Co z miłością do kolejnych dzieci?

21.09.04, 10:52
Trapi mnie takie pytanie. Czy kolejne dzieci kochacie tak samo jak pierwsze?
Ja mam dwie córeczki ale bliźniaczki więc w tym samym czasie urodzone.
Chciała bym mieć jeszcze dzieci. Ciekawi mnie to właśnie jak to jest jak
rodzi się następne, co z miłością do wcześniejszego potomka a nowego.
Nie wiem czy dobrze to ujęłam, jeśli nie to z góry przepraszam.
    • aska1972 Re: Co z miłością do kolejnych dzieci? 21.09.04, 11:03
      Zanim pojawiły się u mnie kolejne dzieci, też się nad tym zastanawiałam. Czy
      zdołam kochać kilkoro? Ale z doświadczenia widzę, że każde kocha się inaczej, a
      każde następne kocha się bardziej. Miłośc do dzieci sie mnoży nie dzieli (na
      szczęście )
      Mam 5 dzieci (w tym bliźniaczki) i 6-te w drodze. Każde bardzo kocham, i to
      które jest jeszcze takie maleńkie (16 tc).
      Zauważyłam też, że dzieci bardzo uczą miłości.
      • jol5.po Re: Co z miłością do kolejnych dzieci? 21.09.04, 14:23
        tu trochę podobnie było:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16714&w=13659153&v=2&s=0
        (to wcale nie głuie pytanie, ani nie błahy problem) pozdrawiam Jola
    • mader1 Re: Co z miłością do kolejnych dzieci? 23.09.04, 14:21
      Kiedys kupilismy w Ziemi Swietej takie koszulki : " Love is like five loaves
      and two fish.Always too little until you start giving it away." Mmusimy znowu
      jechac, bo przybylo nam nastepne dziecko... i wczesniej nie pomyslelismy, ze
      dla siebie tez moglibysmy takie kupic...
      Wczesniej tez sie na ten temat wypowiadalam. Dla dzieci nie jest on taki glupi,
      prosty czy banalny.
      • verdana Re: Co z miłością do kolejnych dzieci? 23.09.04, 16:15
        Nie spotkałam jeszcze matki, ktora nie pokochałaby kolejnego dziecka.
        Ale bardzo czesto spotykam sie ze zdaniem - nawet chyba tu przywołanym - ze
        kazde następne kocha sie bardziej. Albo, ze najbardziej kocha sie najmłodsze.
        Kiedy chodziłam w ciąży z drugim dzieckiem kilka matek mowiło mi własnie -
        zobaczysz, to mlodsze jest dużo bardziej kochane, takie przylepne, nie to co
        duze. I mówiły to w obecnosci własnych dzieci.
        Od tego czasu mam alergię na to zdanie. I wcale nie wydaje mi sie prawdziwe.
        Wcale nie kocham najbardziej najmłodszego. Kazde dziecko kocha się trochę
        inaczej. I niestety, nie zawsze wszystkie tak samo. Ale przyjecie z góry, ze
        jedne będzie bardziej, a drugie mniej kochane jest błedem. Bo może sie
        sprawdzić w zyciu.
    • wiga1968 Re: Co z miłością do kolejnych dzieci? 30.09.04, 22:05
      Miłość jest tym większa, im bardziej się ją dzieli. Na pewno wystarczy miłości
      dla każdego dziecka w rodzinie. Wiem to z własnego doświadczenia. Mam siedmioro
      dzieci ( z wyboru) i moge z całą pewnością powiedzieć, że więcej jest we mnie
      miłości i cierpliwości do dzieci. Chcemy jeszcze razem z mężem podzielić się tą
      miłością z dwojgiem dzieci jako rodzina zastępcza niespokrewniona, ale to już
      zupełnie inna historia.
    • eury1 Re: Co z miłością do kolejnych dzieci? 30.09.04, 23:29
      To oczywiste że kocha się każde dziecko - i każde inaczej,bo każde z nich jest
      inne.Nigdy nie lubiłam tego określenia "kochać bardziej lub mniej"-poprostu
      inaczej.
      Fakt że to najmłodsze wymaga tego aby poświęcić mu więcej czasu i dlatego
      starsze dzieci mogą czuć się "mniej" kochane.Ale to do nas nalezy wytłumaczenie
      im że to tylko pozór.
      Obecnie mam czworo dzieci i piąte w drodze (21tc).
      Cieszy mnie to że cała rodzina czeka juz na niego-bo to będzie chłopiec.A do
      lutego jeszcze duzo czasu.
      Sredecznie pozdrawiam Eury
Pełna wersja