a moje dziecko....

09.05.07, 20:52
tzn.Hubert(6lat) stwierdził:
"ja nie chcę iść do nieba, bo mam lęk wysokości i boję się ,że spadnę"

albo to(ten sam Hubert):
"mamo, a Staś(4) nie będzie miał żony,bo on nie wie jak się obsługuje kobietę"
    • domagda Re: a moje dziecko.... 09.05.07, 22:24
      smile))))))
      • jol5.po Re: a moje dziecko.... 10.05.07, 12:06
        pozwoliłam sobie przykleic wątek, bo taki pozytywny, akurat na poprawę humorusmile
        Ja nie mam pamięci do takich sytuacji, a jest ich trochę, każde dziecko tworzy
        swoje słowne konstrukcje i czasami całkiem celne. Ostatnio jednak dominuje 14
        latka, która tak na poważnie (takie ma mniemanie) walczy o "wolnośc", "prawa
        dziecka". Jakby to zapisac, to były fajny trihler prawniczy chyba.
        Udaję, że słucham bardzo poważnie, bo uśmiech działa bardzo źle na moją
        "bojowniczkę".
        Szkoda, że nie umiem zapisac tego "dla potomności" (albo dla jej potomka). A
        potem ulatuje z pamięcisad
        • mac62 Re: a moje dziecko.... 10.05.07, 13:13
          No fajnie,że podwiesiłaś, bo tak jakoś smutno ostatnio i za oknem i tak
          b.poważnie na forum.

          I jeszcze mi się coś przypomnało.
          Delfina (wtedy 7 latka) donosi:
          "mamo ,a Karina kupiła pontony" (Karina miała wtedy 11 lat i @ )
          • bazylia_am Re: a moje dziecko.... 10.05.07, 14:16
            Ja od jakiegoś czasu zapisuję wszystko co nas bawi, niestety wiele tekstów
            uleciało...
            jeden z moich ulubionych - Jula miała może wtedy 5 lat, miała się rano ubrać do
            przedszkola. No i prosi - mamo, załóż mi rajstopy, na co ja - potrafisz, załóż
            sama. Julka - ale ja nie mogę, ja - dlaczego?. Julka - bo jak się schylam to mi
            śmierdzą nogi!
            Pomysłowość mojego dziecka rozbawiła mnie, ale gdy zaproponowałam umycie stóp
            to zrezygnowała i stwierdziła, że rajstopy wciągnie już sama.
    • mamajudo Re: a moje dziecko.... 11.05.07, 10:29
      Julka (6,5) do Mikołaja (wtedy 3 miesiące):
      <<Uuuuch, braciszku, ja cię tak bardzo kocham,
      że się z tobą ożenię!>>

      Rozczulające smile
      • mamajudo Re: a moje dziecko.... 11.05.07, 10:38
        Ta sama Julka (ale 2-3 letnia) miała taką wieczorną mantrę:
        <<kooosiek!!! mooosiek!!! geeesiek!!!>>
        co nalezy tłumaczyć: soczek! smoczek! gesiek! (owca, przytulanka).
        Potrafiła tak jęczeć i jęczeć, nawet czasami przez sen smile

        Jak zaczęla się odzwyczajać od smoczka to pierwszej nocy było:
        kooosiek!!! mooooooo... (tu chwila zastanowienia, para poszła uszami) geeesiek!
        • mac62 Re: a moje dziecko.... 11.05.07, 10:54
          wink)))- dobre
          A z tym "wiązaniem kazirodczym" to u nas też jest ubaw, jak chłopcy wybierają
          sobie siostry, a później przychodzą do mnie z reklamacją, że jest za mało
          kobiet w naszej rodzinie.
          Najstarsza (16)mówi,że dla niej wyznacznikiem dobrego męża będzie Hubert(6
          lat). I rzeczywiście facet ma podejście do kobiet a poza tym jest empatycznym
          altruistą . W przedszkolu nie może się uwolnić od dziewczyn. uffff
          • mac62 Re: a moje dziecko.... 14.05.07, 10:33
            Nasz domowy filozof(oczywiście Hubert):
            "a ja się chyba nie ożenię, bo żeby mieć dzieci -trzeba się całować"
            -hm ???
            "a ja mogę się pocałować tylko 2 razy....., a ja chcę mieć 5 dzieciów.... , no
            i jak ja mam to zrobić????"

            (żeby była jasność - nie instruowałam delikwenta - za młoda jestem na babcię)
            • jol5.po Re: a moje dziecko.... 14.05.07, 13:53
              to jest bardzo optymistyczny wąteksmile))

              zbaczając trochę z tematu - Kasia mac, czy podpis w sygnaturce odnosi się do
              przyjaciół w wizytówce?? smile (obiecuję się postarac zmniejszyc rozmiary)
              • mac62 Re: a moje dziecko.... 14.05.07, 15:00
                Jolu kochana, od nikogo nie śmiem wymagać poświęceń cielesnych.
                Moja sygnaturka poprzednia trochę odstraszała . A ta miała dać do myślenia.
                Niebawem ją zmienię , ale już chyba nie tak prowokacyjnie.
    • mamajudo Re: a moje dziecko.... 14.05.07, 15:34
      Właśnie będziemy zmieniać samochód na większy, stąd pewnie taka rozmowa:
      Julka (6,5): Ile ta pani ma dzieci?
      ja: jedną córeczkę
      Julka: to po co jej taki duży samochód???
    • karolina_w_gazecie Re: a moje dziecko.... 18.05.07, 15:11
      Rozmawialiśmy o dzieciach – o tym, że czasem sa sami bracia, same siostry itp.
      Następnie Franek zrobił sobie „strzykawkę” z plastikowego kijka i złożył
      propozycje Antkowi „chcesz, to ci zrobię taki zastrzyk, żeby twoja żona rodziła
      samych mężczyzn”.

      smile)
    • urge Re: a moje dziecko.... 18.05.07, 22:48
      Fajny wątek smile

      Mój pierworodny -Jurek, lat pięć, ostatnio bardzo dużo zjada. Po kolejnej
      dokładce obiadu mówię: "co Ty tak dużo jesz ostatnio? pękniesz zaraz!" no co
      otrzymuję odpowiedź: "bo chcę szybko urosnąć i się stąd wyprowadzić!" My z
      mężem, lekko zszokowani: "a co, tak źle Ci z nami?" Jurek: "nie, ale my z Julką
      [przedszkolna pierwsza miłóśćsmile] właśnie zdecydowaliśmy się gdzie wybudujemy
      nasz dom i chcielibyśmy się za to zabrać!"

      I jeszcze dzisiejsza rozmówka ze średniaczkiem: Jurek, najstarszy poszedł rano
      do przedszkola a ja ubieram młodszych: Jasia (2 lata i 9 mies.) i Stefcia
      (4mies.) na spacer, przy czym Stefcio strasznie płacze a zdegustowany Jaś
      patrzy na niego i mówi do mnie pocieszającym tonem: "jak Stefek podrośnie to
      pójdzie z Jurkiem do przedszkola i będziemy mieć wreszcie trochę spokoju!"
    • mamusiewa Re: a moje dziecko.... 11.06.07, 09:42
      Kiedy Julia zrobiła już siusiu do specjalnego kubeczka, powiedziałam: A teraz
      damy mocz do badania! Julia patrzy dziwnie i się upewnia: pani będzie badać
      mocz? Potwierdziłam. Dziecko z troską: a...nie umoczy słuchawek?

      Ta sama Julia zamiast "ż" mówiła coś jakby "W", a jej kuzynka równolatka coś
      jakby "sz". Słyszałam kiedyś dialog nad nieporuszającą się biedronką:
      -" czy ona szyje?" -" tak, wyje"
      • jol5.po Re: a moje dziecko.... 12.06.07, 12:19
        cudownesmile))
      • mamajudo Re: a moje dziecko.... 15.06.07, 22:26
        genialne smile
    • weteranka13 Re: a moje dziecko.... 13.06.07, 20:46
      Jasiek miał dwa lata gdy urodził się Maciuś. Uczyliśmy go wówczas, że należy
      szanować zwierzęta. Pająki, muchy i osy, które znajdowaliśmy w domu z
      namaszczeniem wynosiliśmy na taras lub za okno - wypuszczają je na wolność.

      Po kilku dniach okazało się, że przyniesiony ze szpitala Maciuś płacze dużo i
      głośno. Zdesperowany Jasiek powiedział w pewnym momencie:
      "Może wypuśćmy go na wolność"

      Pozdrawiam

      P.S. Ogromnie miły wątek!
      • jol5.po Re: a moje dziecko.... 13.06.07, 23:40
        smile))
    • zwiatrem plopetka 17.06.07, 22:31
      a czy wiecie moje drogie co to jest <plopetka>? miękkie <tk>
      a czy wiecie co to jest <tulek> miękkie <tu>?

      Mamusiu to nie mytki (koniecznie miękkie <tk>wink, to tulki..........






      mamusia, tutaj masz same plopetki o i tu plopetka, ooo i tu tes plopetka,
      oejejku plopetki!!! tatusiu, mamusia ma plopetki.........

      - Karolku popatrz ile tutaj myszek - pokazuje mama Karolkowi myszki stojące w
      rządku obrazkowego słowniczka angielskiego (obecnie hit sezonu taki słowniczek,
      przekroje życia właśnie omawiamy i ta książka stała sie Jego ulubioną), na co
      Karolek odpowiada:
      - Mamusiu to nie mytki (miękkie <tk>, to tulki..........

      zaskoczyłam po kilku chwilach:
      - Karolku powiedz szczurek
      - tu-lek odpowiedział bardzo klarownie Karol

      wiecie już co to są plopetki

      • mamusiewa Re: plopetka 18.06.07, 16:27
        kropeczki? Czyli pieprzyki albo ospa
        • zwiatrem tak, plopetka to 18.06.07, 23:24
          kropeczka (ciemne pieprzyki malutkie mam ich całkiem sporo)
          • mac62 no przecież.... 19.06.07, 09:27
            .....plopetki to tylko uroku dodają
    • mamajudo Re: a moje dziecko.... 02.07.07, 22:24
      Właściwie to nie moje dziecko, lecz kuzynki, ale napisze, bo śmieszne to było smile

      Mąż kuzynki usypia Szymka (3 lata), który w dzień za długo pospał,
      więc teraz siłą rzeczy zasnąć nie chce. Pora późna, tatuś od godziny czyta
      bajeczkę za bajeczką
      i wreszcie czytając zasypia. Na co Szymek reaguje takim oto zdaniem:
      - Tato, dobrze, że już skończyłeś, bo ja czekam i czekam, żebym wreszcie mógł
      pójść do mamy...
      • kaakaa Re: a moje dziecko.... 03.07.07, 13:01
        To ja w podobnym klimacie:
        Mój tato usupiał trzyletniego Józia. Dziadek czyta bajkę za bajką. Brzdącowi
        kleją się oczy już mocno ale po każdej bajce domoga się następnej. Dziedek
        miękki więc ulega ale widzę, że ma już dość a i pora taka, że Józek zazwyczaj
        już dawno spał. W końcu dziadek informuje wnuka:
        -Józiu, muszę zdobić krótką przerwę, żeby sie napić, bo od tego czytania zaschło
        mi w gardle. Napiję się i zaraz wracam.
        Na to Józio z rozpaczą w głosie:
        - Nie! Dziadku, bo jak ty wyjdziesz, to ja zaraz zasnę...
    • madziulka199 Re: a moje dziecko.... 03.07.07, 23:41
      To i ja się tu dopiszę.Kilka dni temu zabrałam moje dzieci do Jurajskiego Parku
      w Bałtowie.Zafascynowana dinozaurami Ada poprosiła tate o kupienie jej
      takiego.Gdy tato przyniósł jej,,upragninego" dinozaura Adrianna rzuciła:
      -Tatusiu ja chciałam tego dinozarła(w tym momencie wskazała na wielkiego
      dinozaura)a nie pieska.
      Wszyscy mieliśmy niezły ubaw bo fakt faktem zabawka przypominała z deka psa.
      Jeśli coś sobie przypomnę i będę miała czas to na pewno napisze.
    • kasperkowa Re: a moje dziecko.... 12.09.07, 23:04
      Uczymy Jasia(2,3 mieś) siusiać na nocnik. Kilka razy udało mu się
      zrobić. Któregoś razu podstawiam mu nocnik, namawiam, żeby zrobił,
      Jaś się lekko napina ale nic nie leci. A Jasiulek na to -
      mama "ziepsiuł" się siusiak......
    • zebra12 Moja Tosia... 21.09.07, 06:24
      Była wówczas jedynaczką, miała 2 latka. Pojechała na wieś do babci.
      Na spacerze zobaczyła krowę. Przygląda się jej, kuca, obchodzi w
      koło. W końcu stwierdza ze znawstwem:
      - Mamo, ta krowa jest kobietą!
      Myślę sobie, skąd taka wyedukowana w TYCH sprawach dwulatka więc
      pytam:
      - Skąd wiesz? - a ona z pewnoscią w głosie:
      - Bo ma przeciez obcasy!!!!!!
      • tomira74 Re: Moja Tosia... 25.09.07, 19:04
        Rozmawia Inga (wtedy lat 6) i Magda 1,5 roku młodsza
        I- Powiedz skrzydło
        M-skrzydło
        I- a kiedyś mówiłaś ścidło
        I- a teraz powiedz zapal
        M-zapal
        I- a widzisz kiedyś mówiłaś oświećsmile

        Magda lat 7 napisała - mószę więc pytam ją dlaczego przez Ó a ona na to bez
        wahania bo wymienia się na mogę.

        Magda lat 5 odbiera telefon i słyszymy
        Nie mama z tata nie mogą teraz odebrać bo mama robi kupee a tata padnięty umarł
        ( spał po nocnej zmianie)
        • mac62 Re: Moja Tosia... 25.09.07, 21:33
          hahahahsmile)) -super ta dziecięca skojarzeniówka

          dziecko(6lat) znajomych publicznie wyznało:
          "tata-ty to taki niedzielny jesteś"
          -konsternacja ogromna, bo gość niepijący i
          tłumaczenie tejże artystki :
          "bo się z nikim nie dzielisz"
          • mamusiewa Re: Moja Tosia... 12.10.07, 11:58
            cudne...
    • sumatra1 Re: a moje dziecko.... 05.12.07, 14:57
      A moje dziecko (2 lata) boli głowa....
      .... w stopę big_grinDDD
    • mamajudo Re: a moje dziecko.... 14.12.07, 11:45
      Lidzia (3 lata) do Mai (5 lat) w czasie zabawy w rycerzy, smoka i
      śnieżkę:

      -zabijemy macochę, idę uratować śnieżkę

      -walczymy ze smokiem, bo porwał księżniczkę, bierz swoje majtki
      rycerskie i goń go!



      Teraz starsza do młodszej (ta sama zabawa):

      -Lidzia! bądź dużą armią żołnierzy, ja będę generałem!

    • chodorka Re: a moje dziecko.... 07.01.08, 12:02
      moja zaś córka- średnia- powiedziała do najmłodszej, dwuletniej
      agatki: "a wiesz, Agatko, że Ty będziesz miec swoje dzieci i każdemu
      z nich NADASZ IMIĘ?"
    • aneczkag1 Re: a moje dziecko.... 07.01.08, 21:10
      u nas było tak....wysłalismy swoja prawie 6 letnia corke zeby
      poszła w kosciele obejrzec szopke.Wraca po chwili i mowi, ze wedlug
      niej to tam brakuje 2 wielbładów.My zdziwieni pytamy ...dlaczego????
      a ona na to ...a jak to ??? 3 krolowie na jednym przyjechali?????
    • mamusiewa Re: a moje dziecko.... 26.01.08, 22:27
      W kosciele na mszy dla dzieci szkolnych ksiadz pytał o jakieś rzeczy
      dotyczące ewangelii, a dzieci się zgłaszały i odpowiadały do
      mikrofonu. W pewnym momencie ręke podniósł mój 3 letni Antoś. Ksiądz
      podszedła do niego , a on do mikrofonu ni z gruchy ni z pietruchy: A
      ja widziałem tygrysa!
      • ciezka_cholera Re: a moje dziecko.... 25.02.08, 22:04
        ooo rany big_grinDDDDDD

        dialog moich dzieci:
        Kajtek - Kalino, a wiesz jak inaczej sie mowi na nietoperze?
        Kalina - jaaak?
        Kajtek - sledzie!
        ja - sledzie?! ale to przeciez sa takie ryby.
        Kajtek (skonsternowany) - racja, pomylilem sie, krwiopijcy!

        i jeszcze cos:
        Kalina - mamo, jak ma na imie mama Bolka i Lolka?
        ja (na odczepnego) - Kasia
        Kalina (zawiedziona) - Kasia? tak jak zwykla ty?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja