czy któraś wielomama miała zabieg?

17.01.05, 17:43
Chodzi mi o laserówkę, względnie wypalankę. Nie wiem co robić. Jestem po
wizycie, odebrałam cytologię, no i mieliśmy z ginem rozmowę. Teraz jestem na
podtrzymaniu, moja szyjka się skraca. Lekarz powiedział, że nie będziemy
nadal nic robić, bym nie miała kłopotów, a ja myślałam, że jeszcze w tym
roku - po porodzie zrobimy z tym porządek. Może jestem przewrażliwiona, ale
moja mama jest po operacji, usunięto jej wszystko i boję się. Lekarz
powiedział, że w moim przypadku muszę być pewna, że więcej dzieci nie chcę,
bo zabieg może uszkodzić i tak już marną szyjkę i mogę nie donosić. Planuję
sobie po cichu jeszcze jedno - za jakieś 5, może 7 lat, marzy mi się
czwóreczka i nie wiem co robić. Mam totalnego doła, małż też smętny... Czy są
tu mamy, które po zabiegu szczęśliwie rodziły dalej, bez żadnych komplikacji?

pozdrówki
lidka
    • verdana Re: czy któraś wielomama miała zabieg? 17.01.05, 17:59
      Miałam wypalaną nadżerkę - dwa razy pod rząd. Niecałe pół roku później zaszłam
      w ciążę - nigdy nie słyszałam, aby zabieg wypalania w czymś szkodził! U nie
      żadnych komplikacji nie było. Inna sprawa, to operacyjne skrócenie szyjki
      macicy - też miałam, ale wówczas nie planowałam już dzieci. I o ile wiem,
      wówczas ryzyko poronienia jest znaczne. Ale uwazam, ze jak trzeba to trzeba.
      Ryzykować nie warto.
      • andaba Re: czy któraś wielomama miała zabieg? 17.01.05, 18:54
        Miałam wypalankę laserem - tez miałam dużą nadżerke. Doktor powiedział, że w
        ciążę można zajść po dwóch, trzech miesiącach. Odczekałam dwa, obyło się bez
        komplikacji i w ciąży i w czasie porodu. Trzy lata mijają od tej wypalanki, a
        cytologia jest dalej OK.
    • eleanorrigby Re: czy któraś wielomama miała zabieg? 17.01.05, 20:39
      Ja mialam dawno temu,to juz chyba 20 lat...Potem urodzilam 3 dzieci i wszystko
      bylo i jest OK.
      Kasia
    • nata76 Re: czy któraś wielomama miała zabieg? 18.01.05, 10:47
      JA co prawda nie wielo..., bo tylko dwójeczka,ale przed ciAaZami. Mam krótką
      szyjkę maciciy, trochę mój gin się denerwował tym,ale miałam już stopień IIIb i
      pojawiały sie pojedyncze komórki jakieśtam ( w każdym razie coś poważnego). Poz
      zabiegu urodziłam dwójkę dzieci. Ale...całą ciąże miałam rozwarcie 2,5 cm. Mój
      gin sie wcale nie martwił,mówił,że taką moja uroda,ale pamietam,że poszłam
      kiedyś do lokalnego gina i juz mnie chciał zaraz na patologie brać,szwy
      zakładać.....
      Ja uważam,że jak trza to trza~!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      pozdrawiam,nata
    • praktycznyprzewodnik Re: czy któraś wielomama miała zabieg? 18.01.05, 14:50
      Miałam pomiedzy Pierwszym a Drugim.
      Zabieg typu "wypalanki" czy podobne rzeczywiscie sprawiaja, ze jakis czas po
      zabiegu sluzu szyjkowego jest mniej, bo zniszczeniu uległa czesc gruczołów
      odpowiedzialna za produkcje sluzu. Na szczescie te gruczoły sa w stanie
      czesciowo sie zregenerowac.
      U siebie zauwazyłam jakis czas po wypalance zdecydowanie mniej sluzu, potem
      wiecj, ale nigdy juz nie było tak duzo jak przed tym zabiegiem.

      Dla przyszłej płodnosci niebezpieczne sa zabiegi polegajace na skróceniu
      szyjki, wycinaniu jeje czesci (rak szyjki), bo gruczoły raz usuniete sie nie
      zregeneruja.

      Szyjka na której przeprowadzano jakies zabiegu nierówno pracuje w czasie
      porodu, czyli łatwiej peka, ale teraz nowe metody tzw. "wymrazanki" sa mniej
      szkodliwe.
    • lideczka_27 Re: czy któraś wielomama miała zabieg? 19.01.05, 22:00
      Dziękuję za odpowiedzi smile Tak sobie myślę, że może ze mnie kiepski przypadek,
      bo to dokładnie druga identyczna diagnoza w moim przypadku - niezależnie od
      siebie dwóch ginów powiedziało mi to samo. Obecny cieszy się w naszym mieście
      dużym autorytetem - jest ordynatorem patologii ciąży, a swoją dobrą sławę
      zawdzięcza temu, że "ratuje" beznadziejne przypadki, tzn. tam, gdzie na ciążach
      inni lekarze stawiają krzyżyk, on stara się doprowadzić do końca i najczęściej
      szczęśliwie tak jest. Powiedział mi, że jestem jeszcze młoda, że wolałby mnie
      mieć pod nadzorem (czyli obowiązkowo co pół roku albo i częściej badania), niż
      zrobić zabieg, że w moim przypadku to bezpieczniejsze. Tak sobie myślę więc, że
      on w tę moją szyjkę nie wierzy sad Dodatkowo rzadko zakłada krążek, a mi
      założył, powiedział, że to już wyższa konieczność i machnął na leki ręką.
      Poczekam do porodu, potem będziemy robić badania i zaczekam na jego decyzję. A
      może pójdę tak na "wszelki wielki" do jeszcze innego gina? Nie wiem co robić,
      bo Wam się wszystko tak fajnie udało, a u mnie schody sad

      pozdrówki
      lidka
    • bei Re: czy któraś wielomama miała zabieg? 19.01.05, 23:07
      moja koleżanka miała- i kolejną ciażę doleżała....była na podtrzymaniu- w
      szpitalu....i w efekcie śliczny synek- do parysmile
    • mirella67 Re: czy któraś wielomama miała zabieg? 03.02.05, 15:43
      MIalam wypalankę przed ciążami i później usuwany polip na szyjce. 6 lat później
      urodziłam córkę i potem w kolejnych latach 3 synów (w tym jedna ciąża
      bliźniacza). Fakt, że szyjkę mam krótką, ale zawsze wytrzymywała. Przy
      bliźniakach miałam założone pessarium, ale to nie jest żadna niewygoda, czy ból.
      Ja bym była dobrej myśli... Trzeba to zrobić i tyle!
      • luxfera1 Re: czy któraś wielomama miała zabieg? 08.02.05, 15:55
        miałam w marcu 2004 wycinanie nadżerki nożem elektrycznym/krótkie uspienie zero
        bólu po ..polecam/ w czerwcu zaszłam w ciaże Fakt od 7 miesiąca leżę szyjka
        króciutka...ale w tym tygodniu kończe 35 tc i mam zamiar wytrzymać jeszcze 2
        tygodnie
Pełna wersja