milorzab
09.01.08, 09:28
Nie mogę znieść frustracji, niezadowolenia dzieci. Wiecie, ja im nieba
przychylam, do pracy nie chodzę, obiady, czasem jadalne gotuję, itd... A one
marudzą albo są niezadowolone albo w ogóle nieszczęśliwe. Płaczą. Jest im
smutno. Mają problemy. Nie mogą się dogadać z kolegami. Albo ze sobą.
Jest mi to strasznie trudno przyjąć. Do ich niezadowolenia nie dokładać mojego
niezadowolenia z ich niezadowolenia.
Macie coś takiego? Jak sobie radzicie?