jak jest z dziećmi w innych krajach

12.04.07, 11:11
Może macie jakies doświadczenia z innych krajów, jak tam spostrzegane są duże
rodziny, jak dzieci są wychowywane, jak się rodzi poza Polską itd....
Ja przez 8 miesięcy mieszkałam w Bośni i zauważyłam, że taka trójeczka to u
nich najnormalniejsza norma(nikt nie dziwił się 4, czy 5-chyba jedynie
uśmiech pomieszny z podziwem budziła rodzina z 10 dorosłych synów z których
najniższy miał 202cm-wyobraźcie sobie jak to wyglądało gdy chopaki zjeżdżali
się na świeta i szli razem do kościoła)...nikomu do głowy by tam nie
przyszło, żeby zadawać pytania z serii:ojej to wszystkie pani...?
I jeszcze jedno nie wiem jak oni to robią(może dlatego, że naród twardy i
ojcowie mocno angażują sie w wychowanie pociech, a może dlatego, że wojna
była)ale dzieci Chorwackie(bo mieszkała w Bośni ale wśród samych Chorwatów)
były strasznie grzeczne w życiu czegoś takiego nie widziałam. W kościele
maluchy potrafiły stać cicho przez 3-4 godziny(w Boże Narodzenie i wielkanoc
tak długotrwają tam uroczystości kościele), a że do miejscowosci w której
mieszkałam przyjeżdża cała masa pielgrzymów z całego świata(najwiecej z
Irlandii i Włoch) od razu widać było różnice w zachowaniu...chyba nigdy nie
udało mi sie pomylić które dziecko to mały Włoch(rozrabiaki i zbójki)a które
to mały Chorwat(patrz wyżej). ps. Szpitale nie do pozazdroszczenia, jak ktos
marudzi na polskie położnictwo powinien udac się do Mostaru - różnica nie do
opisania(sama nie rodziłam, ale nasłuchałam sie od jednej rodziny z Polski
której pierworodne urodziło sie w Bośni-drugie dziecko za wszelką cene nie
patrząc, na koszta i trud podróży urodzili w Polsce)
    • barbie-torun Belgia 12.04.07, 12:32
      koleżanka katechetka katolicka w szkole w Brukseli
      uczy w języku francuskim
      w kościele pustki, kilka rodzin Polskich, otwarty Kościół tylko w niedzielę,
      po którejś mszy św. "ooo dzieci katechetki rozrabiają w kościele to i my
      możemy" wink
      dzieci w wieku 3 i roczek
      • kasiulka1975 Irlandia 12.04.07, 13:10
        Mieszkam to ponad 3,5roku i tez nikogo nie dziwi rodzina z 4 czy 6 dzieci,nie ma
        w pracy czegos takiego,ze na rozmowie kwalifikacyjnej ktos sie pyta ile ma
        dzieci,duza rodzina jest normalnie postrzegana.Piekne jest tez to,ze w kazdej
        miejscowosci jest miejsce by przewinac dziecko,restauracje,puby czy coffe shopy
        sa dostosowane do dzieci.Jednak Irlandki nie karmia dzieci
        piersia(rzadko),kiedys pytalam dlaczego i uslyszalam,ze kiedys byla bieda i
        wiele z nich uwaza,ze karmiac butelka jest oznaka,ze mnie stac.Zmienia sie to bo
        wiele jest akcji,ktore ukazuja,ze pokarm matki jest najlepszy.
        W kosciolach jest najwiecej ludzi starszych,mysle,ze podobnie jak wPolsce.
        Rodzilam tutaj i w sumie jestem zadowolona.
        • azja1974 wlochy 13.04.07, 08:26
          mieszkam we wloszech i z moich obserwacji wynika, ze stosunek do
          wielodzietnosci maja ambiwalentny. z jednej strony podziw z niedowierzaniem, z
          drugiej strony...na polnocy wloch zle sie kojarzy, z biednym poludniem, gdzie
          potrafia tylko dzieci narobic. nawet na naukach przedmalzenskich ginekolog z
          politowaniem pokazywal zdjecie kobiety z gromadka dzieci tak na oko rodzonych
          co rok i mowil, ze tak to nie, chociazby ze wzgledow zdrowotnych. z drugiej
          strony np. w szkole angielskiej, gdzie chodzi starszy, 3-4 dzieci to norma,
          nikt sie nie dziwi, a dwojka to minimum. nasza pediatra tez ma 3. ci, co sie
          dopiero dorabiaja zwykle nie chca miec wiecej niz 2, a ci co sie juz dorobli
          chetnie.
          ostatnio, w parku prehistorii, zaobserwowalam kilka rodzin z dwojgiem dzieci
          urodzonych wlasnym sumptem i trzecim adoptowanym, czesto z kraju 3-go swiata
          czyli o innym kolorze skory. mi sie ten pomysl bardzo podoba, tez chcialam
          adoptowac jeszcze jedno dziecko (teraz czekamy na 3, na razie u mnie w
          brzuchu), ale maz do konca nie jest przekonany. macie jakies doswiadczenia w
          tym temacie?
          a jesli chodzi o szpitale i rodzenie, to tak jak z wielodzietnoscia: na polnocy
          super, na poludniu kiepsko, jak u nas albo i gorzej, lozka na korytarzach i
          najwyzszy procent cesarskich (szpitale inkasuja za nie dodatkowa kase).
          karmienie piersia - odwrotnie: na polnocy najdluzej, na poludniu najkrocej.
          ale w ogole miec dzieci we wloszech jest fajnie. wszyskto dobrze zorganizowane,
          wszedzie duza tolerancja dla maluchow (stad moze ich zachowanie za granica
          postrzegane jako niegrzeczne, a tutaj po prostu jako normalne, dzieckowe,
          nikogo nie dziwi dzieciak biegajacy w restauracji, chociaz zwykle podaja
          najpierw dzieciom, szczegolnie jesli sa male), no a odkad wprowadzili calkowity
          zakaz palenia we wszystkich lokalach publicznych, to po prostu raj.
          male dziecko zawsze jest pretekstem do zaczecia rozmowy, a ile ma, a jakie
          dorodne i sliczne, itp, nawet jak interlokutor nie ma dzieci. w polsce mam
          wrazenie, ludzie bardziej uwage zwracaja na milego szczeniaczka, niz na male
          dziecko, i zeby bron boze czegos nie dotknelo i nie zepsulo. moze mialam pecha
          ale raz w polsce weszlam z wozkiem do malego sklepu i mialam wrazenie, ze
          ekspedientka najchetniej poprosilaby mnie o zostawienie wozka na zewnatrz,
          razem z zawartoscia, jak za komuny...
          pozdrawiam wielomamy wiosennie i lece z malymi do parku
          • barbie-torun do azji1974 13.04.07, 10:11
            Włochy to piękny kraj, nawet na koniec karnawału, poprzebierani malcy biegają
            po ulicach i z aerozulu malują na biało całe szyby samochodów,
            kierowcy się usmeichaja i żartują

            W Polsce nie do pomyślenia - kierowca od razu by wysiadł, gnojka nalał po tyłku
            albo i po głowie, awanturę zrobił

            zapamiętałam jeden zwrot krzykliwych Włoszek
            "-Franczesko, Franczesko-(szuka w tłumie matka)
            -Mamma, mamma... o mammma mia..."
            rozkoszny brunecik lat ok. 2 biegnie za mamusią a na szyi smoczek cały gumowy
            razem z gumowym pałąkiem
            big_grin

          • iwonia07 Re: wlochy 04.12.07, 11:33
            witaj! po przeczytaniu Twojej wypowiedzi wnioskuje, ze znasz dobrze realia we
            Wloszech. Chcialabym abstrachowac od Twojego tematu i prosić Cie o poradę i
            pomoc w innej sprawie, mam kilka waznych dla mnie pytan. nie moge znalezc
            nigdzie danych statystycznych na temat polonii we Wloszech, a bardzo mnie to
            intetresuje ilu Polakow tam zyje i gdzie jest ich najwiecej?
            firma mojego kolegi planuje zalozyc we Wloszech szkole dla Polakow i oferowac
            rozne kusry oraz studia po polsku. chcialabym mu pomoc w wybraniu miejsca, gdzie
            byloby najwieksze zainteresowanie. Co myslicie w ogole o pomysle utworzenia
            polskiej szkoly? ja myslalm o dwoch miastach Rzymie lub Mediolanie. prosze o
            jakies wskazowki i uwagi, bede bardzo wdzieczna za pomoc, ja uwazam, ze to fajny
            pomysl, pozdrawiam bardzo serdecznie
            • nata76 Re: wlochy 04.12.07, 17:50
              Takie dane znajdziesz w konsulacie polskim w Rzymie. Do niedawna był
              jeszcze konsul honorowy,chyba na Sycylii w Katanii...Ale
              najlepiej "uderzać" na Rzym.
    • nata76 Re: Włochy 13.04.07, 19:09
      że tak powiem z autopsji mam Little Italy w domu,a rodzine wlasnie na Sycylii.

      Jak zauważyłyscie słusznie Włochy dzielą sie na Północ i Południe. Bardzo ten
      podział widać. Kulturalnie, mentalnie i ekonomicznie.....

      Moja tęsciowa i jej pokolenie mieli po 6 dzieci+. NAsze pokolenie 2-3. Raczej
      nie karmią piersuią,wstydzą sie ,uważają za niemodne. Jest wiele udogodnień dla
      rodzin z dziecmi,dzieci są wszedzie. Wychowanie...powiedzmy....liberalne,a
      własciwie zauważyłam brak wychowania w sensie tego słowa. Dzieci po prostu SĄ.
      Starsze zajmują sie młodszymi, kuzyni bawią sie razem,taka "wspólnota"....
      Zaznaczam,ze piszę o Sycyliismile
      NA moje pytanie,czy nie przeszkadza jej dzielic pokój z małoletnią sioistrą
      nastoletnia Antonella odpowiedziała mi:
      -Oczywiście,że nie. Co ja bym tam sama robiła?


      I to jest kwintesencja. Oni są zawsze z kims, jeśli nie rodzeństwo,to kuzyni,
      tanti amici..........
      Jak pierwszy raz pojechaliśmy,to moja mała NAdia myśłałam,ze zawału
      dostanie,kiedy na jej powitanie wybiegło z 30 kuzynów....matko....ale to była
      jazda!!!!!!!!!!!!!!!

      Posiadanie wielu dzieci obecnie na sycylii jest uważane jako przejaw "ciemnoty"
      tamtych czasów. Stereotyp działa. Jak u nas.

      Wiem,ze na północy jest inaczej.
    • nata76 Re: Chorwacja 13.04.07, 19:12
      Właśnie,właśnie....W zeszłym tygodniu poznałam jednego PAna z pochodzenia
      Chorwata ,jego żonę i dwoje już pełnoletnich dzieci. Syn i córka. też mnie to
      uderzyło,że oni są tacy GRZECZNI i UŁOŻENI. całą drogę nawijałam mamie,że oni
      tacy grzeczni i mili. Chłoak na oko lat 20, studiujący medycynę, po prostu mnie
      urzekł szarmancjai grzecznością i był taki miły do mojego syneczka,wziął go na
      ręce,.....Jej....zaraz pomyśłałm,że też bym chciała,zeby moje dzieci takie
      były....
      JAk Ci chorwaci to robią??????
    • nata76 Re: adopcja 13.04.07, 19:13
      kurcze,też mi się plącze od wielu lat taka opcja,ale...z męzem bywa róznie.
      twierdze,że w tej kwestii trzeba byc jednogłośnym.
      • azja1974 Re: adopcja 16.04.07, 08:42
        jasne, ze trzeba byc jednomyslnym i jednoglosnym, a do tego na 100 procent
        przekonanym. ja mam tez mnostwo watpliwosci i w zasadzie strachu, czy dalabym
        rade. ale ja w ogole strachliwa i watpiaca, czy te dzieci, co mam, uda mi sie
        wychowac na porzadnych ludzi...
    • mamamonika Francja 16.04.07, 08:44
      Trójka-czwórka dzieci to coś zupełnie normalnego i oznaka ... zamożności
      rodziny wink)
      Zupełnie inaczej niż u nas
      • efciaeb Szwecja 16.04.07, 15:21
        Nie wiem dokładnie jak to jest z wielodzietnością, ale jedno to rzadki widok,
        poza tym bardzo dużo bliźniaków się widuje. Modne jest też adoptowanie dziecka,
        głównie z krajów azjatyckich i afrykańskich, ale nawet do Polski przyjeżdża
        sporo rodzin szwedzkich i adoptują dzieci, często niepełnosprawne. Dzieci są
        traktowane jak dzieci, nikt nie wymaga od malucha by w sklepie lub restauracji
        zachowywał się jak dorosły. Jest normalne, że dzieci w sklepach z zabawkami
        bawią się nimi, a potem obsługa te zabawki odkłada na miejsce, a w restauracjach
        kelner przynosi kredki i kartki do rysowania, a jeśli maluch nie jest
        zainteresowany to jakieś inne zabawki.
        • embro1 Re: italia 27.04.07, 01:20
          Wiecie co, a zwłaszcza ty Jolu w kontekście dyskusji z Maciejem o biciu dzieci
          zastanawiam się jak to jest, Włosi prawie, że nie wychowują dzieci w takim
          rozumieniu jak my, na wiele, oj wiele, im pozwalają, a jednak naród włoski nie
          wyginął, jakoś raczej porządni ludzie tam mieszkają ( nie licząc mafii) czyli
          co, dzieci uczą się głównie przez modelowanie, czyli obserwację najbliższych ...
          z tego by wynikało i wcale nie trzeba ich tak nieustannie wychowywać, strofować,
          karcić itd. Jeśli innym tak wychodzi to może i my nie miejmy wyrzutów sumienia,
          jak czasem coś odpuścimy.
          • azja1974 Re: italia 28.04.07, 22:03
            no tu sie nie zgodze. szczegolnie jesli chodzi o definicje wychowania. w
            wychowaniu, o czym mozna przeczytac w kazdej ksiazce psychologicznej, najlepsze
            rezultaty daje nagradzanie i wzmacnianie porzadanych zachowan, a nie karanie,
            strofowanie itp. a bicie to nie jest w ogole wychowywanie, tylko wyladowanie
            emocji rodzica, ktory sobie z nimi nie radzi.
            poza tym to nie jest tak, ze wlosi pozwalaja dzieciom na wszystko albo na duzo.
            wlosi wychowuja swoje dzieci w swojej kulturze i zgodnie z jej wzorcami. sami
            pozwalaja sobie na duzo, maja duzo mniej tabu i, w moim odczuciu, mniej
            rygorystycznych kodow zachowania w porownaniu z polska. dla mnie po prostu sa
            duzo bardziej zrelaksowani. a przy tym dzieci sa duzo bardziej normalnymi
            czlonkami swojej spolecznosci, mozna je zabrac ze soba prawie wszedzie i sa
            mile widziane. nie ma tez czegos takiego jak podwojne standardy, tak bym to
            nazwala. ja z polski pamietam, ze rodzice inaczej zachowuja sie przy dzieciach,
            tzn. w jakis sposob kontroluja sie (czasami na szczescie), albo od dzieci
            wymagaja czegos, a sami zachowuja sie zupelnie inaczej, nie stosuja sie de
            zasad, ktore wpajaja dzieciom. nie wiem, czy umiem wytlumaczyc, o co mi chodzi.
            obserwuje tez w polsce, ze dzieci traktowane sa jak jakis ciezar (czasami nim
            sa), drugi etat (po czesci prawda), wiec prawdziwy wypoczynek to bez dzieci.
            dobrea zabawa tez bez dzieci. jasne, we wloszech tez do dyskoteki chodzi sie
            bez dzieci a i romantyczne weekendy bez dzieci nie sa zabronione, ale chodzi mi
            o skale zjawiska i ogolne podejscie, jesli mozna tak to ujac. czesto w polsce
            spotykam sie tez z jakims takim wzmocnionym podzialem ludzi na tych co maja
            dzieci i na tych co nie. a matki z malymi dziecmi to juz tylko z innymi matkami
            z malymi dziecmi widac. to jest takie troche getto. matka z malym dzieckiem nie
            moze pojsc np. na wystawe, bo wszyscy sie na nia gapia, jak na nienormalna. raz
            rozmawialam z facetem, lekarzem, wiec czlowiekiem wyksztalconym, akurat
            mielismy oboje male dzieci, wiec rozmowa zeszla na nie. jego syn mial problemy
            z zasnieciem, trudno bylo go uspic. a na spacerze? mowie. a, na spacerze to
            tak. a w samochodzie? a samochodem, to on nigdy nie jechal jeszcze, bo nie bylo
            takiej potrzeby. na osiedlu jest apteka, lekarz, sklep. a dziecko mialo 8
            miesiecy. tzn. ze przez te 8 miesiecy mama z dzieckiem nie pojechala do
            przyjaciolki do innej dzielnicy, czy w ogole gdziekolwiek. matka dzieckiem moze
            isc do lekarza, apteki, sklepu.
            oczywiscie to sa wszystko moje subiektywne wrazenia, ale takie wlasnie sa.
            • embro1 Re: italia 29.04.07, 13:19
              azja 1974, trochę mnie nie zrozumiałaś, przeczytaj proszę jeszcze raz moją
              wypowiedź.
              zgadzam się w każdym punkcie z tym co napisałaś, a mój post był w kontekscie
              dyskusji stąd
              wielodzietni.org/comments.php?DiscussionID=211&page=1 występuję tam jako
              Hanna

              i skierowny właśnie do tych, którzy tak się spinają z tym wychowywaniem...
              ja wychowuję raczej w "stylu włoskim" właśnie tak jak to opisujesz w swoim
              poście, z tym, że akurat obracam się w srodowisku znajomych, gdzie chyba nasza
              kultura odbiega nieco od ogólnie pojmowanej jako polska, raczej mamy ze
              znajomymi podobne poglądy nt. co to jest wychowanie i jest to bardzo zbliżone do
              "stylu włoskiego".


              • azja1974 Re: italia 02.05.07, 12:14
                wprawdzie na tamtym forum "napotkano pewne problemy i żądana dyskusja nie
                została odnaleziona", ale wierzę ci na słowo. przepraszam, jeśli mnie poniosło,
                faktycznie może nie przeczytałam dokładnie twojego postu. w polsce zwykle
                słyszę opinie, że dzieciom we włoszech wszystko wolno, a to nieprawda. wolno na
                pewno więcej niż w pl, wolno im po prostu być dziećmi a nie tresowanymi
                małpkami. nie wiem, czy w polsce zdecydowałabym się na więcej dzieci, jakbym je
                musiała wyprowadzać na smyczy i w kagańcusmile oczywiście przerysowuje, są też
                rodziny i środowiska normalne, chociaż "publicznie" dzieci powinny być
                grzeczne, no a wiadomo, że nie zawsze takie są...
                nie zgadzam się też (nie w kontekście twojego postu, tylko ogólnie) z samym
                terminem "bezstresowe wychowanie". moim zdaniem coś takiego w ogóle
                nieistnieje. normalne życie przynosi każdemu a więc i dziecku stres, każde nowe
                wyzwanie, nowa umiejętność jest stresująca, więc w ogóle życie bezstresowe
                nieistnieje. są rodzice, którzy pozwalają swoim dzieciom na więcej, ale jeśli
                np. mają więcej pieniędzy i więcej czasu, który mogą dzieciom poświęcić, to
                chyba ich prawo? można jak gretkowska pozwolić maluchowi spróbować zjeść but na
                śniadanie, ale jak będzie chciał wyskoczyć z 10 piętra przez okno, to raczej mu
                nie pozwolimy, prawda? dla mnie to nie jest kwestia nie stawiania dziecku
                granic, tylko te granice są za szerokie dla "normalnego", zdroworozsądkowego,
                zapracowanego rodzica.
      • anna-pia Re: Francja /// Holandia 27.04.07, 21:37
        tak, we Francji 3 i więcej to zonaka zamożności, sredniacy mają mniej - no, nie
        liczmy Arabów smile

        Spędziłam kiedyś trochę czasu w Holandii, wprowicji Drenthe: tam _normą_ była
        czwórka. Zapewniano mnie, że w Holandii czworo i więcej to mają ludzie bogaci,
        bo ich stać smile
    • hevik Norwegia :) 27.08.07, 01:09
      Polityka prorodzinna zaowocowała licznymi rodzinami . Spotykam sporo małżeństw z
      czwórką dzieci . Socjal jest na wysokim poziomie , prawdopodobnie prowadząc
      własną firmę i mając więcej niż czworo dzieci płaci się niższy podatek . Warunki
      dla matek z dziećmi podobnie jak w Szwecji - wyśmienite !
      • housewife1 Re: Norwegia :) 27.08.07, 01:21
        i co my jeszcze w tej polsce robimy???
        marze o nowej zelandii, może ktos wie jak jest tam z wieloma....?
        • fasolka99 Re: Norwegia :) 27.08.07, 14:29
          Tez ta Nowa Zelandia mi po glowie chodzi od lat. Malzonowi niestety
          nie.. Ale wlasnie dzis kolezanka mi powiedziala, ze tam podobno
          rodziny z dziecmi witaja kwiatami na lotnisku smile) Chyba poszperam w
          necie smile)
    • szymama Anglia 06.12.07, 14:04
      moi znajomi Anglicy kiedy dowiaduja sie, ze mam jedno dziecko
      (drugie za jakies 4 tyg smile ) bardzo sie martwia o...moje zdrowie.
      Tutaj 5-6 dzieci to normalka, rodziny wielodzietne mozna spotkac na
      kazdej ulicy, na kazdym skwerze, muzeum, kinie i gdzie tylko
      jeszcze. Chyba rzeczywiscie u Polakow funkjonuje pojecie rodziny
      wielodzietnej jako patologicznej badz z problemami.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja