dyskretny urok najstarszego

30.12.07, 00:12
Pewnie każda z Was spotyka różne życzliwie zainteresowane starsze panie. Są
często samotne to i lgną do dzieci.
Kłopot w tym:
"Ach, jak miła gromadka! Szczególnie ta mała. Jak masz na imię? Jaka jesteś
śliczna, jakie masz oczka. A tam w wózeczku to chłopczyk czy dziewczynka?
Śliczny maluszek! Jak masz na imię?"
Wymownie głaszczę najstarszego, mówię, że wszyscy są kochani lub wtrącam coś
na jego temat i pani się reflektuje, że kogoś pominęła. Tylko, że on zaczął
już dostrzegać, że ludzie lgną do jego rodzeństwa a jego samego dostrzegają na
końcu (może nawet widzi moje zabiegi...). Dziś na spacerze podobna sytuacja
wystąpiła dwukrotnie (raz niestety z udziałem personelu przedszkola). Maciej
do domu wrócił wyraźnie smutny. W rodzinie i wśród znajomych jest lepiej ale
tylko trochę.
Nie chodzi mi o to, że to on ma być w centrum, ale żeby zachować równowagę bo
chłopak co i róż ma jakiś problem a tu jeszcze to.
Jakieś pomysły?
    • w_iika Re: dyskretny urok najstarszego 30.12.07, 10:28
      Za wiele nie pomoge, bo smaa tylko podczytuje marzac o trojce (na razie 1 na swiecie i 2gie w brzuchu), ale bylam najstarsza. Brat 7 lat mlodszy, siostra 9 lat. Oboje, a zwlaszcza siostra, super slodcy. Nie bylam o to specjalnie zazdrosna, bo byli tak uroczy , ze ich uwielbialam. A moja mama zawsze, przy kazdej okazji podkreslala, ze beze mnie ona by sobie rady nie dala i opowiadala, ile ja juz potrafie zrobic, ile mam obowiazkow zwiazanych z opieka nad dziecmi i pomoca w domu (co bylo zgodne z prawda),a ja roslam z dumy, ze jestem juz dorosla i odpowiedzialna. Czulam, ze jestem wyjatkowa, i beze mnie dom by sie zawalil, a dzieci, no coz, slodkie i urocze, ale to ja jestem najstarsza smile
      Gdy ludzie zachwycali sie dziecmi, mama mowila wtedy cos w stylu: "tak, tak, sliczniutkie, ale ile pracy przy nich, jakby nie najstarsza corka, to bym chyba nie miala czasu spac", nie pamietam dobrze, ale jakos tak zawsze wynikalo, z ebeze mnie ani rusz
    • anka.76 Re: dyskretny urok najstarszego 30.12.07, 15:35
      Oj,to prawda ze te starszaki trochę na boku ,a najgorsze jest to że
      mój akurat bardzo dobrze to dostrzega komentując przy tym ze Tomek
      jest najmłodszy i on jest teraz najważniejszy.
    • hanti nie u mnie :) 30.12.07, 21:01
      mój Kubuś jest wygadany, zawsze ma coś do powiedzenia, wszyscy znajomi
      sąsiedzi/panie w sklepie najpierw z nim rozmawiają. Nieznajomym chętnie opowiada
      o siostrach, sam ba o to żeby go widziano big_grin
    • anna_sla Re: dyskretny urok najstarszego 30.12.07, 22:08
      o jakim wieku dzieci mówimy? Nie wiem czy cokolwiek uda mi się podpowiedzieć,
      ponieważ u nas ten problem nastąpił stosunkowo wcześnie. I trochę to takie
      dziwne, ale wszyscy lgnęli do Krzysia z bliźniąt zapominając kompletnie o
      reszcie. Z początku to widzieli same bliźniaki (jeszcze jak byli leżącymi
      niemowlętami) i wówczas pomijana była dwuletnia córunia. Zaczęłam najpierw
      "eksponować" ją, wystarczało jej to, a z czasem spryciula zauważyła co podoba
      się ludziom i zaczęła sama się "pokazywać" niejako jakby "reklamując" swoich
      braciszków i okazywać na pokaz (ale szczerze) swoją miłość i czułość dla nich.
      Problem zniknął sam. Potem jednak pojawił się problem z Bartusiem z bliźniąt,
      ponieważ on jest trudnym dzieckiem, takim troszkę nadąsanym, poważnym, z
      problemami emocjonalnymi (wówczas najsilniejsze ich stadium) i nieufny. Krzyś
      natomiast flirtował z każdym, łypał tymi swoimi słodko-cwaniackimi oczętami,
      życzliwy banan od ucha do ucha, no z resztą popatrz, nie zauroczyłabyś się takim
      mądralą?:
      www.youtube.com/watch?v=j-CbfH1wS5c
      I dlatego nikt nie chciał się specjalnie "spuszczać" nad Bartusiem, od którego
      oczekiwali uśmiechu po kilku słowach, życzliwości a nie wzroku spod byka. Taki
      był, cóż na to poradzić, ale doskwierało mu to, że tamten był faworyzowany. I tu
      wkroczyłam ja, zachwalałam, opowiadałam, pokazywałam itd. itp. Więcej się nad
      nim napracowałam jak nad córcią. Otrzymałam taki efekt, że teraz on ufa mi
      bezgranicznie, jestem jego podporą, jego ostoją, jego mamusią najlepszą na
      świecie i po prostu ma gdzieś cały świat, czy go dostrzega (póki co, nie wiadomo
      co potem). Teraz jak ktoś podchodzi, on tylko sobie obserwuje z kim ma do
      czynienia, czym różnią się Ci ludzie, co sobą reprezentują, po prostu uczy się
      poprzez obserwację i nie próbuje zwracać na siebie uwagę tylko bacznie patrzy,
      bo najważniejsze, że jest mama, reszta to drobiazgi. Od nikogo już nie oczekuje
      zwracania na niego uwagi, ale cieszy się i zawstydza jednocześnie jeśli mimo
      wszystko ktoś zwróci również i na niego szczególną uwagę smile)
      • dryjanna Re: dyskretny urok najstarszego 30.12.07, 23:16
        Mój starszy syn ma ponad pięć i pół roku i to normalne, że mamusia nie zawsze jest w niego wpatrzona z zachwytem. Komplementów mu nie szczędzę, czułości też ale jemu ciągle mało dowartościowania...
        Jak dotąd też miał wypracowane własne metody na zwrócenie na siebie uwagi, czasem ja go reklamowałam i było ok. Teraz ma chłopak jakiś kryzys.
        Staram się bardzo żeby myślał o sobie pozytywnie, przypominam mu w czym jest świetny, jak się stara w tym czy owym, żeby wiedział że to dostrzegam i doceniam, że tamten i ów go podziwia, lubi itp. Ale on tak już ma. Potrafi boczyć się na cały świat, prowokować zachowując się nie akceptowalnie a potem cierpieć, że nie jest tak jak by chciał. Bada granice naszej akceptacji dla niego, czy jak? (Bo przecież nie co mu wolno.)
        Wygląda na to, że przegląda się w czym się da aby się upewnić że jest coś wart (przypominam sobie, że coś podobnego powiedziała o nim psycholog gdy miał dwa i pół roku). Z przegrywaniem też ma kłopoty i ...
        kogoś mi to przypomina... Ekhm.

        Dzieciaki sprytne są smile Ale mamy też muszą wink




        • milorzab Re: dyskretny urok najstarszego 03.01.08, 19:23
          U mnie też tak jest, że najstarszy jakoś mało się umie zareklamować. Tosia jest
          słodka ( z czym walczymy wink) i to się super sprzedaje:w sklepie, u lekarza, w
          kościele, u rodziny - zawsze słyszymy zachwyty. Dominik jest słodki, bo jest
          maleńki, bo się śmieje bezzębnie. A Ignaś nie jest słodki. Jest odpowiedzialny,
          zdolny, ma super wyobraźnię, niesamowicie rysuje, głęboko przeżywa, nigdy nie
          kłamie. Ale z zewnątrz czasem wygląda na naburmuszonego albo przemądrzałego.
          Ja się zawsze staram go chwalić, ale jemu jest czasem ciężko z
          niebyciem-słodkim-maleństwem. I widzę, że mu pomaga jak go czasem! traktuję jak
          malucha. Że on czasem właśnie nie chce być najstarszy.
          • dryjanna Re: dyskretny urok najstarszego 03.01.08, 21:45
            U nas jest podobnie, Maciek mi wczoraj w przedszkolu "wskoczył" na rączki big_grin A
            ja nie jestem postawna kobita wink
            To jest i tak lepsza sytuacja niż u mojej koleżanki, gdzie były "siostra mądra"
            i "siostra ładna"...

            Pozdrawiam
            A
Pełna wersja