Nie stać mnie na więcej dzieci :(

02.10.05, 23:36
To niesprawiedliwe. Ci, których stać najczęściej nie chcą, a ja chcę, ale mnie
nie stać. I to nie że mnie nie stać na luksusy, ale na naprawdę podstawowe
rzeczy. Tak wlasciwie to i na te, które mam nas nie stać. Zazdroszczę Wam tych
wesołych gromadek. Może i do mnie się kiedyś los usmiechnie? Bardzo bym chciała.
    • barbie-torun Re: Nie stać mnie na więcej dzieci :( 02.10.05, 23:48
      czesto to nie kwestia pieniedzy czy wyborow
      czasami los plata nam figla
      i kolejny brzdac pojawia sie
      aborcja odpada
      samoistnie nie poronisz
      nosisz pod sercem, kochasz, rodzisz dalej kochasz
      karmisz, przewijasz
      idzie do przedszkola,
      pierwszy wierszyk, da laurke
      podrasta, pyskuje, trzaska drzwiami
      przeprasza, ucaluje, ukocha
      jestes matka i nic wiecej
      az tyle
      Matka Polka
    • kasiask Re: Nie stać mnie na więcej dzieci :( 03.10.05, 09:34
      Mnie też nie stać. Ale jakoś tak wyszło smile
      Może to brak odpowiedzialności, a może wola Boża???
      • jol5.po Re: Nie stać mnie na więcej dzieci :( 03.10.05, 10:14
        Gosia, o ile sobie przypominam, to budujecie dom - pewnie jesteście totalnie obłożeni kredytami
        mam wrażenie, że Twoje słowa, to wołanie, że nie tyle w jest problem z jakimiś planami i przyszłością, ale, że teraz jest źle. Po prostu jest żle, dwoje maluchów, Ty w domu uziemiona, nie za bardzo masz wpływ na sytuację finansową, która dźwiga mąż. A jego zarobki po odliczeniu opłat, kredytów straczają ledwo na zaspokojenie podstawowych potrzeb.
        Może jeste jakas mozliwość zmiany w sytuacji męża, możliwość ruchu w górę. Zdaje się, że musicie rozwiązać tą sytację.
        Bo z dziećmi to tak, że one nie potrzebują nakładów finansowych rosnących w sposób geometryczny wraz z ich ilością. Raczej poczatkowe lata zycia kolejnego dziecka, to mniej pieniążków. Wraz ze szkołą przychodzą wydatki, ale wtedy człowiek okrzepnie już w pracy, w zyciu i poprawia się też z reguły jego sytuacja finasowa.
        Życzę Ci żebyście mogli własnie okrzepnąć, poczuc się spokojnie w zyciu tak co do pieniędzy, jak i planów zyciowych
        bardzo Cię pozdrawiam Jola
    • elgosia Re: Do Jol5.po 03.10.05, 21:08
      Kredytami nie jesteśmy obciążeni, bo nikt nam ich nie da - za niskie dochody. Na
      razie topimy pieniadze w wynajmie - aktualnie m2, wiec wieczory w kuchni sad. Do
      tego mężowi dom się odwidział i chce sprzedać działkę i kupić mieszkanie. A i
      tak ani na mieszkanie, ani tym bardziej na dom nie mamy kasy i perspektyw, że
      będzie. Dom na razie istnieje w moich marzeniach.
      Dziękuje za miłe słowa i kieruje do Ciebie wyrazy uznania za ten doktorat
      (czytałam wątek). U mnie druga magisterka leży i kwiczy.Az jakiej dziedziny sie
      doktoryzujesz, jeśli mozna wiedzieć?
      PS Pocieszam się tylko, że mam dopiero 26lat.Może cos jeszcze w życiu się zmieni?
      • gagaw Re: Do Jol5.po 03.10.05, 22:27
        Nas też nie stać. Ale jak już jest ta niespodzianka, to okazuje się, że i na
        nasępne wystarcza.
        U nas ubrania spadają chyba z nieba- nic nie kupuję, a nawet w bardzo trudnych
        chwilach dzieci głodne nie chodzą. Świadomie chyba nie zdecydowałabym się- "bo
        mnie nie stać". Ale po cichu myślę jeszcze o adopcyjnej córeczce i jeśli się
        kiedyś pojawi- wiem, że i na to się znajdą fundudsze.
        • andaba Re: Nie stać mnie na więcej dzieci :( 04.10.05, 15:44
          Nie tylko Ciebie... Według kryteriów niektórych mam z forum to pewnie nie stać
          byłoby nas nawet na jedno, a mimo to mamy czwórkę, nawet nie "niespodziewaną"
          tylko planowaną i nadzieję że może... jeszcze... kiedyś... ale nie teraz, bo
          nas nie stać smile) I też jest tak, że wcale nie jest źle. Nie wiem nawet w jaki
          sposób, ale starcza i na jedzenie i na ubrania i na książki i na inne rzeczy.
          Na pewno dużym plusem jest to że mamy własny dom, bo opłaty są minimalne, nie
          to co za wynajem. Ale za to musimy węgiel kupić sad(
      • jol5.po Gosia 05.10.05, 09:14
        Gosia, faktycznie ciasno Wam, no i ten wynajem, tam się topi pieniądze niestety. Jedyne co pocieszające, to, ze teraz większe mieszkanie kosztuje teraz tyle ile domek (może mniejszy, ale zawsze), no i jest już działka (ale chyba nie opłaca się jej sprzedawać, bo mieszkania nie pokryje i trzeba byloby dołożyć tak czy siak kredyt, a to już lepiej na dom wziąść). Co do kredytów, to jest coś takiego jak kredyt hipoteczny i zdaje się, pod działkę też możnaby wziąść, byłaby zabezpieczeniem ona i budowany dom. Wtedy nie bierze się pod uwagę dochodów w rodzinie na łebka zdaje się, ale tak na 100% nie wiem.

        9 lat temu miała 26 lat, dwoje dzieci - 3 letnią dziewczynke i rocznego chłopczyka. Rok wcześniej obroniłam magisterkę (tylko jedną) i bodaj siedziałam wtedy na bezrobociuwink. Za rok czekał mnie bardzo poważny kryzys małżeński, który ciągnął się kilka lat, a co związane bylo m.in. z zamieszkaniem z teściami - co prawda w domku (w osobnym mieszkaniu), ale był to krok do przodu i do tyłu jednocześnie. Tak było i tak zostało, ale w czasie "najostrzejszych starć"
        zaszłam w ciążę. Potem była jeszcze powódź, która nie omieszkała nie zajrzeć. Zresztą miałam wrażenie, że moja niechęć (to delikatna nazwa) do tego domu, ma jeszcze większą siłę niż ta woda.

        Acha jeszcze studium - w 2 lata po studiach (w czasie kryzysu rodzinnego) intensywnie myślałam, co robić - i nic innego nie potrafiłam wymyśleć - właściwie niewielkie mialam szanse, ale się udało, za drugim razem, czyli wszystkiego 3 lata po studiach. I to mi dało kilka groszy stypendium i za zajęcia, troche doświadczenia, jednym słowem opłacało się.
        Jestem na historii, a temat jest ze współczesności i jeszcze z terenu tutejszego, wiec nie trzeba było jeździć po archiwach - co wyszło przez przypadek (było pomysłem promotora), ale w efekcie bardzo szczęśliwym.

        I jakoś tak się toczysmile - a Ty jesteś dalej ode mnie, bo masz już prawie dwie magisterkismile, a ja w Twoim wieku miałam jedną (i tylko jedną córkęwink

        Macie coś - chociażby tą ziemię, spróbujcie się dowiedzieć o kredyt hipoteczny, może zarobki zaskoczą i trochę się ruszy do przodu. Gosia zyczę, żeby zaskoczyło, żeby się ruszyło, żeby mężowi przeszlo zniechęcenie i zmęczenie. Żeby urodziły się jakieś nowe pomysły.
        Naprawdę jesteście jeszcze bardzo młodzi i dużo żeście już osiągnęli.
        bardzo Cię pozdrawiam jola
        • jol5.po Re: Gosia 05.10.05, 09:17
          acha, no i masz śliczne dziecismile)
          • barbie-torun Re: Gosia 05.10.05, 11:43
            kurcze
            też bym chciała coś studiować
            rok temu tylko pół roku wytrzymałam na studiach
            po rezygnacji zaszłam niespodziewanie w ciążę
            a teraz chciałabym znowu coś zacząć
            tylko za 2 m-ce rodzę
            na macieżyńskim i wychowawczym tyle czasu wolnego
            i do parku mozna kajety zabrać
            sama nie wiem
            maż powiedziała ze do mnie należy decyzja
            byłam na innej uczelni niż przed rokiem po informator
            ale do dziś nie zaniosłam papierów
            a rok rozpoczęty
            w piątek 1 zajecia- tylko językowe
            w sobotę i niedzielę wykłady
            a ja nie wiem co mam robić
            z sentymentem układałam ksiażki i zeszyty na górną pólkę
            robiąc miejsce na ciuszki niemowlęce
            moze to ostatnoia szansa na zdobycie wykształcenia
            chociaż licencjat by się przydał
            poradźcie kochane wielodzietne dziewczyny

            Basia
            -------
            córa 8lat, średni 6, mały 5 i ok. 1 grudnia bobo
    • brutusowa Re: Nie stać mnie na więcej dzieci :( 09.10.05, 17:33
      Nie zawsze tak jest, że stać. My z mężem, mamy córeczkę i z kalkulatorem w ręku
      obliczyliśmy, że na jeszcze jedno bobo nas stać, chociaż ciężko będzie ale co
      tam. No i jakie było nasze zdziwienie, kiedy okazało się, że w moim brzuchu są
      bliźniaki. Po prostu szok, i sensacja sezonu dla wszystkich znajomych. Wiele
      wyrazów serdecznego współczucia wysłuchaliśmy. Ale o dziwo człowiek szybko się
      przyzwyczaja do tej myśli. Teraz mój mąż mówi wszystkim, że planowaliśmy
      trojaczki ale nie wyszło. No i stroną finansową jakoś tak najmniej się
      przejmuję. Czuję się tak jakby moje życie dopiero się zaczynało, jest jeszcze
      tyle do zrobienia.
      Muszę cię ostrzec, że samo podczytywanie tego forum to już jest niebezpieczne,
      i jeśli nie chcesz mieć więcej dzieci, na razie znajdź inny wątek. Ja też tu
      tylko z zazdrością niejaką zaglądałam i zobacz, co z tego wyszło.
      • grzalka Re: Nie stać mnie na więcej dzieci :( 09.10.05, 21:27
        Elgosia, jak trzeba, to stac

        Nas było stac maksymalnie na dwójkę i te drugie dokładnie zaplanowaliśmy

        Mamy troje, bo wyszły bliźniaki- nagle okazało się, że stac nas na zmiane
        mieszkania, nagle okazało się, ze jest dodatkowa praca- wiesz, czasem sie
        człowiek nie spodziewa ile może tak naprawdę

        pozdrawiam
        • barbie-torun Re: Nie stać mnie na więcej dzieci :( 10.10.05, 12:39
          > czasem sie człowiek nie spodziewa ile może tak naprawdę

          życie niesie niespodzianki
          a do menopauzy daleko wink
    • elgosia Re: Dziękuję za ciepłe słowa 11.10.05, 20:53
      Faktycznie, to forum jest niebezpieczne. smile
      Do Joli:
      Kredytu nie sprawdziłam, ale za to mąż cos się zaczyna do domu przekonywać.A ja
      też jestem historykiem, tylko że nowożytnikiem. A druga magisterka z historii
      sztuki - barok w Polsce.
    • magduniar3 Re: Nie stać mnie na więcej dzieci :( 11.10.05, 22:27
      Elgosiu, dwoje to już też gromadka. Masz jeszcze czas - młoda dziewczyna z
      ciebie, a życie tak jak pisały moje poprzedniczki bardzo lubi nas zaskakiwać. U
      mnie najmłodszy synek urodził się po 7 latach przerwy. (ale ja mam tylko troje
      dzieci, a tobie chyba o bardziej wielodzietne rodziny chodzi?) I też nie jest
      nam łatwo, chociaż w swoim domu mieszkamy. Najgorzej oczywiście w sezonie
      grzewczym, bo dom dość duży, a olej cholernie drogi.
      A poza tym zazdroszczę ci Magistra razy 2. Ja nie napisałam jeszcze swojej
      pracy - nie mówiąc o obronie. A już mnie ciągnie by robić coś innego.
      pozdrawiam
      Magda
      • jol5.po Re: Nie stać mnie na więcej dzieci :( 18.10.05, 09:48
        Goisa masz skonkretyzowane zainteresowania, dwie magisterki to duże osiągnięcie - pokrewny temat (okres) daje duże możliwości, żeby to rozbudować. Moja magisterka była z innego okresu niż następna praca - ceną było wgryzanie się w nowa epokę, gromadzenie materiałów praktycznie od zera, co powodowało oczywiście dużą stratę czasu (może bym wtedy nie siedziała 8 lat nad obecną pracą tylko mniejwink
        Jak skończysz drugą mgr. to może nie byłoby złym pomysłem pomysleć o jakims studium - masz bardzo dobre przygotowanie - minus tego pomysłu, to może to, że teraz już nie dają tak chętnie stypendiów - a aspekt finansowy jednak bardzo wazny jest.
        Gosia czytałaś książkę K.Zbyszewskiego, "Niemcewicz od przodu i od tyłu"??
        • jol5.po elgosia 28.11.05, 10:23
          Gosia, czytałas tego zbyszewskiego?? jak nie, to Ci gorąco polecam, bo to najśmieszniejsz książka historyczna jaką czytałam - dla każdego, a jak ktoś się jeszcze zna na epoce, to prawdziwa perełka, boki można zrywać, na smuteczki jesienno-zimowe jak znalazł.
    • utka Re: Nie stać mnie na więcej dzieci :( 18.10.05, 12:50
      Gosiu ja mam dopiero jedno dzieciatko i bardzo kiepska prace (maz jeszcze
      kiepsciejsza) i tez chcialabym miec jeszcze dzieci - przynajmniej dwojke i
      nawet nie pieniadze mnie martwia, co wiek - jestem juz "troche" po
      trzydziestce. Czesto usmiecham sie, jak slysze, ze kogos (naprawde dobrze
      sytuowanego) nie stac juz na kolejne dziecko, bo to zagranicznych wyjazdow czy
      studiow nie bedzie mu mogl zapewnic. Ja cale zycie przejezdzilam z rodzicami i
      rodzenstwem w Bieszczady i ta milosc do gor do tej pory mi zostala. I cudne
      wspomnienia z tych wyjazdow (np ogladania wschodu slonca czy zacmienia
      kasiezyca na Tarnicy). Zagranice zwiedzilam juz sama za wlasne pieniadze. I
      jakos wyedukowana jestem, choc w domu naprawde biednie bylo.
      I jeszcze dodam, ze ja tez historyk, tyle ze mediewista, i doktorat rozgrzebany
      lezy, bo z jednym dzieckiem kompletnie na nic nie mam czasu - chyle tu czola
      przed Jola do samej ziemi. I gratulacje najszczersze Jej przesylam - niech
      kolejny maluszek rosnie zdrowo i mamusia ma sie dobrze.

      Gosiu za Was kciuki trzymam by sie wszystko dobrze poukladalo, bys mogla dalej
      realizowac sie jako mama i by na wszystko starczac zaczelo
    • nata76 Re: Nie stać mnie na więcej dzieci :( 18.10.05, 13:22
      Utka, ale fajnie naisałaś. tak ciepło....trzymam kciuki,żebyś została mamą
      jeszcze z dwójeczki. (czego i sobie zycze)
      Finanse, wszystko jest takie niewymierne....MOja koleżanka jest w ciązy z
      Trzecim Maluszkiem. Nie planowali z powodów finansowych. Ciężko im jest nawte z
      dwójeczką,ale... zaakceptowali ciaże i jakoś tak pojawiają się nowe roziązania,
      nowe moblizacje....
      Gosiu, gdybyś teraz "wpadła", pwenie i Wam wszystko by się ułożyło. O
      przyszłosci dalekiej trudno cokolwiek powiedzieć, jaka bedzie. Ale wąznym jest
      tez,żeby dziecko w tej przyszłosci nie było samotne i samo, z rodzeństwem jest
      łatwiej. Oczywiscie, w naszych rękach teraźniejsza praca nad relacjami w
      rodzinie.
      Mojej drugiej koleżanki "nie stać" na drugie dziecko,bo nie chce rezygnować z
      dotychczasowego standardu życia:wyjazdy po całym świecie, najdrozsze ciuszki
      itp.
      decyzja nalezy do Was, ja mimo wszystko życze Wam,abyscie mieli jeszcze
      dzieci,pozdrawiam,nata
    • elgosia Re: Nie stać mnie na więcej dzieci :( 03.12.05, 22:36
      Przemyślałam wszystko raz jeszcze, przeczytałam Wasze posty, za które dziekuję,
      i stwierdzam, że mnie jednak stać. Moze nie finansowo, ale, jak piszecie, to
      się zmienia, człowiek się mobilizuje, ciąża trwa 9 miesiecy - mozna sie
      przygotować. Stać mnie emocjonalnie i duchowo. Lubie być mamą. Uważam, że
      macierzyństwo to najlepszy z moich dotychczasowych wyborów (po małżeństwie,
      oczywiście, ale to był warunek sine qua non). Jest ogromnym wyzwaniem, ale daje
      też mnóstwo radości i satysfakcji. Zadecydowalismy więc z mężem,że starać sie
      nie będziemy, ale unikać także nie - zobaczymy, co bedzie.
      Ten wątek założyłam po rozmowie ze znajomymi o NPR. Ogólnie wniosek był taki,
      że rodzinę planować trzeba między innymi ze względów finansowych. Zgadzam się z
      tym, ale oni położyli dość wysoko poprzeczkę (np zapewnienie każdemu dziecku
      mieszkania), co mnie podłamało trochę.
      A na razie moja mgr rusza do przodu. Jestem juz po wstępnej rozmowie z
      promotorem, zaczynam pisać,jak tylko ustalę temat. Na przyszły rok się
      wznawiam, no i bronię, mam nadzieję. Trzymajcie kciuki!
      Do Joli: przede wszystkim ogromne gratulacje! A Zbyszewskiego nie czytałam,
      jeszcze do niego nie dotarłam, ale czekają na mnie biblioteki, więc nie
      omieszkam poszukać tej książki. Dziękuję.
    • cookee2 Re: Nie stać mnie na więcej dzieci :( 03.12.05, 23:04
      Fajny temat majóweczkosmile) Mnie tak też nie stac tzn. na zabawki Tiny Love FP
      czy inne zbedne pieroły. Los obdarzył mnie tym wieeeelkim szczęściem że mam w
      młodym w sumie wieku (28 lat) trójkę zdrowych wspaniałych szkrabów. nie należe
      do kobiet z ciemnogrodu nie znajacych antykoncepcji ,ani nie jestem zagorzała
      katoliczką kochającą się tylko po bożemu. Nie jestem też wyuzdaną
      kobieta ,która kocha się co chwilka i stad kolejne ciąże. Bo jeśli chodzi o sex
      to mój mąż jest bardzo biedny smile) Chciałam mieć trzecie po 30 ,a mam przed smile
      Mieszkamy w mieszkanku 38 m2 ,przerobionym tak żeby starszaki miały swój
      kąt ,azyl ,miejsce na rozrzucone zabawki.Ciesze się ,z głodu nie umieram wprost
      przeciwnie jakoś się nam darzy .Pracuje tylko mąż ,ja nie mam nic oprócz
      rodzinnego (189 zł),które wydaję na luksus dla dzieci czytaj zabawki smakołyki.
      Jest fajnie ,ciesze się i polecam .Teraz wziełam zastrzyk ,ale i tak mało
      korzystam smile)Pozdrawiam
      • jol5.po Re: Nie stać mnie na więcej dzieci :( 06.12.05, 11:01
        Gosia, obroń się a potem dalej...smile

        >Zgadzam się z tym, ale oni położyli dość wysoko poprzeczkę (np zapewnienie >każdemu dziecku mieszkania), co mnie podłamało trochę.<
        znam takie osoby, ale o dziwo niewiele - może to kwestia charakteru, dążenia do ogarnięcia wszystkiego co się ma w zasiegu, w konsekwencji dokładnego zaplanowania terażniejszości, a także i przyszłości
        owszem - taki typ osób chyba miałby ciężko, gdyby tak dokładnie nie mógł panować nad materią życia, ale... jak zwykle jedna opcja nie oddaje chyba złożoności tego co dookoła
        owszem pewna doza zapobiegliwości jest konieczna, bez niej trudno - bez niej może wyjść niefrasobliwie, a potem piętrzą się trudności, ale też sam czas potrafi być zmienny - tak czas życia jak i taki w dłuższej perspektywie
        życie z pozycji dwudziestokilkulatka - który zaczyna pracować, "zapoznaje się" ze światem wydaje się czasami górą i to widzianą z pozycji "od dołu" - same wiecie, że taka góra wygląda często na wiele większą i trudniejszą niż w rzeczywistości (a wtedy zaczyna się mieć dzieci)
        trzydziestolatki już trochę inaczej widzą życie, trochę okrzepli, czasami jest łatwiej, czasami pojawiają się różne okazje, których wykorzystanmie zmienia poziom zycia i punkt widzenia
        koło mnie mieszka rodzina - w domku rodzice i dwoje synów już dorosłych, rok temu jednemu urodziło się dziecko - wszyscy mieszkali razem do września tego roku (a więc rodzice nie zapewnili dzieciom osobnych mieszkań), na jesieni dwoje synów zniknęło, okazało się, że wyjechali do Anglii, ten który wyjechał z zoną i dzieckiem wynajmuje teraz w Anglii całą wilę, stać go bo ma dobrą pracę drugi syn też się dobrze ustawił. Więc poradzili sobie (a rodzice przy przeciętnych zarobkach w Polsce, bo to raczej tacy ludzie środka, ile musieli odkładac na takie mieszkania dla synów, by zapewnić im to co tamci osiągnęli w przeciągu kilku miesięcy). W kapitalizmie chyba łatwiej o takie niespodzianki, które funduje rzeczywistość, kiedy pojawiają się nowe możliwości - niż np. w 20 lat temu w poprzednim systemie. Nie wiadmo ile nas takich historycznych niespodzianek czeka.
        Mój mąż (bo to on głównie zarabia teraz pieniądze) zauwazyłam, że ma taką politykę co do przyszłości dzieci - gdy było trudno pieniądze, które zdarzały się ekstra a były związane z dziećmi - np. na chrzest itp. szły jednak na życie, kiedy jednak tylko pojawiła się możliwość odkłada dzieciakom na lokatach jakieś pieniądze - tyle ile akurat może, prze do przodu - wykorzystuje możliwości, które pojawiają się jeśli chodzi o dodatkowy zarobek, nie żałuje pieniędzy (w miarę możliwości), jeśli dzieci są zainteresowane jakimiś dodatkowymi zajęciami, czy np. dodatkowymi wyjazdami - w sumie nie mamy samochodu, ale na edukację zawsze starcza
        Myśle, że opcja, która nie odbiera odwagi (no bo jak już teraz założyć, że musimy na te kilka mieszkań zarobić faktycznie może odebarć odwagę), ale też nie usypiająca zapału (kiedy wszystko nam jedno jaki poziom zycia będziemy mieli my i dzieci) - czyli taka opcja środka - przeć do przodu i wykorzystywać najlepiej nadarzające się okazje jest najlepsza - choć i nawet wtedy może być czasami ciężko bo oczywiście życie nie przystajedo opcji i teorii i różnie się układa - ale założenia myślę są ważne

        Utko - >I jeszcze dodam, ze ja tez historyk, tyle ze mediewista, i doktorat rozgrzebany lezy, bo z jednym dzieckiem kompletnie na nic nie mam czasu<

        Utko, ooo teraz doczytałam, wiesz też chylę czoła, średniowiecznik to ma ciężkie życie, musi się dobrze nabiedzić, żeby z okruchy materiałów złożyć całość (my pływamy w materiałach w tej historii najnowszej, jak są zebrane, to już połowa sukcesu - a ja mam zebrane, pisać potem można tylko selekcjonując i odrzucając co nieprzydatne) Ale jednak ta końcówka pracy daje mi popalić, nie mogę już patrzyć na te materiały, powoli nie mogę też patrzyć na komputer, bo to narzędzie pracy, teraz dużo pomaga mi w technicznych sprawach mąż, bo on też historyk, no i Utko, jednak w tej chwili akurat dobrze, że w domu (kiedy reszta w szkole) mam dwoje dzieci - dwulatki jednak są strasznie absorbujące - no a Ty właśnie masz dziecko w tym wieku, no i zajmowanie się teraz pracą okupuję strasznym bałaganem w domusad ale coś za coś
        bardzo już chciałbym skończyć z takim zwariowanym trybem życia - mam nadzieję że to jeszcze tylko kilka tygodni
        bardzo Cię pozdrawiam jola
    • inga17 Re: Nie stać mnie na więcej dzieci :( 06.12.05, 10:30
      "Muszę cię ostrzec, że samo podczytywanie tego forum to już jest niebezpieczne,
      i jeśli nie chcesz mieć więcej dzieci, na razie znajdź inny wątek. Ja też tu
      tylko z zazdrością niejaką zaglądałam i zobacz, co z tego wyszło. "

      to ja tu będę zaglądać codziennie, codziennie, codziennie....., aż do
      skutku!smile)))
      mama długo wyczekiwanego jedynaka
Pełna wersja