolwiek w Polsce.To zadnego porownania nie ma.

                    > Podobne zdanie na temat poslkiego szkolnictwa ma znajoma, ktora wrocila z synem z Wloch.

                    Tez pewno dzieciak byl w dobrej szkole a nie udawal gamonia w jakiejs rejonowce.

                    > Dlatego ja sama robie duzo z dziecmi, bo w szkole ucza sie malo, a ja wychodze
                    > z zalozenia, ze to ja jestem przede wszystim odpowiedzialna za wychowanie i edu
                    > kacje moich dzieci.

                    Tak wlasnie wszyscy normalni ludzie robia.
                    W USA rodzic musi podpisywac prace domowe dziecka,wiec je sprawdza i poprawia i doucza dziecko z tego z czego jest slabe.
                    Mysle ze za 10 lat i po kilku reformach szkolnictwa w Polsce tez bedzie obowiazek podpisywania prac domowych dzieci przez rodzicow.
                    Rodzice nie sa od rodzenia i karmienia dzieci,ale rowniez od uczenia ich i na poziomie podstawowki KAZDY to umie i moze zrobic.
                    • natalek79 Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 06.03.14, 23:16
                      Rodzice nie sa od rodzenia i karmienia dzieci,ale rowniez od uczenia ich i na poziomie podstawowki KAZDY to umie i moze zrobic.

                      Bardzo słuszne słowa. Z obserwacji bardziej mogę powiedzieć, że problemem jest to czy się CHCE a zaraz obok czy przy naszej chorej polityce MA SIĘ KIEDY usiąść z dzieckiem do czegokolwiek po kilkunastu godz. w pracy. Tu jest problem i tu wychodzi różnica w polityce, w systemie i tu widać jak Polsce daleko do norm krajów wysokorozwiniętych... Są przyczyny i są skutki, prosta zasada akcji i reakcji...
                    • w_iika Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 07.03.14, 16:18
                      >
                      >
                      >
                      > Ja mialem podobny problem z corka,ze byla o glowe lepsza od wszystkich jak posz
                      > la do podstawowki i tez myslalem o wyslaniu jej rok wyzej,ale nauczycielka prze
                      > konala mnie,ze sa specjalne programy dla specjalnie uzdolnionych dzieci i po eg
                      > zaminie wstepnym dostala sie do takiej klasy dla specjalnie uzdolnionych.
                      > Caly czas idzie ze swoim rocznikiem,za to w gimnazjum tez po egzaminach wstepny
                      > ch byla w jednym z najlepszych w USA.Teraz jest w jednym z najlepszych liceow w
                      > NYC i tez idzie ze swoim rocznikiem.
                      > W USA jest caly system rankingow i kazdy wie ktora szkola jest najlepsza w NYC
                      > a problemem jest tylko zdac do niej egzaminy wstepne.
                      >

                      Hmmm, wlasnie tego sie obawiam, ze to sie odbije pozniej. Ale mala jest z poczatku roku, wiec od najmlodszego dziecka w klasie jest tylko 2 miesiace mlodszasmile A w klasie sa polaczone dzieci z 2 rocznikow. W UK tez miala taki specjalny program, ona i te najlepsze dzieci z jej klasy, ale w Polsce wszyskie dzieci wrzuca sie do jednego wora i od kazdego wymaga sie tyle samo, bez wzgledu na zdolnosci, predyzpozycje, zainteresowania, i wlozony wysilek...
                      • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 07.03.14, 18:43
                        w_iika napisała:

                        > W UK tez miala taki specjalny program, ona i te najlepsze dzieci z jej klasy,

                        U nas to bylo tak,ze nauczycielka typuje 1-2 dzieci z klasy na egzamin dla tych nazdolniejszych i z 20 szkol zbieraja tych najzdolniejszych ok 60 dzieciakow i po egzaminie 20 jest kierowanych do jednej klasy tych najzdolniejszych wlasnie.

                        > ale w Polsce wszyskie dzieci wrzu
                        > ca sie do jednego wora i od kazdego wymaga sie tyle samo, bez wzgledu na zdolno
                        > sci, predyzpozycje, zainteresowania, i wlozony wysilek...

                        To jest wlasnie to co niszczy wysoki poziom szkolnictwa,czyli brak selekcji tych najzdolniejszych.
                        Z gimnazjami i liceami juz jest sprawa prosta,bo sa egzaminy wstepny do wszystkich najlepszych szkol.
                        Wyglada to tak,ze jest jeden egzamin do 8 szkol i dostajesz sie do tej szkoly na ile napiszesz egzamin.
                        Oczywiscie na swojej karcie zaznaczasz do ktorej szkoly chcesz najbardziej sie dostac.
                        Jest to: first choice,second choice,third choice.
                        Jak nie dostaniesz sie do najlepszej to idziesz do drugiej z kolei itd.
                        Niektorzy nie chca isc do najlepszej bo jest za duzo nauki.
                  • stefania1939 Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 06.03.14, 19:45
                    A ja pamiętam swoje czytanki z pierwszej klasy

                    Kto to taki ?
                    To dwa raki.
                    Mama ram i tata rak.
                    A tam mamy tatarak.


                    Dla porównania moi synowie, którzy poszli do szkoły jako sześciolatkowie czytali długie na trzy strony czytanki, gdzie nic się nie rymowało i pełno było dwuznaków. I były takie zdania np.

                    "Woda źródlana zawiera wiele cennych soli mineralnych."

                    Ja nie miałam też angielskiego, informatyki, nie przystępowałam do żadnych konkursów przedmiotowych. Więc jakim cudem uważacie, że teraz jest w szkole niższy poziom?

                    • natalek79 Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 06.03.14, 23:08
                      Według nowej podstawy programowej wprowadzonej od roku szk. 2009/2010 dzieci w kl. I SP poznają literki, czytają krótkie teksty i liczą do 10(!) - polecam lekturę rozporzadzenia Tylko poprzednia reforma wymagała tych umiejętności już na starcie kl.I, czyli po rocznym przygotowaniu przedszkolnym. Tak więc już na starcie mamy rok w plecy.
                      Owszem mają zajęcia komputerowe,których my nie mieliśmy, ale zauważmy, jaki dostęp do komputerów mieliśmy w latach naszej nauki I-III (czyli lata ok. 1985-1990). Stara nie jestem a pierwszy komputer w szkole(!) i coś co hucznie nazywało się informatyką i polegało na poznawaniu programów typu DOS i menadżera typu Norton Commander w kl.III liceum, a do szkoły chodziłam w dużym mieście. W tym temacie idziemy do przodu, chociaż bywają szkoły gdzie wcale tak kolorowo jeszcze nie ma.
                      Języki obce też mamy dziś tak ogólnie dostępne, że sztuką jest ich nie poznawać. Zmieniły się priorytety i dobrze, bo to potrzebne. Trzeba jednak zauważyć, że coś dzieje się kosztem czegoś i mieć tego świadomość. Dokładając zajęcia komputerowe, języki obce i wf (z wiadomych powszechnie powodów) odbyło się to kosztem bardziej podstawowych przedmiotów, czyli ogólnie j.polski i matematyka w skrócie, bo godziny najzwyczajniej w świecie "uciekły"...
                      Nie chcę się posuwać dalej i gmatwać tłumacząc chociażby na przykładzie matematyki co wymagane było od ucznia kończącego edukację w klasie maturalnej a co wymagają teraz. Skoro wymagają tak duży zakres materiału, to skąd larum na uczelniach technicznych o rachunek różniczkowy, całki, pochodne, które tam są podstawą podstawowych przedmiotów??? Ale co się dziwić jak w liceum z 5/6 godz. tyg. matematyki schodzimy przez pół do 3...Więc zakres materiału wymagania okroiły i jest wymagane mniej niż kiedyś w poszczególnych przedmiotach. I zrobiono pokolenie dzieci "testowych" niezdolnych do samodzielnego rozwiązania zadania od a do z jak należy. Nawet dyktanda podaje się gotowe do uzupełniania a nie piszą "ze słuchu", więc czy to nie jest prościej skupić się jedynie na właściwym "u" lub "ó" (często słówka podane do wyuczenia) zamiast na ogólnym poznaniu i stosowaniu zasad?
                      • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 07.03.14, 02:23
                        natalek79 napisała:

                        > Dokładając zajęcia komputerowe, języki obce i wf (z wiadomych powszechnie powodów) odbyło się to kosztem bardziej podstawowych przedmiotów, czyli ogólnie j.polski i matematyka >w skrócie, bo godziny najzwyczajniej w świecie "uciekły"...

                        A teraz pomowmy o pracach domowych.
                        W podstawowce nie ma tego duzo i zdolny dzieciak jest w stanie zrobic prace domowa w 1 godz.
                        W gimnazjum to juz jest minimum 2 godz czasami do 4 godz.
                        W liceum zaczyna sie orka.
                        W dobrych liceach dzieciaki robia homework do 2 w nocy.
                        W slabych liceach to jest jak zwykle 1 godzinka z przerwami na skreta,ale po slabych liceach to najwyzej McDonald na nich czeka z praca,no i jest jeszcze szansa ze do Polski wroca i sie wybija.

                        > Skoro wymagają tak duży zakres materiału, to skąd larum na uczelni
                        > ach technicznych o rachunek różniczkowy, całki, pochodne, które tam są podstawą
                        > podstawowych przedmiotów??? Ale co się dziwić jak w liceum z 5/6 godz. tyg. ma
                        > tematyki schodzimy przez pół do 3...Więc zakres materiału wymagania okroiły i j
                        > est wymagane mniej niż kiedyś w poszczególnych przedmiotach. I zrobiono pokolen
                        > ie dzieci "testowych" niezdolnych do samodzielnego rozwiązania zadania od a do z jak należy.

                        Testy w USA sie sprawdzaja bardzo dobrze ale sa one calkiem inne niz w Polsce.
                        1-Jest 5 roznych odpowiedzi i sa wszystkie zblizone do siebie,wiec zgadywanie odpada.
                        Testy ktore widzialem sa trudniejsze niz rozwiazywanie zadan od a do z,bo sa bardzo podchwytliwe.
                        Domyslam sie ze testy polskie sa bardzo uproszczone i tylko gamon nie da sobie z nimi rady.

                        Amerykanskie testy na studia maja punkty ujemne za zle odpowiedzi,wiec tam zgadywanie nie wchodzi w rachube.
                      • w_iika Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 07.03.14, 16:24
                        Calkowiecie sie z tym zgadzam. W ang szkole mala uczyla sie bite 3 godz dziennie, matematyki i ang, juz po odejciu przerw, wf, muzyki, jezyka obcego, wyjsc klasowych itp. Obecnie idzie do szkoly na 3.5 godz, wiec samej nauki czytania, pisania i liczenia jest naprawde niewiele!
                        • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 07.03.14, 18:47
                          w_iika napisała:

                          > Calkowiecie sie z tym zgadzam. W ang szkole mala uczyla sie bite 3 godz dziennie,

                          To jest normalne we wszystkich dobrych szkolach.Tam nie ma zmiluj sie i trzeba sie porzadnie uczyc,ale w nagrode dostaja sie na najlepsze uczelnie bez problemu i to ze stypendium,co w USA jest bardzo wazne ,bo uczelnie rocznie kosztuja ponad 40 tys doll.
    • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 08.03.14, 06:30
      undoo napisała:

      > W jakim stanie sa te egzaminy? Pierwsze slysze.

      W NYC.

      en.wikipedia.org/wiki/Specialized_high_schools_in_New_York_City
      > Owszem, sa egzaminy roczne, sta
      > nowe, ale nie determinuja one, czy dziecko sie dostanie do dobrego gimnazjum czy liceum.

      Tam gdzie nie ma egzaminow wstepnych o przyjeciach decyduja wyniki egzaminow stanowych.

      > Do klas z rozszerzonym programem sa egzaminy kwalifikujace, to fakt.
      > Druga rzecz - w USA jest scisla rejonizacja szkol, wiec dobre szkoly sa zwykle
      > w bogatszych dzielnicach.

      Do tych szkol z egzaminami nie ma rejonizacji.

      > Szkoly w USA sa rozne. Wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma. Kazda szkola ma wady
      > i zalety, nie ma systemu idealnego dla wszystkich.

      System w NYC mnie bardzo odpowiada.
    • maksimum Re: ze zdolna to jeszcze nic nie znaczy 08.03.14, 06:33
      undoo napisała:

      > A to prawda, na dodatek nie sprawdzaja, czy dana ksiazke w ogole warto czytac.
      > Dramat w ciapki. Grunt, zeby czytac, nie jest juz wazne co.

      Czesc ksiazek jest obowiazkowych a czesc do wyboru i rzeczywiscie nie zawsze sprawdzaja czy praca domowa zostala wykonana.
    • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 08.03.14, 06:38
      undoo napisała:

      > W zyciu nie podpisywalam zadnej pracy domowej dziecka i nie zamierzam. Wystarcz
      > y, ze dziecko spedza pol dnia w szkole, a nauczyciel oczekuje, ze program szkol
      > y przerobie w domu z dzieckiem.

      Nie wiem gdzie mieszkasz ale tak jest wlasnie w NYC.
      Mam podpisac prace domowa,a wiec przy okazji sprawdzam i przy okazji douczam.
    • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 08.03.14, 06:43
      undoo napisała:

      > A dziecko jest produktem i jak sie nie dostanie do Ivy League to wysilek straco
      > ny i premii nie bedzie.

      Jak jest zdolne to powinno wykorzystac okazje i dostac sie na najlepsza uczelnie,bo dziecinstwo nie jest od opieprzania sie.

      > Dziecinstwo nie powinno byc spedzane tylko i wylacznie na nauce, z mysla o pozn
      > iejszym sw. Graalu, czyli najlepszych uniwersytetach. Zycie jest od tego, by zy
      > c tu i teraz, by sie cieszyc dziecmi, a nie tylko zasuwac na to jutro, ktore moze nie przyjsc.

      Maja czas na sport i zycie prywatne.

      > Czy tylko absolwenic Ivy League to osoby godne szacunku i czy tylko im sie powi
      > edzie, i tylko one osiagna sukces? A przede wszystkim - zdefiniuj sukces.

      Kazdy ma swoje cele i nie moge ich definiowac dla innych.

      > Piszesz o wakacjach w Polsce, a co z jezykiem? Z kultura polska? Jezyk trzeba p
      > ielegnowac. Nieuzywany organ zanika, jak widac po Twoich angielskich wtretach do dyskusji.

      Syn sie przymierza do zdania egzaminu z polskiego.
    • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 08.03.14, 06:46
      undoo napisała:

      > Dyscyplina w szkolach w USA jest o niebo wyzsza niz w Polsce.
      > Nie ma czegos takiego jak bojki czy kradzieze.
      >

      >
      > Zdecydowanie. Dzieci sie boja oddychac czasem. I to nie jest smieszne, ale straszne.

      Tak to wyglada,ze w domu rzadzi rodzic a w szkole nauczyciel i tak powinno byc.
      Gorzej jak w domu nie ma dyscypliny i rozwydrzony dzieciak idzie do szkoly myslac ze mu wszystko wolno.
    • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 08.03.14, 18:41
      undoo napisała:

      > Nie ma takiego obowiazku. Moze to byc wymysl danej szkoly, okregu szkolnego itd
      > , ale nie ma takiego obowiazku w calych Stanach, ktore nawet nie maja wspolnego
      > programu nauczania, czy tez wymagan programowych, ktore bylyby spojne dla cale
      > go kraju. Dopiero teraz zaczeto nad tym pracowac.

      Zacznijmy od tego ze kazdy stan ma inne prawo i podstawowka w NYC trwa 5 lat a w NJ moze juz trwac 6 lat. Programy nauczania wprawdzie moga sie roznic,ale sa bardzo zblizone,bo ...wszyscy musza na koncu pisac SAT lub ACT.
      Podpisywanie prac domowych przez rodzicow moze byc pomyslem wydzialu edukacji NYC i uwzam ten pomysl za bardzo dobry.

      community.babycenter.com/post/a26735221/should_parents_have_to_sign_their_childs_homework

      Pewno zaczelo sie to w NYC kilkadziesiat lat temu a teraz roznosi po calych Stanach.
      Teraz to maja juz w Iowa City,wiec niedlugo dotrze do ciebie.

      ablogaboutschool.blogspot.com/2013/03/dont-sign-homework-part-2.html
      > Amerykanie po ostatnich testach PISA chca nasladowac nie tylko Finow, Koreanczy
      > kow, czy Singapurczykow, ale rowniez Polakow. Inna rzecza jest, ze ja nie bardz
      > o wierze w takie notowania na podstawie testow.

      Te testy PISA to jest zwykla lipa jak kiedys o tym ze ZSRR mialo lepsza armie niz USA.
      Do testow PISA nie sa brane pod uwage szkoly wyspecjalizowane,czyli te najlepsze w USA,no wiec wyniki sa jak kazdy widzi.
      Gdyby szkolnictwo bylo na slabym poziomie w USA to na jakiej podstawie najlepsze uczelnie na swiecie sa wlasnie w USA?
    • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 08.03.14, 18:57
      undoo napisała:

      > Nie rozumiesz ironii, prawda?

      A po co mi ironia w zyciu,jak mozna zyc bez niej?

      > Nie ma prostej zaleznosci miedzy wiekiem, w jakim dziecko nauczy sie czytac i p
      > isac oraz liczyc a tym, czy dostanie sie na dobry uniwerek. Zycie nie jest taki
      > e proste i nieskomplikowane, ze wystarczy zakuc i miejsce gwarantowane. Podobni
      > e nawal pracy domowej w pierwszych latach edukacji nie zrobi z uczniow orlow, a
      > le ich zmeczy i wypali, i znudzi. Dzieci to tez ludzie i dziecinstwo ma swoja w
      > azna funkcje, ktora nie ogranicza sie tylko do szkoly.

      Oczywiscie ze nie ma prostej zaleznosci i dlatego do szkol powinno sie przyjmowac na podstawie wynikow nauczania.
      1-Do lepszych szkol lepsze dzieci,do gorszych gorsze i wtedy jedni i drudzy ucza sie tylko 2 godz dziennie ale ilosc wiedzy przyswajalnej jest nieporownywalna.
      2-Jesli bardzo dobrych i slabych umiescisz w jednej klasie to zacznie sie WYSCIG SZCZUROW,bo ci gorsi nie beda nadazali a chcieliby za wszelka cene.

      > A ci, ktorzy wracaja z emigracji wcale nie sa nieudacznikami. Zycie nie jest cz
      > arno-biale, a Wielka Brytania, Kanada, czy stany Stany nie sa rajami utraconymi
      > i maja mnostwo wad, jak kazde inne miejsce na swiecie.

      Polska bardzo zblizyla sie do EU i Kanady ale nie do USA.

      > Trzymanie bicza nad dzieckiem i pchanie do wyscigu szczurow, nadzorowanie prac
      > domowych i przerabianie podstawowki i gimnazjum z dzieckiem nie jest w mojej op
      > inii dobre, bo nie uczy dziecka samodzielnosci.

      A jakie to madre decyzje podejmie ci dzieciak 10-letni?
      15-latki beda chcialy juz pic i palic oraz sex uprawiac i to beda ich samodzielne decyzje,a ja sie bardzo ciesze ze w USA mozna alkohol pic dopiero od 21 roku zycia.

      > Nie uczy myslenia krytycznego, ale kaze powtarzac czyjes opinie, nie pozwala na popelnienie >bledu, co jest szkodliwe w szerszej perspektywie.

      Teraz to sie czuja jak na jakiejs masowce ZMS.
      13-latki beda krytykowac rodzicow.

      Dojdzie do tego,ze jakas 18 letnia idiotka bedzie sadzila rodzicow by placili za jej szkole i utrzymanie.

      www.cbsnews.com/news/nj-teen-sues-parents-claims-they-kicked-her-out/

      Sad juz sie wypowiedzial,ze rodzice nie maja zadnych obowiazkow wobec 18 letniej corki,ktora nie chce sie podporzadkowac woli rodzicow.

      > Moim celem jest wychowanie samodzielnie myslacych ludzi, a nie maszynki do trze
      > pania testow i zaliczania kolejnych odznak 'wzorowego czlowieka.' Dlatego presj
      > a szkoly na robienie za nia materialu szkoly podstawowej i robienie durnych pra
      > c domowych dziala mi na nerwy.

      To jestes na najlepszej drodze by wychowac taka corke jak ta,ktora sadzi rodzicow.

    • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 08.03.14, 22:21
      undoo napisała:

      > Nie uznaje dzielenia dzieci na zdolne i mniej zdolne na poziomie do liceum, bo
      > dzis malo zdolny 6-latek, za 4 lata moze sie okazac geniuszem, a 11-latek za 3
      > lata moze zdobywac laury i dostac stypendium prezydenckie. Jestem przeciwniczka
      > takiego systemu.

      Nie rozumiesz ze bez dzielenia dzieci na zdolniejsze i mniej zdolne bedzie wyscig szczurow,bo te malo zdolne bedac w klasie razem ze zdolnymi beda chcialy za wszelka cene im dorownac???

      > Ktore USA? NYC - ktora dzielnica? Getta Afro-Amerykanow?

      en.wikipedia.org/wiki/Specialized_high_schools_in_New_York_City
      Przy kazdej szkole masz napisane w jakiej jest dzielnicy.Stuyvesant HS jest na Manhattanie.


      > A moze porozmawiajmy o
      > innych stanach? Sa Stany A i Stany B, zupelnie jak w Polsce. Bardzo upraszczas
      > z rzeczywistosc, ale wiem, ze sa ludzie, ktorym jest to potrzebne. Po to dyskut
      > ujemy, zeby sobie pomoc, wesprzec sie, a nie zarzucac polprawdami, jak to jest
      > cudownie w USA. W Polsce tez jest cudownie i tez sa dobre szkoly.

      Tylko te stany "A" to sa miasta porozrzucane po USA. Glownie NYC i San Francisco z okolicami.

      en.wikipedia.org/wiki/Highest-income_metropolitan_statistical_areas_in_the_United_States

      > Mylisz sie, uwazam rodzicow tej dziewczyny za nadmiernie kontrolujacych i w tam
      > tej rodzinie jest jakis glebszy problem. Moze za bardzo naciskali na nauke i rezultaty?

      Ona przychodzila pijana do domu wieczorami a czasami nie wracala na noc,mimo ze jest bardzo dobra uczennica w prywatnej szkole.
      Rodzice przestali placic czesne,ale szkola powiedziala ze jej nie wyrzuci.

      > Polskie prawo przewiduje utrzymywanie dzieci uczacych sie do 26.r.z. i tego sie
      > bede trzymac, a obcowania z doroslymi dziecmi i odpuszczania nadmiernej kontro
      > li powinien sie uczyc kazdy rodzic, gdy dziecko dochodzi do wieku doroslosci. 1
      > 8-latka nie ma obowiazku spelniania kazdego polecenia rodzicow i sluchania ich
      > we wszystkim, czego chca rodzice z zalaczonego odnosnika. Nadmierna kontrola i
      > trzymanie krotko zawsze rodzi bunt.

      Polskie prawo jak zwykle jest beznadziejne i nie warte wspominania.
      House rules- sa takie,ze jak mieszkasz w jakims domu to MUSISZ sie dostosowac do tego co wlasciciel wymaga.Jak ci sie house rules nie podobaja,to mozesz sie wyprowadzic i byc na swoim.
      Ta 18-latke nie tylko nie sprzatala w swoim pokoju ale i nie sluchala sie rodzicow nic wiec dziwnego ze dostala kopa od rodzicow i przegrala w sadzie sprawe o utrzymywanie jej przez rodzicow.
      Ma 18 lat niech idzie do roboty i robi co chce na swoim a nie robi co chce w czyims domu.
    • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 08.03.14, 22:27
      undoo napisała:

      > Dla Ciebie PISA do lipa, jakos dla organizacji zajmujacych sie edukacja w USA n
      > ie jest to lipa. Uniwerki zawsze zbieraja najlepszych, a tu chodzi o polepszeni
      > e edukacji nie tylko dla najlepszych, ale dla wszystkich.

      Dobrzy rodzice zawsze pomagali dzieciom w pracach domowych a teraz wszyscy inni sa zmuszani do robienia tego samego i tak wlasnie poprawia sie te srednie i gorsze szkoly.

      > Co do reszty nie bede sie odnosic, bo zastanawia mnie wciaz, co robisz na forum
      > dla wielodzietnych?

      Mam az dwoje dzieci.
      Syn przestrzega house rules,a corce juz zapowiedzialem,ze jak nie bedzie sprzatac,zmywac i wracac ze szkoly na czas ,to w wieku 18 lat dostanie kopa i pojdzie na swoje.
    • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 08.03.14, 22:32
      undoo napisała:

      > Tak sie zastanawiam i doszlam do wniosku, ze te z moich dzieci, ktore maja dobr
      > ych nauczycieli, nie potrzebuja pomocy przy lekcjach. Moja energia idzie w to,
      > ktore ma kiepskiego nauczyciela.

      No to zes odkryla Ameryke!!


      >Tam jest najwiecej pracy domowej i pracy wymag
      > ajacej zaangazowania rodzica. Jeden nauczyciel, a taki upierd.

      W USA mimo wszystko nauczyciele sa duzo lepsi niz w Polsce.
      W Polsce jak jest 2-3 dobrych nauczycieli w calej szkole to jest dora szkola.
      W USA jest zazwyczaj tylko 2-3 zlych nauczycieli w szkole ale jak sie na takiego trafi,to trzeba niemal caly material samemu z dzieciakiem przerabiac a nauczyciel bierze za to kase.

      > Coraz bardziej dochodze do wniosku, ze nie ma szkol dobrych i zlych, sa szkoly
      > bogate i biedne. Na calym swiecie.

      Szkoly sa z:
      1- trudnymi egzaminami wstepnymi
      2-srednio trudnymi egzaminami wstepnymi
      3-bez egzaminow wstepnych.
    • sueellen Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 09.03.14, 17:34
      Z moją 4-latką muszę odrabiac prace domowe - nie poradziłaby sobie sama. Do kazdego zadania sa polecenia, przecież ich sama nie przeczyta, musze jej pokazac co i jak ma zrobić. Poszła do szkoły od drugiego semestru, dzieci były w połowie alfabetu, musiała gonić, ale szybciutko nadrobiła - w niespełna dwa miesiące ogarnęła całość.
        • awtorek Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 14.03.14, 22:03
          Rozmowa poszła trochę nie w tym kierunku, o który mi chodziło ale skoro już pobrzmiewa gloria na temat szkolnictwa w USA i UK to pozwolę sobie odnieść się do postów maksimum. Powiem tyle: cieszę się, że nie mieszkam w Stanach. W głowie mi się nie mieści, żeby małe dzieci musiały siedzieć codziennie tyle godzin nad lekcjami, czytać 30 książek w wakacje itd. itd. Ludzie, czy to już w życiu nie ma innych priorytetów i wartości tylko dostać się do jak najlepszej szkoły?? I to ma być takie wspaniałe i godne naśladowania? A gdzie czas na zabawę, na robienie nic, na wyjście z koleżanką na podwórko? Wiem, że edukacja w Polsce kuleje - uczy się dzieci w 90% nauki pamięciowej a nie samodzielnego myślenia i twórczego podejścia do zagadnień. Ale szczerze, chyba wolę to niż takie wariactwo o jakim piszecie a propos innych krajów. Kiedy w takim razie jest czas na kształtowanie umiejętności społecznych, nawiązywanie relacji międzyludzkich - w przerwie między jedną a drugą pracą domową, między kolejnymi lekturami?
          To nie moja bajka i tyle. Nie rozumiem takiego myślenia i nie zgadzam się z nim. Może jestem mało ambitna. Ale bez problemu skończyłam jeden z państwowych uniwersytetów (dziennie) i robię teraz drugi fakultet (anglistyka). Jednak nigdy nauka nie była dla mnie aż takim priorytetem. Jest to dla mnie jednak z kilku dziedzin życia, na pewno nie najważniejsza i nie będę dziecka uczyć, że losy świata zależą od jej średniej czy też od tego, do jakiego liceum się dostanie.
          • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 14.03.14, 22:30
            awtorek napisała:

            > cieszę się, że nie mieszkam w Stanach. W głowie m
            > i się nie mieści, żeby małe dzieci musiały siedzieć codziennie tyle godzin nad
            > lekcjami, czytać 30 książek w wakacje itd. itd. Ludzie, czy to już w życiu nie
            > ma innych priorytetów i wartości tylko dostać się do jak najlepszej szkoły??

            To wszystko ma wplyw na pozniejsza wydajnosc pracy a tym samym poziom zycia.
            Chyba nie myslisz ze Amerykanie ostro sie ucza by pozniej obijac sie w pracy?

            > Wiem, że edukacja w Polsce kuleje - uczy się dzieci w 90% nauki pamięciowej a nie >samodzielnego myślenia i twórczego podejścia do zagadnień.

            I takie jest pozniej dorosle zycie.

            > . Może jestem mało ambitna. Ale bez problemu skończyłam jeden z państwowych uni
            > wersytetów (dziennie) i robię teraz drugi fakultet (anglistyka).

            Uczysz sie tego co powinno byc dodatkiem do prawdziwej nauki.

            > Jednak nigdy nauka nie była dla mnie aż takim priorytetem. Jest to dla mnie jednak z kilku dz
            > iedzin życia, na pewno nie najważniejsza i nie będę dziecka uczyć, że losy świa
            > ta zależą od jej średniej czy też od tego, do jakiego liceum się dostanie.

            Pozniej moze sie okazac,ze praca nie jest dla ciebie najwazniejsza i moze dlatego robisz drugi fakultet.
            Masz okres szkolny gdzie szkola jest najwazniejsza,pozniej jest okres pracy gdzie praca jest najwazniejsza a w miedzyczasie masz zalozyc rodzine i miec dzieci,bo to tez jest najwazniejsze.
            • awtorek Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 15.03.14, 09:57
              Rozumiem, że masz taki system wartości i taki światopogląd i nie będę z tym dyskutować. Każdy żyje według swoich przekonań. Dla mnie praca nigdy nie będzie najważniejsza, choć uwielbiam to, co robię i stale podnoszę kwalifikacje (tego wymaga mój zawód). Najważniejsza jest dla mnie rodzina. Myślę, że nawet niemożliwe jest twierdzenie, którego użyłeś, że praca ma być najważniejsza i jednocześnie rodzina i dzieci mają być najważniejsze. W codziennych wyborach trzeba decydować i rezygnować z różnych rzeczy. Z których - zależy od tego, jaki mamy sposób myślenia i wartości, więc to jest indywidualna sprawa. Ale zawsze coś jest bardziej, a coś mniej ważne.
              Dodam, że chciałam tylko wyrazić moje zdanie, a nie prowokować dalszy ciąg dyskusji.
          • oldbay Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 15.03.14, 15:29
            Wiele osob w USA ma podobne podejscie I podobna opinie do twojej, zapewniam cie. Przyznam szczerze, ze jestem bardzo zdziwiona tym, w jaki sposob szkolnictwo w USA zostalo przedstawione w tym watku. Zupelnie nie zgadza sie to z tym, co ja obserwuje.
            Amerykanski system edukacji mocno kuleje. Szkoly nastawione sa na uczenie rozwiazywania obowiazkowych testow a nie na nauke tworczego samodzielnego myslenia itp. Ilosc rodzicow decydujacych sie na homeschooling/unschooling ciagle rosnie, bo rodzice buntuja sie przeciwko takiemu podejsciu.
            Przynajmniej tak jest w usa, w ktorym ja zyje.
            • maksimum Re: Czy odrabiacie z dziećmi lekcje? 15.03.14, 23:29
              oldbay napisała:

              > Wiele osob w USA ma podobne podejscie I podobna opinie do twojej, zapewniam cie
              > . Przyznam szczerze, ze jestem bardzo zdziwiona tym, w jaki sposob szkolnictwo
              > w USA zostalo przedstawione w tym watku. Zupelnie nie zgadza sie to z tym, co ja obserwuje.

              Zalezy gdzie mieszkasz.
              Kazdy stan prowadzi sam swoje szkolnictwo,wiec ja pisze o szkolnictwie w NYC,bo w stanie NY poza NYC tez moze byc roznie.
              12 lat temu burmistrzem NYC zostal M.Bloomberg i postawil szkolnictwo na nogi,bo wczesniej bylo tu pod tym wzgledem troche balaganu i zwiazki zawodowe nauczycieli sie szarogesily.
              Gdy burmistrzem kiedys byl Dinkins to niemal wszystko kompletnie zniszczyl-takim byl nieudacznikiem.Pozniej przyszedl Giuliani,ktory bardzo duzo rzeczy naprawil,szczegolnie ograniczyl przestepczosc w NYC,a po nim Bloomberg dokonal cudow ze szkolnictwem i biznesem.

              > Amerykanski system edukacji mocno kuleje.

              Gdy mieszkasz w malym miescie gdzie rzadza demokraci,to wierze ci na slowo.
              A z drugiej strony,to ten system edukacji przygotowywuje dzieci do studiowania na Harvardzie,MIT,Stanford,Columbia i innych najlepszych uczeniach na swiecie,to moze zyjesz w takim miejscu,gdzie nie tylko system edukacji kuleje.


              > Szkoly nastawione sa na uczenie rozwi
              > azywania obowiazkowych testow a nie na nauke tworczego samodzielnego myslenia i
              > tp. Ilosc rodzicow decydujacych sie na homeschooling/unschooling ciagle rosnie,
              > bo rodzice buntuja sie przeciwko takiemu podejsciu.
              > Przynajmniej tak jest w usa, w ktorym ja zyje.

              To napisz gdzie zyjesz i dojdziemy do sedna sprawy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka