Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kościele?

03.02.05, 13:12
Moja córka w wieku 13-14 miesięcy podczas nabożeństwa majowego wchodziła do
prezbiterium. Zabierałam ją stamtąd, ale ksiądz odprawiający mszę mi
zabronił, kazał dziecku dać spokój. Nie przyszło mu do głowy, że dziecię
znienacka wlezie mu pod ornat...

Mniej więcej tyle samo miesięcy miała jak trzymałam ją podczas mszy na
kolanach. Nawet gzeczna była, ale przed nami siedział starszy pan, z
kompletnie łysą głową. Przez całą mszę czyniła usilne starania, zeby go w ta
głowę klepnąć. Na szczęście mam refleks i zawsze mi się udawało w porę złapać
jej łapkę, ale wokół nas siedzieli braciszkowie zakonni (to był klasztor
Kapucynów) i dusili się ze śmiechu. Wszyscy mieli czerwone twarze, zalane
łzami. Mnie dopiero to naprawdę rozśmieszyło.

Wczoraj (teraz ma pięć lat) przyprowadzona do pierwszej ławki oznajmiła
pełnym głosem: "Ja się nie umiem przeżegnać!". Oczywiście umie, nie wiem, co
jej odbiło, mało sie ze wstydu nie spaliłam! Dobrze, że organy już grały i
tylko okoliczne trzy ławki słyszały...
    • tarba Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 03.02.05, 13:55
      Mój najstarszy miał ok 5 lat bylismy na dośc kameralnej mszy wspólnotowej ( 50
      osób) nie dalej niż 3 metry od księdza. Trwa kazanie i ksiądz lekko "odleciał"
      i w tym momencie moje dziecko na cały głos "A co ten ksiądz za głupoty opowiada"
      No fakt specjalnie mądre to nie było. Szybko skończył.
    • eleanorrigby Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 03.02.05, 14:24
      Kuba miał chyba ze 3 lata,poszedł do kościoła z Babcią.Z całym zaangażowaniem
      uczestniczył we mszy,żegnał się,klękał we właściwych momentach.Aż doszło do
      modlitwy Ojcze Nasz,którą ksiądz zaczął śpiewać.Kuba widocznie zapomniał
      słów,ale bardzo chciał śpiewać,Babcia mówi,że widać było jak stara się sobie
      przypomnieć.W końcu znalazł rozwiązanie - gromkim głosem zaśpiewał "wlazł kotek
      na płotek"...Traf chciał,że ksiądz właśnie skończył,zapadła cisza i tego
      nieszczęsnego "wlazł kotka" usłyszał cały kościół...
      Kasia
    • praktycznyprzewodnik Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 03.02.05, 15:04
      1. Pytały natarczywie i głosno:"Mamo, co on tam je ?" albo "Ja nie chce
      tabletek!"
      2. Umawiały sie, ze beda spiewac ze wszystkimi wyuczone na pamiec Ojcze nasz,
      a jak przyszło co do czego, to sie gubiły i krzyczały:"Jeszcze raz zaczynajcie".
      3. Znały słowa piesni, szczególnie koled do samego konca i jak ludzie
      skonczyli spiewac, to kontunuowały na całe gardło "... i trzej królowie, i
      trzej królowie, ze wschodu przybyli...no, czego nie spiewacie ?"
    • marzek2 Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 03.02.05, 17:15
      Proszę bardzo smile Ale z innej "parafii" że tak powiem, bo od baptystów:

      W trakcie nabożeństwa jeden za starszych braci z uniesieniem - i faktycznie
      głośno - zaczął na głos w trakcie modlitwy recytować jeden z Psalmów. Na co moje
      dziecko ze zdziwieniem - "Mamo, a dlaczego wujek tak krzyczy?"

      I jeszcze jedno, nie moje dziecko wprawdzie, ale też dobre:
      W trakcie ogłoszeń pastor mówi, że w jakichś tam powodów (nie pamiętam jakich) w
      najbliższą niedzielę szkółki niedzielnej dla dzieci nie będzie. Wtedy z jakiegoś
      kąta rozlega się wcale nie cichy stanowczy głosik "I dobrze!".

      No i jeszcze jedno - moje ulubione, wprawdzie nie bezpośrednio z kościoła, ale...
      Moja Zuzia jest już od dawna "przyrzeczona" synkowi znajomych urodzonemu parę
      tygodni przed nią. Kiedyś weszłyśmy w końcu na temat ślubów no i sama
      postanowiła, że ślub musowo z Kubą. Kiedyś po nabożeństwie schodzę po Zuzę (bo
      była na rzeczonej szkółce niedzielnej) i coś mnie podkusiło, żeby napuścić Zuzę
      na Kubę, w sprawie ślubu oczywiście. Przytaczam dialog:

      Osoby: Zuza, Kuba i przysłuchujące się mamy
      sceneria: Kuba jest w trakcie zabawy w pociąg, Zuza przeszkadza mu pytaniem:

      Zuza: "Kuba, czy weźmiesz ze mną ślub?"
      Kuba: (nie dosłyszał najwyraźniej pytania): "tak, ale ja będę maszynistą"
      (zauważcie jakie to znaczące smile))
      Zuza: "Kuba, czy weźmiesz ze mną ślub?"
      Kuba (dosłyszał): "Eeeeeeh, nooooo,, mmmm, NIE MOGĘ!"
      Przyszła teściowa (czyli ja): "Kubusiu, dlaczego nie możesz?"
      Kuba: "Noooo, ekhmmm, bo nie mam!"
      Ja: "Czego nie masz?"
      Kuba: "Krawata!"

      Obiecałam sobie, że na jego 21 urodziny kupię mu krawat... na wszelki wypadek smile
      • mamaanieli Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 03.02.05, 21:11
        Anielka roczna: prawdziwy Aniołek. Reakcja babć: "A ciu ciu, maleństwo"
        Anielka półtoraroczna: gonitwy między ławkami, wbieganie prawie na sam ołtarz i
        gromki rechot. Reakcje babć: "Wrrrr, ale wychowanie"!
        Anielka dwuletnia: dalsze gonitwy i interakcje z innymi dziećmi. POnadto, w
        sprawie Komunii: "Ja teś chcie niamniam"!
        Anielka 2.10 - z ostatniej chwili: Aniela włazi do ( w miarę dostępnej) szopki
        i karmi baranki, sprząta sianko i przejmuje wszelkie obowiązki gospodyni
        obiektu. Ostatnio usłyszała i zobaczyła, że jakaś grzeczna i dobrze ułożona
        trzylatka z zazdrością przypatruje się jej zabawom z barankami. Najpierw więc
        zaprosiła i ją do zabawy, ale kiedy grzeczna dziewczynka z przestrachem cofnęła
        się o parę kroków, Aniela wyjęła baranka z szopki i zaniosła go nieśmiałej
        koleżance... Duży był.

        I o moim, obecnie dorosłym, bracie: permanentnie, przy okazji składania ofiary,
        wydzierał z koszyka garść pieniędzy. Reakcje księży - różne...
        • grzybnia Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 04.02.05, 12:57
          Stasiczek podczas ślubu mojej koleżanki (miał ze 3,5 roku) najpierw "niechcący"-
          jak twierdził - rozrzucił "Gościa Niedzielnego" po podłodze a następnie dobrał
          sie do tacki z pieniędzmi, do której wierni wrzucali monety za tę gazetę
          właśnie.
          Innym razem w Niedzielę Palmową z Julcią przez całą mszę pracowicie zamiatali
          podłogę kościoła palemkami.
    • romanska.3463 Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 04.02.05, 18:21
      Wierni na Mszy przystępują do Komunii Świętej (msza ślubna - więc osób w
      Kościele bardzo mało). Mój wówczas 5-letni syn rozgląda się dookoła.
      Zauważywszy, że nie wszyscy podeszli do ołtarza pyta na cały głos. "Dlaczego ci
      ludzie nie idą do Komunii - nie chcą dostać roweru " Śmiali się wszyscy,
      lącznie z Księdzem (mnie nie była tak wesoło). Ola
      • jola.wie Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 05.02.05, 08:57
        Moja córka dopiero od jakiegoś czasu, a ma już 7 lat(!) zamęcza mnie w kościele
        prowadząc dwa rodzaje dialogu:
        1. pt. "Mamo, kiedy będzie koniec"
        Mamo, kiedy będzie koniec? (to jako pierwsze po wejściu do Kościoła)
        Nie wiem, no, na ... końcu...
        Ale kiedy się skończy?!
        No jak się skończy to będzie koniec...
        Ale kiedy to będzie?!
        Za pół godziny...?
        Acha... no to znaczy kiedy?!
        Jak się skończy to zobaczysz!
        Ale kiedy to będzie?! Mamo, długo jeszcze?!
        Nie wiem...
        Jak to nie wiesz?! Kiedy będzie koniec?!
        (...) i tak w nieskończoność, wszystko świdrującym dramatycznym szeptem, a mnie
        szlag trafia i mam poważne wątpliwości, czy w takim stanie emocji powinnam
        uczestniczyć we mszy.

        2. pt. "Mamo, chcę siku!"
        Mamo, chce siku!
        Co? (przygrywam na zwłokę smile)
        Siku!
        Wytrzymasz!
        Nie wytrzymam!
        Duża jesteś, wytrzymasz!
        Mamo! Nie wytrzymam, posikam się do majtek!
        Nie denerwuj mnie! (!)
        Mamo! Siku!
        poddaję się, ale mam po mszy, bo to ogromna bazylika i najpierw trzeba iść na
        furtę po klucz, potem do toalety, potem z kluczem z powrotem na furtę, i z
        powrotem do kościoła. Dziecko najczęściej wysikuje trzy krople (nie ma i nigdy
        nie miała problemów z nerkami czy z pęcherzem!), co doprowadza mnie do szału!
        Odmianką tego dialogu jest dialog pt. "mamo chcę kupę" ale ten jest
        zdecydowanie krótszy smile))

        Po zakończeniu mszy w jednym i drugim przypadku, kiedy trzeba już wyjść, Anka
        pada na kolana i zanosi do Boga gorące modły (czym zdumiewa pozostałe w ławkach
        babcie) przez jakieś 10 minut. Przy wychodzeniu z kościoła zalicza modlitewnie
        wszystkie boczne ołtarze (szt. 3)! CZY KTOŚ MI TO WYTŁUMACZY??!! smile)))
        • agnieszka_azj Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 05.02.05, 10:39
          Mamusiu SIUSIU !!!! - to standartowy tekst Julki przy Podniesieniu wink

          Tylko u nas nie ma toalety - trzeba wyjść poza teren kościoła, przjść przez
          ulicę i udać się w krzaczki. Następnie wyplątać się z kurtki i ocieplanych
          spodni na mrozie, a efekt... jak u Was wink
          Dlatego Julka jest rzadkim gościemw Kościele - szczególnie zimą.
    • elgosia Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 07.02.05, 13:23
      Mój 14 miesięczny wówczas synek zawrócony przeze mnie z drogi do prezbiterium
      rozdarł się oczywiście na cały kościół. Wtedy starszy pan z pierwszej ławki
      chcąc mi pomóc go uciszyć krzyknął na Tomeczka scenicznym szeptem i groźnie:
      cicho! Mały umilkł, a po chwili stanął przed tym panem, popatrzył i po swojemu
      (ja zrozumiałam) krzyknął do niego: cicho! Myślę, że Tomuś niejedno jeszcze
      zmaluje, bo to urwis i słuchać nie chce, niestety.
    • akve Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 07.02.05, 23:45
      Oj, co ja miałam ( mam?) z chłopcami w kościele!
      Pisze tu o dwóch najstarszych, bo najmłodszy ma inne usposobienie, a Zosia-
      zobaczymy wink
      Incydenty "siku" to była norma i betka.
      Okrzyki ,wielkim głosem,scenicznym i donośnym " nie wycimam, nie wycimam!"-tez
      normalka.
      Głośne ostentacyjne,ziewanie i przeciąganie się-często.
      Denerwujące stukanie i szuranie- od czasu do czasu.
      B.głosne spiewanie , niekoniecznie tekstu pieśni np."Chrystus wodzem, Chrystus
      królem, Chrystus, Chryustus,KRÓLEWNA ".Znacie? To sobie zaspiewajcie smile
      Szczególnie rozrabiali na rekolekcjach dla rodzin, wsród pobożnych ,
      wielodzietnych.Msze sw. codziennie...najtrudniejszy czas dla nas rodziców.Wtedy
      jeździli na brzuchach na podłodze kościoła,zamykali się w konfesjonale, biegali.
      Ale ,ze były to msze tylko dla wspólnoty jakoś uchodziło.
      Nie pozwalalismy wchodzic do prezbiterium i hałasować.
      Na mszy św. dla dzieci,w parafii,Jędrus uwielbiał się modlić podczas modlitwy
      wiernych do mikrofonu.Cierpła nam skóra.Raz w Boże Narodzenie,pełen
      kościół,Jędruś ( wtedy 5,5 roku) nasze dziecko zrywa się i...modli się za
      kapłanów.Uf, odetchnęliśmy.Juz chyba nie będzie się modlił?A tu pedzi drugi
      raz,wiedzieliśmy ,ze może COŚ być i słyszymy "Jedzmy wszystko co nam podają ,
      Ciebie prosimy" Kosciół ryczał ze śmiechu.Biedny synek miał w pamięci
      napomnienia rodziny,aby jeść i nie wybrzydzać smile.

      Ale czas mija i uspokoili się.Czasem tylko Jasiu się jeszcze przeeeciąąąąga i
      bawi czapką( wczoraj np.)

      jola.wie- myśle,ze Ania jest b. pobożna smile
    • torma Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 08.02.05, 14:48
      Witajcie,
      Bardzo lubię zaglądać na to forum, ale nigdy nie odważyłam się niczego napisać,
      bo rodziną wielodzietną byliśmy od zawsze, ale z planów.
      Mamy 3 letnią córkę (dzięki Bogu chociaż ją), która przypomina każdej niedzieli
      konieczności wyjścia do kościoła. A w kościele czasem też czyści ubraniem
      podłogę, organizuje małemu słonikowi zjeżdżalnię z ławki, ale najważniejszym
      momentem jest dla niej ustawienie się w kolejce do Komunii (dla niej po
      błogosławieństwo księdza), ale od pewnego czasu nie da się ani wziąć na ręce,
      ani prowadzić za rękę, „ładuje się” na klęcznik, klęka, składa ręce tak jak
      wszyscy i czeka… a ja za nią na ten klęcznik, aby ksiądz wiedział, że ona ze
      mną po błogosławieństwo. A potem wstaje i ze złożonymi rękami dostojnie
      maszeruje na „nasze miejsce”, a wszyscy uśmiechają się pod nosem. Gdy raz nie
      szliśmy do Komunii, Zosia na pół kościoła oznajmiła wszystkim: ”Ja chcę iść do
      Komunii, chodźcie ze mną”. Gdy odmówiliśmy, rozpłakała się, więc obiecaliśmy,
      że za tydzień na pewno pójdziemy, wtedy usłyszeliśmy równie głośno niemal
      groźbę: „Pamiętajcie, w następną niedzielę musicie iść ze mną do Komunii”.
      Mam tylko cichą nadzieję, że ta pobożność nie minie jej tak samo szybko, jak
      przyszła…
      Pozdrawiam smile
      • akve witaj Magda :-) 08.02.05, 16:53
        Magda,
        a Jasiu zawsze otwierał buzię idąc z nami do komunii smile
        Napisze wieczorem na priva.
        pa
        • mamaanieli z ostatniej chwili 09.02.05, 20:50
          Środa Popielcowa: Aniela potulnie za ojcem do posypania. Ksiądz posypał. Aniela
          natychmiast popiół strzepnęła i warknęła pod adresem księdza: Juś nie mam!!!
          • idaaa Wielkanoc i Boże Narodzenie 09.02.05, 23:02
            miało to miejsce bodajże około 25 grudnia tuż przed mszą. Nasz synek Filip był
            wówczas jeszcze bardzo mały (miał około 2,5 roku). Podszedł do szopki, ukląkł
            przy niej po czym gromkim głosem krzyknął do mnie (a znajdowałam się dokładnie
            w przeciwległym końcu kościoła) "Eeeee mamo nic ciekawego. Dawidek jest od
            niego (czyli Jezuska- przyp mój) ładniejsy. Mozemy sobie stąd juz isc!!"...

            Dawid (wówczas 3 letni) natomiast gdy po raz pierwszy zobaczył grób wielkanocny
            i Jeusa w środku poszedł do niego,, pociągnął go za brodę po czym oznajmił
            wszystkim zebranym "Mamuniu nie mart sie. Oni osukują. On nie jest pradziwy."
    • enko3 Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 10.02.05, 08:37
      och nie pamietam wyskokowkoscielnych mojej corki ale syna sa dosc swieze..No a
      chyba najbardziej jego charakter obrazuje sytuacja gdy poslzismy swiecic
      koszyki na Wielkanoc a moj synek, nagle pyta ..
      -mama a masz srubokret?
      -nie no poco nam tutaj srubokret.
      -a w samochodzie tez nie.
      -kubo daj spokoj po co nam srubokret.
      -eeee mam odkrecil bym ta tabliczke na lawce.

      E.
    • mamatrojki Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 26.02.05, 20:28
      Wielka Sobota.Poświęcenie ognia przed kościołem, ognisko już płonie. Tłum
      wiernych w skupieniu oczekuje słów księdza. Nasza (wówczas 3,5-letnia) Ulka,
      zaadaptowana do wyjazdów w plenery: -Mamusiu! Kiedy będą kiełbaski?!
      Jeszcze jedno, ale to już nie moje własne dziecię było autorem: Na mszy św.
      mama z 3-letnim Łukaszem zatrzymała się pod filarem, na którym wisiał był obraz
      Matki Boskiej Ostrobramskiej (przypominam: ikona Madonny z Dzieciątkiem, plus
      liczne promienie).Po dłuższej chwili kontemplacji Łukaszek, nabożnie i z lekkim
      przerażeniem: -Mamo, popatrz: LEW!
    • liliana22 Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 28.04.05, 19:02
      Nasz Andrzejek, świeżo upieczony starszy brat, podczas modlitwy wiernych
      dopchał się do mikrofonu i prosi: "za Basię" (a że jest jeszcze malutki, to
      wielce speszony szeptem...), ksiądz, który albo go nie dosłyszał albo nie
      zrozumiał o co dziecku chodzi, spytał: "za kogo?", na co dziecko
      zniecierpliwione - jak można nie wiedzieć - "no, za moją córkę!".
      Ksiądz też się obśmiał, i skorygował, że o siostrę chodzi. Na szczęście synek
      się nie zraził do publicznych występów...
      Lila
      mama Pawełka (14.09.1998r.), Andrzejka (09.06.2000r.) i Basi (26.01.2005r.)
    • marzekal Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 28.04.05, 20:19
      Jednego razu kościelny zapomniał włączyć nagłośnienia. My w pierwszej ławce,
      więc ogólnie słyszymy ale mój Maciej wychyla się coby nie przeoczyć niczego.
      Wreszcie włącza się głośnik a mój Synuś w stronę głośnika "CICHO BĄDŹ! CICHO
      BĄDŹ!" Oczywiście niesamowicie donośnym głosem. Innym razem Justysia do
      rozmawiających z tyłu dwóch starszych Pań - "Takie stare a nie wychowane"
    • nat78 Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 29.04.05, 09:09
      Moje starsze dziecię , jak miało niecałe dwa lata, wykorzystawszy chwilową
      nieuwagę rodziców, którzy musieli uciszać kilkumiesięczne bliźnięta, zwiało do
      bocznej kaplicy. W kaplicy owej trwał remont i stała drabina. Dziecię
      przewróciło ( na szczęście nie na siebie) ową drabinkę, napełniając kościół
      straszliwym hukiem...
    • mama_kakaszka Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 29.04.05, 16:45
      kiedy chrzciliśmy łukaszka miał 14 miesięcy, na pytanie czy chcecie by wasze
      dziecko zostało członkiem współnoty katolickiej (czy jakos tak), wykrzyknął na
      cały kościół NIEEE
    • kolorko Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 19.05.05, 00:51
      Witajcie- podczytuję was od pewnego czasu, ale sie nie odzywam ,bom mama parki
      zaledwie- ale wszystko przede mnąsmile
      A do zabrania głosu skłonił mnie mój siedmiolatek, a własciwie jego słowa.
      Otóż,w czasie Mszy Św., gdy mój synek znudzony wielce, dopytywał scenicznym
      szeptem tatę- kiedy się skończy- mąż poradził mu ,żeby się pomodlił, poprosił
      Boga o coś, na co syn błyskawicznie- już poprosiłem- o co, synku (pyta tata)-
      zeby juz sie skończyło- kończy Jasieksmile
      • justinka_27 Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 19.05.05, 11:02
        Daniel (16 miesięcy) słysząc muzykę natychmiast zaczyna tańczyć kręcac się w
        kółko i naprzemian machając rękami w górę i w dół, tak więc już w drodze do
        kościoła kiedy słyszy dzwony tańczy sobie w wózku samymi rękami, bo kręcić nie
        ma się jak, a podczas śpiewów w kościele bawi się jak na dobrej dyskotece. Za
        to Eliza (8 lat)kilka miesięcy temu znudzona mszą zaczęła bawić się rękawiczką
        i ułożyła bardzo popularny wśród młodzieży znak; cztery palce schowane i
        środkowy w górze.
    • ilonkamurawska Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 23.05.05, 14:39
      Moja Wiolka kiedy miała Komunię idąc do ołtarza przydeptałą sobie brzeg
      sukienki i runęła na podłogę potrącając dwie koleżanki wink Synek koleżanki na
      chszcie zwymiotował na księdza big_grin
      Pozdrawiam Ilona
      • fizula Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 12.06.05, 01:05
        Od jakiegoś czasu już podczytuję Wasze forum z sympatią, bo naszemu stadłu
        małżeńskiemu marzy się trzecie, a potem może czwarte dziecię (jak nie
        wymiękniemy ;o)
        Lidunia w wieku rok i dwa miesiące w czasie Mszy Świętej za wszelką cenę
        chciała przejść między nogami mężczyźnie stojącemu przed nami. Zwykła kuchenna
        zabawa maluchów łażących swoim mamom między nogami. Ale ten gościo twardy był:
        nie przepuścił jej ani od przodu, ani od tyłu. Na tej samej Mszy: z ciekawością
        nasze lube dziewczę podchodziło do konfesjonału i wracało do nas, powtarzając
        ten proceder. Za którymś razem zagadnęła do siedzącego w konfesjonale
        księdza: "a ku ku".
        Kolega naszej Lideczki podczas Mszy zapytał ją po przejściu księdza
        zbierającego na tacę: "Zapłaciłaś księdzu?"
        Podczas śpiewania nabożnych pieśni owe starsze nasze dziecię włączyło się w to
        śpiewanie intonując radośnie: "Sto lat, sto lat..."
        To samo głośne dziewczę na cały głos w czasie Eucharystii: "Mamo, majtki mi w
        rowek weszły" :o)
        Cudny wątek
    • barbie-torun aniołek 13.06.05, 09:15
      przy szopce zawsze stoi lala-aniołek ze skarbonką, po wrzuceniu monety aniołek
      kłania się 3 razy i słychać dzwoneczek
      razu pewnego zaciał się, i dzwoni i dzwoni
      podchodzi Mati (4lata) i na odlew bach aniołka w głowę raz i drugi,
      pomogło ku śmiechowi młodzieży z 1 ławki
    • pkdekj Re: Co Waszym dzieciom udało się zmalować w kości 13.06.05, 10:57
      Moja księżniczka,wtedy 10-letnia w kolejce do konfesjonału.
      Stoi przed nami babuleńka, starutka, zgarbiona, z laseczką, a spowiada się już
      pół godziny.
      Na to moja córcia do mnie:
      - Jakaś seryjna morderczyni czy co?!
      Pół kościoła usłyszało i w śmiech, a ja miałam nadzieję że babcia ma
      niedosłuch.

      Mój 6-letni wtedy synek na mszy po słowach księdza "To jest bowiem kielich krwi
      mojej..." zapytał zgorszony:
      - I ONI TO WYPILI?
      - Tak syneczku, ciiii...
      - WAMPIRY CZY CO?

      Standardowo Siiiiikuuuu,mamaaaa,siiiiiku...
      A mój drugi z synów, wtedy 11 letni ostrzegł głośno i wyraźnie: ZARAZ RZYGAM.
      Kwiatek z Pierwszej Komunii świętej syna mojego brata:
      Mały Jędruś podczas trzymania świecy podpalił stroik na ławce.
      Nie w kościele, ale o kościel:
      Jedziemy samochodem do nowego kościoła, a po drodze zauważamy: Strzelnice,
      stadninę koni i Quad center.
      Na to mój średni syn:
      - Mamuś, teraz to będziemy gorliwymi katolikami...

      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja