Czy macie wsparcie u swojej rodziny?

20.10.05, 17:06
Chciałam was o to spytać. Nie chodzi mi o waszych mężów ale o najbliższą
rodzinę : rodziców, teściów, rodzeństwo...
Piszę pod wpływem ostatniej scysji z teściową, z którą chyba wszystkie
konflikty mają to podłoże, że nie akceptuje naszej dużej rodziny (niby
wszystkie wnuki bardzo kocha) ale już gdybyłam w drugiej ciąży to spytała się
"czy upadliśmy na głowę?". Po prostu słyszę z jej strony ciągłe pretensje i
żale, no i wszystko sprowadza się u niej do spraw finansowych.
Trochę się wyżaliłam...
Ale napiszcie jak to jest u was.
    • anima10 Re: Czy macie wsparcie u swojej rodziny? 21.10.05, 10:39
      Niestety, bardzo przykro jest słyszeć takie słowa z ust najbliższych. Sama się o tym
      przekonałam już przy pierwszym dziecku,a przy drugim i trzecim oczywiście nie było
      lepiej,i to wysłuchując od własnych Rodziców.Do dzisiaj jest mi bardzo smutno,gdy
      o tym pomyślę,ale staram się sobie tłumaczyć Ich podejście, troską o nas. Czasem strach (że może ciężko nam będzie sobie poradzić), nie jest najlepszym doradcą,a
      pewne reakcje rodzicielskie zostają już w nas na całe życie. Na szczęście,kiedy wnuczki
      przychodziły na świat, cieszyli się razem z nami i mimo dzielących nas 100km starają się jak tylko mogą i na ile zdrowie Im pozwala (a są już po 70), brać czynny udział
      w życiu Dziewczynek. Doceniam też, że chociaż na pewno za każdym razem marzył Im się
      wnuczek, to jednak nigdy nam tego nie dali odczuć,że żałują,że szkoda (ale to może
      z tej przyczyny,żebyśmy nie nabrali ochoty na następnego dzidzulkawink).Chociaż tak sobie myślę, że ta odległość ma też znacząco pozytywny wpływ na nasze kontakty,bo
      tęsknota robi swoje,a mieszkanie pod jednym dachem trzech pokoleń jest z natury baaardzo konfliktogenne.Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę mimo wszystko uśmiechu na twarzy, a wtedy może i innym się to udzieli...? Rozumiem też, że jest to niełatwe
      w realizacji, w Twojej sytuacji,życzenie, ale myślę, że nie wdawanie się w dyskusje
      na tematy konfliktowe z teściową oraz zachowanie choćby pozornego spokoju
      (bo w człowieku aż się gotuje,żeby wyłożyć swoje racje),to chyba najlepsza metoda na
      własne zdrowie psychiczne i poczucie bezpieczeństwa dzieci. Jest to na pewno wielka
      szkoła cierpliwości. Powodzenia

    • joanka741 Re: Czy macie wsparcie u swojej rodziny? 22.10.05, 08:49
      Ja nie mogę narzekać. Moja mam co prawda spanikowała przy 3 ciązy, ale potem
      juz było spokojnie. Nie powiem zeby latałą mi pomagać na każde skinienie, ale
      czasem przyprowadzi dzieciaki z przedszkola itp.smile)
      teściowa poniewaz sama straciła dziecko- poronila w 3 msc. bardzo jest
      prorodzinnasmile).
      Bardzo cieszyła sie na 1 i 2, a 3 przyjeła tak samo entuzjastycznie, z małym
      zamówieniem na wnuczkęwink.
      Urodziła sie dziewczynka wiec babcia ma radochęsmile)
      Teściowa jest wręcz idealna, oczywiście nie zawsze się z nią zgadzam, a
      Idealna na pewno jest bo mieszkamu od zawsze odzielnie.
      Blisko ale nie razemsmile)
      Dzieciaki ciagle coś dostają, babcia dzierga sweterki na drutachsmile
      Piecze placki i robi pierogismile)- taka bajkowa babciasmile)
      I jeszcze przynosi to wszystko albo Dziadziu albo wujeksmile).
      A musze powiedziec ze teściowa ma dopiero 50 + lat , jest bardzo piekną kobietą.
      Przynajmniej ja jej do pięt nie dorastam,smile), nie mam nic z eleganckiej
      kobietysmile)))
      nawet nie pasuje babciowanie do takiej laskismile)
      Chcialam cos jeszcze napisac, ale mala wali w klawiaturke pa



    • kasiask Re: Czy macie wsparcie u swojej rodziny? 22.10.05, 10:17
      A już trzeci dzień myślę nad odpowiedzią na ten post.
      Bo z tą pomocą to jest tak: i mam wsparcie i nie mam. To znaczy w momencie,
      kiedy mój mąż stracił pracę, a ja zaszłam w ciążę, to rodzina się zmobilizowała
      i pomaga finansowo. Tak więc nie powinnma narzekać. Ale jeżeli chodzi o taką
      pomoc na co dzień, to dalekie to od ideału. Moja mama zaprasza nas w niedziele
      na obiad i daje zapasy na poniedziałek- to dla mnie spora ulga, bo nie muszę
      gotować przez dwa dni. Poza tym w sytuacjach awaryjnych zawoże jej dzieci.
      Natomiast teściowa, to osobna bajka, o której już pisałam. Ciążą się nie
      interesuje. Entuzjazmu nigdy mie okazywała. Przyjeżdża to bawi się z dziećmi,
      ale ja z nią kontaktu nie mam.
      • kalina1 Re: Czy macie wsparcie u swojej rodziny? 24.10.05, 07:05
        Jak przeczytałam post agix4, to tak jakbym o swojej teściowej czytała, ale u
        mnie jest jeszcze bardziej złożony problem teściwa bardzo nie akceptuje naszego
        Krzysia, Krzyś jest jakby troche "inny" [nadpobudliwy] a szczytem było to że o
        rok młodszemu Konradowi dała 50 zł na urodziny a Krzysiowi 10 !!! a Krzyś to
        wszystko czuje kilka innych incydentów też było , probowałam rozmawiać, ale to
        zupełnie nie dociera ...zawsze powtarza że traktuje ich tak samo !!!
        Tesciowa nie bywa u nas często, na pomoc choćby w przypilnowaniu dzieci nie
        mogę liczyć , a najbardziej przykre były prawie awantury jak dowiadywała się o
        ciążach : a nie można było zrobić z tym porządku " ,a od rodzicow z mojej
        strony to już zupełnie NIE .....ale mi się zebrało, ale wczoraj szczegolnie
        brakowało mi pomocy, wrociliśmy z wesela oczy same się zamykały , a przy
        dzieciach ......
        pozdrawiam M
    • jedynaa Re: Czy macie wsparcie u swojej rodziny? 28.10.05, 12:06
      teraz tak ale... smile))
      wtedy gdy jej najbardziej potrzebowaliśmy to niestety nie
      pięć lat temu zamieszkaliśmy z trójką dzieci (już wtedy "odchowanych") i nie
      było nikogo od kogo usłyszelibyśmy dobre słowo w związku zdecyzją którą
      podjeliśmy
      musiało minąć sporo czasu, musiałam urodzić dziecko (kolejne tuż tuż) i wszyscy
      musieli jakoś się z ułożyć w nowej rzeczywistości
      z jednej strony rozumiem to zachowanie, nie wiem czy to chęć uchronienia nas
      przed wg nich popełnieniem błędu czy może co innego
      ważne że postanowiliśmy nie przejmować się tym co mają do powiedzenia inni i
      zająć się tym co dla nas ważne
      teraz nie wyobrażamy sobie aby nasze życie miało wyglądać inaczej, mamy czwórkę
      cudnych dzieci do których lada miesiąc dołączy jeszcze Maja
      piszesz o sprawach finasowych - tu właśnie postanowiliśmy nie zagłębiać nikogo
      w nasze sprawy finansowe, z pieniędzmi tak jest - same kłopoty jak ludzie
      wiedzą za dużo...
      żyć swoim własnym życiem smile))
      pozdrawiam,
      jedyna


Pełna wersja