Darmowe bilety do kina?:)

31.01.07, 08:36
serwisy.gazeta.pl/metro/1,75931,3884183.html
    • bsl Re: Darmowe bilety do kina?:) 31.01.07, 13:32
      czytałam i turlałam sie ze śmiechu , oszczędze sobie komentowania tetgo "super"
      pomysłu naszych wszechrządzących
      • jol5.po Re: Darmowe bilety do kina?:) 31.01.07, 18:36
        na drugim forum dla wielodzietnych, zlinkowanym na górze też toczy się na ten
        temat dyskusja, burzliwa zresztą:
        wielodzietni.org/comments.php?DiscussionID=78&page=1
        (uwaga obrażają tam wyborczą, ostrzegam lojalnie, bo to forum gazetowewink
        • mac62 Re: Czytałam Jolu i ...... 01.02.07, 08:18
          ....gratuluję odwagi w wyrażaniu swoich poglądów politycznych ;
          wykazałaś też dużo cierpliwości w odpowwiadaniu na personalne szykany, brawo.

          ja nie biorę udziału w takich dyskusjach , a już na pewno na forum, bo zawsze
          jakiś "półanonimowy członek internetowy" zaczyna wtykać, wytykać, albo obrażać;


          "<a href="b1.lilypie.com/gKcip1.png""
          target="_blank">b1.lilypie.com/gKcip1.png"</a>
          • jol5.po Re: Czytałam Jolu i ...... 01.02.07, 10:10
            Kasiu, ja akurat jestem rozpisana, bo to moja praca, tak jak niejedna z nas
            dobrze liczy, inna ma jeszcze jakis atut, albo praktyke zawodową (chociaż tak w
            ogóle to zawsze miałam problem z pisaniem, tylko widac wszystko da się
            wyćwiczyć), ale mniejsza o to, ja po prostu chciałam zabrac głos, bo jednak jest
            to forum reprezentacyjne dla wielodzietnych, wyskakuje w googlach itd (skad
            innąd bardzo sympatyczne forumsmile. Jako wielodzietna potrzebowałam, żeby takie
            stanowisko jak moje też było wyrazone. Żeby ten głos wielodzietnych nie byl taki
            jednoznaczny.

            Bo według mnie własnie takie pomysły rzucane raz na jakiś czas (dyskusja o
            pensjach dla kobiet była już raz podnoszona) nie są tylko i wyłacznie nic nie
            znaczącymi niegroźnymi faktami prasowymi. Są bardzo złą reklamą wielodzietności.
            Ludzie sobie ulżą na forach internetowych, pogadają w domu, jak to wielodzietni
            chca wyciagac od państwa, zyc za nasze podatki, nic oczywiście nie zostanie
            zrobione(pisałam tam na form dlaczego), a osad zostaje. A do tego odsuwa to
            gdzieś taką prawdziwą rzetelną dyskusję nad mądrą polityką rodzinną państwa.
            Ośmiesza ją jeszcze do tego. Niestety wydaje mi się, że także przyjęcie na
            forum, reprezentacyjnym dla wieldozietnych, tego pomysłu, koniec końców może
            temu także służyć - my wielodzietni, ludzie, którzy na co dzień tyrają jak woły,
            prowadzą ciężką walkę życiową, z takim entuzjazmem przyjmujemy zapowiedź
            zafundowania biletu do kina!!
            Nie twierdzę, że ktoś (politycy) robią to specjalnie, ale bezmyślnie na pewno. I
            przy okazji szkodzą nam wielodzietnym - według mnie - dlatego protestujęsmile
    • zuzanna56 Re: Darmowe bilety do kina?:) 03.02.07, 12:04
      Jolu, czytam forum wielodzietni.org i podziwiam twoją cierpliwość. Nie mam
      potrzeby pisać na tamtym forum więc napiszę tu że popieram to co piszesz.Mądrze
      i z sensem. Podobało mi się także to co napisała Katarzyna.
      • jol5.po Re: Darmowe bilety do kina?:) 03.02.07, 17:25
        Zuzanno, to jeszcze wkleję Ci co wyprodukowalam (zamiast pisać pracęsad dzisiaj,
        bo tam nie wszystkie posty widać dla niezalogowanych, a chodzilo też o sprawy
        polityki prorodzinnej. Jaka ma być? Czy może być tak, że będzie się opłacalo
        mieć dzieci. To wynikło w trakcie dyskusji na inny temat.
        A może będzie istotnym tematem tutaj - bo my też sobie przecież możemy
        podyskutować o tej prorodzinnej polityce i jej kształcie.
        I dlatego pozwole sobie przekopiowaćsmile

        >polityce jaka ma byc w Polsce chodzi o to , żeby raczej wspierać rodzinę<
        jeszcze nie ma tej polityki to pewne.
        Z takim założeniem się zgodzę - że wsparcie rodziny jest dobre (też w interesie
        państwa).
        Ale już z tym stwierdzeniem się nie zgodzę:
        >polityka ma być tak konstruowana aby wręcz opłacało się mieć rodzinę<
        nigdy nie bedzie się opłacało bardziej miec rodziny niż nie mieć - bo jeżli para
        ludzi pracuja w pełnym wymiarze, to zarabiaja więcej niz wtedy, kiedy jedna z
        osób wypada z pracy, żeby zająć się dzieckiem. Państwo może w jakis sposób
        wspierać pojawianie się dzieci - to jest w jego interesie. Ale teraz pytanie,
        czy zasadne jest oczekiwac, że bedzie korzystne dla niego, żeby ludzie wręcz
        mogli zarabiac na dzieciach, ale też i dla nas? i czy warto na to czekać?

        Z jednej strony, ze strony państwa, przecież nie chodzi o przyrost naturalny,
        tylko o to, żeby miał kto zarabiac na emerytury itd, ale niestety jeśli pańswto
        nie będzie potrafiło zagospodarować tego większego przyrostu naturalnego to
        guzik on mu da - Teraz mamy dobry przykład. Dorosło pokolenie wyzu demogr.
        urodzonego w stanie wojennym (nota bene w najmniej wydawałoby się
        niesprzyjającym czasie na posiadanie dzieci) - i co?? państwo sobie z nim nie
        umiało poradzić, co zaowocowało bezrobociem na ogromnym poziomie. Ludzie sami
        sobie poradzili emigrując za granicę - w efekcie ok 2 mln wyjazdow (nikt nie wie
        dokładnie ile), przeważnie ludzi młodych. Czyli problem nie w samych
        urodzeniach, a w mechanizmach - jak zwykle zresztą.

        Z drugiej strony, naszej, rodziców - czy dobrze byłoby, żeby państwo az tak się
        angazowalo, żeby az opłacało się miec dzieci, (nie chodzi o zwyczajne mechanizmy
        - podatkowe np, dobrą politykę promującą urodzenia) - ono stawałoby się stroną,
        miałoby więc prawo wymagać - jestem pewna, że szły by za tym ządania wręcz, jak
        rodzina ma wyglądać, jak wychowywać dzieci. Druga sprawa, że sami ludzie już
        tak mają, że kiedy za dużo się za nich robi, to im sie nie chce. Po prostu przez
        dawanie, płacenie, ucina się społeczną aktywność - bo zabiera sie
        odpowiedzialność (socjalizm był dobrym przykładem).
        We Francji pamiętam były badania (kilka lat wstecz), które pokazywały, że im
        większa rodzina tym ojciec rodziny więcej zarabiał. Większa ilość dzieci
        pociagała większą jego aktywność (oczywiście nie każdy, ale ze statystycznych
        wyliczeń tak wynikało). I myślę, że w interesie państwa jest właśnie wspierać
        taką aktywność - czlowiek, który ma rodzinę jest bardziej zdeterminowany,
        rodzina to grupa najbardziej solidarna ze sobą, wspierająca się. Dlatego warto
        wspierac rodziny.

        Chciałabym więc, aby państwo nie utrudniało, żeby nie było tak, jak u nas, że
        rodzina im większa tym większymi podatkami jest obciążona, zeby ułatwiała
        aktywność, kiedy jedno z rodziców chce być w domu, żeby ułatwiało zakładanie
        małych firm (czyli rezygnowało z tysiąca papierków, formalności, opłat, które
        teraz wymaga) - to jest w interesie nie tylko rodzin, ale i każdego. Wszelkie
        rozwiązania, które ułatwialyby traktowanie dużej rodziny jako rodziny własnie
        (to znaczy nie ważne czy mała czy duża) - bilety rodzinne, przejazdy rodzinne
        (w tym zakresie, w jakim może to robic pańswto, np, zwolnienia z jakiś
        podatków, tych, którzy mają u siebie owe bilety rodzinne). Żeby im większa
        rodzina tym zdejmowac z jej barków te coraz wieksze obciążenia, które jej sa
        nakładane, własnie dlatego, że jest większa.
        Promocja rodzin - tak. Ale bez przesady. Bo ja chcę, żeby nie traktowano mnie na
        około jako osobę, która osiagnęła coś nie własną praca, a nie tylko dlatego, że
        pewnie miała fory, bo ma duża rodzinę.
        Problem biedy, to jeszcze coś innego - i tutaj nie ma znaczenia, czy jego
        udziałem jest duza czy mała rodzina (to Katarzyna pisała). Trzeba mądrych
        rozwiazań, systemowych. Ale na pewno nie jest dobrym sposobem na ta biedę
        zarabianie na dzieciach, nie tędy droga - co byłoby kopnsekwencją owego "żeby
        opłacałoby się mieć dzieci". To byłoby bardzo zle rozwiązanie.
        • mac62 Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 03.02.07, 18:42
          .... zaczynam przechodzić "rewolucję myślową" w temacie polityki rodzinnej, po
          przeczytaniu całej tej burzliwej dyskusji na wielodzietnych i po Twoich(Jolu)
          dodatkowych komentarzach.
          Przyznam się,że do tej pory byłam wręcz przekonana ,że dodatki socjalne dla
          rodzin wielo... są zbyt małe, że państwo powinno pomagać tzn." darować",
          cieszyłam się nawet z projektu pensji dla mamy wiel....
          A tu taki bigos się narobił w mojej głowie, ufff.

          Dużo mądrych i konkretnych uwag jest w Twoim poście , a nawet prawie gotowych
          projektów. Kiedyś , któraś z nas cieszyła się ,że mamy "swojego" człowieka w
          rządzie. A może by tak wysłać do niego nowe spojrzenie na "pomoc wielodzietnym"
          i natchnąć nowym myśleniem .

          Jolu, Ty to jednak wzięłaś sobie za punkt honoru obalenie stereotypu mamy
          wielo..., która wyciąga rękę i biadoli ...
          Proszę mnie zarazić taką postawą.
          Dzielna baba z Ciebie
          • jol5.po Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 03.02.07, 19:42
            ech, przeczytałam sobie ten mój wywód jeszcze raz - strasznie mętny mi się
            wydalsad( mam nadzieję, że chociaz trochę wiadomo o co chodzi

            kiedyś też miałam inne podejście - bo byłam młodsza. Pamiętam, że przy pierwszym
            dziecku dostałam dodatek po urodzeniu dziecka (obydwoje byliśmy studentami z
            mężem), też jakiś dodatek mieszkaniowy. Cieszyłam się bardzo. Ale potem zdarzało
            mi się różnie, bywałam w MOPS-ie i pamietam to składanie świstków, te wywiady,
            pytania dodatkowe, wizyty w domu - trzeba bylo udowadniac, że się jest
            dostatecznie biednym czy nieszcześliwym, czy jedno i drugie. Wizyty w urzedzie
            pracy - to po studiach, wszędzie to samo, ten stosunek petent - urzędnik. Tego
            sie nie da przeskoczyc chyba.
            Ale nie w tym rzecz, tylko w tym, że naprawdę zaczęło być lepiej, kiedy mój mąż
            po problemach ruszył do przodu. to w nim tkwiła siła napędowa naszej rodziny.
            Dopóki on nie zaskoczył, nie pomogały nam zadne zasiłki, było źle i mało. Ale za
            to jak staneliśmy na nogi, to zaraz nas państwo ukarało. Pani wypłacająca
            rodzinne nie zauważyła, że weszły nowe przepisy naliczające i wypłacał to
            rodzinne dalej. Tak przez 4 albo 5 miesiecy. Jak sie zorientowała, bardzo się
            wystraszyła i zaczęła naliczac nam zwrot tego rodzinnego (to było 2500 zł, więc
            teraz było o rodzinne mniej i jeszcze zwrot, razem 500 zł mniej, a jakos to bylo
            tuż przed świetami), jak oddalismy rodzinne, to odciagneli wyprawkę szkolną. To
            był akurat urzędniczy strach, bo gdy petent nie jest świadomy, że coś jest nie
            tak i bierze wypłąte, to ona przepada na jego korzyść. Jednak pani bała się, że
            bedzie na nią i ona bedzie musiała oddawać, więc obciązyła nas.
            Takie to sa więc perypetie na styku urzednik biorący.
            A z drugiej strony Polska na prawde jest pańswtem, które nalicza sobie ogromne
            podatki, te bezposrednie to ma największe w Europie. Tego wszystkiego my
            wielodzietni płacimy chyba najwięcej (proporcjonalnie) - bo mamy największe
            rodziny i utrzymujemy dużo osób. Wiec chyba w ta strobnę powinny pójść nasze
            "ropszczenia" od państwa. Oddania nam tego co nasze, nie jako biedaki, którym
            się daje, a jako oddanie wypracowanej doli.
            A i tak nasza dola najbardziej w naszych rękach i naszej zaradnoścismile
            • jol5.po Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 03.02.07, 19:43
              "roszczenia" miało być
              • mamamonika Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 05.02.07, 12:56
                Dla mnie polityka prorodzinna generalnie jest prowadzona w Polsce w złym
                kierunku. Zamiast zwiększać możliwości zarobkowe, stawia się na groszowe
                dodatki wymuszając bezradność (dodatków nie ma, jeśli dochody chociaż o włos
                przekraczają groszowe minimum). Nie ma żadnych propozycji dla ludzi aktywnych,
                zwłaszcza dla kobiet. Te ostatnie mają hołubić "klasyczny chrześcijański model
                rodziny" i "siedzieć w domu". Wspominałaś już o pro-polityce podatkowej, ale
                dla mnie tym, co pomogło by podejmować rodzinom decyzje o większych rodzinach
                byłoby zwiększenie długookresowej stabilności ekonomicznej. Dla mnie stawianie
                na rodzinę opartą na pracy jednej osoby, czyli tak naprawdę bardzo niestabilną
                jest błędem. To co państwo mogłoby dotować to na przykład polisy edukacyjne czy
                majątkowe dla większych rodzin...
                Nie widzę też sensu promowania na siłę idei rodziny wielodzietnej (tzn wszystko
                powyżej 3 jak dla mnie wink). To nie jest propozycja dla każdego.
                P.s. - czytałam wypowiedzi na tamtym forum - zdecydowanie wolę to smile Zwłaszcza
                szacowni "ojcowie rodzin" są dla mnie niestrawni kompletnie i szkoda mi
                nerwów wink
                • zuzanna56 Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 05.02.07, 16:14
                  Podpisuję się pod tym obiema rękami.
                • mac62 Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 05.02.07, 17:00
                  Mamomoniko, ależ ja sobie bardzo chwalę możliwość "siedzenia w domu" i wierz mi
                  trzeba być kobietą b.twórczą i aktywną wychowując 6 dzieci.
                  Pracowałam (mając 5 dzieci) i uważam ten czas (ok 2 lat) , za stracony i bardzo
                  trudny i dla mnie i dla dzieciaków.
                  Chętnie wrócę do pracy, kiedy najmłodsze dziecko osiągnie wiek edukacyjny i
                  najprawdopodobniej tak zrobię.

                  Co do tego "chrześcijańskiego modelu rodziny " - pragnę właśnie taką rodzinę
                  stworzyć i chyba nawet jestem z tego zadowolona.

                  Poza tym nie rozumiem tekstu- "rodzina niestabilna, czyli oparta na pracy
                  jednej osoby" - o co tu chodzi?
                  Jeżeli ten jeden pracujący na rodzinę jest w stanie zapewnić wszystkim godziwe
                  życie, to gdzie tu niestabilność.
                  • zuzanna56 Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 05.02.07, 18:50
                    Może chodzi o to że może być problem jeśli ta jedna osoba zarabiająca na
                    rodzinę straci pracę?
                    • agnieszkas72 Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 06.02.07, 09:34
                      Uważam,że nie wynaleziono lepszego sposobu na hodowlę niemowlęcia i małego
                      dziecka niż bycie z mamą w domu.Tyle,że absolutnie nie finansowane przez
                      państwo,ale przez szczęsliwego tatę.Jestem przeciwna jakimkolwiek ułatwieniom
                      dla obywateli ze strony państwa,które wymagają wyciągania kasy z kieszeni tych
                      samych obywateli.Obojętnie czy to będą pensje dla mam domowych czy przedszkola
                      dla mam pracujących.
                      • mamamonika Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 06.02.07, 12:46
                        Chwila, chwila.
                        Państwu jest na rękę, żeby obywatele się chętniej rozmnażali. Z kilku przyczyn -
                        między innymi ktoś musi utrzymywać aparat państwowy, urzędników znaczy się,
                        łożyć na wydatki państwa i utrzymywać emerytów, opiekę zdrowotną itp sprawy.
                        Czyli potrzebni są ludzie w wieku produkcyjnym, którzy wyrastają z dzieci.
                        A skoro państwu zależy na przyroście, powinno jednak stwarzać warunki dla
                        hodowli świadczeniodawców. A jak na razie dotuje jedynie świadczeniobiorców i
                        promuje bezradność zamiast aktywności, czyli rozdaje groszowe zasiłki łupiąc
                        przy tym niemiłosiernie tych, którzy coś jeszcze robią i nie uciekli gdzie
                        pieprz rośnie.
                        A powiino robić to, na co wpadły kraje bardziej od nas rozwinięte - czyli pomóc
                        pogodzić aktywność zawodową z posiadaniem dzieci. Bo większość kobiet nie chce
                        rezygnować z kariery zawodowej na rzecz dziecka. I denerwuje mnie
                        promowanie "jedynie słusznego modelu", czyli niepracującej
                        kobiety "poświęcającej się" tylko rodzinie. Jeśli komuś to odpowiada - OK, ale
                        powinna być to kwestia wyboru, a nie wymuszania.
                        Pisząc o niestabilności "tradycyjnej rodziny" miałam na myśli dokładnie
                        możliwość raptownej utraty źródła dochodu. Druga strona wtedy najczęściej nie
                        jest w stanie przejąć roli dostarczyciela przychodu - i jest rozpacz w kratkę.
                        • agnieszkas72 Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 06.02.07, 19:31
                          Jak sobie wyobrażasz pomoc państwa dla kobiet aktywnych zawodowo?Żłobki zwykłe i
                          tygodniowe(smile),państwowe przedszkola,gwarancję zatrudnienia po
                          macierzyńskim,płatne urlopy wychowawcze ?Jeszcze inne pomysły?A wszystko to
                          niesprawiedliwe,nieefektywne i działające przeciwko samym
                          zainteresowanym.Zamiast tego można by po prostu uprościć przepisy dotyczące
                          działalności gospodarczej,obniżyć podatki wycofując się z socjalu,zlikwidować
                          Zus....I dać ludziom żyć nie wspierając nikogo.
                          • mamamonika Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 06.02.07, 20:47
                            I zrobić tak, żeby nie było niczego (by mr Kononowicz wink))
                            Pisałam o tym wiele razy, ale jeszcze raz napiszę. Według mnie rzeczywistą
                            pomocą dla rodzin byłoby:
                            - wspólne opodatkowanie, dzielenie dochodu na faktyczną liczbę osób w rodzinie.
                            Czy to jest nieuczciwe? Według mnie nieuczciwy jest obecny sposób opodatkowania
                            - wspomaganie powrotu osób opiekujących się dziecmi na rynek pracy - promocja
                            elastycznych form zatrudnienia, pracy na część etatu, udogodnienia dla
                            pracodawców, którzy takie osoby zatrudnią
                            - może promocja zakładania polis edukacyjnych czy majątkowych dla dzieci - np
                            ulgi podatkowe z tego tytułu.
                            Czyli na pewno nie rozdawnictwo...
                  • mama_kasia Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 06.02.07, 10:34
                    > Co do tego "chrześcijańskiego modelu rodziny " - pragnę właśnie taką rodzinę
                    > stworzyć i chyba nawet jestem z tego zadowolona.

                    I ja też smile))
                    • zuzanna56 Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 06.02.07, 14:33
                      Mam nadzieję że my z mężem już stworzyliśmy rodzinę chrześcijańską. Czy mama z
                      rodziny chrześcijańskiej nie może pracować? To brzmi tak jakby było coś złego w
                      pracy matki, która potrafi (z wysiłkiem na pewno) połączyć wychowanie dzieci i
                      pracę. Uważam że da się to zrobić nawet jeśli dzieci jest kilkoro, oczywiście
                      jak już trochę podrosną, powiedzmy gdy wszystkie są już w wieku szkolnym.
                      • mama_kasia Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 06.02.07, 14:48
                        Zuzanno, jak najbardziej może pracować smile A już na pewno powinna,
                        jeśli czuje, że właśnie w ten sposób Bóg ją powołuje (jeśli już mówimy
                        o chrześcijańskim modelu).
                        Ja tylko poparłam to, co pisała Kasia smile, a że chrześcijański
                        model rodziny wzięła w cudzysłów, to i było mi łatwiej ją poprzeć wink
                        Dla mnie mama zarówno w domu jak i w pracy może być tak samo dobrą
                        chrześcijanką.
                        A modeli rodziny jest tyle, ile Bóg ich powołał do życia smile - każdy inny.
                        • zuzanna56 Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 06.02.07, 14:52
                          Ładnie powiedziane. I z tym się zgadzam. I z tym że każdy ma inne zdolności i
                          możliwości. Najważniejsze jest to aby każdy robił to co czuje że jest najlepsze
                          dla niego i jego rodziny.
                          • mama_kasia Re: będziemy się dzielić poglądami, a co ... 06.02.07, 14:58
                            Najważniejsze jest to aby każdy robił to co czuje że jest najlepsze
                            >
                            > dla niego i jego rodziny.

                            A ja bym jeszcze dodała (bo nam się tu trochę chrześcijańsko zrobiło),
                            co z punktu widzenia Boga jest najlepsze - i tu już się robi
                            trudnawo wink - właśnie sobie myślimy w rodzinie nad takimi różnymi decyzjami.
                            Człowiek się modli, a jasności dalej nie ma ... smile
                            • zuzanna56 A jak jest w Anglii czy w Niemczech? 07.02.07, 15:18
                              W wielu krajach jest tak że rodzina już z jednym dzieckiem dostaje jakieś
                              pieniądze na dziecko niezależnie od dochodów. Mam rodzinę w Anglii i w
                              Niemczech więc wiem jak to wygląda, chyba w innych krajach zachodnich jest
                              podobnie. W Niemczech jest to chyba 150 euro na jedno dziecko. W Anglii nie
                              wiem ale do 16 roku życia każde dziecko ma za darmo wszystkie leki oraz
                              przybory i podręczniki szkolne. Nie jest to wspieranie rodzin wielodzietnych
                              ale po prostu wspieranie rodzin.
                              Co wy na to?
                              • donkaczka Re: A jak jest w Anglii czy w Niemczech? 09.02.07, 21:02
                                witam, ja jestem w drodze do wileodzietnosci ale sie dopisze

                                w Niemczech na dziecko przysluguje 154 euro, od 4 juz wiecej 179 euro

                                leki dla dzieci do lat dwoch sa bezplatne

                                przez rok jest wyplacane rodzinne w wysokosci 66% dochodow ostatnich, mamy ktore
                                nie pracowaly dostaja 300 euro

                                przez trzy lata od urodzenia dziecka mama ma dopisywane skladki na emeryture od
                                pensji 2500 euro, w ten sposob majac 5 dzieci emerytura jest za 15 lat, a to
                                sporo (nawet jesli dzieci sa rok po roku), dodatkowo okres lat skladkowych jest
                                liczony do ukonczenia przez najmlodsze dziecko 10 lat, to ulatwia uzyskanie
                                swiadczen

                                moj maz pracuje a ja nie - z tego tytulu ma nizsza klase podatkowa, dostajemy
                                ok 20% pensji wiecej niz gdy byl kawalerem

                                sa tez romaite znizki dla dzieci lub rodzin z dziecmi, np. karnet na basen dla
                                osoby doroslej kosztuje 50 euro, ale juz rodzice dzieci maja 50% znizki, a
                                dzieci do lat 4 wchodza za darmo, powyzej 4 lat 75% znizki

                                podreczniki sa darmowe, zdaje sie je pod koniec roku jak kiedys i u nas bylo,
                                tylko cwiczenia kupuje sie nowe

                                jest tez caly system pomocy rodzinom mniej zarabiajacym, mozna dostac doplate do
                                niani, doplate do mieszkania, zarobkowanie na wlasna reke jest bardzo
                                proceduralnie uproszczone i finansowo korzystne - wiele jest tu uslug w
                                gabinecikach przy domu czynnych od 12 do 15, gdy dzieci w szkole/przedszkolu i
                                niezle to funkcjonuje

                                a i tak Niemcy nie chca sie rozmnazac, malo jest zlobkow, przedszkola ciezko
                                dostepne wiec trudno jest byc mama pracujaca nie wydajac polowy pensji na nanie,
                                przy wiekszej ilosci dzieci praca za srednia pensje sie po prostu nie oplaci

                                coz, narzekac nie moge, zyje sie tu latwiej i dobre tanie wino jest smile jak ktos
                                lubi niemieckie
                                • agnieszkas72 Re: A jak jest w Anglii czy w Niemczech? 10.02.07, 09:27
                                  Nikt rozsądny nie zdecyduje się na powiększanie rodziny dlatego,ze jakaś ekipa
                                  rządząca rzuci mu eurespal za darmo.Socjal i rozdawnictwo rozwalają gospodarkę
                                  bardzo podstępnie.
                                  Donkaczko,w twoim opisie warunków niemieckich wzruszyły mnie zwłaszcza te
                                  panstwowe dopłaty do niani i przedszkola.Praca kobiety,która nie zarabia nawet
                                  na opiekę dla dzieci to dla mnie szczyt absurdu ekonomicznego.Jak to jest,ze nie
                                  opłaca się zakładanie małych prywatnych żłobków i przedszkoli,tam,gdzie byłyby
                                  najbardziej potrzebne?
                                  • donkaczka Re: A jak jest w Anglii czy w Niemczech? 11.02.07, 12:05
                                    no Niemcy powoli dochodza do wnosku ze model szwedzki jest lepszy niz dunski

                                    w dunskim na przyrost naturalny dobrze wplynely wlasnie dodatkowe pieniadze, w
                                    szwedzkim system zlobkow i przedszkoli

                                    ja chce miec gromadke dzieci, ale kase od panstwa traktuje jak mily bonus, nie
                                    jest to zadna zacheta, troche jak pieniadze "na waciki" w obliczu kosztow
                                    wychowania i utrzymania dziecka, wiec inwestuje je w fundusze akcji jako "posag"
                                    dla dziecka i nie uwzgledniam w dochodach

                                    takze uwazam ze duzo rozsadniejszym jest promowanie przez Panstwo rodzin
                                    wielodzietnych ulgami podatkowymi, ulatwieniami w powrocie do pracy, doplatami
                                    wlasnie do przedszkola czy niani - bo w ten sposob zacheca sie tych ktorzy
                                    pracuja i nie sa obciazeniem dla budzetu

                                    w tej chwili z systemu niemeickiego najbardziej korzystaja wielodzietne rodziny
                                    emigrantow, gdzie kobieta i tak do pracy by nie poszla, a kazde dodatkowe
                                    dziecko oznacza dodatkowe pieniadze
                                    gdybys zobaczyla na jakim poziomie zyja tu z socjalu rodziny w ktorej nikt nie
                                    pracuje, to rece opadaja

                                    a pracujacy rodzice, spalacajacy drogi kredyt za mieszkanie nie zdecyduja sie na
                                    uciecie dochodow w postaci pensji mamy, nawet jesli panstwo przez rok bedzie
                                    wyplacalo jej 2/3 pensji, bo co dalej?
                                    dziwi mnie ze tak oczywiste mechanizmy umykaja politykom, chyba ze te pieniadze
                                    to tylko "kielbasa wyborcza" nie efekt prorodzinnej polityki
                                  • zuzanna56 Re: A jak jest w Anglii czy w Niemczech? 19.02.07, 22:42
                                    Pewnie że nikt rozsądny nie zdecyduje się na kolejne dziecko bo dostanie 154
                                    euro miesięcznie. Ale miło by było mieszkać w kraju gdzie są chociaż jakieś
                                    ulgi dla rodzin z dziećmi. Choćby ulga w podatku. Akurat niedawno rozliczaliśmy
                                    PIT i musimy dopłacić kilkanaście złotych. Dwa lata temu przyszło nam płacić
                                    1000 zł! Od tego czasu mój mąż już od września do końca roku ma płacone 400 zł
                                    mniej abyśmy potem nie doznali szoku. Niestety mimo wspólnych rozliczeń mąż
                                    wchodzi w wyższą grupę podatkową. A nie zarabia kokosów.
                                    • agnieszkas72 Re: A jak jest w Anglii czy w Niemczech? 20.02.07, 09:22
                                      No tak ale darmowe leki,o których wspomniałaś, byłyby finansowane właśnie z
                                      dochodów twojego męza +koszty obsługi urzędniczej rozdawnictwa.Takie właśnie
                                      pseudoprezenty rządzący fundują ludziom z pieniędzy,które zabierają im w
                                      podatkach.Im więcej państwo "oferuje",tym więcej musi zabrać-mechanizm jest
                                      prosty.Osobiście wolę kupić leki w aptece,kiedy ich potrzebuję
                                      • zuzanna56 Re: A jak jest w Anglii czy w Niemczech? 20.02.07, 14:29
                                        Agnieszka, mi nie chodzi o te leki. Moje dzieci naprawdę rzadko chorują.
                                        Patrzę po prostu na kraje, w których są zarówno ulgi podatkowe dla rodzin z
                                        dziećmi oraz inne ulgi typu właśnie bezpłatne leki czy całe wyposażenie dla
                                        ucznia na początek roku szkolnego. Wiem że jest to w Polsce niemożliwe.
                                        Zdecydowałam się na dwoje dzieci, chociaż wiedziałam że jeśli chcę je utrzymać
                                        to musimy z mężem na to sami zarobić. Nigdy nie przyszło mi do głowy liczyć na
                                        żaden zasiłek czy ulgę. Nie brałam ani razu żadnych pieniędzy typu zasiłek
                                        rodzinny czy wychowawczy. U nas traktowane jest to jako rozdawnictwo a w
                                        Niemczech jako coś oczywistego.
                                        • agnieszkas72 Re: A jak jest w Anglii czy w Niemczech? 20.02.07, 17:47
                                          Tylko dlaczego gospodarka tam siada?Zachęcanie ludzi do rozrodu jest takim
                                          właśnie rozpaczliwym miotaniem się,które nie ma większego sensu.Będą mieli
                                          dzieci,ci,którzy ich pragną,niezależnie od panującego ustroju.A na rozbudowanym
                                          socjalu żerują niesamowite pasożyty w stylu "duńskiej "rodzinki,o której kiedyś
                                          czytałam.Składającej się z niepracującego tatusia,chyba trzech niepracujących
                                          mamuś i jakiejś piętnastki przyszłych wyznawców proroka.
                                          A propos państwowych wyprawek szkolnych:pomyśl o wyścigu producentów do
                                          urzędników-z łapówkami,walczących o umieszczenie swoich wyrobów w zestawie
                                          każdego ucznia DD.Normalnie masakra.
                                          • zuzanna56 Re: A jak jest w Anglii czy w Niemczech? 20.02.07, 18:15
                                            Brzmi strasznie....
Pełna wersja