Dodaj do ulubionych

medal za wielodzietność

01.08.17, 14:00
Chciałybyście, żeby takie były ?

Na wzór medalu za długoletnie pożycie (zgodne) małżeńskie.
Obserwuj wątek
          • justynagl Re: medal za wielodzietność 09.08.17, 14:24
            Ja tez na "nie". Bo za sam fakt posiadania wielu dzieci to bezsensu. W nagrodę za organizację? Za rozsądek? Za porządek? A co z tymi, którzy mają nieład, syf i brud i do tego nie zajmują się dziecmi?
            Medale i gożdziki były juz...Nagrody nie są zawsze potrzebne.

            --
            Malwina 03.06.2005,Amelia 10.01.2007,Jan 21.08.2008,Bruno 12.03.2010 i Edgar 21.05.2012
            • grrrrw Re: medal za wielodzietność 15.08.17, 12:42
              Tak jak nie daja medalu za dlugoletnie pozycie, a za pozycie zgodne.


              Dla mnie medalem byloby uznanie za godne dozywotniej karty duzej rodziny takze te matki, ktore rodzily swe wielodzietne dzieci za wczesnie, aby na karte sie zalapac.

              W czym one sa gorsze od matek XXI wieku ?
                • plater-2 Re: medal za wielodzietność 01.09.17, 11:48
                  Ja bylabym za dodatkiem o emerytury wysokosci wlasnie ok10 % najnizszej za kazde odchowane osobiscie dziecko powyzej trzeciego.
                  Zrekompensowaloby to utracone skladki ZUS z czasów urlopu wychowawczego z lat 1981-1999, kiedy na ZUS nie odciagano .

                  Powyej trzeciego, dlatego ze za "nie wiecej niz szesc lat" juz doliczaja.
          • plater-2 Re: medal za wielodzietność 04.09.17, 09:52
            Medal nie za urodzenie dzieci, ktorych urodzenia sie nie planowało, ale za ich wychowanie.

            Szczegolnie w latach, gdy nie bylo kart duzej rodziny, darmowych podrecznikow, sobieskiego, odpisow na dzieci z PIT, stypendiów i darmowych biletow komunikacji miejskiej dla mlodziezy szkolnejakartki na wszystko i kolejki. A zasilek wychowawczy i rodzinny dla plodnej i nieostroznej matki samotnej lub swiadomie decydujacej sie na samotne macierzynstwo byl wyzszy niz dla plodnych, ktorzy dzieci miec pragneli.
            • verdana Re: medal za wielodzietność 06.09.17, 17:47
              Zaraz, chwileczkę. Dajemy za to, ze udało sie dziecku przeżyć do dorosłości? Bo nie wychować dziecka w dzisiejszych czasach jest raczej trudno, nawet 30 lat temu było trudno. Za ilość, nie za jakość.
              Poza tym jak się chce mieć dzieci, to za co dawać medal? Za spełnienie swoich pragnień? Jak sie nie chce, a mimo to wychowa, to za brak zabezpieczania się? I za to, ze sie to powtórzyło x-razy, a dzieci nie oddało do DD? Ma się te 8, jedno wprawdzie w więzieniu, dwoje bezrobotnych, bo szkół nie skończyły, jeden alkoholik, ale wychowane, medal jest. Masz dwoje, o które dbałaś - medal się nie należy.

              • plater-2 Re: medal za wielodzietność 07.09.17, 13:35
                Obca mi jest postawa "zabezpieczania sie przed własnymi dziecmi".
                Chciały, to się urodziły.


                Medalu za dlugoletnie i zgodne pozycie alkoholikom, osadzonym, zawodowo bezrobotnym itd nie dają.


                Żadne z moich dzieci nie siedzi/siedziało w więzieniu.
                żadne nawet na moment nie było bezrobotne.
                Żadne nie jest uzależnione od alkoholu czy innych uzywek.

                "Szkoły pokończyli", już drugie doktorat robi(jesli studia czy doktorat dzieci miałyby być kryterium).

                W zwiazku z powyzszym uwazam ze medal mi sie nalezy.

                Ale wolalabym 10 % najnizszej emerytury za te ktore urodzily sie "po nie wiecej niz szesciu latach wychowawczego".
                • verdana Re: medal za wielodzietność 07.09.17, 17:43
                  Dostaniesz zatem medal za to, ze było Cię stać na urodzenie dzieci i za to, że maż dobrze zarabiał i nie musiałaś harować na dwóch etatach zaniedbując dzieci, tylko siedzieć w domu. Te, które musiały pracować i nie zdecydowały sie na kolejne dziecko nie zasługują na nagrodę, bo biedne i rozsądne. Gdyby nierozsądnie urodziły i zaniedbały - medal!
                  • plater-2 Re: medal za wielodzietność 08.09.17, 08:21
                    Nie uwazam "współzycia bez zabiezpieczenia" za "nieostrożność" bo decyzja o niestosowaniu antykoncepcji była podjeta z nalezyta rozwaga i przed działaniem.

                    Praca w domu przy kilkorgu dzieciach powinna byc liczona przynajmniej za pół etetu, zareczam, że "siadałam" dopiero po 22 i to do kolejnego zarobkowania.

                    Praca moja w domu byla wynagradzana zasiłkiem wychowawczym, który wynosił połowe dopłaty panstwowej do złobka czy przedszkola.

                    Panstwo zaoszczedzilo na mojej rodzinie sporo kasy a i dzis moje dzieci wspomagaja swymi skladkami podupadajacy ZUS.

                    Niestety ZUS nie poczuwa sie do tego by moja prace w domu wynagrodzic, a moje dzieci nie maja mozliwosci odciagnac z PIT pomocy, którą mi swiadcza. A mam na rękę 817zł.
                    To za lata sklade przed malzenstwem i po zakonczeniu ostatniego urlopu.

                    W czym jestem gorsza od matek ktorym po 1999 te skladke ZUS sie zabezpiecza przymusowo ?
                    Dlaczego ZUS refunduje skladke tylko za "nie wiecej niz szesc lat wychowawczego" ?

                    Dlaczego matki lat 80 i 90 nie maja dozywotniej KARTY Duzej Rodziny ?

                    Jak mi sie skonczyl urlop wychowawczy - musialam harowac i harowalam.

                    Niestety z reguły na umowe-zlecenie czyli praca nieozusowana.

                    Albo na moje zarobki skladala sie praca w trzech lub czerech szkolach lub przedszkolach - wtedy nie bylo mozliwosci odciagac z tego na ZUS i Fundusz (co akurat mi nie było potrzebne, płacił mąż).

                    Albo tłumaczenia i korepetycje (zgłoszone !) - tez płaciłam tylko podatek, bez ZUS.


                    Aby dostac medal za długoletnie ZGODNE pozycie malżenskie trzeba wyrazic zgode na zaciagniecie informacji o osobie - tj. sprawdzaja czy jublilaci nie sa na liscie karanych lub ściganych listem gończym.


                    Sytuacja, gdy dwojga mlodych malzonkow "nie stac na dzici", choc oboje pracuja 6 x 8 X 25 miesiecznie ?

                    Sytuacja gdy malzenstwo decyduje sie na kilkoro dzieci i matka (niesamotna !) ich musi harowac na dwoch etatach zaniedbujac wychowanie dzieci?

                    Odpowiedz - panstwo w ktorym zyje ta rodzina prowadzi polityke antyrodzinna, okrada swych obywateli z owocow ich pracy.

                    Prognoza - dzietnosc spadnie do 1.0. Przyrost naturalny ujemny.

                    Owoce tej harowki na dwoch etatach przejma przybysze z krain, gdzie ludzji mnoga i oni wsje gałodni.
                    • verdana Re: medal za wielodzietność 08.09.17, 21:00
                      Dlaczego kobiety, które miały kilkoro dzieci i pracowały mają dołożyć do tych, które miały kilkoro i nie pracowały? Przecież te pracujące też miały dodatkowe pół etatu w domu, zajmowały sie dziećmi, bo nie stać je było na wychowawczy? Wtedy podatki - z ich zarobków - są oddawane tym, które nie pracują, a w domu robią tyle samo co pracujące.
                      Państwo nie ma własnych pieniędzy - pieniądze państwa, to pieniądze zabierane z podatków obywateli. Państwo, które zabiera pracującej wielodzietnej matce, aby wspomóc niepracującą, którą stać na niepracowanie naprawdę nie prowadzi polityki prorodzinnej. To znaczy okradanie pracującej matki z owoców jej pracy na rzecz niepracującej trudno nazwać polityką prorodzinną.
                      • plater-2 Re: medal za wielodzietność 09.09.17, 09:10
                        Jedne i drugie "nie pracowaly" w czasie urlopu wychowawczego. I wszystkie mialy dodatkowe pół etatu w domu.

                        Te, ktore na urlop wychowawczy nie zdecydowaly sie panstwo wspomagalo dokladajac do złobków i przedszkoli.

                        Matki ktore rodzily i korzystaly z urlopu wychowawczego po 1999 maja zabezpieczony ZUS za czas pobierania zasilku.

                        Matki sprzed 1999 tylko "za nie wiecej niz 6 lat niezaleznie od tego, ile dzieci urodzily w czasie tych szesciu lat".

                        Chodzi o zrekompensowanie utraconych skladek z okresu "powyzej 6 lat".

                        Nie o rekompensowanie 35 lat pozostawania na utrzymaniu męża.

                        Nie chodzi o czynienie prezentów matkom pracujacym na wlasny rachunek.

                        Chodzi o tworzenie przepisow umozliwiajacych matkom (takze wielodzietnym) na prace w domu (korepetycje, tłumaczenia - w moim przypadku) i zabezpieczenie emerytalne.

                        Takich mozliwości w latach 80 i 90 nie było.

                        A jak było, to złodziejskie i zniechecajace do pracy w systemie "chałupniczym", który umozliwia osobista opieke nad malymi dziecmi.

                        Nie rozumiem, dlaczego pracujac cale lata na umowe zlecenie (czyli płacąc podatki !) i wyreczajac panstwo w jego obowiazkach żlobkowo-przedszkolnych nie mam tego zaliczonego w ZUS !

                        Nierozumiem dlaczego nie przysluguje mi i męzowi dozywotnia karta duzej rodziny.

                        Nie rozumiem, dlaczego moje dzieci nie moga odliczac sobie pomocy ktora mi swiadcza, a moga na zdychajace psy i konie.

                        Nie rozumiem, dlaczego panstwo z podatkow moich dzieci funduje innym dzieciom podreczniki i stypendia szkolne a moim nikt nie fundowal ( w 1990 najstarsze moje dziecko mialo 10 lat).

                        • verdana Re: medal za wielodzietność 03.10.17, 09:53
                          Nie miałam ani dnia wychowawczego. Nie stać mnie było na to. Piszesz z pozycji osoby, która nie rozumie, ze wielu kobiet nie stać na niepracowanie. I za to, ze było Cię stać chcesz dodatkowych pieniędzy. Czyli chcesz pieniędzy od tych, które w swoim czasie były znacznie mniej zamożne od Ciebie. Czyli osoby biedniejsze powinny zrzucić sie na zamożniejsze - tak to mniej-więcej wygląda.
                          I możesz nie rozumieć, dlaczego pracując bez umowy nie masz tego wliczonego do stażu pracy, ale przecież taką pracę świadomie wybrałaś, wiedząc o tym doskonale.
                          I naprawdę uważasz, ze jak się już nie ma dzieci na wychowaniu, to powinny przysługiwać zniżki - kosztem tych, którzy aktualnie wychowują dzieci? Karta dużej rodziny ma pomóc w wychowaniu dzieci, a nie dawać kasę ludziom, którzy na dzieci już nie łożą.
                          Twoje dzieci nie mogą sobie odliczać pomocy, bo są do niej zobowiązane - podobnie jak nie możesz żądać od państwa aby płaciło Ci za ugotowanie mężowi obiadu (bo kucharka w restauracji zarabia), za umycie okien( sprzątaczka też zarabia), albo za pilnowanie dzieci (niani się płaci).
                          System podatkowy sie zmienia i niestety tak jest, ze nie wszyscy załapują sie na wszystko.
                                      • plater-2 Re: medal za wielodzietność 08.10.17, 18:06
                                        Uwazam,ze to był nie tylko swiadomy, jedyny mozliwy i odpowiedzialny wybor.

                                        Nie wyobrazam sobie 8 godzinnej pracy poza domem w sytuacji, gdy ma sie kilkoro dzieci.


                                        Nie dalibysmy rady oplacic zlobkow, przedszkoli albo babysitterki oraz stawic sie na wszystkie zebrania szkolne.

                                        Z usług zerówki nie korzystalismy.

                                        Sasiedzi zadzwoniliby po policje, ze dzieci same w domu przebywaja i odebraliby nam dzieci, jak Bajkowskim.

                                        Pytanie czy to był wybór. Nie bylo mozliwosci pracowac w domu na umowe ozusowana. Nie bylo mozliwosci, zeby mnie maz ozusowal jako "niepracujaca".

                                        Bo było "dwa w jednym", czyli jedna skladka na zabezpieczenie emerytalne i zdrowotna.

                                        • verdana Re: medal za wielodzietność 14.10.17, 18:14
                                          Czyli byłaś dosyć zamożna, aby mieć kilkoro dzieci i nie pracować na etacie. A teraz chcesz, aby za to zapłaciły ci te matki, które miały kilkoro dzieci i nie stać je było na to, aby zrezygnować z pracy etatowej oraz te, które zrezygnowały z posiadania kolejnego dziecka, bo mąż nie zarabiał na tyle dużo, aby one mogły zarabiać tylko na umowie-zleceniu. Innymi słowy te osoby, które były biedniejsze mają z własnych pieniędzy zapłacić za to, ze miałaś dosyć pieniędzy, aby mieć wybór.
                                          Tak, był wybór. Nie mieć tyle dzieci. Albo posłać je do przedszkola. Wybrałas co innego i nie wymagaj, abym ja dopłacała ci za to, że nie stać mnie było na taki luksus wyboru.
                                          • plater-2 jestem w dobrym towarzystwie 16.10.17, 08:42
                                            Nie byłam tak zamożna, żeby pozwolić sobie pracować na etat w szkole.

                                            Zmuszona byłam pracowac w domu. Z korepetycji i tłumaczeń na umowe-zlecenie miałam bowiem WIĘCEJ niż za etat katechetki w szkole bym dostała. I oszczednośc na babysitterce i przedszkolu też się liczy.

                                            Aczkolwiek przedszkole dotowane, czyli te, co pracowały i zarabiały kasę , dostawały dodatkowy prezent w postaci dotacji do przedszkola.

                                            A te co nie pracowały, to w kwestii dotacji mogły sie oblizać.

                                            Lekcji języków i pianina tez sama im udzielałam , do czasu, gdy przerosły nauczyciela wink.

                                            A tego, że nie mamy z mężem dozywotniej Kart Dużej Rodziny zupełnie nie moge pojąć.

                                            Co za rzad, co za polityka "prorodzinna", może p. Rafalska się wypowie ?

                                            Ale katechetką tez bywałam, na umowę. To były umowy ozusowane.

                                            Dlatego mam minimalną od zeszłego roku. Jak Rodowicz, Sipińska i Cugowski.
                                            • verdana Re: jestem w dobrym towarzystwie 17.10.17, 11:43
                                              I dlatego, ze wybrałaś wtedy zarabianie więcej - wiedząc, że nie płacisz składek, te kobiety, które wybrały inaczej maja ze swoich składek Ci dopłacić? Dlaczego ja mam płacić ze swoich pieniędzy za Twoje wybory? I dlaczego bezdzietni mają pacić za szkołę Twoich dzieci?
                                              Polityka prorodzinna nie polega na tym, ze każdy, kto ma dziecko może liczyć na to, że niezależnie co w życu robi inni, także często wielodzietni mu dopłacą.
                                              Dokonałaś wyborów i chcesz, aby inni Ci zapłacili za o, ze robiłaś tak, jak było Ci wygodnie. Cóż, może czas wydorośleć i dowiedzieć sie, że za pewne wybory, doraźnie uznane za wygodniejsze dla siebie, płaci się samemu, a ne oczekuje że inni dadzą kasę, bo wybrali bardziej perspektywicznie.
                                              Karta dużej rodziny powinna służyć wychowaniu dzieci, a nie emerytów.
                                              Masz minimalną emeryturę, bo nie myślałaś o przyszłości. A nie dlatego,że państwo jest złe.
                                              • plater-2 Re: jestem w dobrym towarzystwie 18.10.17, 10:27
                                                Panstwo na wyplacanym mi zasilku wychowawczym oszczedzalo, bo wynosil on 50 % dotacji do żłobka.

                                                Składki do ZUS wnosilam, bo po zakonczeniu ostatniego urlopu wychowawczeg pracowalam w systemie ozusowanym.

                                                Wysokie skladki ZUS płacił takze mój mąż.

                                                Szkola nie jest oplacana z ZUS a z podatkow, ktore placilismy (!)

                                                Dlaczego od 1999 matkom na urlopach wychowawczych zabezpiecza sie skladke ZUS, takze tym, ktore pracowaly przed urlopem macierzynskim kilka miesiecy ? W czym one sa lepsze od matek 1981-1999, mozesz wyjasnic ?

                                                Dzismoje dzieci pracuja i z ich skladek funduje sie emerytury matkom, ktore dzieci nie rodzily. A moje nie moga z PIT odciagnac pomocy swiadczonej wlasnej matce.

                                                Matce, ktora z PIT za dzieci te nie mogla nic odpisac. Za matke samotna tez, celem finansowych awantazy, nie robiłam.

                                                Karta Duzej Rodziny przyznawana jest dozywotnio !
            • verdana Re: medal za wielodzietność 04.10.17, 19:21
              "Nie rozumiem, dlaczego pracujac cale lata na umowe zlecenie (czyli płacąc podatki !) i wyreczajac panstwo w jego obowiazkach żlobkowo-przedszkolnych nie mam tego zaliczonego w ZUS !"
              Bardzo ciekawa teoria - państwo ma obowiązek wychowywać dzieci, a matki tych dzieci tylko wyręczają państwo. Idealnie byłoby, aby wszystkie dzieci były wychowywane przez państwo, rodzina to tylko zastępstwo, za które nalezy płacić. Matka nie ma bowiem obowiązku wychowywać dziecka, od tego winny być żłobki.
              "Nie rozumiem, dlaczego moje dzieci nie moga odliczac sobie pomocy ktora mi swiadcza, a moga na zdychajace psy i konie." To Ty jesteś matką, której dzieci winny mieć odliczone od podatku, ze się nia zajmują. Bo opieka nad matką nie powinna być za darmo, państwo ma płacić. Masz bardzo dziwną wizję rodziny, w której nikt nic nie powinien robić za darmo, opieka nad wszystkimi należy do państwa, a jeśli zostają oni wyręczeni przez bliskich, to państwo ma im za to płacić. Bo jak to tak - zająć sie własną rodzina bez rekompensaty finansowej?
                  • plater-2 Re: medal za wielodzietność 06.10.17, 13:33
                    Dlatego przeciwna jestem dotacjom z budzetu do zlobkow i przedszkoli. Albo nikomu nic nie "dawac" albo równo traktowac matki, ktore osobiscie zajmuja sie swymi MAŁYMI dziecmi. Traktowac je na rowni z tymi, ktore pracuja poza domem i maja zlobek lub przedszkole dofinansowane.
                    Za PRL dodatek wychowawczy wynosil 50% dotacji na miejsce zlobka lub przedszkola.

                    Przeciwna jestem, bo przeciwna jestem wykorzystywaniu pracy dzieci, jakim jest w swietle powyzszego uczeszczanie dziecka do refundowanej z budzetu placówki.
                    • verdana Re: medal za wielodzietność 07.10.17, 11:57
                      To ja proponuję także nie finansować szkół,. Bezdzietni sa okradani, bo pieniądze z ich podatków idą na szkoły. I jak ktoś ma jedno dziecko to jest w ten sposób okradany przez wielodzietnych. Nalezy mu się rekompensata, bo dlaczego ma płacić za sześcioro cudzych dzieci w szkole?
                      W żłobku dzieci pracują naprawdę ciężko, aby odebrać chleb matkom, które dzieci do złobka nie posyłają.
      • verdana Re: a słowo ciałem się stało ! 15.02.18, 19:55
        Tak, o ile ceni się ilość, nie jakość. Tzn nie twierdzę, że te matki wychowuja dzieci źle, ale w posiadaniu wielu dzieci nie ma żadnej szczególnej zasługi. Chyba, ze dzieci są liczone nie jako ludzie, które potrzebują uwagi rodziców, a jako przyszli robotnicy, którzy mają zapracować rodzicom na emerytury. Tak czy inaczej jedno z szesnaściorga dzieci nie ma szans na to, aby rodzice zauważyli jego szczególne potrzeby i problemy. No, ale najważniejsze, ze mamusia płodna.
        • plater-2 Re: a słowo ciałem się stało ! 15.02.18, 20:33
          Jest zasluga,jak wychowala dobrze.
          Bo mogla skorzystac z dobrodziejstwa ustawy dopuszczajacej aborcje.

          Ale "chlebowe" zniesli w 1999, szkoda.

          Dodatek z ZUS za "nie wiecej niz 6 lat" wychowawczego naliczany z kwoty bazowej ( o ile takowa się uzbierała) to stanowczo za mało.



          • verdana Re: a słowo ciałem się stało ! 16.02.18, 21:28
            Dobrze to znaczy? Wszystkie żyją, nikt nie siedzi? Czy wychowała dobrze to sie okaże, jak dzieci będą dorosłe. I rozumiem, ze nie istnieje antykoncepcja, albo się ma 16 dzieci, albo resztę się wyskrobało. Nalezy zatem zapytać matki pięciorga, dlaczego zrobiły tyle skrobanek...
            • plater-2 Re: a słowo ciałem się stało ! 17.02.18, 10:47
              Też uwazam, ze odznaczenia powinno sie dawac matkom dorosłych dzieci, choć zwolenniczką determinizmu nie jestem.

              Złowybiera sie osobiście i decyzja własna.

              Jako matka pięciorga wyjasniam, jak robiłam to wielokrotnie, że istnieją rodzice, którzy niestosowania antykoncepcji nie uważają za nieostrożność.

              Z artykułu wynika, że zasięgnieto, co jest stałym zwyczajem, "informacji o osobie", zanim odznaczenie przyznano.

              Matce jednego dziecka też może się trafić syn w więzieniu. Szukaj Maciej Zalewski (wiki !), niekoniecznie opozycjonista.
              • verdana Re: a słowo ciałem się stało ! 17.02.18, 21:15
                Ale za to, ze sie nie stosuje antykoncepcji naprawdę nie warto dawać medalu. Szesnaścioro dzieci oznacza, że albo rodzice zarabiają majątek, albo dzieci są wychowane w biedzie, albo korzystają z opieki społecznej. Pierwszy przypadek jest OK, ale mało prawdopodobny, w dodatku wtedy nie bardzo kto się ma tymi dziećmi zająć. Dwa kolejne nie powinny być nagradzane.
                • plater-2 Re: a słowo ciałem się stało ! 18.02.18, 11:24
                  Nie dostały medalu za niestosowanie antykoncepcji.
                  Dostały za stworzenie nadzwyczajnej i prawidłowo,wbrew trudnosciom, funkcjonującej rodziny.

                  Opieka spoleczna jest wlasnie po to, by swiadczyc obywatelowi pomoc w stacjach trudnych.
                  Skoro pomoc dostaje pogożelec, który własną niefrasobliwością pożar wywołał ? Ofiara wypadku w stanie nietrzexwości ?


                  Duzo prosciej byloby uchwalic (dla zarabiajacych majatek i niemajatek) progresywny odpis podatkowy na dzieci.

                  Moich jest tylko pięcioro, ale nie był to przypadek pięcioraczków.
                  W chwili, gdy rodziło się najmłodsze, najstarsze mialo 13 lat.

                  Watpie, czy tej pani udalo sie urodzic szesnastoraczki. W jej przypadku róznica miedzy najstarszym na najmłodszym może być nawet 20 lat.

                  Za Gierka taki przypadek kwalifikowalby sie do "dania" pięciu willi po tow. Kociołku wink

                  Ale wtedy nie byloby szans na realizowanie cnoty j/n !

                  pl.wikipedia.org/wiki/Ub%C3%B3stwo_(cnota)




                  • verdana Re: a słowo ciałem się stało ! 20.02.18, 22:16
                    Naprawdę ktoś jest w stanie samodzielnie zarobić na 18 osób? I nie, posiadanie 16 dzieci nie jest sytuacją trudną, jest wyborem. Oczywiście, ze opieka powinna pomóc, bo chodzi o dzieci. Pogorzelec raczej dostanie kasę z ubezpieczenia, niz pomoc - chyba, że się sąsiedzi zrzucą, albo pomoc pójdzie bo dzieci. Samotnemu pijaczkowi, który podpalił dom w stanie nietrzeźwym raczej gmina nie spieszy z pomocą. Poza tym nawet w tym wypadku nie przewidział chyba życia z opieki społecznej jako sposobu na życie... A tak wielkie rodziny jednak tak. Nie ma za co dawać medalu.
                    • plater-2 Re: a słowo ciałem się stało ! 21.02.18, 09:44
                      Jesli obywatel pracuje, a nie jest w stanie sie utrzymac, to znaczy, ze Państwo go zwyczajnie okrada z owoców jego pracy.

                      Tej pani dali krzyz zasługi nie za urodzenie szesnasciorga, a za wychowanie szesnasciorga.


                      Decyzja o stosowaniu bądz niestosowaniu antykoncepcji jest wyborem.

                      "Posiadanie" dzieci nie jest "wyborem".

                      To są "dziela zebrane". wink


                      Idac twoim sposobem rozumowania, nie powinno sie udzielac pomocy (medycznej ?) ofiarom wypadku z wlasnej winy np.pod wpływem alkoholu,przechodzacym na czerwonym swietle...
                      • verdana Re: a słowo ciałem się stało ! 25.02.18, 10:37
                        Jeśli obywatel pracuje i nie jest w stanie utrzymać z pracy 18 osób to państwo go okrada? Czy to znaczy, że jeśli moja pensja wystarczy na utrzymanie 2-3 osób, to powinnam ją mieć 5-krotnie wyższą?
                        I że pensja ma być dostosowana nie do kwalifikacji, tylko do ilości osób w rodzinie?
                        Ta rodzina jeszcze nie wychował 16-ga. dzieci nie są jeszcze dorosłe. Rozumiem, ze zasługą zatem jest utrzymanie ich przy życiu.
                          • undoo Re: a słowo ciałem się stało ! 27.02.18, 18:33
                            Poza wyjatkowa sytuacja, gdy rodza sie wieloraczki, nikt nie kaze ludziom miec kilkorga dzieci.
                            16 dzieci to jest naprawde ogromna rodzina. Ja rozumiem, ze panstwo zabraniajace jakiejkolwiek w zasadzie kontroli urodzin powinno lozyc w tej sytuacji na dzieci, ale z drugiej strony - tak po ludzku szkoda mi tych dzieci, bo ich rodzice ewidentnie albo dotknieci przeklenstwem nadzwyczajnej plodnosci, albo nie mysla.
                            Nie wystarczy urodzic, trzeba jeszcze wychowac. Brzmi okrutnie wiem, ale sama mam duzo dzieci i wiem, czym jest wciaz duza, a jednak sporo mniejsza od tej 18-osobowej rodzina.
    • rycerzowa Re: medal za wielodzietność 25.03.18, 00:20
      plater-2 napisała:

      >
      > O preegzystencji nie ma ani w Katechizmie, ani w programie.

      To jakiej ty religii nauczasz? Nie boisz się posądzenia o herezję?
      >

      > Powiedz Platonowi, ze to bzdury !

      Z Platonem moglibyśmy pogadać pod warunkiem istnienia nie pre- , ale post-egzystencji,
      ale po doświadczeniach związanych z postmodernizmem, postfeminizmem, postkomunizmem i postkolonializmem, wszelki post źle mi się kojarzy.


      >, ktore dostaja zasilek wyzszy niz mezatki, przykre.

      Sądzisz, że wyższy zasiłek należy się mężatkom ze względu na cierpienia fizyczne czy psychiczne? Jakieś złe doświadczenia?

      >
      > Nie moga odciagnac sobie od podatku kasy, ktora wspomagaja matke, a moga na zdy
      > chajace psy, podwójnie przykre.


      Ano nigdzie nie można odciągnąć sobie od podatku alimentów, czyli świadczeń prawnie i moralnie obowiązkowych, czy to wobec dzieci, czy wobec rodziców.

      >
      > , a oddac to, co panstwo zaoszczedzilo na zlobkach i przedszkolach
      > na moich dzieciach


      A co tak skromnie? Wiesz, ile państwo zaoszczędziło, że wspaniałomyślnie nie umieściłaś potomstwa w domu dziecka? Kilka tysięcy miesięcznie za każde dziecko!
      • plater-2 niech zyje post... 25.03.18, 14:30
        "...postkomuna i postsolidaaaaarność..."

        Posadzona o herezje bym byla, gybym swe poglady na lekcji religii propagowala. Ale ja nie chce robic konkurencji Platonowi wink

        Nie sadze, ze wiekszy mezatkom. Po prostu nie popieram cwaniactwa w postaci "dojenia socjalu".

        Ano nigdzie nie można odciągnąć sobie od podatku alimentów, czyli świadczeń pra
        wnie i moralnie obowiązkowych, czy to wobec dzieci, czy wobec rodziców.

        1% odciagaja obowiazkowo (losowo) tym, ktorzy sie nie poczuwaja do nieobowiazkowych swiadczen na cokolwiek, potrojnie przykre.

        Od niedawna, na co mysmy sie nie zalapali,istnieje odpis z PiT na dzieci. Jakie wobec tego uzasadnienie ?


        Kilka tysiecy na dziecko w placowce, bo rodzice za biedni ? Ha-ha !

        • verdana Re: niech zyje post... 25.03.18, 15:51
          Ależ Ty jesteś pierwsza do dojenia socjalu! Chcesz pieniędzy od państwa, ponieważ socjal w postaci dotowanych żłobków i przedszkoli Ci sie należał, bo państwo ma obowiązek dotować rodzicielstwo. Chciałabyś wręcz, aby państwo zapłaciło Ci za to, że opiekowałaś sie swoimi dziećmi, co jak wiadomo nie jest obowiązkiem rodziców, tylko podatników. Poza tym chcesz zniżek, bo przecież rodzice łożący na dzieci to jest aberracja.
          • plater-2 Re: niech zyje post... 25.03.18, 18:19
            Nie ma obowiazku dotowac, ale moze to robic.

            Wielokrotnie oraz w tym watku wyjasnialam. Albo dotowac wszystkie dzieci jednakowo albo nikogo.

            Nie rozumiem, dlaczego kobieta, ktora pracuje czyli dochod (rodzinny) jej jest wiekszy niz rodziny kobiety opiekujacej sie dzieckim osobiscie i jej dziecko chodzi do zlobka, dostaje prezent od panstwa w postaci dotacji do tego zlobka.

            Jest to przyklad na "dojenie socjalu" oraz wykorzystywanie pobytu dziecka w zlobku do podniesienia stopy zyciowej swej rodziny.

            Jesli dotacja dla wszystkich - to sa to pieniadze na zlobek, nianke lub dla matki (na oplacenie sobie polisy emerytalnej za lata niezarobkowe).

            Uwazam zatem,ze panstwo powinno mi oddac te druga polowe dotacji do zlobka lub przedszkola z lat, gdy opiekowalam sie dziecmi osobiscie. Bo polowe dotacji juz mi wyplacono mi w postaci zasilku (dodatku?) wychowawczego.

            Tymczasem zus dodaje mi do emerytury "za nie wiecej niz 6 lat" Dlaczego tylko za tyle, mozesz wyjasnic. I oblicza to jako procent od sumy bazowej, czyli w przypadku malej sumy jest to mniej niz panstwo zaoszczedzilo na zlobku dla moich dzieci.

            Nie jest aberacja, skoro mozna dzis odciagnoc z PiT za dzieci pozostajace na utrzymaniu.

            A jesli rodzic pozostaje na utrzymaniu swych dzieci ?


            Skladki zdrowotne na ZUS tez mozna odliczyc, podaj przyczyne ?
            • verdana Re: niech zyje post... 25.03.18, 18:33
              I dlatego,ze moze, ma zwracać Ci pieniądze, bo nie skorzystałaś, tylko bohatersko i z poświęceniem wychowywałaś własne dzieci. Czyli, albo przymus żłobka, albo dla tych co nie potrzebują pieniądze. Proponuję także zwracać pieniądze rodzicom niechorujących dzieci - jeśli jedne mają drogą terapie, to wszystkim sie należy. I dopłacać rodzicom uczniów z zawodówek, nie skorzystali co najmniej z jednego roku liceum, brawo!
              Kobieta, która pracuje płaci podatki, których nie płaci matka niepracująca. Kobieta niepracująca, a posyłająca dzieci do szkoły powinna zatem byc opodatkowana, bowiem jej dzieci korzystają z tego, co wszystkie inne, a matki pracujące wnoszą swój wkład do budżetu. Niesprawiedliwe.
              Państwo przede wszystkim powinno oddać podatki na żłobki, przedszkola i szkoły bezdzietnym. Oni tu bowiem sa najbardziej pokrzywdzenia.
              • plater-2 Re: niech zyje post... 26.03.18, 11:05
                Przymus zlobka to byl w czasach nakazow pracy.

                Ja wybralam "zarobkowanie chalupnicze" (od ktorego placilam podatki!) nie z przyczyn ideolo, upodobania do bohaterstwa, ale bardziej mi sie oplacalo.


                Jak najbardziej powinni zwracac te 5000 za porod odbyty w domu.

                Poniewaz przystapienie do system ubezpieczenia zdrowotnego i emerytalnego jest w Polsce obowiazkowe.

                Nie powini zwracac tych 5000 gdy ktos sam, z wlasnego wyboru, podpisal takie warunki "place tyle a tyle miesiecznie waszej firmie ubezpieczen medycznych - mam za to to i owo". Np.punkty bonusowe za bezszkodowa jazde przez zycie, niechorujace dzieci, brak uzaleznien od nikotyny,lekow i alkoholu..

                Dzieci niechciane - zwracac ale tylko za poczete w wyniku gwaltu i matkom ponizej 15 lat oraz nieporadnym umyslowo czyli ubezwlasnowolnonym

                Do wyksztacenia powinien obywatel doplacac z wlasnej kieszeni przynajmniej 1/3 lub miec odpis za oplaty szkolne. Wtedy zastanowilby sie , czy jest sens pchac dziecko do liceum oraz na "darmowe" i na studia, ktore pracy mu nie zapewnia.

                W systemach ekonomoicznym, gdzie placi sie wysokie podatki i praca zarobkowa jest ekonomicznym przymusem, fakt ze taki np. Korwin-Mikke utrzymuje sie z gry w pokera (tak w kazdym razie twierdzi) budzi spore emocje.

                Ja nie bylam "matka niepracujaca !!!" (socjalistyczne myslenie"), ja zarobkowalam (PLACAC PODATKI !!!!!!) we wlasnym domu oszczedzajac na niankach, zlobku i przedszkolu.

                Uwazam, ze urlop na odchowanie dzieci powinie byc oplacany tak jak sobie ktos w systemie swego ubezpieczenia podpisał, wybor wlasny.
                Niestsety mamy obowiazkowy ZUS, pojawia sie pytanie, jak dlugo ma trwac ten czas na odchowanie dzieci.

                Moja odpowiedz - to zalezy czy rynek oferuje mozliwosci zarobkowania matce malych dzieci.

                Z przyczyn karmienia 6-9 miesiecy. Potem albo niczego nie dotowac, albo wszystkim dzieciom na lebka jednakowa sume ( z wyjatkiem ewentualnie dla najbogatszych) i co matka z ta kasa zrobi- jej decyzja.


                Feministyczne myslenie:
                Dlaczego "matka niepracujaca" ma placic za szkoly i remonty trotuarow ?
                Placil (i to slone !) podatki równiez moj maz ( takze jego dzieci !)


                Bezdzietni mezczyzni placili za Gomulki bykowe.

                Spoleczenstwo , wliczajac bezdzietnych, musi byc zainteresownae, by dzietnosc utrzymana byla na poziomie samoodtwarzalnosci.

                Niesprawiedliwe to jest,ze dzieci wielodzietnych skladaja sie przymusowo na emerytury bezdzietnych.

                PYTANIE:

                Dlaczego p. B. Szydło podniosła jak leci WSZYSTKIM emerytury do poziomu minimalnej ?
                Bez wnikania w sytuacje majatkowa i przyczyny dla ktorej osoba ta nie wplacala na ZUS w mlodosvi (przyklady Cugowski, Rodowicz, Sipinska, cynkciarze i jezdzacy na saksy) ?

                Skoro nie wplacali na ZUS i maja trzycyfrowe emerytury, ich problem, czyz nie ?
                • verdana Re: niech zyje post... 28.03.18, 09:47
                  A za to, że nie miałam operacji wyrostka, dlaczego mi jeszcze nie zwrócili? Dlaczego nie zwrócili mi kasy za mammografię i USG , które robię prywatnie, ani za prywatnych lekarzy w czasie ciąży? Przecież to skandal, aby nie płacili za to, z\a co płacą innym, choćbym sama wybrała inną opcję. Mimo ubezpieczenia - przecież jak sie nalezy, to się należy. Mam dziecko, to państwo winno opłacić całość opieki - jak nie jest w żłobku, to matce należy się kasa, bo przecież nie będzie da darmo opiekować sie własnym dzieckiem.
                  Rozumiem, ze jak maż płaci, to pieniądze żony nie mają już żadnego znaczenia. Twój mąż płaci podatki, z których korzystały także Twoje dzieci, ale nie zaszkodzi, jeśli inna mama pracująca także sfinansuje z podatków Twoje dzieci.
                  I niesprawiedliwe jest, ze bezdzietni składają sie dla szkoły dla dzieci i ich leczenie.
                  Czyli innymi słowy - na niepracujące wielodzietne matki ma sie składać całe społeczeństwo, łącznie z pracującymi wielodzietnymi matkami i finansować ich indywidualne wybory, podczas, gdy inne wybory (czyli praca zawodowa) nie będą w żaden sposób promowane. Dlaczego matki, które musza pracować i nie stać ich na drugie czy trzecie dziecko mają finansować te osoby, których mąż zarabia wystarczająco dużo, aby stać ich było na pięcioro? Dlaczego? Bo chcesz kasy.
                  • plater-2 Re: niech zyje post... 28.03.18, 12:15
                    Nie zwrocili ci, bo PRZYMUSOWO, podpisalas złodziejskie warunki ubezpieczenia.
                    Przymusowo płacisz na leczenie tych. ktorzy chorobe nabyli na wlasne zyczenie.

                    Ja wolalabym system, gdy oplacalabym uslugi medyczne sama wg moich potrzeb, nie placilabym na cudze wyrostki (i skrobanki, jak w PRL), a jak bym kasy nie miala, bym pozyczke w banku brala , a w przypadkach ekstremalnych zbieralabym na ulicy, w necie itp. tak jak robia zreszta to beneficjenci obecnego systemu dzis.

                    Roznica poelgalaby na tym, ze bym miala nawet dzis (z mezem) kilkaset zeta do przodu.

                    Za prywatne dentysty,mammografie i inne standardowe (czyli logicznie konieczne), powinni w obecnym systemie rzeczy zwracac, zlodizejstwo NFZ kwitnie i przeraza mnie.

                    Na dzieci powinni lożyć
                    rodzice, nie panstwo.

                    Na szkole robia to teoretycznie poprzez podatki.

                    W zasadzie jestem za, ale jakby byl system oplaty lamany ulamkowo ( za szkole placiloby sie czesciow poprez podatki a czesciowo bezposrednio - w tym celu nalezaloby najpierw obnizyc podatki) to rodzice byliby pierwszymi zainteresowanymi sprawnoscia systemu.

                    Sporo grupa matek wzielaby sie za nauczanie domowe, domagajac zwrotu kasy, ktora wnisoly poprzez podatki, oszczednosc dla gospodarstw domowych i gminy (dowozy) kolosalna.

                    Gmina finansowlaby by tylko cykliczne egzaminy.

                    Nie za darmo piekuje sie wlasnym dzieckiem, opiekuje sie za wlasne zaoszczedzone na oplatach na nianki, zlobki pieniadze.

                    "Jak maż płaci, to pieniądze żony nie mają już żadnego znaczenia. " Maja jak maja wspolne dzieci i wspolnie sie rozliczaja, co nie jest obowiazkowe.

                    Jak by mnie maz wzial jako wdowe/rozwodke z dzieci,to bysmy ustalili system finansowania moich dzieci powolanych na swiat z innym panem. Ale to nie nasz przypadek.

                    Ja zarobkujac chalupniczo przez kilkanascie lat odciazalam rynek pracy, płaciłam podatki rozwliczajac sie czasem wspolnie, a czasem nie (tłumaczenia!) i rynek uslug opiekunczych
                    dotowanych z kieszeni podatnika.

                    Za 192 miesiece przebywania na urlopie wychowawczym przeplatanym macierzynskimi panstwo refundowalo mi z pieniedzy podatnika za 120 miesiecy - zasilku wysokosci 1/2 dotacji na zlobek lub przedszkole.

                    Niestety nie adbalo, co czyni dzis, o ozusowanie tej kasy, obiecywalo "za nie wiecej niz szesc lat". To byl moj blad, powinnam moje dzieci urodzic jako 2 x trojaczki lub dzilac systeme skompaktowanym i zmiescic sie w tych szesciu latach.

                    Moje dzieci pokonczyly studia ( z wyjatkiem dziecka nr.2 ktore ksztalcilo sie za pieniadze podatnika) oplacajac je z wlasnej kieszeni i dzis wspieraja OBOWIAZKOWO skladkami emerytury minimalne tych, ktorzy woleli zamiast wplacac na ZUS wleli za prl handlowac dolarami, kurwic sie, jezdzic na saksy, pracowac oszukujac na podatkach...

                    A lekarze, ktorzy ksztacili sie za moje i twoje podatki zamiast studia odpracowac zwijaja żagle i ruszaja na podboj UE !


                    I prosze skonczyc z nazywaniem mnie "niepracujaca wielodziena matka", bo jestem matka, ktora:


                    - przed urodzeniem 1 dziecka pracowala wystarczajaca ilosc dni, by na urlop wychowawczy od 1 stycznia 1981 sie zalapac;

                    - nie byla matka samotna/"samotna", a skladki i podatki placil również maz;

                    - w trakcie urlopu wychowawczego ZAROBKOWALA chalupniczo, bo bardziej jej sie to oplacalo niz placenie opieki osobie trzeciej za opieke nad progresywnie rozwijajaca sie rodzina + benzyna;

                    - po zakonczeniu kroliczej rozrodczosci pracowala, czyli dy najmlodsze nadalo sie do zerowki, 10 lat jako katechetka (czasem na caly etet czasem mniej), niewiele z tego ma na ZUS, bo za system pracy w killku placówkach czyli np. po 1/3 etatu w trzech placówkach nie zusowalo sie.
                    Niestey nie dalo sie zalozyc prywatnej firmy swiadczacej szkolom i przedszkolom uslugi katechechetyczne, wtedy by sie zusowalo


                    Kazdy utrzymuje swoje dzieci, panswto pomaga w uzasadnionych przypadkach inwalidztwa, kryzysow ekonomiczno-zywiolowych, wtedy dzieci sie miec oplaca.

                    Jak panstwo wchodzi w kompetencje rodziny i obiecuje, wrecz przymusza nie matke/kobiete a obywatela do wplat na system opieki zdrowotnej i na stare lata pod warunkiem podjecia pracy poza domem, to sie nazywa niewolnictwo i zlodziejstwo.

                    Niestety w latcah, gdy moje dzieci do szkoły nei chodzily, nie bylo innego systemu.

                    Ci,ktorzy ksztalcili sie i pracowali wystarczajaco duzo, by stac ich bylo na piecioro dzici musieli sie obowiazkowo dokladac do tych, ktorzy pracowali i zarabiali dzuo, ale na dzieci sie nie zdecydowali.

                    Chce kasy, ale SWOJEJ. Tej, co mi ukradli, ci co zarabiali duzo, pracowali, a dzieci j/w !!!

                    Bo to z naszych podatkow pazernym malodzietnym finansowalismy szkole, kase chorch i zus !
                    • a1ma Re: niech zyje post... 05.05.19, 12:20

                      > Chce kasy, ale SWOJEJ. Tej, co mi ukradli, ci co zarabiali duzo, pracowali, a
                      > dzieci j/w !!!
                      >
                      > Bo to z naszych podatkow pazernym malodzietnym finansowalismy szkole, kase cho
                      > rch i zus !

                      To jest niewiarygodne. Ty tak na serio??

                      W Twojej rodzinie składki ZUS płacił tylko Twój mąż, a korzystało z nich 6 osob.
                      W przeciętnej rodzinie składki płaciły dwie osoby (wkładały do systemu średnio 2x więcej), a korzystały 3-4 (wyjmowaly 2x mniej).

                      I to Ty chcesz zwrotu?? Powinnaś raczej dopłacić malodzietnym / bezdzietnym to, co przejadalas razem ze swoimi dziećmi wink

                      --
                      Hydraulik jako pracownik manualny jest mi obcy ideowo!
    • undoo Re: niech zyje post... 28.03.18, 23:00
      "Wspolczuc cynkciarzom, kurewkom, ktorzy wplacali grosze na ubezpieczenie, zeby miec darmowe leczenie i nie placili od swych dochodow podatkow ?"
      Nie rozmawiam z osobami, ktore argumentuja w taki sposob.
        • plater-2 Re: niech zyje post... 29.03.18, 10:45
          A ja uwazam za niemoralne uchylanie sie od swiadczen (równiez materialnych) na rzecz spolecznosci, w ktorej sie zyje.Dlatego nie poperam osiagania dochodow bez placenia podatków jak czyni to szara i czarna strefa opisana powyzej.

          W zwiazku z tym i w zwiazku z okolozerowym przyrostem naturalnym i dzietnoscia niezabezpieczajaca odtwarzalnosci spoleczenstwa za niemoralne uwazam nie tylko pozpodstawne uchylanie sie od powolywania na swiat potomstwa, ale nawet głoszenie pogladów, że "posiadnie"(sic!) dzieci to prywatna sprawa i decyzja,"nieostrożnośc" itp.

          A to dlatego, ze jestesmy wszyscy uczestnikami hucpy o nazwie NFZ i ZUS.
          System ten, w przeciwienstwie do kapitałowego, uwazam za zlodziejstwo.

          Najwiekszymi zlodziejami tego systemu sa ci,ktorzy wplacaja malo, a biora duzo (nie moj przypadek).

          Od 2008, czyli od uruchomienia ZIP wplacilismy na NFZ okolo 30 % wiecej niz nam ten skorumpowany i marnotrawny system zrefundowal.
          • verdana Re: niech zyje post... 30.03.18, 12:34
            Czyli teraz system powinien mi zwrócić to, co płaciłam pracując na Twoje dzieci. Słusznie. Nie widzę powodu, aby jako osoba biedniejsza od Ciebie, której absolutnie nie było stać na rezygnację z etatu (i tak, dorabiałam też na umowach zlecenie) i nie było stać na kolejne dziecko, dopłacała do osoby, której mąż był dostatecznie zamożny. Żądam, aby zwrócić mi każdy grosz, który z moich podatków finansował zamożne wielodzietne rodziny, w których matka mogła zrezygnować z pracy.
            • plater-2 44444 !!!! 30.03.18, 13:00
              Nie doplacalas do nas.

              Na swoje dzieci pracowalam/lismy sama, na co mamy dowody w US !

              To my z naszych słonych podatkow i domiarow i skladek fundowalismy twoim dzieiom zlobek,przedszkole, chodniki itd.

              Nas tez by nie bylo stac na dzieci, gdybym zamiast samozatrudnienia w wersji prl i postprl, wybrala zarobkowanie poza domem.

              Gybm sie urodzila 20 lat pozniej tez bym wybrala samozatrudnienie i prace we wlasnym domu, ale mialabym mozliwosci zabezpieczyc sie na stare lata,czego w latach 80 i 90 nie mialam !

              Pracowalas i finansowalas ze swych podatkow dzieci tych, ktorzy podatkow nie placili, a dochody znaczne mieli.

              Lub mieli znikome z wlasnego wyboru np.Romowie,ktorzy co prawda dzieci do szkol raczej nie posylaja, ale jak juz posla, to szkola im funduje 'wyprawki" i dozywianie, na ZUS i NFZ tez nie placa, ale korzystaja z chodnikow, oswietlonych ulic, usług policji, prokuratury, służb więziennych itd.

              Prosze po raz 44444 nie nazywac mnie "matka, ktora mogla zrezygnowac z pracy", bo byla zamozna.

              Mam dowody w postaci dokumentow i zeznan wiarygodnych swiadkow, ze pracowalam (zarobkowo !) z wyjatkiem krotkich brejkow ciaza-porod-połóg !!!




              Czyli teraz system powinien mi zwrócić to, co płaciłam pracując na Twoje dzieci
              > . Słusznie. Nie widzę powodu, aby jako osoba biedniejsza od Ciebie, której abs
              > olutnie nie było stać na rezygnację z etatu (i tak, dorabiałam też na umowach z
              > lecenie) i nie było stać na kolejne dziecko, dopłacała do osoby, której mąż był
              > dostatecznie zamożny. Żądam, aby zwrócić mi każdy grosz, który z moich podatkó
              > w finansował zamożne wielodzietne rodziny, w których matka mogła zrezygnować z
              > pracy.
                • plater-2 Re: 44444 !!!! 04.04.18, 10:47
                  Mogl, ale ja pisze o ZUS nie o mozliwosciach jakie stwarza prywatne ubezpiecenie !!!

                  W latach 80 bylo to (ZUS) "praktycznie niemozliwe", maz pracowal na etacie, wychodzilaby horrendalna suma, bo byloby dwa razy płacone "dwa w jednym"

                  W latach 90 juz sie nie kalkulowalo wplacac cokolwiek na zus, bo szkoda ryzykowac swa kase,upadek ZUS byl do przewidzenia lepiej zainwestowac lub na lokate swe oszczednosci wplacic.

                  ZUS zostal jednak uratowany (skladkami Ukraincow i ustawa o kominowych emeryturach, nie nasz przypadek ) ?

                  • plater-2 Re: 44444 !!!! 04.04.18, 10:52
                    I nas nie byłoby stac na wychowanie piatki dzieci,gdyby moj maz w 91 nie zdecydowal o rezygnacji z pracy na etacie w upadlej juz zreszta od dawna instytucji, ktora go zatrudniala !!!

                    To nie my Romom i innym niebieskim ptakom, a Ty nam z mązem fundowalabys wyprawki do szkoly i uslugi służb więziennych wink
                    • plater-2 Re: 44444 !!!! 05.04.18, 22:50
                      W ZUS musisz sie ubezpieczyc podpisujac umowe o legalna prace . Teraz i kiedys.

                      Skladki na moja opieke lekarska w latach 1981 -1999 płacił mój mąż.

                      Ja chce KDR (podobno ma byc) i przywilejow, ktora ona niesie oraz

                      skoro ZUS był i jest przymusowy - pieniedzy:
                      -zaoszczedzonych na zlobkach i przedszkolach i zerówce moich dzieci przez budzet

                      - w postaci uznania nie - "za nie wiecej niz za 6 lat" ubezpieczenia rentowego" z lat przebywania na urlopie macierzyńsko-wychowawczym, ale za wszystkie lata powyzej tych "nie wiecej niz 6-ciu" tj. za lata 1987-1995 (dziecko 3, 4 i 5) skladki jak za prace za wynagrodzenie minimalne.



                        • plater-2 Re: 44444 !!!! 16.04.18, 18:58
                          Co robilam od 1999, ale nie z calego zarobku.

                          Dzis juz nic odciagnac na ZUS z mojej minimalnej emerytury nie da sie. Odcigaja mi fundusz i podatki.

                          Odciagano mi skladke z umowy-zlecenia o prace katechety w przedszkolu, platne z dołu za odbyte lekcje. Odciagano za prace w szkole.

                          Nie odciagano skladek na ZUS z np. tłumaczen.


          • a1ma Re: niech zyje post... 05.05.19, 12:30
            plater-2 napisała:

            > A to dlatego, ze jestesmy wszyscy uczestnikami hucpy o nazwie NFZ i ZUS.
            > System ten, w przeciwienstwie do kapitałowego, uwazam za zlodziejstwo.
            >
            > Najwiekszymi zlodziejami tego systemu sa ci,ktorzy wplacaja malo, a biora duzo
            > (nie moj przypadek).
            >

            To jest DOKŁADNIE Twój przypadek, jak możesz tego nie widzieć? Ze składek jednej osoby (Twojego męża) z opieki zdrowotnej korzystało 6 osob, przez jakieś 20 lat. Naprawdę uważasz, ze więcej wlozyliscie do systemu NFZ niż z niego?

            --
            The best I can give you is a fake smile and dead eyes.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka