marzek2
01.08.05, 10:13
Na innym forum toczy się ciekawa dyskusja odnośnie ilości dzieci. Jednym z
argumentów na "nie" są oczywście kwestie finansowe, ale też i lokalowe, czyli
konieczność dzielenia pokoju przez rodzeństwo w przypadku większej (czyli 2 a
nie jedno....) ilości dzieci.
Jak może pamiętacie my mamy trójeczkę. I dwa pokoje. Niby duże, bo w starej
kamienicy, ale jednak dwa i na trzy nijak się przerobić nie da, a widoków na
coś większego na razie raczej nie ma.
Jak to jest u Was? W jakim układzie dzielicie pokoje dla siebie i
dzieciaczków? Szczególnie jestem zainteresowana jak to jest gdy już ktoś musi
się uczyć, ktoś inny bawić, a jeszcze ktoś inny musi spać w ciągu dnia... Czy
to jest jakoś do pogodzenia?
Mój mąż ma 3 siostry i do chyba 12 roku życia mieszkali razem (!) w jednym
pokoju. I jakoś się uczyli, podobno całkiem nieźle. Jakoś przyjmowali wspólnie
kolegów itp. Mąż mówi, że było nieźle, nie wspomina tego jako strasznego
koszmaru. Sama znam rodzinę, która wychowała trójkę w jednym pokoju, dopiero
później zbudowali antresolę dla dzieci a dla siebie spanie na antresoli w
kuchni, udało im się wychować normalne dzieci, fajna rodzina.
A z kolei inna dziewczyna na forum pisze, że dzielenie pokoju z siotrą młodszą
o 3 lata było dla niej koszmarem i nie chce dawać swojemu dziecku luksusów
żadnych, ale prawo do osobnego pokoju jak najbardziej. I dlatego (między
innymi) nie decyduje się na kolejne dziecko.
Czy to sprawa indywidualna? Ktoś sobie poradzi, ktoś inny potrzebuje więcej
prywatności?
Gdybyśmy nie mogli się przeprowadzić.... co doradzacie odnośnie dzielenia
pokoju właśnie... może i nam by się udało jakąś antersolkę, do spania, nie
wiem, może do nauki...