jofin
28.11.05, 11:29
Ta patologia niepatologia tyle emocji wzbudzila. Wiec, moze tutaj napiszmy o
tym, co wielodzietnosc a wlasciwie wychowywanie sie w rodzinie gdzie sa
starsze czy mlodzsze dzieci daje naszym dzieciom. Ja w ostatnim tygodniu
weszlam sobie z najmlodsza krolewna do sklepu i ta zazyczyla sobie male
chipsy w torebkach. Ale na tym nie koniec. Ona do koszyka powkladala po kolei
jeszcze 3 dodatkowe torebki pamietajac o tych, ktorzy byli w szkole w tym
czasie. Badzo mnie tym wzruszyla. NIe mowiac o tym, ze pomimo tego, ze wcale
nie ucze jej matematyki, to ta pojecie 2 a nawet 4 ma swietnie opanowane (u
mnie jest 4 dzieci) Kiedy przygotowuje stol na obiad np. to sama wyjmuje z
szuflady odpowiednia liczbe widelcow czy nozy.
I nie chodzi tutaj o same proste pojecia liczby czy myslenia matematycznego.
To co mnie wciaz zdumiewa, jak ona, choc jeszcze mala, ma bardzo rozwiniete
myslenie spoleczne i ze wbrew podrecznikom dot. wychowania, ktore opisuja ze
dziecko w wieku 2 lat nie jest w stanie dzielic sie z innymi, to ona sie
dzieli, czy to slodyczami czy to zabawkami. Oczywiscie nie zawsze przechodzi
to bezbolesnie. I nawet podczas ich fizycnej nieobecnosci potrafi o nich
myslec.