Ubóstwo = patologia???

24.11.05, 16:17
Nigdy nie wypowiadałam sie na forum w wątkach na temat niemiłych komentarzy z
powodu wielodzietności - bo nigdy sie z takimi nie spotkałam. Nawet sie
dziwiłam, że samych miłych ludzi spotykam. Chyba teraz sprawa sie wyjaśniła.
Obracam się w nieodopowiednich kregach - w takich, gdzie kilkoro dzieci, mimo
niewielkich dochodów to nrmalka, a nie patologia. Patologia to alkoholizm,
przestepczość i przemoc. Gdzie więc są ci niemli ludzie? Na forum. Czyli w
większości dobrze sytuowani i wykształceni. Uważajacy się za coś lepszego, bo
mają dobrą pracę, mieszkanie i jedno, dwoje dzieci.
Wszystko co poniżej, co mało zarabia, mieszka z rodzicami, ma więcej dzieci,
to dno i patologia.
Czy naprawdę liczą się tylko pieniądze? Czy my wszystkie chowałyśmy się w
takich cudownych warunkach? Czy żeby wychować dziecko na porządnego człowieka
potrzebne są wyłącznie pieniądze? A nie bardziej miłość, dobro, wspólne
rozmowy, pieszczoty, zabawy? Czy dobry rodzic to wyłącznie bogaty rodzic?
    • glupiakazia Re: Ubóstwo = patologia??? 24.11.05, 16:35
      Andabo, kto Ci sprawil przykrosc?...
      dam w zeby


      > Czy naprawdę liczą się tylko pieniądze? Czy my wszystkie chowałyśmy się w
      > takich cudownych warunkach? Czy żeby wychować dziecko na porządnego człowieka
      > potrzebne są wyłącznie pieniądze? A nie bardziej miłość, dobro, wspólne
      > rozmowy, pieszczoty, zabawy? Czy dobry rodzic to wyłącznie bogaty rodzic?

      no przeciez wiesz, ze niesmile nie przejmuj sie i rob swoje.
      pozdrawiam Cie serdecznie
    • elgosia Re: Ubóstwo = patologia??? 24.11.05, 23:58
      Słyszałam niedawno o rodzinie, w której jest 7 dzieci i bieda straszna,bo
      rodzice wzieli jakieś kredyty i teraz komornik połozył łape na domu i szklarni.
      A oni są ponoć wspaniała, kochającą sie rodziną. Trzeba umieć wychować dzieci
      do BYCIA a nie do POSIADANIA. Pokazać im - przykładem swoim - co jest w życiu
      najważniejsze. I dlatego zdecydowalismy z mężem nie rozmawiać przy dzieciach o
      pieniadzach. Moi rodzice nigdy o nich nie mówili i dopiero po latach sie
      dowiedziałam, że czasem nie było na chleb. Nigdy nie usłyszałam, że nie ma na
      cos pieniedzy, bo jeśli było konieczne, jakos to zdobywali, a jesli nie -
      tłumaczyli mi, że tego nie musze mieć.
    • przeciwcialo Re: Ubóstwo = patologia??? 25.11.05, 09:44
      U nas tj. w Polsca patologia=wielodzietnośc=bieda. I za nic nie przetłumaczysz
      że jak dziecko nie ma fiszerszajsów, ciuchów z H&M, od urodzenia nie chodzi na
      basen , angielski i balet to na porządnego człowieka wyrosnie. Dziecku trzeba
      zgodnej nie zawsze moze bogatej rodziny a nie wychowawczyń zastepczych w
      postaci pań z kółek zainteresowań rodzicielskich kompleksów( kursów dla
      niemowlaków).
    • apsik1 Re: Ubóstwo = patologia??? 25.11.05, 10:28
      Nie zawsze tak jest, ale czasami niestety jest. Właśnie to wtedy jest
      pokazywane.
      Musisz jednak zgodzić się że miłością dzieci nie nakarmisz i nie ubierzesz, w
      zwykłe ciuchy, nie jakieś firmówki. Wykształcenie dzieci też kosztuje, w szkole
      na mikołajki też musisz dać 10 zł, na wycieczkę też, bo co jedno nie pojedzie?
      Wszystko o czym piszesz jest potrzebne w odpowiedniej proporcji, bo widzę też
      rodziców którzy kochają swoje dzieci tzw chorą miłością, nie biegaj bo
      upadniesz i rozbijesz głowę; nie idź do kolegi bo on rozrabia.
      We wszystkim potrzebny jest umiar.
      • mamaly Re: Ubóstwo = patologia??? 25.11.05, 12:47
        popieram apsik1

        we wszystim potrzebny jest umiar, nawet w rodzeniu dzieci, zwłaszcza jak bieda.
        Wielodzietność w biedzie nie jest patologią, pod warunkiem, że jest działaniem
        świadomym, pod warunkiem, że się potem tym dzieciom zapewni byt.

        Dlaczego powstał w POlsce obraz rodziny wielodzietnej jako patologicznej ?
        Właśnie dlatego, że jedno z drugim niestety idzie w parze niejednokrotnie i nie
        sposób potem nie przeoczyć nagłówków w gazetach, o kolejnym pobitym dziecku w
        rodzinie wielodzietnej, gdzie dwoje straszych dzieci, jest w domach
        zastępczych, w przypadku pozostałych własnie się toczy postępowanie o odebranie
        rodzicom praw rodzicielskich, a matka była pod wpływem alkoholu.

        Nie oznacza to jeszcze oczywiście, że zawsze tak jest, bo jest to odsetek
        mniejszościowy, ale głośny.

        Ja się opowiadam za świadomym planowaniem rodziny, jeżeli ktoś chce mieć 6
        dzieci i ma na to środki (niekoniecznie na angielski, basen, czy ciuchy z h&m),
        tylko środki na to by dzieci nie biegały brudne, głodne i podarte, to niech ma
        6 dzieci.

        Źle lub dobrze można wychować dziecko zarówno w biedzie jak i w bogactwie, nie
        ma reguł. Nie rozumiem, dlaczego postawione zostało założenie , że w domach
        bogatych dziecko się uczy tylko mieć i że brak tam miłości, przecież to zależy
        od rodziców a nie od pieniędzy.


        Pozdrawiam,

        A.

        • jol5.po Re: Ubóstwo = patologia??? 25.11.05, 13:45
          > nie sposób potem nie przeoczyć nagłówków w gazetach, o kolejnym pobitym >dziecku w rodzinie wielodzietnej, gdzie dwoje straszych dzieci, jest w domach
          >zastępczych, w przypadku pozostałych własnie się toczy postępowanie o odebranie
          >rodzicom praw rodzicielskich, a matka była pod wpływem alkoholu.

          właśnie sęk w tym, że już dawno nie wiedziałam takiego nagłówka w gazecie, za to w prasie roi sie ostatni o dzieciach czasami bardzo małych (np. 3 tygodnie) pobitych przez rodziców - z tym, że było to ich jedyne dziecko. No i co z tego wynika - czyżby rodzice jedynaków byli gorsi - wcale nie, prawda?
          To o czym pisze Andaba to jedno, ale zauważyłam, że przy okazji poruszania takich tematów zawsze także występuje taki głos "rozsądku" - Twój głos Mamaly własnie go reprezentuje -
          > jeżeli ktoś chce mieć 6 dzieci i ma na to środki (niekoniecznie na angielski, >basen, czy ciuchy z h&m) tylko środki na to by dzieci nie biegały brudne, głodne i podarte, to niech ma 6 dzieci.<
          > Wielodzietność w biedzie nie jest patologią, pod warunkiem, że jest działaniem
          > świadomym, pod warunkiem, że się potem tym dzieciom zapewni byt.<
          Takie łaskawe przyzwolenie - że owszem możecie sobie mieć te dzieci wielodzietni, ale pamiętajcie, jesteście na cenzurowanym, będziemy się bacznie przyglądać (my społeczeństwo??), czy aby dobrze wywiązujecie się ze swoich obowiązków

          I wolę już to ostatnie zdanie > Źle lub dobrze można wychować dziecko zarówno w biedzie jak i w bogactwie, nie ma reguł.< tylko nie rozumiem, dlaczego to forum jest takie uprzywilejowane, że powieszona została ta maksyma akurat u nas, przecież powinna także pojawić się na "jedynaka", dzieciach z maja 2004" itd.

          I oczywiście zgadzam się z tym, że założenie iż w > bogatych domach dziecko się uczy tylko mieć i że brak tam miłości< nie jest prawdziwe, zresztą poczucie , że się jest bogatym - jakaż to względna sprawa - według ostatniej dyskusji w sejmie o becikowym, wystarczy mieć 504 zł. na osobę i już należy się do grupy najbogatszych w kraju. To absurd (więc w 3 osobowej rodzinie dwoje rodziców będzie zarabiało po 800 zł i już bedą bogaczami??). To raczej stan naszej duszy i prawdą dla mnie oczywistą jest to co pisze Apsik, że jednak lepiej mieć pieniądze, ale te sprawy w życiu naprawdę są zmienne, wystarczy, że pojawi się mozliwość dorobienia i mozna niespodziewanie wyskoczyć na wyższy poziom życia, nawet jak się ma kupę dzieci. A na gorsze czasy najlepsza postawa o której pisze Elgosia.
          A to, że byli, są i będą ludzie niezaradni, być może którym noga się podwinie, to własnie takie jest życie ze swoją różnorodnością i postulaty - "dzieci trzeba planować" itd. tego nie zmienią. I właśnie w takim delikatnym dawaniu do zrozumienia, że dzieci tylko dla bogatych, którzy akurat teraz są na swoich wyżynach - no bo dzieciaki powinny być we właściwym czasie widzę początek takiej postawy, którą kiedy sie podrąży prowadzi do tych pogladów, o których pisze na samym początku wątku Andaba.




          • mamaly Re: Ubóstwo = patologia??? 25.11.05, 14:31
            właśnie sęk w tym, że już dawno nie wiedziałam takiego nagłówka w gazecie, za t
            > o w prasie roi sie ostatni o dzieciach czasami bardzo małych (np. 3 tygodnie)
            > pobitych przez rodziców - z tym, że było to ich jedyne dziecko

            To chyba niezbyt dobrze czytasz te gazety, bo taki przypadek z jednym
            dzieckiem, był ostatnio tylko jeden, za to najgłosniejszy.

            Takie łaskawe przyzwolenie - że owszem możecie sobie mieć te dzieci wielodzietn
            > i, ale pamiętajcie, jesteście na cenzurowanym, będziemy się bacznie
            przyglądać
            > (my społeczeństwo??), czy aby dobrze wywiązujecie się ze swoich obowiązków

            Nie napisałam, że ktokolwiek jest na cenzurowanym, czytaj uważniej. Napisałam
            jedynie, swoją opinię, chyba mam do tego prawo ? Wychowanie to dla mnie bardzo
            ważny obowiązek, do którego należy również ubieranie dziecka, karmienie,
            zapewnienie mu prawidłowego rozwoju poprzez wykształcenie itd. a na to
            potrzebne są pieniądze. Chyba nie uważasz, że dziecko wystarczy tylko urodzić a
            potem niech się dzieje wola nieba ?????? Kolejka po sławetne becikowe, zasiłek
            rodzinny, zapomogę socjalną ? Ludzie ratunku ???? Czy starcza czasu na
            wychowanie 6 jak już człowiek się wystoi w tylu kolejkach.


            Każdy ma prawo do swoich poglądów. Ja jestem typem zdroworozsądkowym, staram
            się nie przeliczać swoich możliwości i zabezpieczać na przyszłość. Nie należę
            do osób bogatych finansowo, ale dla mnie priorytetem jest zapewnienie moim
            dzieciom lepszego startu w życie niż miałam ja.

            To tyle. Zaraz się pewnie dowiem, że patologią jest rozsądne podejście do
            planowania rodziny, bo przecież trza rodzić dzieci dla dobra ojczyzny.


            A.
            • jol5.po Re: Ubóstwo = patologia??? 25.11.05, 14:49
              ejże ależ się zagalopowałaś - szczególnie na końcu (to z ojczyzną)

              ostatnio sporo było prasowych notek - mała Agatka bodaj 16 miesięcy, był jakiś 15 miesięczniak, ostanio przypadek we Wrocławiu (policjalci pojechali do włamania i zauważyli posiniaczonego niemowlaka) i jeszcze jakiś jeden jak sobie dobrze przypominam - to nie moje wrażenie niestety, ale fakty, bo zareagował nawet minister Ziobro zaostrzając przepisy za maltretowanie dzieci (wszystkie przypadki miały miejsce w związkach z jednym dzieckiem - zwracałam na to uwagę, właśnie w kontekście złej sławy wielodzietnych)

              > Napisałam jedynie, swoją opinię, chyba mam do tego prawo ?<
              tak ja jak i Ty piszemy o swoich opiniach i z czym się zgadzam mamy do tego niezbywalne póki co prawowink

              no i oczywiście zgadzam się z dalszą częścią Twojej wypowiedzi
              > Wychowanie to dla mnie bardzo
              > ważny obowiązek, do którego należy również ubieranie dziecka, karmienie,
              > zapewnienie mu prawidłowego rozwoju poprzez wykształcenie itd. a na to
              > potrzebne są pieniądze.

              co więcej mam podobne zdanie o wychowaniu, ale nie uważam, żeby sensowne było oczekiwać, że wszsycy będą podobni. A co do kolejek po becikowe i zasiłki hmm - w 700 tysięcznym Wrocławiu jest 1200 rodzin z czwórką i więcej dzieci. Naprawdę myślisz, że to oni stoją głównie w kolejkach w MOPSIe????????
              • mamaly Re: Ubóstwo = patologia??? 25.11.05, 16:57
                co więcej mam podobne zdanie o wychowaniu, ale nie uważam, żeby sensowne było o
                > czekiwać, że wszsycy będą podobni. A co do kolejek po becikowe i zasiłki hmm -

                > w 700 tysięcznym Wrocławiu jest 1200 rodzin z czwórką i więcej dzieci.
                Naprawdę
                > myślisz, że to oni stoją głównie w kolejkach w MOPSIe????????


                Nie oczekuję , że wszyscy będą tacy sami, nie oceniam wielodzietności jako
                patologii, uważam, że do wychowania dziecka potrzebne są pieniądze i dlatego
                napisałam , że niech każdy ma tyle dzieci ile chce byle mógł je wykarmić, ubrać
                itp, może być biednie, ale żeby wogóle było, żeby dzieci miały swój kąt na
                ziemi itp.

                Nie wiem kto stoi w kolejce do Mopsu we Wrocławiu, oczywiście niekoniecznie
                rodziny wielodzietne. Chodzi o to , że Ty podważyłaś moje rozsądne podejście do
                tematu jako nieprawidłowe, więc ja pokazałam Tobie inną drogę, urodzić i z
                głowy, bo skoro moje podejście jest złe, znaczy takie jest dobre ?

                Jedyne co chciałam ja wyrazić, to tyle, że dla mnie rodzina wielodzietna nie
                jest patologią, dotąd dopóki dzieci mają co jeśc, gdzie spać, są ubrane i nie
                brakuje im niczego do podstawowego funkcjonowania.

                Może po prostu nie umiem się jasno wyrazić.

                A.

                • madziaost Re: Ubóstwo = patologia??? 25.11.05, 20:29
                  mamaly... tak zupełnie odskakując od głównego tematu.. czy nie zauważyłaś jak
                  bardzo Twój post odstaje tu (na forum) od innych?
                  smutno mi jakoś...
                  i tutaj dotarły dyskusje prowadzące do nikąd, prowadzone chyba tylko po to, by
                  pokazac innym, że to właśnie pisząca ma rację...
                  • mamaly Re: Ubóstwo = patologia??? 25.11.05, 21:23
                    Hm, nie wiedziałam, że na forum można tylko sie zgadzać i przytakiwać
                    poprzednikom, wydawało mi się, że służy ono do wyrażania opinii. Dziękuję, że
                    mnie uświadomiłaś.

                    A wracając do tematu, patologia to dla mnie nie tylko alkoholizm i przemoc, ale
                    wszelkie zachowania społeczne jednostek lub grup które odstają od norm. Więc
                    napiszę po raz kolejny, dopóki są zaspokojone potrzeby dziecka nie uważam, że
                    to patologia, natomiast jeżeli dzieci nie mają zaspokojonych podtawowych
                    potrzeb uważam je za patologię, niezależnie od ilości dzieci w rodzinie.

                    I chyba spadam z forum od przytakiwania i przyklaskiwania innym.

                    Pozdrawiam,

                    A.
                    • jol5.po Re: Ubóstwo = patologia??? 25.11.05, 23:52
                      > Hm, nie wiedziałam, że na forum można tylko sie zgadzać i przytakiwać
                      > poprzednikom, wydawało mi się, że służy ono do wyrażania opinii. Dziękuję, że
                      > mnie uświadomiłaś.

                      ależ oczywiście, że na tym forum można wyrażać własne zdanie, bo sama to robiłas przez 3 posty. I raczej to Ty wygladasz mi na osobe, którą "boli" zdanie inne od własnego, no bo cóż innego znaczą słowa: >Chodzi o to , że Ty podważyłaś moje rozsądne podejście do tematu jako nieprawidłowe, więc ja pokazałam Tobie inną drogę, urodzić i z głowy, bo skoro moje podejście jest złe, znaczy takie jest dobre?<
                      ani nikt nie nazywa Twojego podejścia złym, ani tym bardziej chyba my nie musimy gremialnie uważac Twojego zdania za jedynie "rozsądne", prawda?? a że świat nie taki czarno-biały jeszcze inny aspekt tej sprawy

                      a wracając do wielodzietnych
                      > patologia to dla mnie nie tylko alkoholizm i przemoc, ale
                      > wszelkie zachowania społeczne jednostek lub grup które odstają od norm.<
                      owszem odbiegamy od normy, poruszając się po moim podwórku, we Wrocławiu w poprównaniu z tym trochę ponad tysiącem rodzin wielodzietnych jest 34 tysiące związków bez dzieci wogóle, widać dysproporcję

                      no ale oprócz wielodzietnych jest chyba duzo innych grup i mniejszości odbiegajacych od normy, w dobie dyskusji o tolerancji i poszanowaniu godności innych coś w ogóle ta Twoja definicja patologii moralnie dwuznacznawink

                      no ale w wypadku wielodzietnych uff (żebyśmy wiedziały czy się już zaliczamy, czy jeszcze nie), doprecyzowałaś: >dla mnie rodzina wielodzietna nie jest patologią, dotąd dopóki dzieci mają co jeśc, gdzie spać, są ubrane i nie brakuje im niczego do podstawowego funkcjonowania.<
                      wiesz własnie to doprecyzowywanie to dla mnie owo stawianie wielodzietnych na cenzurowanym, co jakoby Ci tylko wmawiam (nawet kazałas mi uważnie czytac swoje wypowiedzi, cobym się nie doszukiwała) - no bo dlaczegóż piszesz to własnie tutaj mamom z trójką, 5 dzieci itp., a nie bardziej rozsadne bylo powiesić takiego posta na "emamie" - przecież tam każdy przeczyta, przecież ta zasada ma się tyczyć >wszystkich, niezaleznie od ilości dzieci<

                      no a drugi aspekt sprawy, te szafowanie słowem patologia - ten niezaradny, ten któremu nie wyszło (bo cóż ma znaczyć owo podstawowe funkcjonowanie jak aspekt materialny, swoją drogą, czy jest jakieś niezależne kryterium, czy może to owo państwowe 504 zł na osobę??) ten co bije i pije itd. Jak łatwo wrzucic waszystko do jednego worka, jak przyjemnie rysuje sie linie podziału - wtedy zawsze mogę doładować samoocenę - będę w tej lepszej grupie - bedę tym lepszym, zaradnym - bo jeszcze nie zakosztowałem zycia i nie wiem jak łatwo przechodzi się czasami miedzy owymi liniami, niekoniecznie zawsze w kierunku ku górze, ku tej lepszej grupie. No i ma się rozumieć, że wcale nie zawsze duże rodziny znajdują się w grupie niższej.
                      I mam wrażenie, że własnie o owa chęć określenia, jacy to wszyscy mamy być zaradni, zaplanowani i ułożeni Andabie chodziło i wykluczenie wszelkich "innych" ją zabolało na "emamie"

                      a co do własnego zdania - i Ty i ja/my zostaniemy przy swoim - chodzi wiec bardziej o dyskusję, mozliwośc doprecyzowania myśli, a nie bynajmniej o "przytakiwanie i przyklaskiwanie" - właśnie o DYSKUSJĘ, więc niepotrzebnie taki urażony ton w Twojej ostatniej wypowiedzi
                      cóz, my wielodzietni chyba się tak szybko nie obrażamy, bo na codzień musimy ćwiczymy stanie kontra i trochę na przekór ogółowi, naprawdę jest duzo czasu, żeby wyćwiczyć się w posiadaniu odmiennego od innych zdania
                      taki los tych spoza "normy"wink
                  • andaba Re: Ubóstwo = patologia??? 25.11.05, 21:33
                    Owszem pieniądze są potrzebne. Ale wychowanie to nie tylko pieniądze. Znam (oj,
                    jak dobrze big_grin)osoby wychowane w biedzie, a mimo to zadowolone ze swojego życia,
                    osiągajace sukcesy i co najważniejsze uważające, że miały cudowne dzieciństwo.
                    Mimo że czasami jeść co w domu nie było...
                    Czy szczęśliwsze bedzie dziecko, majace firmowe ubrania, prywatne lekcje i
                    szynkę na co dzień, za to rzadko mające okazje porozmawiać z rodzicami
                    (porozmawiać, a nie wysłychać poleceń i zdać relacje z otrzymanych ocen i
                    ilości zjedzonego obiadu), czy też takie jedzące chleb z pasztetówką i ubrane w
                    na ciuchach, ale mające rodziców na każde zawołanie, którzy bawią się,
                    rozmawiają, pracują razem z nim i je KOCHAJĄ. Za to że jest, a nie bo tak
                    wypada.
                    • mamaly Re: Ubóstwo = patologia??? 25.11.05, 22:53
                      Sama piszesz, że pieniądze są potrzebne.

                      Dziecko potrzebuje i jednego i drugiego i pieniędzy i miłości, nie musi mieć
                      firmowych ciuchów, prywatnych lekcji i szynki. Musi mieć co założyć na grzbiet,
                      musi mieć swój kąt (nie musi to być oddzielny pokój) musi mieć co jeść, może to
                      być pasztetówka, lub chleb ze smalcem, który swoją drogą bardzo lubię. Dopóki
                      te potrzeby są zaspokojone jest ok. Jeżeli dziecko jest niedożywione i
                      zmarznięte jest to patologia.


                      Dorośli którzy decydują się na dzieci a nie są w stanie zapewnić im warunków do
                      normalnego życia (tj. lokum, jedzenia i ubrania) są moim zdaniem skrajnie
                      nieodpowiedzialni.

                      Dla mnie dziecko potrzebuje zarówno miłości, rozmowy i bycia z rodzicami jak i
                      rzeczy bardziej przyziemnych, materialnych, niekoniecznie firmowych i drogich.

                      Nie wiem, czemu również zakładasz, że dziecko posiadające firmowe ubrania i
                      prywatne lekcje musi być pozbawione uczuć ze strony rodziców i że jest tylko
                      dlatego, że tak wypada ???? Uważasz, że tylko ubodzy są zdolni do prawdziwej
                      miłości ? że tylko oni potrafią kochać swoje dzieci ?



                      A.
                • ulkad Re: Ubóstwo = patologia??? 27.11.05, 22:47
                  > Jedyne co chciałam ja wyrazić, to tyle, że dla mnie rodzina wielodzietna nie
                  > jest patologią, dotąd dopóki dzieci mają co jeśc, gdzie spać, są ubrane i nie
                  > brakuje im niczego do podstawowego funkcjonowania.


                  OK, ale powiedz mi, jakie sa gwarancje, ze nagle noga sie nie podwinie, nie
                  zdarzy sie jakas katastrofa i czy z jednym czy z czworgiem dzieci nie zacznie
                  sie np. glodowac, albo dzieci wyladuja w sierocincu? Moze jestem fatalistka,
                  ale ty sobie snujesz plany, a jakas Anuszka juz rozlala olej slonecznikowy....

                  Po drugie, czesto jest tak, np. u nas, ze czym wiecej dzieci, tym wiecej sie
                  pracuje, nie wydaje na bzdury itp. i poziom zycia wcale sie nie obniza, a wrecz
                  czlowiek dorabia sie jakis dóbr trwalych, bo taka jest koniecznosc. Gdyby tych
                  dzieci nie mial, to faktycznie pewenie milo by spedzal czas co jakis czas
                  jezdzac na bardziej wyuzdane wakacje, ale wcale by sie jakos mocno
                  nie "dorobil". Moze mialby barwne wspomnienia, ale mi moje wlasne wystarcza, no
                  i ciagle licze na to, ze jak juz skonczymy budowac dom, kupimy ten wiekszy
                  samochod, usamodzielnimy dzieci, to zaczniemy jezdzic dalej niz nad Baltyk i w
                  tatry, ale nawet jak nie, to mamy nasze dzieci, wspomnienia itp.

                  Poza tym, nasze dzieci maja siebie nawzajem i mam nadziej, ze nawet jak którys
                  z ktoryms sie skłoci, to z innym bedzie zyl w przyjazni i jednak beda mogli
                  liczyc na wzajemna pomoc. Na razie sa mali, ale juz bardzo zzyci.
    • elgosia Re: Ubóstwo = patologia??? 25.11.05, 22:42
      Nawet mówiąc podstawowe potrzeby każdy co innego ma na myśli. Ubranie: moze być
      z lumpeksu, może być firmówka; jedzenie: może być wspomniana szynka i wypady na
      pizzę, a może być pasztetowa i pizza w domu; mieszkanie:może być własny pokój,
      a może być po prostu wlasne łożko, biurko; wykształcenie:może być prywatna
      szkoła, może być państwowa. Przykłady mozna mnożyć. Ja mam na ten temat własną
      teorię, ale nie powiem, bo mnie za patologie ktoś jeszcze uzna smile
      • andaba Re: Ubóstwo = patologia??? 26.11.05, 11:55
        Znam dużo ludzi. Mnóstwo rodzin wielodzietnych. Jedni bogatsi, inni ubożsi, ale
        rodziny, gdzie dzieci chodziłyby głodne, nieubrane i nie miały gdzie spać, nie
        znam żadnej. I myślę, że w rodzinach, choćby nie wiem jak biednych, gdzie nie
        ma alkoholizmu w skrajnej formie, nieprzystosowania społecznego lub chorób
        psychicznych, to się po prostu nie zdarza. Normalni rodzice zrobia wszystko,
        żeby dzieci miały co jeść, w co się ubrać i za co kupić zeszyty.
        Więc tych naprawdę patologicznych chyba nie jest tak znowu dużo. Chyba, żeby
        uważać za nich wszystkich wielodzietnych, niepełnosprawnych, i bioracych
        zasiłki rodzinne.
        • zwiatrem patologia? czy to słowo z gumy? 26.11.05, 22:07
          Witam serdecznie
          czytam Wasze słowa, myśli i myślę sobie-napiszę, nie wytrzymam i napiszę.
          Mam 36 lat, od 3 lat nowego męża, od 6 lat po rozwodzie jestem (patologia).
          Dwoje dzieci starszych jest z tamtego małżeństwa, teraz malutka dwójka z tego.

          Kiedy chodziłam w poprzedniej ciąży ponad rok temu, pewna ekspedientka w
          sklepie zapytała mnie: "i co, nie płakała pani, że jest w ciąży?", pomyślałam,
          że moje szczęście chyba jest mało widoczne, bowiem tak bardzo chcieliśmy mieć
          swoje dziecko, (dla mojego męża miało być ono pierwsze). Potem ktoś inny
          powiedział, że jakby miała teraz jeszcze jedno dziecko to by ze wstydu się
          spaliła - no i spala się, boi jeździ z wózkiem -kiedy mówiła do mnie te 'miłe'
          słowa, chyba jeszcze nie wiedziała, że sama nosi w sobie Zycie.
          Przed 5 tygodniami urodziłam czwarte dzieciatko, które nie było planowane, ale
          stanowi treśc mojego marzenia-to jest córeczka.

          Ilez ja się nasłuchałam o patologii w rodzinach. Czworo dzieci to patologia,
          Guma od majtek tez się naciaga, jak słowo patologia.
          Patologiczni rodzice, bo ona nie pracuje, a on aż na dwa etaty. Patologiczne
          dzieci, bo to ten od tych maluchów jeden po drugim.
          Patologia to moda poniekąd na okreslenie stanu innego niz ten standardowy i
          regularny, 2+ 2=4.
          Jest u nas inna rodzina na osiedlu. Bliźnięta raz, potem drugi raz również
          bliźnieta, teraz jeszcze jedna malutka singielka. Ale tata lekarz. Pracowity,
          bardzo mądry człowiek, obrotny. Ordynator odzdziału nie wazne jakiego. Ona w
          domu, wiecznie przyklejona do wózka, biega ze swoim przedszkolem to do szkoły,
          to do kościoła, wszędzie jej pełno. ALe oni nie sa patoligiczni. Maja dobrobyt.
          Zapłacony rachunek. Porządnie wykończone mieszkanie, choć powinni miec dom.
          Porządny samochód, choć powinni miec wiekszy -samych dzieci jest 5 sztuk.
          Dlaczego tutaj nikt nie krzyczy patologia??? Bo oni maja pieniądze i na
          rachunek i na komunię dziecka i na extra wydatek. Ale na to zasłużyli własna
          pracą. A dlaczego ja miałabym byc patologiczna matką? Nie ma baśni, której bym
          nie przeczytała synom, nie ma koloru, którego bym z nimi nie namalowała, nie ma
          takiego miejsca w sercu, którego bym Im odmówiła, i nie ma takiej rzeczy,
          ktorej bym o mioch synach nie wiedział
          • iwonka50 Re: patologia? czy to słowo z gumy? 27.11.05, 12:01
            Fajne masz dzieciaczki. Pamiętaj, że osoby krytykujące najczęściej zazdroszczą,
            że same nie mają dość sił i środków by mieć 3-4 dzieci. Pozdrawiam.
        • mamaly Re: Ubóstwo = patologia??? 27.11.05, 00:21
          Ja bym w takim razie proponowała doprecyzowanie słowa ubóstwo, bo dla mnie to
          życie poniżej minimum egzystencji, co właśnie oznacza głodne dzieci.

          Życie w biedzie, czyli przy zapewnieniu tego minimum nie jest dla mnie
          patologią, natomiast życie w ubóstwie owszem jest i to z wielu powodów nie
          tylko z winy samej jednostki czy rodziny, ale z sytuacji społeczno ekonomicznej
          kraju, wojen, chorób itp.

          Zachęcam również do poczytania nt UBÓSTWA:

          www.idg.pl/news/60329.html
          biurose.sejm.gov.pl/teksty/i-592.htm
          A.

          • jol5.po Re: Ubóstwo = patologia??? 27.11.05, 12:53
            PO CO???
            po co, w jakim celu chcesz tutaj roztrząsać czym różni się bieda od ubóstwa??

            co Ty sędzia jakiś jesteś, Pan Bóg, a może pracę naukową piszesz - zastanów się do kogo się zwracasz
            i z tym swoim cieplutkim poczuciem że z Tobą jest w porządku i że nic co niezaplanowane w życiu Cię nie spotka idż najlepiej w swoją stronę, bo mam wrażenie, że co post, to bardziej się gubisz, wszak sama pisałaś, że "może po prostu nie umiesz się jasno wyrazić"

            >życie w ubóstwie owszem jest i to z wielu powodów nie
            > tylko z winy samej jednostki czy rodziny, ale z sytuacji społeczno ekonomicznej kraju, wojen, chorób itp.<
            a wiesz Ty, że choroba nie jest sytuacją zaplanowaną?? a i wojnę też nie zawsze można przewidzieć, wątpię, czy IX.39 r. ktoś przewidywał jak będzie wyglądała nadchodząca wojna, co więcej panowało przeświadczenie w Polsce tuż przed że my tą wojnę wygrać możemy
            więc uważaj, bo sama nie wiesz co może Cię czekać w przyszłości, a jeżeli chcesz sobie poteoretyzować na tematy społeczne po prostu, to chyba wygodniej będzie chyba na forum "społeczeństwo" czy inne podobne
            • jol5.po Zwiatrem 27.11.05, 13:29
              wiesz, ja myślę, że i rodzina lekarza, której nic nie brakuje może być nazywana patologią, wszak jak mamly napisała >patologia to dla mnie nie tylko alkoholizm i przemoc, ale wszelkie zachowania społeczne jednostek lub grup które odstają od norm.<
              odstające od normy drażni albo po prostu dziwi, a potem w swojej bezmyślności powtarzane są sądy z ust do ust, nie zwrefikowane chciaż chwilą zastanowienia jacy to bezmyślni ci z większą ilością dzieci (w domyśle właśnie, jaka to patologia) - przykład z mojego podwórka:
              rodzina z obecnie 9 dzieci - mieszkają w domku (pięknem, obsadzonym kwiatami), mają 2 samochody, to ich dziecko wiodziałam w sklepie, jak nie czekalo na wydanie reszty (jakieś grosze, ale zawsze), bo powiedziało - "reszty nie trzeba"(!!) no i przy kolejnej jej ciąży pod sklepem, gdzie zbierają się piwkujący, zawsze rostrząsane są ich spawy - z jaką pogardą ci ludzie, którzy sami sobie nie radzą, a ich zony cierpią z powodu męża alkoholika, na chleb u nich nie starcza, rozmawiają o tej rodzinie i te rozmowy to nie przypadek, a żony, chciaż namiastki tego spokoju finansowego, co moi sąsiedzi nie mają, całkiem podobnie myślą - wiem, bo slyszałam

              inność drażni, drażni z bezmyślności. I myślę, że nawet mamly też nie zakładła, że dyskusja się w tę stronę rozwinie, ale w jej słowach właśnie były na początku sygnały, że rozwijając dalej myśl, dojdziemy do cudownego podziału na normalnych i patologię - kiedy to ustalimy, to będziemy się mogli grzać w miłym poczuciu, jacy to my fajni i zaradni - tylko, że takie podziały to fikcja - każdy ma swoją drogę, której nie ma co wartościować - a i ten bogaty ma taką kupę problemów i dylematów, o jakiej nam się być może nie śniło (im więcej dane, tym więcej wymagane??)
              A i przecież pewnie raz doświadczyliśmy w życiu (ci co żyją dłużejwink, że sytuacja potrafi się zmieniać, że bogaty stanie się trochę biedniejszy, że biedniejszy mocniej stanie na nogi itp., życie nie jest konstant, obraz złapany w soczewkę w danym momencie nie jest pełny - ocena na tej podstawie jest tak gołosłowna jak chlapanie tych podpitych ludzi u mnie na osiedlu.

              Sęk w tym, że to forum dla wielodzietnych - tu spotykamy się, nie żeby tworzyć sztuczne linie podziału, ale żeby pogadać o naszym życiu - w naszej branży nie jest ono lekkie, niezależnie od tego czy koś bogaty czy biedny - bo i ten i ten ma dylemat np. z notorycznie zastającymi po praniu pojedynczymi skarpetkami pomnożonymi przez ilość dzieci, mImo, że wsadzał do pralki sparowane, dzieci chorują także niezależnie od zawartości portfela itp., itd. - a że każdy musi sobie radzić adekwatnie do swojej sytuacji?? to już inna bajka. My możemy się tutaj po prostu wspierać - to pomoże i biednemu i bogatemu - i o to chodzi i niech tak zostanie

              ps. Zwiatrem - pięknie piszesz, bajki opowiadane Twoim synom muszą być pięknesmile
              • mamaly Re: Zwiatrem 27.11.05, 20:26
                Wiecie co naprawdę nie mam już co tu pisać.

                Nie atakowałam żadnej z Was za wielodzietność, bo nie jest dla mnie patologią
                sama w sobie, nie atakowałam Was za biedę czy ubóstwo, bo najczęściej ludzie
                żyjący w biedzie nie żyją w niej z włansego wyboru. Dlatego napisałam o
                wojnach, sytuacji społeczno ekonomicznej, chorobach dziesiątkujących czasem
                całe narody, napisałam, że włąśnie od nich często zalezy w jakich warunkach
                żyjemy.

                Nie napisałam również nigdzie, że ja jestem pod ochroną, i że mnie się nic
                nigdy nie zdarzy (lepiej oczywiście nie), napisałam jedynie, że staram się
                przed pewnymi rzeczami zabezpieczać, co oznacza jedynie profilaktykę.

                Obawiam się, że nie do końca słusznie założyłyście, że jestem bogata a tak
                wcale nie jest, ale w przeciwieństwie do Was nie zieję jadem z stosunku do osób
                bogatych. Piszecie o braku miłości w bogatych domach, o braku rozmów z dziećmi,
                a nawet pada stwierdzenie, że dziecko w bogatym domu jest bo tak wypada. Dla
                mnie to jakaś zgroza po prostu.

                Nie chciałam nikogo z Was urazić ani obrazić, nie uważam żadnej z Was ani
                Waszych rodzin za patologię, ale nie uważam również , że pisanie o głodzie
                dzieci, często w rodzinach wielodzietnych, choć nie zawsze, powinno być tematem
                tabu.

                Życzę wszystkiego dobrego.

                A.
                • jol5.po Re: 27.11.05, 21:14
                  odpowiadam za siebie, bo brałam udział w dyskusji, więc czuje sie wywołana do odpowiedzi między innymi
                  nie uważam Cie za bogatą, to znaczy nie wnioskuję tak z postów, swoje zdanie o podziałach które próbujesz wprowadzić wyraziłam wyżej (nie odniosłas sie do tego i do wielu poruszonych spraw także)
                  to dobrze, że starasz się zabezpieczyć przed złymi rzeczami

                  ale to zdanie mnie zastanowiło: > nie uważam, że pisanie o głodzie
                  > dzieci, często w rodzinach wielodzietnych, choć nie zawsze, powinno być tematem tabu.<
                  proszę o wyjaśnienie i bliższe konkrety/dane
                  • jol5.po Re: 27.11.05, 21:19
                    a z ekspertyz, które podałaś jedna się nie otwiera, a druga jest z 1998 r. (zdziebko stara, z prawie dekady temu, a napaweno z poprzedniego wiekuwink
                    • mamaly Re: 27.11.05, 23:03
                      przykro mi, że jedna się nie otwiera, u mnie działa.

                      www.idg.pl/news/60329.html
                      i jeszcze jeden link do definicji UBÓSTWA encyklopedii PWN

                      encyklopedia.pwn.pl/77256_1.html
                      I moja prośba, proszę napiszcie mi o co Wam chodzi bo ja chyba zbyt głupia
                      jestem żeby zrozumieć.

                      Tytuł wątku ubóstwo= patologia, w wątku pytanie, czy rodzina wielodzietna w
                      biedzie to patologia ?

                      Odniosła się i do biedy i do ubóstwa. Zarzucacie mi, że nie mnie oceniać czym
                      jest ubóstwo. Pewnie nie mnie, więc się kieruję tym jak ja to rozumiem i co
                      jest jednocześnie definicją słownikową.
                      Tak też niedobrze, a nawet jeszcze gorzej.

                      Mam wrażenie, że może niepotrzebnie tknęłam jakiś drażliwy temat, a nie było to
                      moim zamierzeniem.

                      Napisałaś w którymś wątku, że coraz bardziej się gubię, być może, bo zupełnie
                      nie wiem o co Wam chodzi i mam jednocześnie nieodparte wrażenie, że Wy
                      kompletnie nie rozumiecie o co mnie chodzi.

                      A.

                      A.
                      • ulkad Re: 28.11.05, 03:12
                        mamaly napisała:

                        > > I moja prośba, proszę napiszcie mi o co Wam chodzi bo ja chyba zbyt głupia
                        > jestem żeby zrozumieć.
                        >
                        Pewnei o to,z e jako wlasnei wielodzietni, (ale to zabrzmialo) mam rzeczywisty
                        a nie teoretyczny kontakt z innymi wielodzietnymi - tak jak bedac w ciazy widzi
                        sie inne kobiety w ciazy, tak majac wiecej dzieci widzi sie innych z wieksza
                        iloscia dzieci. I tak , np. ja mniej wiecej wiem, które z dzieci w klasie
                        mojego syna ma wiecej rodzenstwa niz przecietna. I zadne z tych dzieci nie jest
                        ani glodne, ani "nieubrane" , ani brudne, czy niedopilnowane ze szkola. Ich
                        mamy (bo ojcowie sa mniej widoczni) sa rowneiz mile, w miare zadbane, radzace
                        sobie w zyciu i z dziecmi. Znam tez mame wielodzietna, której moze nie ulozylo
                        sie tak idealnie, bo chyba "pogonila" meza ale dzieci tez czyste, pilnowane,
                        ona pracuje i radzi sobie jak potrafi. I dlatego wkurza takie stawianie w
                        jednym szeregu (jak np. dzis uslyszalam w tv0 - rodziny alkoholików, z
                        przemoca, w ktorych dzieci nie dostaja jesc i zadnch prezentów oraz
                        wielodzietne. Jesli rodzina ma problem alkoholowy, to czy jedno czy piecioro
                        dzieci moga byc zaniedbane, glodne i bez prezentow. I koniec. Jakos wszystkie
                        znajome rodziny wielodzietne dbaja o to,ze by dzieci te prezenty mialy - a tu
                        utarty stereotyp karze przy okazji takich tematów zawsze dorzucic tych
                        wielodzietnych, jednym tchem. Do tego, jak ktos pisal - jak jest wiecej dzieci
                        to inni ostrzej patrza na rece. Jak sie "przecietni" chlopcy pobija w szkole,
                        to jest problem.. Jak z rodziny wielodzietnej, to na pewno dlatego, ze matka
                        nie dopilnowala dziecka. Jak ma urwany guzik - to no cóz - czego wymagac od
                        wielodzietnych. Jak ze statystycznej rodziny - zdarza sie. Itp.
                      • zwiatrem może zatem czas się rozstać? 28.11.05, 14:22
                  • zwiatrem ktoś napisał ubóstwo-patologia???? 27.11.05, 21:48
                    Miło, mi było przeczytać słowa ciepłe o mnie i moich bliskich -dziękuję-jol5
                    bardzo dziękuję.

                    no dobra, ubóstwo - patologia, bieda-nie ok.

                    Zajrzyj mamly na forum oddam/przyjmę-tam są w takim razie chyba same
                    patologiczne e-Mamy, które planując dziecko nie wiedziały, iż w 25 tygodniu
                    ktoś je wyrzuci z pracy bez możliwości walki o nią lub, że dziecko w łonie
                    okaże się być chore lub mąż po prostu dostanie wylewu przed rozwiazaniem co
                    położy całkowicie budżet domowy na łopatki
                    - my nie mamy prawa głosić co jest patologią a co nie.
                    Wstrząsnęło mnie, że ubóstwo to patologia. No na litość boską, ja przepraszam
                    uprzejmie....ale to wielka przesada. Jednego dnia straciłam przez szefa
                    lekkoducha pracę i mieszkanie wynajęte przez firmę dla mnie bo...szef miał
                    ścisły romans z opiekunką do moich dzieci i popadłam w ubóstwo tak wielkie, że
                    nie miałam nawet jednego pieniążka ani promyka słońa i teraz Ci powiem, że ani
                    jednego dnia nie byłam patologiczna. Sądzę, że to raczej jego zachowanie było
                    patologiczne, nie moje. I wiecie jak to potem było?? Sąsiadka zapukała i dwie
                    parówki przyniosła i mały chlebek, inna 10zł, a potem żar słoneczny w moje
                    życie zawitał, dzisiaj doskonale pamiętam co znaczy rzetelne najprawdziwsze
                    ubóstwo i gdyby Tobie się zdarzyło to od razu rozpoznasz.
                    -punkt widzenia zależy od punkt patrzenia
                    Nie patrz z góry- stamtąd można spaść.
                    Mamly miło, że się zabiezpieczacie ale to nie nasza sprawa, prawda? To Wasza
                    intymność, nie zas powód do dumy, przedstawiany jako nie patologia.
                    Tak jak nie Twoją rzeczą jest liczenie ile kto ma dzieci, i jak sobie daje radę
                    chyba , że ten ktoś jest od Ciebie zależny to wtedy rzeczywiście mozna go
                    zacząć wychowywać...
                    łączę pozdrowienia

                    Forum to wielki stół, na który każdy coś stawia co tylko może, ale słowo
                    patologia to jest jednak jak gumka od majtek.
                    <<bradonocka>> wszystkim -jak mawiali moi synowie dawno temu
                    • mamaly Re: ktoś napisał ubóstwo-patologia???? 27.11.05, 22:41
                      Mam wrażenie, że czytacie, ale wyciągacie tylko te informacje, które chcecie.

                      Napisałam, że ubóstwo to patologia, bo dla mnie nie jest normalnym, że tyle
                      ludzi na świecie głoduje w tym całe mnóstwo dzieci, napisałam również, że nie
                      zawsze jest to zależne od osób które w obóstwie żyją, ale Wy widzicie tylko
                      pierwszą częśc tego co napisałam. Wiem, że popadanie w biedę nie zawsze jest
                      zależne od nas samych i o tym również napisałam.

                      Dla mnie sam fakt, że ludzie muszą żyć w biedzie jest patologią, sytaucją
                      nienormalną.

                      Nie oceniam żadnej z Was, nie znam żadnej z Was. Nie piszę o patologi żadnego
                      konkretnego przypadku.

                      Jeżeli uważacie , że bieda i głód to norma to ok, takie Wasze zdanie, moje nie.

                      Napiszę Tobie teraz jedną rzecz, opisujesz swoją sytuację, gdzie straciłaś
                      swoją pracę, przez szefa lekkoducha? Więc odpowiedz sobie na pytanie, czy
                      sytuacja która Cię spotkała była normalna ? Czy uważasz , że zostałaś
                      potraktowana fair? NIE !!! Ja też tak uważam. Więc dla mnie nie Ty byłaś
                      patologiczna , tylko sytuacja w jakiej się znalazłaś!!!

                      Kolejna sprawa jest taka, że są ludzie i ludzie. Są ludzie którzy walczą o
                      swoją rodzinę, o jej byt, starają się zapewnić dzieciom wszystko co tylko mogą,
                      nawet w biedzie.
                      Są również ludzie którzy mają dzieci, ale nie dbają o ich byt, nie pracują, nie
                      szukają pracy, nie martwią się o ogrzewanie na zimę, o jedzenie czy zeszyty dla
                      dzieci. Czy uważacie tę sytuację za normalną ? Czy za patologiczną ? Ja znam
                      taką jedną rodzinę, to sąsiedzi mojej teściowej. Nie są alkoholikami, nie ma w
                      ich domu przemocy, są zdrowi i psychicznie i fizycznie, a jednak coś jest nie
                      tak, prawda ?

                      Szczerze Wam powiem, że nie było moim zamierzeniem wdawać się w taką dyskusję
                      jaka z tego wyniknęła. Nie wiem skąd w Was tyle złości w stosunku do osób które
                      mają inne zdanie.

                      Napisałaś, że punkt widzenia , zależy od punktu patrzenia. Napewno. Fakt, ja
                      nigdy prawdziwej biedy nie zaznałam, bogactwa też nie, z finansami różnie
                      bywało, nie tylko Ty znalazłaś się kiedyś w trudnej sytuacji, ja też je znam,
                      choć jak do tej pory jakoś to bywało, raz było trudniej raz łatwiej podnieść
                      się z dołka.

                      W sumie to nie wiem, jak zakończyć ten wątek, ale wydaje mi się, że w całej tej
                      sytuacji się po prostu nie zrozumiałyśmy. Wy mnie z ja pewnie Was.

                      A.

                      • niespodziewanka Re: ktoś napisał ubóstwo-patologia???? 28.11.05, 09:35
                        Może i widzimy bardziej pewne tematy i pewne tematy nas bardzie bolą , bo utarte
                        stwierdzenie, że jak wielodzietni to odrazu patologia bardzo boli, nasze rodziny
                        są wielodzietne ale żadna z nas nie uważa się za rodzinę patologiczną bo nasze
                        dzieci chodzą najedzone i zadbane. Większość społeczeństwa uważa jednak, że jak
                        ma się dużo dzieci to odrazu musi być patologia. Może właśnie dlatego w ten
                        sposób odbieramy pewne stwierdzenia.
                      • jol5.po Re: ktoś napisał ubóstwo-patologia???? 28.11.05, 09:35
                        >ja nigdy prawdziwej biedy nie zaznałam, bogactwa też nie, z finansami różnie
                        >bywało, nie tylko Ty znalazłaś się kiedyś w trudnej sytuacji, ja też je znam,
                        >choć jak do tej pory jakoś to bywało, raz było trudniej raz łatwiej podnieść
                        >się z dołka.

                        Mamaly pytasz o co nam chodzi, wiesz, to co napisałas wyżej tyczy sie zapewne większości piszących tu osób, jeśli zaznały zaś sytuacji, gdzie bardzo trudno było im związać koniec z końcem, to zapewne starały sie poradzić sobie, tak własnie jak napisałaś, jakoś wyjść z tego dołka. Rozważanie spraw społecznych owszem może być ciekawe, ale my się akurat pytamy w tym miejscy (forum) - po co, w jakim celu? piszemy tu nie po to, by sobie poteoretyzować, ale by sie wspierać, albo zwyczajnie poradzić, czasami ponarzekać. Bo my stanowimy mniejszość, poruszając sie po mieście budzimy zdziwienie często, przez naszą inność wystawieni jesteśmy na dociekania, zastanawiania sie nad naszym losem, czasami wytykania nas palcami. Ty zapewne tworzysz bardziej "przeciętną" rodzinę, więc ciężko wczuć ci się w temat. Zastanawiam sie nad porównaniem - może to trochę tak (choć nie wiem czy to szczęśliwe porównanie), jak poszłabyś do jakiegoś chorego i zamęczała go na temat prognoz co do jego choroby, chciałabyś wiedzieć o całej fizjologii, próbowałabyś mu udowodnić, że jego szanse na rynku pracy sa mniejsze itd. itp. (choc oczywiście nie uważam, że wielodzietny, to chory, chodzi mi tylko o sytuację odstawnia od ogółu i wymagania od niego doprecyzowania jakiś rzeczy, któe on wcale nie musi tobie tłumaczyć, ma poczucie, że walczy z chorobą, że jego przypadek jest jednostkowy, dla niego ważny i nie musi ci opowiadać o wszelkich statystykach itp.)
                        No i chodzi jeszcze o wczucie się dla kogo jest to forum - niektórzy się nawet nie odzywają tylko czytają - a jeśli czytają je osoby wielodzietne, które naprawdę teraz są w bardzo złej sytuacji finansowej, to co? przecież takie gdybanie od kiedy zaczyna się już patologia, a kiedy jest jeszcze ubóstwo może dotknąć, spowodować, że ktoś poczuje sie wyrzucony poza nawias - przecież wyraz patologia ma znaczenie pejoratywne, pomijając, że dziewczyny właśnie wykazały powyżej (i to nie raz), że bynajmniej nie uważają, iż bieda = patologia.
                        No i na koniec co dają takie stwierdzenia, że >głodują ludzie, że całe mnóstwo dzieci< - toż można najwyżej coś starać się zrobić w tym kierunku, jak masz chęci i czas a młócenie klawiaturą o tym na forum dla wilodzietnych tak w kółko i w kólka po którymś tam podobnym poście zaczyna zabierać cenny czas i Tobie i nam.
                        • dominikapoziomka Re: ktoś napisał ubóstwo-patologia???? 28.11.05, 10:52
                          Wiecie, mnie to już nawet mięśnie twarzy bolą od tego ciągłego uśmiechania się,
                          żeby ktoś nie pomyślał, że jak nie jestem uśmiechnięta to patologiczna. Zmęczona
                          jestem ty po prostu, że otoczenie ciągle patrzy zdziwione, że chcę mieć dzieci,
                          być z nimi, szukać im rękawiczek, bo ciągle gdzieś jakaś ginie, uczyć miłości do
                          siebie nawzajem, słyszeć zawsze kiedy mówią coś ważnego,odpowiedzieć na naprawde
                          istotne pytania egzystencjalne na poziomie dziesięciolatki, nieomal równocześnie
                          tłumaczyć pięciolatce z czego jest śnieg, słuchać szewczyka dratewki (lektura 2
                          klasy) i przewijać niemowle i myśleć czemu dwie pozostałe się kłócą, czy to
                          dziwne? ńapewno. Dziwny jest ten świat. A ja chcę wreszcie powiedzieć komuś, że
                          jestem zmęczona, albo z czymś sobie nie radzę i nie słyszeć w odpowiedzi: sama
                          tego chciałaś. Biedne te twoje dzieci. Nie, nie biedne. Bogate, bo mają siostry
                          z którymi mogą się dzielić. A dla mnie bogaty jest ten, który daje coś innym.
                          Ten który ma dużo jest biedny, bo ze stachem wypatruje złodzieja.
                          pozdrawiam Magda
                          • dominikapoziomka Re: ktoś napisał ubóstwo-patologia???? 28.11.05, 10:54
                            ze strachem oczywiście czeka na tego złodzieja
                            • zwiatrem bogactwo 28.11.05, 14:11
                              witaj poziomeczko
                              miło mi tak bardzo, że jest jeszcze jedna Mama, któa ma ochotę na te bajeczki,
                              słuchanie dzieci i bywa najnormalniej na świecie zmęczona.
                              Od niedawna przyznaję sie przed soba sama, jak i mężem i najbliższa mi
                              przyjaciółka w wieku emerytalnym, że bywam zmęczona. Czasem psychicznie
                              bardziej niz fizycznie.
                              A miło mi datego, że i Ty jestes czasem zmeczona nie dlatego , że tez Ci
                              dokopało tylko, że i Ty wiesz ile kosztuje tak naprawdę kolacja (wiesz owsianka
                              i serce, kanapki i serce, kakao i serce ). Żeby usiąść do komputera, musiałabym
                              oddać maluchy na pół dnia, ale karmię przy monitorze (błagam tylko nie piszcie,
                              że to to sławne słowo), albo usypiam na swoich kolanach 16miesięcznego synka
                              przy klawiaturze.
                              Cieszę się, że sa mamy, które wiedzą co znaczy zdziwienie ludzkie <o matko ona
                              znowu w ciąży>.
                              Zostałąm posądzona o złość wobec mamaly. Nie ma we mnie wsiekłości, nie napadam
                              na nikogo i nie osądzam. Bo po co?
                              Tak napradwę rachunki za życie każdy płaci sam, żadna z nas za nikogo innego
                              nie umrze ani nie narodzi dziecka.
                              wink)
    • brutusowa Re: Ubóstwo = patologia??? 29.11.05, 10:01
      Ja chyba wiem o co mamaly chodzi. Byłam kiedyś wolontariuszką w domu dziecka i
      w jednym stowarzyszeniu pomagającym rodzinom najuboższym. Jest taki rodzaj
      biedy, który mnie przeraża, nie musi wcale wiązać się z alkoholizmem.
      Przykład 1
      Pewna kobieta z 4 dzieci dostała eksmisję na bruk i zamiaszkała z nimi w
      pomieszczeniu niemieszkalnym, właściwie to był bunkier. Ja oczywiście biegnę do
      tej kobiety z moim meżem , wtedy jeszcze chłopakiem. Jak to się mogło stać? Jak
      można było do tego dopuścić? Rodzina mieszkała w zimie bez ogrzewania, wody, wc
      bez niczego ale kobieta nawet czysta niepijąca posprzątała tam. Na ścianach
      bunkra były wulgarne napisy sprejem na tym zawieszona suszarka z naczyniami, w
      garnku na maszynce zupa. Dzieci jedzą chleb z mielonką. Rozmawiamy z
      inteligentną osobą. Piszemy pisma do prezydenta miasta itp. ktoś załatwia
      telewizję i prasę. Prezydent sam otwiera im malutkie mieszkanko, pokoik maleńki
      z kuchnią i wc z umywalką, ktoś załatwia lodówkę i piętrowe łóżka. Kupujemy
      jedzenie i ubrania dla dzieci. Dwójka jedzie na wakacje.
      Spotykam rodzinę za jakiś czas. Matka ciągle bezrobotna, nikt tam nie zarabia
      z tym, że kobieta przyprowadziła tam jeszcze nowego przyjaciela, którego
      utrzymywała z tych zasiłków na dzieci, a najstarszy kilkunastoletni syn zrobił
      sobie dziecko. Ręce mi opadły. Przemocy i alkoholu nie widziałam tam nigdy.
      Mogłabym opisać jeszcze kilka takich przypadków, ale teraz chyba pobawię się z
      dzieckiem, bo dużo mi to czasu zajęło i dziecko marudzi.
      Czy to jest patologia czy nie? Ja sama tak ich nigdy nie nazywałam. Ale ręce
      mi po prostu opadły.
      • andaba Re: Ubóstwo = patologia??? 29.11.05, 16:51
        O: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=32725785

        Mam poniżej 504 na osobę...
        Powinnam się powiesić?
        Wystrzelać rząd?
        Wsadzić dzieci do beczek?
        A może po prostu dalej żyć, właściwie nie narzekając zbytnio, bo i na opłaty mi
        starcza i na jedzenie i na książki, i na odzież.
        Ciekawe jak ja to robię, przecież zdaniem niektórych jest o zupełnie niemożliwe.
        I jeszcze do tego uważać sie z szczęściarę. Tak, bo mam wszystko co mi do
        szczęścia potrzebne. No ale cóż, wiadomo, patologiczna bezmyślność.
        • justinka_27 Re: Ubóstwo = patologia??? 30.11.05, 08:43
          Też mam poniżej smile
          Ale poczytałam "instrukcje" i już wiem co robić smile))
          Najpierw lecę po skrzynkę wódki i karton fajek, alkoholu nie cierpię, ale co
          tam... jakoś się przekonam. Kładę się na wyro, dzwonię po faceta, co się ma
          bidulek w pracy męczyć, niech lepiej do mnie dołączy. Przynajmniej na początku,
          bo później to go zwyzywam i po twarzyczce wystrzelam za to, że mi moją wódzię
          wypił i dla mnie brakło. Dzieciakom przestaję wciskać do głów bzdury, że mają
          się uczyć, nie sprawdzam lekcji... baaa, w ogóle do szkoły od jutra nie
          posyłam, bo jeszcze ich tam zepsują i na przykładnych menelków mi nie wyrosną.
          Koniec z lekcjami tańca, kółkami zainteresowań - do zasiłku w przyszłości im to
          nie potrzebne smile Odłączam net, kablówkę, telefon... nie będę miała czasu i
          kaski żal na takie bzdury. Komórkę sobie na razie zostawię, jak się zasiłki
          skończą, to na melinie na wódkę wymienię. Raz w miesiącu wytrzeźwieję sobie, bo
          zasiłków niestety nietrzeźwym nie wypłacają, ale na wprost mopsu mam
          monopolowy smile))
          Nooo i przede wszystkim zaczynamy się rozmnażać!!! Taki tysiączek raz w roku,
          ależ imprezka będzie!!! A ilu kompanów do flaszki będę miała w przyszłości, jak
          już się te menelki trochę podchowają, same oczywiście bo ja czasu nie będę
          miała. Jaka ja głupia byłam sad(( nie wiedziałam jakie życie może być piękne!!!
    • kalpa Do Justinki_27 01.12.05, 07:59
      Justynka
      dobry pomysł. Zwłaszcza z kolejnymi dzieciaczkami, bo takie ładne Wam wychodzą...
      pozdrawiam ciepło
      kalpa
      • atta Re: Do Justinki_27 01.12.05, 13:28
        Justinko,
        zabiłaś mnie Kobieto smile))))
        Pozdrawiam baaardzo serdecznie smile
    • asia474 Re: Ubóstwo = p 01.12.05, 16:41
      " U nasz" na Pradze, droga Justinko musiałabyś jeszcze zrobić się na złoty
      blond, koniecznie mieć kolorowe tipsy, buciki z baaaardzo ostrym noskiem i
      wysokimi obcasami i obowiązkowy tatuażyk, wyłaniający się figlarnie spod
      skórzanej kurteczki. Wódka i papierosy to ja jeszcze jestem w stanie zrozumieć,
      ale te tipsy. Jak z tym żyć???
      • roxanna1336 ludzie życie i dajcie zyć innym:)) 01.12.05, 22:05
        Co jakiś czas wraca to sprawa jak bumerang, szkoda tylko ,że na forum dla rodzin wielodzietnych smile)To jest miejsce dla ludzi ,którzy są dumni z dzieci i dzielą się tutaj swoją radością i dumą z racji bycia rodzina wielodzietna smile)Trzeba przełamywać stereotypy smile)szkoda czasu i nerwów na przekonywanie kogoś ,kto nigdy nie zrozumie jakim skarbem jest cieplo dziecięcej rączki w naszej dłoni. Każdy ma prawo przeżyć swoje zycie tak jak chce .
Pełna wersja