dawno mnie nie bylo..

26.09.05, 10:53
...ale jestem. Bo wyjechalam cala rodzinka do Irlandii. Pracuje od miesiaca i
wiecie gdzie pracuje??
W biurze ktore jest urzadzone na poddaszu w domu pewnej rodziny, a rodzina ta
jaka?? wielodzietna oczywiscie... smile)))))) Maja 4 chlopakow w wieku 2,5
    • apsik1 Re: dawno mnie nie bylo.. 26.09.05, 11:16
      gratuluję odwagi i aby się wam udało
    • glupiakazia Re: dawno mnie nie bylo.. 26.09.05, 12:21
      Ooo, czesc! Dobrze, ze wrocilassmile
      • jol5.po Re: dawno mnie nie bylo.. 26.09.05, 23:55
        Rhynoxie kochanysmile, napisz z persepktywy zamorskiej, czy Polska jest naprawdę takim oryginalnym krajem, jak napisałam jofin na emamie (pod wzgledem patrzenia na wielodzietnych)
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=29077652&a=29550211
        wielkie buziaki j.
        • rhynox jaka patologia?? 27.09.05, 09:19
          nie to bym naginala fakty, bo nie znam cufr, statystyk itd. Ale tutaj jest tyle
          wozkow, ze ciezko przejsc. Wielodzietnych rodzin widzi sie masa. Tyle ze sa one
          (tak z obserwacji ulicznych) dobrze usytuowani. Ludzie u ktorych pracuje jak
          pisalam maja 4. Zyja dostatnio. maja ogromny dom, duuuzy samochod (ten do
          wozenia dzieci). W sasiedztwie jest sporo takich rodzin. 4,5,6 dzieci...
          Niektorzy zatrudniaja nawet 3 nianie.
          W ogole sa bardzo rodzinni. Widac to w parkach, na meczach, w miescie, w
          kosciele...
          Uciekam, ale odezwe sie jeszcze napewno.
          pozdrawiam Was
          • jol5.po Re: jaka patologia?? 27.09.05, 09:35
            no właśnie, tylko pytanie, czy stali się w większej nmierze wielodzietni, kiedy kraj sie wzbogacił, czy może taka struktura była i dalej jest, a po prostu wszystkim powodzie się lepiej - więc wielodzietnym też. Jesli tak, to pewnie w naszym kraju też mamy szansę na zmiany, a na forum zaroi się za jakiś czas od rodzin z 2 duuuużymi samochodami i 3 nianiami

            • jofin Re: jaka patologia?? 27.09.05, 14:19
              Odpowiem Ci Jolu, bo widze, ze zacytowalas tutaj moje slowa. To nie jest tak,
              ze na Zachodzie *szeroko rozumiane to pojecie* jest tak, ze tych rodzin
              wielodzietnych jest jakas straszna ilosc. Nie oszukujmy sie, w obecnym swiecie
              dzieci a nawet rodzina dla wielu ludzi nie przedstawiaja jakiejs szalonej
              wartosci. Wiele kobiet zaczyna myslec o macierzynstwie grubo po trzydziestce,
              bo... tutaj juz nie bede wymieniac szeregu czynnikow, ktore sa na ogol
              wszystkim znane.
              Tylko, ze tak jak w Skandynawii, gdzie niz demograficzny zaczal sie juz jakis
              czas temu, te rodziny, czy tez zwiazki, ktore chca miec dzieci znajduja w
              panstwie wsparcie finansowe i socjalne. A to jak wiesz, znaczy dla rodzin
              bardzo duzo. Nie jest tak, ze jakos specjalnie sie promuje rodziny wlasnie
              wielodzietne.
              Tylko... kobiety, ktore odchodza na urlop macierzynski po powrocie do pracy,
              maja te prace prawnie zagwarantowana. W Polsce niby takie prawo jest rowniez,
              tylko czy jest ono honorowane. A o tym, jakie ono ma znaczenie i dla rodziny i
              dla kobiety, rowniez nie bede sie tutaj wypowiadac.
              Po drugie na kazde dziecko, ktore sie rodzi, dostaje sie jakas zapomoge
              finansowa. Przy kazdym kolejnym dziecku ta zapomoga jest nieco wyzsza. NIe sa
              to moze jakies bardzo duze kokosy, ale zawsze jakis zastrzyk finansowy.
              Poniewaz kazda rodzina posiadajaca dzieci te pieniadze otrzymuje i z tej pomocy
              socjalnej korzysta, nie ma takiego nastawienia spoleczenstwa do wielodzietnych,
              jakie spotykane jest w Polsce, ze "oni nam zabieraja chleb, korzystaja z
              naszych ciezko zapracowanych podatkow", bo korzystaja z opieki spolecznej.
              No a poza tym w roznych krajach jest szereg takich malych , czasem wydawaloby
              sie nawet malo istotnych rozwiazan, ktore jednak znacznie ulatwiaja zycie
              wielodzietnym. Tak jak np. w tej opisywanej przeze mnie Skandynawii np.
              mozliwsc podrozowana z dziecmi srodkami publicznej lokomacji nie placac i za
              wozek i za dziecko do 7 roku zycia. Nawet osoba, ktora prowadzi wozek nie musi
              placic za przejazd. Niby to mala rzecz, ale dla kogos, kto musi sie przebic
              przez miasto z cala ferajna, jakiez ogromne ulatwienie.


              • jol5.po Re: jaka patologia?? 28.09.05, 10:15
                socjalne rozwiązania to jedno - i nie wiem, jak to bedzie tutaj, bo czas socjalnych rozwiazań w Europie już mija, a Polska nie załapała się akurat na ten moment (socjalne systemy Skandynawii czy Niemiec coraz bardziej trzeszczą w szwach). Polska nie jest na tyle bogata, by sobie pozwalać na szeroki socjal, choć jeszcze dużo przepisów o rentach i zasiłakach wskazywałoby, że ma do tego aspiracje.
                No i oczywiście nie myślę, że gdzieś tam roi sie od wielodzietnych rodzin, albo marzę, żeby sie roiło. Myślę, że procent dużych rodzin jest podobny. Problem w tym, jak są postrzegane.
                Myślę, ze specyfiką Polski, ludzi w Polsce, jest alergiczna reakcja na odmienność. Myślę, że to pozostałości po komunizmie, kiedy było jednakowo i świeże dorobienie się społeczeństwa. Trochę przykład z innej beczki - będąc w połowie lat 90. w Szwajcarii, nie wiedziałam super modnej, ale jednakowiej ulicy (jak w Polsce), ale dużo ludzi w róznych, czasami nie pierwszej mody ubraniachy, za dobrych gatunkowo. A społeczeństwo duzo bogatsze.
                U nas na razie odmienność kłuje w oczy, co widać było na przykład w dyskusji na emamie
    • mama_kasia Re: dawno mnie nie bylo.. 28.09.05, 00:21
      Witaj Rhynox po przerwie smile Czekamy na Twoje opowieści smile
    • barbie-torun Re: dawno mnie nie bylo.. 28.09.05, 08:07
      może nasze wnuki doczekają takich czasów
      jak Skandynawia teraz
      • glupiakazia Re: dawno mnie nie bylo.. 28.09.05, 09:20
        > może nasze wnuki doczekają takich czasów
        > jak Skandynawia teraz

        ja bym chyba jednak nie chciala...
        jak czytam te artykuly o szwedzkim modelu rodziny - na wlasny uzytek nazwalam
        ja hybrydowa - np. dwie mamusie, dziecko i biologiczny tatus, mieszkajacy
        wszyscy razem, a czasem jeszcze partner/partnerka biologicznego tatusia, to
        mnie ciarki po plecach przechodzasad(
        ale to tak troche nie na tematsmile
    • nata76 Re: dawno mnie nie bylo.. 28.09.05, 09:20
      MOja koleżanka mieszka co prawda w Belgii,ale...oni celują w czwóreczkę dzieci
      i jak to osiągna, to jej mąż jużma plan,że zakłada własną firmę,bo od czwórki
      dzieci jest się zwolnionym z podatków......
      MOje szwagierki mieszkają we Włoszech,nie pracuja,ale ponieważ wychowują dzieci
      dostają od Panstwa pensję,a nawet poźniej bedzie im emerytura przysługiwać z
      tego powodu. mojego meza siostra urodziła czwarte dziecko(dwa lata temu) i z
      tego tytułu dostaje taką zapomogę,że "zarabia" tyle,ile jej mąż murarz
      prawie....Wiadomo, nie sa to bjonskie sumy,ale można spokojnie życ, starcza im
      na dom, na kupno samochodu, podróze, normalne życie po prostu....
      Acha, nie wiem,czy w całych włoszech ale w prowincji Palermo, dzieci nie muszą
      kupowac podręczników ani zeszytów. Dostają wszystko w szkole/przedszkolu.
      pozdrawiam,nata
      • barbie-torun Re: dawno mnie nie bylo.. 28.09.05, 11:41
        kurcze
        dobrze mają w Europie
        mam małą nadzieję, że nowa władza rzuci wiecej na pomoc socjalną

        jednak powtórzę za sójką:
        "kto chce niechaj zwiedza obce kraje
        ja (w Polsce) zostaję!"
    • mama5plus Re: dawno mnie nie bylo.. 07.10.05, 22:17
      Rhynox, witaj sasiadko wink
      Ah, szkoda, ze juz w Walii nie mieszkamy bo to by byl juz calkiem rzut
      beretem smile
      Co do Irlandii to ona juz tradycyjnie jest raczej bardzo wielodzietna.
      I wszyscy znajomi Irlandczycy maja przynajmniej trojke, czworke rodzenstwa ( z
      reguly duzo wiecej). Dzieci troche mniej ale tez srednio trojke.
      Ogolnie stereotyp Irlandczyka w UK to wlasnie ta liczna, zgrana rodzina.
      Najczesciej tez muzykujaca, jezdzaca konno i/lub jakims rekodzielem sie
      trudniaca.
Pełna wersja