poleczka2
16.05.06, 23:07
Witam. Tak się ostatnio zastanawiam bo urodziło się nasze trzecie dziecko i
mam myśli o czwartym więc myślę i myślę. Moja mama pochodzi z rodziny
wielodzietnej, była ich czwórka i babcia zajmowała się dziećmi a dziadek
pracował i utrzymywał rodzinę. Wydawał babci pieniądze na utrzymanie i w
opinii mojej mamy zawsze dawał jej za mało i babcia zawsze miała problemy
żeby nakupić wystarczająco a dziadek miał przy tym wymagania. Więc na
podstawie swojej sytuacji w domu postanowiła, że kobieta musi być niezależna,
mieć swoje pieniądze, pracować itd. Miałam super dzieciństwo ale bardzo
samotne bo byłam jedynaczką, mama ciągle pracowała, także dyżury całodobowe i
dużo czasu spędzałam sama. Byłam jakby rezultatem tej decyzji mamy o
niezależności. Jak urodził się mój syn to oprócz tego, że wpadłam naturalnie
w rolę matki także bardzo zaczęło mi odpowiadać to, że nie jestem już sama i
synek zawsze chce być ze mną. Jedynactwa nie chciałam nigdy dla Olka więc
urodziły się potem dziewczynki i teraz obserwuję z wielkim zainteresowaniem
relacje między dziećmi, to lubienie się ale i czubienie. Chciałabym jeszcze
jedno maleństwo czego moja mama nie może zrozumieć. Wg niej powinnam pracować
zawodowo (zamierzam wrócić do pracy jak najmłodsze pójdzie do szkoły)i mieć
jedno dziecko, góra dwójkę. A ja bardzo chciałabym tę czwórkę. Każdy chyba
zakładając rodzinę opiera swoje założenie co do ilości dzieci i ich
wychowania na podstawie tego co sam miał jako dziecko. Ja zazdrościłam
koleżankom których mamy nie pracowały i witały ich w progu jak wracały ze
szkoły. Na mnie z reguły czekała notka: "odgrzej sobie obiad". No i
zazdrościłam tym którzy mieli rodzeństwo.
Tak też sobie myślę, że może dzieci może nie będą lubiły tej wielodzietności,
może w przyszłości wypomną mi, że inni mając mniej dzieci mogą pozwolić sobie
np na zagraniczne wakacje i nowe samochody podczas gdy my spędzamy wakacje w
kraju i mamy kilkuletni samochód. Mieszkamy w Anglii i tutaj nastolatki są
bardzo nastawione materialne, to pewnie będzie jeszcze gorzej jak moje dzieci
będą w tym wieku. Bardzo trudne jest w pewnym wieku opracie się presji
otoczenia chcąc czuć się członkiem grupy. Mając kilkoro dzieci można w reguły
pozwolić sobie na mniej, boję się, że dzieci nie będą szczęśliwe.
Jak wy radzicie sobie z wytworzeniem balansu pomiędzy oczekiwaniami a tym na
co można sobie pozwolić?
Przepraszam, że tak chaotycznie ale nie jestem najlepsza w słowie pisanym.
Pozdrowienia.