halina25
28.11.04, 14:24
Bo moje tak. O wszystko są awantury, zabawka może leżeć miesiąc i kurzem
porastać, ale jeżeli jedno zacznie się nią bawić reszta też musi, już! teraz!
zaraz! Kredek równoczaśnie dostają trzy komplety - 36 sztuk, ale wszyscy
muszą rysować akurat tą jedną! Jedynym wyjściem jest kupowanie pięciu
identycznych rzeczy, tyle, że wtedy błyskawicznie tracą nimi zainteresowanie.
Wciąż słyszę bo on mi pobazgrał, ona mi zepsuła, on mnie popchnął, on mi
wypił, ona mi przeszkadza!!! Oszaleć można. Kto powiedział, że dzieci mające
dużo rodzeństwa są łatwiejsze we współżyciu? Z drugiej strony, z tego co
wiem, to w szkole czy przedszkolu, nie stwarzają takich problemów. Zgodnie
się bawią, są lubiani, chętnie się dzielą... To dlaczego w domu stale są
konflikty? Niby się kochają, nie mogą się doczekać, jak któregoś godzinę
dłużej nie ma, ale radość trwa krótko, bo on mi zepsuł, bo ona mnie
nadepnęła, bo on się wykrzywia, itd, itp...