Dodaj do ulubionych

rodzeństwo 2 lata róznicy - prosze o wsparcie i ra

22.11.05, 16:09
Już pisałam coś na Waszym forum ale teraz jestem naprawdę mamą wielodzietną -
17.11.2005 zostałam mamą 3-ciego dziecka.
mam 2-óch synów (prawie 10 lat i 2 latka) i malusią córeczkę. Miedzy oboma
synami jest duża wież emocjonalna i nie miałam problemu z przejściem przez
okres niemowlęcy - 2-giego , ponieważ starszy był samodzielny i jeszcze
bardzo dużo pomagał. Teraz jestem załamana i mam wrażenie,ze nie radzę sobie
z niczym - z 2-ką maluchow i sobą po porodzie. czuję się niby dobrze
(koszmarne niewyspanie i zmęczenie tylko),ale od rana jedno przewijam, drugie
przebieram, jedno karmię , drugie bawie, jeszcze w międzyczasie dzwonią z
pracy i na nic nie mam czasu. mam wrażenie,ze zajmując się małą, nie mam
czasu na starszego (zaniedbuję zabawę z nim). Stałam się nerwowa,wszystko mi
leci z rąk i krzyczę na dzieci. Była teściowa u nas 3-y tygodnie przed
porodem,a teraz pojechała sobie jak jest najbardziej potrzebna. Na męża też
nie mam co liczyć - tak wychowany człowiek w rodzinie, gdzie kobieta zajmuje
się głównie dziećmi (nawet jeśli pracuje) i domem i najlepiej jak poda Panu
pod nos obiad, czyste ubrania i jeszcze martwi się o jego zdrowie i humory
itd...(wziął opiekę na dziecko to średnie i lata i załatwia jakieś sprawy
firmowe (z resztą nigdy się nie rozumieliśmy i nie mamy o czym rozmawiac, bo
jego podejście się nie zmieni).Mieszkamy sami na wsi, obok sąsiadka w moim
wieku też w domu z 2,5 mieś. maluchem, moja mama ok.10 km od nas.
Na dodatek powinnam odbierać chociaż 2-razy w tygodniu najstarszego ze szkoły
(mam samochód,ale jak ubrac i zapakowac 2-a maluchyi to jeszcze teraz w
zimę ???). Nie wiem też czy nie powinnam średniaka wozić do żlobka chociaz
raz w tygodniu,zeby odpocząć z mała ??
Średniak uwielbia dzieci i przebywanie w malutkim prywatnym żlobku i dobrze
się tam rozwija.
prosze o jakieś rady i wsparcie duchowe, bo czuję się tak jakbym nie
nadawała się na matkę.
Liczę na Wasze rady jako doświadczonych mam wielodzietnych (jak się
zorganizować itd)
Pozdrawiam,
Eliza+JAKUB (1996)+rysio(2003) i Alinka (2005)
Obserwuj wątek
    • ulkad Re: rodzeństwo 2 lata róznicy - prosze o wsparcie 22.11.05, 16:23
      Miedzy moim Łukaszem a Grzesiem jest dwa lata i 2,5 miesiaca róznicy. Pamietam,
      ze Lukasz kiedy Grzesiek mial sie urodzic i zaraz potem byl trudny do
      wytrzymania, ale jakos to przetrzymalismy. Mojego meza tez glównie eei ma w
      domu, wiec musialam jakos sama sobie radzic, ale z drugiej strony nie ma
      nadmiernych wymagan jesli chodzi o gotowanie, prasowanie czy sprzatanie. Takimi
      maluszkami zajmuje sie glównei ja, ale z troche starszymi ma juz swietny
      kontakt i potrafi np. wyjechac na tydzien z któryms synem - radzi sobie bez
      problemu. U nas w tym zupelnei pierwszym okresie starsi chlopcy byli jakis czas
      u dziadków, potem przez pewien czas mieli "wakacje" w zlobku i przedszkolu,
      potem jakos sie wszystko wyprostowalo i wpadlismy w zwykle tryby.
    • joanka741 Re: rodzeństwo 2 lata róznicy - prosze o wsparcie 22.11.05, 17:47
      Elizo ja nie mam prawa jazdysmile ,a mam dzieciaki w wieku zerówka , 4 lata i 20
      msc.
      Tez czasem musiałam leciec z małą Mela do przedszkola po reszte, czasem w
      zimie kiedy musiałam najpeirw ubrac małą, potem w przedszkolu ja rozebrac zebu
      ubrac dwojkesmile).
      A niestety nie sa jeszcze samodzielni, bo nawet najstarsza jeszcze ma problem
      z zamkiem czy sznurowkąsmile
      Nie martw się to na poczatku tak wygląda, potem wszystko się unormuje, zresztą
      dzieci niestety rosna baaaardzo szybo i jeszcze pare miesięcy a twój mały synek
      stanie się bardziej samowystarczalnysmile.
      no i koniec madrych porad bo mała przyszła i wyje pa
    • elgosia Re: rodzeństwo 2 lata róznicy - prosze o wsparcie 22.11.05, 22:12
      Ja ma dwoje dzieci, różnica wieku: rok i 7 mies. Pierwszy miesiąc był
      najgorszy. Tomek zazdrosny o Martę wyrywał jej pierś z buzi, dąsał się,
      buntował. A Marta leżała jak ten noworodek bezczynnie i tylko domagała się
      karmienia, noszenia itd. Jak tylko zaczęła bardziej kontaktować z otoczeniem
      (np zająć się pozytywką, rozglądać się)zaczęło isć "z górki". Tomek nauczył się
      sam bawić, sam zasypiać, sam jeść, a Martusia uwielbia się patrzeć, jak się
      Tomek bawi, więc nie muszę działać na dwa fronty. Jest fajnie, nadmienie tylko,
      że Martusia to anioł, nie dziecko (grzeczniutka, spokojna, przesypia noce), co
      rekompensuje skutecznie Pierworodny smile Bedzie dobrze. Jesteś jeszcze w połogu,
      to też utrudnia sprawę. Na Świeta juz zapomnisz, że było zamieszanie smile
      A z tym jeżdżeniem to powiem tylko tyle, że dla malucha idealny jest śpiworek
      bez rękawów i nóżek z dziurkami na szelki. Wkładasz dziecko, zapinasz, a w
      szkole odpinasz tylko śpiwór - nawet śpiącego nie obudzisz, a nie przegrzejesz.
      A jeśli masz fotelik dla Rysia na stałe w samochodzie to też ułatwia sprawę. Ja
      trzymam fotelik w bagażniku, więc za każdym razem muszę go montować, wózek
      wkładam 10 min, bo duży, a jeszcze koło zapasowe do środka muszę przetoczyć.
      Trwa to wszystko jakieś 15 min sad Ale ja mieszkam w bloku.
      • monstermama Re: rodzeństwo 2 lata róznicy - prosze o wsparcie 23.11.05, 14:39
        Pomiędzy Monsterami są 2 lata i miesiąc różnicy. Początek był trudny, bo Gaja
        mimo tego, że właściwie tylko nią się zajmowałam (Robert jadł i spał), była
        zazdrosna. Zaczęła z powrotem siusiać w majty, była rozdrażniona. Zadziałało -
        wywożenie raz w tygodniu do babci - miała tam kogoś tylko dla siebie.
        Tobie radzę zawożenie średniego do żłobka - tam nie będzie widział
        konkurentki smile A pakowanie się na spacer - jakoś powoli się ułoży - ja karmiłam
        małego, pakowałam go, wystawiałam przed drzwi i dopiero ubierałam starszą,
        wystawiałam przed drzwi i dopiero na końcu siebie. Też miałam początek zimą -
        wprawdzie późną, ale do wiosny było jeszcze daleko.
        Pozdrawiam i życzę powodzenia - będzie dobrze smile
        • mamaroksany Re: rodzeństwo 2 lata róznicy - prosze o wsparcie 24.11.05, 20:55
          moje dzieciątka mają różnicę dwa latka i półtora m-ca. Teraz młodszy Dawidek ma
          prawie roczek więc mogę o tym pisać z uśmiechem na buzi ale wcale mi było i do
          smiechu gdy go urodziłam. Wszystko zwaliło mi się na głowę, nie chcieli nas
          wypuścić ze szpitala, mały miał podejrzenie o niedosłuch, ja traciłam mleko, nie
          spałam, mały tez, ja płakałam mały się darł. Po 2 m-cach walki niestety
          samodzielnej (męża po 2 dniach cofnięto z urlopu) powiedziałam sobie że muszę
          się wziąć w garść bo wyląduję w psychiatryku jak tak dalej będzie-hormony
          buzowały, krzyki przez cały dzień, doszło do sytuacji ze jak mąż wrócił
          wieczorem do domu ja cała zaryczna ubrałam się trzasnęłam drzwiami bez słowa i
          poszłam się wykrzyczeć na dwór (mieszkamy na szczęście za miastem), po tym
          zdarzeniu zaczęłam lepiej planować, myśleć co robię źle. Oczywiście starsza
          córcia zupełnie niesamodzielna, jeszcze w pieluszce zazdrosna na wszystkie
          możliwe sposoby a ja głupia matka dwójki trochę się w tym zapętliłam. Gdy mineły
          kolejne m-ce przyszła wiosna, zaczełam zapełniać sobie czas spacerkami, wizytami
          u koleżanek z dziećmi i tak dni mijały aż do teraz. Jestem taka szczęśliwa jak
          patrzę na prawie chodzącego już Dawidka, jak zaczynają się bawić razem i nie
          jestem juz im potrzebna bo mają siebie to nie żałuję decyzji o takiej małej
          różnicy.
          I tobie życzę oby jak najszybciej ten "koszmar" sie skończył a za rok będziesz
          radziła innym mamom jak wyjść z takiego dołka
          pozdrawiam i powodzenia
    • zwiatrem witaj Mamo 24.11.05, 11:04
      witaj e-mamo,
      usmiechałas się dzisiaj?
      Ja przyznam próbowałam. Na 9 rano wyszedł do szkoły najstarszy (9,5l), a w domu
      został średni i najmłodszy syn (8,5 i 1,5roku), a ja w pieleszach z maleńką
      córeczką.
      Nie jest to na pewno wsparciem dla Ciebie, że i ja jeszcze sobie nie radzę, ale
      dla mnie wsparciem okazuje się to, iż czytam, że niejestem łamagowatą matką,
      tylko tak bywa, kiedy mamy mają maluchy. Wcześniej miałam dwa maluchy -2 lata
      różnicy_ale były tylko dwa. Teraz jest tyle obowiązków, szkoła, wielkie ilości
      przenoszenia różnych rzeczy w różne miejsca i z powrotem, kto przyniesie
      ziemniaczki z piwnicy, kto poleci po jajka- o matko a to wszystko było tak
      dobrze zorganizowane. Sama to wszystko wykonuję, mąż pracuje zawodowo, ja
      domowo-zawód -mama.
      Rankiem kiedy robię śniadanko 1,5rocznemu synowi, Mała Emi wcale nie jest
      zadowolona z braku towarzystwa, a i starszego któregos trzeba zbesztać albo
      pogonić do mycia zębów albo zadanie jeszcze sprawdzić albo kanapki do szkoły
      zrobić- a mała wciąż mało zadowolona z braku towarzystwa.
      Synek, które jest najmłodszy teraz dojrzał mamy kolana na nowo. Walczy o nie,
      nocami płacze-sypia z tatą- w dzień jest bardzo rodrażniony. Wiem, wiem- to
      minie. Naprawdę minie, lecz ja juz dzisiaj mam dość. Mógłby ktoś powiedzieć
      <cierp ciało jak żeś chciało> bo ta sytuacja to przeciez w wyniku moich
      decyzji, ale wiem, że pewnego ranka za lat kilka, może juz niedługo będzie mi
      tak miło. Ciepło. Uśmiechnę się z ochotą.
      Na pewno jest nam trudno, ale to my dajemy radę. Nasi mężowie w takich
      sytuacjach często nie zdają egzaminu, muszą zrobić to co należy kosztem czegoś.
      Przewiną maluszka ale łóżka zostaną niepościelone, zrobią zakupy ale tak na pół
      gwizdka o połowie produktów zapomną... My staramy się aby kosztów NIKT nie
      ponosił, aby było jak dawniej, jak kiedyś i jeszcze gdzieś te nowe obowiązeczki
      by tu upchnąć, może między jedną kąpiel a drugą a może spacerek razem z
      zakupami...a może karmienie przy komputerze ...
      Ponury dzisiaj dzień, ja nastrój też mam bez usmiechu ale maleńka śpi, to
      trochę poklockuję z małym Karolkiem. Choć gdybym wsiadła w samochód-to
      przyznam, że nie wiem, kiedy bym wróciła.
      Wiem, że mąż pomoże kiedy wróci z pracy ale zanim On wróci z pracy

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka