marzek2
08.08.05, 11:07
Jak ktoś znajdzie tą dyskusję na "Maluchach" bardzo proszę o linka, jestem
ogromnie ciekawa... Albo skopiować i wkleić też można...
Dobry pomysł na wątek, Nata, sama się nad tym ostatnio zastanawiałam...
Ja muszę się przyznać, że ostanio żyję w poczuciu winy, że tego czasu dzieciom
za bardzo nie poświęcam. To znaczy tego czasu na zabawę tylko z jednym,
czytanie, naukę nowych rzeczy itp. Jak była tylko jedna córa, to jasne,
uczyłyśmy się całymi popołudniami... a obiad robiłam jak spała itp. Ale jak
urodziła się druga, to szybko zrobiło się tak, że albo spała jedna, albo
druga, a potem już obie nie spały w dzień... Poza tym szybko zaczęły się bawić
razem i kłopot "zabawiania" szybko zniknął.
No więc jak to u Was jest dziewczyny? Czy staracie się za wszelką cenę
poświęcać czas na bycie z dziećmi po prostu, czy "żyjecie z dziećmi" jak
rodzina Naty "z lasu"? Może to presja książek, te zabawy fundamentalne itp, ja
czasem ulegam temu i myślę, że wychowam dzieci na nierozgarnięte itp bo nie
robię z nimi tego, czy tamtego. Ale czy w rodzinach naprawdę wielodzietnych
(np 5 dzieci, czy więcej) jest to realnie możliwe? Jest przecież tyle do
zrobienia...
Niedawno rozmawiałam z jedną dziewczyną, też mamą trójki w podobnym wieku co
moje dzieci. I powiedziała coś, co mnie zaskoczyło, to była odpowiedź na moje
rozterki nt czasu z dziećmi. Powiedziała mianowicie, że do zabawy to najlepsze
są inne dzieci i ja dałam moim dzieciom najlepsze co mogłam, czyli
rodzeństwo... Co o tym myślicie, o takim podejściu? Ja nie zgadzam się do
końca, czas z mamą jest konieczny, ale właśnie jaki to ma być czas? Czy
koniecznie czas typu "teraz sobie córeczko spędzimy czas razem na bardzo
mądrych i kształcących zabawach" czy raczej czas razem na zakupach, spacerze,
rozmowie przy robieniu ciasta, czy czas rozmowy z tatą jak coś naprawia itp...