Dodaj do ulubionych

Czwarte dziecko - potrzebuję "porozmawiać"

06.03.19, 21:19
Drogie mamy, potrzebuję się wygadać. Tak po prostu.
Zacznę od tego, że podczytuje Was regularnie. Mam 3 dzieci w wieku 11, 7 i 4 lata. Oboje z mężem pracujemy. Wiedzie nam się dobrze, nie jesteśmy milionerami ale narzekać nie mogę. Zawsze marzyłam o trójce dzieci i mam czego chciałam. Ale... No właśnie... Od kilku dni w mojej głowie zaczęła kiełkować myśl o czwartym dziecku. Nie wiem co mi odbiło, chyba szał macicy. Już było dobrze. Stabilna sytuacja i nagle BAM. Nie mogę się uwolnić od tej myśli. I najgorsze jest to, że przyłapuję się na tym, że już zaczynam wszystko planować. Wiem skąd się to wzięło - koleżanka urodziła ostatnio dziecko - widok, zapach, płacz noworodka wywołał w mojej głowie szał.
Najgorsze jest to, że w zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie. Tzn. jest jedna rzecz, która jest dużą przeszkodą tzn. za małe mieszkanie ale i tak cały czas szukamy czegoś większego więc to też jest problem przejściowy.
Dzieci są dla mniej największym dobrem i szczęściem i sensem życia. Więc czemu nie jeszcze jedno. Praca stabilna, mąż pomocny.
Z drugiej strony się boję. Że kolejne dziecko zabierze czas starszakom a wiem, że zabierze bo zawsze zabiera. Czas nie jest z gumy i jest go mniej dla czwórki. Boję się, że dziecko będzie chore (mam 37 lat) ale wiadomo, że i zdrowe dziecko może ciężko zachorować lub ulec wypadkowi.
Ja bardzo lubię swoje życie i wiem, ze z każdym kolejnym dzieckiem jestem bardziej zorganizowana. Z pierwszym nie jeździliśmy na wakacje bo zawsze było coś - dziecko za małe, brak czasu, brak pieniędzy i inne wyimaginowane problemy. Z najmłodszym pojechaliśmy jak miał niecały rok i nie było ŻADNYCH problemów.
Nie oczekuję, że mi powiedzie: jasne, zrób sobie czwarte - będzie fajnie. Bo wiem, ze nie zawsze jest fajnie. Są takie dni kiedy ma się ochotę uciec i schować się na jakiś czas. Ale ogólnie jest naprawdę dobrze. Kocham te dzieciaki, tak po prostu.
I widzę po mężu, którego musiałam namawiać na trzecie dziecko a teraz uwielbia najmłodszego i nie wyobraża sobie bez niego życia, że i czwarte też byłoby takie uwielbiane.
Wiem też, że czas nie działa na moją korzyść. 37 lat to już poważny wiek na rodzenie dzieci i z każdym rokiem i szanse na ciążę i ryzyko chorób i wad rośnie.
Pozdrawiam wszystkie wielodzietne mamy. Jesteście cudowne, wspaniałe, po prostu najlepsze.
Obserwuj wątek
    • andaba Re: Czwarte dziecko - potrzebuję "porozmawiać" 07.03.19, 09:01
      Weź pod uwagę, że starsze dzieci nie wymagają już całej uwagi - tzn rozmawiać czy przepytać z historii można karmiąc malucha. Przykładowo.
      Ja akurat urodziłam dziecko jak miałam taki układ wiekowy (plus jeszcze jedno między pierwszym i drugim) i to małe wpasowało się w układ idealnie. Jedynym problemem były wyjazdy na basen (siedmiolatka, basen obowiązkowy, włosy po tyłek, innych rodziców chętnych brak) - z niemowlęciem w głębokim wózku było trudno. Gdy dorosło do spacerowego - problem zniknął (ja jeździłam autokarem z dziećmi, gdy masz auto i fotelik -nosidełko i tu problemu nie ma).
    • matkaczweorkidzieci Re: Czwarte dziecko - potrzebuję "porozmawiać" 10.09.20, 15:32
      Lepiej daj tym dzieciom, które już masz lepszy start i więcej czasu zamiast ulegać jak to nazywasz szałowi macicy.
      Nie sztuka jest robić dzieci bez opamiętania, ale sztuka wychować te ktire mamy. Nie zostawić ich na lodzie jak nas braknie.
      Dać im najlepsze wykształcenie, miłość i kupić jakieś mieszkania. Pomoc rozwinąć skrzydła, skierować na odpowiednie tory, a nie puścić jak bydło samopas.
      Dzisiaj ludzie żyją eksploatując świat bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Nie myślą. Im biedniejszy kraj tym bardziej im to lata i tym więcej dzieci płodzą.
      Lepiej jest mieć dwójkę dzieci i sprawić żeby ich życie było lżejsze i miało jakąś wartość poza egzystencja niż robić następne dzieci i jakoś to będzie.
      Człowiek ma rozum i serce i to serce powinno myśleć o dzieciach które już masz a nie ulegać macicy.
      Pozdrawiam
    • stephanie.plum Re: Czwarte dziecko - potrzebuję "porozmawiać" 16.10.20, 22:01
      trafiłam tu przypadkiem oraz na krzywy ryj, bo mam jedynaka, a i tak to jest cud.
      ale powiem jedno - w domu była nas czwórka rodzeństwa, i było super. żadnego deficytu rodzicielskiej uwagi nie zarejestrowałam, natomiast była sztama między nami, wspólne eskapady i tak dalej.
      a teraz, kiedy starsze pokolenia się, nomen omen, starzeją, jest nas więcej, by ogarnąć potrzebną pomoc.
      różnica wieku pomiędzy mną, najstarszą, a najmłodszą siostrą - 11 lat. siostra urodziła się, jak mama miała 39 lat.
      bez siostry byłoby kiepsko, więc jestem zachwycona, że rodzice machnęli sobie czwórkę!

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka