mac62 09.05.07, 20:52 tzn.Hubert(6lat) stwierdził: "ja nie chcę iść do nieba, bo mam lęk wysokości i boję się ,że spadnę" albo to(ten sam Hubert): "mamo, a Staś(4) nie będzie miał żony,bo on nie wie jak się obsługuje kobietę" Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
jol5.po Re: a moje dziecko.... 10.05.07, 12:06 pozwoliłam sobie przykleic wątek, bo taki pozytywny, akurat na poprawę humoru Ja nie mam pamięci do takich sytuacji, a jest ich trochę, każde dziecko tworzy swoje słowne konstrukcje i czasami całkiem celne. Ostatnio jednak dominuje 14 latka, która tak na poważnie (takie ma mniemanie) walczy o "wolnośc", "prawa dziecka". Jakby to zapisac, to były fajny trihler prawniczy chyba. Udaję, że słucham bardzo poważnie, bo uśmiech działa bardzo źle na moją "bojowniczkę". Szkoda, że nie umiem zapisac tego "dla potomności" (albo dla jej potomka). A potem ulatuje z pamięci Odpowiedz Link
mac62 Re: a moje dziecko.... 10.05.07, 13:13 No fajnie,że podwiesiłaś, bo tak jakoś smutno ostatnio i za oknem i tak b.poważnie na forum. I jeszcze mi się coś przypomnało. Delfina (wtedy 7 latka) donosi: "mamo ,a Karina kupiła pontony" (Karina miała wtedy 11 lat i @ ) Odpowiedz Link
bazylia_am Re: a moje dziecko.... 10.05.07, 14:16 Ja od jakiegoś czasu zapisuję wszystko co nas bawi, niestety wiele tekstów uleciało... jeden z moich ulubionych - Jula miała może wtedy 5 lat, miała się rano ubrać do przedszkola. No i prosi - mamo, załóż mi rajstopy, na co ja - potrafisz, załóż sama. Julka - ale ja nie mogę, ja - dlaczego?. Julka - bo jak się schylam to mi śmierdzą nogi! Pomysłowość mojego dziecka rozbawiła mnie, ale gdy zaproponowałam umycie stóp to zrezygnowała i stwierdziła, że rajstopy wciągnie już sama. Odpowiedz Link
mamajudo Re: a moje dziecko.... 11.05.07, 10:29 Julka (6,5) do Mikołaja (wtedy 3 miesiące): <<Uuuuch, braciszku, ja cię tak bardzo kocham, że się z tobą ożenię!>> Rozczulające Odpowiedz Link
mamajudo Re: a moje dziecko.... 11.05.07, 10:38 Ta sama Julka (ale 2-3 letnia) miała taką wieczorną mantrę: <<kooosiek!!! mooosiek!!! geeesiek!!!>> co nalezy tłumaczyć: soczek! smoczek! gesiek! (owca, przytulanka). Potrafiła tak jęczeć i jęczeć, nawet czasami przez sen Jak zaczęla się odzwyczajać od smoczka to pierwszej nocy było: kooosiek!!! mooooooo... (tu chwila zastanowienia, para poszła uszami) geeesiek! Odpowiedz Link
mac62 Re: a moje dziecko.... 11.05.07, 10:54 )))- dobre A z tym "wiązaniem kazirodczym" to u nas też jest ubaw, jak chłopcy wybierają sobie siostry, a później przychodzą do mnie z reklamacją, że jest za mało kobiet w naszej rodzinie. Najstarsza (16)mówi,że dla niej wyznacznikiem dobrego męża będzie Hubert(6 lat). I rzeczywiście facet ma podejście do kobiet a poza tym jest empatycznym altruistą . W przedszkolu nie może się uwolnić od dziewczyn. uffff Odpowiedz Link
mac62 Re: a moje dziecko.... 14.05.07, 10:33 Nasz domowy filozof(oczywiście Hubert): "a ja się chyba nie ożenię, bo żeby mieć dzieci -trzeba się całować" -hm ??? "a ja mogę się pocałować tylko 2 razy....., a ja chcę mieć 5 dzieciów.... , no i jak ja mam to zrobić????" (żeby była jasność - nie instruowałam delikwenta - za młoda jestem na babcię) Odpowiedz Link
jol5.po Re: a moje dziecko.... 14.05.07, 13:53 to jest bardzo optymistyczny wątek)) zbaczając trochę z tematu - Kasia mac, czy podpis w sygnaturce odnosi się do przyjaciół w wizytówce?? (obiecuję się postarac zmniejszyc rozmiary) Odpowiedz Link
mac62 Re: a moje dziecko.... 14.05.07, 15:00 Jolu kochana, od nikogo nie śmiem wymagać poświęceń cielesnych. Moja sygnaturka poprzednia trochę odstraszała . A ta miała dać do myślenia. Niebawem ją zmienię , ale już chyba nie tak prowokacyjnie. Odpowiedz Link
mamajudo Re: a moje dziecko.... 14.05.07, 15:34 Właśnie będziemy zmieniać samochód na większy, stąd pewnie taka rozmowa: Julka (6,5): Ile ta pani ma dzieci? ja: jedną córeczkę Julka: to po co jej taki duży samochód??? Odpowiedz Link
karolina_w_gazecie Re: a moje dziecko.... 18.05.07, 15:11 Rozmawialiśmy o dzieciach – o tym, że czasem sa sami bracia, same siostry itp. Następnie Franek zrobił sobie „strzykawkę” z plastikowego kijka i złożył propozycje Antkowi „chcesz, to ci zrobię taki zastrzyk, żeby twoja żona rodziła samych mężczyzn”. ) Odpowiedz Link
urge Re: a moje dziecko.... 18.05.07, 22:48 Fajny wątek Mój pierworodny -Jurek, lat pięć, ostatnio bardzo dużo zjada. Po kolejnej dokładce obiadu mówię: "co Ty tak dużo jesz ostatnio? pękniesz zaraz!" no co otrzymuję odpowiedź: "bo chcę szybko urosnąć i się stąd wyprowadzić!" My z mężem, lekko zszokowani: "a co, tak źle Ci z nami?" Jurek: "nie, ale my z Julką [przedszkolna pierwsza miłóść] właśnie zdecydowaliśmy się gdzie wybudujemy nasz dom i chcielibyśmy się za to zabrać!" I jeszcze dzisiejsza rozmówka ze średniaczkiem: Jurek, najstarszy poszedł rano do przedszkola a ja ubieram młodszych: Jasia (2 lata i 9 mies.) i Stefcia (4mies.) na spacer, przy czym Stefcio strasznie płacze a zdegustowany Jaś patrzy na niego i mówi do mnie pocieszającym tonem: "jak Stefek podrośnie to pójdzie z Jurkiem do przedszkola i będziemy mieć wreszcie trochę spokoju!" Odpowiedz Link
mamusiewa Re: a moje dziecko.... 11.06.07, 09:42 Kiedy Julia zrobiła już siusiu do specjalnego kubeczka, powiedziałam: A teraz damy mocz do badania! Julia patrzy dziwnie i się upewnia: pani będzie badać mocz? Potwierdziłam. Dziecko z troską: a...nie umoczy słuchawek? Ta sama Julia zamiast "ż" mówiła coś jakby "W", a jej kuzynka równolatka coś jakby "sz". Słyszałam kiedyś dialog nad nieporuszającą się biedronką: -" czy ona szyje?" -" tak, wyje" Odpowiedz Link
weteranka13 Re: a moje dziecko.... 13.06.07, 20:46 Jasiek miał dwa lata gdy urodził się Maciuś. Uczyliśmy go wówczas, że należy szanować zwierzęta. Pająki, muchy i osy, które znajdowaliśmy w domu z namaszczeniem wynosiliśmy na taras lub za okno - wypuszczają je na wolność. Po kilku dniach okazało się, że przyniesiony ze szpitala Maciuś płacze dużo i głośno. Zdesperowany Jasiek powiedział w pewnym momencie: "Może wypuśćmy go na wolność" Pozdrawiam P.S. Ogromnie miły wątek! Odpowiedz Link
zwiatrem plopetka 17.06.07, 22:31 a czy wiecie moje drogie co to jest <plopetka>? miękkie <tk> a czy wiecie co to jest <tulek> miękkie <tu>? Mamusiu to nie mytki (koniecznie miękkie <tk>, to tulki.......... mamusia, tutaj masz same plopetki o i tu plopetka, ooo i tu tes plopetka, oejejku plopetki!!! tatusiu, mamusia ma plopetki......... - Karolku popatrz ile tutaj myszek - pokazuje mama Karolkowi myszki stojące w rządku obrazkowego słowniczka angielskiego (obecnie hit sezonu taki słowniczek, przekroje życia właśnie omawiamy i ta książka stała sie Jego ulubioną), na co Karolek odpowiada: - Mamusiu to nie mytki (miękkie <tk>, to tulki.......... zaskoczyłam po kilku chwilach: - Karolku powiedz szczurek - tu-lek odpowiedział bardzo klarownie Karol wiecie już co to są plopetki Odpowiedz Link
zwiatrem tak, plopetka to 18.06.07, 23:24 kropeczka (ciemne pieprzyki malutkie mam ich całkiem sporo) Odpowiedz Link
mamajudo Re: a moje dziecko.... 02.07.07, 22:24 Właściwie to nie moje dziecko, lecz kuzynki, ale napisze, bo śmieszne to było Mąż kuzynki usypia Szymka (3 lata), który w dzień za długo pospał, więc teraz siłą rzeczy zasnąć nie chce. Pora późna, tatuś od godziny czyta bajeczkę za bajeczką i wreszcie czytając zasypia. Na co Szymek reaguje takim oto zdaniem: - Tato, dobrze, że już skończyłeś, bo ja czekam i czekam, żebym wreszcie mógł pójść do mamy... Odpowiedz Link
kaakaa Re: a moje dziecko.... 03.07.07, 13:01 To ja w podobnym klimacie: Mój tato usupiał trzyletniego Józia. Dziadek czyta bajkę za bajką. Brzdącowi kleją się oczy już mocno ale po każdej bajce domoga się następnej. Dziedek miękki więc ulega ale widzę, że ma już dość a i pora taka, że Józek zazwyczaj już dawno spał. W końcu dziadek informuje wnuka: -Józiu, muszę zdobić krótką przerwę, żeby sie napić, bo od tego czytania zaschło mi w gardle. Napiję się i zaraz wracam. Na to Józio z rozpaczą w głosie: - Nie! Dziadku, bo jak ty wyjdziesz, to ja zaraz zasnę... Odpowiedz Link
madziulka199 Re: a moje dziecko.... 03.07.07, 23:41 To i ja się tu dopiszę.Kilka dni temu zabrałam moje dzieci do Jurajskiego Parku w Bałtowie.Zafascynowana dinozaurami Ada poprosiła tate o kupienie jej takiego.Gdy tato przyniósł jej,,upragninego" dinozaura Adrianna rzuciła: -Tatusiu ja chciałam tego dinozarła(w tym momencie wskazała na wielkiego dinozaura)a nie pieska. Wszyscy mieliśmy niezły ubaw bo fakt faktem zabawka przypominała z deka psa. Jeśli coś sobie przypomnę i będę miała czas to na pewno napisze. Odpowiedz Link
kasperkowa Re: a moje dziecko.... 12.09.07, 23:04 Uczymy Jasia(2,3 mieś) siusiać na nocnik. Kilka razy udało mu się zrobić. Któregoś razu podstawiam mu nocnik, namawiam, żeby zrobił, Jaś się lekko napina ale nic nie leci. A Jasiulek na to - mama "ziepsiuł" się siusiak...... Odpowiedz Link
zebra12 Moja Tosia... 21.09.07, 06:24 Była wówczas jedynaczką, miała 2 latka. Pojechała na wieś do babci. Na spacerze zobaczyła krowę. Przygląda się jej, kuca, obchodzi w koło. W końcu stwierdza ze znawstwem: - Mamo, ta krowa jest kobietą! Myślę sobie, skąd taka wyedukowana w TYCH sprawach dwulatka więc pytam: - Skąd wiesz? - a ona z pewnoscią w głosie: - Bo ma przeciez obcasy!!!!!! Odpowiedz Link
tomira74 Re: Moja Tosia... 25.09.07, 19:04 Rozmawia Inga (wtedy lat 6) i Magda 1,5 roku młodsza I- Powiedz skrzydło M-skrzydło I- a kiedyś mówiłaś ścidło I- a teraz powiedz zapal M-zapal I- a widzisz kiedyś mówiłaś oświeć Magda lat 7 napisała - mószę więc pytam ją dlaczego przez Ó a ona na to bez wahania bo wymienia się na mogę. Magda lat 5 odbiera telefon i słyszymy Nie mama z tata nie mogą teraz odebrać bo mama robi kupee a tata padnięty umarł ( spał po nocnej zmianie) Odpowiedz Link
mac62 Re: Moja Tosia... 25.09.07, 21:33 hahahah)) -super ta dziecięca skojarzeniówka dziecko(6lat) znajomych publicznie wyznało: "tata-ty to taki niedzielny jesteś" -konsternacja ogromna, bo gość niepijący i tłumaczenie tejże artystki : "bo się z nikim nie dzielisz" Odpowiedz Link
sumatra1 Re: a moje dziecko.... 05.12.07, 14:57 A moje dziecko (2 lata) boli głowa.... .... w stopę DDD Odpowiedz Link
mamajudo Re: a moje dziecko.... 14.12.07, 11:45 Lidzia (3 lata) do Mai (5 lat) w czasie zabawy w rycerzy, smoka i śnieżkę: -zabijemy macochę, idę uratować śnieżkę -walczymy ze smokiem, bo porwał księżniczkę, bierz swoje majtki rycerskie i goń go! Teraz starsza do młodszej (ta sama zabawa): -Lidzia! bądź dużą armią żołnierzy, ja będę generałem! Odpowiedz Link
chodorka Re: a moje dziecko.... 07.01.08, 12:02 moja zaś córka- średnia- powiedziała do najmłodszej, dwuletniej agatki: "a wiesz, Agatko, że Ty będziesz miec swoje dzieci i każdemu z nich NADASZ IMIĘ?" Odpowiedz Link
aneczkag1 Re: a moje dziecko.... 07.01.08, 21:10 u nas było tak....wysłalismy swoja prawie 6 letnia corke zeby poszła w kosciele obejrzec szopke.Wraca po chwili i mowi, ze wedlug niej to tam brakuje 2 wielbładów.My zdziwieni pytamy ...dlaczego???? a ona na to ...a jak to ??? 3 krolowie na jednym przyjechali????? Odpowiedz Link
mamusiewa Re: a moje dziecko.... 26.01.08, 22:27 W kosciele na mszy dla dzieci szkolnych ksiadz pytał o jakieś rzeczy dotyczące ewangelii, a dzieci się zgłaszały i odpowiadały do mikrofonu. W pewnym momencie ręke podniósł mój 3 letni Antoś. Ksiądz podszedła do niego , a on do mikrofonu ni z gruchy ni z pietruchy: A ja widziałem tygrysa! Odpowiedz Link
ciezka_cholera Re: a moje dziecko.... 25.02.08, 22:04 ooo rany DDDDDD dialog moich dzieci: Kajtek - Kalino, a wiesz jak inaczej sie mowi na nietoperze? Kalina - jaaak? Kajtek - sledzie! ja - sledzie?! ale to przeciez sa takie ryby. Kajtek (skonsternowany) - racja, pomylilem sie, krwiopijcy! i jeszcze cos: Kalina - mamo, jak ma na imie mama Bolka i Lolka? ja (na odczepnego) - Kasia Kalina (zawiedziona) - Kasia? tak jak zwykla ty? Odpowiedz Link