hedonka
14.10.07, 11:21
Nam dotychczas wychodziło jakoś naturalnie, nawet nie pamiętam, kiedy i jak.
Teraz mam ostrą tokspolazmozę i martwimy się o młode. Dzieciom dotychczas nie
mówiliśmy, ale oczywiście wyczuwają klimaty i świrują. Za dwa tygodnie mam usg
genetyczne, które, mam nadzieję uspokoi nas co do ewentualnego wpływu choroby
na malucha. No tak, ale jeśli nie, to co? Strasznie trudno przekazywać radosne
w końcu wieści, jak jednocześnie tyle niepokoju. Czy o niepokoju też im mówić,
a może poczekać do tego usg? Mam poczucie, że coś im musimy powiedzieć, bo
tajemnice i niedopowiedzenia, jak wiadomo, są najgorsze. Co myślicie?