scccc
25.07.05, 10:49
Czyli mówiąc w jężyku "życzliwych" co Wam do głowy strzeliło

?
U mnie to było tak: Mój mąż wychowany ze starszym o 3 lata bratem uważał że
leprzego wariantu nie można sobie wymarzyć. Więc od początku mieli to być
dwaj chłopcy, a ja "po cichutku" marzyłam o córeczce. Pierwszy, zaplanowany
przyszedł na świat chłopiec, nazwany jako pierworodny poważnie Janem. Po
Jasiu (3 lata) miał być Nikodem, a tu, proszę, niespodzianka Nikola.
Nasza "Zmiana planów" Po Nikoli przerwa 2 lata i na świat przyszedł Kamil,
który okazał się być Kasią. Potem ostatnia nadzieja męża, czyli nasza mała
Ewelinka. Po Ewelince mąż powiedział przekonująco: DOSYĆ BAB. A tu proszę,
kolejna niespodzianka. Nieplanowana, ale jak najbardziej chciana,nasza mała
wpadka. Jak na złość mężowi Dagmara. Raczej nie będziemy mieli więcej dzieci,
chociaż mi się marzy szczęśliwa siódemka

Może uda mi się przekonać
męża...na chłopca