Przywiązanie wielodzieci do rodziców...

22.06.07, 23:43
Słuchajcie jak to jest? uważa się, że plusem wielodzietności jest to, iż uwaga
rodziców rozkłada się na kilkoro dzieci i żadne z nich nie jest obciązone
nadopiekuńczością, ale ja chcę zapytać o moją obawę, a mianowicie, czy czasem
nie jest tak, że jak te dzieci dorosną, to wtedy działa odwrotnośc, czyli
starsi rodzice zostaja pozbawieni uwagi, bo każde z dzieci ogląda się na
drugie, że to tamto ma się zająć rodzicami i nie mówię tu o takiej późnej
starości, ale też o codziennym kontakcie, jak dzieci już wyfruną z gniazda,
telefonach itd... jestem jedynaczką, w zasadzie nie mam bliskiej rodziny poza
rodzicami i tak się zastanawiam, czy jak się zdecydujemy z małżem na więcej
dzieci( na razie wciąż 2), to nie zostanę potem sama jak palec, (tzn myślę, że
nie smile ale tak się obawiam, bo ja jako jedynaczka jestem bardzo z rodzicami
związana, a podobno wink wielodzieci są mniej przywiązane do rodzicieli?
prawda to czy nie???
nie ukrywam, że wolałabym wariant ciepłej rodziny przy stole, codziennych
telefionów od każdego z dzieci itd. wizyt itd... no bo tak sobie zawsze
wyobrażałam rodzinę wielodzietną, ale może inaczej jest w realu???
    • housewife1 Re: Przywiązanie wielodzieci do rodziców... 28.06.07, 22:23
      hmmm, nikt nie pisze, napiszcie cos jak jest u was, moze ci co sami wyrośli w
      wielodzietnej, jak teraz wasze układy z rodzicami???
      • bazylia_am Re: Przywiązanie wielodzieci do rodziców... 29.06.07, 13:50
        Ja sama nie pochodzę z wielodzietnej rodziny - byłysmy z siostrą we dwie.
        Uważam, że mamy bardzo bliskie relacje z rodzicami (siostra nadal z nimi
        mieszka). Wiem, że zawsze możemy na siebie liczyć i w razie czego dogadamy się.

        Mój mąż ma dwoje rodzeństwa, wszyscy (w sumie 6 osób z połówkami) jestesmy ze
        sobą zżyci, razem spędzamy weekendy, urlopy, często do siebie dzownimy. I
        widzę, że fajnie jak się mozna dogadać, że teraz jedno lub drugie zrobi coś
        mamie a trzecie podskoczy do babci itp.
        Koleżanka jedynaczka, wraz z mężem jedynakiem są dzięki temu
        jedynactwu "ustawieni" materialnie, ale padają na twarz - trzeba pomóc dwóm
        babciom i dwóm mamom i dwóm ojcom - nagle wszyscy zaczęli mieć problemy
        zdrowotne, finansowe.
        Dlatego skłaniam się do tego, że im więcej dzieci i im więcej miłości w
        rodzinie tym łatwiej się żyje smile
    • witbor Re: Przywiązanie wielodzieci do rodziców... 29.06.07, 14:09
      Mój mąż ma jeszcze dwóch braci, zaś moi teściowie są jeszcze w pełni sił i
      mieszkają 2 godziny drogi zarówno od nas, jak i od braci. W zasadzie co weekend
      któryś z rodziną do nich podjeżdża, oprócz tego częsty kontakt telefoniczny i
      zjazdy rodzinne z okazji świąt. Myślę - znając ich - że żaden nie zostawiłby
      ich w biedzie, a jeszcze prześcigaliby się w pomocy, choć nie są aniołamismile
      Zresztą często się zdarza, że trzeba coś kupić, załatwić (teściowie mieszkają
      na wsi - ich synowie wszyscy w miastach), zawsze się ktoś znajdzie i nikt nie
      ogląda się na drugiego. Jedyny minus jest tacy, że teściowie mają już siedmioro
      wnuków i często są obarczani opieką któregoś z nich...
      Co do mnie, to się nie zastanawiam, czy moje dzieci się mną zajmą. Chcielibyśmy
      im wpoić, co prawda, pewną wrażliwość, mądrość oraz szacunek do starszych,
      zwlaszcza do rodziców, ale nie decyduję się na dzieci, żeby na stare lata miał
      się kto mną zająć, bo nie są moją wlasnością... Chyba będę się starała, żeby
      kiedyś nie czuly się mną uwiązane i mogły swobodnie podejmować wybory odnośnie
      własnego życia...
      • housewife1 Re: Przywiązanie wielodzieci do rodziców... 29.06.07, 21:28
        Bardziej mam na mysli stronę emocjonalna, przywiązanie, zainteresowanie,
        rozmowa... niż opieka jako taka w sensie zajmowania się, sama uważam, że dzieci
        nie są własnością rodziców i nie chcę ich mieć do opieki na starośc, ale
        chciałabym miec po prostu z nimi wszystkimi, ile ich będzie zywy kontakt emocjonalny
        • iwonka50 Re: Przywiązanie wielodzieci do rodziców... 30.06.07, 17:25
          Mam koleżankę, która ma 9 rodzeństwa i nie wiem dokładnie jak oni ale ona
          jeździ do rodziców (80 km) praktycznie co tydzień i bardzo o nich dba. Także
          myślę, że zależy to od konkretnej rodziny. Z tego co wiem ta rodzinka jest
          dosyć mocno ze sobą związana. Podobała mi sie argumentacja taty koleżanki na
          pytanie - dlaczego tyle dzieci? Odpowiadał, że kolejne dzieci były coraz
          ładniejsze i żal było przestać je "robić" smile
          • housewife1 Re: Przywiązanie wielodzieci do rodziców... 01.07.07, 23:00
            trochę się martwię, że jako jedynak nie będę potrafiła jakos tak ich wychowac ,
            by się nawzajem kochały i nas rodziców przy okazji też, jestem chyba raczej
            ciepłą osobą i dzieci czują moją miłość, zresztą rozmawiamy o tym, ale jakoś tak
            nie wiem czy dam radę, w sumie może to nie tylko od nas zależeć, ale też od ich
            charakterów
            też znam 1 dziewczynę, ma 8 rodzeństwa i mówi, że mama się bardzo wszyscy
            opiekują w sensie mentalnym, dodam tylko, że rodzeństwo jest (mniej więcej po
            połowie) z 2 ojców i obaj nie żyją, a samo rodzeństwo- jedni z jednymi się
            lubią, drudzy z innymi nie bardzo, po prostu zależy od dopasowania osobowości...
Pełna wersja