RODZINY WIELODZIETNE-ZALETY (+)

16.02.07, 16:57
Jestem studentką socjologii.Piszę pracę na temat rodzin wielodzietnych-o
minusach i plusach posiadania większej ilości dzieci.Koncentruje się głównie
na sytuacji dzieci...
W literaturze temat wielodzietności nie jest zbyt popularny.Bardzo łatwo jest
znaleźć coś na temat problemów związanych z wielodzietnością.Ale są przecież i
zalety!!!
bardzo Was proszę o Wasze spostrzeżenia na ten temat!!!
Jak to,że jest Was dużo, wpływa na rozwój Waszych dzieci,ich radzenie sobie w
relacjach z innymi ludźmi(i jako rodzeństwo i w relacjach z rówieśnikami)?
Czy widząc rówieśników swoich dzieci i swoje pociechy,+dostrzegacie jakieś
różnice(może są bardziej lub mniej dojrzałe)?
A relacje rodzice-dzieci?
Bardzo były by dla mnie również cenne Wasze spostrzeżenia dotyczące relacji
między małżonkami,(bo na pewno wraz z kolejnym dzieckiem macie mniej czasu dla
siebie nawzajem)..
Jeśli słyszał ktoś z Was o jakiejś ciekawej publikacji na temat relacji miedzy
członkami w rodzinach wielodzietnych czy ogólnie na temat wielodzietności to
bardzo proszę o namiary!
Z góry bardzo dziękuję za pomoc!!! smile
    • andaba Re: RODZINY WIELODZIETNE-ZALETY (+) 17.02.07, 16:54
      Zalety dla dzieci:
      -mają z kim się bawić
      -mają z kim się pokłócić
      -mają z kim pograć
      -mają od kogo pożyczyć ciucha czy żelopis
      -mają na kogo zwalić rozmaite przewiny
      -nie musi jedno dziecko spełniać wszystkich ambicji rodziców - rozkłada sie to na kilkoro
      -od początku uczą się współdziałania w grupie - nie dotyczy to wyłącznie dzielenia się, ale również asertywności
      -maja więcej znajomych, bo do "własnych" dochodzą znajomi rodzeństwa
      -młodzsze szybko się uczą od rodzeństwa
      -mają większą szanse znależć przyjaciela wśród rodzeństwa


      Zalety dla rodziców:
      -mają więcej czasu dla siebie (tat, tak, dzieci wspaniale się ze sobą bawią, uczą się nawzajem, a rodzice mogą odpocząć)
      -jeżeli cierpią na przerost ambicji to łatwiej je spełnić przy kilkorgu dzieciach - zawsze to większe prawdopodobieństwo, że któreś zostanie profesorem, gdy jest piątka, a nie jedno, które akurat może mieć ochotę zostać hydraulikiem)
      -mają więcej osób do kochania i większą motywację do pracy




      Wady czywiście też są, ale prosiłaś o zalety
      • jol5.po Re: RODZINY WIELODZIETNE-ZALETY (+) 18.02.07, 01:40
        pogrzeb po forum, przez wyszukiwarkę wpisując słowa klucze
        na emamie była dyskusja niedawno, ktos widział mame 12 dzieci. Wywołało to
        ogólne zdziwienie. Ale pisze tam tez mama 5 dzieci, oto co napisała, a między
        wierszami bedzie tam odpowiedź na niektóre pytania
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=56480018&a=56532831
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=56480018&a=56527684
    • barbie-torun bzdura 19.02.07, 08:47
      socjologia toż to najgłupsza dziedzina
      znowu jakas pani mgr powymądrza się o wielodzietnych nie mając zielonego
      pojęcia o temacie
      piątkę dostanie...

      i będzie zmywać gary w UK
      albo rozwiązywać dylemat w frytkarni" keczup czy majonez?"
      • trojakowamama Do Barbie. 19.02.07, 09:18
        Barbie, Nie wiem czy masz wyższe wykształcenie, ale studenci nie są po to, żeby
        się wymądrzać, tylko właśnie po to, żeby o tym o czym "nie mają zielonego
        pojęcia" się dowiedzieć, mają dociekać prawdy i zawrzeć to w pracy naukowej.
        • barbie-torun Re: Do Barbie. 19.02.07, 09:43
          nie
          jestem tylko praktykująca wielodzietna
          ze znajomością kilku socjologów
    • barbie-torun Re: RODZINY WIELODZIETNE-ZALETY (+) 19.02.07, 09:44
      i jeszcze jedno
      czy są zalety (-) ?
    • michalinka75 o żesz.... 19.02.07, 11:27
      To zupełnie w temacie mojej pracy licencjackiej, tylko o tyle ja mam lepiej, że
      mogę pisać również na przykładzie własnej rodzinki smile
      • barbie-torun Re: o żesz.... 19.02.07, 12:29
        >To zupełnie w temacie mojej pracy licencjackiej, tylko o tyle ja mam lepiej,
        że....

        całe życie myślałam, że mówi się "na temat" ale niedouczona jestem widocznie
        • zuzanna56 Barbie 19.02.07, 13:58
          Chyba coś cię dzisiaj gryzie. Barbie, daj spokój z tym niedouczeniem. Znam
          wielu mądrych i wartościowych ludzi, którzy mają średnie lub nawet niższe
          wykształcenie. To że ktoś skończył studia nie znaczy że jest lepszy. Każdy z
          nas ma jakiś talent. Ja skończyłam studia, znam bardzo dobrze angielski ale
          niestety nie umiem pływać, jeździć na łyżwach ( choć ostatnio próbowałam, ale z
          marnym skutkiem), grać w siatkówkę..., kiepsko też gotuję.
          Pozdrawiam cię serdecznie.
        • michalinka75 :-( 20.02.07, 08:23
          Trochę mi się przykro zrobiło.
          Może się okazać, że to ja nie skończę tych studiów, a Ty kiedyś owszem,z tego
          co czytałam zaczęłaś juz je kiedyś.
          Nikt tu nic nie mówi o niedouczenou, czy ja mam sie czuc gorsza czytając tu o
          dziewczynach które robia lub zrobiły doktorat?
          Podziwiam je i cieszę się, że są takie kobiety smile
          Ja natomiast nie dostałam pracy na której mi zależało i tez mam czasem z tego
          powodu frustracje,że już do niczego się nie nadaje, a z tego co wiem Ty
          pracujesz...
          Pracy nie dostałam właśnie dlatego, że jeszcze nie mam skończonych studiów.
    • barbie-torun sorry babki 20.02.07, 08:43
      tak mnie wczorej trochę poniosło...

      zmęczenie materiału czy coś :[

      tak, pracuje na cały etat, wychowuję 4 dzieci, świetnie jeżdżę na łyżwach, 2
      lata temu nauczyłam córkę, gotowanie to moja pasja, wymyślanie nowych potraw i
      patrzenie z rozkoszą jak wszystko znika z talerzy i półmisków (dziś na kolację
      schab pieczony z sosem chrzanowym, sałatka śledziowa w oleju, jaja faszerowane)
      uwielbiam jeść smile,

      wychowanie dzieci to wielka odpowiedzialność i trudność,
      która przerasta mnie

      a dzieci rosną i rosną...
      • michalinka75 :-) 20.02.07, 08:53
        Oj podziwiam Cię i rozumiem, ja nie pracuję i padam czasem na pysk, a dzieci
        mam ciut mniej...a z tym gotowaniem to Ci zazdroszczę,ja tam specjalnego
        talentu do tego nie mam smile)
      • zuzanna56 Re: sorry babki 20.02.07, 08:55
        No i zaraz lepiej.
        Kiedy ty masz czas na wymyślanie takich specjałów przy pracy na pełen etat?
        Szczerze cię podziwiam. Ja zwykle gotuję proste i szybkie dania.
      • kuma3443 cytat 20.02.07, 08:59
        '-jeżeli cierpią na przerost ambicji to łatwiej je spełnić przy kilkorgu
        dzieciach - zawsze to większe prawdopodobieństwo, że któreś zostanie
        profesorem, gdy jest piątka, a nie jedno, które akurat może mieć ochotę zostać
        hydraulikiem'

        duzo trudniej jest dzieciom z rodzin wielodzietych kontynuowac nauke,niz
        dzieciom z rodzin, gdzie dzieci jest mniej
        co prawda w wielodzietnych jedno nasladuje drugiego,ale to za malo, na to zeby
        u wiel;odzietnych bylo kilku profesorow...sad((




        • kuma3443 Re: cytat 20.02.07, 09:00
          Barbie pracuje-bo musi kiedys odpoczacsmile
        • agnieszkas72 Re: cytat 20.02.07, 09:14
          Przyszłe wykształcenie dzieci,ich wiedza i umiejętności,niekoniecznie
          potwierdzone formalnymi tytułami naukowymi są bardziej zależne od poziomu,jaki
          prezentują rodzice niż od liczby dzieci w rodzinie.Jeśli chodzi o wsparcie
          materialne w czasie dalszej nauki,to nie znam zbyt wielu ludzi,którzy nie
          pracowali w czasie studiów.Więc kontynuacja nauki wiąże się raczej z życiem na
          własny rachunek.
          • kuma3443 Re: cytat 20.02.07, 09:41
            niestety teraz wszystko musi byc 'potwierdzone'
            przyjete jest,ze wiedze i umiejetnosci nabywa sie w szkole, rzadko poza nia

            oczywiscie,ze poziom rodzicow jest wazny, tylko co dzieciom po ich poziomie,
            gdy rodzice zajeci ich rodzenstwem, nie znajada czasu by dopilnowac odbrobienia
            pracy domowej, a od tego wszystko sie zaczyna...

            smutne to, ze na wszystko dziecko musi sobie zapracowac samo, bo takich jak ono
            jest w jego rodzinie duzo-przeciez 4 mieskzan nie pokupujesz...

            znam 2 rodziny wielodzietne-jedna byla rodzina patyologiczna-tej nie licze,a
            druga normalna, przecietna i w 2 tych rodzinach dzieci, zazdrsocily dzieciom z
            innych rodzin-prawei wszystkiego-poczawszy od liczby pokoji, skonczywszy na
            gumowej pilce-zelce...
            • urge Re: cytat 20.02.07, 10:29
              Jeśli pozwolisz odpowiem Ci z punktu widzenia osoby która wychowała się w
              rodzinie wielodzietnej:

              jeśli chodzi o wykształcenie to jest ono u nas narazie jeszcze kwestią
              możliwości dziecka a nie zasobności rodzicielskich portfeli -uczelnie państwowe
              nie są u nas płatne a przy odrobinie wysiłku można dostać całkiem sensowne
              stypendium (naukowe, nie socjalne!) więc kieszonkowe też jest z głowy.
              Przeciętny student jest też w stanie dawać korki -czasu to zajmuje niewiele a
              kasy wystarcza na wszystkie własne potrzeby, jest też kupa innych możliwości z
              których u nas korzystali nie tylko ci wielodzietni z domu ale głównie ci którzy
              przyjechali na studia z różnych wsi i małych miejscowości a rodzice nie mogli
              ich wspierać finansowo w takim stopniu w jakim wymaga tego życie w Wawce sad
              Tak czy siak zarówno ja jak i całe moje rodzeństwo studia skończyliśmy
              (politechnika, prawo a nie jakieś nic nie warte prywatne uczelnie których teraz
              narosło jak grzybów po deszczu i w których rodzice "kupują" magistra swoim
              dzieciom)

              Jeśli chodzi o dopilnowywanie odrabiania lekcji to moi rodzice nie robili tego
              dla zasady -szkoła i wszystko co z nią związane to by mój obowiązek i JA miałam
              pilnować SWOICH lekcji. Nie było jednak nigdy problemu jeśli czegoś nie
              rozumiałam i poszłam do nich po pomoc, wtedy rodzice zawsze mieli czas żeby
              usiąść i wytłumaczyć.

              To nie jest smutne jeśli na wszystko trzeba sobie samemu zapracować, bardziej
              się takie rzeczy ceni! Ani moi ani mojego męża rodzice nie mogli nam kupić
              mieszkania, za to moi mogli nam udostępnić 2 pokoje w swoim domu gdzie
              mieszkaliśmy z mężem prawie 7 lat w miłości i fantastycznej rodzinnej
              atmosferze i gdzie urodziło się troje naszych, uwielbianych i rozpieszczanych
              przez dziadków dzieci. Kiedy się od nich wyprowadzaliśmy (3 tyg. temu -do
              mieszkania które będziemy teraz spłacać do emerytury smile moje dzieci płakały,
              mama też a reszta chyba się po prostu jakoś powstrzymała...

              W dzieciństwie też zazdrościłam koleżankom nowych ciuchów, własnego pokoju -
              tego wszystkiego o czym piszesz, do czasu aż ktoś poradził mi traktować te
              sytuacje całościowo a nie wybiórczo: Aśka ma fajnie bo idzie w nowej kiecy na
              dyskotekę a ja muszę sobie dopasować stary ciuch po siostrze i starać się żeby
              nie było widać że jest na mnie jeszcze za duży... ale czy zamieniałbym się z
              Aśką na życie??? nigdy! bo ona po tej dyskotece wraca do pustego domu w którym
              zmęczeni całodzienną pracą rodzice nawet jej nie spytają jak było a ja wracam
              do wesołego, ciepłego, pełnego gwaru domu gdzie mama włąśnie gotuje coś dobrego
              na kolację a siostry po kątach podpytują z kim najczęściej tańczyłam a brat
              przyznaje że mimo wszystko ekstra wyglądam w tej kiecy smile

              I taką właśnie rodzinę chciałabym stworzyć swoim dzieciom -nie zależy mi żeby
              miały wszystko ale chcę żeby się kochały, miały wsparcie w sobie nawzajem i w
              nas. Nie zamierzam Cię przekonywać że tak jest lepiej, każdy powinien wybrać
              taki model rodziny jaki mu najbardziej odpowiada. Chcesz mieć jedno dziecko -
              Twoja wola! Inni nie chcą mieć wcale i też dobrze. Ale nie rozumiem dlaczego z
              takim jadem krytykujesz tych którzy chcą mieć więcej?
            • mamamonika Re: cytat 23.02.07, 11:20
              Masz rację - nie kupię 4 mieszkań... Wolę odłożyć środki na 4 chałupy, które
              dzieci sobie postawią tam gdzie będą uważały.
              Bzdury gadasz, kumo, niestety. I ulegasz stereotypom.
              Do autorki - plusy dodatnie - dzieci są zawsze w grupie, mają się z kim
              zsocjalizować. Młodsze rozwijają się z prędkością światła (nasza czterolatka
              pisze proste słowa - uczy się razem z siedmiolatkiem).
              Sporo jest prawdy w tym, że czasu dla rodziców wbrem pozorom jest więcej.
              Potomstwo zajmuje się sobą (oczywiście nie cięgiem). Warunek - dzieci muszą
              przestać być niemowlakami.
              Plus też jest taki, że można sobie kupić duży samochód i duży dom wink))
              A generalnie - kobiety - więcej luzu smile))
              • zuzanna56 Do mamamonika 23.02.07, 12:02
                Ładnie to wszystko napisałaś. Pewnie wam się dobrze układa. Macie ten duży dom
                i duży samochód, stać was na wakacje itd. Dacie radę odłożyć pieniądze dla
                dzieci na przyszłość.
                Ale ile jest talich rodzin? Pewnie trochę jest, nie zaprzeczam ale wielu
                rodzinom jest o wiele trudniej.
                Mówię tu tylko o kwestii finansowej. Na pewno dzieci w rodzinie wielodzietnej
                dobrze się rozwijają, uczą od starszych, to nie ulega wątpliwości.
                • mamamonika Re: Do mamamonika 25.02.07, 13:19
                  Wiele jest pewnie rodzin jedno- i bezdzietnych, którym jest trudniej. Autorka
                  prosiła o plusy dodatnie i nie pytała o aspekty finansowe. Odpowiedziałam na
                  jej pytanie.
                  Z drugiej strony - odpukać, nie jest źle. Czy mam każdą wypowiedź zaczynać
                  od "OK, wiem, że jestem błąd statystyczny, mojej wypowiedzi nie nalezy
                  traktować jako reprezentatywnej dla sytuacji rodzin wielodzietnich, a
                  ogólnokrajowa sytuacja wygląda inaczej i generalnie kiepściutko"?
                  • zuzanna56 Re: Do mamamonika 25.02.07, 14:30
                    Nie, Monika, nie masz tak zaczynać każdej odpowiedzi.
                    Bardziej chodziło mi o to że generalnie plusem wielodzietności jest to że
                    dzieci lepiej się rozwijają, uczą od rodzeństwa itd. ale to że takim rodzinom
                    lepiej się statystycznie powodzi, to akurat prawdą nie jest.
                    Przepraszam, jakoś tak zareagowałam.
                    • mamamonika Re: Do mamamonika 25.02.07, 16:14
                      Ja też zwykle nie mam zwyczaju jakoś podkreślać "statusu" który jest rzeczą
                      zmienną wink Tu się troszkę droczyłam z kumą, która pewnie droczyła się z nami
                      albo nie miała lepszego sposobu spędzenia czasu wink
                      Do plusów jeszcze dodałabym odpowiedzialność i samodzielność, większą łatwość
                      adaptacji w grupie, większą obowiązkowość.
                      Do wad - walkę troszkę jak w stadzie o pierwszeństwo i uwagę i syndrom "to
                      moje" wink
    • barbie-torun pracuję i odpoczywam 20.02.07, 09:38
      tak Kumo
      pracuję i odpoczywam, za moim biurkiem czuję się wspaniale
      te stosy papierów, ten terkoczący dziurkach, pukający zszywacz, dryniący
      telefon, kolorowe segregatorki, spinacze,
      komputer sennie mruga, ach, żyć nie umierać,
      nawet fotel mam nowy, wygodny, kimnąć można przed 14 ;D
      • kuma3443 Re: pracuję i odpoczywam 20.02.07, 09:46
        a co w domu?
        krzyk, balagan, obiad do ugotowania, z psem wyjsc trzeba
        ciesz sie ta odrobina spokoju, do 14..
        • barbie-torun Re: pracuję i odpoczywam 20.02.07, 10:30
          obiad ugotowany przeze mnie,
          niania prasuje i sprząta jak malutka śpi
          dzieci lekcje odrabiają w szkole bo uczą sie od 8.30 do 15.15
          córa ma dziś zajęcia muzyczne - keybord,
          syn starszy - szachy,
          młodszy pobawi się z malutką a ja poczytam nowy żurnal mody
          przy kominku smile
        • urge Re: pracuję i odpoczywam 20.02.07, 10:33
          Acha, w domu nigdy nie mieliśmy bałaganu bo moja mama jest pedantką straszną,
          my to mamy po niej więc też mimo trójki małych dzieci mam czyściutko. Krzyk się
          zdarzam, to fakt, mali chłopcy jakoś nie potrafią się bawić w piratów po
          cichu smile
          • barbie-torun zabawy 20.02.07, 13:01
            ostatnio nasi grają w hokeja na podłodze w domu
            biorą 2 miotły i piłkę, i jeżdża po podłodze,
            wrzasku i śmiechu jest co nie miara,
            a to wszystko skutkiem tego ze ich tatuś na mecz na tor-tor zabrał,
            Polska-Węgry 2 tyg temu mecz był
    • rycerzowa Ad rem 20.02.07, 10:35
      W rodzinie wielodzietnej rodzice zajmują się realnymi, nie wyimaginowanymi
      problemami, nie dzielą włosa na czworo, co dzieciom i rodzicom wychodzi na
      (psychiczne)zdrowie.

      Na przykład, "wielodzietni" wieczorem padają na nos i śpią snem sprawiedliwego,
      zatem nie są w stanie sprawdzać co chwila, czy jedynak oddycha, i nie budzą go,
      by się co do tego całkowicie upewnić.
      Pozwolą pojechać na kolonie, na żagle, na obóz, i mają czas i siły najwyżej na
      jednego sms-a dziennie.wink
      Chociaż tęsknią tak samo, czyli na maksa.sad
      W wieku dorosłym pozwolą dziecku odejść na swoje bez problemu, bo gdzieżby
      wszystkich z przychówkiem pomieścili?
      • mac62 Re: No nie, no .... 20.02.07, 12:49

        • mac62 Re: No nie, no .... 20.02.07, 12:59
          ....Qrde , za nerwowo klikam- ale to wina mojego oburzenia.
          Dzięki dziewczyny,że wykonałyście to, co sama zamierzałam, ale moje cudowne
          szóste dziecię(DROGA KUMO ) domagało się karmienia i spacerku.

          Skąd się biorą takie Kumy na tym forum- doprawdy nie wiem.
          Jeśli musisz "aniele" wyleczyć się z jakiś kompleksów , to myślę ,że dziewczyny
          dały Ci do myślenia - mimo wszystko pozdrawiam.

          I jeszcze jedno - jestem szczęśliwa jako matka, kobieta i wreszcie człowiek - a
          może nie powinnam tego pisać - bo jeśli mam tyle dzieci (a fe) - to nie
          zasługuję na takie uczucie.
          • barbie-torun takie Kumy są wszędzie 20.02.07, 13:04
            takie kumate kumy to są w każdym mieście
            co to wiedzą lepiej, i same święte są
            ale co nam wielodzietnym do tego
            niech żyją jak chcą,
            a jak o poradę poproszą to chętnie odpowiemy smile

            Basia
            mama czwórki od szkolniaka do niemowlaka
    • piastka Re: RODZINY WIELODZIETNE-ZALETY (+) 23.02.07, 12:27
      Dla mnie są same plusy smile Minusów nie umiem zobaczyć! Pomoga mi w tym nie
      najgorsza sytuacja finansowa, ale nie tylko... Co prawda mam tylko troje
      dzieci; trzy dziewczynki zdrowe i mądre, ale i męża odpowiedzialnego, kochającą
      rodzinę bliższą i dalszą, wielu wspaniałych znajomych, lubianą pracę. To moja
      baza optymizmu życiowego.

      Dzieci (13, 10 i 2) mają ze sobą świetny kontakt - mimo różnicy wieku.
      Najbardziej chyba korzysta rozpieszczana najmłodsza - jest już niesamowicie
      wygadana i samodzielna. Wszystkie są też bardzo towarzyskie, świetnie sobie
      radzą w relacjach z rówieśnikami, być może bez rodzeństwa byłyby bardziej
      zamknięte w sobie.

      Rodzice - dzieci: trudno mówić o jakiejkowliek zaborczości/nadopiekuńczości w
      stos. do dziecka - co nieraz ma miejsce w rodzinach 2+1. Większa ilość dzieci
      bardziej mobilizuje też do działania...Z obserwacji nie tylko mojej rodziny
      sądzę, że atwiej o normalne relacje w rodzinach wielodzietnych, niż w innych.

      Relacje między małżonkami: dzieci cementują związek, nadają nową mu jakość. Ale
      na pewno jest znacznie mniej czasu na wspólne wyjścia, a i wspólne chwile
      w "alkowie" nieraz są zagrożone wtargnięciem nieproszonych gości...smile

      Chociaż krótko się wypowiedziałam - mam nadzieję, że pomogłam.
      • azja1974 Re: RODZINY WIELODZIETNE-ZALETY (+) 25.02.07, 19:42
        gdzies czytalam, nie pamietam gdzie, ze podobno statystycznie (oczywiscie
        oprocz patologii) rodziny wielodzietne lepiej radza sobie finansowo. ze jakos
        motywacje maja duza, a i lepiej gospodaruja.
        a teraz a propos zazdrosci o dobra materialne. to pytanie: czy 4 mieszkania
        kupisz? jestem jedynaczka, na studiach musialam sama sobie na wszystko zarobic,
        a o mieszkaniu od rodzicow niestety nie mialam co marzyc. tak sie sklada, ze
        wiekszosc moich przyjaciol to tez jedynacy. im tez rodzice, niestety, nie
        kupili mieszkan (absolutnie nie jestem przeciw pomaganiu dzieciom! tylko ze w
        zyciu nie zawsze to jest mozliwe). wszyscy moi przyjaciele pokonczyli studia,
        powoli zarobili sobie na mieszkanie, pracuja i niektorzy dalej rozwijaja sie
        naukowa. chce tylko pokazac, ze argument finansowy przeciw wielodzietnosci jest
        pozbawiony sensu (oczywiscie, jesli nie rodzina nie zyje w skrajnej biedzie,
        ale zakladam, ze mowimy o normalnych, odpowiedzialnych rodzinach). jesli dzieci
        tak bardzo zazdrosza innym dobr materialnych, ze wolalyby nie miec rodzenstwa,
        to wydaje mi sie, ze rodzice nie przekazali im zadnych wartosci i bardzo smutna
        to rodzina. jasne, jest okres dojrzewania i normalny bunt przeciwko swiatu i w
        pewnym momencie moze tez i przeciw rodzinie. ale wydaje mi sie niemozliwe, zeby
        rodzenstwo mialo do siebie i rodzicow pretensje, ze ich za duzo, a jak byloby
        mniej, to byloby wiecej do podzialu. mam nadzieje, ze moich dzieci nigdy to nie
        spotka.
Pełna wersja